poniedziałek, 23 marca 2026

Ela Downarowicz "Astrid, nić krwi". Zapowiedź patronacka.

M-czas ma zaszczyt patronować kolejnej córce Wikingów Eli Downarowicz wydanej przez wydawnictwo Videograf.

Poznajcie Astrid:

Astrid, córka Hanny i Ubbe jarlów Frologat staje przed zupełnie innym zadaniem niż jej matka. Na daleką Ruś Kijowską wyrusza z drużyną brata Sigurda, jako zabezpieczenie układu zawartego z kniaziem Borysem. Wspólnie bowiem wojowie dwóch stron planują przejść przez niebezpieczne tereny i zdobyć złoto, o którym opowiedział im stary Wiking, a którego złoża odkrył właśnie w rusińskich górach. Los jednak, jak zwykle dla każdego ma swój własny plan i dąży do realizacji wbrew młodzieńczym porywom i marzeniom. Nagle okazuje się, że nie wszyscy są tymi, za których się podają. Zadaniem Astrid jest poznanie prawdy, prawdy doprowadzającej do rozplątania zawiłych rodzinnych nici: przybranego ojca Uhtreda, a także wysłanników Kniazia Dymitra i Vidara. W poszukiwaniach droga prowadzi ją do osady Saamów. Wśród Lapończyków odnajduje prawdziwe przeznaczenie i trafia na koniec „nici krwi”. 




Jacek Małagowski "Misja Australia. Typowa mama na krańcu świata". Recenzja przedpremierowa.

Tytuł: "Misja Australia. Typowa mama na krańcu świata"

Autor: Jacek Małagowski

Wydawnictwo: Otwarte

Ilość stron: 296

Data wydania: 25-03-2026

Moja ocena: 7/10

 

Misja Australia. Typowa mama na krańcu świata” Jacka Małagowskiego to historia napisana w stylu bardzo przypominającym narrację ciotki Mateusza Glena. Trudno nie zadać sobie przy tym pytania: czy właśnie tak widzą nas mężczyźni? Jako wiecznie gderające, momentami irytujące i niezbyt błyskotliwe?

Tytułowa „typowa mama” została jednak uchwycona zaskakująco trafnie, z całym zestawem charakterystycznych powiedzonek, uprzedzeń i drobnych antypatii, które czynią ją bardzo swojską.

Główna bohaterka, Ania, niespodziewanie wygrywa w lokalnym markecie podróż do Australii i zabiera ze sobą przyjaciółkę Basię. Ta ostatnia panicznie boi się latania, więc jeszcze na lotnisku zaczyna „oswajać stres” zaglądając do kieliszka, oczywiście dopiero po tym, jak obie trafią na właściwe miejsce odlotu. W międzyczasie Ania poznaje interesującego mężczyznę… i szybko przekonuje się, jak bardzo to spotkanie okaże się znaczące.

Na miejscu bohaterki wpadają w sam środek kryminalnej afery i nie chodzi tu wyłącznie o dość brawurowe „pożyczenie” sukienki wartej miliony.

Australijska fauna pojawia się raczej symbolicznie: pechowy kangur na masce samochodu czy uroczo uśmiechnięte kuoki. Znacznie groźniejszymi drapieżnikami okazują się jednak przypadkowo poznani mężczyźni. Na szczęście Ani i Basi trudno zarzucić naiwność, potrafią łączyć fakty i działać, nawet gdy trzeba wybierać zagraniczne numery w stresie.

„Misja Australia” to lekka, przygodowo-kryminalna historia, którą czyta się z uśmiechem i nutą rozbawienia. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Wojciech Kulawski "Pas Szachida"

Tytuł: "Pas Szachida"

Cykl: Cienie w mroku, tom 3

Autor: Wojciech Kulawski

Wydawnictwo: Alegoria

Ilość stron: 576

Data wydania: 14-11-2025

Moja ocena: 9/10

 

Akcja tej książki od pierwszych stron pędzi bez oglądania się za siebie. Intryga zatacza coraz szersze kręgi i w finałowym tomie trylogii wychodzi poza lokalne podwórko, wchodząc na arenę międzynarodową. Bohaterowie, działając na zlecenie grupy przypominającej tę znaną z Dom z papieru, trafiają do Anglii, gdzie mają pomóc w dostaniu się do pilnie strzeżonego sejfu. Tu kluczową rolę odgrywają zdolności matematyczne jednego z nich.

Na drugim planie pojawia się Natan Tomaka, postać niepokojąca i trudna do jednoznacznej oceny. Prowadzi nieetyczne eksperymenty, w których stawką jest ludzkie życie. Trudno stwierdzić, czy mamy do czynienia z psychopatą, czy człowiekiem, który całkowicie odciął się od emocji i traktuje rzeczywistość jak eksperyment oparty na zasadach teorii gier.

Dafner odkrywa prawdę o losie swojego ojca, co dodaje fabule osobistego wymiaru, choć nie dominuje nad dynamiczną akcją.

Całość przypomina skomplikowaną grę psychologiczną, w której nie chodzi o prawdę, lecz o chłodną kalkulację. Aby wygrać, trzeba wyłączyć emocje i działać jak w dylemacie więźnia, analizując możliwe scenariusze i ich konsekwencje. Nad światem unosi się widmo katastrofy: terrorysta grozi uwolnieniem trującego gazu, którego skutki poznajemy już na początku powieści.

To książka, którą należy czytać jako część całej trylogii, dopiero wtedy wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce. Styl autora jest oszczędny emocjonalnie: widzimy strach, szok i rozpacz bohaterów, ale nie zaglądamy głęboko w ich psychikę. Wojciech Kulawski stawia przede wszystkim na akcję i napięcie, pokazując różne oblicza zła bez zbędnych upiększeń.

Autor pozamykał wszystkie wątki, doczekaliśmy siebie więc satysfakcjonującego finału, w którym napięcie wyczuwalne było do samego końca. Polecam! 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



"Nim zapłonie pierwsza gwiazdka" antologia świąteczna

Tytuł: "Nim zapłonie pierwsza gwiazdka"

Autorki: Agnieszka Lis, Sylwia Winnik, Agata Suchocka, Karolina Filuś, Anna Kasiuk, Izabella Frączyk, Agata Bizuk, Ewa Bauer

Wydawnictwo: Bookend

Ilość stron: 320

Data wydania: 14-10-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Nim zapłonie pierwsza gwiazdka” to zbiór opowiadań rozgrywających się tuż przed Bożym Narodzeniem. Każda historia jest inna i pokazuje święta z zupełnie odmiennej perspektywy.

Mały pomocnik” Ewy Bauer to wzruszająca opowieść o chłopcu i jego prababci, skupiona na bliskości i międzypokoleniowych relacjach.

„Noc malutkich marzeń” Agaty Bizuk opowiada o spełnieniu marzenia niepełnosprawnej dziewczynki, a wszystko zaczyna się od psiego zamieszania.

W „Świątecznym opowiadaniu” Karoliny Filuś kobieta daje schronienie mężczyźnie z dziećmi, którzy stracili dach nad głową, a ich historia staje się dla niej inspiracją do napisania własnego opowiadania.

„Alpejska wigilia” Izabelli Frączyk to romantyczna historia drugiej szansy, w której przeszłość przeplata się z teraźniejszością.

„Nieidealnie dopasowani” Anny Kasiuk zaskakują motywem konia, który niemal przemawia ludzkim głosem.

W „Ważnych” Agnieszki Lis znajdziemy ucieczkę od lukrowanej wizji świąt i refleksje o marzeniach.

Najbardziej oryginalne okazało się jednak „Śledziowe latte” Agaty Suchockiej. Już na wstępie autorka ostrzega, by nie próbować tego przepisu… i słusznie. To opowiadanie zapada w pamięć dzięki absurdalnemu humorowi, influencerce z nietypowym pomysłem na content oraz jej kotom 😄

Zbiór zamykają „Listy ze śniegu” Sylwii Winnik, romantyczna historia kobiety, która w górach znajduje tajemniczą skrzynkę z listami i odkrywa sekret dawnych kochanków.

Najbardziej przypadło mi do gustu komediowe „Śledziowe latte”, które zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych.

Całość to przyjemna lektura na przedświąteczny czas… choć raczej bożonarodzeniowy niż wielkanocny. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Paulina Kosznik "W obronie kłamstwa"

Tytuł: "W obronie kłamstwa"

Autor: Paulina Kosznik

Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Ilość stron: 448

Data wydania: 13-11-2024

Moja ocena: 7/10

 

Czwórka dorosłych – dwie siostry i ich partnerzy – rozstaje się w świetnych nastrojach po wspólnym grillu. Kilka godzin później jeden z mężczyzn wraca pobity, a drugi nie żyje. Co wydarzyło się tej nocy?

Początkowo widzimy obraz zgranej rodziny, jednak z każdym rozdziałem na kolejne osoby pada cień podejrzeń. Zbrodnia wywołuje w małym miasteczku falę paniki, oszczerstw i niechęci. Dochodzi nawet do ataków – od oplucia po niszczenie mienia – szczególnie gdy aresztowana zostaje Tracy, partnerka zabitego i młodsza siostra Alison.

Rodzina musi mierzyć się z ostracyzmem społecznym, mimo że wciąż brakuje jednoznacznych dowodów. Nowe tropy co chwilę zmieniają kierunek śledztwa. Alison nie wierzy w winę siostry, gdyż uważa ją za najspokojniejszą osobę, jaką zna. Tymczasem świadkowie słyszeli tamtej nocy gwałtowną awanturę, a fakty dotyczące Morgana pokazują, że Tracy miała powody do gniewu. Tylko czy to wystarczy, by zabić?

W sprawę zostaje wplątany także były chłopak Alison, Will, a jej relacja z narzeczonym Chrisem zaczyna się chwiać. Gdy kobieta decyduje się zataić pewne informacje przed policją, by chronić rodzinę, on stanowczo się temu sprzeciwia. Ona stawia lojalność ponad wszystko, on – prawdę.

Na uwagę zasługuje styl autorki. Narracja pierwszoosobowa pozwala wejść bardzo blisko w przeżycia bohaterki, jej chaos myślowy, lęki i moralne rozterki są niemal namacalne. Język jest przystępny i potoczny, ale silnie nasycony emocjami. Zamiast rozbudowanych opisów autorka skupia się na konkretach i fizjologii strachu: przyspieszonym oddechu, zawrotach głowy, galopującym sercu. Dzięki temu napięcie odczuwa się niemal fizycznie.

Styl jest dynamiczny, momentami rwany, krótkie zdania i pytania retoryczne dobrze oddają stan paniki i gonitwę myśli. Dodatkowo autorka sprawnie operuje wewnętrznymi „cliffhangerami”, które nawet w środku rozdziału potrafią zmienić sposób postrzegania wydarzeń i utrzymać czytelnika w ciągłym napięciu.

To prawdziwy kryminalny rollercoaster, podejrzenia krążą jak w kalejdoskopie, a na jaw wychodzą kolejne sekrety z przeszłości, splatające losy bohaterów w nieoczywisty sposób. Momentami miałam jednak wrażenie, że tych zwrotów akcji jest po prostu za dużo.

To propozycja szczególnie dla fanów thrillerów psychologicznych w stylu B.A. Paris czy Shari Lapena, nastawionych bardziej na napięcie i psychologię niż na literacką finezję. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jagna Rolska "Amore Mio! Burza"

Tytuł: "Amore Mio! Burza"

Cykl: Amore Mio!, tom 2

Autor: Jagna Rolska

Wydawnictwo: Bookend

Ilość stron: 352

Data wydania: 06-10-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Amore mio! Burza” to bezpośrednia kontynuacja „Amore mio! Lawina” Jagny Rolskiej. Obie części łączy nie tylko opieka nad kotami, ale także motyw gwałtownych zjawisk pogodowych: tam lawina, tu tytułowa burza i biały szkwał, oraz obecność mediów społecznościowych, które odgrywają istotną rolę w życiu bohaterów.

W drugim tomie bohaterki stają przed kolejnymi wyzwaniami. Wyjazd do Polski na pogrzeb byłego męża Moniki, który ginie w tragicznym wypadku wraz ze swoją partnerką, uruchamia lawinę emocji, od żalu po złość. Sytuację komplikuje kwestia opieki nad osieroconym dzieckiem z jego drugiego związku. Aby nie trafiło do domu dziecka, odpowiedzialność musiałaby wziąć na siebie Marysia, córka Moniki.

To szczególnie trudne dla młodej dziewczyny, która dopiero wchodzi w dorosłość i wciąż mierzy się z własnymi, niejednoznacznymi uczuciami wobec ojca. Kochała go, a jednocześnie została przez niego porzucona dla „Sekretary”, z którą założył nową rodzinę. Jej bunt wobec konieczności wychowywania przyrodniego rodzeństwa jest więc w pełni zrozumiały.

W podróży towarzyszy im Pasta Nonna, poznana w Alpach influencerka, miłośniczka dobrego jedzenia i relacjonowania życia w sieci. Tymczasem w ich włoskiej wiosce pojawiają się kolejne osoby i zwierzęta potrzebujące pomocy, co jeszcze bardziej poszerza wachlarz emocji i wyzwań.

To książka, w której dzieje się naprawdę dużo, ale najważniejsze pozostają relacje międzyludzkie oraz gotowość do niesienia pomocy, zarówno ludziom, jak i zwierzętom. Autorka pokazuje też pozytywną stronę społeczności internetowej, choćby w kontekście szukania domów dla kotów.

Wśród burz, tych dosłownych i emocjonalnych, Monika ma wreszcie szansę odnaleźć spokój. Bo ostatecznie najważniejsi są ludzie. No i… trochę koty. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



niedziela, 22 marca 2026

Julia Quinn "Propozycja dżentelmena"

Tytuł: "Propozycja dżentelmena"

Cykl: Bridgertonowie, tom 3

Autor: Julia Quinn

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ilość stron: 460

Data wydania: 27-01-2026

Moja ocena: 7/10

 

„Propozycja dżentelmena” Juliu Quinn to typowy romans oparty na mezaliansie i jednocześnie dziewiętnastowieczny retelling historii Kopciuszka.

Schemat jest dobrze znany. Osierocona Sophie Beckett dorasta w domu okrutnej macochy wraz z jej dwiema córkami. Potajemnie wybiera się na bal wyższych sfer, gdzie poznaje Benedicta Bridgertona, obiekt westchnień wielu dam.

Dziewczyna ukrywa twarz pod maską, bo przecież to bal maskowy. Po pewnym czasie Benedict wciąż wspomina tajemniczą dziewczynę w srebrnej sukni, którą uczył tańczyć, lecz nigdzie nie potrafi odnaleźć tej rzekomej arystokratki.

Sophie jest bękartem i przez całe życie traktowana jest jak służąca i popychadło.

Czekałam na moment, w którym sprzeciwi się macosze, i w końcu dostałam taką scenę.

Książka jest przewidywalna, a bohaterowie nie wyróżniają się niczym szczególnym. Poza wspomnianą konfrontacją najbardziej spodobało mi się zakończenie, które rozpoczyna kolejną historię miłosną, tym razem z udziałem jednej z przyrodnich sióstr Sophie. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Aleksandra Kowal-Brzoza "Czarny Mrok Grota"

Tytuł: "Czarny Mrok Grota"

Autor: Aleksandra Kowal-Brzoza

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

Ilość stron: 398

Data wydania: 01-01-2025

Moja ocena: 7/10

 

Alex mieszka na Ziemi. Pewnego dnia spotyka cherubina, który opowiada o jej magicznym przeznaczeniu i zabiera ją na planetę Aimeiz. Tam dziewczyna ma trenować w Grocie, przygotowując się do podejścia do Próby. Drugim ważnym bohaterem jest anioł Aaron, przed którym Alex od początku ukrywa prawdę o sobie.

Powieść można określić jako slow burn romantasy, ponieważ przez większość czasu Alex bardzo uważa, by nawet nie dotknąć Aarona. Dziewczyna szybko zdobywa nowych przyjaciół i błyskawicznie rozwija swoje umiejętności. Z jednej strony zachwyciła mnie pomysłowość autorki, z drugiej miałam wrażenie, że Alex wszystko przychodzi zbyt łatwo. Chciałabym, aby problematyczne sytuacje stanowiły dla niej większe wyzwanie, tymczasem jej Dar często rozwiązuje wszystko w kilka sekund.

Książkę czyta się bardzo szybko – dużo tu akcji i dialogów. Styl jest prosty, choć momentami obfitujący w wulgaryzmy. Zastanawiam się, do jakiego czytelnika skierowana jest ta powieść. Z jednej strony styl wydaje się młodzieżowy i nie ma tu drastycznych scen, z drugiej jednak wulgaryzmy sprawiają, że nie poleciłabym jej młodszym czytelnikom.

Historia podobała mi się, choć zwróciłam uwagę na kilka fabularnych zgrzytów. W świecie fantasy wiele jest możliwe, o ile nie kłóci się to z logiką. Największym zaskoczeniem była nagle dzwoniąca komórka jednego z magicznych stworzeń. Od razu pojawiło się pytanie: gdzie są wieże przekaźnikowe, gdzie cała infrastruktura? Nie bardzo pasowało mi to do wykreowanego świata.

Drugim zgrzytem było zdanie: „Może i jestem na innej planecie, ale gwiazdy pozostają tu takie same ja na Ziemi.” (pisownia oryginalna). No nie, po prostu nie.

Styl autorki również wymaga jeszcze lekkiego oszlifowania. Chętnie dowiedziałabym się więcej o historii Aimeiz oraz o nadchodzącej wojnie. Kilka bardziej rozbudowanych opisów na pewno by tu nie zaszkodziło.

Mimo tych uwag przez książkę płynie się lekko i przyjemnie, a po przeczytaniu ostatniej strony wiem jedno – będę czekać na drugi tom. To bardzo dobry debiut. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Ewa Woydyłło "Cztery pory roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności"

Tytuł: "Cztery pory roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności"

Autor: Ewa Woydyłło

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Ilość stron: 208

Data wydania: 25-02-2026

Moja ocena: 8/10

 

Książkę odebrałam bardzo pozytywnie, jako zbiór rad od osoby dojrzałej, która wiele w życiu przeszła i potrafi czerpać mądrość z własnych doświadczeń. Autorka dzieli swoje rozważania na cztery części odpowiadające porom roku, przypisując każdej z nich inne tematy i refleksje.

Wiosna to czas porządków i nowych początków. Ewa Woydyłło zachęca do pozbywania się niepotrzebnych rzeczy, ale też do uporządkowania własnego czasu. Warto ograniczyć np. godziny spędzane przed komputerem i przeznaczyć je na rozmowy z ludźmi. Wiosna przynosi optymizm, ale bywa też okresem przesilenia i zmęczenia obowiązkami. Autorka przypomina, że wtedy szczególnie warto znaleźć chwilę na zabawę i uwolnić głowę od nadmiaru myśli. Podkreśla też, że gromadzenie pamiątek często odwraca naszą uwagę od teraźniejszości, dlatego dobrze jest pozbywać się tego, co nieaktualne.

Lato poświęcone jest relacjom, wolności i odpowiedzialności. To także czas rodzinny. Autorka zachęca, by wychowywać dzieci w poczuciu zaufania do świata, rozbudzać w nich ciekawość i radość poznawania. Z uznaniem wspomina metody Maria Montessori oraz Donalda Woodsa Winnicotta. Wakacje sprzyjają rozwijaniu nowych umiejętności, a także refleksji nad własnymi przyzwyczajeniami. Szczególnie zapadło mi w pamięć zdanie:

„Nieumiejętności można zmienić w umiejętności. Czego zmienić nie możemy, nie ma sensu próbować. Ale cokolwiek możemy zmienić i co chcemy zmienić – grzechem byłoby tego nie zrobić.”

Autorka pisze też o wypaleniu zawodowym i przestrzega przed utożsamianiem całej swojej tożsamości z pracą. Warto mieć hobby, które pozwoli zachować równowagę.

Jesień przynosi refleksję nad przyjaźnią i samotnością. W relacjach z bliskimi możemy odnaleźć najlepszą stronę samych siebie, podczas gdy samotność sprzyja wyolbrzymianiu problemów. Pojawia się tu także temat tożsamości, wiary we własne możliwości oraz pracy nad negatywnymi myślami, czasem z pomocą terapeuty. Autorka porusza również trudniejsze wątki: przemijanie, starzenie się czy żałobę, podając sposoby na oswajanie lęku.

Zima to czas świąt, rodzinnych spotkań i rozliczeń z samym sobą. Woydyłło zachęca do przebaczania sobie i innym, bo pielęgnowanie uraz szkodzi przede wszystkim nam. Pojawiają się tu refleksje o szczęściu, samorealizacji, miłości i wdzięczności. Przed Nowym Rokiem często stawiamy sobie cele, lecz autorka przestrzega przed dążeniem do perfekcji. Człowiek idealny nie miałby już nad czym pracować.

Na końcu każdego rozdziału znajdują się propozycje ćwiczeń oraz miejsce na własne notatki, a na początku krótkie myśli na co dzień.

To książka napisana prostym, przystępnym językiem. Pokazuje w skrócie, jak pielęgnować w sobie optymizm: otaczać się pogodnymi ludźmi, robić to, co sprawia nam radość, i uczyć się wdzięczności.

Autorka pisze tak, że można uwierzyć, iż „obsługa życia” naprawdę nie musi być skomplikowana. I właśnie dlatego jej słowa dają nadzieję na dobry nowy rok. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Angelika Szelągowska-Mironiuk "Wspólnota, która leczy - wspólnota, która rani. O wierze, emocjach i manipulacji w Kościele"

Tytuł: "Wspólnota, która leczy - wspólnota, która rani. O wierze, emocjach i manipulacji w Kościele"

Autor: Angelika Szelągowska-Mironiuk

Wydawnictwo: WAM

Ilość stron: 254

Data wydania: 19-11-2025

Moja ocena: 7/10

 

Autorka, psycholog z wykształcenia, przygląda się różnym wspólnotom religijnym przez pryzmat swojej wiedzy zawodowej.

Pokazuje, że Kościół nie jest monolitem, lecz przestrzenią tworzoną przez ludzi. Nasze podejście do wiary kształtuje się pod wpływem wielu czynników: wychowania w domu rodzinnym, stylu przywiązania czy indywidualnych trudności psychicznych. Osoba lękowa może mieć neurotyczne wyobrażenie Boga i obawiać się kary za najmniejsze przewinienia, co nie sprzyja dojrzałej religijności.

Autorka objaśnia także po co właściwie potrzebna jest wspólnota i w jaki sposób może ona wspierać rozwój duchowy człowieka. Wyjaśnia, jak odróżnić zdrową, wspierającą społeczność od grupy o cechach patologicznych. Te drugie opisuje za pomocą akronimu KANAŁ: kontrola, apodyktyczny lider, niechęć do świata i osób spoza wspólnoty, afekt oraz „ładne opakowanie”, czyli narzucanie określonego stylu ubierania się czy zachowania, które ma wyróżniać członków grupy. To środowiska, które mogą być toksyczne i z których lepiej się wycofać. Autorka wskazuje też, kto szczególnie łatwo może ulec ich wpływowi.

Przeciwieństwem takiej struktury jest wspierająca wspólnota, w której członkowie czują się bezpiecznie, mogą swobodnie rozmawiać o swoich poglądach i potrafią konstruktywnie rozwiązywać konflikty.

Duchowość może być również ważnym wsparciem dla osób chorych czy zmagających się z uzależnieniami. Wiara daje poczucie, że nie jest się samemu ze swoimi problemami. Wspólnota pomaga dojrzewać, a czasem oferuje także bardzo konkretną pomoc: od zbiórek pieniędzy dla potrzebujących po codzienne wsparcie, takie jak polecenie dobrego lekarza czy przedszkola dla dzieci.

Modlitwa i medytacja działają wyciszająco i mogą korzystnie wpływać na zdrowie, a modlitwa za innych wzmacnia poczucie sensu i potrzebę działania na rzecz drugiego człowieka. Dzięki grupom skupiającym osoby w podobnym wieku czy sytuacji życiowej łatwiej też uniknąć poczucia samotności.

W książce najbardziej podobało mi się zdroworozsądkowe, racjonalne podejście autorki oraz jasne rozróżnienie wspólnot, w które warto się angażować, od tych, których lepiej unikać. Ciekawym uzupełnieniem są także osobiste historie kilku osób, które miały doświadczenia z różnymi wspólnotami religijnymi. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Anna Ziobro "Miłość niczyja"

Tytuł: "Miłość niczyja"

Autor: Anna Ziobro

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 354

Data wydania: 01-07-2025

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 6/10

 

„Miłość niczyją” Anny Ziobro przeczytałam w booktourze Czytam dla przyjemności. Autorka bierze pod lupę dawny reżim kraju Drakuli.

Bohaterką powieści jest Joanna, lekarka, która po rozpadzie małżeństwa wyjeżdża na kontrakt do Rumunii. Jest rok 1992. Na miejscu spotyka się z ogromną biedą oraz dramatem dzieci chorych na HIV, urodzonych przez zakażone matki.

Reżim Nicolae Ceaușescu zabronił stosowania antykoncepcji, przez co rodziło się bardzo wiele dzieci, których rodzice często nie byli w stanie utrzymać. Jedną z pacjentek Joanny jest czternastoletnia dziewczyna w ciąży, której dziecko ma trafić pod opiekę państwa. Joanna, która przez wiele lat małżeństwa nie mogła zajść w ciążę, postanawia pomóc dziewczynie i adoptować jej dziecko.

W książce poznajemy także historię rodziny Joanny oraz fragmenty dziejów Rumunii – kraju, z którego wielu obywateli próbowało uciec. Sporo miejsca autorka poświęca skutkom narzuconej polityki pronatalistycznej: kobietom, które umierały podczas nielegalnych prób przerwania ciąży, oraz dzieciom zmuszonym do przyjścia na świat, dla których później zabrakło odpowiedniej opieki.

Podczas pobytu w Rumunii Joanna wdaje się również w romans, choć trudno powiedzieć, czy ta relacja będzie miała ciąg dalszy – jej kontrakt trwa tylko kilka miesięcy.

Historia jest raczej prosta, ale została wzbogacona o garść faktów dotyczących Rumunii i życia jej mieszkańców w tamtym czasie. Wątki historyczne splatają się tu z prywatnym życiem bohaterki.

Na plus zasługuje także wygodna, duża czcionka, która sprawia, że książkę czyta się bardzo komfortowo. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Craig Mod "Gdzie rosną cedry. Zapiski z wędrówki przez Japonię"

Tytuł: "Gdzie rosną cedry. Zapiski z wędrówki przez Japonię"

Autor: Craig Mod

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron: 368

Data wydania: 11-03-2026

Moja ocena: 10/10

 

Pisarstwo Craiga Moda nie bierze jeńców. Jest bezpośrednie, momentami brutalne, a przy tym niezwykle spostrzegawcze. To nie literatura dla wrażliwych, lecz dla tych, którzy szukają prawdy bez filtra. Tekst cechuje surowość i brudny realizm, autor nie unika wulgaryzmów ani wzmianek o fizjologii, a język potoczny czy slang osiedlowy służą oddaniu autentyczności emocji i otoczenia. Rzeczywistość nie jest tu lukrowana, pojawia się z całym jej brudem, potem i zapachem sake w publicznej łaźni.

Narracja jest wielozmysłowa i detaliczna, a styl gęsty od konkretnych obrazów. Craig Mod ma świetne oko do detali, które budują klimat: „tylne kanapy przemienione w leżanki”, „lakier do paznokci”, „skóra biała jak wybielone prześcieradła”. Kontrastuje wzniosłe przemyślenia o fizyce czy metafizyce obcości w Japonii z codzienną prozą życia, na przykład z dyndającymi siurkami w łaźni.

Książka jest dodatkowo wzbogacona czarno-białymi ilustracjami, które działają jak migawki z podróży. Są surowe, pozbawione zapachów i upiększeń, przedstawiają zwykłe drzewa, domy czy ludzi, nie pięknych, lecz autentycznych. To daje wrażenie, jakbyśmy oglądali sceny własnymi oczami, tylko bez kolorów.

Emocjonalną bezwzględność autora widać szczególnie w rozdziale „Odruch walki”, gdzie napięcie psychologiczne budowane jest autentycznym bólem i traumą, bez uciekania w sentymentalizm. Zamiast prosić o współczucie, Mod konfrontuje czytelnika z mrocznymi myślami bohatera, tworząc tekst intensywny i gęsty emocjonalnie.

Autor sprawnie operuje anegdotą, fragmenty książki czyta się niemal jak reportaż literacki lub bardzo osobisty pamiętnik. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że czytelnik czuje się, jakby siedział z nim przy barze lub w greckim dinerze, słuchając szczerej do bólu spowiedzi. To styl męski, bezkompromisowy i nowoczesny, przypominający prozę Jakuba Żulczyka lub subiektywne reportaże gonzo, w których granica między obserwatorem a uczestnikiem wydarzeń niemal całkowicie się zaciera.

Japonia w tej książce nie jest celem podróży, lecz „lustrem”. W przeciwieństwie do wielu przewodników czy reportaży, Mod nie skupia się na estetyce czy dziwactwach kultury. Kraj Kwitnącej Wiśni służy jako tło do odbicia własnej traumy i wewnętrznego chaosu autora. To tworzy niezwykłe napięcie literackie, w którym czytelnik obserwuje zderzenie uporządkowanej kultury z emocjonalnym chaosem.

Jednym z najmocniejszych zabiegów narracyjnych jest obecność widma Bryana, nieobecnego przyjaciela, do którego zwraca się autor. Apostrofa ta pełni podwójną funkcję: wprowadza napięcie („Gdzie jest Bryan? Czy żyje? Czy się pokłócili?” (odpowiedź na stronie 309)) i buduje intymność, jakbyśmy podsłuchiwali prywatną rozmowę.

Autentyczność brudnego doświadczenia podkreślają fragmenty dotyczące dzieciństwa autora, walk w szkole i traumy adopcyjnej. Połączenie dawnej krzywdy z izolacją w obcym kraju tworzy mieszankę, z którą wielu czytelników może się utożsamić. Mod nie boi się zestawiać fizjologii z metafizyką, w jednym akapicie opisuje dyndające siurki, a w kolejnym przechodzi do refleksji o byciu „nie-stąd”. To odwaga w pokazywaniu brzydoty i słabości, której współczesny czytelnik pragnie w epoce wyestetyzowanego Instagrama.

Motyw „Cienia” w postaci Bryana oraz analiza mechanizmów obronnych, przemocy i traumy z dzieciństwa nadają książce głębię psychologiczną. Autor pokazuje, jak dawne rany determinują nasze postrzeganie świata, nawet gdy jesteśmy na drugim końcu globu.

Książka zawiera także wnikliwe opisy samej Japonii, jej zwyczajów, barów, spotkanych ludzi i zwierząt. Krajobrazy, zmienione przez tajfuny, eksploatację bogactw naturalnych czy nowoczesność, ukazane są z perspektywy podróżnika, który odkrywa detale otoczenia. Piesza wędrówka przypomina tu „Dziką drogę” Cheryl Strayed, gdyż każda podróż staje się sposobem odkrycia samego siebie.

Craig Mod zabiera nas również w spotkania z postaciami takimi jak John, zakulisowy towarzysz tej podróży. Choć Mod woli iść samotnie, ma przy sobie „księgę Johna” pełną ciekawostek o Japonii, którą lubi czytać.

Z wymienionych ciekawostek rozbawiło mnie jak mnisi-wegetarianie zabawnie i sprytnie zmieniali nazwy potraw – np. mięso określali jako rośliny – dzięki czemu mogli zjeść gulasz, nie łamiąc reguł diety.

Jednocześnie w pamięci pozostają obrazy grozy naturalnej – nadciągająca fala tsunami, panikujący niedźwiedź biegnący w górę osuwiska, konieczność wspinaczki w dziesięć minut od pierwszych wstrząsów. To wszystko działa na wyobraźnię.

„Gdzie rosną cedry” to literacki fenomen łączący egzotykę reportażu z niemal bolesną intymnością. To nie kolejny przewodnik po Japonii, lecz wnikliwe spojrzenie w duszę autora, pełne brutalnej szczerości, refleksji i emocjonalnej autentyczności. Ta książka nie jest miła i przyjemna, jak obrazek z Instagrama, lecz osiada na duszy i w pamięci.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Renata Czarnecka "Igrzyska w barwach krwi"

Tytuł: "Igrzyska w barwach krwi"

Autor: Renata Czarnecka

Wydawnictwo: Lira

Ilość stron: 496

Data wydania: 08-11-2024

Moja ocena: 5/10

 

Akcja powieści rozgrywa się w burzliwym roku 1794, w czasie Powstania Kościuszkowskiego, kiedy Polska podejmuje ostatnią próbę obrony swojej niezależności. Wiosną w Warszawie wybucha powstanie, które początkowo przynosi zwycięstwo nad wojskami rosyjskimi, ale szybko zamienia się w chaos, samosądy i spiralę przemocy. Wydarzenia te oglądamy jednak z nietypowej perspektywy: oczami rosyjskich arystokratek zamkniętych w swoich salonach, jakby w oblężonej twierdzy.

Niestety to, co mogłoby kipieć emocjami, zostało przedstawione w bardzo zdystansowany sposób. Wiele scen przypomina raczej relację z podręcznika historii niż żywą powieść. Zamiast dialogów dostajemy często opisy rozmów, a dramatyczne wydarzenia są raczej opowiadane niż pokazywane. Narracja pozostaje chłodna i zewnętrzna wobec emocji bohaterów. Przykładowo zdanie: „Z trwogą mijała rozwścieczony tłum” informuje o strachu, ale go nie oddaje. Wszystko rozumiem, lecz niewiele czuję.

Przez to trudno było mi przywiązać się do bohaterów czy współczuć im w trudnych chwilach. Ich dialogi brzmią momentami sztucznie i zbyt manierycznie. Tylko w dwóch scenach poczułam prawdziwe emocje – gdy rzucony kamień i zabłąkana kula trafiały w dzieci. Wtedy dramat nagle stawał się namacalny.

Książka sprawiała też wrażenie, jakby była kontynuacją wcześniejszej historii. Od pierwszych stron czułam się trochę tak, jakbym weszła do salonu pełnego obcych ludzi i próbowała zorientować się w ich relacjach. Sprawdzałam nawet, czy to nie kolejny tom jakiejś serii, ale nic na to nie wskazuje.

Wydarzenia historyczne są w powieści obecne. Pojawiają się postacie takie jak Tadeusz Kościuszko, a realia epoki zostały opisane poprawnie. Jednak pozostają one jakby na drugim planie. Ktoś o nich opowiada, zamiast pozwolić czytelnikowi je przeżyć. Dodatkowo drażniło mnie częste określanie Polaków mianem zdrajców, co wynika z rosyjskiej perspektywy narracji, ale momentami brzmi bardzo jednostronnie.

Od powieści historycznej oczekuję przede wszystkim emocji i możliwości zżycia się z bohaterami. Tutaj niestety tego zabrakło. Książka jest emocjonalnie ciężka, choć ostatnie zdanie niesie delikatną obietnicę, że kiedyś deszcz przestanie kojarzyć się wyłącznie z tragedią i może znów stanie się symbolem życia.



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Jakub Bączykowski "Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu"

Tytuł: "Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu"

Autor: Jakub Bączykowski

Wydawnictwo: W. A. B.

Ilość stron: 288

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 8/10

 

Książka pokazuje, jak bezsensownie okrutne potrafią być zrządzenia losu.

Basia planuje krótki wypad w góry z mężem Adamem i ich labradorem Uno. Po bolesnej stracie para nie zdecydowała się na kolejne rodzicielstwo, a wierny pies stał się dla nich ważnym oparciem psychicznym. Najsilniej związany z nim był Adam.

Podczas wyjazdu małżonkowie na nowo odkrywają radość z bycia razem, której od dawna brakowało w ich życiu. Adam uwielbia długie spacery po lesie z psem, podczas gdy Basia zakopuje się w pracy i nie do końca rozumie jego zachwyt nad przyrodą ani wyjątkową więź z Uno.

W drodze powrotnej dochodzi jednak do tragicznego wypadku i w jednej chwili życie Basi rozpada się na kawałki. Zostaje jej rozpacz oraz Uno, który także przeżywa stratę i wciąż czeka na powrót swojego pana. Pies jest istotą, o którą trzeba się zatroszczyć, a zarazem ostatnim żywym śladem dawnego życia.

Coraz starszy Uno zmaga się z problemami zdrowotnymi, lecz wciąż daje swojej pani ciepło i bezwarunkową miłość.

Ta książka jest pełna bezdennej rozpaczy. Wrażliwi czytelnicy zapewne płakaliby razem z Basią. Autor bardzo sugestywnie oddaje jej ból, a jednocześnie pokazuje determinację kobiety, która próbuje podnieść się po tragedii i nauczyć się żyć dalej, nawet jeśli oznacza to samotność. Basia ma wokół siebie życzliwych ludzi, którzy pomagają jej przetrwać najtrudniejsze chwile.

To powieść bardzo smutna, ale przy tym szczera i emocjonalnie prawdziwa. Autor pisze w taki sposób, że czytelnik naprawdę czuje emocje bohaterki. Kobieca perspektywa została przedstawiona wiarygodnie i przekonująco.

Książka jest emocjonalnie ciężka, choć ostatnie zdanie niesie delikatną obietnicę, że kiedyś deszcz przestanie kojarzyć się wyłącznie z tragedią i może znów stanie się symbolem życia.



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko