"Gra, w której żyjemy" trafiła do mnie przez instagramowy booktour organizowany przez Książkowe Wino. Tomik liczy zaledwie około 100 stron, więc jest do połknięcia w dwie godziny.
Spodziewałam się powieści science-fiction, tymczasem trafiłam na pseudonaukowe rozważania, przywodzące na myśl film "Matrix".
Autor sugeruje, iż znana nam rzeczywistość może być jedynie matrycą gry komputerowej a my - awatarami graczy. Powołując się na pojedyncze fakty naukowe, istniejące głównie w teorii fizyki kwantowej, Piotr Kelar twierdzi jakoby nasz świat był jedynie cieniem na ścianie platonowskiej jaskini.
Pisarz zachęca czytelnika do poszukiwania w najbliższym otoczeniu dowodów na potwierdzenie wysuniętej tezy. Przytoczone przykłady jednak nie przekonały mnie do prawdziwości tej historii.
Niemniej książka może stanowić ciekawy punkt wyjścia dla powieści lub filmu science-fiction.
Biorąc pod uwagę szybkość rozwoju technologii komputerowych, istnieje możliwość, iż za kilka -naście, - dziesiąt lat gry rozszerzonej rzeczywistości będą niemożliwe do odróżnienia od realnych przeżyć. Opowiadał o tym jeden z ostatnich odcinków serialu "Czarne lustro".
"Gra..." to ciekawa pozycja, którą przeczytałam jednak z przymrużeniem oka. Akapity poświęcone pozytywnemu myśleniu przypomniały mi new age'owski szał panujący parę lat temu na punkcie "Sekretu" Rhondy Byrne. Wstyd przyznać, lecz sama na jakiś czas uległam tej filozofii. Jakież by to było wygodne: wymarzyć sobie własny świat nie ruszając się z fotela...
Autor zachęcił mnie do sięgnięcia po inne opracowania dotyczące zagadnień fizyki kwantowej, między innymi Stephena Hawkinga. Z chęcią dowiem się więcej na ten temat, choć nie czuję się ani trochę wytworem umysłu gracza. Z pewnością utwierdza mnie w przekonaniu o istnieniu w rzeczywistym świecie fakt, że po przewróceniu się na chodnik starte kolano puchnie i boli jak najprawdziwiej. Pizza też smakuje bardzo realistycznie.
Może wieczorem pogram w Simsy.
piątek, 28 czerwca 2019
wtorek, 25 czerwca 2019
"Teatr pod białym latawcem" Ilona Gołębiewska
W międzyczasie wpadła mi w ręce książka Ilony Gołębiewskiej. To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, lecz z pewnością nie ostatnie.
Tytułowy teatr pod białym latawcem to miejsce schronienia
dla dzieci i młodzieży pokrzywdzonej przez los. To miejsce, w którym osoby
niepełnosprawne mogą realizować swoje pasje, rozwijać kreatywność i spełniać
marzenia.
Główna bohaterka, Zuza Widawska, niegdyś nieustępliwa dziennikarka,
zalicza wpadkę stulecia i wypada z obiegu. Z wilczym biletem od dawnego
pracodawcy dziewczyna ma trudności ze znalezieniem pracy. Wreszcie zatrudnia
się w pisemku kobiecym, gdzie produkuje porady dla kur domowych. Jak łatwo się
domyślić nie jest to jej wymarzona praca. W dodatku traci chłopaka i majątek.
Zmuszona sprzedać piękny apartament ląduje w zapyziałej klitce, w otoczeniu
ekscentrycznych sąsiadów.
Przez przypadek rozpoznaje w starszej kobiecie mieszkającej
piętro wyżej byłą diwę teatralną. Dzięki temu spotkaniu Zuzka wpada na pomysł wywiadu dla "Kobiety takiej jak ty". Przez Elenę Nilsen dziennikarka poznaje również jej podopiecznych - ubogie dzieci, dla których była aktorka prowadzi nieodpłatnie warsztaty teatralne oraz piecze pyszne ciasteczka.
Po nitce do kłębka Widawska trafia do podupadającego teatru na Woli, w którym ma odbyć się Festiwal Magicznych Nut, organizowany przez Fundację Złotych Serc.
Teatr to miejsce, w którym łączą się losy wszystkich bohaterów dramatu: jego dyrektora i aktorów, podopiecznych fundacji, Zuzy, Eleny oraz biznesmena Jakuba Bilewicza.
Bohaterowie powieści muszą poradzić sobie z osobistymi dramatami i podjąć trudne decyzje. Nie mogę zdradzić zakończenia tej historii, nie chcąc psuć wam niespodzianki.
Tematyka poruszona przez Ilonę Gołębiewską jest mi szczególnie bliska, ponieważ od paru lat wraz z grupą wspaniałych kobiet angażuję się w działalność charytatywną na Kiermaszu Dobrej Książki - wspierającym chore dzieci na Facebook'u. Zapraszam na naszą stronę i gorąco zachęcam do przeczytania książki.
wtorek, 4 czerwca 2019
"Miłość na walizkach" Małgorzata Kalicińska
Małgorzata Kalicińska stworzyła piękną bajkę o życiu, które daje drugą szansę.
Marianna jest kobietą w średnim wieku, która pozornie ma już wszystko za sobą: straciła pracę, rozwiodła się z mężem a jej syn mieszka za granicą. Teoretycznie już nic ciekawego nie powinno jej się przytrafić u schyłku życia. Tymczasem, czystym przypadkiem, poznaje na ulicy mężczyznę, w którym odnajduje początkowo przyjaciela, bratnią duszę, a z czasem... miłość.
Wspólnie zwiedzają świat, dzięki jego pracy nie mają problemów finansowych. Bajka.
Kto nie chciałby tak żyć? Niewielu jest to dane.
Autorka bardzo plastycznie opisuje zagraniczne wojaże, ich klimat, zapach i smak. Przywołuje młodzieńcze marzenia o podróżach, które zwykle weryfikuje czas.
Powieść opisana jest gawędziarskim językiem, dużo tu kolokwializmów, dzięki czemu czytając czujemy się jak gdybyśmy słuchali opowieści przyjaciółki.
"Miłość na walizkach" to kontynuacja losów sympatycznej Marianny, którą poznajemy we wcześniejszych tomach: "Lilka" i "Trzymaj się, Mańka!".
"Lilka" to jedna z najsmutniejszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Opowieść Mańki jest za to optymistyczna, lecz trochę nudnawa, jak to starość. Mimo wszystko przeczytałam z zaciekawieniem historię dojrzałego romansu, bo tego jest w literaturze polskiej niewiele. To także gawęda o spełnianiu pragnień:
Marianna jest kobietą w średnim wieku, która pozornie ma już wszystko za sobą: straciła pracę, rozwiodła się z mężem a jej syn mieszka za granicą. Teoretycznie już nic ciekawego nie powinno jej się przytrafić u schyłku życia. Tymczasem, czystym przypadkiem, poznaje na ulicy mężczyznę, w którym odnajduje początkowo przyjaciela, bratnią duszę, a z czasem... miłość.
Wspólnie zwiedzają świat, dzięki jego pracy nie mają problemów finansowych. Bajka.
Kto nie chciałby tak żyć? Niewielu jest to dane.
Autorka bardzo plastycznie opisuje zagraniczne wojaże, ich klimat, zapach i smak. Przywołuje młodzieńcze marzenia o podróżach, które zwykle weryfikuje czas.
Powieść opisana jest gawędziarskim językiem, dużo tu kolokwializmów, dzięki czemu czytając czujemy się jak gdybyśmy słuchali opowieści przyjaciółki.
"Miłość na walizkach" to kontynuacja losów sympatycznej Marianny, którą poznajemy we wcześniejszych tomach: "Lilka" i "Trzymaj się, Mańka!".
"Lilka" to jedna z najsmutniejszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Opowieść Mańki jest za to optymistyczna, lecz trochę nudnawa, jak to starość. Mimo wszystko przeczytałam z zaciekawieniem historię dojrzałego romansu, bo tego jest w literaturze polskiej niewiele. To także gawęda o spełnianiu pragnień:
”Trzeba mieć marzenia, bo to one nadają życiu sens. Bo jak się ma marzenie, pojawia się projekt, to się kreśli plan i stąd już krok do realizacji”
niedziela, 26 maja 2019
"Słoneczniki po burzy" Ewelina Maria Mantycka
W międzyczasie, dzięki booktour'owi zorganizowanemu przez Sylwię z bloga z "Z książką na kanapie", wpadła mi w łapki książka "Słoneczniki po burzy" Eweliny Marii Mantyckiej.
To opowieść o zagubionej kobiecie po przejściach, Lilce, która wraz z córką ucieka przed zaborczym byłym mężem tyranem w rodzinne strony. Przy pomocy najbliższych dziewczyna pomału odbudowuje poczucie pewności siebie a mała Kaja rozkwita. Lilka poznaje przystojnego mechanika, z którym może ją coś połączyć, o ile ta sobie na to pozwoli i zaufa nieznajomemu. Niełatwo wzbudzić zaufanie w osobie, która przez lata była krzywdzona. Czy Fabianowi się to uda? Jak potoczą się dalsze losy dzielnej matki? Dowiecie się z kolejnych tomów sagi.
Książka mnie urzekła, choć z początku trudno mi się było połapać w rodzinnych powiązaniach bohaterów powieści. Postacie są bardzo żywe, mają wyraźnie zarysowaną osobowość, budzą życzliwość czytelnika. Szczególnie autentycznie oddane są relacje między rodzeństwem. Z zapałem kibicujemy bohaterom, z zaciekawieniem obserwując ich stopniową przemianę. Końcowa scena sprawia, że z niecierpliwością oczekujemy kontynuacji.
To opowieść o zagubionej kobiecie po przejściach, Lilce, która wraz z córką ucieka przed zaborczym byłym mężem tyranem w rodzinne strony. Przy pomocy najbliższych dziewczyna pomału odbudowuje poczucie pewności siebie a mała Kaja rozkwita. Lilka poznaje przystojnego mechanika, z którym może ją coś połączyć, o ile ta sobie na to pozwoli i zaufa nieznajomemu. Niełatwo wzbudzić zaufanie w osobie, która przez lata była krzywdzona. Czy Fabianowi się to uda? Jak potoczą się dalsze losy dzielnej matki? Dowiecie się z kolejnych tomów sagi.
Książka mnie urzekła, choć z początku trudno mi się było połapać w rodzinnych powiązaniach bohaterów powieści. Postacie są bardzo żywe, mają wyraźnie zarysowaną osobowość, budzą życzliwość czytelnika. Szczególnie autentycznie oddane są relacje między rodzeństwem. Z zapałem kibicujemy bohaterom, z zaciekawieniem obserwując ich stopniową przemianę. Końcowa scena sprawia, że z niecierpliwością oczekujemy kontynuacji.
"Słoneczniki są silne, bo przetrwają każdą burzę..."
poniedziałek, 13 maja 2019
"Zagubiona" Katarzyna Michalak
"Zagubiona" to druga, po "Pisarce", część Trylogii Autorskiej Katarzyny Michalak.
Za każdym razem kiedy otwieram książkę Katarzyny Michalak, wpadam w wir emocji i niespodziewanych zwrotów akcji. Tak było i tym razem. Powieść, będąca nie-autobiografią tytułowej pisarki, Ewy Kotowskiej, wciągnęła mnie od początku.
Ewa, kryjąca się początkowo pod imieniem Weronika, snuje opowieść o nieszczęśliwym dzieciństwie i skazanej na klęskę miłości. W życiu dziewczyny pełno zakrętów i kiedy tylko wydaje nam się, że teraz już jej się uda, niespodziane przeszkody stają na jej drodze... powieści pisane przez życie są najbardziej zaskakujące i nieprawdopodobne. Tak jest i tym razem.
Choć nie wiemy ile pisarki jest w "Pisarce" i w "Zagubionej", sama autorka mówi, że jest to jej najbardziej osobista powieść...
Perypetie Weroniki i Wiktora porywają czytelnika, książkę trudno odłożyć aż do ostatniej strony. Nie do wiary ile nieszczęść jest zdolny znieść człowiek i choć trudności w życiu bohaterów czynią ich historię ciekawą, nie życzyłabym takich przeżyć nikomu... zdarzają się przebłyski radości, przelotne sukcesy, przeplatane jednak momentami smutku i grozy. Dziewczyna, a później młoda kobieta, dzielnie walczy z przeciwnościami losu, lecz ten nieustannie rzuca jej kłody pod nogi. Po przeczytaniu drugiego tomu dręczą mnie pytania: czy Weronika-Ewa pozbiera się? Jak potoczą się jej dalsze losy? Czy może liczyć na pomoc przyjaciół i czy odważy się o nią poprosić?
Na odpowiedzi będę musiała niestety poczekać do wydania trzeciego tomu cyklu: "Marzycielki".
Za każdym razem kiedy otwieram książkę Katarzyny Michalak, wpadam w wir emocji i niespodziewanych zwrotów akcji. Tak było i tym razem. Powieść, będąca nie-autobiografią tytułowej pisarki, Ewy Kotowskiej, wciągnęła mnie od początku.
Ewa, kryjąca się początkowo pod imieniem Weronika, snuje opowieść o nieszczęśliwym dzieciństwie i skazanej na klęskę miłości. W życiu dziewczyny pełno zakrętów i kiedy tylko wydaje nam się, że teraz już jej się uda, niespodziane przeszkody stają na jej drodze... powieści pisane przez życie są najbardziej zaskakujące i nieprawdopodobne. Tak jest i tym razem.
Choć nie wiemy ile pisarki jest w "Pisarce" i w "Zagubionej", sama autorka mówi, że jest to jej najbardziej osobista powieść...
Perypetie Weroniki i Wiktora porywają czytelnika, książkę trudno odłożyć aż do ostatniej strony. Nie do wiary ile nieszczęść jest zdolny znieść człowiek i choć trudności w życiu bohaterów czynią ich historię ciekawą, nie życzyłabym takich przeżyć nikomu... zdarzają się przebłyski radości, przelotne sukcesy, przeplatane jednak momentami smutku i grozy. Dziewczyna, a później młoda kobieta, dzielnie walczy z przeciwnościami losu, lecz ten nieustannie rzuca jej kłody pod nogi. Po przeczytaniu drugiego tomu dręczą mnie pytania: czy Weronika-Ewa pozbiera się? Jak potoczą się jej dalsze losy? Czy może liczyć na pomoc przyjaciół i czy odważy się o nią poprosić?
Na odpowiedzi będę musiała niestety poczekać do wydania trzeciego tomu cyklu: "Marzycielki".
piątek, 10 maja 2019
"Wyspa wspomnień" Dorota Milli
"Wyspa wspomnień" to lekka książka na lato. Znajdziemy tu wakacyjny romans, nierozwiązaną tajemnicę z przeszłości, nostalgiczny powrót do miejsc dzieciństwa. Taka podróż sentymentalna uliczkami nadmorskiego Dziwnowa.
Główna bohaterka, Liliana, powraca po latach do miasta, które stanowiło tło jej młodzieńczych przygód. Nad Bałtykiem spotyka dawne przyjaciółki oraz przystojnego ratownika. Jakby tego było mało, dziewczyna usiłuje rozwikłać zagadkę morderstwa sprzed lat, niestety bezskutecznie. Być może kolejne części dziwnowskiej sagi pozwolą Lili odkryć prawdę, lecz tego dowiemy się dopiero za jakiś czas...
Do poczytania na leżaku, przy szumie fal.
Główna bohaterka, Liliana, powraca po latach do miasta, które stanowiło tło jej młodzieńczych przygód. Nad Bałtykiem spotyka dawne przyjaciółki oraz przystojnego ratownika. Jakby tego było mało, dziewczyna usiłuje rozwikłać zagadkę morderstwa sprzed lat, niestety bezskutecznie. Być może kolejne części dziwnowskiej sagi pozwolą Lili odkryć prawdę, lecz tego dowiemy się dopiero za jakiś czas...
Do poczytania na leżaku, przy szumie fal.
niedziela, 5 maja 2019
"Iskra światła" Jodi Picoult
Jodi Picoult po raz kolejny, z właściwą sobie lekkością, w mistrzowski sposób opisuje niełatwy temat.
Do kliniki aborcyjnej w stanie Missisipi wdziera się zrozpaczony ojciec i zaczyna strzelać do ludzi. "Obrońca życia" morduje bez litości. Co roku w USA zdarzają się takie przypadki, statystyki są przerażające. A przecież "... wszyscy (tu) obecni mają historię, która kończy się w tych czterech ścianach. Gdyby ten dzień potoczył się zwyczajnie, wiele z tych historii nie zostałoby opowiedzianych. Na róg Juniper i Montfort prowadziło wiele dróg... Wszystkie te kobiety łączyło jedno: żadna nie prosiła o tę chwilę w swoim życiu."
Książka porusza drażliwy temat aborcji. Poznajemy także obowiązujące w Stanach Zjednoczonych przepisy i procedury odnoszące się do wykonywania tego zabiegu. Głównym motywem powieści jednak są moralne wybory obecnych w klinice kobiet i prowadzące do nich ścieżki. Autorka przybliża nam historie głównych bohaterów dramatu, dzięki czemu zaczynamy rozumieć kierujące nimi pobudki. Dowiadujemy się także, że praca w klinice może być niebezpieczna dla jej personelu. Nie brakuje bowiem ekstremistów, którzy nie zawahają się zabić w imię "obrony życia". Paradoks.
"Ustawy są czarne i białe. Życie kobiet to tysiące odcieni szarości."
Nigdy nie wiemy jakie czynniki doprowadziły do podjęcia przez kogoś trudnej decyzji. Nie jesteśmy w stanie postawić się na miejscu drugiej osoby. Nawet o najbliższych nie wiemy wszystkiego. Jodi nawołuje do rozmowy z drugą osobą i próby jej zrozumienia, bez oceniania i narzucania własnej moralności.
Do kliniki aborcyjnej w stanie Missisipi wdziera się zrozpaczony ojciec i zaczyna strzelać do ludzi. "Obrońca życia" morduje bez litości. Co roku w USA zdarzają się takie przypadki, statystyki są przerażające. A przecież "... wszyscy (tu) obecni mają historię, która kończy się w tych czterech ścianach. Gdyby ten dzień potoczył się zwyczajnie, wiele z tych historii nie zostałoby opowiedzianych. Na róg Juniper i Montfort prowadziło wiele dróg... Wszystkie te kobiety łączyło jedno: żadna nie prosiła o tę chwilę w swoim życiu."
Książka porusza drażliwy temat aborcji. Poznajemy także obowiązujące w Stanach Zjednoczonych przepisy i procedury odnoszące się do wykonywania tego zabiegu. Głównym motywem powieści jednak są moralne wybory obecnych w klinice kobiet i prowadzące do nich ścieżki. Autorka przybliża nam historie głównych bohaterów dramatu, dzięki czemu zaczynamy rozumieć kierujące nimi pobudki. Dowiadujemy się także, że praca w klinice może być niebezpieczna dla jej personelu. Nie brakuje bowiem ekstremistów, którzy nie zawahają się zabić w imię "obrony życia". Paradoks.
"Ustawy są czarne i białe. Życie kobiet to tysiące odcieni szarości."
Nigdy nie wiemy jakie czynniki doprowadziły do podjęcia przez kogoś trudnej decyzji. Nie jesteśmy w stanie postawić się na miejscu drugiej osoby. Nawet o najbliższych nie wiemy wszystkiego. Jodi nawołuje do rozmowy z drugą osobą i próby jej zrozumienia, bez oceniania i narzucania własnej moralności.
"Czasownik "żyć" jest zawsze warunkowy."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






