poniedziałek, 4 maja 2026

Margie Sarsfield "Beta Vulgaris"

Tytuł: "Beta Vulgaris"

Autor: Margie Sarsfield

Wydawnictwo: StoryLight

Ilość stron: 340

Data wydania: 11-03-2026

Moja ocena: 6/10

 

„Beta Vulgaris” Margie Sarsfield zapowiadało się jako ekohorror, w którym natura bierze odwet, a buraki cukrowe przestają być niewinnym składnikiem codzienności. W praktyce jednak to bardziej opowieść o rozpadzie psychiki niż klasyczny horror.

Elsie wraz ze swoim chłopakiem Tomem podejmuje pracę przy nocnych zbiorach buraków. Dwanaście godzin fizycznej harówki, przypadkowi ludzie i tymczasowe relacje tworzą tło dla historii, która szybko przestaje dotyczyć samej pracy. Już na początku dziewczyna wpada w finansowe tarapaty przez zawyżony rachunek hotelowy, jednak wstyd nie pozwala jej przyznać się do tego nawet partnerowi. Różnice w ich sytuacji materialnej tylko pogłębiają jej poczucie niższości.

Z czasem problemy Elsie zaczynają się nawarstwiać. Depresja, zaburzenia odżywiania i obsesyjne myśli o pieniądzach wracają ze zdwojoną siłą, zwłaszcza gdy Tom nagle znika. Dziewczyna zostaje sama, z bólem zęba, bez środków na leczenie i bez jakiegokolwiek oparcia. Praca na polu staje się dla niej ucieczką, jedynym momentem, w którym może zagłuszyć własne myśli.

Autorka bardzo sugestywnie pokazuje stopniową degradację psychiczną bohaterki. Granica między rzeczywistością a urojeniami zaczyna się zacierać, a Elsie coraz bardziej zatraca się w swoim świecie, w którym nawet buraki zdają się do niej przemawiać. Choć można to tłumaczyć wycieńczeniem i niedożywieniem, efekt pozostaje niepokojący.

W tle pojawiają się zagadkowe zniknięcia pracowników, jednak nigdy nie zostają jednoznacznie wyjaśnione. Podobnie jak kilka innych wątków: relacja Toma z inną kobietą czy historia Burta, pozostają one niedopowiedziane, co może budzić pewien niedosyt.

Nie nazwałabym tej książki horrorem w klasycznym sensie. To raczej duszna, momentami przytłaczająca opowieść o samotności, wstydzie i niemożności proszenia o pomoc. Największym źródłem grozy nie jest tu natura, lecz umysł bohaterki, który stopniowo wymyka się spod kontroli.

To smutna historia, pokazująca, jak szybko można się stoczyć, gdy problemy zostają zignorowane i skumulowane. Mimo pewnych niedociągnięć fabularnych, jak na debiut jest to książka interesująca i warta uwagi. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz