sobota, 21 lutego 2026

Chris Broad "Anglik w Japonii. 10 lat w Kraju Wschodzącego Słońca"

Tytuł: "Anglik w Japonii. 10 lat w Kraju Wschodzącego Słońca"

Autor: Chris Broad

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 432

Data wydania: 02-07-2025

Moja ocena: 8/10

 

Jak myślisz, czy w Japonii jest ciepło?

A jakie zwierzę cieszy się tam większą sympatią: pies czy kot?

I wreszcie: jakie najdziwniejsze jedzenie jesteś w stanie sobie wyobrazić?

Zaczęłam trochę od końca, bo przy tych tematach moje brwi wędrowały coraz wyżej.

Okazuje się, że zimy w Japonii bywają surowsze niż nasza tegoroczna, a opady śniegu potrafią zaskoczyć swoją intensywnością. Zawsze myślałam, że panuje tam klimat ciepły i łagodny.

Szał na koty jest tam absolutny, od maneki neko po Tama Densha, wpiszcie w Google.

Dla fanów mruczków istnieje nawet kocie wino nyan nyan, gdyby ktoś chciał świętować ze swoim pupilem.

A dla odważnych smakoszy – frytki z sosem czekoladowym i fermentowane larwy pszczół.

To tylko kilka z wielu ciekawostek w książce "Anglik z Japonii". Autor, Chris Broad, jest twórcą kanału YouTube Abroad in Japan, a nazwa kanału świetnie koresponduje z jego angielskim nazwiskiem.

Książka jest fabularyzowanym pamiętnikiem życia w Japonii. Chris przyjechał do Kraju Kwitnącej Wiśni, by nauczać angielskiego, i przez dziesięć lat odkrywał ten fascynujący kraj. Moja książka jest pełna zakładek indeksujących, bo niemal wszystko wydaje się nowe i ciekawe.

Oprócz uroczych i zabawnych zjawisk, jak koci pociąg, znajdziemy też smutniejsze elementy – powszechne gnębienie w szkołach, niechęć do wynajmowania mieszkań obcokrajowcom czy wytykanie tuszy w sposób absolutnie nie do przyjęcia. Chris opisuje przypadki uczniów ukrywających swój prawdziwy potencjał z obawy przed odrzuceniem. W Japonii życie społeczne jest mocno podporządkowane wspólnocie, a indywidualizm nie jest priorytetem.

Choć Japonia jest krajem bezpiecznym, z niskim wskaźnikiem brutalnych przestępstw, jej mieszkańcy muszą liczyć się z zagrożeniami zewnętrznymi – przede wszystkim ze strony Korei Północnej – oraz naturalnymi: trzęsieniami ziemi i tsunami.

Mogłabym długo pisać o wszystkim, co mnie zaskoczyło w tej książce, ale najlepiej odkryć jej sekrety samodzielnie. Styl autora jest lekki i przyjemny, z charakterystycznym, angielskim poczuciem humoru.

Lecę oglądać kanał na YouTube a wam życzę przyjemnej lektury. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Grzegorz Wielgus "Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL"

Tytuł: "Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL"

Autor: Grzegorz Wielgus

Wydawnictwo: Initium

Ilość stron: 432

Data wydania: 29-01-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Donosiciele nie mają tu życia.”

„Siedźcie cicho, albo skończycie jak oni.”

 

W niewielkiej miejscowości dochodzi do przerażającej zbrodni. Ofiarami pada rodzina: mężczyzna, jego ciężarna żona i 12-letni chłopiec. Oficjalna przyczyna ich śmierci? Potrącenie przez autobus. Ale czy rzeczywiście był to wypadek?

Na miejsce przyjeżdża porucznik Grewling z krakowskiego oddziału kryminalnego. Od pierwszych chwil natrafia na mur milczenia – mieszkańcy wsi Poręba nie chcą ujawnić żadnych informacji. Jeden bogaty watażka trzyma wszystkich w strachu, każe przysięgać sobie na krzyż i grozi konsekwencjami zdrady. Nawet w PRL, gdzie za morderstwo groziła kara śmierci, ludzie boją się mówić prawdę. Strach paraliżuje całą wieś niczym mroźna, nieustępująca zima.

Porucznik Grewling musi uważnie szukać „nieszczelności” w zeznaniach mieszkańców. Każde kolejne kłamstwo doprowadza go do frustracji, choć zachowuje spokój i profesjonalizm. Autor nie rozwodzi się nad samą zbrodnią – wystarczy opis obrażeń ofiar, by czytelnik odczuł ogrom tragedii. Pojawia się pytanie: czym zawiniły dzieci?

Najbardziej przerażający oprócz samego aktu mordu jest mechanizm manipulacji i przekonanie, że wszystko odbyło się „zgodnie z porządkiem”. „Chwasty się wyrywa”, ale co jeśli tymi „chwastami” są ludzie?

Książka wywołuje silne emocje. Czytelnik odczuwa bezradność policji wobec zmowy milczenia, ale jednocześnie rośnie w nim wściekłość na zwyrodnialca, który dzięki przekupstwu i zastraszeniu pozostaje bezkarny. Brak wiarygodnych świadków podkreśla dramat sytuacji – mieszkańcy muszą wreszcie zrozumieć, że krycie sprawcy również jest zbrodnią.

Grzegorz Wielgus przekonująco ukazuje realia polskiej, biednej wsi w czasach PRL, pokazując, jak ubóstwo i strach wpływają na ludzi. To historia, która nie tylko wstrząsa, ale i zmusza do refleksji. Gorąco polecam. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jarosław Karbowski "Gen trzech"

Tytuł: "Gen trzech"

Autor: Jarosław Karbowski

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 164

Data wydania: 13-01-2026

Moja ocena: 7/10

 

„Gen trzech” Jarosława Karbowskiego to krótka nowela science fiction, która igra z teorią światów równoległych i każe się zastanawiać czy szaleństwo bywa tylko etykietą przypiętą temu, czego jeszcze nie rozumiemy?

Do szpitala psychiatrycznego trafia Samantha. Twierdzi, że przybyła z innego świata, a jej lekarz, Marcus Kin, jest człowiekiem niezbędnym do realizacji jej dalszych planów.

Początkowo obserwujemy ich rozmowy. Samantha wypada zaskakująco wiarygodnie, a czytelnik wraz z doktorem zaczyna chwiać się między sceptycyzmem a fascynacją. Czy to urojenia? A może prawda przebrana w kostium nieprawdopodobieństwa?

Na korzyść pacjentki przemawiają wyniki badań, które zdają się potwierdzać jej słowa. Z czasem poznajemy także okoliczności jej przybycia na Ziemię. Autor prowadzi fabułę sprawnie, bez zbędnych dygresji, koncentrując się na idei przenikających się światów i ich wzajemnym wpływie. Samantha ma ściśle wyznaczony czas na przekonanie doktora do swojej prawdomówności a jej tropem już podążają tajemniczy ludzie z własnym planem.

Nowela kończy się w najciekawszym momencie. Ostatnie zdanie, „Teraz dopiero wszystko się zacznie”, brzmi jak zapowiedź większej historii. Również opis książki na LubimyCzytać sugeruje, że może to być wstęp do dłuższej formy literackiej.

„Gen trzech” liczy zaledwie 160 stron, co czyni go raczej dłuższym opowiadaniem niż pełnowymiarową powieścią. Czyta się lekko i z zaciekawieniem, choć można odczuć, że to dopiero szkic większego projektu. Potencjał jest wyraźny, pytanie tylko, czy zostanie w pełni wykorzystany w ewentualnej kontynuacji. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

Źródło grafiki w tle: pixabay

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Krystyna Mirek "Do trzech razy serce"

Tytuł: "Do trzech razy serce"

Cykl: Do trzech razy, tom 2

Autor: Krystyna Mirek

Wydawnictwo: Harde

Ilość stron: 304

Data wydania: 28-01-2026

Moja ocena: 8/10

 

Drugi tom serii "Do trzech razy" kontynuuje niełatwe miłosne perypetie trójpokoleniowej rodziny. Babcia Łucja wreszcie zdobywa się na szczerą rozmowę z Wiktorem, jednak ledwie zaczynają się dobrze układać, na horyzoncie pojawia się jego była żona ze swoimi pretensjami.

Jej córka, Anna, musi pogodzić się z tym, że mama, mimo wieku, ma prawo do własnych wyborów. Anna chciała opiekować się Łucją, ale teraz musi zaakceptować, że w życiu matki pojawił się mężczyzna, który może pełnić tę rolę. Sama stoi na rozdrożu, obserwując poczynania swojej matki i córki. Jedynym szczęśliwym związkiem w tej części wydaje się być ten Anny i Andrzeja, który rozwija się pomyślnie.

Najmłodsza z rodu, Klara, stara się godzić pracę zawodową ze studiami. Maks stara się zdobyć jej zaufanie i szansę na odbudowanie relacji, ale Klara długo pozostaje nieugięta. Powoli jednak zauważa zmiany w Maksie – mężczyzna ustatkował się w pracy i odkrył nowy sposób na życie, a dodatkowo uświadomił sobie, że role w rodzinie się zmieniają: to on teraz troszczy się o ojca, który kiedyś opiekował się nim.

W porównaniu z pierwszym tomem, gdzie dominowały przeżycia kobiecych bohaterek, w tym wydaniu autorka bardziej rozwija role męskie. Panowie, którzy wcześniej nie budzili mojej sympatii, teraz pokazują swoją przemianę, rozumieją błędy i starają się je Krystyna Mirek pokazuje wartość wybaczenia i dawania drugich szans. W książce znajdziemy ciepłe, serdeczne relacje, choć nie brakuje także historii z trudnej przeszłości bohaterów. Wątek matki, która pragnie spotkać dorosłego syna skrywającego urazę, zapowiada dalszy rozwój w kolejnym tomie.

Można zauważyć, że autorka nieco gloryfikuje pracę zawodową jako jedyną właściwą drogę, zestawiając ją z negatywnym obrazem zahukanej "kury domowej" czy młodej dziewczyny szukającej sponsora. Mimo to perypetie bohaterów wciągają i czyta się je jednym tchem. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Marcin Masłowski "Zmierzch bogów. Dzieci Czystej Krwi - tom IV"

Tytuł: "Zmierzch bogów. Dzieci Czystej Krwi - tom IV"

Cykl: Dzieci Czystej Krwi, tom 4

Autor: Marcin Masłowski 

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 466

Data wydania: 31-10-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Zmierzch bogów” to czwarta i finałowa część cyklu Dzieci Czystej Krwi Marcina Masłowskiego i zdecydowanie nie jest to tom, po który można sięgnąć przypadkiem. Ta seria wymaga czytania w odpowiedniej kolejności, bo rozwija się jak rozpędzająca się maszyna: początkowo nabiera tempa, by w finale pędzić już bez hamulców, zostawiając czytelnika z sercem bijącym w rytmie wojennych bębnów.

Od pierwszych stron czwartego tomu akcja uderza z pełną siłą. Uwięzienie, tortury, krwawe starcia i bezwzględne rozgrywki polityczne tworzą niemal nieprzerwany ciąg brutalnych wydarzeń. Chwile wytchnienia są nieliczne i służą raczej refleksji nad ceną władzy, przeznaczeniem i naturą boskości niż realnemu odpoczynkowi. W Aktajonie trwa Wielki Turniej, a sekrety bogów zaczynają wypływać na powierzchnię. Pytanie nie brzmi już, kto wygra, lecz kto przetrwa i czy boskie porządki nie runą pod ciężarem prawdy.

Finał przynosi epicką walkę o wszystko. To starcie, w którym stawką są nie tylko losy bohaterów, lecz także fundamenty świata. Masłowski domyka wszystkie wątki, nie unikając trudnych, często bolesnych rozstrzygnięć.

Styl autora pozostaje niezwykle gęsty i mroczny. To proza oparta na brutalnym naturalizmie i estetyce turpizmu. Pisarz nie unika fizjologicznych szczegółów ani drastycznych obrazów, dzięki czemu świat przedstawiony staje się duszny, lepki od krwi i potu, niemal namacalny. Opisy potrafią wywołać realny dyskomfort, co jest świadomym zabiegiem budującym atmosferę zagrożenia.

W scenach walki Marcin Masłowski operuje krótkimi, rwanymi zdaniami, oddając chaos i dynamikę starcia. W partiach narracyjnych tonacja zmienia się na bardziej podniosłą, momentami wręcz epicką. Dialogi są ostre, napięte, często stanowią pole psychologicznej dominacji. W scenach przesłuchań czy konfrontacji słowo bywa równie skuteczną bronią jak miecz.

Proza jest „mięsista”, bogata językowo, plastyczna. Autor łączy surowość żołnierskiego języka z mrocznym patosem przepowiedni i wizji zagłady. Powstaje obraz spójny, choć emocjonalnie ciężki. To dark fantasy bez kompromisów, które nie szuka łatwej sympatii czytelnika, lecz konsekwentnie prowadzi go przez brutalną rzeczywistość, zmuszając do pełnego zanurzenia się w jej mroku.


Komu spodoba się „Zmierzch bogów”?

Przede wszystkim czytelnikom dark fantasy, którzy cenią bezkompromisowość, wysoką intensywność emocji i brutalny realizm. To książka dla tych, którzy nie boją się drastycznych opisów, moralnej niejednoznaczności i bohaterów wystawianych na ekstremalne próby. Spodoba się osobom szukającym epickiego finału serii, w którym każde zwycięstwo ma swoją cenę, a świat nie wraca już do dawnej równowagi. To lektura dla odbiorców gotowych na literaturę ciężką, intensywną i pozostającą w pamięci jak blizna. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jakub Medek "Dobry den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity i Czechach"

Tytuł: "Dobry den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity i Czechach"

Autor: Jakub Medek

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 352

Data wydania: 24-09-2025

Moja ocena: 8/10

 

Jakub Medek w książce „Dobry den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity o Czechach” opowiada o wszystkich wymienionych tematach. Autor czeskiego pochodzenia, od lat pracujący w Polsce, zna realia obu krajów i z reporterską dociekliwością rozkłada na czynniki pierwsze nasze wyobrażenia o południowych sąsiadach.

To publikacja łącząca historię, socjologię i codzienność. Znajdziemy tu sporo faktów historycznych, ale równie ważna jest warstwa obyczajowa. Szczególnie interesująco wypada temat hospód, czyli miejsc, które są czymś więcej niż lokalem z piwem. To przestrzeń spotkania, rozmowy, wspólnoty. Wokół serwowania piwa narosła cała ceremonia, a kultura piwna okazuje się elementem tożsamości narodowej, a nie tylko sposobem spędzania wolnego czasu.

Medek pisze także o czeskim luzie, widocznym w podejściu do pracy, dystansie do siebie i świata czy swobodzie obyczajowej. Bezpruderyjność, naturalne podejście do naģości, otwarte mówienie o seķsualności – to elementy, które dla Polaków bywają zaskakujące. Z kolei w kwestii religii Czechy często określa się jako kraj ateistów, jednak autor pokazuje, że sprawa wiary jest tam raczej prywatna niż ostentacyjna.

Interesujący jest również wątek egalitaryzmu. Choć Czechy są krajem, w którym funkcjonują silne grupy biznesowe i oligarchowie, społeczeństwo nie manifestuje wyraźnych podziałów klasowych, a zamknięte osiedla czy demonstracyjne epatowanie statusem nie są akceptowane.

Nie zabrakło odniesień do języka i kultury – od Szwejka po kino – oraz do wzajemnych relacji polsko-czeskich. Lubimy się, choć nasze języki potrafią wywoływać salwy śmiechu po obu stronach granicy.

Książka jest napisana przystępnie, choć momentami nasycona faktami historycznymi. To propozycja dla tych, którzy chcą wyjść poza stereotyp „wiecznie roześmianego piwosza” i lepiej zrozumieć czeską tożsamość. Dodatkowym uzupełnieniem może być podcast autora „Czechostacja”. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Riya Sokół "Bal trwa teraz"

Tytuł: "Bal trwa teraz"

Autor: Riya Sokół

Wydawnictwo: Pascal

Ilość stron: 304

Data wydania: 26-11-2025

Moja ocena: 8/10

 

„Bal trwa teraz” to poruszająca, szczera do bólu autobiografia Riya Sokół. Artystka odsłania w niej nie tylko kulisy kariery, lecz przede wszystkim swoją drogę przez depresję, która stała się początkiem leczenia, pracy nad sobą i duchowego przebudzenia.

To opowieść o upadaniu i wstawaniu. O momentach, w których na koncie hulał wiatr, a codzienność sprowadzała się do dramatycznych wyborów między kompletem nowych opon a świątecznymi prezentami dla bliskich. O dylematach, które rachunki opłacić, gdy środków brakuje na wszystko. O bezradności po ataku hakerskim na konta w mediach społecznościowych. A jednak przez cały ten czas towarzyszyło jej przekonanie, że pieniądze są, tylko trzeba im zaufać i rzeczywiście, jak pisze, pojawiały się w najmniej spodziewanych momentach.

Mimo wielkiej miłości do sceny i śpiewania Riya przeszła poważny kryzys psychiczny i chwile zwątpienia w swoją misję. W książce zwraca się do Boga słowami: użyj mnie, użyj mojego talentu dla dobra ludzi. Ta deklaracja nie brzmi jak slogan, lecz jak osobiste zobowiązanie. Autorka chce zmieniać podejście Polaków do życia, inspirować do odwagi i życia w zgodzie ze sobą.

Dużą część książki zajmuje jej rozwój duchowy. Riya opisuje spotkania z różnymi przewodnikami, próby zrozumienia mechanizmów rządzących emocjami i przekonaniami. Nie jest to jednak opowieść o czarach, lecz o świadomej pracy nad sobą, osadzonej także w psychologii. Mantrę „wdycham ból, wydycham miłość” znałam wcześniej z książki Sheryl Paul „Mądrość lęku” i już wtedy zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To działanie wbrew intuicji, bo naturalnym odruchem jest ucieczka od bólu, a nie przyjęcie go i przemiana.

Autorka pisze również o życiu prywatnym: zawodach miłosnych, rozwodzie, patchworkowej rodzinie i ogromnej miłości do córek. To właśnie rozmowy z nimi stały się dla niej impulsem do powrotu do dawnych marzeń. Wspomina także czas pandemii, który zatrzymał ją na Kostaryce, z dala od zgiełku wielkich miast. Ten okres wyciszenia i odrodzenia był dla niej tak przełomowy, że z czasem inni zaczęli przypisywać sobie autorstwo projektu, który powstał z jej potrzeby serca.

„Bal trwa teraz” szczególnie poruszy osoby, które cenią pracę nad sobą i poszukują własnej prawdy oraz życiowej misji. Doceniam tę książkę za szczerość, odwagę i gotowość do dzielenia się doświadczeniem, choć mam świadomość, że nie każdy czytelnik będzie gotów przyjąć jej przekaz.

Styl Riyi Sokół cechuje autentyzm i intymność. Pisze językiem prostym, potoczystym, pozbawionym patosu. Lektura przypomina rozmowę z kimś bliskim, kto bez upiększeń opowiada o swoich lękach, słabościach i nadziejach. Narracja jest obrazowa i dynamiczna. Autorka swobodnie przechodzi od codziennych scen, takich jak wizyta w urzędzie czy rozmowy w szpitalu, do głębokich refleksji nad duchowością i przeznaczeniem. Całość przenika ciepło i lekka melancholia, ale jednocześnie silna determinacja w poszukiwaniu własnej drogi. To pisanie z serca, nastawione na emocjonalny rezonans, a nie literackie fajerwerki.

Osobiście bardzo cenię głos artystki i z przyjemnością słucham jej utworów. Jej interpretacja piosenki „Bal”, najbardziej znanej z wykonania Maryla Rodowicz, ma w sobie niezwykły rozmach i energię. I właśnie tak, z odwagą i pełnią zaangażowania, jak śpiewa Riya, warto żyć i spełniać swoje marzenia. Bo bal naprawdę trwa teraz. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko