sobota, 10 lutego 2024

"Celina" Ela Downarowicz. Zapowiedź patronacka.

M-czas ma przyjemność objąć po raz kolejny patronatem medialnym powieść Eli Downarowicz wydaną przez wydawnictwo Videograf

Poznajcie "Celinę":

Celina ponownie staje oko w oko z demonami przeszłości...

Nie dano jej szansy naprawienia stosunków z Cecylią, bo tuż po przymusowej ucieczce z Polski i zamieszkaniu w portugalskim małym miasteczku, Celina znika bez śladu. Tymczasem bliźniaczka mimo wszystko, musi wieść normalne życie i zapewnić Chloe nowy dom. Od zachowywania pozorów zależy ich bezpieczeństwo.

Po niespełna roku od zdemaskowania kreta w tajnej polskiej agencji rządowej to właśnie dziewczynka podczas relacji na żywo z fiesty Świętego Fermina w Pampelunie, wśród skandującego tłumu dostrzega Celinę w towarzystwie Miguela Almeidy, jednego z szefów europejskiej organizacji handlu żywym towarem.

Co skłoniło poturbowaną emocjonalnie kobietę do przejścia na stronę wroga? Zemsta za doznane krzywdy w Grecji? A może odwet na bliźniaczce i polskich agentach walczących z mafią, w jej mniemaniu mało skutecznie?

Czy losy bliźniaczek połączy wspólna walka, czy wręcz przeciwnie, jak dotąd nad relacjami sióstr władzę przejmie uraza i pretensje? W jakie sidła wpadła Celina i czy na własne życzenie? No i najważniejsze, czy agent faktycznie może spokojnie przejść na emeryturę, czy dozgonnie zostaje tajniakiem? 


Opis książki i zdjęcie pochodzą z materiałów wydawcy.


Patrycja Mnich "Hej, dziewczyno!"

Tytuł: "Hej, dziewczyno!"

Autor: Patrycja Mnich

Wydawnictwo: Papierowy Motyl

Ilość stron: 196

Data wydania: 04-11-2019

Moja ocena: 6/10

 

Autorka opowiada o krakowskiej rodzinie Zaborskich, złożonej z samych kobiet: Zoyi, Kamili, Łucji, Matyldy. To kobiety artystki, o własnym oryginalnym światopoglądzie. Inspirują je Alina Szapocznikow i Zofia Stryjeńska, które znała babcia. Trzy pokolenia kobiet przedstawiają swój światopogląd, według którego postępują. Widzimy urywki z życia każdej z nich, przeplatane raz po raz. Te przeskoki po wątkach sprawiły, że trudno mi się było skupić na lekturze. Tu coś o Zadie Smith, gdzie indziej o tańcu i Kubie, spotkanie z synem prezydenta, który haniebnie się zachował. Jest i Picasso i Krystyna Skarbek. Trudno mi pisać o tej książce, bo wygląda ona jak kalejdoskop wspomnień i refleksji na różne tematy. Przeczytałam i mam mętlik w głowie. Nie ma spójnej narracji, głównego motywu, o którym mogłabym opowiedzieć. Na plus należy zaliczyć, że powieść napisana jest lekko i dowcipnie. Niestety nie trafiła w mój gust, ale zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas



 

 

Mika Modrzyńska "Cypek"

Tytuł: "Cypek"

Autor: Mika Modrzyńska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ilość stron: 296

Data wydania: 05-09-2023

Moja ocena: 9/10

 

Cała historia opowiedziana jest z punktu widzenia Lidii, studentki, która rok wcześniej straciła siostrę. Jej teraźniejszość miesza się z kalejdoskopem wspomnień. Chce jakoś uczcić ten dzień. Upodabnia się do Luśki, zastanawia co sprawiłoby jej przyjemność. Idzie tym tropem przez noc. Opowieść zaczyna się po południu a kończy rankiem dnia następnego, gdy wszystko jest już inne.

Lidka nie może czytać. To jest poważny problem, bo przez całe życie kochała książki, podobnie jak jej mama i rodzeństwo. To w literaturę uciekała przed problemami a teraz litery z nią nie współpracują. Rozstała się z chłopakiem i źle jej idzie na studiach, unika spotkania z rodziną. Po roku wciąż przeżywa postępek siostry i za wszelką cenę chce odkryć jego przyczynę.

Szuka chłopaka Lusi, który może coś wiedzieć, a Mikołaj przed nią ucieka.

Lidia jest bardzo samotna, bo odsunęła się od bliskich i nie radzi sobie z emocjami.

To studium psychologiczne osoby w żałobie, która z odejściem kogoś ważnego utraciła część siebie.

Ona chce zrobić cokolwiek, by znów poczuć obecność siostry. Długa droga prowadzi do zrozumienia, ale Lidia się nie poddaje dopóki nie dopnie swego.

Poznajemy bohaterkę na tle jej rodziny, byłego chłopaka. Widzimy z jaką łatwością nawiązuje nowe znajomości. Czy to otwartość czy desperacja? Jednocześnie trudno jej szczerze rozmawiać z bratem i rodzicami.

Podobał mi się język jakim napisana jest książka. Motyw czytania też jest mi bliski. Myślę, że to świetna powieść o młodych ludziach, wchodzących w dorosłość z pewnymi oczekiwaniami i dużym bagażem doświadczeń. Pomimo trudnej tematyki błyskotliwe dialogi między postaciami nie raz budziły mój uśmiech.

Czyta się lekko a dzięki pierwszoosobowej narracji łatwo można wczuć się w emocje Lidii.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas



  

czwartek, 8 lutego 2024

Kto tak naprawdę napisał powieść szpiegowską "Argylle"?


Dla tych, którzy zadają sobie tytułowe pytanie przytaczam tekst artykułu autorstwa Weroniki Drwięgi z wydawnictwa Insignis. Powyższe zdjęcie pochodzi z materiałów wydawcy. 

"Jeśli chodzi o thrillery szpiegowskie, chyba każdy wie, że ich fabuła jest skonstruowana tak, aby trzymać czytelnika w napięciu. „Argylle” nie jest wyjątkiem od tej reguły, jednak ta powieść poszła o krok dalej w budowaniu suspensu. Największym sekretem tej trzymającej w napięciu opowieści nie jest bowiem jej zakończenie, lecz to, kto jest jej autorem.

Ktoś, kto już zapoznał się z lekturą, mógłby teraz zapytać: „Ale jak to? Autorką jest przecież Elly Conway”. I byłoby to stwierdzenie całkowicie zrozumiałe, gdyż to właśnie takie imię i nazwisko widnieje na okładce powieści „Argylle”. Ponadto, z tyłu książki można wyczytać, że Conway urodziła się i wychowała w stanie Nowy Jork, a swoją pierwszą opowieść o agencie Argylle’u napisała, pracując jako kelnerka na nocnej zmianie.

Problem pojawia się, kiedy czytelnik wybiera się do kina na film w reżyserii Matthew Vaughna – thriller szpiegowski, również zatytułowany „Argylle”. Widz wcale nie zobaczy bowiem ekranizacji powieści. Zobaczy historię tego, jak ta powieść wpędziła swoją autorkę, Elly Conway, w śmiertelne niebezpieczeństwo.

A więc jak to możliwe, że Elly to jednoczenie autorka oraz postać w filmie? Odpowiedź jest prosta – Elly Conway nie jest prawdziwą osobą. Kto w takim razie jest autorem książki „Argylle”? Na ten temat pojawiło się wiele spekulacji. Pierwszym podejrzanym był sam Matthew Vaughn, reżyser filmu „Argylle”. O autorstwo posądzano także piosenkarkę Taylor Swift. Fani spostrzegli, że często współpracuje ona z Conway Recording Studios, i to wystarczyło, aby wysnuli swoje podejrzenia. Ani Matthew, ani Taylor nie są jednak autorami książki.

Faktem jest, że Elly Conway to nie jedna, a dwie osoby. Pierwszą z nich jest Terry Hayes pisarz oraz scenarzysta, najlepiej znany ze swojego literackiego debiutu zatytułowanego „Pielgrzym” z 2013 roku. Druga osoba odpowiedzialna za powstanie thrillera „Argylle” to Tammy Cohen, brytyjska autorka thrillerów psychologicznych, takich jak „When She Was Bad” czy „They All Fall Down”.

A więc jak doszło do tego, że to właśnie Terry i Tammy zostali autorami „Argylle’a”? To dość niecodzienna historia. Wszystko zaczęło się od bestsellerowej powieści „Pielgrzym”. Matthew Vaughn i Terry Hayes chcieli wspólnie nakręcić ekranizację tego hitu. Prawa do tytułu zostały już jednak zakupione przez MGM, a Vaughn nie był w stanie ich odkupić. W tym samym czasie reżyser przygotowywał się do rozpoczęcia pracy nad filmem „Argylle”. Nie chcąc stracić szansy na współpracę z Terrym, Vaughn wpadł na pomysł, aby zaproponować autorowi napisanie powieści towarzyszącej filmowi; książki, której autorką mogłaby być filmowa postać Elly Conway.

Jeśli chodzi o Tammy Cohen, została ona współautorką między innymi dlatego, że Terry Hayes jest znany z pisania w ślimaczym tempie; kiedy zgodził się napisać „Argylle’a”, nadal jeszcze nie dokończył swojej nowej powieści „The Year of the Locust”, którą pisał już od ponad siedmiu lat. Agent Hayesa, Bill Scott-Kerr, zaproponował więc znalezienie współautora. Dlaczego wybrana została akurat Tammy? Na to pytanie najlepiej odpowie sama autorka: „Wolę myśleć, że zostałam wybrana nie dlatego, że nie wymagam sześciocyfrowej pensji i byłam akurat dostępna, lecz dlatego, że bardzo interesuje mnie charakteryzacja postaci, ich motywacje oraz dynamika”. Scott-Kerr pomyślał, że te cechy będą dobrze łączyć się z wizją Terry’ego, która skupiona jest głównie na fabule, akcji oraz scenerii wydarzeń.

Terry Hayes był zatem odpowiedzialny za większość scen akcji zawartych w powieści, które często odgrywał dla Cohen za pośrednictwem platformy Zoom. Zadaniem Tammy było natomiast łączenie tych scen w sensacyjną, lecz logiczną całość. Cohen skupiła się także na postaciach; to jej pomysłem było, aby w książce na czele CIA stała kobieta w średnim wieku, która używa swojej niepozornej aparycji jako broni. Wspólnym celem obydwu autorów było jednak jak najlepsze ucieleśnienie postaci tytułowego szpiega Argylle’a.

Obydwoje autorzy mają nadzieję, że zarówno ich książka, jak i film Vaughna odniosą sukces, otworzyłoby to bowiem drzwi do całej serii książkowo-filmowej, którą Terry i Tammy są chętni kontynuować. Według Hayesa  „Argylle” to szpiegowski thriller inny niż wszystkie; jak powiedział autor: „Żartobliwy ton filmu dał nam okazję, aby zrobić coś innego, trochę się zabawić…”. Przed napisaniem „Argylle’a” Hayes był zdania, że amerykańska powieść szpiegowska to dość zakurzony gatunek literacki. 

Trzeba przyznać, że przez długi czas „Argylle” był swego rodzaju zagadką w zagadce; skoro domniemana autorka to również postać filmowa, to skąd właściwie wzięła się książka? Tajemnica otaczająca zarówno film, jak i powieść sprawiła, że potencjalny czytelnik lub widz mógł również poczuć się jak detektyw na tropie Argylle’a."

Autorka tekst: Weronika Drwięga (Insignis) na podstawie artykułu Jake`a Kerridgiego opublikowanego w The Telegraph w 2.02.2024.

Jay Shetty "8 zasad miłości"

Tytuł: "8 zasad miłości"

Autor: Jay Shetty

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 368

Data wydania: 25-10-2023

Moja ocena: 7/10

 

Jay Shetty od szesnastu lat studiuje Wedy - starożytne pisma hinduistyczne. Na nich opiera się koncepcja zawarta w tej książce.

Zaczynamy od czterech aśram - podstaw miłości. Pierwszą jest Brahmacharia, czyli miłość do samego siebie. To etap przygotowawczy.

Drugi, Grhastha, to ćwiczenie miłości w trwałym, pełnym zaangażowania związku.

Trzeci to Vanaprastha, czyli ochrona miłości lub rozstanie.

Czwarty to Sannyasa - ideał miłości, którą potrafimy obdarzyć każdego.

Odzwierciedlają one cykl związków i lekcje, których musimy się nauczyć.

Przebywanie w samotności pozwala nam lepiej poznać siebie. Kształtuje samokontrolę i cierpliwość.

Warto zdefiniować miłość a to, czy jesteśmy kompatybilni z drugą osobą, pokażą trzy pierwsze randki, jednak, jak pisze autor "To, jak radzicie sobie z rzeczami, które was różnią, jest ważniejsze niż znalezienie waszych podobieństw". Można stworzyć harmonogram, by nie spotykać się zbyt często i dać sobie czas na przemyślenia.

Nasz partner wnosi do związku nowe umiejętności, cechy osobowości i punkty widzenia. Autor porównuje relację wzajemnego wsparcia i nauki w parze do relacji uczeń - nauczyciel (guru). W tej części uczymy się nawzajem doceniać.

Następnie poznajemy nasze priorytety i cztery dążenia do życiowego celu. Istotne jest wzajemne wsparcie w tej kwestii.

Kolejny rozdział porusza przykry temat kłótni i uświadamia nam na przykładach czym różni się zwykły konflikt od toksycznego zachowania.

Czytamy o możliwych powodach rozstania. Bezwzględnie należy odejść od partnera, przy którym nie czujemy się bezpiecznie. Przemoc w związku nie wchodzi w grę. W przypadku zdrady można się wahać, utraconą bliskość da się odbudować.

Wiele związków kończy się rozstaniem, jednak autor przekonuje, że da się je przeżyć praktykując miłość do samego siebie. Na każdym etapie otrzymujemy praktyczne porady i propozycje ćwiczeń.

Poradnik pomaga zdystansować się do uczuć i podejść do tematyki związków zdroworozsądkowo.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas



  

wtorek, 6 lutego 2024

Katarzyna Kowalewska "Zawód spadkobierca"

Tytuł: "Zawód spadkobierca"

Autor: Katarzyna Kowalewska

Wydawnictwo: Bookend

Ilość stron: 344

Data wydania: 20-04-2023

Moja ocena: 7/10

 

Maciej Borowski, kawaler po trzydziestce, żyje z pensji wypłacanej przez wujka z Ameryki, zgodnie z ostatnią wolą jego dziadka. Maciek przyjaźni się z dresiarzem Mariuszem o ksywie Mario i jego bratem, małomównym Sylwkiem, przedstawicielem subkultury emo.

Z pewnych względów Maciej potrzebuje więcej gotówki, którą nowy wykonawca testamentu niechętnie wypłaca. Wraz z Mariuszem wymyślają plan, który ma przekonać Stana Juniora do przekazania środków. W grę wchodzi szantaż niedoszłej dziewczyny Maćka, Kingi, i nieszczęsne nagietki.

Po otrzymaniu tajemniczego listu i odkryciu włamań do mieszkania, Maciek z ekipą wyrusza na wieś, do jego rodzinnej posiadłości w Obiercu, gdzie nic się nie zmieniło od lat 90-tych, włącznie z ceną piwa.

Po dotarciu na miejsce przekonują się boleśnie, że zostało już ono zasiedlone przez przedstawicieli miejscowej ludności, którzy nie zamierzają sami z siebie rezygnować z wygód. Maciek, Mariusz, Sylwester i Kinga muszą znaleźć sposób na odzyskanie schedy Borowskiego.

Z początku dobrze się bawiłam przy tej książce, pod koniec już mnie zaczęła trochę męczyć. Bohaterowie są całkiem przeciętni, nie przejawiają w życiu większej ambicji nad to, by się napić wódki i nie przepracować. Powieść napisana jest jednak lekkim stylem a nietypowe perypetie Maćka i spółki bawią. W finale nasz bohater odkrywa prawdę o swoich zaginionych rodzicach.

Jeśli szukacie czegoś z humorem na poprawę nastroju ta książka będzie w sam raz.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas 

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

piątek, 2 lutego 2024

Ewa Salwin "Wyspa słońca"

Tytuł: "Wyspa słońca" 

Autor: Ewa Salwin

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Ilość stron: 336

Data wydania: 10-01-2024

Moja ocena: 7/10

 

Pisarz Michaił Aleksandrowicz z żoną Niną trafia do miejscowości N-ska. Mężczyzna musi uciekać przed skutkami relowucji październikowej. Niegdyś wielki pan, teraz żyje w biedzie i musi uważać na każde słowo. Michaił nie może wydać własnej powieści, gdyż jest nieprawomyślna. Pisze to, co przejdzie przez cenzurę. W małżeństwie wybuchają kłótnie. Miało być dziecko, nie ma. Został ból i przemilczenia. Ich życie to wegetacja. Nina sprzedaje buty, Michaił jej pilnuje, obawia się zdrady. Ona na niego napada gdy mąż spoufala się z sąsiadami. Nie ma w ich otoczeniu ludzi godnych zaufania. Każde ich nieopatrznie wypowiedziane słowo może być użyte przeciwko nim. Czuje się nastrój beznadziei. Ucieczka stąd może być tylko jedna.

Autorka świetnie oddała klimat życia pod jarzmem reżimu, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem. Powieść jest dość przygnębiająca, lecz autentyczna w swoim przekazie. Pierwsze spotkanie z twórczością Ewy Salwin uważam za satysfakcjonujące.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas 

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko