piątek, 30 października 2020

To będą "Grzeszne święta." "PS I życzę Ci dużo miłości".

 Lubicie opowiadania o miłości? A może książki świąteczne? Nowe antologie łączą świąteczny klimat z gorącym romansem. Czy może być coś lepszego na rozgrzewkę? 

Oba zbiory mają premierę 28 października. 

"Grzeszne święta"

Gwiazdka jeszcze nigdy nie była tak pociągająca. Zbiór „Grzeszne święta” to dziesięć gorących, wigilijnych opowieści mistrzyń gatunku: Pauliny Świst, K.N. Haner, Anny Wolf, Agaty Suchockiej, Agnieszki Siepielskiej, Anny Szafrańskiej, Marty W. Staniszewskiej, J.B. Grajdy, Anny Bellon i Kingi Litkowiec. „Grzeszne święta” w księgarniach już od 28 października.

Zbiór gorących opowiadań na zimne wieczory. Za oknami śnieg i  mróz, a w ciepłym wnętrzu, rozświetlonym blaskiem ognia igrającego w kominku, spotykają się spojrzenia, splatają się palce, usta łączą się w pocałunku. Zamiast szelestu papieru towarzyszącego rozpakowywaniu prezentów słychać szelest ubrań zsuwających się na podłogę. To będą wyjątkowe Święta.

Boże Narodzenie to gorący okres dla sympatycznej Stelli. Aby opłacić czesne za studia, dziewczyna biega po lokalnej galerii handlowej przebrana za elfa. Wśród czekających na Mikołaja dzieci czuje się jak ryba w wodzie. Jej piękny uśmiech przyciąga jednak nie tylko spragnione prezentów maluchy, ale też pewnego tajemniczego mężczyznę. Niewinny spacer niespodziewanie przeradza się w jedną z bardziej ekscytujących przygód, a zniewalająco przystojny nieznajomy okazuje się być kimś, kogo zupełnie się nie spodziewała.

Życie Anastazji wypełnione jest po brzegi pracą. Jako szefowa kuchni w luksusowym hotelu zupełnie nie ma czasu na miłość, a wigilijny wieczór oznacza dla niej tylko powrót do pustego mieszkania po ciężkim dniu pracy. Te Święta okażą się jednak zupełnie inne – a wszystko za sprawą pewnego pociągającego architekta.

Jak powszechnie wiadomo, przeciwieństwa lubią się przyciągać. Tak jest też w przypadku Rose i Jasona – pary sąsiadów, którzy darzą się szczerą nienawiścią. Najchętniej omijaliby się szerokim łukiem; to niestety niemozliwe ze względu na ich nad wyraz towarzyskich dziadkówie organizujących regularne spotkania, w których również Rose i Jason muszą uczestniczyć. Nadchodzące Święta zapowiadają się szczególnie przerażająco, bo staruszkowie zamierzają spędzić je wspólnie. Pozornie nieznośna Wigilia przybiera jednak zupełnie nieoczekiwany obrót. Czy młodzi ludzie dojdą do porozumienia, a nienawiść zostanie wyparta przez inne uczucia?

„Grzeszne święta” to zbiór najgorętszych opowieści o namiętnych przygodach, które wydarzyły się w Gwiazdkę. Piękne kobiety, przystojni mężczyźni i puszysty śnieg… Dziesięć autorek, z których każda odznacza się niepowtarzalnym stylem, oddaje w ręce czytelniczek zbiór wyjątkowych opowieści. Z pewnością każda znajdzie w nim coś dla siebie.  


 
 Autorki: Paulina Świst, K.N. Haner, Anna Wolf, Agata Suchocka, Agnieszka Siepielska, Anna Szafrańska, Marta W. Staniszewska, J.B. Grajda, , Anna Bellon i Kinga Litkowiec

Tytuł: „Grzeszne święta”

Wydawnictwo: AKURAT

Premiera: 28 października 2020

Cena: 39,90 zł


"PS I życzę Ci dużo miłości"

Najpopularniejsze polskie autorki literatury obyczajowej przygotowały dla swoich czytelniczek prawdziwą świąteczną niespodziankę, czyli tom najpiękniejszych opowieści o miłości, która narodziła się dzięki świątecznej kartce. W antologii „PS I życzę Ci dużo miłości” czytelniczki odnajdą cały wachlarz szczerych emocji i wzruszeń. W gronie autorek znalazły się: Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Katarzyna Misiołek, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler, Natasza Socha oraz Małgorzata Warda. Zbiór „PS I życzę Ci dużo miłości” w księgarniach już od 28 października.

Pola ma dwadzieścia kilka lat, wybuchowy temperament i talent do wpadania w kłopoty, a na dodatek przez swój niewyparzony język musi w tym roku zupełnie sama przygotować wigilijną kolację dla całej rodziny. Dziewczyna postanawia jednak za wszelką cenę sprostać oczekiwaniom rodziny. Podczas świątecznych porządków odkrywa w podłodze tajemniczą skrytkę z pamiątkami oraz starym listem miłosnym. Czy Pola zdoła odnaleźć autorkę listu?

Gośka jest głęboko przekonana, że najsilniejsze porywy serca ma już dawno za sobą. Dramatyczne rozstanie z miłością życia, a potem seria rozczarowujących związków sprawiły, że szalona i spontaniczna studentka przemieniła się z czasem w stateczną i pozbawioną radości życia kobietę. Wszystko zmienia się jednak, gdy Gosia odkrywa zaadresowaną do siebie kartkę – sprzed dziesięciu lat! Wiedziona instynktem postanawia rozwiązać tajemnicę z przeszłości. Dokąd zaprowadzi ją ta nieoczekiwana wiadomość?

Marysia przeszła w życiu wiele – śmierć męża, wyprowadzkę syna i utratę najlepszej przyjaciółki. Z upływem lat nie traci jednak pogody ducha a przez życie idzie ze szczerym uśmiechem na twarzy i dobrą książką w dłoni. W jednej z nich zupełnie przypadkowo odnajduje świąteczną kartkę napisaną lata temu przez jej ukochanego. Z kartki wynika, że jedna decyzja mogła na zawsze odmienić życie Marysi. Kobieta w przypływie impulsu postanawia wybrać się do Sopotu i odnaleźć swoją dawną miłość. Jak skończy się ta wyjątkowa przygoda?

„PS I życzę Ci dużo miłości” to zbiór najpiękniejszych opowieści o świątecznej miłości. Osiem wyjątkowych autorek, w gronie których znalazły się tak znane pisarki literatury obyczajowej, jak Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Katarzyna Misiołek, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler, Natasza Socha i Małgorzata Warda, znane są już czytelniczkom z doskonale przyjętego zbioru „Miłość z widokiem na morze”. Tym razem akcja będzie miała miejsce nie na gorącej plaży, ale w otoczeniu puszystego śniegu i aromatu świeżo upieczonych pierniczków. „PS I życzę Ci dużo miłości” to książka, która powinna trafić pod każdą tegoroczną choinkę!

 

Autorki: Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler, Małgorzata Warda, Katarzyna Misiołek

Tytuł: „PS I życzę Ci dużo miłości”

Wydawnictwo: MUZA

Premiera: 28 października 2020

Cena: 39,90 zł





źródło: informacje prasowe


Daniel Radziejewski "Miasteczko Anterrey. Znamię"

 Tytuł: "Miasteczko Anterrey. Znamię"

Autor: Daniel Radziejewski

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 280

Rok wydania: 2019

Moja ocena: 7/10


"Anterrey ogarniała ciemność. Miasteczko nie kładło się jeszcze do snu, a może po prostu nigdy się z niego nie wybudzało. Czasami wydawało się, że żyje własnym życiem: niby spokojnym, aczkolwiek tajemniczym, radosnym, lecz bez uśmiechów na ustach, żywym, a jednak zaledwie na skraju egzystencji. Tu nikt nie przyjeżdżał w odwiedziny, bo odwiedzić Anterrey na chwilę to się osiedlić, a osiedlić się to nigdy już nie wyjechać.

Była w nim jakaś niewytłumaczalna magiczna moc, której nawet najstarsi mieszkańcy nie potrafili wytłumaczyć. To tutaj jesień trwała przez większą część roku; to tutaj mieszkańcy zrywali kontakty z rodziną i przyjaciółmi z zewnątrz, jakby ich nigdy nie mieli. Pozostanie w Anterrey było przejściem na emeryturę od życia, ku lenistwu i obojętności duszy, ku beztroskiemu marazmowi i błogiej apatii.

Miasto dziwne, a nawet mistyczne, lecz tajemnicze i pociągające. Co ciekawe, mieszkańcy nigdy nie potrafili określić jego dokładnej lokalizacji na mapie."

Anterrey jest miejscem spokojnym, lecz nie jest to błogi odpoczynek, raczej cisza środowiska pogrążonego w otępieniu, zniechęceniu i oczekiwaniu na nieuniknioną katastrofę.

W tym budzącym grozę miasteczku budzi się ze śpiączki znany pisarz horrorów, Anthony O'Donell. Doznał on poważnego urazu głowy po upadku z wysokiego klifu. Mężczyzna powoli wraca do życia, ma jakieś niejasne wizje. Czy to sny, czy wspomnienia, a może pomysł na fabułę nowej książki?

W małej leśniczówce mężczyzna mieszka razem z Barbarą. Kobieta niby to opiekuje się nim, więc powinna być mu bliska. Niestety, pisarz cierpi na zaniki pamięci. Czy to jego żona czy kochanka? Kobieta zachowuje się dziwnie oschle, w widoczny sposób źle się czuje w jego towarzystwie.

"Kim jest ta kobieta? Czy moja własna żona mogłaby coś przede mną ukrywać? Jeśli tak, to dlaczego? Czy jej chłód i dystans mają jakiś związek z tym wszystkim?"

W umyśle Anthony'ego mnożą się pytania.

Tymczasem w spokojnym dotąd miasteczku dochodzi do serii zaginięć. Wkrótce znalezione zostają zwłoki. Sprawę morderstw prowadzi Richard Murray, którym poza zawodową sumiennością w wykonywaniu obowiązków służbowych rządzą też prywatne pobudki. Zależy mu na odnalezieniu zbrodniarza. 

Mieszkającego pod lasem szamana dręczą niepokojące majaki. 

"Choć nikt nie dostrzegał nadciągającego zła, nieco ponad dziesięć lat temu przeczucie i złowroga wizja potrząsnęły umysłem starego człowieka wybudzonego ze snu. Indianin Yakshit przywoływał w myślach jeszcze świeże obrazy. To nie był zwykły sen i on o tym wiedział. Doświadczył już tego niejednokrotnie, nawet zanim przybył do Anterrey. Przeczucie. Nie zdarzało się często, ale kiedykolwiek nadeszło, wnet obracało się w rzeczywistość. Szaman zawsze wiedział, ile zostało czasu. I choć nie każda antycypacja była jednakowo silna, to wszystkie naznaczone były jedną ponurą cechą - zwiastowały nadchodzący koszmar wybranych dusz, mający swoje źródło w dawno minionych egzystencjach."

Czy stary człowiek oszalał czy też naprawdę ma kontakt z zaświatami?

W atmosferze narastającej grozy toczy się śledztwo. Wychodzą na jaw dawne i nowe tajemnice. Co łączy zabójstwa?

Autor poruszył wiele wątków, które łączą się pod koniec powieści. Nagle bredzenie starego czarownika nabiera nowych znaczeń a Anthony i Richard odkrywają prawdę.

Daniel Radziejewski miał niewątpliwie ciekawy pomysł na fabułę: połączenie powieści grozy z kryminałem. Niesamowite miasteczko uwięzione pomiędzy światami, w którym powracające dusze toczą swój bój o sprawiedliwość. 

Opisy dokonanych zbrodni są wstrząsająco plastyczne, działają na wyobraźnię czytelnika, budząc odrazę i lęk.

Lektura "Miasteczka..." niesie uczucie niepokoju i oczekiwania - co jeszcze się wydarzy, co wyskoczy na nas z ciemności? Na poddaszu słychać jakieś kroki, w kącie skrywa się niewyraźny cień, w udręczonej bezsennością głowie rodzą się niebezpieczne urojenia.

Policyjne śledztwo zbacza na manowce. Kiedy już wydaje nam się, że wiemy kto jest zabójcą, następuje zaskoczenie. Rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste.

Nie wszystko w powieści mi się podobało. Tytułowe znamię miało dość marginalne znaczenie. Spodziewałam się czegoś więcej, jakiejś związanej z nim legendy. Pojawił się błysk rozpoznania przy spotkaniu dwójki naznaczonych i... tyle. Później jakieś wspomnienie czym owe znaki mogą być, lecz ten temat moim zdaniem można było bardziej rozbudować. Dialogi chwilami wydawały mi się sztuczne. 

Ogromnym plusem jest stworzony przez autora klimat. Książka idealnie nadaje się na długie jesienne wieczory. 

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



środa, 28 października 2020

Magdalena Majcher "Stan nie! błogosławiony" i "Obcy powiew wiatru"

Tytuł: "Stan nie! błogosławiony" 

Autor: Magdalena Majcher

Wydawnictwo: Pascal

Ilość stron: 384

Rok wydania: 2017

Book tour: Dominika Hubert

Pola i Jakub są szczęśliwym małżeństwem. Stanowią dobraną parę, on jeździ do pracy w kancelarii prawniczej, ona pracuje zdalnie z domu. Niczego nie brak im do szczęścia, choć matka Poli uważa inaczej. Kobieta chciałaby jak najszybciej zostać babcią, co podkreśla przy każdym spotkaniu z młodymi. Zofia to wiecznie niezadowolona, zgryźliwa dewotka, dla której ważniejsze jest zdanie sąsiadek z kościelnej ławy niż dobro własnego dziecka. Sama Pola nie nazywa rodzicielki "mamą", bo ta nie sprawdziła się w swojej najważniejszej roli.

Niespodziewanie dziewczyna zachodzi w ciążę i dowiaduje się, że dziecko może urodzić się chore. Początkowy szok zastąpiła rosnąca miłość do rozwijającego się w niej życia, lecz katastroficzna wiadomość zburzyła psychikę ciężarnej.

Wspólnie z mężem zastanawiają się co zrobić w sytuacji kiedy z każdym badaniem rośnie prawdopodobieństwo, że maleństwo będzie obciążone zespołem Downa. Przyszli rodzice martwią się czy podołają opiece nad dzieckiem specjalnej troski. Jakub zastanawia się czy przyszły syn lub córka poradzi sobie gdy rodziców zabraknie i zostanie sam na świecie.

To bardzo trudna decyzja. Pola przez długi czas bije się z myślami a czas nieubłaganie pędzi. Dziewczyna może dokonać aborcji jedynie w początkowej fazie ciąży, w razie takiej decyzji musi się więc szybko decydować na zabieg. Z drugiej strony dziecko może urodzić się całkowicie zdrowe.

Co zrobią Pola i Jakub? Cokolwiek wybiorą, będą ponosić konsekwencje tej decyzji przez całe życie.

To bardzo aktualna książka w obecnych czasach. Przytoczę parę słów autorki:

"Ta historia dojrzewała we mnie bardzo długo i zasiadłam do jej pisania, nie wiedząc jeszcze, że uda się wydać moją debiutancką książkę. Przysięgam, wówczas temat zaostrzenia prawa aborcyjnego w ogóle się jeszcze w mediach nie pojawiał. Trzeci października zapisał się w najnowszej historii Polski jako "czarny poniedziałek" a ja z niedowierzaniem patrzyłam na to, co się dzieje i myślałam: "Przecież nie mogą zmusić kobiet do rodzenia chorych dzieci! To byłoby nieludzkie!"

Podpisuję się pod słowami Magdaleny Majcher: to jest nieludzkie...

Książkę polecam każdemu kto pragnie zrozumieć potworny dylemat kobiety postawionej w takiej sytuacji.


Tytuł: "Obcy powiew wiatru"

Cykl: Saga nadmorska, tom 1

Autor: Magdalena Majcher

Wydawnictwo: Pascal

Ilość stron: 400

Rok wydania: 2019

Book tour: Dominika Hubert

"Marcjanna położyła się spać w Polsce, wprawdzie okupowanej, ale wciąż w Polsce, a obudziła się w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a dokładniej: na Ukrainie Zachodniej wchodzącej w skład ZSRR."

"Obcy powiew wiatru" opowiada o losach rodziny Zielczyńskich, którym przyszło żyć w czasie wojny na Wołyniu. Pomimo dochodzących do nich wieści o zbliżającej się wojnie długo łudzili się, że bitewna pożoga ominie spokojną wieś. Boleśnie przekonali się o tym jak bardzo się mylili. Wkrótce Marcjanna wraz z rodzicami, bratem i niedobitkami rodu zmuszeni są do podjęcia trudnej decyzji o porzuceniu własnego domu i majątku i ucieczce przed Sowietami i Ukraińcami. Z dnia na dzień przyjaciele i sąsiedzi stali się zaciekłymi wrogami.

"Lepszy niepewny los na Zachodzie niż pewny na Wschodzie."

W takich ryzykownych czasach przyszło dorastać Marcjannie i Antoniemu oraz ich dalszym krewnym. Los nie oszczędzał nawet najmłodszych.

Powieść wywołała u mnie wiele emocji. Współczuję ludziom, którzy stracili swój dom i najbliższych. Te straszne przeżycia były rzeczywistością mieszkańców Wołynia. Magdalena Majcher pięknie pisze o emocjach:

"Widzisz, dziecko, pierwsza miłość ma to do siebie, że jest pierwsza. Wtedy wydaje nam się, że też ostatnia, ale po niej przychodzą druga, trzecia i kolejne. Każda inna. Nie jest tak, że serce, które kiedyś pokochało, nie zabije już dla nikogo innego. Często mówi się, że ta pierwsza miłość jest najsilniejsza, ale to nieprawda. Potem wspomina się tę pierwszą i ostatnią, a to, co pomiędzy, traci na znaczeniu."

"Są w życiu człowieka takie chwile, kiedy wydaje się, ze nie udźwignie więcej, a jedyne, co pozostaje, to się poddać. Czas się zatrzymuje, a potem nagle zegar przyspiesza, jakby chciał nadrobić te utracone sekundy."

Autorka umiejętnie poprowadziła losy wielkiej rodziny. Poza rodzicami i bratem głównej bohaterki mowa tu o jej licznych ciotkach, wujkach, kuzynach, przyjaciółkach, dziadkach. Zrobiła na mnie wrażenie ilość przedstawionych postaci, z których każda ma swój indywidualny charakter. Wszystko do siebie pasuje: styl wypowiedzi poszczególnych osób, środowisko, jakie zamieszkują, ich wzajemne relacje.

Jestem bardzo ciekawa kolejnych tomów sagi nadmorskiej.

"Stan nie! błogosławiony" i "Obcy powiew wiatru" Magdaleny Majcher dotarły do mnie jednocześnie przez book tour Dominiki Hubert, dlatego znalazły się w jednym poście. Dziękuję organizatorce za możliwość udziału.

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



poniedziałek, 26 października 2020

Leszek Herman - "Zbawiciel"

 Tytuł: "Zbawiciel"

Cykl: Sedinum, tom 4

Autor: Leszek Herman

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 606

Rok wydania: 2020

"From unconfirmed information obtained in the Soviet controlled zone (Stettin) - the German operation Heiland der Welt failed. The transport did not reach its destination."

"Zbawiciel" jest pierwszą książką Leszka Hermana jaką miałam okazję przeczytać. Zachęciły mnie pozytywne recenzje poprzednich części. Na szczęście czwarty tom można spokojnie czytać bez znajomości wcześniejszych przygód bohaterów.

Podczas koncertu w szczecińskiej katedrze pod sklepieniem budowli następuje niegroźny wybuch i na zgromadzonych wiernych sfruwają kolorowe płatki kwiatów. Media nazywają zdarzenie żartem i zastanawiają się jakie środowisko jest za niego odpowiedzialne.

Do redakcji wiodących portali oraz gazet trafia ostrzeżenie a po kilku dniach następuje kolejna eksplozja, dramatyczna w skutkach. Tym razem ginie człowiek. Sprawą zaczyna zajmować się policja.

Czas ucieka a zamachowiec zapowiada następne działania. Czy uda się odcyfrować znaki zapisane na karteczkach znalezionych na miejscach wcześniejszych wybuchów?


Głównymi bohaterami powieści są dziennikarze Paulina i Piotr oraz architekt Igor.

Pierwsza dwójka szuka tematów dla swojej gazety, usiłując rozwikłać zagadkę płatków kwiatów i nieznanego szyfru.

Igor tymczasem zajmuje się renowacją spichlerzy na Łasztowni. Prywatnie jest przyjacielem Pauliny. 

Nad redakcją zawisły czarne chmury. Nowa szefowa ma bardzo konkretne poglądy polityczno religijne, do których dostosowuje treść przekazywanych czytelnikom informacji. Nieustannie torpeduje pomysły Pauliny, z którą od początku się nie polubiły. Wątek konfliktów w redakcji jest bardzo rozbudowany.

Wiele także dowiadujemy się na temat prowadzonych przez Igora pomiarów geodezyjnych.

Autor poświęcił dużo miejsca opisowi architektury miasta, co może spodobać się mieszkańcom Szczecina, dla mnie jednak wiele opisów było zbędnych. Dodały one tomowi objętości, lecz nic nie wniosły do akcji.

Fabuła rozwija się powoli. Mamy tu wiele niepowiązanych ze sobą wątków: renowacja zabytkowych spichlerzy, wybuch w katedrze, tajemnicze zaginięcie wykonawcy prac odkrywkowych, towarzystwo duńskich arystokratów i ich enigmatyczny nowy pracownik.

Powieść jest napisana ciekawie. Widać, że autor dużą wagę przyłożył do zebrania materiałów na temat historii Szczecina od czasów drugiej wojny światowej. 

Pomiędzy rozdziałami dotyczącymi czasów obecnych znalazły się wstawki z czasów wojny, które rozbudzają ciekawość, jednak na połączenie wszystkich elementów trzeba czekać prawie do końca książki. Ostatnie 50 stron czyta się błyskawicznie. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza.

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



środa, 21 października 2020

Premiera "Jak umieramy" Rolanda Schulza

21 października - premiera książki Rolanda Schulza "Jak umieramy".

Co dzieje się z twoim ciałem, kiedy umierasz? Co czujesz – smutek, ból? A potem, kiedy twoje serce przestanie bić? Jak wygląda śmierć? Co nastąpi potem, zanim zostaniesz pochowany? Co pozostaje po człowieku? Jak znika ze świata w sensie fizycznym i duchowym – w pamięci potomnych? Jakich potrzeba warunków, ile czasu, aby wszyscy o nim zapomnieli? Aby zniknął bez śladu. Na te pytania odpowiada, i to bardzo szczegółowo, „Jak umieramy” Rolanda Schulza. 

 „Kilka dni przed śmiercią, kiedy nikt jeszcze nie zna godziny twojego zgonu, serce przestaje pompować ci krew do koniuszków palców dłoni. Potrzebna jest bowiem gdzie indziej: w głowie i w centrum ciała, tam, gdzie znajdują się płuca, serce, wątroba. Krew przestaje dopływać również do palców nóg. Stopy robią się zimne a oddech płytki. Zmysły przestają działać. Twoje ciało zaczyna żegnać się z życiem” – tak brzmią pierwsze zdania niezwykłego przewodnika po ostatniej podróży każdego z nas. Roland Schulz szczegółowo opisuje to, co przeżywamy podczas naszych ostatnich dni i godzin.

 Tę podróż ciała śledzimy wraz z nim od sekcji zwłok aż do pogrzebu, aby na końcu zadać pytanie co umieranie i śmierć oznaczają dla tych, którzy pozostają wśród żywych: jak przebiega nasza żałoba i jak udaje nam się żyć dalej? 

Pierwsza część książki „Umieranie” jest poświęcona umieraniu fizycznemu, ostatnia, pod tytułem „Żałoba”, zamazywaniu się wspomnień o nieboszczyku wśród jego bliskich i znajomych. Pomiędzy nimi znajduje się część  zatytułowana „Śmierć”, łącząca obydwa te znikania w jeden, nadal niepojęty, fenomen unicestwienia żywej istoty.

Choć ukazywały się książki o podobnej tematyce, to zazwyczaj były to poradniki, jak radzić sobie z lękiem przed unicestwieniem, ze stratą najbliższych. Schulz nie pociesza, nie próbuje niczego tłumaczyć, ubarwiać, łagodzić. Wziął się do pracy jak rasowy reporter i pokazał tylko fakty. Przedstawienia rzeczowo, bezstronnie, w sposób prawdziwy i udokumentowany proces umierania. Autor przed przystąpieniem do napisania „Jak umieramy” przeprowadził liczne rozmowy z lekarzami, pielęgniarzami, biologami, pracownikami hospicjów, patologami, grabarzami, psychologami, duchownymi oraz żałobnikami. Efekt jego pracy nie jest jednak ani podręcznikiem, ani pracą naukową, a próbą opisania – w sposób możliwie zrozumiały, procesu umierania i śmierci. Bez tajemnic, patosu i mitologizowania procesu odchodzenia.

źródło: informacja prasowa


"Gwiazda szeryfa" - Aleksandra Borowiec

 Tytuł: "Gwiazda szeryfa"

Autor: Aleksandra Borowiec

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ilość stron: 656

Rok wydania: 2020

Booktour: Kryminał na talerzu

""Pionierzy!" - tak pisano w propagandowych ulotkach do nieszczęśników, którzy podobnie jak on postanowili związać przynajmniej na chwilę swój los z pruskim odludziem. Powinni pisać raczej "frajerzy", zażartował kiedyś do Waligóry i było w tym równie wiele prawdy, co goryczy. Przyjeżdżających tutaj ludzi skuszono perspektywami wygodnych, dobrze wyposażonych domów i mieszkań, świetnie płatnej pracy, a przede wszystkim - możliwościami odkucia się dzięki poniemieckiemu mieniu po biednych, głodnych czasach okupacji. Wyruszali więc, nieszczęśni pielgrzymi, zabierając w tę drogę tyle tylko, ile mieli na grzbiecie, podczas podróży rojąc o złocie i klejnotach ukrytych w murowanych ścianach domów, o puszystych dywanach na drewnianych, lakierowanych podłogach, pieszczących swym miękkim dotykiem ich zrogowaciałe podeszwy nawykłych do chodzenia boso stóp; o kredensach pełnych srebrnych, pańskich sztućców i naczyń z porcelany tak cieniutkiej, że aż prześwieca przez nią światło; o wodzie, której nie trzeba nosić z mozołem ze studni, bo leci wprost z kranu; o parach butów, które będzie można zakładać na co dzień, ile tylko kto będzie chciał; o sukniach, o futrach, o zegarkach. I o jedzeniu roili, o jedzeniu, którego już nigdy nie miało im zabraknąć.

Przyjechawszy, wszędzie tutaj zastawali nędzę i głód, i morze ruin aż po horyzont."

"Co z tego, że wygodne, porządnie murowane domy biły na głowę ich wcześniejsze chałupy czy biedne domki, że mieszkania były widne, przestronne i wygodne, z osobnymi łazienkami i centralnym ogrzewaniem, skoro przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy, zdewastowane, zniszczone żołnierskimi butami, z porozbijanymi oknami, ścianami zapaskudzonymi nieczystościami, a niekiedy krwią; skoro co cenniejsze elementy wyposażenia padły łupem Sowietów, a pozostałe rozszabrowano albo rozbito w drobny mak; skoro zdatnych do zamieszkania budynków było mniej niż przyjezdnych, których upychano coraz gęściej, czyniąc życie uciążliwym, a z czasem i niemożliwym do wytrzymania."

Na ziemie odzyskane, a konkretnie do Olsztynka na Mazurach przyjeżdża nasz bohater. Stefan Malewski, milicjant, marzy o zrobieniu kariery, wspominając dawne westerny. Myśli o sobie jak o szeryfie na dzikim zachodzie. Jest młody i zapalczywy, pragnie łapać przestępców, tymczasem wszystkie jego marzenia obracają się w pył w zetknięciu z rzeczywistością.

Poważnych przestępstw tu nie ma a drobne występki zamiata się pod dywan. Każdy kręci własne interesy na boku. Bieda aż piszczy, więc ludzie spekulują i handlują czym się da.

Rozżalony Stefan pomału popada w alkoholizm. W pracy nie ma nic istotnego do roboty a mieszkanie musi dzielić z obcymi ludźmi.

Niespodziewanie milicjanci znajdują trupa ze śladami pazurów na ciele, rozszarpanego jak przez jakąś bestię. Rozpoczynają się poszukiwania mordercy.

Z początku sądziłam, że w lasach grasuje wilkołak. Z czasem stwierdziłam, że to nie ten typ książki i musi chodzić o przerażającego, lecz pospolitego mordercę - człowieka. Zakończenie powieści całkowicie mnie zaskoczyło.

Książkę czytało się świetnie, pomimo jej ponadgabarytowej wielkości. Aż trudno uwierzyć, że "Gwiazda szeryfa" to debiut literacki autorki. 

Aleksandra Borowiec bardzo realistycznie oddała środowisko Olsztynka. Każda z postaci posiada własną indywidualność. Język bohaterów pasuje do ich ról społecznych. Jestem zauroczona klimatem jaki udało się stworzyć pisarce. Nie zabrakło także elementów humorystycznych.

Zgadzam się z opinią wydawcy, wytłuszczoną grubym drukiem na tylnej okładce:

"Polscy miłośnicy twórczości Stephena Kinga doczekali się wreszcie powieści, która umiejętnie łączy elementy opowieści obyczajowej z nadnaturalnymi i przyprawiającymi o drżenie serca zdarzeniami."

Polecam!


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko/
https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko


poniedziałek, 19 października 2020

"Zwilczona" - Adrianna Trzepiota

 Tytuł: "Zwilczona"

Cykl: Zwilczona, tom I

Autor: Adrianna Trzepiota

Wydawnictwo: Świat Książki

Rok wydania: 2020

Ilość stron: 368

Główna bohaterka powieści, Jaśmina, mieszka w mazurskiej wsi. Jest z zawodu nauczycielką a po godzinach mamą i żoną. Dba o dom i rodzinę. Niestety jej mąż okazuje się człowiekiem nieodpowiedzialnym i dziecinnym. Joachim najwyraźniej nie dorósł do roli męża i ojca. Myśli tylko o swoich rozrywkach, kolegach i grach. W niczym nie pomaga małżonce, traktuje ją wręcz grubiańsko.

Jaśmina, pozostawiona sama sobie, ucieka w świat fantazji. Wyobraża sobie mityczną wilczycę, będącą uosobieniem kobiecych sił witalnych. Zaczyna słyszeć głos intuicji, podpowiadający jej co robić. 

"Poprawiłam makijaż, wsiadłam do samochodu, spojrzałam w lusterko i zobaczyłam w nim kobietę, mądrą, zaradną, kobietę, która pragnie miłości i życiowych przyjemności. Nie zdrad i ciągłej erotomanii, tylko czasu spędzanego w otoczeniu ludzi, wina, świec, poezji, muzyki, dobrej energii. Widziałam w tym lustrze przepiękną istotę z fascynującymi oczami. Wyglądała jak pies husky. Zielonooka, dzika, walcząca szamanka."

Nie mija wiele czasu a ignorowana przez męża, lecz wciąż atrakcyjna kobieta poznaje sympatycznego Władka, z którym wymienia miłosne maile. Ciągnie ją do niego, lecz jednocześnie wciąż kocha męża.

Drogowskazów szuka u swojej wilczycy, wróży z kart, spotyka się z wiejską znachorką. Jaka będzie ostateczna decyzja Jaśminy?

Koleżanka artystka podpowiada:

"Zacznijcie w końcu rozmawiać ze swoją Wilczycą. Ona jest waszym drugim obliczem. Głosem wewnętrznym, tym, który odzywa się w chwili zagrożenia albo podczas snu. Właśnie ją teraz narysowałam. Popatrzcie jej głęboko w oczy i zobaczcie, czego tak naprawdę od was wymaga. Nie chce być trzymana na uwięzi. "Wilk nie przeżyje na łańcuchu. Pies nie przetrwa w lesie." Wilczyca żyje w stadzie, chce być dzika i wyzwolona, ale tylko jedna samica na całe stado ma swego wybranka, któremu daje potomstwo. Gdy któraś jest słaba, inne ją podgryzają, szczypią i zostaje wykluczona. Dlatego musi nieustannie dbać o swoją pozycję. To drapieżny ssak. Nie poddaje się bez walki. A wy? Skapitulowałyście już na samym początku. Wilczyca potrzebuje dużych przestrzeni, jest niestrudzonym wędrowcem, ma rozwinięty system mowy ciała. W ten sposób komunikuje się z innymi. Warczy, szczeka, wyje, skomle, piszczy."

W powieści dużo jest poezji, autorka wspomina wiersze i piosenki autorstwa uznanych polskich twórców. Świat realny miesza się z niepokojącymi wizjami. Drogowskazem staje się intuicja, przeczucie. Czy można mu wierzyć?

Zdaniem autorki

"Zwierzę ma instynkt, człowiek intuicję. Nadmierne korzystanie z rozumu sprawia, że jest stłamszona i w ten sposób umiera. Tak samo jest z mięśniami. Organy długo nieużywane zanikają.. Czasami intuicja bywa sprzeczna z rozumem, dlatego człowiek ma wybór. Wolną wolę."

Adrianna Trzepiota nie raz odwołuje się do powieści Clarissy Pinkoli Estes "Biegnąca z wilkami".

"Zwilczona" jest polską interpretacją zamysłu amerykańskiej pisarki. Jaśmina dużo czasu poświęca na rozmyślania o kobiecej duszy, życiu i wszechświecie. Ze względu na te przemyślenia książkę czyta się dość ciężko, brak ciągłości zdarzeń. Z rozterek miłosnych bohaterki przechodzimy do urywków piosenek, poezji, wolnych skojarzeń, gubiąc watek. Konstrukcja powieści jest nie do końca przemyślana, chaotyczna. 

"Kiedy czary i magia biegną na czterech łapach - to znak, że musi wydarzyć się coś dobrego." - obiecuje wydawca.

Wbrew zapowiedzi więcej tu jednak ludowych mądrości i poszukiwania duchowości niż stricte magii. Widać fascynację autorki tematem metafizyki. Książka może się spodobać amatorom tej tematyki.

Niezaprzeczalnym atutem tomu jest przepiękna złota okładka z wizerunkiem wyjącej wilczycy i siedzącej przed nią kobiety na tle pełni księżyca.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Świat Książki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko/
https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko