środa, 28 lipca 2021

Kristen Callihan "Teraz twój ruch". Recenzja premierowa.

Tytuł: "Teraz twój ruch"

Cykl: Game On, tom 3

Autor: Kristen Callihan

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 320

Data wydania: 28-07-2021

Moja ocena: 7/10


"Fiona Mackenzie. Mała siostra  Ivy. Naprawdę mała. Najwyżej metr sześćdziesiąt, drobna i krągła. Zwróciła moją uwagę, jak tylko zobaczyłem ja dwa lata temu. Myślę o niej od tamtej pory.

Jej zielone oczy, dzikie blond włosy, pełne usta wiecznie w ruchu i dźwięczny śmiech."


Ethan Dexter gra zawodowo w futbol amerykański - jest środkowym NFL. W swoim życiu koncentruje się głównie na grze, choć jak się później dowiadujemy, ma także inne talenty. Jest w typie wikinga: wysoki, barczysty, z brodą i tatuażami. Całkowita odwrotność typu Fiony. Mężczyzna jest raczej zamknięty w sobie, wielki i spokojny, jak duży miś. Albo goryl.


"Niektórzy faceci są jak psy alfa, muszą warczeć i szczekać. Dex bardziej przypomina goryla, spokojnie zajmuje się swoimi sprawami, dopóki ktoś go nie wkurzy, a wtedy udziela mu ostrzeżenia."


Fiona Mackenzie to wesoła, roztrzepana dziewczyna, która wychowała się w blasku sławy ojca, związanego zawodowo ze sportem. Kobieta obiecała sobie, że nigdy nie zwiąże się z graczem. 


"Większość znanych mi dziewczyn dzieliła się na dwie grupy. Jedne pragnęły mnie dlatego, że jestem graczem. Mógłbym być brzydki jak noc i zachowywać się jak ostatni palant, a one i tak chciałyby mi wskoczyć do łóżka. Inne, a na takiej akurat mogłoby mi zależeć, w ogóle nie łapały, co robię, i nie chciały się dowiadywać."


Jest bystra, wesoła, szczera i po prostu miła, przez co czasem daje się wykorzystywać manipulantom. Mówi wprost czego pragnie.


"Fi powiedziała jasno, że nie umawia się ze sportowcami. Ale jednak tu ze mną była. Lubię ją. Zawsze lubiłem. Jej szczerość nie jest okrutna, raczej czysta, nieskażona złośliwością. A to takie odświeżające. Łatwiej mi się przy niej oddycha."


Związek tych dwojga tak różnych osobowości zdaje się skazany na porażkę. Praca Ethana wymaga częstych wyjazdów a romantyczna relacja na odległość jest trudna. Dodatkowo, po wycieku pewnej informacji, Dexa zaczynają prześladować fotoreporterzy i nachalne fanki. Czy chce wciągać w ten świat tak sympatyczną dziewczynę jak Fiona, nawet jeśli są sobie pisani? Czy lepiej odpuścić, skoro każde z nich zawodowo i prywatnie związane jest z innym miastem?

Bohaterowie są urzekające w swojej bezpośredniości. Nie bawią się w gierki, potrafią szczerze rozmawiać. Kiedy zależy im na drugiej osobie są w stanie pokonać swoje słabości. Większość fabuły kręci się wokół Dexa vel Ethana i Fiony - w skrócie Fi. Niewiele widać tu tła. Autorka zamieściła w tym tomie mnóstwo długich i drobiazgowych scen łóżkowych. 

Książkę czyta się szybko, historia jest bardzo prosta. Relacja pomiędzy głównymi bohaterami rozwija się błyskawicznie, może nawet zbyt szybko. Ledwie raz się pocałują i już nie potrafią bez siebie żyć. 

To lekka, łatwa i przyjemna lektura w sam raz na lato. Do przeczytania w jeden wieczór. Autorka ma lekki styl i chociaż lektura mnie jakoś szczególnie nie porwała, polubiłam Ethana i Fionę. 

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

 

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




niedziela, 25 lipca 2021

Mirosław Tomaszewski "Powrót Wilka"

Tytuł: "Powrót wilka"

Autor: Mirosław Tomaszewski

Wydawnictwo: Edumuz

Ilość stron: 231

Data wydania: 01-01-2021

Moja ocena: 8/10


Tytułowy Wilk po dziewiętnastu latach życia w Kanadzie wraca do Polski, gdzie ma się odbyć zjazd dawnej "załogi". Z początku nie wiemy o jaką załogę chodzi, a że główny bohater przypływa z żoną, Claire,  na pokładzie własnego jachtu, sens wydaje się dość jednoznaczny. 

Historię grupy czytelnik musi złożyć jak puzzle z fragmentów przedstawionych przez samego Wilka oraz jego znajomych: Magdę, Bogdana, Dżimiego, Ankę i Jarka oraz niedoszłą teściową, Bożenę. Obraz przeszłych wydarzeń powoli wyłania się z mroku, aby ujrzeć w całości światło dzienne po spotkaniu paczki w restauracji Korsarz.

Wilka przez wiele lat uznawany był za zdrajcę i to podwójnego: po pierwsze ktoś zadenuncjował grupę, która zajmowała się drukowaniem i kolportażem wywrotowej gazetki w czasach późnego PRL. Po drugie, uciekając zostawił kobietę, z którą planował wspólne życie. 

Jadąc taksówką przez ulice Trójmiasta mężczyzna obserwuje transformację znanych niegdyś miejsc, nasłuchuje dźwięków miasta i wdycha jego zapach. 


"Przybyło trochę nowych budynków, ale zasadnicza substancja architektoniczna centrum nadal była zgrzebna. Przedwojenny gdyński modernizm już nie wydawał mu się nowoczesny, jak przed wyjazdem. Tylko stare drewniane okna prawie wszędzie wymieniono na plastikowe. Jechali przez tętniące życiem miasto, ale Wilk widział dekoracje swojego dzieciństwa, na który nowy ustrój narzucił skrzącą się kolorami folię z błyskotkami. Były na niej wymalowane krzykliwe szyldy sklepów, banery, billboardy z kobietami w negliżu polecającymi sieci komórkowe, dwie kurze piersi w cenie jednej, biustonosze, proszki do prania, przyprawy do zup i wszystko, czego potrzebował człowiek, żeby być szczęśliwy. Dziewczyny były tak samo piękne jak w Kanadzie, tyle że wszystkie miały białą skórę."


Krajobraz miasta jest jednak tylko tłem, na którym rozegrały się najważniejsze w życiu ekipy wydarzenia. Każde z szóstki poszło inną drogą, część osiągnęła życiowy sukces, inni dopiero uczą się godzenia się z porażką. Jednak wszyscy nieustannie wracają myślami do tego, co było.


"Wyglądało na to, że ich właściwe życie przetoczyło się wcześniej, między czerwcem 1981, gdy spotkali się pierwszy raz, a wrześniem 1986, kiedy się rozstali. Mieli swoje pięć lat, żeby doświadczyć wszystkiego, co ważne, piękne i podłe. Potem nic już nie było tak ekscytujące."


Zanim dojdzie do spotkania całej załogi mamy okazję poznać każdego z nich z osobna: ich życiorys, plany i pragnienia. Główny bohater opowieści czuje się z początku nieco wyobcowany w towarzystwie. 


"Od dawna nie rozmawiał po polsku z Polakami w Polsce, nie był więc pewien, czy dobrze rozumie język, jakim się porozumiewają. Zapomniał te wszystkie kody, niuanse i aluzje, które pozwalały porozumiewać się obok albo w poprzek zdań."

"Z nikim nie mógł porozumiewać się tak szybko jak kiedyś, odczytując znaczenia z intonacji i podtekstów. Przyzwyczaił się do bycia trochę obok i na zewnątrz wydarzeń, coraz bardziej sam, niezdolny do nawiązania głębszych relacji ani z nowymi, ani ze starymi znajomymi. Nikogo już nie nazywał swoim przyjacielem."


Pomimo, iż książka nie należy do obszernych, czytałam ją dość długo. Jest napisana pięknym językiem i kryje w sobie mnóstwo emocji. Wszyscy członkowie dawnej załogi są w jakiś sposób związani, nie tylko przeszłymi uczynkami. Niektórych łączą więzy rodzinne, inni kiedyś byli parą, ale coś nie wyszło. Już zawsze będą zadawać sobie pytanie "co by było gdyby". Wciąż rozpamiętują przeszłość, analizują i oceniają swoje wybory.

Spotkanie po latach ma wyjaśnić wszelkie tajemnice. Czy dziewiętnaście lat później da się ożywić dawne relacje? A może, jak w przysłowiu, stara miłość nie rdzewieje? Czy będą w stanie wybaczyć zdrajcy?


"Wszyscy byli jacyś... obcy. Nie rozpoznawał ich. Nie wiedział, co czują. A może zawsze tacy byli, tylko młodość fałszowała ich prawdziwe osobowości, które dopiero teraz się objawiły? A może, zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, Wilk nie mógł sprawdzić, jacy teraz są, bo jego przyjazd sprawił, że stali się inni? On sam, gdyby spotkał swoją wersję z czasów, gdy poznał Magdę i chciał ruszać w rejs dookoła świata, byłby pewnie rozbawiony naiwnością tamtego chłopaka. Ale nie wyparłby się go. Te niewidoczne nitki, które teraz łączyły go z dawnymi członkami załogi, rwały się i plątały, ale trzymały mocno."

 

"Wilk całe życie czuł się niesiony przez prądy i wiatry. Wcześniej wydawało mu się, że panuje nad kierunkiem i prędkością, ale już w to nie wierzył. Jednego był pewien: jego kamień, podrzucony kiedyś w górę, osiągnął apogeum i właśnie ruszył w dół. Zaczynał się prawdziwy zjazd."


Powieść jest nostalgicznym powrotem do lat młodzieńczych bohaterów wydarzeń lat 80-tych w Polsce. Sama byłam wtedy dzieckiem i mogę nie pamiętać dokładnie realiów życia w czasach komuny, lecz jestem pewna, że książka przypadnie do gustu starszym czytelnikom. 

Jak powiedział Leszek Kopeć - dyrektor Gdyńskiej Szkoły Filmowej i festiwalu FPFF Gdynia:


""Powrót Wilka" zważywszy na temat, oryginalną perspektywę narracyjną, głównego bohatera i jego perypetie, ale przede wszystkim kompozycję powieści jest świetnym materiałem wyjściowym dla filmu, który byłby dla starszego pokolenia wzruszającą podróżą w czasie, a dla młodszych generacji wspaniałą lekcją z najnowszej historii Polski."


Miejmy nadzieję, że taki film powstanie.

Książka zdobyła nagrodę Gdańskiego Konkursu Literackiego im. Bolesława Faca. 

Dziękuję Marii Zofii Tomaszewskiej za przesłanie e-booka.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



sobota, 24 lipca 2021

Katarzyna Grabowska "Za winy ojca"

Tytuł: "Za winy ojca"

Cykl: Gorszy syn, tom 3

Autor: Katarzyna Grabowska

Wydawnictwo: Videograf 

Ilość stron: 384

Data wydania: 13-07-2021

Moja ocena: 9/10


"Jak żyć, gdy świat, w którym wreszcie odnalazłeś dla siebie miejsce, nagle rozpada się na milion kawałków? Jak zaakceptować fakt, że to wszystko, w co wierzyłeś, było tylko ułudą? Oszukano cię, zniszczono, pozbawiono miłości... Nie wolno ci ulegać sentymentom. Nie możesz tylko podnieść się i iść dalej. Musisz zawrócić i wyrównać rachunki."


W trzeciej i ostatniej części cyklu "Gorszy syn" jest jeszcze więcej spisków, knowań i ostrego seksu niż w obu wcześniejszych. Igor po stracie pamięci stał się łatwym celem manipulacji. Ksenia nie ustaje w realizacji planów zemsty wobec rodziny Sokołow. Czy ktoś odważy się stanąć na drodze bezwzględnej kobiety?

Olga i Igor zostają podstępnie rozdzieleni. Kobieta trafia w miejsce, w którym, jak sądzi, tylko śmierć może być jej wybawieniem. Poszerza się nieustannie grono osób pokrzywdzonych przez intrygi zawziętej intrygantki. Czy Igor ma szansę odnaleźć Olgę?

 

"A więc tak miało od tej pory wyglądać jej życie? Dlaczego? Dlaczego to wszystko? Co zrobiła nie tak? Czym zasłużyła sobie na taki los? Czyżby aż tak wysoką cenę przyszło jej zapłacić za chwile szczęścia z Igorem? Cóż za okrutna kara!

Przez moment uwierzyła, że może być dla kogoś najważniejszą osobą na świecie. Była pewna, że po wieloletniej ciemnej, deszczowej nocy wreszcie zaświeciło dla niej słońce. Promienie, odbijając się w kroplach deszczu, dają początek tak cudownego zjawisku, jakim jest tęcza. Jednak paleta barw, tworząca pomost łączący krańce nieboskłonu, nie jest czymś trwałym. Zbyt szybko rozprasza się w powietrzu. Okazuje się jedynie złudzeniem. Takim samym jak jej miłość."

 

Jak Ksenia może spojrzeć samej sobie w oczy? Czy zostało w niej choć źdźbło przyzwoitości? Czy ta harpia jest zdolna do uczuć wyższych? Liczy się dla niej tylko zemsta i seks. 


"Mimowolnie zestawiła ze sobą Kiriła z Igorem. Cóż, tu nawet nie było czego porównywać. Przy Gawryłowie, tak męskim i pewnym swego, Igor jawił się jako kompletne zero. Może i był atrakcyjny, jednak co komu po jego wyglądzie, jeśli nie ma w sobie stanowczości i siły, które robiłyby z niego obiekt godny zainteresowania?"


"Uśmiechała się do Igora, myśląc o Kirile. W zachowaniu męża wkurzało ją wszystko. Nie tak mówił, nie tak się poruszał, nawet patrzył inaczej niż Gawryłow. Denerwowało ją, że zamiast mężczyzny, którego tak pragnęła, musi spędzać swój czas z człowiekiem, którym pogardzała."


"Ksenia była pewna, że zło tkwiące w Igorze zostało tylko uśpione. Teraz, myśląc o swoim mężu, przepełniona wściekłością na Kiriła, postanowiła obudzić je i pokazać Leonidowi, że zemsta może mieć wiele wymiarów. Za winy ojca odpowiadają synowie, a za winy synów - ich rodzice. Wszyscy muszą ponieść karę."  


Jak zareaguje Igor jeśli dowie się prawdy? Czy po takim czasie jest szansa na odzyskanie pamięci? Czy mężczyzna wreszcie weźmie się w garść i wyrwie się ze szponów manipulantów? A może ponownie da się omamić żonie? Co ostatecznie okaże się ważniejsze: zemsta czy miłość? 


"Mimowolnie przypomniał sobie Olgę. Nie potrafił tego określić, ale Ksenia wydawała mu się drapieżna, nienasycona, w pewien sposób dzika, gdy tymczasem Olga odznaczała się łagodnością i delikatnością. Gdyby miał je do czegoś porównać, byłyby to ogień i woda. Świat bez ognia byłby zimny, zaś bez wody usechłby i przestał istnieć. Ksenia i Olga... Każda z nich był inna i każda miała w sobie coś, co pociągało Igora."


Czy można oprzeć życie na zemście i obsesji kontroli? Oczywiście. Lecz co się stanie kiedy straci się panowanie?


"Władza ma to do siebie, że nie jest wieczna. Niewiele brakuje, by ja stracić, a tyle trzeba się namęczyć, aby ją zdobyć i utrzymać. Ból straty jest silniejszy niż radość ze zwycięstwa, bo zwycięstwo świętuje się przez chwilę, a stratę pamięta do końca."


Chwilami zastanawiałam się czy ta książka faktycznie traktuje o Igorze, czy może raczej o Kseni. To ona i jej upragniony odwet na rodzinie Sokołowów są osią całej fabuły. Wszyscy tańczą pod dyktando oszalałej z bólu kobiety. Czyn, którego przed laty dopuścił się Leonid wraca, zataczając kręgi, jak kamień wrzucony do wody, wzbudzając fale, które zagarniają niczego winne ofiary. Życie zatacza koło. Czy za czyny ojca rzeczywiście powinni odpowiedzieć synowie? Kto ostatecznie wymierzy zemstę staremu bandziorowi? Uczyni to człowiek, czy sam los?

Jeżeli ciekawi was jak zakończy się historia Igora i Kseni, Leonida i Olgi, musicie sięgnąć po trzeci tom serii, w którym wszystkie wątki zostają wreszcie zamknięte. To doskonałe zakończenie cyklu "Gorszy syn".

Gratuluję autorce i dziękuję wydawnictwo Videograf za egzemplarz recenzencki powieści. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



piątek, 23 lipca 2021

Beata Majewska "Jego wysokość"

Tytuł: "Jego wysokość"

Cykl: Jego wysokość, tom 1

Autor: Beata Majewska

Wydawnictwo: Miraż

Ilość stron: 368

Data wydania: 05-07-2021

Moja ocena: 10/10


"Moja głowa opada do tyłu, kark wspiera się na ramieniu Omara, a on nie przestaje szeptać mi do ucha kolejnych pytań: czy wierzę w jego czyste intencje, w uczucia, które są prawdziwe i dobre. Mówi, że zrobi dla mnie wszystko, o co poproszę, i tysiąckroć więcej, że stanowię dla niego centrum wszechświata.

- Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, zrozumiałem, że poza tobą nie ma żadnej innej. Jesteś tylko ty, ale nie naciskam na ciebie. Wiem, że masz wątpliwości, to zrozumiałe i rozważne z twojej strony, dlatego muszę poczekać. Nigdy nie naruszę twoich granic, tego bądź pewna."


Izabella poznaje Omara podczas targów w Dubaju, dokąd szef wysłał ją z misją ratowania podupadłej finansowo firmy. Przez zabawny splot okoliczności, dzięki swojej wiernej przyjaciółce, Justynie, panna Sarnecka ma okazję zamienić kilka zdań z księciem.

Powinnam wspomnieć na początku, że Omar al-Saud jest prawdziwym arabskim władcą, przystojnym, bardzo pewnym siebie - jak to książę - i bajecznie, niewyobrażalnie bogatym.

Iza zauroczyła mężczyznę do tego stopnia, że zapragnął bliżej ją poznać. Jest szarmancki, uroczy, traktuje kobietę z szacunkiem. Ona zaczyna odwzajemniać jego uczucie.


"Omar staje za mną, jego ręce chwytają balustradę po moich obu stronach. Czuję jego oddech poruszający moje włosy. Z oddali dobiega nas nawoływanie do modlitwy, a wiatr od morza niesie ze sobą gorzki zapach alg. 

- Powiedz: dlaczego się zasmuciłaś?

- Nie wiesz? - Kręcę głową.

- Nie. 

- Zakochałam się w tobie - chrypię przez ściśnięte gardło. - Kocham cię, Omarze, chociaż długo walczyłam z tym uczuciem."


Romans kwitnie a związek tej dwójki staje się coraz poważniejszy. Teraz pozostaje przekonać do Omara rodzinę.


"Mama przeczytała mnóstwo książek o tej tematyce, od romansideł po dokumentalne. Zamówiła wszystkie dostępne tytuły traktujące o Emiratach, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie i krajach ościennych. Przeczytała, wypracowała sobie obraz wyznawców islamu i koniec. Nikt i nic nie jest w stanie jej przekonać, że nie wszyscy muzułmanie biją swoje żony, kiedy te odmawiają im seksu. Uważa, że Omar weźmie sobie kolejną żonę, gdy się mną znudzi, zrobi mi stadko dzieci, a potem się ze mną rozwiedzie i odeśle samą do Polski. Chwała Bogu, że wrócę do domu, gdzie nikt nie będzie mnie traktował jak ostatniego śmiecia, ale co z tego, skoro moje dzieci zostaną przy ojcu.

Tak, scenariusz jest gotowy."


Zderzenie kultur - polskiej i arabskiej - nie jest łatwe. To skrajnie różne światy, odrębne wychowanie, inne myślenie, szczególnie o sprawach seksu i religii. Próba porozumienia rodzin wymaga wielkiego taktu i cierpliwości z obu stron. Dodatkowo w stosunku do księcia obowiązuje skomplikowany protokół dyplomatyczny. Zresztą nie tylko kontakty towarzyskie mogą być problematyczne, lecz także różnica statusu materialnego - herbata Minutka kontra Czarny Diament - najdroższy deser na świecie, z dodatkiem czarnych trufli i jadalnego złota. Małe mieszkanko w Warszawie versus apartament w Burdż-al-Arab. I w końcu nasza rodzima bezpośredniość naprzeciw królewskiej wstrzemięźliwości. 

Poza wątkiem miłosnym autorka przedstawiła także Dubaj, jako piękne, choć też czasem niebezpieczne miasto, w którym z jednej strony odbywają się luksusowe przyjęcia, które z upływem godzin przeistaczają się z istne szaleństwo, z drugiej - miejsce, w którym zdarzają się porwania kobiet. Jest pięknie, malowniczo i seksownie, ale też bywa bardzo niebezpiecznie. 

Dzięki powieści poznajemy także garść ciekawostek na temat arabskich zwyczajów ślubnych.

***

Książka Beaty Majewskiej wciągnęła mnie już od pierwszej strony zapowiedzią tajemnicy, zdradzanej w najwyższym sekrecie przez anonimową kobietę. Styl autorki sprawia, że powieść pochłania się szybko. To bardzo ładnie napisany romans. Sceny erotyczne napisane są ze smakiem, nie ma na szczęście rzucania kobietą o ścianę, warczenia i kwilenia ani też słabych eufemizmów. Jest konkretnie, na temat i bez niepotrzebnych wulgaryzmów. Widać, że tę dwójkę łączy nie tylko seks, lecz także prawdziwe uczucie.

Cieszę się, że po raz kolejny trafiam na książkę, która zasługuje na najwyższe noty, zarówno ze względu na sposób przedstawienia fabuły, jak i autentycznych bohaterów. 

Bardzo polubiłam Omara, który traktuje Izabellę z najwyższym szacunkiem, nie narzuca jej się, daje jej czas do namysłu. Taki prawdziwy mężczyzna a nie prymitywny macho, jakich pełno w romansach. Zaimponował mi tą dbałością o wybrankę. Do tego ma poczucie humoru.

Iza z kolei nie jest byle Kopciuszkiem, rozglądającym się za bogatym sponsorem. Wręcz przeciwnie. To silna, samodzielna, wykształcona kobieta, która odnosi sukcesy zawodowe. Nie rzuca się na główkę w wir emocji, lecz kalkuluje na chłodno, zastanawia się nad podjęciem kolejnego kroku, radzi się bliskich. 

Spodobała mi się także jej rodzinka a szczególnie brat, który słynie z bezpośrednich, szczerych do bólu i czasem nieprzyzwoitych wypowiedzi. Zdecydowanie nie przestrzega protokołu. 

Czytając, będziecie się zastanawiać, czy ta historia nie jest aby oparta na faktach. Początek brzmi jak bajka, lecz ostatnia strona serwuje nam zaskoczenie, które po prostu zwala z nóg. Najchętniej od razu sięgnęłabym po kolejną część. Niestety, będę musiała na nią trochę poczekać. Już zastanawiam się jak postąpi Polka w obecnej sytuacji i jakie jeszcze sekrety skrywa jej książę z bajki. 

Dodam, że nie tylko za treść należy się dziesięć punktów, lecz także za projekt okładki. Jest przepiękna, czarno-złota, z tłoczonymi wzorami, które widać przy obróceniu powieści pod światło. Bajka.

Czytanie ułatwia duża czcionka. 

Dziękuję Beacie Majewskiej za egzemplarz recenzencki i piękne dodatki, które widzicie na zdjęciach.











Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko





   

czwartek, 22 lipca 2021

Aleksandra Pakuła "Lekcja hiszpańskiego"

Tytuł: "Lekcja hiszpańskiego"

Autor: Aleksandra Pakuła

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 416

Data wydania: 21-07-2021

Moja ocena: 10/10


"Jakub zniewolił mnie, zmanipulował, okręcił wokół palca, sprawił, że stałam się słaba, uległa. Nie potrafiłam się od niego uwolnić. Trwałam w tym, mimo że niszczył mnie i moje poczucie własnej wartości, podcinał skrzydła, odsuwał od rodziny, przyjaciół. Dla niego poświęciłam wszystko, zrezygnowałam z tego, co kochałam, i praktycznie wszystko straciłam. Zaufałam mu, a on mnie zniszczył."


Adrianna po latach znoszenia upokorzeń wyrwała się w końcu z toksycznego małżeństwa, lecz zapłaciła za to wysoką cenę. Jej były jest z zawodu adwokatem, udało mu się więc dowieść, że to ona jest winna rozpadu pożycia. W efekcie to kobiecie sąd nakazał płacenie alimentów eks mężowi. 

Ada ma na utrzymaniu pięcioletnią Klarę, którą kocha całym sercem. Aby zdobyć fundusze na utrzymanie ich obu zgadza się wyjechać na kilka miesięcy do pracy w Hiszpanii. 

Bliscy namawiają ją, by dała się porwać i znów zaczęła się bawić, kiedy więc kobieta poznaje przystojnego Maksa, który zmienia kobiety jak rękawiczki, postanawia podjąć jego grę, by utrzeć mu nosa.


"Ten dzieciak mnie irytuje. Jest zbyt pewny siebie. Widać, że jest świadom tego, jak działa na kobiety, i wykorzystuje to. Nigdy nie lubiłam takich typów. Klasyfikowałam ich jako wiecznych Piotrusiów Panów. Z takim nie założysz rodziny, takiego nie przedstawisz mamie, a na pewno nie będzie "i żyli długo i szczęśliwie". Jedyny happy end, jaki może ci się z nim przytrafić, to szybki, jednorazowy numerek. Owszem, jeżeli masz dwadzieścia lat i nie liczysz na nic więcej, to taki koleś jest idealny. Gorzej, jak nie chcesz być tylko "odhaczana" na liście łowcy. Doskonale to wiedziałam i z zasady natychmiast spławiałam takich kolesi. Więc czemu kilka minut temu serce waliło mi jak oszalałe?"


Adrianna w dzień ciężko pracuje, wieczorami wychodzi z nowymi przyjaciółmi. Odkrywa w sobie talent do gotowania i głośno się śmieje. Wreszcie odżywa i zdaje się otrząsać ze śladów przeszłości. W końcu nawiązuje gorący romans.


"Ilekroć na niego spoglądam, zawsze dostrzegam w jego oczach coś, czego nie potrafię nazwać, ale to coś mnie elektryzuje, sprawia, że nieruchomieję i przyglądam się mu zahipnotyzowana."


Czy nowa miłość nauczy ją ponownie żywić zaufanie do mężczyzn czy wręcz przeciwnie? Czy związanie się z Maksem, szefem kuchni i lokalnym Casanovą w jednym, okaże się dobrym pomysłem? I w końcu czy Jakub tak po prostu odpuści byłej żonie?

"Lekcja hiszpańskiego" to lekka, zabawna powieść utrzymana w letnim klimacie. Pracownicy restauracji budzą uśmiech swoimi przekomarzaniami a opisy potraw sprawiają, że ślinka sama napływa do ust. O małżeńskim piekle Ada woli nie mówić, nie chce wracać do niego nawet myślami, jednak przeszłość w końcu upomni się o siebie. Nowa praca, miłość i zabawa w czasie obecnym przeplatają się z bolesnymi wspomnieniami Ady. 


"To nie jest tak, że zawsze było źle. Bywały dni, tygodnie, kiedy było naprawdę cudownie, a potem nagle jak bumerang wszystko powracało. Jednego dnia zapewniał mnie o swojej miłości, by następnego zwyzywać od szmat. Bardzo długo to trwało, zanim tak naprawdę zrozumiałam, co on mi robi. Może to głupie, ale ja go tłumaczyłam sama przed sobą, zawsze wybielałam. Tak ślepo go kochałam, że wybaczałam mu."


"Lekcja hiszpańskiego" to debiut pisarski Aleksandry Pakuły, jednak powieść jest bardzo dobrze napisana. Świetnie się bawiłam czytając. Chociaż w książce poruszony został trudny temat w mojej opinii to przede wszystkim lekki i zabawny romans w pięknej, egzotycznej scenerii. To książka, która wprawi was w dobry nastrój. Stylem jest trochę zbliżona do najnowszych powieści Ilony Gołębiewskiej. Aż żal mi było odkładać tę książkę.  Zakończenie pozostawia czytelnika w oczekiwaniu na dalszy ciąg. Jestem ciekawa jak dalej potoczy się ta historia. 

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




środa, 21 lipca 2021

P. K. Farion "Diabelna prawda". Recenzja premierowa.

Tytuł: "Diabelna prawda"

Autor: P. K. Farion

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 352

Data wydania: 21-07-2021

Moja ocena: 8/10


"Każdy jej dotyk był dla mnie jak łyk powietrza niezbędnego do istnienia. Każda chwila spędzona z nią jak paliwo potrzebne człowiekowi, by żyć. Ludzie zastanawiają się, co to znaczy koniec świata. Kiedy on nastąpi? Jak się objawi? Dla mnie świat skończył się wraz z jej odejściem. Bez niej nie potrafię żyć tak, jak żyłem. Mimo że nigdy nie byliśmy razem, ja czuję się tak, jakbym był częścią jej życia, a ona mojego. Od zawsze."


Błażej rozpacza po stracie Sary i powili stacza się w alkoholizm, zaniedbując siebie i swoje otoczenie. Nie wie co dzieje się z dziewczyną, wciąż wraca myślą do wydarzeń w Hiszpanii i wyrzuca sobie, że ją w to wciągnął. Kiedy dostaje urlop od szefa postanawia pojechać do Polski i odszukać ukochaną. Dowiadując się, że Sara żyje postanawia zrobić wszystko, by tylko zechciała z nim być.

Ona jednak jest w kiepskim stanie, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Jest mocno poturbowana po wszystkich wydarzeniach przedstawionych w "Diabelskim układzie". Została wykorzystana i rzucona na pastwę bezwzględnych mafiosów przez mężczyznę, któremu ufała.

Czy wyznanie Sarze prawdy przez Błażeja wystarczy, by odzyskał jej względy? Jak zareaguje dziewczyna kiedy dowie się wszystkiego? 

Błażej od początku zdawał się nią bawić, pojawiał się i znikał a na końcu perfidnie wykorzystał jej uczucie. 

W drugiej części cyklu to on jest narratorem. Poznajemy dokładnie jego uczucia: miłość, żal, współczucie, nadzieję na jej odzyskanie. Mężczyzna jest zdesperowany, zrobi wszystko, by przekonać do siebie ukochaną. 


"Nie wiem już, jak mam do niej dotrzeć. Szukałem jej. Chodziłem od drzwi do drzwi, znużony i zatopiony w wyrzutach sumienia. Teraz, gdy niby jest obok mnie, nadal szukam jakiegoś dojścia do niej. Nie potrafię odnaleźć drogi do jej serca. Jest tutaj, a ja nadal szukam jej z zapartym tchem. Błąkam się jak w amoku." 


"Diabelna prawda" podobała mi się zdecydowanie bardziej niż poprzedni tom serii. Autorka przybliżyła czytelnikowi uczucia bohaterów. Akcja nie toczy się zbyt szybko, lecz mamy okazję lepiej poznać szczególnie Błażeja, który przez cały czas zapewnia o swoim niegasnącym uczuciu do Sary. 

Ona została przedstawiona jako ofiara spisku. Faktycznie została diabolicznie wykorzystana i po kilku miesiącach wciąż przeżywa traumę. Jest blada, chuda, osłabiona psychicznie i fizycznie. Nie otrząsnęła się łatwo z szoku i to do mnie przemawia, dzięki temu bohaterka jest autentyczna. Nie jest jakąś super bohaterką, która po przeczołganiu przez przeciwników wstaje jakby nigdy nic i idzie dalej. Ona potrzebuje czasu. 

To jeszcze nie koniec historii Sary i Błażeja. W tym tomie polubiłam ich bardziej. Czekam na kończącą cykl "Diaboliczną miłość".

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki powieści.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




Agata Polte "Żelazne zasady"

Tytuł: "Żelazne zasady"

Cykl: Żelazne serca, tom 1

Autor: Agata Polte

Wydawnictwo: Niezwykłe

Ilość stron: 296

Data wydania: 10-03-2021

Book tour: @zafascynowana.ksiazkami

Moja ocena: 8/10


"Miałam dwadzieścia sześć lat, masę pieniędzy na koncie i żadnego pomysłu na to, co zamierzałam dalej. Przecież przyszłam na świat w rodzinie mafijnej. Zdawałam sobie sprawę, że będę jej służyć do końca swoich dni. Potrafiłam kantować - gdybym chciała, oszukałabym nawet wariograf. Umiałam powalić dwa razy większego ode mnie przeciwnika i jeszcze stworzyć na jego ciele precyzyjny wzorek z pocisków. Znałam zasady obowiązujące w przestępczym półświatku, a także wiedziałam, jak zachowywać się na bankietach czy owinąć sobie ludzi wokół palca.

Ale, do cholery, nie miałam pojęcia, że płyta indukcyjna w mieszkaniu Laureen wymaga używania specjalnych naczyń, bo zwykłe nie będą na niej działać."


Agata Polte już na wstępie kupiła mnie swoim poczuciem humoru. Przechwałki głównej bohaterki "Żelaznych zasad", groźnej zabójczyni Malii Ferro, przerywa jej przyznanie się do prozaicznego błędu. 

Od tego wszystko się zaczęło. Malia naprawdę wpadła na Enza przez przypadek, co tylko pogorszyło jej i tak fatalny dzień. W dodatku została, dosłownie, zmieszana z błotem. Spojrzenie przenikliwych szarych oczu mężczyzny nie zbiło jej jednak z pantałyku. Odważnie stawiła mu czoła, czarując zielonymi tęczówkami i mokrą sukienką.

Już przy pierwszym spotkaniu tej pary rozpoczęła się gra ostrych słówek i ciętych ripost. Co najlepsze, ona nie pozostała mu dłużna. Malia nie jest posłuszną kobietką, umie postawić na swoim. W końcu sama wywalczyła sobie wolność i niezależność. Nie da się usidlić kolejnemu gangsterowi, ledwie wyrwała się z mafijnej rodziny. Prawda?


"Usłyszałem stukot szpilek na panelach, a sekundę później drzwi się otworzyły. Najpierw dostrzegłem jasne buty na wysokim obcasie, następnie przesunąłem wzrokiem po długich, odsłoniętych nogach, aż dotarłem do krwistoczerwonego materiału sukienki. Kiecka była dopasowana w talii tak, że jeszcze bardziej uwydatniała idealną sylwetkę. 

Na chwilę odebrało mi mowę.

Cazzo, wiedziałem, że Malia jest śliczna, ale w tym momencie wyglądała jak pieprzona bogini. Zielone oczy podkreśliła różnymi cholerstwami, przez co wydawały się jeszcze większe, a ich kolor zdawał się głębszy, z kolei wargi pomalowała na ten sam krwisty odcień, jaki miała sukienka."


"Roześmiał się cicho, zmysłowo, w sposób, który od razu na mnie podziałał. Zresztą ten cholerny dupek w ogóle działał na mnie tak, jak nie powinien. Kiedy wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam go w tym dopasowanym garniturze, z potarganymi przez wiatr włosami i dwudniowym zarostem, miałam ochotę po prostu zrzucić z siebie ubrania, zakończyć tę farsę z kolacją i od razu przejść do konkretów. Udało mi się jednak ogarnąć, wzięłam głęboki wdech, po czym otworzyłam mu drzwi, napawając się spojrzeniem ciemniejących z pożądania oczu. Sukienka była strzałem w dziesiątkę."


Ta dwójka wydaje się idealnie dobrana. Ich zabawne przekomarzanie się i flirty budzą uśmiech. Wiemy od początku, że w końcu będą razem, lecz oni starają się zaprzeczać łączącemu ich uczuciu. 

Enzo i Malia są jak Brad Pitt i Angelina Jolie w filmie "Pan i pani Smith". Jeśli nie widzieliście, warto to nadrobić. Oboje to bezwzględni zabójcy, którzy jednocześnie kochają się i nienawidzą. Z jednej strony najchętniej pozbyliby się partnera, z drugiej - wtedy skończyłaby się zabawa. 


"Uśmiechnąłem się krzywo, gdy Malia odwróciła się w moją stronę ze złością w oczach. Ten jej ogień... Uwielbiałem go. Nie chciałem żadnej z uległych, posłusznych kobiet, które na co dzień tylko by mi przytakiwały. Wystarczyło, że moi ludzie byli na każde moje skinienie. Od mojej kobiety chciałem czegoś więcej. Nie tylko szacunku, ale też tego, bym mógł nazwać ją równą sobie, bo rzucałaby mi wyzwania, tak jak ja rzucałem jej. Musiała umieć przetrwać w tym krwawym świecie."


"Chciałam Enza, moje ciało zdecydowanie na niego reagowało, ale to było tylko tyle/ Dobry seks, nic więcej. Ostatnio wszystko mi się waliło, żyłam w nieustannym napięciu, więc nic dziwnego, że potrzebowałam je jakoś rozładować, a Enzo z tym swoim diabelskim uśmieszkiem i seksownym ciałem był pod ręką. Ale to tyle. Na nic innego nie zamierzałam mu pozwolić. Nie zamierzałam dać mu się zmanipulować."


Czy Żelazna Zabójczyni i Diabeł z Wybrzeża mają przed sobą przyszłość? Oboje należą do bezwzględnego świata mafii. Związek wymaga zaufania a czy w ich sytuacji jest to możliwe? I Enzo i Malia rozgrywają swoje partie, każde z nich ma do stracenia coś więcej niż tylko złamane serce. Za ich flirtem kryje się chęć osiągnięcia osobistego sukcesu a otaczają ich wrogowie. Jak skończy się ta gra?


"Kochałem ją. Nigdy nie sądziłem, że można tak mocno i z taką żarliwością pokochać kogoś, kogo spotkało się tak niedawno. Kogo znało się tak słabo. Ale Malia Ferro pojawiła się w moim życiu nagle i wywołała u mnie uczucia, jakich nigdy nie spodziewałem się u siebie odkryć. Była moją boginią, tak jak twierdziłem od początku. 

Boginia zniszczenia."


"Jego wzrok mnie zabijał. Poczucie zdrady, upokorzenie i ból, które widziałam w tych szarych oczach, sprawiły, że moje serce pękło na tysiąc ostrych odłamków. Odłamków raniących jeszcze dotkliwiej. Byłam zabójczynią, mordowałam z zimną krwią, a pokonał mnie mężczyzna, który po prostu spojrzał na mnie tak, jak jeszcze nikt dotąd na mnie nie patrzył. Z miłością."


Książkę przeczytałam dzięki book tour Ewy @zafascynowana.ksiazkami na Instagramie. Dziękuję za możliwość poznania nowej autorki. Powieść bardzo mi się podobała. Napisana została lekko i z poczuciem humoru, więc czytanie jej było prawdziwą przyjemnością. Bohaterowie budzą sympatię, sceny miłosne są opisane ze smakiem i bez zbędnego wulgaryzmu. Z pewnością jest to jedna z lepszych książek tego typu jakie przeczytałam. Jestem tym bardziej pozytywnie zaskoczona, że w styczniu 2020 czytałam "Śmiertelne oczyszczenie", które totalnie nie przypadło mi do gustu.

Tutaj link do recenzji: http://m-czas.blogspot.com/2020/01/smiertelne-oczyszczenie-agata-polte.html

Widać, że autorka się rozwija a romans jest gatunkiem, który zdecydowanie bardziej jej odpowiada niż fantastyka.  

Na pewno sięgnę po "Żelazną zbrodnię" i kolejne części cyklu, o ile powstaną. 

Polecam. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko