Tytuł: "Wierzba"
Autor:
Wydawnictwo: Lava
Ilość stron: 402
Data wydania: 18-03-2026
Moja ocena: 8/10
„Wierzbę” Radosława Jeża trudno
jednoznacznie sklasyfikować. Początkowo powieść przypomina historię obyczajową
o tajemniczym mężczyźnie, który przybywa do wioski zamieszkanej niemal
wyłącznie przez kobiety. Szybko jednak opowieść nabiera rumieńców, przeradzając
się w coraz odważniejszą, zmysłową grę, by z czasem odsłonić również sensacyjne
i fantastyczne oblicze. Ta mieszanka sprawia, że trudno przewidzieć, w jakim
kierunku podąży fabuła.
Atmosferę tajemnicy budują stary
kościół z figurą, która zdecydowanie odbiega od wizerunków znanych świętych,
oraz budzący niepokój ksiądz. Duchowny potępia związek Adama z dwiema
kobietami, choć sam bohater zdaje się nie mieć większych oporów przed takim
układem. Chętnie pomaga płci pięknej, a jeszcze chętniej przyjmuje oznaki jej
wdzięczności. Jak widać, nie wszyscy muszą przestrzegać tych samych zasad!
Od początku zwróciło moją uwagę
to, że niemal każda napotkana przez Adama przedstawicielka płci pięknej
błyskawicznie traciła dla niego głowę, a przy okazji również bieliznę. Trudno
nie odnieść wrażenia, że takie reakcje są mało naturalne. W pewnym momencie
zaczęłam się nawet zastanawiać, czy za niezwykłym powodzeniem bohatera nie
stoją jakieś siły nieczyste. W końcu w tej historii niczego nie można być
pewnym, a granica między tym, co przyziemne, a tym, co nadprzyrodzone, okazuje
się wyjątkowo cienka.
Z czasem sielska z pozoru wieś przestaje być miejscem, w którym największym problemem są miłosne perypetie mieszkańców. Pojawiają się opryszkowie polujący na jedną z dziewczyn, tajemnicza sprawa zaginionego chłopca oraz legenda, która może wyjaśnić, dlaczego w okolicy brakuje mężczyzn. Na szczęście nasz bohater dysponuje umiejętnościami, które przydają się w sytuacjach, gdy sama odwaga i dobre chęci nie wystarczają, by wyjść cało z opresji.
„Wierzba” ma w sobie coś, co
przyciąga i zachęca do dalszego czytania. Dużym atutem jest język Radosława
Jeża. Autor pisze w sposób przyjemny i swobodny, dzięki czemu przez kolejne
strony się płynie. Nie wszystkie rozwiązania fabularne przekonały mnie w równym
stopniu, ale nie odebrało mi to przyjemności z lektury.
Mam jednak poczucie, że
zakończenie pozostawiło mnie z pewnym niedosytem. Niby na sam koniec bogini
puszcza oko do czytelnika, sugerując, że za wydarzeniami kryje się jeszcze coś
więcej, ale to jej postać okazała się dla mnie najciekawsza, dlatego żałuję, że
nie została mocniej zarysowana wcześniej.
Mimo tych zastrzeżeń bawiłam się przy tej książce naprawdę dobrze. Jeśli lubicie nieoczywiste historie, wiejskie tajemnice, odrobinę erotyki i szczyptę zjawisk nadprzyrodzonych, „Wierzba” może okazać się ciekawą propozycją.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas






