niedziela, 22 marca 2026

Craig Mod "Gdzie rosną cedry. Zapiski z wędrówki przez Japonię"

Tytuł: "Gdzie rosną cedry. Zapiski z wędrówki przez Japonię"

Autor: Craig Mod

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron: 368

Data wydania: 11-03-2026

Moja ocena: 10/10

 

Pisarstwo Craiga Moda nie bierze jeńców. Jest bezpośrednie, momentami brutalne, a przy tym niezwykle spostrzegawcze. To nie literatura dla wrażliwych, lecz dla tych, którzy szukają prawdy bez filtra. Tekst cechuje surowość i brudny realizm, autor nie unika wulgaryzmów ani wzmianek o fizjologii, a język potoczny czy slang osiedlowy służą oddaniu autentyczności emocji i otoczenia. Rzeczywistość nie jest tu lukrowana, pojawia się z całym jej brudem, potem i zapachem sake w publicznej łaźni.

Narracja jest wielozmysłowa i detaliczna, a styl gęsty od konkretnych obrazów. Craig Mod ma świetne oko do detali, które budują klimat: „tylne kanapy przemienione w leżanki”, „lakier do paznokci”, „skóra biała jak wybielone prześcieradła”. Kontrastuje wzniosłe przemyślenia o fizyce czy metafizyce obcości w Japonii z codzienną prozą życia, na przykład z dyndającymi siurkami w łaźni.

Książka jest dodatkowo wzbogacona czarno-białymi ilustracjami, które działają jak migawki z podróży. Są surowe, pozbawione zapachów i upiększeń, przedstawiają zwykłe drzewa, domy czy ludzi, nie pięknych, lecz autentycznych. To daje wrażenie, jakbyśmy oglądali sceny własnymi oczami, tylko bez kolorów.

Emocjonalną bezwzględność autora widać szczególnie w rozdziale „Odruch walki”, gdzie napięcie psychologiczne budowane jest autentycznym bólem i traumą, bez uciekania w sentymentalizm. Zamiast prosić o współczucie, Mod konfrontuje czytelnika z mrocznymi myślami bohatera, tworząc tekst intensywny i gęsty emocjonalnie.

Autor sprawnie operuje anegdotą, fragmenty książki czyta się niemal jak reportaż literacki lub bardzo osobisty pamiętnik. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że czytelnik czuje się, jakby siedział z nim przy barze lub w greckim dinerze, słuchając szczerej do bólu spowiedzi. To styl męski, bezkompromisowy i nowoczesny, przypominający prozę Jakuba Żulczyka lub subiektywne reportaże gonzo, w których granica między obserwatorem a uczestnikiem wydarzeń niemal całkowicie się zaciera.

Japonia w tej książce nie jest celem podróży, lecz „lustrem”. W przeciwieństwie do wielu przewodników czy reportaży, Mod nie skupia się na estetyce czy dziwactwach kultury. Kraj Kwitnącej Wiśni służy jako tło do odbicia własnej traumy i wewnętrznego chaosu autora. To tworzy niezwykłe napięcie literackie, w którym czytelnik obserwuje zderzenie uporządkowanej kultury z emocjonalnym chaosem.

Jednym z najmocniejszych zabiegów narracyjnych jest obecność widma Bryana, nieobecnego przyjaciela, do którego zwraca się autor. Apostrofa ta pełni podwójną funkcję: wprowadza napięcie („Gdzie jest Bryan? Czy żyje? Czy się pokłócili?” (odpowiedź na stronie 309)) i buduje intymność, jakbyśmy podsłuchiwali prywatną rozmowę.

Autentyczność brudnego doświadczenia podkreślają fragmenty dotyczące dzieciństwa autora, walk w szkole i traumy adopcyjnej. Połączenie dawnej krzywdy z izolacją w obcym kraju tworzy mieszankę, z którą wielu czytelników może się utożsamić. Mod nie boi się zestawiać fizjologii z metafizyką, w jednym akapicie opisuje dyndające siurki, a w kolejnym przechodzi do refleksji o byciu „nie-stąd”. To odwaga w pokazywaniu brzydoty i słabości, której współczesny czytelnik pragnie w epoce wyestetyzowanego Instagrama.

Motyw „Cienia” w postaci Bryana oraz analiza mechanizmów obronnych, przemocy i traumy z dzieciństwa nadają książce głębię psychologiczną. Autor pokazuje, jak dawne rany determinują nasze postrzeganie świata, nawet gdy jesteśmy na drugim końcu globu.

Książka zawiera także wnikliwe opisy samej Japonii, jej zwyczajów, barów, spotkanych ludzi i zwierząt. Krajobrazy, zmienione przez tajfuny, eksploatację bogactw naturalnych czy nowoczesność, ukazane są z perspektywy podróżnika, który odkrywa detale otoczenia. Piesza wędrówka przypomina tu „Dziką drogę” Cheryl Strayed, gdyż każda podróż staje się sposobem odkrycia samego siebie.

Craig Mod zabiera nas również w spotkania z postaciami takimi jak John, zakulisowy towarzysz tej podróży. Choć Mod woli iść samotnie, ma przy sobie „księgę Johna” pełną ciekawostek o Japonii, którą lubi czytać.

Z wymienionych ciekawostek rozbawiło mnie jak mnisi-wegetarianie zabawnie i sprytnie zmieniali nazwy potraw – np. mięso określali jako rośliny – dzięki czemu mogli zjeść gulasz, nie łamiąc reguł diety.

Jednocześnie w pamięci pozostają obrazy grozy naturalnej – nadciągająca fala tsunami, panikujący niedźwiedź biegnący w górę osuwiska, konieczność wspinaczki w dziesięć minut od pierwszych wstrząsów. To wszystko działa na wyobraźnię.

„Gdzie rosną cedry” to literacki fenomen łączący egzotykę reportażu z niemal bolesną intymnością. To nie kolejny przewodnik po Japonii, lecz wnikliwe spojrzenie w duszę autora, pełne brutalnej szczerości, refleksji i emocjonalnej autentyczności. Ta książka nie jest miła i przyjemna, jak obrazek z Instagrama, lecz osiada na duszy i w pamięci.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz