czwartek, 21 maja 2026

Olga Hund "Psy ras drobnych"

Tytuł: "Psy ras drobnych"

Autor: Olga Hund

Wydawnictwo: W. A. B.

Ilość stron: 128

Data wydania: 08-04-2026

Moja ocena: 8/10

 

No cóż… to nie jest książka o psach.

Olga Hund opisuje realia pobytu w szpitalu psychiatrycznym i historie ludzi, którzy tam trafili. Książkę czyta się błyskawicznie, bo na stronach jest niewiele tekstu. Krótko, oszczędnie, ale bardzo celnie.

Widzimy wszechobecny marazm i nudę. Najważniejszymi wydarzeniami dnia stają się dyskusje o czystości łazienek, pytania o stolec czy wyciskanie pryszczy i łoju z włosów po lekach. Lekarka woli malować paznokcie niż rozmawiać z pacjentką, która właściwie diagnozuje się sama.

Całość sprawia wrażenie „antyarki” – wielkiego okrętu wypełnionego rozbitkami bez szansy na ratunek. Nikt nawet nie próbuje ratować pasażerów, a jednak czasem komuś udaje się wypłynąć. Czasem też wracają.

Kiedy kobiety wychodzą na przepustki, nadrabiają obowiązki domowe, a podczas odwiedzin obsługują gości, jakby ich stan psychiczny nie miał żadnego znaczenia. Pacjenci bez oporów dzielą się absurdalnymi historiami i nikogo to już nie dziwi. Jakby właśnie tutaj byli zwolnieni z udawania.

Pada też bardzo gorzka myśl: wszyscy są rozczarowani życiem, ale tylko ci, którzy okazali to zbyt wyraźnie, trafili do psychiatryka. Ci, którzy nie potrafili już tłumić emocji.

W szpitalu najważniejsze są papierosy, plotki, leki i wyjścia na powietrze. Małe przerwy w zabójczo nudnej rutynie.

A na końcu autorka zabija ćwieka i podważa to, co wydawało nam się pewne.

Styl Olgi Hund jest surowy, dosadny i momentami brutalny, ale jednocześnie bardzo emocjonalny i metaforyczny. Autorka nie unika wulgaryzmów czy kolokwializmów, wykorzystuje je jednak świadomie, by oddać autentyczność tego świata i stan psychiczny bohaterów.

Najciekawsze jest połączenie zwyczajnej, chwilami wręcz brudnej codzienności z poetycką metaforą. Z jednej strony mamy fizjologię, zapachy, leki i cielesność, a z drugiej nagłe wejścia w gęste, egzystencjalne obrazy, jak fragment o „antyarce”.

Tekst jest dynamiczny, poszatkowany krótkimi zdaniami, momentami przypomina strumień świadomości albo chaotyczne zapiski z dziennika. Między tym wszystkim pojawia się czarny humor i autoironia, które działają jak mechanizm obronny przed rzeczywistością oddziału.

To książka duszna, niewygodna i bardzo „namacalna”. Bezkompromisowa, brudna, a jednocześnie niezwykle inteligentna literacko. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz