sobota, 24 października 2026

Radosław Jeż "Wierzba"

Tytuł: "Wierzba"

Autor: Radosław Jeż

Wydawnictwo: Lava

Ilość stron: 402

Data wydania: 18-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

„Wierzbę” Radosława Jeża trudno jednoznacznie sklasyfikować. Początkowo powieść przypomina historię obyczajową o tajemniczym mężczyźnie, który przybywa do wioski zamieszkanej niemal wyłącznie przez kobiety. Szybko jednak opowieść nabiera rumieńców, przeradzając się w coraz odważniejszą, zmysłową grę, by z czasem odsłonić również sensacyjne i fantastyczne oblicze. Ta mieszanka sprawia, że trudno przewidzieć, w jakim kierunku podąży fabuła.

Atmosferę tajemnicy budują stary kościół z figurą, która zdecydowanie odbiega od wizerunków znanych świętych, oraz budzący niepokój ksiądz. Duchowny potępia związek Adama z dwiema kobietami, choć sam bohater zdaje się nie mieć większych oporów przed takim układem. Chętnie pomaga płci pięknej, a jeszcze chętniej przyjmuje oznaki jej wdzięczności. Jak widać, nie wszyscy muszą przestrzegać tych samych zasad!

Od początku zwróciło moją uwagę to, że niemal każda napotkana przez Adama przedstawicielka płci pięknej błyskawicznie traciła dla niego głowę, a przy okazji również bieliznę. Trudno nie odnieść wrażenia, że takie reakcje są mało naturalne. W pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy za niezwykłym powodzeniem bohatera nie stoją jakieś siły nieczyste. W końcu w tej historii niczego nie można być pewnym, a granica między tym, co przyziemne, a tym, co nadprzyrodzone, okazuje się wyjątkowo cienka.

Z czasem sielska z pozoru wieś przestaje być miejscem, w którym największym problemem są miłosne perypetie mieszkańców. Pojawiają się opryszkowie polujący na jedną z dziewczyn, tajemnicza sprawa zaginionego chłopca oraz legenda, która może wyjaśnić, dlaczego w okolicy brakuje mężczyzn. Na szczęście nasz bohater dysponuje umiejętnościami, które przydają się w sytuacjach, gdy sama odwaga i dobre chęci nie wystarczają, by wyjść cało z opresji.

„Wierzba” ma w sobie coś, co przyciąga i zachęca do dalszego czytania. Dużym atutem jest język Radosława Jeża. Autor pisze w sposób przyjemny i swobodny, dzięki czemu przez kolejne strony się płynie. Nie wszystkie rozwiązania fabularne przekonały mnie w równym stopniu, ale nie odebrało mi to przyjemności z lektury.

Mam jednak poczucie, że zakończenie pozostawiło mnie z pewnym niedosytem. Niby na sam koniec bogini puszcza oko do czytelnika, sugerując, że za wydarzeniami kryje się jeszcze coś więcej, ale to jej postać okazała się dla mnie najciekawsza, dlatego żałuję, że nie została mocniej zarysowana wcześniej.

Mimo tych zastrzeżeń bawiłam się przy tej książce naprawdę dobrze. Jeśli lubicie nieoczywiste historie, wiejskie tajemnice, odrobinę erotyki i szczyptę zjawisk nadprzyrodzonych, „Wierzba” może okazać się ciekawą propozycją. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Przemysław Nowakowski "Śmierć w cieniu wulkanu"

Tytuł: "Śmierć w cieniu wulkanu"

Autor: Przemysław Nowakowski

Wydawnictwo: Chmury

Ilość stron: 432

Data wydania: 20-05-2026

Moja ocena: 6/10

 

„Śmierć w cieniu wulkanu” Przemysława Nowakowskiego to kryminał, którego akcja rozgrywa się na Teneryfie. Już w pierwszej scenie jesteśmy świadkami wypadku, w którym samochód z kobietą i dzieckiem spada w przepaść. Dopiero z czasem odkrywamy, kim byli pasażerowie i jaki mają związek z pozostałymi bohaterami. Głównym wątkiem powieści jest jednak inna sprawa kryminalna, związana ze śmiercią pod tym samym wulkanem.

Julka przyjeżdża z mężem na zimowanie w ciepłym kraju. Podczas gdy on podejmuje tam pracę, ona zajmuje się codziennymi obowiązkami i odwozi dzieci do przedszkola. Wkrótce poznaje inspektora Orestesa, wdowca prowadzącego śledztwo w sprawie Grajka i Klary.

Wszystkie tropy prowadzą do międzynarodowej organizacji o nazwie „Wilk”, tłumaczonej na wiele języków. Jej działalność jest podejrzana, a Julia postanawia dowiedzieć się więcej.

W pewnym momencie w sensacyjną intrygę zostaje uwikłana również jej rodzina, a ona sama zaczyna obawiać się o bezpieczeństwo swoich dzieci.

Oprócz głównego wątku kryminalnego autor przedstawia także osobiste historie Orestesa oraz Julii i jej męża. Dzięki temu poznajemy nie tylko okoliczności prowadzonego śledztwa, lecz także prywatne problemy bohaterów.

Ciekawym elementem powieści było dla mnie przybliżenie zwyczaju pogrzebu sardynki, czyli symbolicznego zakończenia karnawału i przejścia do okresu Wielkiego Postu. To interesujący akcent kulturowy, który pozwala lepiej poznać lokalne tradycje.

Niestety, nie do końca przekonał mnie sposób prowadzenia narracji. Książka została napisana w trzeciej osobie, a emocje bohaterów, nawet te najsilniejsze, są przede wszystkim opisywane, zamiast być pokazywane czytelnikowi poprzez ich zachowanie i reakcje. Przez to trudno mi było wczuć się w ich sytuację i przeżywać wydarzenia razem z nimi. Całość momentami przypominała mi reportaż lub streszczenie kolejnych zdarzeń, w którym to dialogi wypadają najbardziej naturalnie i ożywiają opowieść.

Na plus zaliczam natomiast domknięcie wszystkich wątków, również historii kobiety i jej syna, których niefortunny wypadek widzieliśmy na wstępie. Podobało mi się także spięcie początku i końca powieści w zgrabną klamrę.

„Śmierć w cieniu wulkanu” nie do końca mnie przekonała, choć ma kilka ciekawych elementów. Doceniam zamknięcie poszczególnych historii i możliwość poznania lokalnych zwyczajów, jednak sposób prowadzenia narracji utrudniał mi zaangażowanie się w losy bohaterów. Mnie książka nie zachwyciła, ale może komuś innemu przypadnie do gustu.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Łukasz Płoszajski "Nie moja wina. Jak umysł podejmuje decyzje za nas"

Tytuł: "Nie moja wina. Jak umysł podejmuje decyzje za nas"

Autor: Łukasz Płoszajski 

Wydawnictwo: Luna

Ilość stron: 304

Data wydania: 09-09-2026

Moja ocena: 7/10

 

​„Nie moja wina” Łukasza Płoszajskiego to poradnik popularnopsychologiczny, który zamiast klasycznych wykładów oferuje zbiór anegdot i historii z życia wziętych, opatrzonych wyjaśnieniem ludzkich zachowań. Zaprezentowane historie często brzmią jak klasyczne wymówki mające zrzucić z bohaterów odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Autor pokazuje jak działają u nas nieświadomie mechanizmy manipulacji i to, co przejęliśmy w domu rodzinnym. Największym plusem książki jest pokazanie codziennych sytuacji, w których te mechanizmy ujawniają się u bohaterów. Efekty nawykowego działania bywają opłakane, od utraty pieniędzy i zaufania, przez rozstanie z partnerem po przyczynienie się do tragedii, jak w przypadku zbyt pewnego swoich racji inżyniera na budowie. Po prezentacji historii następuje wyjaśnienie dlaczego tak się stało, a następnie czytenik otrzymuje zestaw ćwiczeń do wykonania. W podsumowaniu autor pisze, że kluczowe jest poświęcenie czasu na przemyślenie decyzji przed jej podjęciem.

Autor na wstępie powołuje się na czwórkę specjalistów: Antonio Damasio, Daniela Kahnemana, Amosa Tversky'ego i Roberta B. Cialdiniego. Ta książka opowiada w skrócie i przystępnym językiem o ich teoriach.

Wiele z przedstawionych tu pojęć znałam wcześniej, lecz uważam, że książka może pomóc zrozumieć pewne schematy i sposoby manipulacji, od organizacji promocji w sklepie po dynamikę związków.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Magda Stachula "Słuch"

Tytuł: "Słuch"

Cykl: Zwodnicze zmysły, tom 2

Autor: Magda Stachula

Wydawnictwo: W. A. B.

Ilość stron: 424

Data wydania: 15-07-2026

Moja ocena: 8/10

 

"Słuch" to drugi tom z cyklu kryminałów Magdaleny Stachuli, opartych na zmysłach. Autorka udowadnia jak bardzo mogą być mylące. We "wzroku" podejrzanym był człowiek niewidomy, a tutaj zaczyna się od makabrycznego znaleziska ponad ścieżką widokową w Tatrach Wysokich. Nawet ptaki zamilkły na ten widok, a człowiek, który znalazł ciało, stanął w szoku, zanim zadzwonił ze zgłoszeniem do służb.

W tym czasie przerażona matka zgłasza na policję zaginięcie swojej dorosłej córki. Drugi tom bardziej działał na moją wyobraźnię, ponieważ sama mam 20-letnią córkę i wyobrażam sobie niepokój tej matki.

Bardzo ciekawie została opisana synestezja, której nasilone objawy doprowadziły Sonię do szpitala psychiatrycznego. Kiedyś myślałam, że to piękne widzieć kolory dźwięków, ale wyobrażałam je sobie w formie barwnych nut nad pianinem gdy taka osoba gra. Nie wzięłam pod uwagę jak może wpływać na życie codzienne, jak ultra wrażliwa osoba odbiera krzyk czy inny nagły hałas, jak wyczuwa każdy fałsz w głosie czy melodii. Autorka pokazała mniej kolorową stronę tego zjawiska.

Tak jak w poprzenim tomie i tu na przemian śledzimy toczące się śledztwo i jesteśmy świadkami wcześniejszych wydarzeń w górach, powoli odkrywając co się stało. Jednocześnie komisarz Julia Kosela próbuje dojść do prawdy. Poza śledztwem jest też jej życie prywatne, a w nim rodzice i mężczyźni: obecnie rozwijający się romans oraz cień przeszłości, który idzie jej tropem.

"Słuch" to wielowątkowa opowieść kryminalna z bardzo wyraźnie zaznaczoną ścieżką dźwiękową. Uświadamia czym jest słuch absolutny. Śledziłam losy Sonii i Julii z przejęciem i już się zastanawiam, który zmysł pojawi się w kolejnym tomie.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Maja Nowak "Oczarowanie"

Tytuł: "Oczarowanie"

Autor: Maja Nowak

Wydawnictwo: Bookend

Ilość stron: 448

Data wydania: 10-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

"Oczarowanie" Mai Nowak to coś więcej niż zakazany romans z różnicą wieku. Relacja Jowity i jej ucznia, Łukasza, uwikłana jest w wiele zależności z różnymi ludźmi, co sprawia, że książka staje się interesująca.

Kiedy poznajemy Jowitę, jest zamężna z bratem swojego byłego chłopaka, który zniknął w nieznanych okolicznościach. Jej mąż jest w zależności służbowej od ojca Łukasza. Dalej jest tylko lepiej.

Osobiście uwielbiam tak skomplikowaną sieć relacji, w których znaczenie mają nie tylko główni bohaterowie. Każda z otaczających ich osób wpływa w jakiś sposób na ich sposób myślenia.

Podobało mi się, że Łukasz ma dobry kontakt z ojcem i ma do niego zaufanie na tyle, że możliwa jest szczera rozmowa.

Jowita jest w tym najbardziej samotna, ponieważ jej małżeństwo przeżywa kryzys. Pomocne są dla niej rozmowy z przyjaciółkami.

Oboje muszą się mierzyć z oceną ich związku przez otoczenie. Jowita wie, że romans z uczniem będzie źle widziany jako nieetyczny zawodowo. Jednak poza opinią otoczenia liczy się dla niej zdroworozsądkowe podejście. Tymczasem młodszy od niej o siedem lat chłopak jest po prostu oczarowany młodą polonistką i przez długi czas ignoruje wszelkie argumenty przeciw. Musi wiele zrozumieć, by spojrzeć na to z jej punktu widzenia.

Różnica wieku to nie tylko cyferki. To dwoje ludzi, znajdujących się na innych etapach życia. On, choć wchodzi w pełnoletniość, wciąż jest na utrzymaniu ojca. Ona ma już za sobą okres szkolny jako uczennica, teraz przychodzi tam w innej roli. Zna problemy realnego życia.

Łukasz pochodzi z bogatej, choć rozbitej, rodziny. Jego matka jest wciąż zajęta obowiązkami zawodowymi. Bardziej może liczyć na ojca. Jowita nie ma rodziców, z którymi mogłaby porozmawiać. Kobieta obawia się też, że jej partner będzie układał całe życie, dostosowując się do niej, i porzuci marzenie o studiach muzycznych, żeby zarabiać na rodzinę. Po latach mógłby mieć o to żal. Ona patrzy na ich związek z perspektywy osoby dorosłej i widzi, co może w nim nie zagrać, zaś on, z racji wieku, rzuca się w to na oślep, bez przemyślenia.

Bardzo cenię to, że autorka nie skupiła się wyłącznie na uniesieniach miłosnych, choć i te się zdarzają, lecz pokazała wszystkie cienie takiego związku.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Loreth Anne White " Pamiętnik mojej siostry"

Tytuł: "Pamiętnik mojej siostry"

Autor: Loreth Anne White

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 432

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 6/10

 

„Pamiętnik mojej siostry” autorstwa Loreth Anne White to thriller psychologiczno-kryminalny skupiony wokół traumy, nieprzepracowanej przeszłości i rodzinnych sekretów.

​Fabuła koncentruje się na odnalezieniu ludzkich szczątków pod kapliczką w gęstym kanadyjskim lesie. Do sprawy zostaje przydzielona śledcza Jane, która przed laty należała do paczki przyjaciół znanej jako „Szóstka z Shoreville”. Szczegóły odkrycia wskazują, że ciało może należeć do Annalise, dziewczyny, która zaginęła przed dziesięcioleciami. Znalezisko okazuje się tym bardziej szokujące, że ofi*ara była w ciąży, a dzięki procesowi saponifikacji i nowoczesnym metodom śledczym możliwe staje się wyizolowanie DNA płodu. Ojciec dziecka automatycznie stanie się głównym podejrzanym. Wszyscy czekają na ten moment, bo jest on kluczowy dla rozwiązania sprawy.

​Odkrycie szczątków wywołuje lawinę zdarzeń. Na wieść o tym, że to może być Annalise, członków „Szóstki z Shoreville” ogarnia panika. Powieść, przeplatana retrospekcjami z lat 70. oraz fragmentami pamiętnika, powoli ujawnia dawne tajemnice, które mogą zniszczyć poukładane życie bohaterów. Ktoś nie pamięta wydarzeń z tamtej nocy, ktoś inny nie chce znać prawdy, a jeszcze ktoś żyje pod jej ciężarem od lat. Autorka celnie bada tu mechanizmy obronne ludzkiego umysłu i to, jak wyparte wspomnienia powracają ze zwielokrotnioną siłą.

​Powieść napisana jest w trzeciej osobie, w czasie teraźniejszym, co w połączeniu z chłodnym, wręcz reporterskim stylem nie pozwala w pełni wciągnąć się w historię. Narrator najpierw autorytarnie opisuje scenę i stan psychiczny bohaterów, a dopiero potem przechodzi do ich rozmów, co skutecznie utrudnia zaangażowanie emocjonalne. Taki format świetnie sprawdziłby się w telewizyjnym programie typu true crime, jednak w powieści daje efekt dystansu.

​Cała warstwa emocjonalna została przeniesiona do mocno dramatycznych dialogów. Odnosi się wrażenie, że emocje postaci mają znaczenie tylko o tyle, o ile służą rozwiązaniu zagadki i stanowią jedynie kolejny rodzaj dowodu. Doczytałam książkę do końca, by poznać finał, jednak nie była to fascynująca lektura. Zdecydowanie bardziej zrelacjonowana, niż przeżyta. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Tomasz Wartnik "Endostella"

Tytuł: "Endostella: Nasza pierwsza historia"

Cykl: Endostella, tom 1

Autor: Tomasz Wartnik

Wydawnictwo: Tomasz Wartnik

Ilość stron: 300

Data wydania: 08-07-2026

Moja ocena: 7/10

 

"Endostella" to powieść fantastyczno-przygodowa, raczej dla młodszych odbiorców, pomijając kilka wulgaryzmów.

Główną bohaterką jest Anna Wilczarska, nastolatka, chorująca na endometriozę. Pewnego dnia w drodze powrotnej ze szkoły bierze udział w kosmicznej katastrofie i zostałaby unicestwiona, gdyby nie porozumienie z jednym z obcych, który obiecuje odbudować jej ciało. Tak robi, ale przy okazji wzbogaca je o systemy ochronne, oparte o nieznaną technologię. Dzięki temu Ania zyskuje supermoce, ale ich używanie nie przychodzi jej z łatwością. Musi nad sobą pracować. Wcześniej Ania miała lekką nadwagę i łapała zadyszkę na w-fie, teraz zaś musi przechodzić codzienny trening. Jej ciało wzmacnia się, lecz jest też cięższe, co ma swoje konsekwencje. Ania odbywa treningi, czuje też zmęczenie jak zwykły człowiek. Bierze udział w galaktycznych rozgrywkach oraz ratuje ludzi w potrzebie, pomaga podczas powodzi, wyciąga także z opresji osobę poszkodowaną w wypadku komunikacyjnym. To wszystko ją wyczerpuje. Dodatkowo musi przecież chodzić do szkoły i dogadywać się z rodzicami. Jest przecież nieletnia i wciąż mieszka pod ich dachem. Z super mocami czy nie, jest nastolatką, z ograniczeniami tego wieku. Wciąż musi się spowiadać, nie tylko przed rodzicami, ale także, jako osoba wierząca, chodzi do konfesjonału. To był element nietypowy dla takich opowieści. Ania podkreśla, że wiara jest ważna w jej życiu.

Powieść jest trochę niedopracowana językowo, zdarzają się też niekonsekwencje, takie jak to, że ojciec Ani był w stanie podnieść nieprzytomną dziewczynę i pomóc jej wejść po schodach, pomimo, że po kosmicznej przemianie ważyła tyle co She-Hulk. Mimo to muszę przyznać, że książka jest ciekawa i wiele się w niej dzieje. Szczególnie wciągnęła mnie ostatnia część, w której pojawia się alternatywna historia życia Ani.

Podobało mi się też to, że endometrioza była pokazana jako choroba ze wszystkimi swoimi konsekwencjami. Autor uświadamia jak trudne przeżycia są udziałem kobiet na nią cierpiących.

A zakończenie? Podważa wszystko, czego się wcześniej dowiedzieliśmy.

Książka jest na tyle oryginalna, że na pewno nieprędko o niej zapomnę i mam nadzieję, że powstanie kolejna część.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko