niedziela, 14 czerwca 2026

Ela Downarowicz "Norunn, nić przeznaczenia". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Norunn, nić przeznaczenia"

Cykl: Saga Norn, tom 3

Autor: Ela Downarowicz

Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 368

Data wydania: 14-05-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Norunn” Eli Downarowicz to kolejna odsłona opowieści o silnych kobietach żyjących w świecie Wikingów i Słowian. Hanna, Astrid i Norunn przypominają trzy prządki losu połączone niewidzialną nicią przeznaczenia. Hanna uosabia waleczność, Astrid posiada dar przepowiadania przyszłości, a Norunn potrafi nawiązywać kontakt z przodkami. Każda z nich udowodniła, że nie boi się podążać własną drogą.

Tym razem śledzimy losy Norunn, której droga prowadzi do Kołobrzegu. Jej drużyna ma pozyskać sól i bursztyn, a gwarancją przymierza między Wikingami a Słowianami staje się małżeństwo dziewczyny z Samborem, synem Smysławy. Choć Norunn darzy uczuciem swojego rodaka Madsa, pokornie przyjmuje wyznaczony jej los. Szybko okazuje się jednak, że czeka ją prawdziwa próba charakteru. Złośliwa teściowa i porywczy mąż zamieniają jej życie w pasmo upokorzeń i cierpienia.

Wsparciem dla Norunn staje się wilk Lyn, który tajemniczymi ścieżkami czuwa nad jej bezpieczeństwem. W domu Smysławy młoda Wikingka musi wywalczyć sobie miejsce i szacunek. Spotyka się z pogardą oraz niechęcią nowej rodziny, lecz może liczyć na pomoc swoich wojów, którzy wyciągają ją z opresji. Od tego momentu coraz wyraźniej pokazuje swoją siłę i determinację.

Autorka ciekawie ukazuje, że Wikingowie wcale nie są bardziej porywczy od Słowian. Smysława wraz ze swoim doradcą nieustannie knuje, jak pozbyć się niechcianej synowej. Los nie oszczędza Norunn. Wypełnia obowiązki żony wobec kolejnych mężów, z których żaden nie wydaje się zdolny do prawdziwej miłości. Nie wszystko jednak pozostawia przeznaczeniu i sama bierze sprawy w swoje ręce.

Ela Downarowicz nie oferuje bohaterce łatwego szczęścia. Norunn musi przedrzeć się przez wiele cierni, zanim odnajdzie własną drogę. Macierzyństwo nie odbiera jej siły ani odwagi. To kobieta gotowa walczyć o siebie i swoich bliskich bez względu na okoliczności. Nie chce być jedynie posłuszną żoną stojącą w cieniu męża. Konsekwentnie zdobywa uznanie i szacunek otoczenia, zmuszając innych do dostrzeżenia jej wartości.

Książka dobrze oddaje realia historyczne, a także obyczaje, wierzenia i język Wikingów oraz Słowian. To opowieść o kobiecej sile, wytrwałości i walce o własne miejsce w świecie, w którym o losie kobiet najczęściej decydowali inni.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko





Ela Downarowicz "Astrid, nić krwi". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Astrid, nić krwi"

Cykl: Saga Norn, tom 2

Autor: Ela Downarowicz

Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 360

Data wydania: 19-03-2026

Moja ocena: 10/10

 

Saga Norn Eli Downarowicz to taka literacka wichura znad fiordów, zimna, porywista i absolutnie nie do zatrzymania.

W tomie „Astrid” poznajemy kolejną silną kobietę z rodu Hanny, która prowadzi nas przez surowe, norweskie krajobrazy i jeszcze surowsze wybory.

Akcja nie zwalnia ani na moment. To opowieść utkana z kruchych sojuszy, zdrad, spisków, ale też honoru, który dla niektórych bohaterów jest cenniejszy niż życie.

Astrid to postać z krwi i kości: wybrana, obdarzona darem rozwijanym pod czujnym okiem rudej ciotki, a jednocześnie związana z dziką naturą przez wilczycę i jej szczenię, Sol. Ta relacja ma w sobie coś pięknego i niepokojącego zarazem, bo choć Sol jest lojalna, wciąż pozostaje istotą dziką, nie do końca oswojoną.

Droga Astrid od zakładniczki na Rusi na dworze kniazia Borysa do zahartowanej wojowniczki robi wrażenie.

Autorka świetnie oddaje realia świata wikingów, gdzie kobiety i mężczyźni walczą ramię w ramię, a obyczaje potrafią zaskoczyć, jak choćby możliwość „wygrania” sobie męża w zawodach.

Wizje Astrid dodają historii nuty tajemnicy i prowadzą ją ku odkryciu prawdy, która, jak można się domyślać, nie będzie łatwa ani wygodna.

To książka pełna dynamiki, z wyrazistymi bohaterami i scenami, które zostają w głowie na długo. Trudno się od niej oderwać, a jeszcze trudniej nie czekać na kolejny tom.


Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

Tło wygenerowane przez Gemini

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko






Maciej Król, Paweł Król "Dzieci nieporządku"

Tytuł: "Dzieci nieporządku"

Autorzy: Maciej Król, Paweł Król

Wydawnictwo: Initium

Ilość stron: 664

Data wydania: 28-04-2026

Moja ocena: 7/10

 

Ta książka była niezłym czytelniczym wyzwaniem, nie tylko z powodu gabarytów. Bracia Król wrzucają czytelnika na głęboką wodę. Czytając czułam dezorientację i zagubienie, tak jak postaci tego dystopijnego dramatu: Kiamand, Wodniczka która zgłębiając cudze wspomnienia traci własne; Nenno, dziewczynka, która w wyniku potwornego eksperymentu medycznego i operacji została więźniem systemu, zablokowana na zawsze w ciele dziecka; Lori i Elad, dwójka przyjaciół, którzy ruszają na desperackie poszukiwania swojej przyjaciółki "połkniętej" przez bezwzględny system; oraz Hal, były żołnierz ze stolicy, który na zlecenie swojej patronki zostaje wysłany na niezwykle niebezpieczną i brutalną misję.

Ich wątki przeplatają się i furkoczą jak luźne nitki na wietrze przemian. Dopiero z czasem zaczyna wyłaniać się z tego kilim wydarzeń.

Na wstępie widzimy kryształy i zapatrzonych w nie ludzi. Skojarzyły mi się z telefonami komórkowymi, wyświetlającymi jakieś losowe filmiki. Kryształy uzależniają, migając kolorowymi obrazkami, tymczasem w tle trwa wojna i krwawa rewolucja. To trochę jak współczesna satyra na social media, kulturę celebrytów i nasze uzależnienie od ekranów. Nenno jest cudownym dzieckiem, które tak pięknie śpiewa, że nie pozwolono jej dorosnąć. To mała gwiazda, która ma mamić tłumy i służyć Optymatom a jej własne uczucia wszyscy mają za nic, podobnie jak w przypadku Kiamand, która jest narzędziem do zdobywania informacji dzięki swoim umiejętnościom. Nikogo nie obchodzi czego ona chce, kogo kocha i czego się boi. Im dalej w historię tym więcej mroku i okrucieństwa się ujawnia. Na pewno nie jest to powieść dla każdego. Jest trudna, skomplikowana, pokazuje obrazy wojennych okrucieństw nie do przyjęcia. Zainteresuje tych, którzy lubią dokopywać się sensu w chaosie i składać łamigłówki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Ewa Koza "Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów"

Tytuł: "Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów"

Autor: Ewa Koza

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 240

Data wydania: 29-04-2026

Moja ocena: 7/10

 

Ewa Koza w książce „Dobrze wychowani” oddaje głos ośmiu osobom, które opowiadają o swoim dzieciństwie i różnych formach przemocy, jakiej doświadczyły. Nie chodzi tu wyłącznie o przemoc fizyczną. Bohaterowie wspominają także o poniżaniu, zastraszaniu, odrzuceniu czy przerzucaniu na dzieci obowiązków i odpowiedzialności dorosłych.

To przedstawiciele pokolenia lat 70. i 80., którzy beztroskie dzieciństwo najczęściej oglądali w amerykańskich filmach. Wielu z nich mierzy się z konsekwencjami tamtych doświadczeń w dorosłym życiu. Część nie zdecydowała się na założenie rodziny, inni wychowują dzieci zupełnie inaczej niż byli wychowywani sami, starając się przerwać międzypokoleniowy łańcuch krzywdy.

Ich historie mogą być wstrząsające dla młodszych czytelników, a ich rówieśnikom przypomnieć własne doświadczenia. Z jednej strony lektura tych opowieści jest bolesna, z drugiej trudno nie uznać tej książki za ważny głos o dzieciństwie pokolenia dzisiejszych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków.

Czytanie może okazać się szczególnie poruszające dla osób, które same zastanawiają się, dlaczego z dzieciństwa pamiętają jedynie pojedyncze obrazy i przebłyski wspomnień. Autorce udaje się pokazać, jak różne doświadczenia mogą pozostawić ślad na całe życie.

Książka ma formę reportażu. Bohaterowie swobodnie opowiadają swoje historie, a autorka zadaje pytania bez narzucania interpretacji, pozostawiając ocenę czytelnikom. Cennym uzupełnieniem jest końcowa rozmowa z psychotraumatolożką, która pomaga spojrzeć na przedstawione historie z perspektywy specjalisty.

To książka napisana bardzo dobrze, choć trudno powiedzieć, że czyta się ją przyjemnie. Temat boli, uwiera i zmusza do refleksji. Właśnie dlatego warto było pozwolić mu wybrzmieć.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Michelle Hodkin "Mara Dyer. Przemiana"

Tytuł: "Mara Dyer. Przemiana"

Cykl: Mara Dyer, tom 2

Autor: Michelle Hodkin

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 464

Data wydania: 15-05-2024

Moja ocena: 8/10

 

„Mara Dyer. Przemiana” Michelle Hodkin to książka, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła. W pierwszym tomie Mara jako jedyna przeżyła katastrofę budowlaną, w której zginęli jej przyjaciele. Wszystko zaczęło się od wywoływania duchów w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym, co od początku ukierunkowuje czytelnika na określony sposób myślenia o rozwiązaniu zagadki. Tylko czy słusznie?

W drugim tomie wokół Mary ponownie zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Dziewczynę prześladuje Jude, choć wszyscy są przekonani, że zginął. W efekcie trafia ona do szpitala psychiatrycznego. Nikt jej nie wierzy, nawet rodzina, a tymczasem niebezpieczeństwo zbliża się do jej bliskich.

Razem z Noahem, którego szczerze pokochała, Mara próbuje rozwikłać tajemnicę ich niezwykłych zdolności. Noah potrafi uzdrawiać, natomiast Mara wciąż wierzy, że samą siłą woli sprowadza na innych nieszczęścia. Autorka umiejętnie zasiewa jednak ziarno niepewności. Czy dziewczyna rzeczywiście posiada nadprzyrodzone moce, czy może cierpi na zaburzenia psychiczne będące skutkiem traumy po tragedii, w której straciła przyjaciół? Tym bardziej że Mara zmaga się z halucynacjami, lunatykuje i coraz mniej ufa własnym wspomnieniom.

Ciekawym elementem fabuły są także przebłyski przypominające wspomnienia z innego życia, związane z tajemniczą dziewczynką z Indii.

Michelle Hodkin stworzyła historię, która nieustannie prowokuje do szukania odpowiedzi, a jednocześnie podważa pewność tego, co jest prawdą. Trudno jednoznacznie określić, czy mamy do czynienia z powieścią młodzieżową o traumie i utracie, czy fantastyką o dziewczynie obdarzonej paranormalnym darem.

Mnie ta historia wciągnęła i sprawiła, że z zainteresowaniem sięgnę po kolejny tom.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Angelika Ślusarczyk "Spójrz na mnie"

Tytuł: "Spójrz na mnie"

Autor: Angelika Ślusarczyk

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nocą

Ilość stron: 308

Data wydania: 13-05-2026

Moja ocena: 8/10

 

W „Spójrz na mnie” Angeliki Ślusarczyk tak naprawdę wciągnęłam się dopiero od połowy książki. Na początku miałam wrażenie, że to bardziej powieść young adult, ponieważ Hania właśnie skończyła osiemnaście lat i jest w klasie maturalnej, a Gabriel jest tylko niewiele starszy. Poznają się przypadkiem na imprezie, na którą zaciągnęła ją koleżanka. On mówi: „Spójrz na mnie” i między nimi od razu zaczyna iskrzyć.

Pochodzą z zupełnie różnych światów. Gabriel wychowuje się w patologicznej rodzinie, Hania w zamożnym domu. Łączy ich jednak jedno: brak zainteresowania ze strony rodziców. Rodzice Hani są pochłonięci zarabianiem pieniędzy, a rodzice Gabriela wpadają w kolejne nałogi. Chłopaka trzyma w pionie odpowiedzialność za młodszą siostrę, którą opiekuje się wtedy, gdy rodzice nie są w stanie tego zrobić. Dzięki temu sam nie stacza się na dno.

Obserwujemy początki ich uczucia, kłótnie z rodzicami i problemy z rówieśnikami, aż nagle Gabriel znika. Osiem lat później Hania dostrzega go ponownie i nie wierzy własnym oczom. Po tylu latach bez żadnego znaku życia straciła już nadzieję i związała się z kimś innym. Teraz oboje są dojrzalsi, ale dawne uczucia zaczynają wracać.

I właśnie wtedy robi się najciekawiej. Pojawia się prawdziwy uczuciowy galimatias z byłymi partnerami w tle oraz pytanie, kto wygra tę emocjonalną bitwę. W dalszej części powieści pojawia się schronisko dla zwierząt. Ten motyw jest mi szczególnie bliski.

Bardzo podobała mi się miłosna komplikacja i z zaciekawieniem śledziłam, jak bohaterowie spróbują wybrnąć z tej sytuacji. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale wszystko dotyczy czwórki osób powiązanych ze sobą w dość nietypowy sposób.

Pomimo pewnych niedociągnięć językowych książka wciąga od momentu zniknięcia Gabriela i dobrze oddaje emocje targające Hanią. Cała historia została przedstawiona z jej perspektywy, ale akurat mnie to nie przeszkadzało. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko





Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska "Kalendarz adwentowy 2"

Tytuł: "Kalendarz adwentowy 2"

Cykl: Kalendarz adwentowy, tom 2

Autorki: Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 306

Data wydania: 23-10-2025

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 9/10

 

„Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” Jolanty Kosowskiej i Marty Jednachowskiej to piękna, współczesna baśń dla ludzi, którzy wierzą w cuda i dobro drzemiące w każdym człowieku.

Kiedy przebywająca w domu seniora była pracownica domu dziecka, pani Grażynka, zaczyna tracić wspomnienia, jedna z jej wychowanek, Maria, postanawia zawalczyć z postępującą demencją kobiety, którą od lat uważa za przyjaciółkę. Za czasów Grażyny w domu dziecka wychowywało się dwanaścioro dzieci. Dziś są już dorosłymi ludźmi, rozsianymi po całym świecie i niemal nieutrzymującymi kontaktu. Maria, wspierana przez Jagodę i Justynę, postanawia odnaleźć ich wszystkich i zgromadzić w jednym miejscu. Chcą odwiedzić panią Grażynkę w pierwszy dzień świąt.

Jagoda pracuje w tym samym domu dziecka, dzięki czemu ma dostęp do archiwalnych dokumentów, co znacznie ułatwia poszukiwania. Stopniowo odkrywa, jak potoczyły się losy dawnych wychowanków. Większość z nich ciepło wspomina dzieciństwo i opiekunki, które pomagały rozwijać ich talenty. Niektóre pasje stały się ich zawodami. Wśród bohaterów znajdziemy malarkę, lekarkę, podróżnika, piosenkarza czy osoby pracujące ze zwierzętami. Są też tacy, którzy porzucili swoje marzenia, oraz ci, którzy chcą odciąć się od przeszłości i uważają, że wszystko osiągnęli wyłącznie własnymi siłami.

Jagoda kontaktuje się z nimi telefonicznie, pisze wiadomości i przekonuje do przyjazdu do Willi w Różanym Ogrodzie. Świąteczne spotkanie ma pobudzić pamięć starszej pani, dlatego przygotowują dla niej zdjęcia i pamiątki. Do końca nie wiadomo jednak, czy wszyscy zdecydują się przyjechać.

Gdy przeczytałam o planowanym spotkaniu dwunastu bohaterów, obawiałam się, że będą mi się mylić. Na szczęście wykonują różne zawody, mieszkają w różnych krajach i mają wyraźnie zarysowane historie, dzięki czemu łatwo ich zapamiętać. Nie czytałam pierwszej części serii, ale nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.

Książka składa się z 25 rozdziałów, a każdy z nich odpowiada kolejnemu dniowi grudnia, stąd nawiązanie do kalendarza adwentowego. W finale dowiadujemy się, czy planowane spotkanie dochodzi do skutku oraz co naprawdę dolega pani Grażynie.

Wszystko układa się tutaj niemal bajkowo. Bohaterowie spotykają się po latach w zaskakujących okolicznościach, a pomoc często przychodzi dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna. Dlatego odbieram tę powieść jako baśń dla dorosłych. Nie zmienia to faktu, że została napisana lekkim, przyjemnym stylem i czyta się ją bardzo szybko.

Mimo tej lekkości autorki poruszają również trudniejsze tematy, takie jak choroba, samotność czy decyzja o adopcji dziecka z zespołem Downa. Przekaz książki jest bardzo optymistyczny. Przypomina, że warto pamiętać o innych ludziach, pielęgnować relacje i nie bać się prosić o pomoc, bo razem łatwiej pokonywać przeciwności losu.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko