niedziela, 8 marca 2026

Aleksandra Fila "Portale uczuć". Recenzja patronacka

Tytuł: "Portale uczuć"

Cykl: Frekwencja 250, tom 4

Autor: Aleksandra Fila

Wydawnictwo: Space Books

Ilość stron: 492

Data wydania: 28-01-2026

Moja ocena: 10/10

 

Po pierwsze: Kitty doprowadziła mnie do szału. Jej decyzja o rozdzieleniu ojca z miłością jego życia wygląda jak czysty egoizm i desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi. Owszem, później poznajemy powody jej zachowania i emocje, które za tym stoją, ale jej wrogość wobec Korwetty wciąż wydaje się przesadzona. Dodatkowo irytuje jej brak skruchy. Trudno ją polubić. Zresztą nie tylko ją, bo kobiety z rodziny Roberta wyjątkowo ostro traktują Korwettę, choć od początku czuć, że ta dwójka jest sobie przeznaczona. A różnica wieku? W świecie międzygwiezdnych podróży to naprawdę najmniejszy problem. Fani motywu age gap oszaleją.

Po drugie: to książka dla czytelników, którzy lubią wnikać głęboko w emocje bohaterów. Relacje są tu analizowane niemal pod lupą. Bohaterowie rozkładają uczucia na czynniki pierwsze, szukają ich źródeł w przeszłości i próbują zrozumieć schematy, które rządzą ich wyborami. Tych refleksji jest naprawdę sporo.

Jednocześnie fabuła wcale nie zwalnia. Seria zbliża się do finału, więc trzeba domknąć wiele wątków: rozliczyć kosmitów z ich działań, nie dać się przechytrzyć sztucznej inteligencji i ochronić kryształ.

W tym tomie dzieje się naprawdę dużo, mimo licznych rozważań egzystencjalnych. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale dla fanów serii to pozycja obowiązkowa. W świecie pełnym kosmicznych ras i międzygwiezdnych podróży pojawia się także motyw uzdrawiania wibracją miłości oraz kilka bardzo nieoczywistych relacji.

Droga Roberta i Korwetty od początku była pełna przeszkód i momentami aż trudno nie zirytować się, widząc, jak ciągle coś lub ktoś staje na drodze ich uczucia. W tym tomie dużą rolę odgrywają już dorosłe dzieci Roberta: Kitty i Adam. Oboje odziedziczyli po rodzicach silne charaktery, własne zdanie i talent do przyciągania uwagi.

Mamy też okazję zobaczyć fragment świata poza Ziemią: część akcji rozgrywa się na naszej planecie, a część na zupełnie innej, którą odkrywamy z ciekawością.

Jeśli znacie wcześniejsze tomy, ten zdecydowanie warto przeczytać. Emocji, konfliktów i kosmicznych przygód zdecydowanie tu nie brakuje. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



David Nutt "Psychodeliki. Rewolucyjne substancje, które mogą zmienić twoje życie. Przewodnik od eksperta"

Tytuł: "Psychodeliki. Rewolucyjne substancje, które mogą zmienić twoje życie. Przewodnik od eksperta"

Autor: David Nutt

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 456

Data wydania: 24-09-2025

Moja ocena: 8/10

 

David Nutt jest entuzjastą substancji, które obecnie są nielegalne, aczkolwiek rząd USA już rozważa wprowadzenie ich w pewnej formie jako leków w niedalekiej przyszłości, na przykład psylocybiny.

Okazuje się, że owe substancje mogą być pomocne w leczeniu niektórych zaburzeń psychicznych oraz bólu. Zespół profesora Nutta prowadził badania nad odmiennymi stanami świadomości. Uważa on, że jest to ważna dziedzina nauki. Chodzi o wpływ psychodelików na mózg człowieka.

Niegdyś badania nad psychodelikami prowadziło Central Intelligence Agency oraz inne instytucje rządowe przy użyciu nieakceptowalnych metod, często bez zgody „obiektów doświadczalnych”.

Środki te, których rozkwit przypadł na słynne „lato miłości” 1967, zostały wpisane na czarną listę, ponieważ zmieniały sposób myślenia w sposób niekontrolowany. Dopiero niedawno odkryto ich potencjalną wartość medyczną.

Autor w swojej książce rozwiewa mity o psychodelikach, znanych już od starożytności.

Wspomniany w poprzedniej recenzji Albert Hofmann uważał, że ich budowa chemiczna jest zbliżona do budowy neuroprzekaźnika, jakim jest serotonina, dlatego działają, przyczepiając się do odpowiednich receptorów. Można to zaobserwować dzięki nowoczesnym technikom neuroobrazowania.

W jaki sposób psychodeliki zmieniają świadomość? Są to zmiany w zakresie zmysłów wzroku i słuchu, ale także postrzegania siebie, doświadczeń duchowych czy rewidowania wspomnień. Niektóre doświadczenia mogą przypominać te z pogranicza śmierci.

Autor wymienia i opisuje klasyczne psychodeliki, a także ostrzega przed ich bardziej niebezpieczną, nową generacją. Następnie poznajemy te nieklasyczne.

David Nutt objaśnia w jaki sposób psychonauci wchodzą w świat Minecraft, jak w niedawnym hicie kinowym i dlaczego widzą sześciany w zabawnych kolorach.

Psychodeliki mogą być nadzieją psychiatrii w leczeniu depresji opornej na leki, ponieważ niektóre z nich pobudzają neuroplastyczność mózgu.

Oczywiście substancje te mogą być niebezpieczne i wywoływać obłęd, dlatego konieczna jest kontrola terapeuty. Mówimy o oficjalnie zatwierdzonych testach, zgodnych z protokołami medycznymi.

Psychodeliki zmniejszają lęk przed odchodzeniem, gdyż, jak twierdzą badacze,„rozpuszczają ego”. Mogą też przerywać klasterowe bóle głowy. Autor ocenia potencjał leczniczy tych środków w stosunku do różnych schorzeń w skali 1–10. Nie wszędzie istnieją przekonujące dowody na wartość ich stosowania.

Książka stanowi kompendium wiedzy na temat działania psychodelików i pomimo iż autor jest ich gorącym orędownikiem, opisuje także płynące z ich używania zagrożenia.

Australia już legalizuje niektóre środki. Jak będzie dalej zobaczymy, ale na pewno należy zachować dystans i ostrożność. Książka przybliża temat osobom, które chcą zrozumieć jak to działa bardziej w teorii niż w praktyce. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Sam Kelly "Historia ludzkości na haju"

Tytuł: "Historia ludzkości na haju"

Autor: Sam Kelly

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 400

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 7/10

 

W „Historii ludzkości na haju” Sam Kelly w lekki i zabawny sposób obala mity wielkich ludzi, którzy rzekomo radzili sobie z niemożliwie trudnymi zadaniami bez żadnego wspomagania. Tak, jasne. Nawet Pytia nie wytrzymałaby podwójnego etatu wieszczenia bez powiedzmy… motywacji wewnętrznej.

Wielki faraon Ramzes II lubił zioła, co odkryto w sposób naukowy, badając jego mumię.

Pewien chiński cesarz, Qin Shi Huang, pragnął eliksiru wiecznego życia i dał się nabrać szarlatanom, którzy wcisnęli mu… rtęć. Dziś wiemy, że picie jej było bardzo złym pomysłem. On niestety nie wiedział.

Czasem do wielkich objawień przyczyniały się, nazwijmy to, pomyłki kulinarne. 🍄

Marek Aureliusz stosował na sen kompot z opium.

Temat potrójnie ryzykowny: zabójcy religijni na haszyszu. Tak, chodzi o słynnych asasynów. Niektórych misji najwyraźniej nie dało się ogarnąć bez odpowiedniego dopingu.

William Shakespeare pisał swoje dzieła w oparach… geniuszu, oczywiście. Lubił kalambury i słowne gry, więc coś nas łączy.

To, że wielu znanych polityków nadużywało alkoholu, raczej nie jest tajemnicą, ale książka zawiera więcej ciekawostek o amerykańskich mężach stanu. Na przykład John F. Kennedy miał słabość do amfetaminy podawanej przez swojego lekarza.

Angielski poeta Samuel Taylor Coleridge wzmacniał wenę twórczą za pomocą laudanum. Działało.

Jest też o winie w Watykanie, niekoniecznie tylko mszalnym.

Friedrich Nietzsche. No cóż, wystarczy go poczytać, żeby dojść do wniosku, że jego wizje bywały naprawdę odlotowe. Jeśli ktoś go lubi, to przepraszam. Ja nie.

Vincent van Gogh lubił farby. Jedną zdecydowanie za bardzo.

Sigmund Freud był naprawdę kiepskim diagnostą, kiedy wychwalał kokainę jako cudowny środek leczniczy.

Szaleństwo Adolfa Hitlera częściowo tłumaczy jego zamiłowanie do różnych farmaceutyków i zastrzyków podawanych przez lekarza, choć oczywiście nic go nie usprawiedliwia.

Założyciel AA, Bill Wilson, uważał przez pewien czas, że lekarstwem na jeden nałóg może być inny. Dość szalona koncepcja.

JeanPaul Sartre funkcjonował dzięki całemu koktajlowi stymulantów i pisał niemal bez przerwy.

Rozdział o show-biznesie to już prawdziwa karuzela. Smutna jest wzmianka o młodej gwieździe Judy Garland, której podawano amfetaminę, choć wcale tego nie chciała.

Kojarzycie pisarza Philipa K. Dicka? Jego niezwykłe wizje miały całkiem mocne chemiczne wsparcie, co łatwo zgadnąć po lekturze.

Za to Elvis Presley może zaskoczyć, bo był przeciwnikiem narkotyków, ale nie uchroniło go to przed uzależnieniem od leków na receptę.

Bardzo ciekawy jest list od chemika Alberta Hofmanna do Steve'a Jobsa. Tak, tego od Apple.

Jest też historia o tym, jak Central Intelligence Agency przez przypadek stworzyła antybohatera numer jeden.

Także pracownik innej amerykańskiej agencji może się pochwalić naprawdę imponującą kolekcją odkrytych narkotyków. Ilość nowych substancji spokojnie wypełniłaby pół układu okresowego.

Czterdzieści przedstawionych historii pokazuje różne oblicza narkotyków i ludzi, którzy mieli z nimi do czynienia. Potraktujcie je jako ciekawostki, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach niż powtarzać je samemu. Książka napisana jest lekko, z humorem i przymrużeniem oka. Mnie zaciekawiła. Polecam. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Anna Sakowicz "POPR-ańcy na tropie emocji. Puma się złości"

Tytuł: "POPR-ańcy na tropie emocji. Puma się złości"

Cykl: POPR-ańcy

Autor: Anna Sakowicz

Wydawnictwo: Labreto

Moja ocena: 10/10

 

„POPR-ańcy na tropie emocji. Puma się złości” Anna Sakowicz to króciutka, pełna energii historyjka dla najmłodszych, która zachęca do wspólnej zabawy i jednocześnie pokazuje dzieciom, jak radzić sobie ze złością.

Czarna suczka Puma bardzo się złości, bo gdzieś zapodziała swoją ulubioną zabawkę. Jej nachmurzony pyszczek próbują rozweselić inne psiaki, a przy okazji zapraszają małych słuchaczy do zabawy. Puma warczy „wrrr” i „grrr”, a dzieci mogą powtarzać te dźwięki razem z nią. To nie tylko element zabawy, ale także proste ćwiczenie logopedyczne.

Audiobook dostępny w Legimi potrafi poprawić humor niczym ciepłe przytulenie po trudnym dniu. Autorka w przystępny sposób pokazuje dzieciom, że złość jest naturalną emocją i można sobie z nią poradzić w bezpieczny sposób. Zabawy językowe oraz powtarzane piosenki dodatkowo angażują maluchy do aktywnego uczestnictwa w historii.

To krótka, ale bardzo pogodna opowieść, która łączy naukę o emocjach z ruchem, dźwiękiem i wspólną zabawą. 



Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

okładka: Legimi

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Grzegorz Głuszak "Nie przyznam się, nie ja zabiłam. Beata Pasik i zbrodnia w butiku Ultimo"

Tytuł: "Nie przyznam się, nie ja zabiłam. Beata Pasik i zbrodnia w butiku Ultimo"

Autor: Grzegorz Głuszak

Wydawnictwo: Prószynski i S-ka

Ilość stron: 520

Data wydania: 23-09-2025

Moja ocena: 6/10

 

„Nie przyznam się, nie ja zabiłam” Grzegorza Głuszaka to reportaż dotyczący głośnej sprawy zabójstwa w butiku Ultimo i skazania Beata Pasik. Autor przygląda się śledztwu, analizuje akta oraz rozmawia z osobami związanymi ze sprawą, wskazując liczne nieścisłości w prowadzonym postępowaniu.

Z jego ustaleń wynika, że dowody przeciwko Beacie Pasik były bardzo wątłe. Nie znaleziono na jej ubraniu śladów prochu po wystrzale, a psychiatrzy uznali, że jej osobowość nie wskazuje na skłonność do tak brutalnej zbrodni. W sprawie pojawiają się też inne wątki: tajemnicza notatka otrzymana wcześniej przez zamordowanego mężczyznę oraz niejednoznaczne i zmienne zeznania jego żony.

Mimo tych wątpliwości trzecia instancja sądowa zdecydowała się na wydanie wyroku skazującego. Beata Pasik została skazana na 25 lat więzienia, z czego ostatecznie odsiedziała 18 lat. Wiele wskazuje na to, że mogła zostać skazana niesłusznie. Czytając książkę, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie hipotezy śledcze zostały rzetelnie sprawdzone. Właściwie skupiono się tylko na jednym kierunku, a wiele pytań pozostało bez odpowiedzi.

Po wyjściu na wolność Pasik próbowała ułożyć sobie życie na nowo. Udało jej się znaleźć pracę i mieszkanie, jednak lata spędzone w więzieniu odebrały jej wiele możliwości. Rozpadło się jej małżeństwo, zmarła matka, z którą była bardzo związana. To właśnie matka przez długi czas walczyła o uwolnienie córki, wysyłając listy i starając się zainteresować sprawą kolejne instytucje.

Niestety sam reportaż nie czyta się najlepiej. Autor wielokrotnie wraca do tych samych faktów, przez co książka momentami sprawia wrażenie rozwlekłej. Szczególnie często powtarza wątek dowodów uzyskanych z udziałem psów tropiących, sprowadzając go do ironicznego stwierdzenia, że „pies zamerdał ogonem i Beata została skazana”. Taka narracja z czasem zaczyna męczyć, bo kolejne rozdziały niewiele wnoszą nowego.

Sama sprawa jest bardzo interesująca i budzi wiele wątpliwości, jednak sposób jej przedstawienia nie odpowiadał mi. Reportaż jest obszerny, ale momentami chaotyczny, a nadmiar powtórzeń utrudnia lekturę. Doceniam ogrom pracy autora i wagę poruszonej sprawy, jednak nadmiar powtórzeń i chaos narracyjny sprawiają, że ostatecznie daję 6/10. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Ewa Karwan-Jastrzębska "Tryptyk z pigmentu i krwi"

Tytuł: "Tryptyk z pigmentu i krwi"

Autor: Ewa Karwan-Jastrzębska

Wydawnictwo: Labreto

Ilość stron: 342

Data wydania: 09-03-2026

Moja ocena: 8/10

 

Pewien mężczyzna od lat żyje w cieniu hazardu. Nie chodzi jednak o jego własne uzależnienie, lecz o nałóg ojca, który doprowadził rodzinę do upadku. Od dziecka wyobrażał sobie piekło pełne diabłów, a całe zło świata zaczął utożsamiać właśnie z hazardem. Teraz postanawia się zemścić na ludziach powiązanych z tym światem, a swoje emocje przelewa także na płótno, tworząc mroczny i niepokojący obraz.

Tropem sprawcy podąża nieszablonowa podinspektor Zuzanna Żak, która rzadko trzyma się utartych schematów i chętnie korzysta z własnych metod śledczych. W trakcie dochodzenia okazuje się jednak, że ktoś zaczyna mieć obsesję na jej punkcie, a ona sama momentami zapomina o ostrożności. Historia jest mroczna i niepokojąca. Chwilami aż chce się ostrzec bohaterkę, gdy idzie prosto w pajęczą sieć, jak w horrorze, kiedy ma się ochotę krzyknąć: „Nie idź tam!”.

Autorka pokazuje portret człowieka ogarniętego ślepą obsesją zemsty. W każdym, kto bierze udział w hazardzie, widzi oszusta, którego należy powstrzymać, tak jak chciałby zatrzymać tego kto doprowadził do rozpadu jego rodziny. Nawet jeśli jego ofiary nie były bez winy, wciąż pozostają ludźmi, a sprawca musi zostać schwytany. Tylko czy śledczym uda się w porę namierzyć właściwego człowieka? 


Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas

źródło zdjęcia w tle: pixabay

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko





Karina Bonowicz "Księżyc jest pierwszym umarłym"

Tytuł: "Księżyc jest pierwszym umarłym"

Cykl: Gdzie diabeł mówi dobranoc, tom 1

Autor: Karina Bonowicz

Wydawnictwo: Initium

Ilość stron: 544

Data wydania: 29-01-2026

Moja ocena: 7/10

 

Główna bohaterka to nastoletnia Alicja, która po tragicznej śmierci rodziców trafia pod opiekę nieznanej wcześniej ciotki w miasteczku Czarcisław. Nazwa jest znacząca, bowiem choć akcja rozgrywa się współcześnie, mieszkańcy Czarcisławia żyją tak, jakby średniowieczne lęki nigdy ich nie opuściły: rozsypują sól przeciw złym mocom i profilaktycznie chrupią czosnek na wampiry.

Nowy dom miał być dla Alicji bezpieczną przystanią, tymczasem szybko okazuje się, że Czarcisław żyje własnym, niepokojącym rytmem. Dziewczyna początkowo traktuje miejscowych jak nieszkodliwych ekscentryków, ale wkrótce wpada w sam środek intrygi, w której główne role grają wilkołaki i strzygi. Ciotka stara się ją chronić, jednak prawda wychodzi na jaw: Alicja nie jest przypadkową obserwatorką, lecz kimś, kto ma odegrać kluczową rolę w pewnym rytuale.

W miasteczku znika Eliza, dziewczyna ze szkoły, która pierwszego dnia oprowadzała Alicję po placówce. Na pozór sympatyczna, lecz tak naprawdę nikt nie znał jej dobrze. To zaginięcie uruchamia lawinę wydarzeń i sprawia, że atmosfera robi się coraz cięższa, jakby nad Czarcisławiem zawisł cień większy niż sam księżyc.

Alicja trafia do grupy miejscowych nastolatków wywodzących się z rodzin o długiej i niejednoznacznej historii. Nie zawsze się ze sobą zgadzają, różnią ich charaktery i doświadczenia, ale łączy ich wspólny cel. Wspólnie próbują rozwikłać zagadkę, która ma mieć wpływ na ich przyszłość.

Karina Bonowicz bardzo sprawnie wykorzystuje słowiańskie motywy. Strzygi, wilkołaki i wiara w Welesa nie są tu jedynie ozdobą fabuły, lecz stanowią jej fundament. Dzięki temu powieść staje się interesującym połączeniem młodzieżowej fantastyki z elementami polskiego folkloru. Obecność bohaterów z innych krajów słowiańskich dodatkowo wzbogaca opowieść.

Akcja nie zwalnia ani na chwilę. Wraz z Alicją podążamy tropami prowadzącymi do magicznego artefaktu, który ma odegrać istotną rolę w dalszej części historii.

Finał pierwszego tomu urywa się w momencie najwyższego napięcia, gdy tłum wstrzymuje oddech, a niepokój gęstnieje z każdą sekundą. Ja już wiem, co się tam wydarzyło. Wy będziecie musieli przekonać się sami.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko