czwartek, 21 maja 2026

Walter Isaacson "Elon Musk"

Tytuł: "Elon Musk"

Autor: Walter Isaacson

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 896

Data wydania: 08-11-2023

Moja ocena: 7/10

 

„Elon Musk” Waltera Isaacsona to najbardziej obszerna biografia, jaką przeczytałam, i spędziłam z nią naprawdę dużo czasu. Z jednej strony pchała mnie ciekawość poznania historii najbogatszego człowieka świata, mającego realny wpływ na losy ludzkości, który sam zbudował swój majątek. Z drugiej nie należę do osób szczególnie zainteresowanych wielkim biznesem, polityką czy rozgrywkami na szczytach władzy. Śledzę głównie najbardziej nagłaśniane wydarzenia, jak wojna w Ukrainie, a tymczasem Musk bardzo mocno angażuje się także politycznie.

Człowiek przedstawiony w tej książce robi wrażenie jednocześnie geniusza i szaleńca, a jego osobowość potrafi zmieniać się niczym tryby w zabawce Furby. Od pracowników wymaga maksymalnego poświęcenia pracy, często kosztem życia prywatnego i krytykuje ideę pracy zdalnej. Sam nadzoruje najdrobniejsze szczegóły, obsesyjnie pilnuje kosztów produkcji i bardzo świadomie zarządza własną uwagą. Traktuje swój umysł jak najcenniejszy zasób, dlatego potrafił zrezygnować z ulubionej gry komputerowej, gdy uznał, że pochłania zbyt dużo jego energii i odciąga go od spraw firm.

A tych jest wiele: Tesla, SpaceX, xAI, X, Neuralink i The Boring Company. Każdej z nich Isaacson poświęca obszerną część książki, pokazując zarówno spektakularne sukcesy, wielkie porażki, jak i chaos towarzyszący ich tworzeniu.

Musk jawi się jako człowiek całkowicie podporządkowany swoim celom. Czytając tę książkę, można pomyśleć, jak daleko byłby w stanie zajść każdy z nas potrafiąc poświęcić się jednej idei z równie ogromną determinacją. Sporo miejsca poświęcono także sztucznej inteligencji, która według Muska może rozwijać się szybciej niż sama ludzkość, zwłaszcza przy spadającej dzietności. Autor opisuje również jego przekonanie, że ludzie powinni mieć więcej dzieci, by zwiększać szansę pojawiania się wybitnych umysłów, oraz że przyszłość naszej cywilizacji powinna sięgać poza Ziemię i obejmować podbój kosmosu dostępny nie tylko dla najbogatszych.

Choć książka skupia się przede wszystkim na biznesie i technologii, nie brakuje w niej także życia prywatnego Muska: jego związków, dzieci oraz impulsywnych i nie zawsze racjonalnych decyzji.

Isaacson pokazuje bardzo wszechstronny portret człowieka stojącego za genialnymi ideami, ale też ogromnymi kontrowersjami. To biografia, która momentami fascynuje, momentami męczy nadmiarem szczegółów, ale trudno odmówić jej jednego: pozwala zajrzeć do umysłu człowieka, który chce zmieniać świat na własnych zasadach. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Sarah Wishart "Four Good Liars"

Tytuł: "Four Good Liars"

Autor: Sarah Wishart

Wydawnictwo: Harper Collins Polska

Ilość stron: 384

Data wydania: 26-11-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Four Good Liars” Sarah Wishart opowiada historię czwórki nastolatków, którzy przeżyli wypadek szkolnego autobusu. Surfer Kai Mardsen, zafiksowany na liczbach Liam King, rozpieszczona córka bogatej matki Fliss Cavendish oraz Layla Abdullatif, desperacko szukająca pieniędzy na leczenie chorego brata, znajdują torbę pełną gotówki pochodzącej z przestępczej działalności. Dla każdego z nich to szansa na spełnienie marzeń i rozwiązanie problemów, więc mimo moralnych wątpliwości decydują się zatrzymać pieniądze i wejść w niebezpieczny układ.

Najbardziej kibicowałam Layli, bo jej motywacja była najbardziej poruszająca. Pieniądze mogły uratować życie jej młodszego brata, a ona nie widziała innego sposobu, by je zdobyć. Problem w tym, że właściciele torby szybko zaczynają jej szukać, a nastolatkowie, zamiast zachować ostrożność, popełniają coraz więcej błędów. Sytuacja wymyka się spod kontroli, napięcie rośnie, a krótkie, dynamiczne zdania dobrze oddają emocje bohaterów.

W tej historii wszyscy kłamią, nie tylko główni bohaterowie, ale też osoby wokół nich. Każdy ma własny plan i własne sekrety. Bardzo podobało mi się zakończenie, w którym ślepy przypadek brutalnie rozwiązuje źródło ich problemów i wątpliwości.

Książka ma mocny, szokujący początek, który świetnie zachęca do dalszego czytania. Początkowo poznajemy bohaterów i ich perspektywy dzięki naprzemiennej narracji, a prawdziwe przyspieszenie akcji następuje po spotkaniu całej czwórki w pechowym autobusie. Postaci nie jest wiele, dzięki czemu łatwo odnaleźć się w historii, a napięcie praktycznie nie znika do samego końca.

Dla dorosłego czytelnika fabuła może momentami wydawać się zbyt prosta, a część rozwiązań podana dość bezpośrednio, jednak jako młodzieżowy thriller książka sprawdza się bardzo dobrze i potrafi wciągnąć. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Izabela Grabda "Strzępy"

Tytuł: "Strzępy"

Cykl: Bieszczadzkie tajemnice, tom 2

Autor: Izabela Grabda

Wydawnictwo: PulpBooks

Ilość stron: 264

Data wydania: 13-05-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Strzępy” Izabeli Grabdy zaczynają się mocnym uderzeniem: rykiem niedźwiedzia i widokiem nieostrożnego turysty, który ryzykuje zbyt wiele, by podejść do dzikiego zwierzęcia jak najbliżej. Potem poznajemy Karola i Cysię. On wciąż nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dawnej ukochanej. Kocha ją tak mocno, że rozmawia z jej portretem i widzi jej ducha. Cysia jest do niej uderzająco podobna.

Wraz z rozwojem ich relacji coraz lepiej poznajemy bohaterów. Odkrywamy miłość Karola do Bieszczad i jego marzenie o zamieszkaniu tam, najlepiej u boku Cysi. Dowiadujemy się też, że jest współwłaścicielem firmy tworzącej wynalazki, które mogą okazać się przełomowe dla osób chorujących na cukrzycę. Prowadzi ją razem z przyjacielem Danielem, świadomym zarówno jego trudnej przeszłości, jak i problemów psychicznych. Karol doświadczył w życiu wielu strat, nie tylko śmierci ukochanej. W Cysię patrzy niemal jak w obraz i wierzy w każde jej słowo, nawet gdy Daniel zaczyna dostrzegać niepokojące nieścisłości.

Powieść została podzielona na kilka płaszczyzn czasowych: „wcześniej”, „później” i „obecnie”. W teraźniejszości Karol błąka się po górach, wracając wspomnieniami do wydarzeń, a czytelnik stopniowo składa kolejne elementy tej historii niczym rozsypane puzzle.

Autorka najpierw kreśli przed nami określony obraz bohaterów, pozwala uwierzyć, że wiemy, kto jest dobry, a kto zły, by później odwrócić wszystko niczym fotograficzny negatyw. Im dalej w las, tym wyraźniej czuć, że coś tu nie gra, jednak dopiero finał odsłania wszystkie karty. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Alice Vincent "Usłysz. Jak słuchają kobiety"

Tytuł: "Usłysz. Jak słuchają kobiety"

Autor: Alice Vincent

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 352

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 7/10

 

Alice Vincent zabiera czytelnika do świata dźwięków, zaczynając od najbardziej poruszających doświadczeń: macierzyństwa, które podzieliło jej relację z muzyką na czas przed i po porodzie.

Była recenzentką muzyczną, regularnie chodziła na koncerty i wracała do domu późnymi nocami. Ten rytm życia zmienił się, gdy urodził się jej syn. Głośną muzykę zastąpiło najpierw bicie serca dziecka słyszane podczas badań, kojące i dające poczucie bezpieczeństwa, a później przeraźliwy krzyk noworodka, który przez kolejne miesiące niemal nie milkł. Przebywanie wśród tak intensywnych dźwięków rodzi pragnienie ciszy. Muzyka przestaje cieszyć tak jak dawniej.

Autorka przywołuje również historie innych kobiet. Opowiada o zwiedzaniu pieczary Integratronu, komory bezechowej, w której własny śpiew brzmi obco i głucho, oraz o akustycznych zwierciadłach. Pisze o mizofonii i o tym, jak utrudnia codzienne funkcjonowanie osobom, które na nią cierpią. Wspomina też szumy uszne, z którymi sama zmaga się po zabiegu medycznym przeprowadzonym w dzieciństwie, dlatego ponownie odwiedza audiologa.

Bardzo ciekawym wątkiem są halucynacje słuchowe, których doświadcza wiele kobiet po porodzie: płacz fantomowy. Słyszą płaczące niemowlę, mimo że w pobliżu nie ma żadnego dziecka albo ich własne spokojnie śpi. To doświadczenie potrafi trwać bardzo długo.

Alice Vincent wspomina również kompozytorkę Pauline Oliveros i jej ideę głębokiego słuchania. Pisze o pracy głuchych aktorów i muzyce odbieranej całym ciałem. Pokazuje, że sposób słuchania wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości, tak jak dźwięki domu odzwierciedlają styl życia jego mieszkańców.

Jeśli jeszcze zastanawiasz się, jak ważne jest słuchanie, pomyśl o telefonie zaufania i o tym, ilu ludziom pomógł sam fakt bycia wysłuchanym.

Autorka porusza też temat podsłuchiwania. Rozmawia z dwiema językoznawczyniami pracującymi dla agencji wywiadu, których zadaniem jest słuchanie i tłumaczenie rozmów, analizowanie nie tylko słów, lecz także tonu głosu, akcentu i ukrytych znaczeń.

Dźwięk potrafi również łączyć obcych sobie ludzi. Wspólny śpiew podczas koncertu ulubionego artysty wyzwala emocje tak silne, że niektórzy płaczą ze wzruszenia. Muzyka staje się wtedy czymś więcej niż melodią. Nasze życie także przypomina piosenkę złożoną z wielu dźwięków. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Lili Antoniak "Z dziennika matki wariatki"

Tytuł: "Z dziennika matki wariatki"

Autor: Lili Antoniak

Wydawnictwo: Luna

Ilość stron: 272

Data wydania: 06-05-2026

Moja ocena: 7/10

 

Lili Antoniak w książce „Z dziennika matki wariatki” autorka pokazuje, jak nie zatracić siebie w macierzyństwie. Pisze o tym, jak nie dać się krytyce „wszystkowiedzących”, którzy nawet nas nie znają, a już oceniają i rozdają nieproszone rady niczym ulotki pod marketem.

Narracja wręcz emanuje pozytywną energią. Lili woła do czytelniczki: „Stara, łap długopis!” i zadaje prace domowe. Podsuwa tematy do przemyślenia i proste ćwiczenia, choć nie jest to poradnik napisany przez profesjonalną terapeutkę. Raczej sprawia wrażenie szczerej rozmowy z kobietą, która chce podzielić się własnym doświadczeniem i tym, czego nauczyło ją życie, żeby dodać odwagi innym.

Autorka pisze o pracy influencerki, hejcie w internecie i w codziennym życiu, fałszywych przyjaźniach oraz o swojej rodzinie. Jednocześnie podkreśla wartość szczerych relacji, kobiecej solidarności i wsparcia bliskich. Pokazuje zarówno jasne, jak i trudniejsze strony życia, przypominając, że jesteśmy wystarczająco dobre.

Ma też bardzo wyraźną wizję niezależnej kobiety, która powinna mieć własne pieniądze, własne marzenia i odwagę, by po nie sięgać. Zachęca, by duże cele rozpisywać na małe kroki i próbować mimo strachu, bo lepiej żałować, że się spróbowało, niż całe życie zastanawiać się „co by było gdyby”.

Książka została napisana lekkim, bezpośrednim językiem. Autorka zwraca się do czytelniczki po prostu: „Stara!” i przypomina: „Jesteś boginią”. Zachęca do brania życia we własne ręce, pracy nad tym, co nam w sobie nie pasuje, oraz prowadzenia notatek i zapisywania własnych przemyśleń.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Katarzyna Hewa "Małe wstrząsy"

Tytuł: "Małe wstrząsy"

Autor: Katarzyna Hewa

Wydawnictwo: Prozami

Ilość stron: 336

Data wydania: 26-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Małe wstrząsy” Katarzyny Hewy to książka, przy której człowiek ma ochotę potrząsnąć bohaterami i krzyknąć: „przestańcie wreszcie uciekać od własnych uczuć!”

Lara Grossman po utracie pracy za granicą w atmosferze skandalu wraca do rodzinnego miasta i ma rozpocząć pracę w należącym do rodziny zakładzie włókienniczym. Powrót na stare śmieci przypomina jednak wejście w sam środek rodzinnej wojny. Lara od pierwszych chwil spotyka się z niechęcią niemal wszystkich: przyrodniej siostry, babki, pracowników firmy, a nawet własnego szefa. Dla otoczenia jest intruzem, zagrożeniem dla firmy i kimś, kto może przejąć udziały oraz wywrócić dotychczasowy porządek do góry nogami.

Atmosfera tej powieści jest gęsta od emocji, niedopowiedzeń i rodzinnych sekretów wijących się niczym gniazdo żmij. W tej rodzinie wszystko podporządkowane jest firmie, a najgroźniejszą postacią pozostaje babka Lary, kobieta twarda i bezwzględna, gotowa poświęcić wszystko dla ochrony rodzinnego interesu.

Lara szybko zostaje zasypana obowiązkami. Praca i krótki, urywany sen stają się całym jej życiem. Widać wyraźnie, że inni liczą na to, iż dziewczyna w końcu się podda i sama odejdzie. Ona jednak, mimo ataków paniki i ogromnego zmęczenia, zaciska zęby i próbuje udowodnić wszystkim, że potrafi sobie poradzić. To bohaterka silna, świadoma swoich problemów i własnych emocji, a jednocześnie zbyt dumna, by odpuścić. Bardzo podobało mi się, że autorka pokazała jej sposoby radzenia sobie z paniką i potrzebę szukania ukojenia nawet w prostym geście, takim jak przytulenie.

Relacja Lary i Lucasa to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Oboje ewidentnie coś do siebie czują, ale równie skutecznie tłumią wszystkie emocje. Każda chwila bliskości kończy się ucieczką i kolejnym budowaniem murów. Momentami naprawdę można zwariować, widząc jak bardzo sabotują własne szczęście. Lucas szczególnie działał mi na nerwy swoim tchórzostwem i ciągłym wycofywaniem się wtedy, gdy powinien zawalczyć o relację.

Ta książka ma w sobie klimat dobrej telenoweli: pełno tu rodzinnych konfliktów, walki o władzę, niedopowiedzeń i ludzi, którzy bardziej dbają o interes firmy niż o własne emocje. A jednak pod warstwą tych wszystkich przepychanek kryje się historia o samotności, potrzebie akceptacji i walce o własne miejsce.

Nie wierzę, że to już koniec. Im bliżej finału byłam, tym bardziej liczyłam na upragniony happy end, a zakończenie zostawiło mnie z ogromnym poczuciem niedosytu. Jeśli pojawi się drugi tom, wchodzę w niego bez wahania. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Urszula Kusz-Neumann "Strzępki sumień"

Tytuł: "Strzępki sumień"

Autor: Urszula Kusz-Neumann

Wydawnictwo: Initium

Ilość stron: 344

Data wydania: 27-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Strzępki sumień” Urszuli Kusz-Neumann to kryminał, który prowadzi czytelnika w mroczny i nietypowy świat speleologii. Ludzie od zawsze bali się ciemności, bo gdy zawodzi wzrok, pozostają tylko instynkt, doświadczenie i zaufanie do własnych umiejętności. W ciasnych, wilgotnych jaskiniach, do których schodzi Marta Skonieczko wraz ze swoją grupą, nie ma miejsca na brawurę. Tu rządzi natura, a góry i groty wymagają szacunku. To one decydują, kto bezpiecznie wróci na powierzchnię.

Marta mimo tragicznej śmierci męża nie porzuciła swojej pasji. Gdy jednak zaczynają ginąć kolejne osoby z jej grupy szkoleniowej, sprawą interesuje się policja. Śledztwo prowadzą komisarz Szymon Słaby oraz Bogna Ratajczak, których dzieli bolesna przeszłość, ponieważ mężczyzna obwinia kobietę o stratę bliskiej osoby. Trop prowadzi do Rezerwatu Przyrody Węże, którego jaskinie skrywają przerażającą tajemnicę. Wygląda na to, że niektórzy zostawili tam ostatnie strzępki sumienia, a prawda okazuje się bardziej niepokojąca niż szept niosący się w ciemnych korytarzach pod ziemią.

Autorka poprowadziła historię w bardzo ciekawym kierunku, bo rzadko trafia się na kryminał związany ze speleologią i grotołazami. Sama nie odważyłabym się wejść do ciasnych, ciemnych tuneli, w których wystarczy chwila nieuwagi lub niewielki wstrząs, by zostać uwięzionym pod tonami skał. Tym bardziej fascynujące było obserwowanie ludzi, którzy dobrowolnie schodzą w takie miejsca.

Na uwagę zasługują również bohaterowie. W policyjnym zespole wyraźnie czuć napięcia i niewypowiedziane pretensje, a jednocześnie wszyscy muszą współpracować w wyjątkowo niebezpiecznych warunkach. Marta z kolei odkrywa, że ludzie, których uważała za przyjaciół, skrywają zupełnie inne oblicza. Nad wszystkim stale wisi zagrożenie zawalenia, a nawet pojedynczy wystrzał może wywołać lawinę kamieni. Dzięki temu w książce nie brakuje emocji, napięcia i dusznej atmosfery, która zaciska się wokół bohaterów niczym skalny tunel.

„Strzępki sumień" to historia, w której groza jaskiń okazuje się jedynie cieniem tego, do czego zdolny jest człowiek. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko