sobota, 29 sierpnia 2026

Anna Partyka-Judge "Odcienie błękitu. Francisca". Zapowiedź patronacka.

 

"Odcienie błękitu" Anna Partyka-Judge, Wydawnictwo Zen

Jest listopadowy poranek roku 1755. Lizbończycy celebrują dzień Wszystkich Świętych. W kościele pod wezwaniem Najświętszego Sakramentu w Chiado gromadzi się tłum wiernych. Wśród nich znajdują się Francisca Pereira, chłopka z podlizbońskiej wsi, markiz José Luis Mascerenhas wraz z żoną Anną Marią oraz hrabia Carlos de Valaderes. Krótko po rozpoczęciu uroczystej mszy ziemia zaczyna drżeć… Ta chwila zmienia wszystko. Daj się porwać barwnej opowieści o zakazanej miłości, nierozerwalnych rodzinnych więzach i bogactwie pałacowego życia. Wszystko to na tle wydarzeń z najbardziej przełomowego okresu w dziejach Lizbony.

Oficjalna premiera książki odbędzie się 21 września o godzinie 17:00 w bibliotece w Sztumie.

Zajrzyjcie koniecznie na Facebook Ani, gdzie znajdziecie informacje o zbliżających się spotkaniach z autorką.


Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Urszula Gajdowska "Dama i przemytnik". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Dama i przemytnik"

Cykl: Rozdzielone siostry, tom 2

Autor: Urszula Gajdowska

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 288

Data wydania: 28-07-2026

Moja ocena: 10/10

 

W drugim tomie, "Dama i przemytnik", akcja przenosi się do Anglii i skupia na drugiej z bliźniaczek, Marianne Cavendish. W tej części pojawia się mroczny wątek nadprzyrodzony - bohaterka została obdarzona darem jasnowidzenia oraz nawiedzają ją przebłyski dawno zapomnianych wspomnień. Po odebraniu zaszyfrowanego listu wyrusza na spotkanie z Marion w towarzystwie Kapitana Blizny - mężczyzny po przejściach, który w przeszłości stracił oko i przeżył głęboki zawód miłosny. Tym razem trop wiedzie ku mrocznym tajemnicom z przeszłości i krwawemu rytuałowi magicznemu, w którego odtworzeniu Marianne ma wbrew własnej woli wziąć udział. W finale akcja mocno zagęszcza się, doprowadzając do ostatecznego spotkania sióstr i ujawnienia rodowych sekretów.

​Dodatkowym atutem obu tomów są wyjątkowe portrety bohaterek, wykonane ołówkiem przez samą autorkę.

Rozdzielone siostry to porywająca, dwutomowa opowieść, która zachwyci miłośników romansów historycznych, szpiegowskich intryg i wątków z nutą tajemnicy. Urszula Gajdowska mistrzowsko łączy dwie zupełnie różne bohaterki: chłodną, działającą w ukryciu Marion oraz wrażliwą, obdarzoną niezwykłym darem Marianne. Cała dylogia trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, udowadniając, że siostrzana więź potrafi przetrwać najtrudniejsze próby, a prawda o przeszłości zawsze znajdzie drogę na wierzch. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Urszula Gajdowska ""Służąca i szpieg". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Służąca i szpieg"

Cykl: Rozdzielone siostry, tom 1

Autor: Urszula Gajdowksa

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 296

Data wydania: 28-07-2026

Moja ocena: 10/10

 

Rozdzielone siostry to historia Marianne i Marion, sióstr bliźniaczek rozdzielonych w dzieciństwie podczas rewolucji francuskiej. Gdy ich matka zginęła na gilotynie, niania próbowała uratować małe arystokratki, jednak w wyniku dramatycznych wydarzeń dziewczynki trafiły w różne miejsca. Dylogia jest ściśle powiązana, choć każdy tom skupia się na losach i uczuciach innej z sióstr.

"​Służąca i szpieg" to opowieść o Marion, która wyrosła na utalentowaną tajną agentkę. Po jednej z misji zostaje schwytana i trafia do twierdzy pod Odessą. Odkrywa, że w tym samym więzieniu przetrzymywany jest Gaspard - szpieg, z którym łączy ją skomplikowana przeszłość. Porozumiewając się za pomocą ustalonego systemu znaków, organizują wspólną ucieczkę. Ich historia nawiązuje do wydarzeń z wcześniejszej serii Córki hrabiny oraz wątku zaginionej mapy do skarbu Złotej Ordy.

Marion używa pseudonimu Madame Moreau, nie pamiętając swojego prawdziwego pochodzenia i rodowego nazwiska de Saint-Veran. W pierwszym tomie o relację i zaufanie Marion walczą dwaj mężczyźni: Gaspard oraz Julian. Niezależnie od niebezpieczeństw i porywów serca, głównym celem Marion pozostaje odkrycie prawdy o swojej rodzinie i ponowne połączenie się z Marianne.

Podsumowując, "Służąca i szpieg" to emocjonująca powieść przygodowo-szpiegowska w realiach historycznych, wzbogacona o wciągający romans - idealny wstęp do pełnej sekretów dylogii. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Magdalena Kozak "Gracz"

Tytuł: "Gracz"

Cykl: Wampiry w ABW, tom 5

Autor: Magdalena Kozak

Wydawnictwo: Warbook

Ilość stron: 386

Data wydania: 18-06-2025

Moja ocena: 10/10

 

W finałowym tomie serii Magdaleny Kozak, "Gracz", Vesper musi przeobrazić się w wytrawnego stratega, żeby ocalić skórę w momencie przewrotu. Na szali leży także cały dom Inanitów.

Ukryty postanowił zrzec się władzy. Na czas wyłonienia nowego władcy wampirów uchylił obowiązujące prawa. Nie obchodzi go jaką drogą zostanie wybrany następca spośród Lordów, daje im czas i wolną rękę. Zaczyna się rozgrywka, którą nie każdy przetrwa. Tom łączy wampirzą politykę z charakterystycznymi dla serii akcjami zbrojnymi i walką o władzę. Dodatkowo, żeby nie było za łatwo, Vesper się zakochuje w Victorii sądząc, że jest ona zwykłym człowiekiem a okazuje się.

Bardzo mi się podobał ten tom. Teraz Vesper może spojrzeć wstecz na swoje początki. Już nie jest najmłodszy stażem w Kapitule. Jest tu trochę nomenklarury wojskowej, nie wszystko zrozumiałam, jak ghillie suits. Człowiek się uczy przez całe życie.

Wciąż bawi mnie wisielczy humor postaci i ich realia prawdziwego życia w całym tym lordowaniu. Żałuję, że to już koniec, choć była scena po napisach oraz oryginalna piosenka nagrana przez samą ekipę.

Piękne domknięcie cyklu o wampirach w ABW z wielką przemianą głównej postaci. Będę do niej wracać. Polecam!


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Ruth K. Westheimer "Koniec samotności. Jak otworzyć się na innych i budować relacje pełne bliskości"

Tytuł: "Koniec samotności. Jak otworzyć się na innych i budować relacje pełne bliskości"

Autor: Ruth K. Westheimer

Wydawnictwo: MT Biznes

Ilość stron: 184

Data wydania: 14-08-2026

Moja ocena: 7/10

 

​"Koniec samotności" to czterdziesta czwarta książka Ruth K. Westheimer, słynnej dr Ruth, magister socjologii i doktor edukacji, która przez dekady doradzała ludziom w sprawach relacji i seksu.

​W swojej ostatniej publikacji pisze o tym, jak najłatwiej zdobywać przyjaciół i utrzymywać relacje, zachęcając do dołączania do różnego rodzaju grup (społeczności zawodowych, szkolnych, religijnych, hobbystycznych, wsparcia, sąsiedzkich czy wolontariackich).

​Autorka daje konkretne rady, jak zagadać do obcej osoby i jak wykorzystać naturalną chęć niesienia pomocy, choć osobiście wolałabym wybrać się do sklepu, niż prosić sąsiada o cukier.

​Wskazówki te mogą być niezwykle przydatne dla osób samotnych. Przewlekła samotność jest jak się okazuje, bardziej szkodliwa dla zdrowia niż otyłość i palenie razem wzięte. Problem jest na tyle poważny, że gubernatorka stanu Nowy Jork mianowała Ruth Westheimer oficjalną Ambasadorką ds. Samotności.

​Książka podzielona jest na pięć obszarów: ja, rodzina, przyjaciele i kochankowie, społeczność oraz technologia.

​Autorka mocno podkreśla, jak istotne są dla nas więzi społeczne. Nie jest to książka dla mnie, bo mam ciarki na samą myśl o spotkaniu z losowymi ludźmi zamiast zaszycia się w domowym zaciszu z książką lub spaceru z psem, ale innym może naprawdę pomóc.

​Zainteresowała mnie za to wspomniana w treści aplikacja Meetup (dostępna także w Polsce), która pozwala znaleźć w okolicy osoby o podobnych pasjach. Aplikacje randkowe zostawiam singlom, ale narzędzie do szukania kół zainteresowań w nowej okolicy po przeprowadzce to świetna sprawa.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Octavia E. Butler "Przypowieść o talentach"

Tytuł: "Przypowieść o talentach"

Cykl: Earthseed, tom 2

Autor: Octavia E. Butler 

Wydawnictwo: W. A. B.

Ilość stron: 544

Data wydania: 28-01-2026

Moja ocena: 8/10

 

​„Przypowieść o talentach” Octavii E. Butler to druga część kontemplacyjno-dystopijnego cyklu, zapoczątkowanego powieścią „Przypowieść o siewcy”.

​W pierwszym tomie poznaliśmy młodą Lauren Olaminę, której świat legł w gruzach. W Ameryce początku XXI wieku narastające kryzysy doprowadzają do anarchii. Po stracie rodziny Lauren wyrusza w drogę i tworzy fundamenty nowego ruchu religijnego, Nasion Ziemi, opierającego się na filozofii, że Bóg jest Zmianą. Wraz z poznanym w podróży Bankolem zakłada osadę Żołądź. Sielanka nie trwa jednak długo. Miasteczko zostaje najechane, mieszkańcy zniewoleni, a Lauren traci małą córeczkę, Larkin, której los na lata pozostaje nieznany.

​Tom drugi wybrzmiewa na dwa głosy: Olaminy oraz dorosłej już Larkin, która po latach czyta wspomnienia matki. Larkin, odebrana jako dziecko i oddana na wychowanie „prawowiernej” chrześcijańskiej rodzinie, powoli odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu.

​Butler w przerażający sposób pokazuje mechanizmy niewolnictwa i przemocy ukrytej pod płaszczykiem nawracania. Dodatkowym ciężarem dla Lauren jest jej hiperempatia, stan, w którym fizycznie odczuwa ból i emocje ludzi wokół. W niewoli staje się to jej osobistym piekłem, bo chłonie zarówno cierpienie ofiar, jak i okrutną satysfakcję oprawców.

​To proza ważna i niezwykle aktualna. Fakt, że zarówno autorka, jak i jej bohaterka są czarnoskóre, wnosi do gatunku unikalną perspektywę i czyni serię jednym z najważniejszych dzieł afrofuturyzmu oraz dystopii socjologicznej. Niezwykle ciekawie wypada tu również wątek religijny. Z jednej strony obserwujemy narodziny pokojowego ruchu Nasion Ziemi, z drugiej: spaczenie i wykorzystanie chrześcijaństwa do usprawiedliwiania zbrodni.

​Powieść nie należy do łatwych ani lekkich lektur, ale niesie ze sobą ogromną mądrość, obok której nie da się przejść obojętnie.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Ewa Bauer "Kurhanek Maryli"

Tytuł: "Kurhanek Maryli"

Autor: Ewa Bauer

Wydawnictwo: Bookend

Ilość stron: 288

Data wydania: 20-01-2026

Moja ocena: 9/10

 

No wiecie co!? Jak można napisać tak smutną książkę?!

Marta traciła po kolei wszystkich, których kochała, aż serce pękało na koniec.

Najpierw w wypadku zginęli jej rodzice i dorastała na wsi przy babci, prostej i mocno wierzącej kobiecie, dla której religijny rytuał i tradycja okazały się ważniejsze niż uczucia wnuczki, której tym samym zapewniła trwałą traumę.

Nastoletnia Marta chciała wyrwać się z Marcic, bo wieś była dla niej za mała a na dodatek zawiodła ją przyjaciółka... trafiła na człowieka, który wykorzystał jej naiwność i lęk, żeby ubić interes.

W końcu wydawało się, że wychodzi na prostą, kiedy Piotr się jej oświadczył. W ich domu nie było typowej przemocy fizycznej, ale szlag mnie trafiał gdy czytałam jak ją traktował, jak udzielny książę, który uratował biedaczakę a ona ma być mu we wszystkim posłuszna. Do tego teściowa, która wszystko wie lepiej. Nie dziwię się, że w końcu Marta zaczęła rzucać talerzami, i tak długo wytrzymała. Mąż, który nie ufa jej jako matce i zabrania kontaktować się z babcią, jej jedyną rodziną...

Marta w końcu dojrzała do tego, by zainteresować się co się dzieje ze staruszką, choć Piotr był temu przeciwny. Dopiero w dorosłym życiu zaczęły wracać do niej wspomnienia wakacji spędzonych nad wodą i babcinych przetworów i zauważyła, że czuje nostalgię za tym, co kiedyś tak chętnie porzuciła.

Marta miota się między dwoma domami, by zająć się córką i babcią, bo obie jej potrzebują a mąż i teściowa tylko sączą jad...

Czekałam na to, aż Marta nabierze dość pewności siebie, żeby się im postawić a to, co stało się na końcu złamało mi serce, choć autorka starała się w finale nakleić na nie plasterek...

Książka jest napisana prostym językiem, ale wywołuje mnóstwo emocji. Już po tytułowym kurchanku, można spodziewać się, że nie będzie to lekka lektura, ale nie spodziewałam się, że tak we mnie uderzy. Po długiej i dramatycznej historii ten finał wydawał mi się zbyt krótki, ale dawno tak nie przeżywałam powieści obyczajowej. Polecam jeśli nie boicie się łez.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Marek Szymański "Anegrtush"

Tytuł: "Anegrtush"

Cykl: Nick Primeon, tom 2

Autor: Marek Szymański

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 354

Data wydania: 20-01-2026

Moja ocena: 7/10

 

„Anegrtush” Marka Szymańskiego rozpoczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach z pierwszego tomu. Nick Fuvider, po zgładzeniu Kato Primeona, przejmuje władzę i zasiada na tronie Wetulusów. Osiągnięcie celu nie oznacza jednak końca problemów. Nowy władca musi zmierzyć się z demonami przeszłości oraz zakulisowymi intrygami, a granica między dobrem a mrokiem zaczyna się coraz bardziej zacierać. To właśnie wtedy rodzi się jego nowa, mroczna tożsamość, Anegrtush.

Ten tom zdecydowanie stawia na wartką akcję. Wątek miłosny, obecny w poprzedniej części, schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca bezpardonowej walce o władzę. Nick, którego poznaliśmy jako dezertera, najemnika i pijusa, przechodzi ogromną przemianę i staje się coraz bardziej bezwzględny. W walce o panowanie nad galaktyką nie cofa się przed niczym, a polityczne intrygi, zdrady i manipulacje pokazują bezlitosne realia tego świata.

Jednym z ciekawszych elementów były dla mnie dartany, czyli magiczne zwierzęta o niezwykłych właściwościach. Jeden z nich, nazwany przez Nicka Verumem, towarzyszył bohaterowi. Lubię, kiedy autorzy fantastyki nie ograniczają się do znanych schematów, ale tworzą własne, oryginalne gatunki.

„Anegrtush” to przede wszystkim historia wewnętrznej przemiany Nicka, jego moralnych wyborów i ceny, jaką płaci za zdobytą władzę. Jest mroczniej, brutalniej i zdecydowanie mniej romantycznie niż w pierwszym tomie. Szybkie tempo, liczne starcia i kosmiczny konflikt sprawiają, że akcja nie pozwala się nudzić.

"Anegrtush" to mroczniejsza i bardziej dynamiczna odsłona historii Nicka, która pokazuje, jak władza może zmienić człowieka.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko




Marek Szymański "Nick Primeon"

Tytuł:  "Nick Primeon"

Cykl:  Nick Primeon, tom 1

Autor: Marek Szymański

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 290

Data wydania: 09-07-2020

Moja ocena: 8/10

 

„Nick Primeon” Marka Szymańskiego to opowieść o najemniku, dla którego przygoda jest codziennością. Już w pierwszych scenach widzimy go w akcji. Jego usługi są bardzo pożądane, dlatego sam bywa porywany. Zdarzyło mu się również porwać księżniczkę, ale szybko ją uwolnił, gdy okazała się dla niego nieprzydatna. Nick liczył, że dziewczyna zapomni o całej sprawie, tymczasem ona już zaczyna knuć zemstę. Ledwie bohater wraca z jednej akcji, a już wpada w kolejną.

W tej książce wszystko dzieje się z prędkością światła. Dotyczy to również wątku romantycznego, który błyskawicznie przechodzi od nienawiści do miłości.

Jest w tej historii coś wciągającego, szczególnie dla miłośników szybkiej akcji. Nick swoim zachowaniem przypomina mi bohaterów „Gwiezdnych wojen”. Bije się, strzela, porywa statki kosmiczne i właściwie nie pozwala czytelnikowi na dłuższą chwilę oddechu. Brak rozbudowanej historii może być natomiast atutem dla osób, które przede wszystkim szukają dynamicznej, lekkiej lektury.

Jest jednak coś więcej. Nick posiada niezwykłe zdolności fizyczne, których, co zaskakujące, wydaje się nie być świadomy, mimo ogromnego doświadczenia jako wojownik. Nie zna również swojego prawdziwego pochodzenia. Z czasem odkrywa je razem z czytelnikiem, a wtedy jego przydomek „Primeon” zaczyna nabierać znaczenia.

Co mogę powiedzieć o tej książce? Podobała mi się. Autor ma przyjemny styl, akcja pędzi bez zbędnych przestojów, a kolejne wydarzenia sprawiają, że trudno się nudzić. Jeśli lubicie kosmiczne przygody, walki, pościgi i bohaterów, którzy najpierw działają, a dopiero później zastanawiają się nad konsekwencjami, „Nick Primeon” może być ciekawą propozycją. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Shunryu Suzuki "Stawanie się sobą. Nauki o ścieżce życia zen"

Tytuł: "Stawanie się sobą. Nauki o ścieżce życia zen"

Autor: Shunryu Suzuki

Wydawnictwo: W. A. B.

Ilość stron: 208

Data wydania: 17-06-2026

Moja ocena: 8/10

 

"Stawanie się sobą. Nauki o praktyce życia zen" Shunryu Suzukiego to spisane wykłady mistrza zen Suzukiego Roshiego. Jak pisze autor przekształcenie słowa mówionego w pisane nastręcza pewne trudności. Może to tłumaczy fakt, iż znalazło się tu wiele przewrotnych sprzeczności. Myślę, że przekazanie nauk filozofii wschodniej zachodniemu czytelnikowi jest trudne, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do dualizmu: dobro-zło, tymczasem w buddyzmie wszystko stanowi jedność. Autor odnosi się głównie do praktyki zazen, czyli medytacji w pozycji siedzącej na czarnej poduszce. Nie jest łatwo zrozumieć założenia tej filozofii. Choć jej filary podobne są do znanego nam dekalogu, można znaleźć różnice, np przykazanie "nie sprzedawaj alkoholu", które należy rozumieć nie tylko dosłownie. Alkoholem jest też każda odurzająca idea. Według książki stawanie się sobą to poznawanie i akceptacja siebie, wtedy nikt nie może nas zranić. Było tam takie powiedzenie: igła nie może ukłuć kamienia. Medytując stajemy się właśnie tym kamieniem, którego nie ruszą obce słowa gdy jest sobą. Droga zen to akceptacja świata takiego jaki jest, uważność we wszystkim, co robimy oraz wdzięczność, wyrażana na przykład przez powiedzenie o siedemdziesięciu dwóch pracach. Ciekawa jest też koncepcja piekła jako treningu dla naszej świadomości, przepracowania pewnej lekcji a nie kary. Według buddystów nie da się nic unicestwić, zmienia się tylko forma energii. Autor objaśnia, że najistotniejsze w praktyce jest wprowadzenie jej do codziennego życia i nie odróżnianie jej od życia. Całe nasze życie ma być praktyką.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Marta Nowik "Świąteczny abonament"

Tytuł: "Świąteczny abonament"

Autor: Marta Nowik

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 296

Data wydania: 24-10-2025

Moja ocena: 6/10

 

„Świąteczny abonament” Marty Nowik przeczytałam w ramach booktouru Czytam dla przyjemności. To prosta historia małżeństwa w kryzysie, Krzysztofa i Ireny, którzy z różnych powodów coraz bardziej się od siebie oddalają.

Krzysztof drażnił mnie niemal od początku. To zadufany w sobie bufon, który planuje doktorat i niemal wszystko filtruje przez „co ludzie powiedzą”. Do tego traktuje swoją żonę z góry, ponieważ ma ona niższe wykształcenie. Jakby dyplom był najważniejszym elementem udanego małżeństwa.

Irenka jest jego zupełnym przeciwieństwem. To kobieta z sercem na dłoni, prowadząca salon fryzjerski, w którym zna klientów nie tylko z imienia, ale nadaje im również zabawne ksywki. Chętnie daje zniżki osobom gorzej sytuowanym, przez co salon nie przynosi wielkich zysków. Mam wrażenie, że dla Irenki jest on przede wszystkim miejscem spotkań i pomagania ludziom, a dopiero później biznesem.

Kobieta zatrudnia również dziewczynę z trudnej, patologicznej rodziny, która ucieka przed pijącym ojcem. Niestety ten wątek nie do końca mnie przekonał. Informacja o sytuacji nastolatki jest wielokrotnie powtarzana, ale niewiele widać jej w zachowaniu bohaterki.

Przed świętami do mieszkania małżonków wprowadzają się seniorki rodu: teściowa Tekla i babcia Hania. Widząc, że między Ireną a Krzysztofem zdecydowanie nie dzieje się dobrze, postanawiają wkroczyć do akcji i wprowadzają tytułowy „świąteczny abonament”. Każdego dnia mąż i żona otrzymują zadanie, którego celem jest zrobienie czegoś miłego dla drugiej osoby.

Sam pomysł jest sympatyczny, ale mam z nim pewien problem. Jeśli między dwojgiem ludzi nie ma już wewnętrznej potrzeby troszczenia się o siebie, a Krzysztof bez zewnętrznej presji nie odwiedziłby nawet żony w szpitalu, to trudno mi uwierzyć, że kilka odgórnie narzuconych dobrych uczynków może uratować takie małżeństwo.

Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się byłego chłopaka Ireny, co oczywiście budzi zazdrość Krzysztofa.

Niestety styl pisania autorki nie do końca mnie przekonał. Cała historia wydała mi się zbyt naiwna, a niektóre wątki zostały potraktowane dość powierzchownie. To książka, którą można przeczytać, ale raczej nie zostanie ze mną na długo. Najbardziej prawdopodobne jest to, że po lekturze w pamięci pozostanie mi głównie irytacja na Krzysztofa. Ja zdecydowanie nie chciałabym takiego męża.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Karol P. Lipski "Wdech... Wydech"

Tytuł: "Wdech... Wydech"

Autor: Karol P. Lipski

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 176

Data wydania: 20-07-2026

Moja ocena: 6/10

 

„Całość naszego świadomego, ziemskiego życia ograniczają dwa przebudzenia: wdech w momencie narodzin i wydech na chwilę przed śmiercią. Wszystko, co pomiędzy, jest słabszy drogi.”

 

„Wdech... wydech” Karola P. Lipskiego, chociaż cienka, jest książką zaskakująco ciężką. Nie jest to lektura, którą czyta się dla rozrywki. Wymaga skupienia, a momentami wręcz mozolnego przedzierania się przez kolejne warstwy znaczeń.

Główny bohater, posługujący się pseudonimem BA, budzi się po pobycie w szpitalu pozbawiony wspomnień, które stopniowo wracają do niego w urywkach. Już na początku rozmawia z Przybyszem o kwestiach religijnych i filozoficznych. Przypomina sobie również koszmarne sny z dzieciństwa, w których śnił własne narodziny: mozolne przeciskanie się do światła, by zaczerpnąć pierwszy oddech. Podobne wrażenie towarzyszyło mi podczas lektury. Miałam poczucie, że również muszę przeciskać się przez kolejne zdania, by dotrzeć do tego, co autor chce powiedzieć.

A chce powiedzieć bardzo dużo. W krótkiej formie próbuje zmieścić sens życia, filozofię agnostyczną, odniesienia do klasyki literatury, wizję powtórnego przyjścia Jezusa, pandemię przedstawioną jako karę dla pasożytniczej ludzkości oraz temat cierpienia zwierząt. Wiele z tych kwestii powraca w rozmowach z Galateą.

To przy tym książka mocno zaangażowana społecznie. Autor nie próbuje zachować chłodnego dystansu ani udawać bezstronnego obserwatora. Przeciwnie, jego stosunek do współczesnego świata, konsumpcjonizmu, globalizacji czy sposobu, w jaki człowiek traktuje naturę i zwierzęta, jest wyraźny i często dosadny. Krytyka nie zostaje ubrana w delikatne aluzje. Lipski formułuje ją wprost, momentami bardzo ostro, dlatego trudno przejść obok jego poglądów obojętnie.

Autor porusza fundamentalne kwestie związane z relacją człowieka z naturą i odpowiedzialnością za świat, w którym żyjemy. Łączy przy tym pojęcia naukowe i ewolucyjne z refleksją humanistyczną, religijną oraz mitologiczną. Tekst jest pełen symboliki, wyrazistych porównań i literackich odniesień.

Język jest dojrzały, literacki, ale również gęsty. Autor zasypuje czytelnika słowami, pojęciami i kolejnymi tropami, przez co ta niewielka objętościowo książka musi być czytana powoli i z przerwami na przemyślenia.

„Wdech... wydech” nie próbuje być książką dla każdego. To raczej krótki, intensywny filozoficzno-społeczny wywód, który momentami przytłacza ilością poruszonych tematów. Jednych skłoni do refleksji, innych zmęczy swoją ciężkością i bezpośredniością.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Aleksandra Kowal-Brzoza "Wyspa Czterech Wyzwań"

Tytuł: "Wyspa Czterech Wyzwań"

Cykl: Czarny Mrok, tom 2

Autor: Aleksandra Kowal-Brzoza

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

Ilość stron: 348

Data wydania: 21-06-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Wyspa Czterech Wyzwań” Aleksandry Kowal-Brzozy to druga część serii „Czarny Mrok”, na którą bardzo czekałam. Chociaż nie jest wolna od wad, ma w sobie to coś, przez co trudno ją odłożyć aż do samego końca.

Alex, przechodząca kolejne wyzwania na Wyspie planety Aimeiz, posiada niezwykłą energię, którą zaraża nie tylko otaczające ją magiczne stworzenia, ale również czytelnika. Po ujawnieniu swojej więzi partnerskiej z Aaronem trafia na Wyspę, gdzie czekają na nią wymagające próby. Przechodzi je dzięki swoim darom oraz wrodzonej dobroci, gdyż rusza na ratunek każdemu stworzeniu, które potrzebuje pomocy, nie zważając na niebezpieczeństwo. W ten sposób poznaje Błękitnego Wilka i zjednuje sobie kolejne istoty. Potrafi zamienić wrogów w przyjaciół, bo z Alex wszystko jest możliwe.

Tymczasem Aaron musi poznać swojego smoka, a właściwie smoczycę, Rubin. Nowi towarzysze Alex i Aarona są zazdrośni o ich więź i testują jej granice. Cała czwórka musi nauczyć się ze sobą współpracować i wzajemnie sobie zaufać.

Jakby wyzwań na Wyspie było mało, po ich zakończeniu pojawiają się kolejne misje, do których Alex prowadzi jej nowo odkryta moc.

Choć nadal mam wrażenie, że walki rozgrywają się zbyt szybko, a Alex zbyt łatwo rozwiązuje kolejne konflikty, tym razem zwróciłam uwagę na mniejszą liczbę wulgaryzmów. Na każdym kroku pojawiają się też nowe stworzenia różnych gatunków, z których toperze i lenienie należą do najmniej dziwnych. Wyobraźnia autorki przy ich tworzeniu nie zna granic.

Ponownie świetnie bawiłam się z Alex i z ciekawością śledziłam jej kolejne przygody. Mimo kilku niedociągnięć ta historia ma w sobie sporo energii, fantazji i tego trudnego do zdefiniowania „czegoś”, co sprawia, że chce się czytać dalej.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Małgorzata Sotnikj "Moje myśli wierszem"

Tytuł: "Moje myśli wierszem"

Autor: Małgorzata Sotnik

Wydawnictwo: Lava

Ilość stron: 88

Data wydania: 17-07-2026

Moja ocena: 4/10

 

Nie czytałam tak złych wierszy, odkąd w podstawówce wymieniałam się z rówieśnikami wpisami do pamiętników.

Autorka pisze bardzo prostym, potocznym językiem. Dominuje poetyka codzienności, nie ma tu skomplikowanych metafor ani szczególnie wyszukanych środków stylistycznych. Jest za to sporo moralizowania, osobistych refleksji i bezpośrednich zwrotów do Boga.

Tematy też są bardzo poważne: śmierć, sens życia, dobro i zło, kondycja moralna człowieka. W poezji autorki wyraźnie obecne jest oddanie Bogu, zachwyt nad Mazurami i patriotyzm. Pojawia się też krytyka pogoni za pieniędzmi oraz sporo refleksji na temat tego, jak powinniśmy traktować innych ludzi. Problem w tym, że poważne tematy nie sprawiają automatycznie, że powstaje z nich dobra poezja.

Wiersze próbują trzymać się rymów, ale rytm bardzo często się łamie. Liczba sylab w wersach jest różna, akcenty nie układają się w żadną wyraźną całość, co da się zauważyć szczególnie podczas czytania na głos.

Mnie te teksty bardziej przypominają prywatny dziennik, autoterapię albo rymowanki, które można znaleźć na kartkach z życzeniami, niż poezję, która powinna bronić się jako samodzielna forma literacka.

Najgorzej wypadł dla mnie „Bezsens”.

Wiersz zaczyna się od opisu ciężkiego stanu psychicznego bohatera: lęku, paniki, braku siły do życia. A potem, w dwóch ostatnich wersach, dostajemy rozwiązanie w stylu: „Życie ma swój ukryty sens / Potrafisz los swój zmienić, to spróbuj i zmień”.

Czyli poetycka wersja: „weź się w garść, będzie dobrze”.

Do tego pojawiają się wykropkowane wulgaryzmy. „Wziąć się do kupy”, „wszystko jest do d...y” czy sprowadzenie poważnego stanu psychicznego do „przy d... leń” kompletnie mi tu nie pasują. Zamiast empatii i próby pokazania tego stanu dostajemy banalną radę i kilka słów, które bardziej rażą niż wzmacniają przekaz.

Za to wers o d...pie dobrze by wyglądał jako graffiti. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Małgorzata Sotnik "Królowa Jajogłowa"

Tytuł: "Królowa Jajogłowa"

Autor: Małgorzata Sotnik

Wydawnictwo: Lava

Ilość stron: 44

Data wydania: 17-07-2026

Moja ocena: 6/10

 

„Królowa Jajogłowa” Małgorzaty Sotnik to krótka, rymowana bajeczka z ilustracjami, która pokazuje, że dobre serce i czyny są ważniejsze od urody.

Król ma dwie córki: piękną i wyniosłą Wiolę oraz Roksanę, której się wstydzi i którą z powodu jej mankamentu urody, głowy o kształcie jaja, zamyka w wieży. Roksana urodziła się z takim wyglądem, a ponieważ jej matka zmarła, zabrakło przy niej kogoś, kto otoczyłby ją troską i miłością. Ojciec i siostra traktują ją z pogardą. Sami żyją rozrzutnie, podczas gdy Roksanie zapewniają jedynie podstawowe rzeczy: jedzenie i stare, połatane ubrania.

Pewnego dnia król organizuje turniej, którego zwycięzca ma pojąć Wiolę za żonę i objąć władzę nad królestwem. Pewne wydarzenie sprawia, że Roksana może pokazać, ile naprawdę jest warta, a mieszkańcy królestwa zaczynają dostrzegać, że pozory mogą bardzo mylić. Nadchodzi więc moment, w którym wszystko może się zmienić.

Ta rymowana książeczka, opatrzona sympatycznymi ilustracjami, pokazuje, co tak naprawdę liczy się w życiu i że los potrafi się odwrócić. Nie wystarczy być pięknym, by zasłużyć na szacunek i wdzięczność.

To prosta, ładna historyjka z morałem, która powinna spodobać się dzieciom.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Anna Ryźlak, Marcin Popczyński "Nie cudzołóż"

Tytuł: "Nie cudzołóż"

Autor: Anna Ryźlak, Marcin Popczyński

Wydawnictwo: Mięta

Ilość stron: 270

Data wydania: 03-06-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Nie cudzołóż” Anki Ryźlak i Marcina Popczyńskiego to lekka powieść obyczajowo-erotyczna o zderzeniu ludzi z dwóch zupełnie różnych światów.

Karolina jest świetną ginekolożką, która na co dzień prowadzi ciąże a w pracy przede wszystkim kieruje się zdrowym rozsądkiem. Pewnego dnia na widok furgonetki antyaborcyjnej puszczają jej nerwy. Robi scenę, która szybko staje się hitem internetu.

Nagrywa ją Jan, pracujący w prawicowej redakcji. Można powiedzieć, że ich interesy są zdecydowanie rozbieżne. Jego firma aktywnie angażuje się w walkę o życie poczęte, podczas gdy Karolina patrzy na te kwestie przede wszystkim z perspektywy zdrowia pacjentek a nie ideologii.

Kiedy nagranie staje się wiralem, Karolina trafia na celownik organizacji, która zaczyna pikietować pod jej gabinetem. A mimo to między nią a Janem pojawia się obopólna fascynacja, która szybko przeradza się w namiętny romans.

I wszystko rozwijałoby się w najlepsze, gdyby do szpitala, w którym pracuje Karolina, nie trafiła jedna z jej pacjentek. Kobieta okazuje się... żoną Jana.

Książka napisana jest niezwykle lekko i czyta się jednym tchem. Autorski duet świetnie połączył wątek obyczajowy, polityczne różnice i romans, a sceny erotyczne są naprawdę udane. To zdecydowanie jedne z lepszych, jakie czytałam.

Tylko zakończenie sprawiło mi lekki zawód, choć doceniam, że autorzy nie poszli w najbardziej oczywiste i banalne rozwiązanie.

Mimo tego dla mnie to rewelacyjna książka. Chcę więcej takich. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Agata Sawicka "Leśniczówka cudów"

Tytuł: "Leśniczówka cudów"

Autor: Agata Sawicka

Wydawnictwo: Dragon

Ilość stron: 360

Data wydania: 05-11-2025

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 7/10

 

„Leśniczówkę cudów”, pierwszą świąteczną powieść Agaty Sawickiej, przeczytałam w ramach booktour organizowanego przez Czytam dla przyjemności.

To historia zawziętej nienawiści i chęci zemsty, które z czasem ustępują miejsca miłości, wybaczeniu i nadziei na wspólną przyszłość.

Lilka jest dobrą dziewczyną, ale nie potrafi wybaczyć prawnikowi, który zniszczył jej rodzinę. Przez jego decyzje straciła ojca i resztę dzieciństwa spędziła w domu dziecka. Po latach, już jako dorosła kobieta, wynajmuje detektywkę, która odnajduje Gabriela.

Lilka bierze wolne w pracy, mimo że zbliżają się święta, i rusza do niewielkiej górskiej wsi, gdzie Gabriel zaszył się na dobre. Mężczyzna jest dziś leśniczym. Lilka jedzie tam z jednym zamiarem: chce go zniszczyć. Nie ma jeszcze konkretnego planu, ale jest przekonana, że Gabriel zasługuje na karę.

Na miejscu zastaje jednak zupełnie innego człowieka niż ten, którego zapamiętała. Gabriel sam został złamany przez własny dramat, a dziesięć lat, które minęły od wydarzeń z przeszłości, bardzo wiele zmieniło. Mężczyzna okazuje Lilce dobroć i przyjmuje ją pod swój dach. Z czasem zdradza jej swoją historię, podczas gdy ona, coraz bardziej zaangażowana uczuciowo, wciąż ukrywa przed nim własną przeszłość.

To całkiem ładna, ciepła opowieść, choć nie do końca przekonał mnie wątek miłosny. Problemem jest przede wszystkim różnica wieku między bohaterami wynosząca dwadzieścia lat. Gabriel mógłby być ojcem Lilki, dlatego trudno było mi uwierzyć w ich relację jako pary.

Podobały mi się natomiast retrospekcje z przeszłości obojga bohaterów. Dzięki nim możemy lepiej poznać ich historie i zrozumieć, co doprowadziło ich do miejsca, w którym znajdują się obecnie. Większość akcji rozgrywa się oczywiście w teraźniejszości, ale powroty do przeszłości dobrze uzupełniają fabułę.

Na plus zaliczam również wprowadzenie wątku schorowanego dziadka, którego rodzina porzuciła w szpitalu. To smutny motyw, ale jednocześnie bardzo życiowy, bo takie sytuacje naprawdę się zdarzają.

„Leśniczówka cudów” to opowieść o krzywdzie, przebaczeniu i tym, że czasem człowiek, którego przez lata obwinialiśmy za całe zło, sam może nieść własny ciężar. Nie wszystkie elementy historii mnie przekonały, ale całość czytało mi się przyjemnie.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko