Tytuł: "Czerwona nić"
Cykl: Ruta Rosieńska, tom 1
Autor: Agnieszka Jeż
Wydawnictwo: Harde
Ilość stron: 336
Data wydania: 11-03-2026
Moja ocena: 8/10
„Czerwona nić” Agnieszki Jeż to
historia Ruty Rosieńskiej, która po rozpadzie małżeństwa postanawia całkowicie
odmienić swoje życie i rozpoczyna pracę w policji. Dzięki pomocy znajomego
trafia na niewielki posterunek w Rutce-Tartaku, gdzie czas płynie spokojniej, a
codzienność bardziej przypomina powolne oswajanie nowego miejsca niż dynamiczne
policyjne śledztwo. I dokładnie taki rytm ma ta książka.
Przez pierwsze sto stron Ruta
urządza się w tymczasowym mieszkaniu, poznaje mieszkańców, przegląda stare akta
i rozgląda się za domem na stałe. Przypadkiem znajduje w domu starej szeptuchy
dziecięcy sandał owinięty czerwoną nicią. Okazuje się, że to drugi but należący
do jednej z ofiar niewyjaśnionego morderstwa sprzed niemal trzydziestu lat.
Wtedy zginęło rodzeństwo, chłopiec i dziewczynka, a sprawcy nigdy nie
odnaleziono. Do przedawnienia sprawy zostało zaledwie kilka miesięcy, więc Ruta
zaczyna drążyć temat, choć nie ma doświadczenia w prowadzeniu śledztw
dotyczących zabójstw. Pomaga jej jedynie młody, równie niedoświadczony posterunkowy.
To nie jest kryminał pełen
pościgów i gwałtownych zwrotów akcji. Śledztwo posuwa się naprzód powoli,
czasami wręcz ospale, ale właśnie w tym tkwi klimat tej historii. Czytelnik
razem z Rutą poznaje lokalną społeczność, folklor Suwalszczyzny, wierzenia
związane z szeptuchami oraz symbolikę ziela ruty, które przewija się przez całą
powieść niczym cienka, czerwona nić splatająca przeszłość z teraźniejszością.
Im bliżej końca, tym mocniej odczuwa się presję czasu i zadaje sobie pytanie, czy ten narastający pośpiech został celowo przeniesiony także na czytelnika. Ruta odlicza tygodnie do przedawnienia sprawy a my się zastanawiamy czy na coraz mniejszej ilości stron pozostałych do końca znajdziemy rozwiązanie sprawy.
Finał okazał się bardzo emocjonalny i wycisnął mi z oczu łzy. To książka bardziej nastrojowa niż sensacyjna, ale jej klimat i powolne zanurzanie w lokalnej kulturze zostaną w pamięci na długo.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz