Tytuł: "Tryptyk z pigmentu i krwi"
Autor: Ewa Karwan-Jastrzębska
Wydawnictwo: Labreto
Ilość stron: 342
Data wydania: 09-03-2026
Moja ocena: 8/10
Pewien mężczyzna od lat żyje w
cieniu hazardu. Nie chodzi jednak o jego własne uzależnienie, lecz o nałóg
ojca, który doprowadził rodzinę do upadku. Od dziecka wyobrażał sobie piekło
pełne diabłów, a całe zło świata zaczął utożsamiać właśnie z hazardem. Teraz
postanawia się zemścić na ludziach powiązanych z tym światem, a swoje emocje
przelewa także na płótno, tworząc mroczny i niepokojący obraz.
Tropem sprawcy podąża
nieszablonowa podinspektor Zuzanna Żak, która rzadko trzyma się utartych
schematów i chętnie korzysta z własnych metod śledczych. W trakcie dochodzenia
okazuje się jednak, że ktoś zaczyna mieć obsesję na jej punkcie, a ona sama
momentami zapomina o ostrożności. Historia jest mroczna i niepokojąca. Chwilami
aż chce się ostrzec bohaterkę, gdy idzie prosto w pajęczą sieć, jak w horrorze,
kiedy ma się ochotę krzyknąć: „Nie idź tam!”.
Autorka pokazuje portret człowieka ogarniętego ślepą obsesją zemsty. W każdym, kto bierze udział w hazardzie, widzi oszusta, którego należy powstrzymać, tak jak chciałby zatrzymać tego kto doprowadził do rozpadu jego rodziny. Nawet jeśli jego ofiary nie były bez winy, wciąż pozostają ludźmi, a sprawca musi zostać schwytany. Tylko czy śledczym uda się w porę namierzyć właściwego człowieka?
Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas
źródło zdjęcia w tle: pixabay
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz