piątek, 8 listopada 2019

"Córka lasu" Justyna Chrobak

Tytuł: "Córka lasu"
Autor: Justyna Chrobak
Wydawnictwo: Kufer
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 240

"Córka lasu" Justyny Chrobak trafiła do mnie poprzez booktour organizowany przez Andżelikę z "Czytam dla przyjemności" we współpracy z autorką. Dziękuję za możliwość uczestniczenia w tym wydarzeniu.
Dawno tak się nie męczyłam czytając książkę. Pierwszym powodem był mały, niemożebnie ściśnięty druk, co stanowi wyzwanie dla wzroku. Drugim - notoryczne powtórzenia i błędy stylistyczne. Na porządku dziennym były określenia takie jak: "podniósł się do góry", "spuściła głowę w dół", "okres czasu" czy nieśmiertelne "ubrała buty" - lapsus, który spotykam w książkach zadziwiająco często ostatnimi czasy. Moja nastoletnia córka powiedziała: "Mamo, to już ja nie popełniam takich błędów"...
Opis z okładki: "Dziewczyna wyrwana ze świata, który zna i kocha, musi odnaleźć się w krainie, gdzie Matka Natura rządzi się swoimi prawami, a Elfy, to już nie postacie znane z mitologii czy książek. Ryann nie rozumie panujących tu praw, nie wie komu może zaufać. Jedno jest pewne, musi być silna by przetrwać."
Recenzja: Ryann to młoda kobieta, która właśnie dostała się na wymarzone studia sportowe. Jej pasją jest bieganie. Nie zdążyła jednak zaliczyć nawet jednego wykładu, gdyż w jej otoczeniu pojawił się tajemniczy mężczyzna, w którego obecności dopadają ją zagadkowe dolegliwości.
Dziewczyna ma problemy ze snem, co jej opiekunowie uznają za objaw choroby. Niestety okazuje się, że powód jest inny. Ryann wpada w ciąg wydarzeń, w którym nic nie zależy od niej. Zostaje w zasadzie porwana przez osobę, której ufała. Trafia w miejsce, w którym jest nieakceptowana i samotna, zdana na łaskę nieznanych ras leśnych stworzeń. Przez większość czasu płacze, ucieka, waha się. Nie potrafi podjąć samodzielnej decyzji, jest nieprzerwanie manipulowana przez zwalczające się nawzajem leśne klany Nesbero. Sprawia wrażenie marionetki, za której sznurki pociągają wszyscy wokół a jej brak silnej woli, by się przeciwstawić. Ani razu nie wspomniała o swoich wcześniejszych planach, poddała się całkowicie czarowi (niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu) lasu. Tajemnicze drzewo próbowało ją zamordować a jej gospodarze w najlepszym razie ją ignorowali. Potrzebowali jej jedynie do osiągnięcia własnych korzyści. Przybrani rodzice przekazali ją przyjacielowi bez większego żalu, choć wychowywali dziewczynę przez kilkanaście lat. Może zakręciła się w oku łezka. Wioska, do której dziewczę trafiło, pozbawiona jest nie tylko podstawowych wygód, lecz i niezbyt przyjacielsko nastawiona do przybyszy - mówiąc delikatnie.
Przemykają w leśnej głuszy jakieś elfy na dziwnych wierzchowcach, wspomniane zostają również niesympatyczne krasnoludy i... to by było na tyle jeśli chodzi o magię tego świata. Niektórzy bohaterowie posiadają szczątkowe zdolności paranormalne, które jednak podlegają mocnym ograniczeniom.
Zakończenie nie zaskoczyło mnie.
Pierwszy raz miałam do czynienia z lekturą wydawnictwa Kufer, o którym wcześniej nie słyszałam, i nie zrobili nią sobie dobrej reklamy.
Historia z pewnością miała jakiś potencjał, lecz w moim odczuciu nie został on wykorzystany, podobnie jak możliwości korekty tekstu przed publikacją... być może autorka rozwinie ideę w kolejnych częściach, lecz raczej po nie nie sięgnę. Gdybym od tej pozycji zaczynała przygodę z fantastyką prawdopodobnie zniechęciłabym się do tego gatunku.



środa, 6 listopada 2019

"Zanim się obudzę" Agnieszka Bednarska

Tytuł: "Zanim się obudzę"
Autor: Agnieszka Bednarska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 424

"Zanim się obudzę" Agnieszki Bednarskiej to książka poruszająca trudny temat osób pozostających w śpiączce i śmierci mózgowej. "Co dzieje się ze świadomością człowieka, który jest zbyt słaby, by wrócić, lecz wciąż niegotowy, by odejść?" To pytanie zadają sobie bohaterowie powieści: lekarze Yao Nakamura i Bernard Pułaski, ordynator Anna Maria Katarzyna Myśliwiecka-Pyrkoń i pielęgniarka Brygida. Autorka przedstawia historie pacjentów - wyłowionej z rzeki, wyziębionej kobiety o nieznanej tożsamości oraz chłopaka po wypadku - oraz ich rodzin. Opowiada o walce o przetrwanie toczonej przez samych poszkodowanych wewnątrz ich świadomości oraz przez osoby, którym zależy na przywróceniu ich do życia. Poznajemy także przeszłość doktora Nakamury oraz stopniowo odsłania się przed nami historia niezidentyfikowanej kobiety, roboczo nazwanej Seleną. Co sprawia, że niektórzy pacjenci wybudzają się ze śpiączki i wychodzą ze śmierci mózgowej a inni powoli gasną? Czy ma na to wpływ ich wola czy to kwestia silnego organizmu?
"Doktor Yao Nakamura jako jeden z nielicznych na świecie był zwolennikiem teorii, że śmierć mózgu nie istnieje. Ale znaczył zbyt mało, a teoria była zbyt kontrowersyjna, aby szerokie gremium lekarzy mogło ją zaakceptować. Dlatego Nakamura niewiele mógł zrobić, był jedynie ziarnem piasku w dobrze naoliwionym mechanizmie pobierania organów i transplantacji. Sprawiał, że czasami w nim zgrzytało, ale nie mógł go unieruchomić. Krążył w jego trybikach, zasiewał wątpliwości co do jego absolutnej sprawności, ale na razie te niewielkie zgrzyty, powszechnie uważane na rojenia, przez większość były ignorowane."
Nakamura sądzi, że mogą istnieć przejawy życia zbyt wątłe, by wykryła je nawet zaawansowana aparatura medyczna a człowiek, u którego została zdiagnozowana śmierć mózgowa może zachować świadomość nawet kiedy jego narządy są pobierane do przeszczepu. Przerażająca myśl.
Książki mimo wszystko nie zaliczyłabym do thrillerów, jak głosi opis na okładce. To raczej lektura skłaniająca do refleksji nad kruchością egzystencji, życiem i śmiercią oraz nad tym, czy jest coś dalej. Zakwalifikowałabym ją raczej jako dramat.
Ciekawym zabiegiem było przedstawienie przeżyć pacjentów na granicy śmierci, ich wewnętrznego świata:
"W powolnym tańcu na granicy życia i nieżycia czerń najczarniejsza z czarnych jak gorąca smoła przelewała się i ocierała o smugi matowego grafitu, aksamitną purpurę i rozlane kleksy zgniłej zieleni. Kalejdoskop ponurych barw przetaczał się gdzieś przed nią albo w niej.
Świadomość, która właśnie dźwigała się z martwych, niezdolna była do umiejscowienia w czasie pierwszego aktu mrocznego przedstawienia (...). Nie znała nic prócz gęstniejącego mroku, klejącego się do niej jak monstrualnych rozmiarów pajęcza sieć. Nie pamiętała innych obrazów, żadnych twarzy, jasnych barw. Nie zdawała sobie sprawy z istnienia smaków, zapachów i dźwięków O takich określeniach jak przeszłość czy przyszłość w ogóle nie miała pojęcia."
Dusze Kamila i Ewy spotykają się w strefie astralnej, komunikują się ze sobą poza ciałami, nad którymi nie mają obecnie kontroli. Czy to się zmieni zależy zarówno od nich samych jak i zaangażowania opiekującego się nimi personelu szczecińskiego szpitala.
Widać, że autorka poświęciła sporo czasu na poznanie zagadnień śmierci klinicznej i śpiączki. Wiarygodnie przedstawione są objawy, sposoby leczenia czy badania, którym poddawani są pacjenci. Musiałam sprawdzić w opisie, czy Agnieszka Bednarska sama nie jest lekarzem.
W warstwie fabularnej doskonale przedstawione są emocje bohaterów, wpływ ich przeszłości na obecne osobowości i przekonania.
Lektura jest ciężka do udźwignięcia emocjonalnie, lecz doskonale napisana. Z chęcią sięgnę po inne książki autorki.
"Nie stójcie 
nad moim grobem 
i nie płaczcie;
Nie ma mnie tam.
Ja nie śpię.
Jestem tysiącem wiatrów,
które wieją;
Jestem diamentowym blaskiem
na śniegu.
Jestem światłem słonecznym
na dojrzewającym zbożu;
Jestem łagodnym jesiennym deszczem,
kiedy budzicie się w porannej ciszy;
Jestem śmigłym lotem
cichych ptaków.
Jestem łagodną gwiazdą,
która świeci w nocy.
Nie stójcie nad moim grobem
i nie płaczcie;
Nie ma mnie tam..."

Ken Wilber

środa, 30 października 2019

"Do jutra w Amsterdamie" Agnieszka Zakrzewska

Tytuł: "Do jutra w Amsterdamie"
Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Edipresse
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 400

Opis z okładki: "Bezrobotna Agnieszka pewnego wieczoru odbiera telefon z propozycją od swojej mieszkającej w Holandii siostry Julii. Ma ją zastąpić na parę miesięcy, pracując jako gospodyni domowa, i podreperować swój nadwyrężony budżet. Agnieszka bez wahania wyrusza w podróż. Na miejscu okazuje się, że siostra zniknęła w tajemniczych okolicznościach, a rolę przewodnika po holenderskiej rzeczywistości przejmuje jej przyjaciel, czarnoskóry Prosper, emigrant z Senegalu. Agnieszka zaczyna pracę w rezydencjach zamożnych Holendrów. Powoli nawiązuje nowe znajomości, przyjaźnie, wreszcie poznaje miłość swojego życia. Na jaw wychodzą też okoliczności zniknięcia Julii. Okazuje się, że wplątała się w międzynarodową aferę przemytniczą i musiała uciekać..."

Recenzja: Młoda, optymistycznie nastawiona do życia Aga wyrusza w podróż w nieznane, by wspomóc siostrę w potrzebie. Na miejscu okazuje się jednak, że Julka wystawiła ją do wiatru. Dziewczyna musi radzić sobie sama - w obcym kraju, nie znając języka. Przystosować się do nowej rzeczywistości pomaga jej Prosper, przyjaciel siostry. Z czasem Agnieszka oswaja się z "krainą deszczowców", zawiera nowe znajomości, zaczyna lubić Amsterdam i jego mieszkańców oraz wszechobecny dźwięk rowerowych dzwonków. Los emigranta nie jest jednak łatwy.

"Tęskniłam za Polską, będąc tutaj, i byłam absolutnie pewna, że tęskniłabym za Holandią, będąc tam. Ten wieczny szpagat między sercem a rozumem, między ludźmi, których kochałam, a tymi, których pokochałam na emigracji. Tęskniłam za znanymi mi miejscami, szukałam nowych, oswajałam je, zapisywałam na wewnętrznej mapie pamięci, do której kompasem było moje serce..."

Autorka, mieszkająca od lat w Holandii, czerpie z własnych doświadczeń, opisując ten kraj i jego uroki niezwykle poetyckim językiem.

" - Opowiedz mi o Texel - poprosiłam (...)
- Samozwańczą stolicą wyspy jest den Burg, ale osobiście wolę De Cocksdorp (...). Wiosna ta słynie z szerokiej na siedemset metrów plaży. Kiedy stoi się na jej środku, ma się nieodparte wrażenie, jakby przebywało się na bezkresnej równinie księżyca. Niekończące się widoki splątanych w miłosnym uścisku nieba i ziemi, odzianych w misterny płaszcz uszyty z niespokojnych morskich fal."

Na drodze Agnieszki stanęło kilku fascynujących mężczyzn, z których jeden okazał się miłością jej życia. Do końca nie wiadomo jak zakończy się ich historia, opisana zapewne w kolejnym tomie.

"(...) wiedziałam, że kiedy spotykają się kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością, to jest i piekło i raj. W piekle ukrywają się traumy, ból, cierpienie, lęk. W niebie mieszka beztroski śmiech, łagodność, czułość, która koi koszmary. W związku dwojga ludzi z bliznami droga ziemia - niebo jest długa, wyboista, dziurawa, wije się serpentyną, biegnie przez wąskie mosty łączące noc z dniem, krzyk z szeptem, uderzenie z pieszczotą. Żeby przetrwać, trzeba nadludzkiej cierpliwości i wielkiej miłości, takiej do dna, do samych trzewi."

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Miłość to wzloty i upadki, obietnice i rozczarowania. Jestem ciekawa jak rozwinie się romans Agi z... tego nie zdradzę.

Książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Dzięki autorce miałam okazję poznać Amsterdam, o którym wcześniej wiedziałam niewiele. Spodobała mi się wizja tysięcy kilometrów dróg rowerowych, zdziwiły niektóre potrawy, lekko przeraziła wizja sąsiadów zaglądających w okna nieosłonięte roletami czy choćby firankami...

Przeszkadzał mi w czytaniu zwyczaj przerywania opowieści w najciekawszym momencie i powracania do niej dopiero za kilka stron. Długo czekałam, by Julka skończyła opowiadać o wykrytej przypadkiem aferze. Zakończenie książki zaś sprawiło, że muszę sięgnąć po kolejny tom, by poznać finał romansu Polki z przystojnym latającym Holendrem...

Za możliwość poznania Holandii z punktu widzenia emigrantki dziękuję organizatorce book tour Ewelinie Kwiatkowskiej-Tabaczyńskiej z bloga Zaczytana Ewelka oraz autorce powieści Agnieszce Zakrzewskiej.


poniedziałek, 21 października 2019

"Dwanaście warunków pani prezes" Marta Milda

Tytuł: "Dwanaście warunków pani prezes"
Autor: Marta Milda
Wydawnictwo: Novae REs
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 482

Prezes Marta Aleksandrowicz, współwłaścicielka międzynarodowego holdingu, przywykła do luksusowego życia i otrzymywania wszystkiego, czego zapragnie, na złotej tacy - i na własnych warunkach. Poznanego przypadkiem studenta i pracownika myjni samochodowej, Michała, z przyzwyczajenia bądź wyrachowania także potraktowała przedmiotowo. Niewinny żart kolegi chłopaka zaowocował nietypowym zleceniem.
Czterdziestotrzyletnia, choć nadal piękna, kobieta, zatrudniła dwudziestolatka jako chłopaka na telefon. Marta zaprosiła Michała do swojego "pokoju zabaw" a la Grey i przekonała do wyuzdanych, perwersyjnych stosunków w zamian za grubą kasę.
Wbrew oczekiwaniom urzekającej klasą i urodą pani prezes, studencik zapragnął nie tylko pieniędzy ale i związku. Tego akurat Marta nie miała zamiaru mu oferować.
Para spotyka się na jej warunkach, lecz chłopak popada w obsesję na punkcie kochanki. Okazuje się niezłym furiatem, na przemian płacze i wrzeszczy, wścieka się jak panienka przed okresem. To on chce rządzić - za wszelką cenę.

"Tak naprawdę fascynowała go jej zapalczywość, zawziętość, zdecydowanie, pewność siebie wyrachowanie i klasa.Wiedział, że Marta stanowi dla niego nie lada wyzwanie i bardzo chciałby jej udowodnić, pokazać, że uczucia też są ważne, odmienić ją lub w jakimś sensie wyzwolić."

Ich relacje w łóżku to ciągła walka, przepychanki, manipulacje, które ich zarazem kręcą i niszczą. To wybuchowe zderzenie dwóch indywidualności.Oboje mają za sobą trudną przeszłość a uzbieranych frustracji pozbywają się mszcząc się na partnerze. W swoim sekretnym pokoju robią rzeczy obrzydliwe, lecz dla nich najwyraźniej podniecające. Czy dwojgu tak zaburzonym osobowościom uda się dotrzeć i stworzyć normalny związek? Czy znajdą motywację do wyjścia poza utarty schemat?
Marta Milda stworzyła ciekawą historię, jak na debiut naprawdę dobrą. Poza ostrymi scenami erotycznymi powstała porządna powieść obyczajowa. Bohaterowie są istotami z krwi i kości, mają liczne wady, targają nimi emocje - choć ona lepiej się kontroluje, przynajmniej do czasu... pod koniec książki nasz zagubiony studencik bierze się w garść i wreszcie okazuje trochę zdecydowania.
Jedno co można by zarzucić autorce to uporczywe powtarzanie typowych błędów językowych: "ubrała sukienkę" czy podarowała mu "perfum". Trafiły się też dwie literówki, jednak na prawie 500 stron to i tak niewiele. Powieść została napisana prostym, potocznym językiem. Trochę bawiły mnie zdrobnienia używane w scenach erotycznych, lecz podejrzewam, że to specyfika tego gatunku.
"Dwanaście warunków pani prezes" to moja dwunasta książka przeczytana w tym miesiącu. Tak się złożyło. Powieść trafiła do mnie przez booktour Moniki Łukomskiej z bloga "Życie to nie bajka".


piątek, 11 października 2019

"Pasażer na gapę" Adrian Bednarek

"Pasażer na gapę" to kolejna książka, którą przeczytałam dzięki Andżelice z Czytam dla przyjemności. Dziękuję. Jest to także druga, po "Będziesz na to patrzył", najbardziej przerażająca powieść jaką przeczytałam w tym roku.
To "dramatyczna historia miłosna dwójki młodych, cholernie pechowych ludzi, którzy przez całkowity przypadek znaleźli się na wspólnej przejażdżce z psychopatą."
Już początek powieści jest interesujący. Poznajemy Maćka przebywającego w zakładzie psychiatrycznym. Chłopak przy współpracy ze swoją dziewczyną, Magdą, planuje ucieczkę z tegoż przybytku. Szczegółowo dopracowany plan rujnuje jednak pojawienie się niespodziewanego współlokatora. Chcąc nie chcąc, para musi zabrać z sobą pasażera na gapę. Nie wiedzą jeszcze jak bardzo jest niebezpieczny... Konrad, sprawiający na pozór wrażenie przeciętnego pana w średnim wieku, okazuje się psychopatą, zdolnym do przerażających, bestialskich czynów. Jak skończy się ta historia? Czy Maćkowi i Magdzie uda się uciec? Tego dowiecie się z książki Adriana Bednarka, którą gorąco polecam.
Postaci są bardzo żywe a ich język i reakcje autentyczne, dzięki czemu łatwo wyobrazić sobie przedstawione sytuacje, często brutalne. Fabuła zaskakuje na każdym kroku a pomysłowość i inwencja bohaterów nie przestaje zadziwiać. To gotowy scenariusz na dreszczowiec. Z pewnością nie jest to lektura dla ludzi o słabych nerwach. Dobra, lecz mocna książka. Nie czytać po jedzeniu.



wtorek, 8 października 2019

"Kółko się pani urwało" Jacek Galiński

"Kółko się pani urwało" Jacka Galińskiego to niesamowicie zabawna komedia kryminalna, którą udało mi się przeczytać dzięki book tour Katarzyny Chojnackiej-Musiał z Bibliotecznie na Facebook'u.
Główną bohaterką powieści jest starsza pani o niecodziennym poczuciu humoru. Babcia wciąga napotkanych ludzi w kłótnie, doprowadzając do konfrontacji, a następnie odwracając kota ogonem, tak że można się pogubić w sytuacji. Przechytrza zarówno bandziorów, jak i policję, samodzielnie rozwikłując zagadkę kryminalną.
Zabawna skądinąd pani Zofia musi jednak na co dzień zmagać się z polską rzeczywistością, która dla ludzi w podeszłym wieku nie jest łaskawa... Prześmieszne perypetie szalonej staruszki przeplatają się z jej bardzo życiowymi przemyśleniami:
"Myślałam, że to już koniec życia i tak faktycznie było. Nie fizyczny koniec, ale taki ludzki. Ze starym człowiekiem nikt się już nie liczył. Nagle przestałam być potrzebna.Wszyscy traktowali mnie jak problem: lekarze, urzędnicy, pracownicy ZUS. Z szanowanej osoby stałam się podczłowiekiem. To bolało."
"W którymś momencie - zapewne umknął on mojej uwagi - przestałam być pełnoprawnym uczestnikiem życia i stałam się przeszkodą, problemem, wrogiem."
Zofia jest osobą bardzo samotną, pomimo iż czasem odwiedza ją syn. Odniosłam wrażenie, że prowokuje sprzeczki z innymi, by mieć w życiu jakąś rozrywkę. To bardzo smutne.
Autor poruszył także temat prywatyzacji kamienic przez wysiedlanie ich mieszkańców.
Książka jest mądra, życiowa, a bohaterowie bardzo realistyczni. Nie zdziwiłabym się gdybym spotkała podobną panią Zofię gdzieś na warszawskim przystanku.
Dziękuję za możliwość udziału w booktour.


środa, 2 października 2019

"Czerwona zemsta" Krzysztof Goluch


Tytuł: "Czerwona zemsta"
Autor: Krzysztof Goluch
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 473
Rok wydania: 2019

"Czerwona zemsta" Krzysztofa Golucha trafiła do mnie dzięki book tour, organizowanemu przez Andżelikę Jaczyńską, autorkę bloga "Czytam dla przyjemności".
Rzadko sięgam po powieści historyczne, gdyż nigdy nie był to mój ulubiony przedmiot. Zazwyczaj ciężko mi się zorientować we wszystkich zawiłościach dziejowych. Jednak lubię poznawać nowych autorów i staram się nie wykluczać całkowicie żadnego gatunku literackiego, dlatego postanowiłam dać szansę "Czerwonej zemście".
To przejmująca opowieść o powojennych losach partyzantów, walczących z Sowietami. Okrucieństwa tych ostatnich wobec ludności cywilnej, kobiet, dzieci i starców, są wręcz niewiarygodne. To były straszne czasy i straszni ludzie. Żołnierze, tacy jak "Spokojny", "Ogień" i "Orlik" wciąż opierali się władzy zaborcy i prowadzili walki w obronie miejscowej ludności.
Tak mówi "Orlik":
"(...)nie jestem wrogiem komunistów, choć poznałem ich lepiej niż ktokolwiek inny. Zwalczam ich, bo chcą zrobić z Polski sowiecką satrapię, a na to nie godzi się ogromna większość społeczeństwa. Likwiduję komunistów od lat, bo są to zwykli bandyci, którzy żerują na biednych. Ja widziałem, do czego doprowadziły ich krótkotrwałe rządy na Ukrainie, gdzie doszło do wylęgnięcia nacjonalizmu. A do czego już teraz dochodzi do nas? Nie ma dnia, żeby nie docierały do nas wieści zza krat ubeckich katowni, które mrożą krew w żyłach."
Książka wciąga od pierwszych stron, nieustannie coś się dzieje. Autor na szczęście nie męczy czytelnika przydługimi opisami historycznych zawiłości, jak to często w tego typu literaturze bywa. Tu akcja goni akcję. To połączenie powieści wojennej, szpiegowskiej, przygodowej z przewijającym się gdzieniegdzie wątkiem miłosnym.
"Czołgał się (...) jak wąż, wyciągając przed siebie ręce i zagarniając w nie tyle przestrzeni, ile się tylko dało. Wokół niego kołysały się trawy, hulały grzmoty, a pierwsze ciepłe krople deszczu spadały mu na plecy. (...) Wreszcie ją spostrzegł. Leżała na wznak i straszne przeczucie ścisnęło mu serce. Przyskoczył do niej i z płaczem szukał śladów życia."
"Czerwona zemsta" może z powodzeniem zachęcić do poszukiwania wiedzy historycznej młodszych czytelników, choć niektóre sceny są tak brutalne, że i dorosłemu ciężko je znieść. Język, którym napisana została powieść pasuje do przedstawionej epoki.
To hołd dla polskich partyzantów, o których coraz głośniej w ostatnich latach. Dzięki książkom takim jak ta nie zostaną oni zapomniani.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję organizatorce wydarzenia, Andżelice Jaczyńskiej, oraz autorowi, Krzysztofowi Goluchowi.