czwartek, 21 maja 2026

Walter Isaacson "Elon Musk"

Tytuł: "Elon Musk"

Autor: Walter Isaacson

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 896

Data wydania: 08-11-2023

Moja ocena: 7/10

 

„Elon Musk” Waltera Isaacsona to najbardziej obszerna biografia, jaką przeczytałam, i spędziłam z nią naprawdę dużo czasu. Z jednej strony pchała mnie ciekawość poznania historii najbogatszego człowieka świata, mającego realny wpływ na losy ludzkości, który sam zbudował swój majątek. Z drugiej nie należę do osób szczególnie zainteresowanych wielkim biznesem, polityką czy rozgrywkami na szczytach władzy. Śledzę głównie najbardziej nagłaśniane wydarzenia, jak wojna w Ukrainie, a tymczasem Musk bardzo mocno angażuje się także politycznie.

Człowiek przedstawiony w tej książce robi wrażenie jednocześnie geniusza i szaleńca, a jego osobowość potrafi zmieniać się niczym tryby w zabawce Furby. Od pracowników wymaga maksymalnego poświęcenia pracy, często kosztem życia prywatnego i krytykuje ideę pracy zdalnej. Sam nadzoruje najdrobniejsze szczegóły, obsesyjnie pilnuje kosztów produkcji i bardzo świadomie zarządza własną uwagą. Traktuje swój umysł jak najcenniejszy zasób, dlatego potrafił zrezygnować z ulubionej gry komputerowej, gdy uznał, że pochłania zbyt dużo jego energii i odciąga go od spraw firm.

A tych jest wiele: Tesla, SpaceX, xAI, X, Neuralink i The Boring Company. Każdej z nich Isaacson poświęca obszerną część książki, pokazując zarówno spektakularne sukcesy, wielkie porażki, jak i chaos towarzyszący ich tworzeniu.

Musk jawi się jako człowiek całkowicie podporządkowany swoim celom. Czytając tę książkę, można pomyśleć, jak daleko byłby w stanie zajść każdy z nas potrafiąc poświęcić się jednej idei z równie ogromną determinacją. Sporo miejsca poświęcono także sztucznej inteligencji, która według Muska może rozwijać się szybciej niż sama ludzkość, zwłaszcza przy spadającej dzietności. Autor opisuje również jego przekonanie, że ludzie powinni mieć więcej dzieci, by zwiększać szansę pojawiania się wybitnych umysłów, oraz że przyszłość naszej cywilizacji powinna sięgać poza Ziemię i obejmować podbój kosmosu dostępny nie tylko dla najbogatszych.

Choć książka skupia się przede wszystkim na biznesie i technologii, nie brakuje w niej także życia prywatnego Muska: jego związków, dzieci oraz impulsywnych i nie zawsze racjonalnych decyzji.

Isaacson pokazuje bardzo wszechstronny portret człowieka stojącego za genialnymi ideami, ale też ogromnymi kontrowersjami. To biografia, która momentami fascynuje, momentami męczy nadmiarem szczegółów, ale trudno odmówić jej jednego: pozwala zajrzeć do umysłu człowieka, który chce zmieniać świat na własnych zasadach. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Sarah Wishart "Four Good Liars"

Tytuł: "Four Good Liars"

Autor: Sarah Wishart

Wydawnictwo: Harper Collins Polska

Ilość stron: 384

Data wydania: 26-11-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Four Good Liars” Sarah Wishart opowiada historię czwórki nastolatków, którzy przeżyli wypadek szkolnego autobusu. Surfer Kai Mardsen, zafiksowany na liczbach Liam King, rozpieszczona córka bogatej matki Fliss Cavendish oraz Layla Abdullatif, desperacko szukająca pieniędzy na leczenie chorego brata, znajdują torbę pełną gotówki pochodzącej z przestępczej działalności. Dla każdego z nich to szansa na spełnienie marzeń i rozwiązanie problemów, więc mimo moralnych wątpliwości decydują się zatrzymać pieniądze i wejść w niebezpieczny układ.

Najbardziej kibicowałam Layli, bo jej motywacja była najbardziej poruszająca. Pieniądze mogły uratować życie jej młodszego brata, a ona nie widziała innego sposobu, by je zdobyć. Problem w tym, że właściciele torby szybko zaczynają jej szukać, a nastolatkowie, zamiast zachować ostrożność, popełniają coraz więcej błędów. Sytuacja wymyka się spod kontroli, napięcie rośnie, a krótkie, dynamiczne zdania dobrze oddają emocje bohaterów.

W tej historii wszyscy kłamią, nie tylko główni bohaterowie, ale też osoby wokół nich. Każdy ma własny plan i własne sekrety. Bardzo podobało mi się zakończenie, w którym ślepy przypadek brutalnie rozwiązuje źródło ich problemów i wątpliwości.

Książka ma mocny, szokujący początek, który świetnie zachęca do dalszego czytania. Początkowo poznajemy bohaterów i ich perspektywy dzięki naprzemiennej narracji, a prawdziwe przyspieszenie akcji następuje po spotkaniu całej czwórki w pechowym autobusie. Postaci nie jest wiele, dzięki czemu łatwo odnaleźć się w historii, a napięcie praktycznie nie znika do samego końca.

Dla dorosłego czytelnika fabuła może momentami wydawać się zbyt prosta, a część rozwiązań podana dość bezpośrednio, jednak jako młodzieżowy thriller książka sprawdza się bardzo dobrze i potrafi wciągnąć. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Izabela Grabda "Strzępy"

Tytuł: "Strzępy"

Cykl: Bieszczadzkie tajemnice, tom 2

Autor: Izabela Grabda

Wydawnictwo: PulpBooks

Ilość stron: 264

Data wydania: 13-05-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Strzępy” Izabeli Grabdy zaczynają się mocnym uderzeniem: rykiem niedźwiedzia i widokiem nieostrożnego turysty, który ryzykuje zbyt wiele, by podejść do dzikiego zwierzęcia jak najbliżej. Potem poznajemy Karola i Cysię. On wciąż nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dawnej ukochanej. Kocha ją tak mocno, że rozmawia z jej portretem i widzi jej ducha. Cysia jest do niej uderzająco podobna.

Wraz z rozwojem ich relacji coraz lepiej poznajemy bohaterów. Odkrywamy miłość Karola do Bieszczad i jego marzenie o zamieszkaniu tam, najlepiej u boku Cysi. Dowiadujemy się też, że jest współwłaścicielem firmy tworzącej wynalazki, które mogą okazać się przełomowe dla osób chorujących na cukrzycę. Prowadzi ją razem z przyjacielem Danielem, świadomym zarówno jego trudnej przeszłości, jak i problemów psychicznych. Karol doświadczył w życiu wielu strat, nie tylko śmierci ukochanej. W Cysię patrzy niemal jak w obraz i wierzy w każde jej słowo, nawet gdy Daniel zaczyna dostrzegać niepokojące nieścisłości.

Powieść została podzielona na kilka płaszczyzn czasowych: „wcześniej”, „później” i „obecnie”. W teraźniejszości Karol błąka się po górach, wracając wspomnieniami do wydarzeń, a czytelnik stopniowo składa kolejne elementy tej historii niczym rozsypane puzzle.

Autorka najpierw kreśli przed nami określony obraz bohaterów, pozwala uwierzyć, że wiemy, kto jest dobry, a kto zły, by później odwrócić wszystko niczym fotograficzny negatyw. Im dalej w las, tym wyraźniej czuć, że coś tu nie gra, jednak dopiero finał odsłania wszystkie karty. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Alice Vincent "Usłysz. Jak słuchają kobiety"

Tytuł: "Usłysz. Jak słuchają kobiety"

Autor: Alice Vincent

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 352

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 7/10

 

Alice Vincent zabiera czytelnika do świata dźwięków, zaczynając od najbardziej poruszających doświadczeń: macierzyństwa, które podzieliło jej relację z muzyką na czas przed i po porodzie.

Była recenzentką muzyczną, regularnie chodziła na koncerty i wracała do domu późnymi nocami. Ten rytm życia zmienił się, gdy urodził się jej syn. Głośną muzykę zastąpiło najpierw bicie serca dziecka słyszane podczas badań, kojące i dające poczucie bezpieczeństwa, a później przeraźliwy krzyk noworodka, który przez kolejne miesiące niemal nie milkł. Przebywanie wśród tak intensywnych dźwięków rodzi pragnienie ciszy. Muzyka przestaje cieszyć tak jak dawniej.

Autorka przywołuje również historie innych kobiet. Opowiada o zwiedzaniu pieczary Integratronu, komory bezechowej, w której własny śpiew brzmi obco i głucho, oraz o akustycznych zwierciadłach. Pisze o mizofonii i o tym, jak utrudnia codzienne funkcjonowanie osobom, które na nią cierpią. Wspomina też szumy uszne, z którymi sama zmaga się po zabiegu medycznym przeprowadzonym w dzieciństwie, dlatego ponownie odwiedza audiologa.

Bardzo ciekawym wątkiem są halucynacje słuchowe, których doświadcza wiele kobiet po porodzie: płacz fantomowy. Słyszą płaczące niemowlę, mimo że w pobliżu nie ma żadnego dziecka albo ich własne spokojnie śpi. To doświadczenie potrafi trwać bardzo długo.

Alice Vincent wspomina również kompozytorkę Pauline Oliveros i jej ideę głębokiego słuchania. Pisze o pracy głuchych aktorów i muzyce odbieranej całym ciałem. Pokazuje, że sposób słuchania wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości, tak jak dźwięki domu odzwierciedlają styl życia jego mieszkańców.

Jeśli jeszcze zastanawiasz się, jak ważne jest słuchanie, pomyśl o telefonie zaufania i o tym, ilu ludziom pomógł sam fakt bycia wysłuchanym.

Autorka porusza też temat podsłuchiwania. Rozmawia z dwiema językoznawczyniami pracującymi dla agencji wywiadu, których zadaniem jest słuchanie i tłumaczenie rozmów, analizowanie nie tylko słów, lecz także tonu głosu, akcentu i ukrytych znaczeń.

Dźwięk potrafi również łączyć obcych sobie ludzi. Wspólny śpiew podczas koncertu ulubionego artysty wyzwala emocje tak silne, że niektórzy płaczą ze wzruszenia. Muzyka staje się wtedy czymś więcej niż melodią. Nasze życie także przypomina piosenkę złożoną z wielu dźwięków. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Lili Antoniak "Z dziennika matki wariatki"

Tytuł: "Z dziennika matki wariatki"

Autor: Lili Antoniak

Wydawnictwo: Luna

Ilość stron: 272

Data wydania: 06-05-2026

Moja ocena: 7/10

 

Lili Antoniak w książce „Z dziennika matki wariatki” autorka pokazuje, jak nie zatracić siebie w macierzyństwie. Pisze o tym, jak nie dać się krytyce „wszystkowiedzących”, którzy nawet nas nie znają, a już oceniają i rozdają nieproszone rady niczym ulotki pod marketem.

Narracja wręcz emanuje pozytywną energią. Lili woła do czytelniczki: „Stara, łap długopis!” i zadaje prace domowe. Podsuwa tematy do przemyślenia i proste ćwiczenia, choć nie jest to poradnik napisany przez profesjonalną terapeutkę. Raczej sprawia wrażenie szczerej rozmowy z kobietą, która chce podzielić się własnym doświadczeniem i tym, czego nauczyło ją życie, żeby dodać odwagi innym.

Autorka pisze o pracy influencerki, hejcie w internecie i w codziennym życiu, fałszywych przyjaźniach oraz o swojej rodzinie. Jednocześnie podkreśla wartość szczerych relacji, kobiecej solidarności i wsparcia bliskich. Pokazuje zarówno jasne, jak i trudniejsze strony życia, przypominając, że jesteśmy wystarczająco dobre.

Ma też bardzo wyraźną wizję niezależnej kobiety, która powinna mieć własne pieniądze, własne marzenia i odwagę, by po nie sięgać. Zachęca, by duże cele rozpisywać na małe kroki i próbować mimo strachu, bo lepiej żałować, że się spróbowało, niż całe życie zastanawiać się „co by było gdyby”.

Książka została napisana lekkim, bezpośrednim językiem. Autorka zwraca się do czytelniczki po prostu: „Stara!” i przypomina: „Jesteś boginią”. Zachęca do brania życia we własne ręce, pracy nad tym, co nam w sobie nie pasuje, oraz prowadzenia notatek i zapisywania własnych przemyśleń.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Katarzyna Hewa "Małe wstrząsy"

Tytuł: "Małe wstrząsy"

Autor: Katarzyna Hewa

Wydawnictwo: Prozami

Ilość stron: 336

Data wydania: 26-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Małe wstrząsy” Katarzyny Hewy to książka, przy której człowiek ma ochotę potrząsnąć bohaterami i krzyknąć: „przestańcie wreszcie uciekać od własnych uczuć!”

Lara Grossman po utracie pracy za granicą w atmosferze skandalu wraca do rodzinnego miasta i ma rozpocząć pracę w należącym do rodziny zakładzie włókienniczym. Powrót na stare śmieci przypomina jednak wejście w sam środek rodzinnej wojny. Lara od pierwszych chwil spotyka się z niechęcią niemal wszystkich: przyrodniej siostry, babki, pracowników firmy, a nawet własnego szefa. Dla otoczenia jest intruzem, zagrożeniem dla firmy i kimś, kto może przejąć udziały oraz wywrócić dotychczasowy porządek do góry nogami.

Atmosfera tej powieści jest gęsta od emocji, niedopowiedzeń i rodzinnych sekretów wijących się niczym gniazdo żmij. W tej rodzinie wszystko podporządkowane jest firmie, a najgroźniejszą postacią pozostaje babka Lary, kobieta twarda i bezwzględna, gotowa poświęcić wszystko dla ochrony rodzinnego interesu.

Lara szybko zostaje zasypana obowiązkami. Praca i krótki, urywany sen stają się całym jej życiem. Widać wyraźnie, że inni liczą na to, iż dziewczyna w końcu się podda i sama odejdzie. Ona jednak, mimo ataków paniki i ogromnego zmęczenia, zaciska zęby i próbuje udowodnić wszystkim, że potrafi sobie poradzić. To bohaterka silna, świadoma swoich problemów i własnych emocji, a jednocześnie zbyt dumna, by odpuścić. Bardzo podobało mi się, że autorka pokazała jej sposoby radzenia sobie z paniką i potrzebę szukania ukojenia nawet w prostym geście, takim jak przytulenie.

Relacja Lary i Lucasa to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Oboje ewidentnie coś do siebie czują, ale równie skutecznie tłumią wszystkie emocje. Każda chwila bliskości kończy się ucieczką i kolejnym budowaniem murów. Momentami naprawdę można zwariować, widząc jak bardzo sabotują własne szczęście. Lucas szczególnie działał mi na nerwy swoim tchórzostwem i ciągłym wycofywaniem się wtedy, gdy powinien zawalczyć o relację.

Ta książka ma w sobie klimat dobrej telenoweli: pełno tu rodzinnych konfliktów, walki o władzę, niedopowiedzeń i ludzi, którzy bardziej dbają o interes firmy niż o własne emocje. A jednak pod warstwą tych wszystkich przepychanek kryje się historia o samotności, potrzebie akceptacji i walce o własne miejsce.

Nie wierzę, że to już koniec. Im bliżej finału byłam, tym bardziej liczyłam na upragniony happy end, a zakończenie zostawiło mnie z ogromnym poczuciem niedosytu. Jeśli pojawi się drugi tom, wchodzę w niego bez wahania. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Urszula Kusz-Neumann "Strzępki sumień"

Tytuł: "Strzępki sumień"

Autor: Urszula Kusz-Neumann

Wydawnictwo: Initium

Ilość stron: 344

Data wydania: 27-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Strzępki sumień” Urszuli Kusz-Neumann to kryminał, który prowadzi czytelnika w mroczny i nietypowy świat speleologii. Ludzie od zawsze bali się ciemności, bo gdy zawodzi wzrok, pozostają tylko instynkt, doświadczenie i zaufanie do własnych umiejętności. W ciasnych, wilgotnych jaskiniach, do których schodzi Marta Skonieczko wraz ze swoją grupą, nie ma miejsca na brawurę. Tu rządzi natura, a góry i groty wymagają szacunku. To one decydują, kto bezpiecznie wróci na powierzchnię.

Marta mimo tragicznej śmierci męża nie porzuciła swojej pasji. Gdy jednak zaczynają ginąć kolejne osoby z jej grupy szkoleniowej, sprawą interesuje się policja. Śledztwo prowadzą komisarz Szymon Słaby oraz Bogna Ratajczak, których dzieli bolesna przeszłość, ponieważ mężczyzna obwinia kobietę o stratę bliskiej osoby. Trop prowadzi do Rezerwatu Przyrody Węże, którego jaskinie skrywają przerażającą tajemnicę. Wygląda na to, że niektórzy zostawili tam ostatnie strzępki sumienia, a prawda okazuje się bardziej niepokojąca niż szept niosący się w ciemnych korytarzach pod ziemią.

Autorka poprowadziła historię w bardzo ciekawym kierunku, bo rzadko trafia się na kryminał związany ze speleologią i grotołazami. Sama nie odważyłabym się wejść do ciasnych, ciemnych tuneli, w których wystarczy chwila nieuwagi lub niewielki wstrząs, by zostać uwięzionym pod tonami skał. Tym bardziej fascynujące było obserwowanie ludzi, którzy dobrowolnie schodzą w takie miejsca.

Na uwagę zasługują również bohaterowie. W policyjnym zespole wyraźnie czuć napięcia i niewypowiedziane pretensje, a jednocześnie wszyscy muszą współpracować w wyjątkowo niebezpiecznych warunkach. Marta z kolei odkrywa, że ludzie, których uważała za przyjaciół, skrywają zupełnie inne oblicza. Nad wszystkim stale wisi zagrożenie zawalenia, a nawet pojedynczy wystrzał może wywołać lawinę kamieni. Dzięki temu w książce nie brakuje emocji, napięcia i dusznej atmosfery, która zaciska się wokół bohaterów niczym skalny tunel.

„Strzępki sumień" to historia, w której groza jaskiń okazuje się jedynie cieniem tego, do czego zdolny jest człowiek. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Natalia A. Bieniek "Miejsce w sercu"

Tytuł: "Miejsce w sercu"

Autor: Natalia A. Bieniek

Wydawnictwo: Proszynski i S-ka

Ilość stron: 264

Data wydania: 25-01-2026

Moja ocena: 7/10

 

„Miejsce w sercu” Natalii Bieniek to historia Moniki, która jakiś czas wcześniej straciła męża w wypadku samochodowym. Mimo upływu czasu nadal utrzymuje kontakt z teściową, która obwinia ją o brak wnuków. Dla Moniki i Adama najważniejsza była kariera, a decyzję o rodzicielstwie odkładali na później. Teraz jest już za późno.

Pewnego dnia Monika znajduje porzucony dziecięcy plecak i postanawia odnaleźć jego właścicielkę. W ten sposób trafia do rodziny Bartosza, który samotnie wychowuje dzieci, godząc obowiązki ojca z pracą zawodową przy wsparciu swojej matki.

Monika szybko zaprzyjaźnia się z młodszą dziewczynką, jednak starsza córka Bartosza z nieufnością patrzy na nową kobietę w otoczeniu ojca i próbuje ją od siebie odsunąć, zwłaszcza gdy między Moniką a Bartoszem zaczyna pojawiać się delikatna nić sympatii.

Równocześnie Monika wraca do spraw zawodowych zmarłego męża i trafia na kobietę, z którą łączyła go relacja wykraczająca poza czysto zawodowe kontakty.

Autorka prowadzi kilka równie ważnych wątków, które stopniowo splatają się ze sobą niczym puzzle. Historia rodziny Bartosza, trudna relacja Moniki z teściową oraz tajemnice z przeszłości tworzą wielowątkową opowieść o relacjach, stracie i potrzebie bliskości.

To nie jest typowy romans, lecz przede wszystkim powieść obyczajowa skupiona na emocjach i skomplikowanych więziach między bohaterami. Relacja Moniki i Bartosza pozostaje jedynie jednym z elementów większej całości.

Książka momentami wydała mi się dość przygnębiająca, choć została napisana ładnym, emocjonalnym językiem. Podczas lektury zastanawiałam się, jakie przesłanie chciała przekazać autorka. Być może chodzi o to, że człowiek potrzebuje innych ludzi, a niektóre pragnienia spełniają się w najmniej spodziewany sposób. Mimo trudnych tematów zakończenie pozostawia czytelnika z nutą nadziei. W końcu dla każdego może znaleźć się miejsce w czyimś sercu. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Agnieszka Jeż "Czerwona nić"

Tytuł: "Czerwona nić"

Cykl: Ruta Rosieńska, tom 1

Autor: Agnieszka Jeż

Wydawnictwo: Harde

Ilość stron: 336

Data wydania: 11-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Czerwona nić” Agnieszki Jeż to historia Ruty Rosieńskiej, która po rozpadzie małżeństwa postanawia całkowicie odmienić swoje życie i rozpoczyna pracę w policji. Dzięki pomocy znajomego trafia na niewielki posterunek w Rutce-Tartaku, gdzie czas płynie spokojniej, a codzienność bardziej przypomina powolne oswajanie nowego miejsca niż dynamiczne policyjne śledztwo. I dokładnie taki rytm ma ta książka.

Przez pierwsze sto stron Ruta urządza się w tymczasowym mieszkaniu, poznaje mieszkańców, przegląda stare akta i rozgląda się za domem na stałe. Przypadkiem znajduje w domu starej szeptuchy dziecięcy sandał owinięty czerwoną nicią. Okazuje się, że to drugi but należący do jednej z ofiar niewyjaśnionego morderstwa sprzed niemal trzydziestu lat. Wtedy zginęło rodzeństwo, chłopiec i dziewczynka, a sprawcy nigdy nie odnaleziono. Do przedawnienia sprawy zostało zaledwie kilka miesięcy, więc Ruta zaczyna drążyć temat, choć nie ma doświadczenia w prowadzeniu śledztw dotyczących zabójstw. Pomaga jej jedynie młody, równie niedoświadczony posterunkowy.

To nie jest kryminał pełen pościgów i gwałtownych zwrotów akcji. Śledztwo posuwa się naprzód powoli, czasami wręcz ospale, ale właśnie w tym tkwi klimat tej historii. Czytelnik razem z Rutą poznaje lokalną społeczność, folklor Suwalszczyzny, wierzenia związane z szeptuchami oraz symbolikę ziela ruty, które przewija się przez całą powieść niczym cienka, czerwona nić splatająca przeszłość z teraźniejszością.

Im bliżej końca, tym mocniej odczuwa się presję czasu i zadaje sobie pytanie, czy ten narastający pośpiech został celowo przeniesiony także na czytelnika. Ruta odlicza tygodnie do przedawnienia sprawy a my się zastanawiamy czy na coraz mniejszej ilości stron pozostałych do końca znajdziemy rozwiązanie sprawy.

Finał okazał się bardzo emocjonalny i wycisnął mi z oczu łzy. To książka bardziej nastrojowa niż sensacyjna, ale jej klimat i powolne zanurzanie w lokalnej kulturze zostaną w pamięci na długo. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Ludwik Lunar "Tonąc w morzu krwi"

Tytuł: "Tonąc w morzu krwi"

Cykl: Edward Sokulski i Daria Tyszka, tom 2

Autor: Ludwik Lunar

Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona

Ilość stron: 536

Data wydania: 18-06-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Tonąc w morzu krwi" to drugi tom serii o Edwardzie Sokulskim i Darii Tyszce. Tym razem Ludwik Lunar pozwala nam lepiej zrozumieć Tyszkę i źródło jej nienawiści do psów, pokazując wydarzenia z dzieciństwa, które ją ukształtowały. Zrozumieć jednak nie znaczy polubić. Daria jest skuteczną policjantką, ale jako człowiek wciąż nie wzbudza sympatii, lecz nie to jest jej zadaniem.

Razem z Sokulskim biorą na tapet kolejną sprawę z Archiwum X: tajemniczego zaginięcia rodziny Albrechtów sprzed trzydziestu lat. Jedyny świadek tamtych wydarzeń pozostaje w śpiączce, więc śledczy błądzą po omacku, próbując połączyć strzępy informacji w spójną całość. Prawda wyłania się bardzo powoli, niczym ubłocony samochód wyciągany z wody. Kolejne tropy grzęzną w domysłach, a Tyszka kieruje swoje uczucia ku niewłaściwej osobie i wypatruje zagrożenia nie tam, gdzie powinna. Przez to prawdziwe niebezpieczeństwo zaskakuje ją w najmniej odpowiednim momencie.

Autor skutecznie prowadzi czytelnika przez sieć niedopowiedzeń i fałszywych tropów. To kryminał, który może być świetną zabawą dla domorosłych detektywów. Sprawdźcie, czy uda wam się odgadnąć sprawcę lub odkryć prawdę o zniknięciu rodziny Albrechtów przed parą śledczych.

"Tonąc w morzu krwi" to mroczna, powoli gęstniejąca historia, w której ważniejsze od widowiskowych zwrotów akcji okazują się atmosfera, psychologia bohaterów i poczucie, że prawda od początku czaiła się gdzieś tuż pod powierzchnią. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Łukasz Orbitowski "Pan Lasu"

Tytuł: "Pan Lasu"

Autor: Łukasz Orbitowski

Wydawnictwo: Muduko

Ilość stron: 320

Data wydania: 21-04-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Pan lasu” Pan lasu to gra paragrafowa, w której obowiązuje jedna zasada: utrzymać przy życiu głównego bohatera. Nie była to moja pierwsza przygoda z takim formatem, więc grałam zachowawczo i już za pierwszym razem udało mi się zwyciężyć w starciu z Panem Lasu.

Krystian przyjeżdża z ojcem do pracy przy remoncie starego dworu pośrodku lasu. Na miejscu spotykają jedynie kilku pracowników. W pobliżu znajduje się wieś z dziwnym witrażem w kościele, a w lokalnym sklepiku obsługuje wyjątkowo antypatyczna sprzedawczyni. Drogą przejeżdża jakiś dostawczak.

Już od początku ojca i syna dręczą niepokojące sny, ale czy można wierzyć sennym marom? Kolejne dni mijają dość spokojnie, choć stary dom robi coraz bardziej złowieszcze wrażenie. W zabudowaniach i okolicy pojawiają się znaki, które każą zastanawiać się, co mogło wydarzyć się tam kiedyś.

Jako Krystian musisz zdecydować, komu zaufać i dokąd skierować się w następnej kolejności. Za pierwszym razem nie trafiłam na żadne pułapki, choć musiałam walczyć sama ze sobą, by bardziej kierować się bezpieczeństwem bohatera niż własną ciekawością.

Książkę czyta się lekko i szybko. Mimo że to horror, mnie akurat nie przeraził. Polecam ją osobom, które lubią takie literackie zabawy i chcą odkrywać alternatywne ścieżki fabularne. Można wracać do niej wiele razy i za każdym razem odkryć coś nowego, to niczym przeczesywanie gąszczu, który za każdym zakrętem chowa inną tajemnicę. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



S. A. Cosby "Król popiołów"

Tytuł: "Król popiołów"

Autor: S. A. Cosby

Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona

Ilość stron: 408

Data wydania: 08-04-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Król popiołów” S. A. Cosby’ego to mocna, brutalna i zaskakująca lektura. Głównym bohaterem jest Roman Carruthers, który po wypadku ojca wraca do rodzinnego domu i odkrywa, że jego brat Dante wpakował się w poważne kłopoty przez kontakty z gangsterami. Przestępcy zaczynają pojawiać się w ich domu, a Roman, mający talent do zarabiania dużych pieniędzy, postanawia wykorzystać swoje umiejętności, by ochronić rodzeństwo.

Kluczowym elementem fabuły jest rodzinne krematorium, będące dorobkiem życia ich ojca. Nad życiem Carruthersów od lat unosi się też cień niewyjaśnionej śmierci matki, za którą rodzeństwo obwinia ojca. Wchodząc coraz głębiej w świat gangsterów, Roman podejmuje decyzje, które zmieniają go na zawsze. Z człowieka, któremu kibicujemy, staje się kimś bezwzględnym i chłodnym, realizującym swój plan bez emocji. To jedno z największych zaskoczeń tej książki. Drugim jest rozwiązanie rodzinnej tajemnicy.

Ta powieść wciąga jak wir i nie wypuszcza aż do ostatniej strony. Choć nie brakuje w niej krwawych scen i brutalnych ludzi, konflikt nie ogranicza się tu do dwóch stron. Mamy rodzeństwo Carruthersów, ich przeciwnika Czarnego Barona oraz ludzi z Miasta Duchów, którzy również są uwikłani w przestępczą rozgrywkę oraz węszącego dookoła policjanta.

W tej wojnie cierpią niewinni, a Czarny Baron potrafi karać swoich ludzi nawet za drobne przewinienia. To człowiek, który po prostu lubi przemoc, a jednak autor nadał mu rys, który zaskakująco budzi odrobinę współczucia. Baron kocha i dba o swoje psy, przez co trudno go jednoznacznie znienawidzić, pomimo wszystkich jego czynów.

S. A. Cosby wykonał świetną robotę zarówno w kreacji bohaterów, jak i budowaniu kryminalnej intrygi. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Anna Sakowicz "'POPR-ańcy. Magia przytulania"

Tytuł: "'POPR-ańcy. Magia przytulania"

Cykl: POPR-ańcy, tom 12

Autor: Anna Sakowicz

Wydawnictwo: Labreto

Ilość stron: 136

Data wydania: 20-05-2026

Moja ocena: 10/10

 

Tym razem ekipa POPR-ańców odwiedza Wafla, który pracuje jako pies do dogoterapii w ośrodku dla dzieci.

Scul był niezwykle podekscytowany na wieść o wyjeździe nad morze, bo miało spełnić się jego wielkie marzenie. Jak zwykle nie zabrakło też sprytnego kocura, który pod nieuwagę opiekunów przemycił się do samochodu. 🐾

W ośrodku zwierzaki spotkały bardzo smutną dziewczynkę, która tylko leżała i płakała. Postanowiły dowiedzieć się, co tak bardzo ją przygnębia, aby móc jej pomóc. Ostatecznie kluczowy okazał się zbieg okoliczności, jednocześnie groźny i wyrywający bohaterkę z apatii.

Z książeczki dzieci mogą dowiedzieć się, czym jest dogoterapia, czy Szczecin rzeczywiście leży nad morzem oraz poznać zasady bezpieczeństwa w górach i nad wodą.

Ekipa z Chaty pod Wierchami odwiedziła już wszystkie szczeniaki. Każde z nich znalazło kochający dom i pełni ważną, odpowiedzialną rolę. Seria pięknie pokazuje, jak wiele zadań mogą wykonywać psy: od ratownictwa po terapię i wsparcie emocjonalne. 


Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

Zdjęcie: screen shot z Legimi

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Michał Radomski "Zwyczajnie po ludzku, psiemu"

Tytuł: "Zwyczajnie po ludzku, psiemu"

Autor: Michał Radomski

Wydawnictwo: Lava Publishing Polska

Ilość stron: 60

Data wydania: 16-04-2026

Moja ocena: 7/10

 

„Zwyczajnie po ludzku psiemu” Michała Radomskiego to krótki zbiór lekkich i ciepłych wierszyków pokazujących życie psa z jego własnej perspektywy. Książeczka świetnie nadaje się dla dzieci, ale i dorośli znajdą tu coś dla siebie.

Najbardziej przypadł mi do gustu wierszyk „Rachu, ciachu” Dorośli bez problemu wyłapią rym do ostatniego zdania.

Uśmiech wywołał też utwór o poprawności językowej, a także ten o psiej mowie ciała, która potrafi przekraczać wszelkie bariery językowe.

Niektóre wierszyki mają wyraźny morał, jak historia myszy i kota, inne zostawiają po sobie lekki smutek i nutę tęsknoty, jak „Znów się spotkamy”.

Tomik pokazuje jak przypadkowy pies może odmienić życie człowieka i nauczyć go cieszyć się prostymi rzeczami, niczym najlepszy profesor. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Olga Hund "Psy ras drobnych"

Tytuł: "Psy ras drobnych"

Autor: Olga Hund

Wydawnictwo: W. A. B.

Ilość stron: 128

Data wydania: 08-04-2026

Moja ocena: 8/10

 

No cóż… to nie jest książka o psach.

Olga Hund opisuje realia pobytu w szpitalu psychiatrycznym i historie ludzi, którzy tam trafili. Książkę czyta się błyskawicznie, bo na stronach jest niewiele tekstu. Krótko, oszczędnie, ale bardzo celnie.

Widzimy wszechobecny marazm i nudę. Najważniejszymi wydarzeniami dnia stają się dyskusje o czystości łazienek, pytania o stolec czy wyciskanie pryszczy i łoju z włosów po lekach. Lekarka woli malować paznokcie niż rozmawiać z pacjentką, która właściwie diagnozuje się sama.

Całość sprawia wrażenie „antyarki” – wielkiego okrętu wypełnionego rozbitkami bez szansy na ratunek. Nikt nawet nie próbuje ratować pasażerów, a jednak czasem komuś udaje się wypłynąć. Czasem też wracają.

Kiedy kobiety wychodzą na przepustki, nadrabiają obowiązki domowe, a podczas odwiedzin obsługują gości, jakby ich stan psychiczny nie miał żadnego znaczenia. Pacjenci bez oporów dzielą się absurdalnymi historiami i nikogo to już nie dziwi. Jakby właśnie tutaj byli zwolnieni z udawania.

Pada też bardzo gorzka myśl: wszyscy są rozczarowani życiem, ale tylko ci, którzy okazali to zbyt wyraźnie, trafili do psychiatryka. Ci, którzy nie potrafili już tłumić emocji.

W szpitalu najważniejsze są papierosy, plotki, leki i wyjścia na powietrze. Małe przerwy w zabójczo nudnej rutynie.

A na końcu autorka zabija ćwieka i podważa to, co wydawało nam się pewne.

Styl Olgi Hund jest surowy, dosadny i momentami brutalny, ale jednocześnie bardzo emocjonalny i metaforyczny. Autorka nie unika wulgaryzmów czy kolokwializmów, wykorzystuje je jednak świadomie, by oddać autentyczność tego świata i stan psychiczny bohaterów.

Najciekawsze jest połączenie zwyczajnej, chwilami wręcz brudnej codzienności z poetycką metaforą. Z jednej strony mamy fizjologię, zapachy, leki i cielesność, a z drugiej nagłe wejścia w gęste, egzystencjalne obrazy, jak fragment o „antyarce”.

Tekst jest dynamiczny, poszatkowany krótkimi zdaniami, momentami przypomina strumień świadomości albo chaotyczne zapiski z dziennika. Między tym wszystkim pojawia się czarny humor i autoironia, które działają jak mechanizm obronny przed rzeczywistością oddziału.

To książka duszna, niewygodna i bardzo „namacalna”. Bezkompromisowa, brudna, a jednocześnie niezwykle inteligentna literacko. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Lu Min "Być może się wydarzyło"

Tytuł: "Być może się wydarzyło"

Autor: Lu Min

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron: 192

Data wydania: 06-05-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Być może się wydarzyło” autorstwa Lu Min to historia samobójstwa młodej dziewczyny, Mimi. Pewien młody dziennikarz chce napisać o niej dobry artykuł. Szefowa daje mu na to zaledwie pięć dni, choć sama nie uważa tematu za szczególnie interesujący.

Chłopak rozmawia z najbliższymi Mimi: jej rodzicami, wspólniczką z pracy, chłopakiem, odwiedza też babcię dziewczyny w szpitalu. Najbardziej uderza obojętność tych ludzi. Nikt niczego nie zauważył, a po śmierci Mimi każdy zdaje się bardziej skupiony na własnych sprawach niż na próbie zrozumienia, dlaczego młoda dziewczyna odebrała sobie życie. Wygląda na to, że nikt tak naprawdę jej nie znał. Każdy opisuje ją inaczej, jakby mówił o zupełnie innej osobie. Ojciec Mimi całkowicie pochłonięty jest swoim hobby, matka nie miała z córką dobrego kontaktu, a inni również zdają się bardziej zajęci własnym życiem niż samą tragedią.

Każdy jest skupiony na sobie, a najwięcej uwagi Mimi poświęca właściwie obcy człowiek, czyli dziennikarz. To strasznie smutne. Naprawdę zrobiło mi się żal tej dziewczyny, bo jej zniknięcie zdaje się nikogo nie obchodzić. Gdy dziennikarz w końcu może obejrzeć mieszkanie, w którym umarła Mimi, jest ono już wysprzątane, a pod drzwiami ustawiają się agenci nieruchomości, bo takie lokale można kupić taniej. Nawet policjant prowadzący sprawę znajduje dla niego czas dopiero wtedy, gdy śledztwo jest już zamknięte, a akta trafiają do archiwum.

Dziennikarz wszędzie odbija się od muru obojętności. Nikt nie znał Mimi naprawdę, więc nie ma nawet punktu zaczepienia. Musiałby właściwie wymyślić jej historię od nowa. Lu Min pokazuje ludzi zabieganych, skupionych na sobie i pozbawionych czasu, by naprawdę przyjrzeć się drugiemu człowiekowi.

Bardzo ciekawe są też przypisy wyjaśniające chińskie obyczaje. Pomagają one lepiej zrozumieć kulturę, a czasem także poprawnie odczytać chińskie imiona.

Ta książka uderza prawdą nie poprzez dosłowne opisy, lecz przez to, co pokazuje między wierszami. Dziennikarz nawet nie musi napisać swojego artykułu, żeby czytelnik dostrzegł bezowocność jego starań i tę przygnębiającą, wszechobecną obojętność. To jedna z tych historii, które zostają w głowie jak zimne światło jarzeniówki migające w pustym pokoju. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Maestria "Selena. Córka dwóch światów". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Selena. Córka dwóch światów"

Autor: Maestria

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 234

Data wydania: 27-04-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Selena” to książka napisana prostym, oszczędnym językiem, który przyswaja się błyskawicznie, ale niesie ze sobą znacznie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. To historia, w której najważniejsze często wybrzmiewa nie w słowach, lecz w ciszy między nimi.

Opowiada o zakazanej miłości i dziewczynie zrodzonej z dwóch światów, która z pogardzanej staje się świadoma własnej wartości. Kimś, kto może wpłynąć na bieg historii, przerwać spiralę nienawiści i nauczyć zwaśnione strony współistnienia na nowo.

W jej rzeczywistości uczucie między członkami różnych klanów było zakazane, a prawda o własnym pochodzeniu długo pozostawała dla niej ukryta. Nie znała historii swoich rodziców, ich miłości, ani miejsca, do którego naprawdę należy. Przez długi czas czuła się niedopasowana aż odkryła, że istnieje świat, do którego pasuje idealnie. Świat, który podobno przestał istnieć.

Selena była o krok od błędu, który mógł kosztować ją wszystko, a chłopak, który ją kochał, nie potrafił zrozumieć jej wycofania i tęsknił za nią w ciszy.

Autorka stworzyła historię wyróżniającą się formą, pełną niedopowiedzeń, subtelnych emocji i znaczeń ukrytych między wersami. To krótka opowieść, którą można przeczytać w jeden wieczór, ale która zostaje w głowie na znacznie dłużej.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Monika Raspen "Czartoryska. Historia o marzycielce"

Tytuł: "Czartoryska. Historia o marzycielce"

Cykl: Czartoryska, tom 1

Autor: Monika Raspen

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 512

Data wydania: 29-05-2024

Moja ocena: 9/10

 

W książce „Czartoryska. Historia o marzycielce” Monika Raspen kreśli portret młodej kobiety pełnej marzeń i nadziei, które świat brutalnie weryfikuje.

To opowieść osadzona w świecie francuskich elit, pachnącym jednocześnie perfumami i fekaliami, gdzie w misternych fryzurach arystokratek kryły się… pułapki na insekty. Świecie pozorów i kontrastów, w którym nawet uprzywilejowane kobiety nie miały prawa decydować o własnym życiu i ciele. Ich rolą było rodzić dzieci wtedy i z tym, kogo wskażą inni.

Izabela Czartoryska jawi się tu jako kobieta niekochana, uwikłana w układy dopuszczane przez libertyńskie społeczeństwo, gdzie jedną z „dobrych rad” było… zaprzyjaźnić się z kochanką męża. Doświadczała strat: jej dzieci umierały, czy to z powodu chorób, czy tragicznych wypadków. Czasem wystarczyła iskra z kominka, by doszło do tragedii.

Autorka pokazuje ją jako osobę wrażliwą, zmagającą się z sezonową depresją, która nie odnalazła szczęścia ani w małżeństwie, ani w romansach. Dodatkowo musiała mierzyć się z niechęcią i intrygami ze strony rodziny męża, a także z drwinami dotyczącymi jej pochodzenia i wyglądu: blizny po ospie i brak dworskiego obycia nie ułatwiały jej życia.

A jednak stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych arystokratek w Polsce.

Raspen z dużą dbałością odtwarza realia epoki, przypominając, jak wysoką cenę ludzie płacili za piękno. Toksyczne bielidła, sztuczne szczęki tworzone z zębów biedoty, to wszystko brzmi jak makabra, ale było codziennością. Autorka zwraca też uwagę na podwójne standardy moralne: „mężczyznę się rozgrzesza, kobietę się rozlicza”. Trudno nie zadać sobie pytania ile z tego przetrwało do dziś?

To ciekawa i wartościowa lektura, która nie tylko przybliża postać Izabeli Czartoryskiej, ale też skłania do refleksji nad rolą kobiet kiedyś i teraz. Polecam.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko