czwartek, 8 lipca 2021

Małgorzata Bloch-Łuczak "Zemsta". Recenzja przedpremierowa.

Tytuł: "Zemsta"

Autor: Małgorzata Bloch-Łuczak

Wydawnictwo: Psychoskok

Ilość stron: 316

Data premiery: 12-07-2021

Moja ocena: 10/10


Joanna Kubiak i Krystian Makowski są szczęśliwą parą. Właśnie szykują się do ślubu. Już właściwie wszystko jest gotowe. Pozostały ostatnie przymiarki sukni. W drodze powrotnej od krawcowej zdarza się wypadek. Krystian ginie. Asia zamiast iść do ślubu odprowadza narzeczonego do grobu. Zaraz od następnej nocy zaczyna mieć dziwne sny, w domu słychać kapanie wody. Co noc o tej samej porze odwiedza ją zjawa. Kim jest i czego chce?

Duch jest nadzwyczaj namacalny i wyraźnie wrogo nastawiony. Z każdym pojawieniem się pozwala sobie na więcej. Robi się agresywny.

Asia oprócz żałoby w dzień przeżywa horror co noc. Jak długo to będzie trwało? Czy uda się powstrzymać potwora?

"Zemsta" wciągnęła mnie od pierwszych stron. Zaczyna się sceną erotyczną, następnie zdarza się wypadek a zaraz później atakuje zjawa.

Trudno odłożyć książkę, autorka trzyma czytelnika w napięciu. Cały czas zastanawiamy się jak skończy się ta historia. Cały czas coś się dzieje.

Polecam "Zemstę" nie tylko wielbicielom horrorów, lecz każdej wciągającej literatury. 


Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

Zdjęcie: Małgorzata Bloch-Łuczak



Catriona Ward "Ostatni dom na zapomnianej ulicy"

Tytuł: "Ostatni dom na zapomnianej ulicy"

Autor: Catriona Ward

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ilość stron: 400

Data wydania: 30-06-2021

Moja ocena: 10/10 


Ted Bannerman mieszka w starym domu na końcu ulicy Mgielnej. Towarzyszą mu kotka Olivia i córka Lauren.

Dee od lat niestrudzenie szuka zaginionej siostry. Ted pasuje do profilu porywacza. Kobieta wprowadza się do domu obok i zaczyna obserwować sąsiada. 

On wydaje się być osobą upośledzoną umysłowo lub mieć problemy psychiczne. Ma obsesję na punkcie swojej matki. Widać, że jest osobą zagubioną i nieporadną życiowo, myśli jak mały chłopiec. Czy byłby w stanie kogoś skrzywdzić? 

Czy Lauren naprawdę jest jego córką? Kto porwał Lulu? Co stało się z ptakami?

Historia od początku wydaje się surrealistyczna, autorka co rusz czymś zaciekawia czytelnika i pozostawia w oczekiwaniu na rozwinięcie myśli. Pojedyncze elementy pomału wpasowują się w siebie jak puzzle w układance. Pełen obraz wyłania się stopniowo. Rozumiemy właściwe znaczenie wydarzeń dopiero na samym końcu książki. 

Dawno nie czytałam czegoś tak wciągającego i wstrząsającego. Im dłużej czytałam tym bardziej przepadałam w tej opowieści.

Narrację przedstawiają na przemian Ted, Olivia, Lauren i Dee. Bardzo podobał mi się świat widziany oczami kota. To było fascynujące doświadczenie. Z drugiej strony zwierzę umiejące czytać od początku nie pasowało mi do jednak realistycznej powieści. Rozwiązania zagadki czworonoga nigdy bym się nie domyśliła.

"Ostatni dom na zapomnianej ulicy" to historia o porwanym dziecku, o poszukiwaniu, o samotności i cierpieniu a także o miłości, zobrazowanej przez lśniące przewody.

To był kawał naprawdę dobrej literatury. Podziwiam talent pisarki.

Dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona za egzemplarz recenzencki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




wtorek, 6 lipca 2021

Kennedy Fox "Ten, którego szukam". Recenzja przedpremierowa.

Tytuł: "Ten, którego szukam"

Cykl: Bishop Brothers, tom III

Autor: Kennedy Fox

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 416

Data wydania: 07-07-2021

Moja ocena: 10/10


"Wjeżdżamy do stajni i ściągam wodze. Cień zatrzymuje się przy drabince, a ja zerkam przez ramie na Milę i uśmiecham się szeroko. Wiatr zwiał jej na twarz ciemne brązowe włosy i zanim zmieni pozycję, by ześlizgnąć się z konia, zakłada je za uszy. Zeskakuję na drugą stronę, zdejmuję z konia czaprak i wieszam go w siodlarni, by wysechł. Mila przygląda się, jak oporządzam Cienia, wyjmuje mu uzdę i puszczam wolno. W ostatniej chwili uskakuję mu z drogi, bo wybiega galopem ze stodoły na pastwisko i zaczyna brykać, gdy tylko jego kopyta dotkną trawy, co sprawia, że śmieję się cicho.

Światło pada na Milę, i choć wiem, że brzmi to obciachowo, w białej sukience na ramiączkach i kowbojkach wygląda jak kowbojski anioł. Oszałamiająco. Przygryza dolną wargę, a ja do niej podchodzę. Dzieli nas tylko pięć kroków. Biorę jej twarz w dłonie i całuję tak, jakbym już nigdy miał nie pocałować, co biorąc pod uwagę to, jak się sprawy mają, jest całkiem możliwe. Wlewam w ten pocałunek całe uczucie, czuję, jak pod moim dotykiem uchodzi z Mili napięcie. Robię kilka kroków do tyłu, bo jedyną rzeczą, jaka uchroniła nas przed upadkiem na klepisko, są drzwi boksu. Znów prawie tracimy nad sobą kontrolę, lecz tym razem nic nam nie przeszkadza. A w każdym razie tak mi się wydawało, dopóki nie usłyszałem za sobą stłumionego śmiechu."


"Ten, którego szukam" Kennedy Fox to trzecia część cyklu Bishop Brothers. Każdy tytuł opowiada historię miłosną jednego z braci i jego wybranki. Tym razem padło na Johna. Jest on najpoważniejszym, spokojnym, zrównoważonym i odpowiedzialnym mężczyzną. Do jego zadań należy dbanie o rodzinny pensjonat. 

Ranczo Bishopów jest rozległe, pracuje na nim wiele osób a zarząd nad wszystkim trzyma mama chłopaków (i jednej dziewczyny). To duża rodzina, w której wszyscy świetnie się dogadują. W tym cyklu urzekły mnie przede wszystkim ciepłe relacje i autentyczność charakterów postaci. Lubię kiedy w książkach występuje duża rodzina. Styl pisania Kennedy Fox sprawia, że pomimo iż jest tak wiele osób, bez problemu nadążam za akcją. Znajdziemy tu mnogość dialogów i minimum opisów wystarczających, by połapać się w fabule. 

Urocza Mila właśnie skończyła naukę w college'u na kierunku nauczycielskim. Dziewczyna kocha dzieci. Sama pochodzi z wielodzietnej rodziny i o takiej marzy. Uwielbia nawet płacz maluchów, czego nie jestem w stanie zrozumieć, ale być może tacy ludzie istnieją. Właśnie dostała zaproszenie do spędzenia wakacji u swojej babci w Teksasie. Jednocześnie najlepszy przyjaciel złamał jej serce a że chwilowo nie pracuje, szybko podejmuje decyzję o wyjeździe.

Na miejscu Mila poznaje Johna. Choć na co dzień mężczyzna jest bardzo rozważny, raz zdarzyło mu się stracić głowę dla kobiety. Owocem tego związku jest córka, którą znalazł nieoczekiwanie w nosidełku na ganku domu rodzinnego. Świeżo upieczonemu samotnemu tatusiowi ciężko pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową. Nie ma lepszej kandydatki na opiekunkę niż Mila.

Dziewczyna od razu wpadła Johnowi w oko, lecz jako odpowiedzialny ojciec ma zamiar zachować dystans. Także Mila nie myśli o związku. Sparzyła się w przeszłości i nie szuka faceta. Dla obojga najważniejsza jest mała dziewczynka. 

John i Mila pochodzą z różnych światów. On kocha ranczo, na nią czeka stęskniona rodzina. Czy wakacyjny romans ma szansę przerodzić się w prawdziwy związek? Czy któreś z nich będzie w stanie pójść na kompromis?

Świetnie się bawiłam czytając tę książkę. Prócz wątku miłosnego mamy tu całą otoczkę: ranczo, praca, rodzina, przyjaciele. Lubię takie bogactwo postaci w powieściach, dzięki temu są bardziej wciągające. Przez tę pozycję po prostu się płynie, z ciekawością przewracając kolejne strony. Pokochałam styl Kennedy Fox i na pewno sięgnę po kolejne książki autorek, skrywających się pod tym pseudonimem: Brooke Cumberland i Lyry Parish.

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki powieści.  


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



Justyna Leśniewicz "Zakręcona znajomość"

Tytuł: "Zakręcona znajomość"

Autor: Justyna Leśniewicz

Wydawnictwo: Plectrum

Ilość stron: 288

Data wydania: 31-05-2021

Moja ocena: 6/10


"Zawsze wydawało mi się, że samotność jest wyborem, a teraz zaczynałam myśleć o tym, że raczej nikt świadomie jej nie wybiera. Samotność spowodowana jest jakimiś wcześniejszymi wydarzeniami. Niechęcią do związku, traumatycznymi przeżyciami. W takim razie nie potrafiłam zrozumieć mojej samotności. Nigdy nie kojarzyłam związku z jakimiś przykrymi wspomnieniami, wszystkich partnerów, z którymi byłam, do dziś traktuję przyjacielsko. A może właśnie to był mój problem? Patka dobra kumpela, ale niekoniecznie żona i życiowa partnerka? Ech, jakieś dziwne myśli zalały mój umysł przy tej porannej kawie. Każdy dobrze wie, że miłość jest przeznaczeniem, ja na swoje jeszcze nie trafiłam. Wmawiałam sobie, że związek gdzieś tam w mojej karcie życia jest zapiany, ale jeszcze nie w tym momencie... Choć coraz częściej zaczynałam wątpić w to magiczne przeznaczenie."

 

Główna bohaterka powieści Justyny Leśniewicz, Patrycja, jest zakręcona jak słoik ogórków. Roztrzepana, niepewna siebie naiwna romantyczka, której raz po raz przytrafiają się dziwne sytuacje, zresztą z jej własnej winy. Chwilami zastanawiałam się czy to zamierzona niezaradność czy zwykła głupota. Z początku dziewczyna nie wzbudziła mojej sympatii.

Patrycja mieszka na wsi, w której wszyscy się znają a miejscowy sklepik jest punktem wymiany plotek. Kobieta niby to potępia obgadywanie, lecz gdy w okolicy pojawia się ktoś nowy, sama zbyt pochopnie wydaje osądy. Zresztą, trudno się po niej spodziewać rozsądku, skoro nie panuje nawet nad samochodem. Wiadomo, to wina koloru auta... tego samego, którym dziewczyna jeździ uparcie po krótkiej uliczce, którą mogłaby przejść w parę minut na piechotę. W sumie nie wiadomo po co jej ten samochód. Chyba tylko do prowokowania niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Gdy w okolicy pojawia się Adam, na swoje nieszczęście spotyka Tycję, jak nazywają dziewczynę przyjaciele. Ta kobieta to chodzące nieszczęście. Jeśli istniałoby przeznaczenie, w które wierzy, byłoby wyjątkowo złośliwe. A może jednak nie będzie tak źle? Czy spotkanie odpowiedniej osoby może sprawić, że Patrycja się ogarnie? 

Adam jest sympatycznym, dość skrytym mężczyzną, który przeżył osobistą tragedię. Jest bardzo wyrozumiały w stosunku do nieporadnej Patki. 

Patrycja tak przeżywa swoje domniemane staropanieństwo i teoretycznego pecha, że nie zauważa, iż wystarczyłoby się trochę bardziej skupić na rzeczywistości, żeby osiągnąć wszystko, czego pragnie. Połowę dnia spędza w pracy, resztę - na kanapie, nie ma chyba żadnego hobby poza nasłuchiwaniem wiejskich pogłosek i wyssanych z palca teorii. 

Na plus należy jej przyznać pewną empatię, współczucie w stosunku do zwierząt oraz osób chorych. Bardzo spodobało mi się jej zaangażowanie w kampanię, mającą wesprzeć grupę potrzebujących. Dopiero w drugiej połowie książki bohaterka zyskała w moich oczach, kiedy okazało się, że jednak jest w stanie zaangażować się w coś sensownego. 


"Najpierw ten mężczyzna fascynował mnie tylko wyglądem, błyskiem w oku i dołeczkami w policzkach. Teraz doszedł do tego jego sposób bycia, to jak ze mną rozmawiał, jak przytulał, jak sprawiał, że czułam się bezpiecznie." 


Znajomość z Adamem i Oliwierem zmieniła ją. Patka wyciągnęła wnioski z historii mężczyzny i zaczęła myśleć co dobrego może zrobić w swojej społeczności dla wsparcia potrzebujących. Ich spotkanie wymusiło na niej lekcję dorosłości, nagle poczuła się za kogoś odpowiedzialna. Wcześniej zachowywała się jak nastolatka, wzdychająca do nieosiągalnych idoli.


" - Dziękuję ci. - Mężczyzna przerwał pocałunek i wyszeptał przy mojej twarzy.

- Za co? - Byłam zdezorientowana jego słowami.

- Że wzięłaś porozrzucane puzzle naszego życia i zupełnie nieświadomie je poskładałaś do kupy - wyznał, opierając swoje czoło o moje.

- Nic nie zrobiłam. - Uśmiechnęłam się delikatnie, nieco skrepowana.

- Zrobiłaś, przywróciłaś blask w naszych oczach - wyszeptał, nachylając się z powrotem i całując mnie."

 

Czy to, co zaczęło się jako wakacyjny romans, ma szansę przetrwać? Czy związek na odległość może się sprawdzić?

Czekałam na tę książkę. Po pięknych grafikach z cytatami z powieści i wspaniałej okładce spodziewałam się powieści, która mnie porwie, lekkiej, zabawnej i romantycznej jak wakacyjna miłość. Sam pomysł na miłość dosłownie znalezioną na drodze, wydaje się sympatyczny.  Niestety przyjemność z czytania psuły liczne błędy ortograficzne oraz stylistyczne, jak chociażby "wrócić się" czy "wrócić z powrotem". Z powodu literówek osoba mówiąca zmieniała nagle płeć i musiałam wracać wzrokiem do wcześniejszych wersów, żeby sprawdzić kto aktualnie ma głos i co się stało. Bohaterowie cały czas "stawiali na coś", czy to na makijaż, czy na sukienkę. Wyrażenie to powtarzało się tak często, aż zaczęło mnie drażnić. 

Były także piękne i wzruszające momenty, chociaż odnoszę wrażenie, że powieść jest niedopracowana. Początek jest nieco mdły, treść zaczyna wciągać dopiero w dalszej części. Bardzo polubiłam Kaję i Oliwiera, mądrego ponad swój wiek. 

Plus za wspomnienie o pewnej organizacji zajmującej się wspieraniem chorych oraz za zwrócenie uwagi na los wiejskich zwierząt.

Dziękuję wydawnictwu Plectrum ze egzemplarz recenzencki. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




niedziela, 4 lipca 2021

Katarzyna Grabowska "Bez przeszłości"

Tytuł: "Bez przeszłości"

Cykl: Gorszy syn

Autor: Katarzyna Grabowska

Wydawnictwo: Viedograf

Data wydania: 22-06-2021

Moja ocena: 8/10


"Igor miał wrażenie, że cierpi na jakieś dziwne deja vu, jakby to wszystko wydarzyło się już wcześniej." "Nie potrafił tego ogarnąć, ale zamazane obrazy coraz częściej pojawiały się w jego umyśle. Czasem był już bliski dojrzenia ich wyraźnie, jednak za każdym razem w momencie, gdy prawie łączył ze sobą szczegóły, gęsta mgła spowijała wspomnienia, zatracając je w nicości."

 

Po wypadku Igor stracił pamięć. Umieszczony przez ojca w Polsce pracuje jako zwykły robotnik na budowie. W ciągu roku uczy się polskiego, poznaje też sąsiadkę w tarapatach - Olgę Jagodowską. 

Olga jest starszą córką ojca alkoholika. Po śmierci matki przejęła opiekę nad młodszą Oliwią, obecnie zbuntowaną nastolatką, która szuka sposobu, wy wyrwać się z patologicznego środowiska.

Dwójka życiowych rozbitków wspiera się wzajemnie i stara się zbudować związek, ale czy dane im będzie zaznać spokoju? Pomimo niepamięci Igor jest wciąż synem swojego ojca a rodzina o nim nie zapomniała. 


"I znowu kolejne mgliste wspomnienie przez chwilę zatliło się w umyśle Igora. Te słowa... Tak jakby kiedyś sam wypowiadał podobne. Niemalże zobaczył w wyobraźni zamazaną męską postać i usłyszał swój głos wykrzykujący w furii: " Człowieku, ty zniszczyłeś mi psychikę. Sprawiłeś, że przez wiele lat bałem się na samo wspomnienie twojego imienia... Nie wejdę z tobą w żadne układy i mam gdzieś twoje nagłe zainteresowanie moją osobą. Po prostu zostaw mnie w spokoju. Traktuj dalej tak, jakbym nie istniał"."


Tymczasem ktoś inny planuje układ, mający zdemaskować Igora. Czarne chmury zbierają się na horyzoncie. Są osoby, które żyją tylko w jednym celu.


"Nie ma człowieka, który czegoś nie kocha. Jedni kochają pieniądze, przedmioty, inni ludzi. Każdy będzie cierpiał, gdy odbierze mu się to, co najbardziej ceni. Tylko strata tego, co najważniejsze, wywołuje najmocniejszy ból. Musi boleć, by zemsta przyniosła satysfakcję. Bez tego nie ma zwycięstwa. To ból świadczy o granicach naszego człowieczeństwa, a raczej to, ile zdołamy go znieść i zadać. Najsilniejsi zawsze są górą. Cała reszta nie ma znaczenia. Tylko zemsta."


Druga część cyklu jest równie wciągająca jak pierwsza. Dodatkowym plusem jest to, że akcja toczy się w Polsce. Ciekawą osobą jest młodsza siostra Olgi, Oliwia. Niegrzeczna dziewczynka, która jeszcze na pewno nie raz narozrabia. Wiadomo, że postaci negatywne są często najbardziej interesujące. W tym tomie Ksenia straciła moją sympatię. Przekroczyła pewną granicę i zrobiła rzecz niewybaczalną. Ta kobieta zdaje się być owładnięta obłędem, całkowicie skupiona na swoim celu powoli traci kontakt z rzeczywistością i usprawiedliwia przed sobą najokrutniejsze czyny. 

Najsłabszymi w mojej opinii postaciami w tej części byli Igor i Olga. Oboje pokrzywdzeni przez los, lecz jacyś nijacy, bez charakteru. Za to Leonid, Ksenia, Kirił, choć źli do szpiku kości, przyciągają uwagę. 

Dzięki lekkiemu pióru autorki książkę czyta się szybko i przyjemnie. W powieści cały czas coś się dzieje. 

Katarzyna Grabowska to autorka, która potrafi zaskoczyć czytelnika. Widać, że ma dobrze przemyślany plan na książkę, każdy z bohaterów ma wyraźnie zaznaczoną osobowość. Przede wszystkim znajdziemy tu moc emocji. To książka, w której wszystko się może zdarzyć w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Na każdy kolejny tytuł Katarzyny Grabowskiej czekam z niecierpliwością. Jestem bardzo ciekawa jak zakończy się historia Igora. 

Dziękuję wydawnictwu Videograf za egzemplarz recenzencki powieści.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



 

piątek, 2 lipca 2021

Oskar May "Mój przyjaciel gangster"

Tytuł: "Mój przyjaciel gangster"

Autor: Oskar May

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 300

Data wydania: 08-06-2021

Moja ocena: 8/10


Młody dziennikarz, Marek Wysocki, podejmuje ambitne wyzwanie zawodowe: zgadza się napisać książkę we współpracy z byłym gangsterem a obecnie odnoszącym sukcesy biznesmenem - Jarosławem Malewiczem, pseudonim Ratler. Oprócz pragnienia wybicia się w dziennikarskim światku i zarobienia porządnych pieniędzy, Marek ma drugi, osobisty cel, zgodny z zamierzeniami jego współpracownika. Obaj chcą się odegrać na paru osobach, z którymi mają na pieńku.

"Tygodnie płynęły w jeszcze szybszym tempie, choć Markowi wydawało się, że bariera prędkości już dawno została przekroczona. Kolejne dni szybko weryfikowały jego przeświadczenia. Praca nad książką zmierzała do końca. Każda z sesji była jak podróż do innego wymiaru, mrocznego świata bez zasad. w którym rządziły kurewstwo i przemoc. Ratler wyglądał na człowieka, który wraz z następnymi godzinami nagrań zrzuca z siebie kolejne kajdany. Jego zaangażowanie sprawiało, że pisanie właściwego tekstu było dla Marka już tylko formalnością. Owszem, żmudną, ale dającą mnóstwo satysfakcji."


Wszystko idzie jak po maśle, praca wre, w krótkim czasie ukazuje się książka. Czy jej wydanie było dobrym pomysłem?
Marek chcąc nie chcąc wchodzi w świat przestępczy. Choćby po to, żeby go odpowiednio sportretować w swojej opowieści. Paru osobom się to nie podoba. Czy można bezkarnie wikłać się w sprawy mafii i stawać po jednej ze stron konfliktu pomiędzy bandziorami, nawet i byłymi? Ratler, który z początku wydawał się pozytywnie usposobiony do dziennikarza, z czasem ukazuje swoje prawdziwe oblicze.



"- To kameleon. Potrafi zrobić dobre wrażenie, omamić człowieka, a potem zrobić z niego chłopca na posyłki, uwiązać. A wszystko, co dookoła, stanowi dla niego przeszkodę. Dlatego koncertowo rozpierdala. Poznałem już takich. Wyjątkowa menda. Aż sam się sobie dziwię, że kupiłem na początku te jego bajeczki."



Marek Wysocki to młody, ambitny człowiek, który w pogoni za sławą zdaje się być zaślepiony, wbrew temu co sam o sobie sądzi. Włazi prosto w paszczę lwa i wydaje mu się, że takie uwikłanie przejdzie bez konsekwencji. Jak było w rzeczywistości? Przekonajcie się sami.



"Kolejna próba zaśnięcia kończyła się rozpaczliwą gonitwą myśli. Przymknięte oczy prowokowały powrót tych samych obrazów. Sarkastyczny uśmiech Ratlera, jego pusty, zimny wzrok zza lekko przyciemnianych szkieł, zgrabne sylwetki nagich dziewczyn, kłębiący się tłum ludzi szukających wyjścia z zadymionego lokalu, taśma policyjna."



"Za każdym razem Wysocki próbował przypomnieć sobie moment, gdy zaczął tracić kontrolę nad współpracą z Ratlerem, a przede wszystkim nad swoim życiem. Miał wrażenie, że jest biernym uczestnikiem i obserwatorem procesu, w którym stawał się bezwolnym narzędziem. Zależnym wyłącznie od cudzych humorów."



Oskar May ma bardzo charakterystyczny styl. Nie stroni od wulgaryzmów i języka potocznego, jednak idealnie wpasowują się one w klimat powieści. Pod względem ilości przekleństw tekst przypomina filmy Patryka Vegi. Jednak opisane wydarzenia dotyczą środowiska przestępczego a możemy się domyślać, że gangsterzy nie używają idealnej polszczyzny. Książkę czyta się bardzo szybko, lektura jest wciągająca. Gangsterka opowieść bez lukru dla wielbicieli gatunku. Polecam.


Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



 

czwartek, 1 lipca 2021

Danuta Awolusi "Zgodnie z prawdą"

Tytuł: "Zgodnie z prawdą"

Autor: Danuta Awolusi

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ilość stron: 448

Data wydania: 08-06-2021

Moja ocena: 10/10


"Patrycja już od dłuższego czasu trzymała mnie na dystans. Trudno było to zauważyć, bo wciąż byliśmy kochającym się małżeństwem. Dużo gadaliśmy, zdarzało nam się wychodzić gdzieś we dwoje. W łóżku złapaliśmy rutynę, ale to chyba normalne? Miałem jednak przeczucie, że Patrycja nie dzieli się ze mną wszystkimi emocjami i coraz więcej zostawia dla siebie. Nic dziwnego: rozdzielało nas kłamstwo. Było jak niewidzialna, bardzo cieniutka tarcza, która nie przepuszcza wszystkich promieni słonecznych, ale je filtruje."


Patrycja i Miłosz są zgranym, kochającym się małżeństwem. Jednak każde z nich coś ukrywa. Ona myśli, że on nic nie wie. On wie, ale boi się ujawnić a do tego ma własną tajemnicę. Co prędzej zniszczy związek? Wyznanie sobie sekretów czy napięcie psychiczne związane z trzymaniem ich w sobie i kontrolowaniem się na każdym kroku, obserwowanie tej drugiej osoby z myślą: czy już wie? Czy da się budować życie na kłamstwie, nawet w dobrej wierze? Czy przypadkiem szczerość i zaufanie nie powinny być podstawą udanego związku? Nasi bohaterowie odkrywają tę prawdę na własnej skórze.


"Najgorsze było właśnie to, że żadne z nas nie potrafiło się zdobyć na całkowitą szczerość. A przecież byliśmy zgodną, kochającą się parą."


Patrycja wie, że ojcem jej córki nie jest jej mąż. Jednak Miłosz bardzo kocha je obie. Czy wyznać mu prawdę? A może lepsze będzie milczenie?


"Kto powiedział, że cisza to nie rozmowa? Milczenie pomiędzy mną a Patrycją było wymowne. Czułem jej zawstydzenie i strach. Była przekonana, że to już koniec naszej udawanej rodziny. Uświadomiłem sobie, że jesteśmy strasznie żałosnym małżeństwem, w którym o zbyt wielu rzeczach nie rozmawia się głośno. Może nawet przemilczanie jest gorsze od kłamstw?"


Historia przedstawiana jest naprzemiennie przez Patrycję i Miłosza. Poznajemy ją z dwóch punktów widzenia, dzięki czemu pobudki bohaterów stają się dla nas jasne. Oboje starają się żyć uczciwie, prawdziwie się kochają a jednak nie są w stanie szczerze porozmawiać. Paraliżuje ich myśl o tym co się stanie gdy prawda ujrzy światło dzienne. A wszystko już tak pięknie się poukładało. 


"Nazywałem siebie w myślach kłamcą. Budowałem swój związek na kłamstwie, co było godne potępienia. A jednak, mimo wszystko, nie zdobyłem się na odwagę, by wyznać prawdę. Wolałem milczeć i czekać na to, co przyniesie los." 


"Zgodnie z prawdą" to piękna, poruszająca opowieść o uczuciach: miłości, lojalności, zdradzie i poczuciu winy. Najważniejsza jest tu relacja pomiędzy ojcem a córką.

Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. To jedna z najlepszych obyczajówek, jakie czytałam. Pochłonęłam ją w jeden dzień, nie byłam w stanie się oderwać od lektury do samego końca. Cały czas zastanawiałam się jak zakończy się ta opowieść.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz recenzencki tej wyjątkowej powieści.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko