środa, 11 sierpnia 2021

Antologia opowiadań "Niebezpieczne związki". Różni autorzy. Recenzja premierowa.

Tytuł: "Niebezpieczne związki"

Autorki: 

Alicja Sinicka

 K. C. Hiddenstorm

 I. M. Darkss

 Agata Suchocka

 Patrycja Strzałkowska

 Anna Wolf

 Magdalena Winnicka

 Edyta Folwarska

 Kinga Litkowiec

 Paulina Świst

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 352

Data wydania: 11-08-2021

Moja ocena: 8/10


"Nicolas znów usłyszał tę samą melodię. To samo nucenie. Przyciągało go ku sobie, choć nie miał pojęcia, skąd właściwie dochodzi. Zdawało się być wszędzie. W sekretny sposób otępiało jego zmysły, gdy stał w środku nocy w jakimś zaułku. Miasto było jakby zamglone, odległe.

Nagle ujrzał kobietę w ciemnej szacie powiewającej na wietrze. Włosy przysłaniały jej twarz, a delikatny materiał wirował, tańczył w rytm melodii.

Nyja.

Spowita poświatą księżyca kojarzyła się ze zjawą. Kołysała biodrami raz po raz. Zmysłowo, wyzywająco. Dłońmi przesunęła po ciele, zahaczywszy paznokciem o lewe ramiączko, a Nick pragnął pomóc mu się osunąć, odsłonić jej jedwabistą skórę. 

Potem Nyja uniosła głowę i szepnęła coś, jak gdyby rozmawiała z gwiazdami.

Roześmiała się głośnio, a świat... świat wyblakł. Błękit jej tęczówek był jedynym kolorem niepodporządkowującym się czerni."

I. M. Darkss "Pocałunek śmierci" 


***

SEKS, PRZEMOC, WULGARYZMY - to określenia filmów na Netflixie, które zamiast ostrzeżeniem są zapowiedzią dobrej zabawy. Te same sformułowania można by było umieścić na okładce zbioru opowiadań "Niebezpieczne związki". 

Antologia mieści w sobie prace dziesięciu popularnych pisarek, znanych z erotyków i romansów. 

Każde z nich przedstawia inne oblicze miłości i niebezpieczeństwa. Mamy tu mafię i policjantów, czasem działających pod przykrywką, pospolitych złodziei oraz gangsterów a nawet niebezpiecznego psychopatę mającego oko na pewien typ kobiet. 

Nie znajdziecie w tej książce grzecznych dziewczynek i porządnych chłopaków, w tekstach przewija się za to cała galeria oryginalnych charakterów. Nad wszystkim dominuje szybka akcja i buzujące pożądanie. Pragnienia, emocje, ryzyko, życie na krawędzi. To idealna wakacyjna lektura, pozwalająca na oderwanie się od nudnej rzeczywistości i przeniesienie w świat pełen niebezpieczeństw, które można przeżyć bez ryzyka, nie ruszając się z plażowego leżaka. 

Wszystkie opowieści łączy jedno - dobry styl, dzięki któremu świetnie się je czyta. Dobrze się bawiłam podczas lektury. Najbardziej spodobały mi się: otwierający zbiór tytuł "To nie ja" Alicji Sinickiej o zaskakującym zakończeniu, "Fatalne zauroczenie" Edyty Folwarskiej - już wiem, że sięgnę po książki tej pisarki - "Gra" Pauliny Świst z bezczelną rudą panią mecenas oraz "Niebezpieczne związki... przyczynowo-skutkowe" Magdaleny Winnickiej, w którym mogłam powrócić do moich ukochanych bohaterów trylogii "Grzechy mafii": Kosty i Alicji, tym razem w roli rodziców.

To jest moja subiektywna ocena. Każdemu może spodobać się inne opowiadanie, więc musicie przeczytać wszystkie, żeby wyrobić sobie własną opinię. 

Pomiędzy poszczególne rozdziały wplecione zostały definicje z zakresu prawa i kryminalistyki oraz fragmenty kodeksu karnego, odpowiadające tym czynom. 

Jeśli lubisz zbiory opowiadań oraz romanse, bez wahania sięgnij po "Niebezpieczne związki". Zabawa na kilka godzin gwarantowana.

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko








niedziela, 8 sierpnia 2021

Karolina Wasilewska "Pytania bez odpowiedzi"

 Tytuł: "Pytania bez odpowiedzi"

Autor: Karolina Wasilewska

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 370

Data wydania: 03-12-2020

Book tour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 9/10


"Jeśli człowiek zaczyna kontrolować uczucia i myśli, to staje się katem dla serca i umysłu, bo sercu dyktuje, co ma czuć, a rozumowi narzuca tok myślenia. Człowiek nie jest robotem, którego można zaprogramować, żeby funkcjonował według określonego schematu."


Według opisu na okładce ta książka jest historią o Hani, wrażliwej nastolatce, której mama po rozwodzie wpadła w alkoholizm. Tak naprawdę jest to jednak opowieść o wielu ludziach: o Hani, Dorocie, Sylwestrze, Magdalenie, o pani Stasi, o Szymonie i Elżbiecie, o Tomaszu, doktorze Piotrze i księdzu Julianie. Każdy z nich ma za sobą pogmatwaną przeszłość a ich losy dziwnie się splatają.

Matka Hani jest cenionym pracownikiem, za dnia radzi sobie doskonale, lecz wieczorami rozpamiętuje rozstanie z mężem przy kieliszku wina. Z czasem z kieliszka robią się dwa, trzy, a później butelka.

Dorotę zdradziły aż dwie bliskie osoby: mąż i najlepsza przyjaciółka, Magdalena. W dalszej części historii poznajemy losy tej ostatniej. Nie było jej łatwo w życiu, choć to nie usprawiedliwia jej postępku.

16-letnia Hania jest bardzo samotna. Decyduje się podjąć pracę jako opiekunka osoby starszej, 85-letniej pani Stasi. Młoda kobieta jest trochę zbyt dociekliwa. Jej żądza poznania prawdy za wszelką cenę irytowała mnie. Dotyczy to zarówno sprawy Doroty, jak i Szymona. Dziewczyna notorycznie wtyka nos w nie swoje sprawy. Poza tym jest całkiem sympatyczna, może aż za miła. Dobrze się uczy, nie sprawia problemów, dba o matkę i o dom, choć powinno być odwrotnie. Ciężar emocjonalny, jaki dźwiga, wywiera niemały wpływ na jej psychikę.


"Przed każdym spotkaniem z Magdaleną Hanka odczuwała mrowienie i ucisk w rękach. Wiedziała, że to nerwica. Próbowała zmierzyć się z nadmiernym kontrolowaniem obszarów życia, na które nie ma wpływu. Nie było to łatwe, bo los nie szczędził jej niemiłych niespodzianek. Dziewczynie wydawało się, że może wszystko, jeśli tylko wystarczająco się postara. Przez to źle znosiła swoje i cudze porażki, bo stawiała się w roli kogoś, kto może im zapobiec. Im bardziej się starała, tym bardziej gorzki był smak niepowodzenia."


Zdawało mi się, że jej matka, Dorota, jest skazana na przegraną. Zdarzył się jednak przypadek losowy, który zmusił ją do opamiętania się.

Autorka zwraca uwagę na wielką pomoc jaką stanowią grupy wsparcia dla osób uzależnionych oraz znaczenie wiary dla psychiki. 

"Pytania bez odpowiedzi" to nie jest łatwa lektura, choć doskonale napisana i już od pierwszej strony czyta się ją naprawdę przyjemnie. Autorka poruszyła wiele trudnych tematów: zdradę małżeńską, rozwód, alkoholizm, przemoc, gwałt. W powieści przedstawione są życiorysy wszystkich istotnych dla fabuły postaci. 

Według mnie jest to bardzo dobra książka obyczajowa, przedstawiająca różne życiowe sytuacje. Karolina Wasilewska pokazała losy osób wywodzących się z różnych grup społecznych, wszystkie odcienie życia. 

Dziękuję Andżelice za możliwość udziału w book tour. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



sobota, 7 sierpnia 2021

A. L. Jackson "Pocałunek gwiazdy"

Tytuł: "Pocałunek gwiazdy"

Autor: A. L. Jackson

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 448

Data wydania: 14-07-2021

Moja ocena: 8/10 


"Po pokoju przeszedł ledwie dosłyszalny szept.

Kiedy nagle zrozumiałam, przeszły mnie ciarki. Wszystkie włoski pokrywające mi ramiona i kark zjeżyły się. 

Zastygłam w bezruchu. Groza chwyciła mnie za gardło. 

Uświadomiłam sobie, że nie jestem tu sama.

Odwróciłam się bardzo powoli.

Przerażenie walczyło we mnie z ciekawością.

Przymrużyłam oczy i wbiłam wzrok w przeciwny koniec pokoju, skąd, jak mi się zdawało, emanowała jakaś energia. 

Czułam, jak z każdą sekundą przybiera na sile.

A kiedy wreszcie w ciemności wyłowiłam mroczną sylwetkę siedzącą w wielkim fotelu, serce mi struchlało.

Na widok tego człowieka chciałam krzyczeć, ale żaden dźwięk nie dobył się ze ściśniętego przerażeniem gardła.

Żołądek miałam zaplątany na tysiąc supłów.

Powinnam rzucić się do ucieczki. To było dla mnie jasne jak słońce. Należało jak najszybciej dać stąd nogę i udawać, że w ogóle nie zauważyłam mężczyzny przyczajonego w głębi pokoju.

Ja jednak byłam jak sparaliżowana."

 

Mia była świadkiem morderstwa bliskiej jej osoby i do dziś nie może otrząsnąć się z poczucia winy. Czy mogła coś zrobić, by jej pomóc?

Kiedy spotyka Leifa od razu czuje, że powinna od niego uciekać, a jednak nie może się oprzeć czarowi tego tajemniczego mężczyzny. Mię charakteryzuje wielka empatia, ta kobieta od razu wyczuwa panujący nastrój i się do niego dopasowuje. Wychwytuje uczucia otaczających ją ludzi z czułością radaru. 


"Wydawało mi się, jakby jakaś niewidzialna siła przyciągała mnie do ciemności, której on był jądrem."

"Jedynie oczy zdradzały, że mężczyźnie temu nie jest całkowicie obca delikatność. Miały kolor ciemnomiodowy, bliżej krawędzi tęczówki jednak ciemniały, przechodząc w czerń. Były to oczy człowieka, który być może naoglądał się zbyt wielu okropności w życiu. Smutek i nienawiść, które się z nim zrodziły, zabarwiły tęczówki."


On także ma za sobą bagaż złych doświadczeń. Nie są to jednak tylko koszmarne wspomnienia, lecz całkiem realne niebezpieczeństwo. Leif odgrodził się od przeszłości oraz teraźniejszości. Skupia się na muzyce, jednocześnie obmyślając zemstę na tym, kto skrzywdził jego najbliższych. Unika zobowiązań, trzyma się na uboczu. Wierzy, że sprowadza nieszczęście na każdego, z kim zetknie go los a karmę postrzega jako złośliwe indywiduum, siedzące gdzieś z boku i nabijające się z jego starań zbudowania normalnego życia.


"Ten facet był przerażająco piękny i zły do szpiku kości.

Cały składał się z blizn, których nikomu nigdy nie pokazywał."


Ona jest malarką, on - perkusistą w zespole country, obecnie na gościnnych występach z inną grupą. 

Oboje się ukrywają przed prześladowcami. To nie jest dobry moment na wiązanie się z drugą osobą, tym bardziej, że Mia odpowiada nie tylko za siebie. Jest samotną matką dwójki uroczych dzieciaków. 

Ta jej miłość rodzicielska była tym, co mnie przede wszystkim w tej książce urzekło. Dlatego daję jej tak wysoką ocenę. 

***

Autorka operuje krótkimi zdaniami, nieraz jednowyrazowymi, jednak potrafi doskonale oddać uczucia bohaterów oraz otaczającą ich aurę. 


"Miałam straszne przeczucie, że to właśnie on, nikt inny, mógłby tego dokonać. Tylko w jego ramionach poczułabym się na tyle bezpiecznie, że niestraszne byłyby mi wszystkie upiory przeszłości.

A przy okazji pogruchotałby mi serce, co do tego nie miałam żadnych złudzeń."


"Współodczuwałam jego udrękę. Cięła niczym nóż.

Starałam się przytrzymać nas razem.

Nie dopuścić do tego, żebyśmy się bezpowrotnie od siebie oddalili. Mimo to czułam, jak jego osobista tragedia pochłania i tratuje nas oboje.

Czułam bijącą od niego ślepą furię.

Złość.

Nienawiść.

Żądzę mordu.

Być może właśnie teraz po raz pierwszy wyraźnie ujrzałam w nim wszystkie te uczucia.

Ten żar tlący się w ciemności jego duszy.

Dojmujący, realny, budzący grozę.

Zrozumiałam, jak głębokie są rany, które nosi w sercu.

Zrozumiałam, że wiecznie krwawią."


"To coś między nami buzowało niczym ogień.

A tam, gdzie płonie ogień, ostatecznie zostaje popiół.

Pył, szczątki."


Wspaniałe były opisy atmosfery na koncertach oraz klimatu panującego w domu Lyrika i Tamar, gdzie cała zgraja dzieciaków wszystkich członków zespołu bawiła się razem a czuwał nad nimi ten, kto akurat miał czas. Jak jedna wielka rodzina. 

A. L. Jackson pięknie opowiada o uczuciach, jednak ta sama poetyckość, która wtedy zachwyca, całkiem nie sprawdza się w scenach erotycznych. Użyte w nich zdrobnienia i metafory, jak "ostrze rozkoszy" czy rzeka płynąca między nogami śmieszą i zniechęcają. Są żenujące. 

Ogólnie styl powieści jest całkiem w porządku, lecz myślę, że bardzie przemówi ona do młodszych czytelniczek. Pewnie zachwyciłabym się nią w wieku nastu czy dwudziestu lat. 

Świetnie, że autorka postawiła na motyw muzyczny a dodatkową przynętą na czytelnika jest tajemnica Leifa, którą poznajemy krok po kroku oraz atmosfera zagrożenia unosząca się nad naszą parką. Do końca nie wiadomo co się tu jeszcze wydarzy. 


"Był moją oślepiająco piękną spadającą gwiazdą."

 

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki powieści. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




piątek, 6 sierpnia 2021

Agnieszka Pruska "Ciało poniekąd ponętne"

Tytuł: "Ciało poniekąd ponętne"

Autor: Agnieszka Pruska

Wydawnictwo: Oficynka

Ilość stron: 318

Data wydania: 12-05-2021

Moja ocena: 6/10


"- I jeszcze, żeby te ciała były chociaż atrakcyjne i ponętne - wytknęłam.

Dawid zakrztusił się rybą, Rafał zapatrzył się na mnie, zapominając, że nalewa sobie wody, a Julka skrzywiła się z obrzydzeniem. No tak...

- Chodzi mi o to, że nie jest to widok, który chętnie się ogląda.

- Mam nadzieję, bo jeżeli szukacie atrakcyjnych nieboszczyków... - Podgórski zawiesił głos, a kąciki ust zadrgały mu podejrzanie.

- NIE szukamy, sami się znajdują. I niektóre zwłoki, które znalazłyśmy, były w lepszym stanie niż inne, czyli bardziej atrakcyjne dla oka."


Alicja i Julka, przyjaciółki odpoczywające na urlopie we Władysławowie, z zawodu nauczycielki a z zamiłowania detektywki - nawet jeżeli nie ma takiego słowa, to jak nazwać kobiety bawiące się w domorosłe śledztwa? - po raz kolejny znajdują zwłoki.

To im się zdarza notorycznie a tego lata wykryły aż dwa trupy. Całkowicie przez przypadek. Przy czym pierwsze ciało było w gorszym stanie - czyli według naszych pań mniej atrakcyjne - od drugiego. Chociaż lubię czarny humor nie nazwałabym zwłok "atrakcyjnymi" bądź też "ponętnymi" w jakim stanie by nie były. 

Ich rozmowy, w zamierzeniu komiczne, wywoływały tylko uśmiech politowania. Kobitki w kółko tokowały o potencjalnej atrakcyjności trupów oraz o tym co zjedzą. Tak na zmianę. Wielu osobom tematy funeralne odebrałyby apetyt, ale nie naszym rybożernym turystkom z żyłką grzybiarską. 

Julka i Alicja po wezwaniu policji na miejsce znalezienia denata postanawiają samodzielnie odnaleźć zabójcę, bo im się nudzi. A nudzą się ponieważ boją się wirusa, w związku z czym nigdzie nie chodzą, chyba że do ogródka. 

Z początku książka wydała mi się ciekawa, taka życiowa, bo opisywała sytuację, którą wszyscy doskonale poznaliśmy w ciągu ostatniego półtora roku, jednak po jakimś czasie miałam szczerze dość ich rozmów o pandemii i covidzie i o tym jak żyć, żeby się nie zarazić. Zalatywało lekką paranoją. 


"To lato było dziwne. Nigdy wcześniej nie planowałyśmy spacerów, biorąc pod uwagę, ile osób będziemy mijały. Owszem, zdarzały nam się śledcze spacery, podczas których zahaczałyśmy o sklepy lub hotele, żeby zdobyć informacje na interesujące nas tematy lub o konkretnych osobach. Wtedy brałyśmy pod uwagę porę, kiedy będzie najmniejszy ruch. Ale dlatego, żeby spokojnie porozmawiać, a nie, by unikać tłoku."


Co prawda turyści to inny gatunek, który zdaje się popadać w letnie rozluźnienie na tyle, żeby rozsądek zostawić w domu. Często postępują na granicy lekkomyślności i głupoty, co szczególnie łatwo zaobserwować nad Bałtykiem. Przykładem mogą być wybory miss epidemii. Jednak obserwacje naszych nauczycielek także mnie jakoś drażniły.


"Przyglądałam się plaży i doszłam do wniosku, że wygląda, jakby żyła własnym życiem, niczym wielkie cielsko. Ruszała się. Ludzie niby leżeli i opalali się, ale tak naprawdę co chwilę coś robili: siadali, wstawali, chodzili, grali, biegli do wody lub z niej wracali, smarowali się olejkami, zgarniali piasek z koców, a nawet usiłowali odbijać piłkę, co na zatłoczonej plaży z góry skazane było na niepowodzenie. I protesty współopalających. Ona się rusza - powiedziałam z lekkim obrzydzeniem, bo nie wiem, dlaczego plaża skojarzyła mi się z niesympatycznym stworem."


Spodziewałam się, że przy jakby nie było komedii, będę się dobrze bawić, nawet jeśli jest to komedia kryminalna. Znam paru autorów tworzących ten gatunek, przy których tytułach parskam śmiechem. Agnieszka Pruska się do nich nie zalicza. Nie rozbawiła mnie. Ostatnio przeżyłam podobne rozczarowanie kiedy w ulubionej sałatce znalazłam seler naciowy. Niby da się zjeść, ale to nie ten smak.

Książka jest napisana poprawnie, choć trochę irytują przydługie dialogi i kilkukrotne powtarzanie tego samego. Na pewno znajdą się osoby, którym lektura przypadnie do gustu. Mnie jakoś nie zachwyciła. 

Dziękuję wydawnictwu Oficynka za egzemplarz recenzencki powieści.




W roli ciała Michał. Jak widać na poniższych zdjęciach żyje i ma się dobrze.

Tekst i zdjęcia: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko






czwartek, 5 sierpnia 2021

Bella Di Corte "Lupo"

Tytuł: "Lupo"

Autor: Bella Di Corte

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 448

Data wydania: 04-08-2021

Moja ocena: 10/10


"Gdy kogoś kochamy, wystawiamy się na łaskę i niełaskę życia i śmierci. Gdy kochamy, możemy wszystko stracić. To przypadek decyduje, czy nasza dusza ocaleje, czy przestanie istnieć. Cudowne jest to, że nawet jeśli wszystko utracimy, możemy wszystko zacząć od nowa. Trzymamy się kurczowo tej malutkiej cząstki, która w nas ocalała, tego kawałka żaru, który nie przestaje się tlić, i to on staje się fundamentem do odbudowy."


Ona. Mariposa Flores. Przedziwne i cudowne jednocześnie połączenie dziecka i kobiety. 21-letnia dziewczyna, która nosi kredki w plecaku. Choć przymiera głodem, nie rezygnuje ze swojej godności. Jest lojalna wobec przyjaciół, szczera i odważna. Kocha motyle i kolor niebieski. Wierzy w moc swoich marzeń pomimo przeciwności losu.


"Błękit. O niczym innym nie mogłam myśleć. Jego oczy. Były błękitne. Zatracałam się w tym błękicie, wynosił mnie w kosmos, lata świetlne od ziemi. Jego oczy były spokojne, ale miały w sobie coś tajemniczego."


On. 40-letni Vittorio Lupo Scarpone. "Wielki zły wilk we włoskim garniturze." Syn głowy mafijnej rodziny, która rządzi w Nowym Jorku. Kiedyś był księciem, lecz zaryzykował wszystko, by ocalić niewinną dziewczynę. Teraz jest samotnym wilkiem, który zabija aby przetrwać.


"Ze wszystkich klubów na świecie musiała wejść właśnie do mojego."


Spotykają się przypadkiem na ulicy. Jakimś cudem milioner zwrócił uwagę na żebraczkę. Na jej widok odżyły wspomnienia. Vittorio proponuje Mariposie umowę małżeńską. To miał być czysty interes: on potrzebował partnerki, ona potrzebowała pieniędzy i miejsca do życia. Tylko że nie da się uniknąć uczuć, choćbyśmy tego chcieli.

***

Zakochałam się w tej książce. Bella Di Corte uwodzi słowami. Relacja pomiędzy dwójką bohaterów rozwija się powoli. Mamy okazję dokładnie poznać każde z nich jeszcze zanim się zwiążą. Nie są idealni. Mariposie daleko do Miss Universe a  Vittorio nie jest kryształowy. Zaczynają darzyć się wzajemnym uczuciem pomimo swoich wad. 

Lupo jest spokojnym człowiekiem, który wie, że zemsta najlepiej smakuje na zimno. Nie jest porywczym furiatem, jakich pełno w romansach mafijnych. 

Mariposa ma swoje zasady, których się trzyma nawet w obliczu niebezpieczeństwa. Na związek z Vittorio przystała z rozsądku, jasno określając swoje oczekiwania. 

Motylek i Wilk to dwójka dojrzałych ludzi. Chociaż dzieli ich spora różnica wieku liczne przejścia sprawiły, że dziewczyna nabrała życiowej mądrości. Pomimo, iż jest biedna, umie się zachować i wysławia się kulturalnie. 

Oboje są ludźmi na poziomie, którzy dobrze wiedzą, co robią. Tworzą związek partnerski, w którym król i królowa będą rządzić wspólnie. Takich bohaterów lubię. Są prawdziwi, ludzcy i pomimo posiadanej władzy potrafią okazać szacunek drugiemu człowiekowi. 

Jasne, przemoc też jest tu obecna, w końcu to powieść mafijna, jednak nie jest bezsensowna ani przesadzona. Wszystkie elementy są doskonale zrównoważone. Bella Di Corte wie jak pisać, żeby przykuć uwagę czytelnika nawet gdy w danej chwili niewiele się dzieje.

Nie ma tu zbędnych wulgaryzmów a sceny miłosne opisane są ze smakiem. Okazuje się, że da się napisać powieść w klimacie mafijnym nie naśladując filmów Vegi. 


"Dotykał mnie delikatnie i z namysłem, a jego dłonie nie były ani miękkie, ani nadmiernie szorstkie. Wodził dłońmi wzdłuż mojego ciała, jakby chciał je zapamiętać.

Choć się nie znaliśmy. dotykał mnie w taki sposób, jakby chciał sprawdzić, czy coś między nami zaiskrzy.

A może to ja byłam kretynką, jeśli sądziłam, że chodzi mu o coś więcej niż o seks.

Może to były moje pobożne życzenia."

 

Nawet w tym bezwzględnym świecie zdarzają się akty dobroci, zdarza się miłość, przyjaźń i lojalność a bohaterowie kierują się nie tylko pożądaniem i chęcią zemsty, lecz także mądrością i rozwagą.


"Wiedziałem, że jej lojalność wobec mnie nie ma granic i że nie cofnie się przed niczym, jeśli ktoś będzie próbował wyrządzić mi krzywdę. Dokładnie takiej królowej potrzebował u swojego boku potężny król."

 

To był naprawdę piękny romans. Książka bardzo mi się podobała i z pewnością sięgnę po kolejne tomy. 

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



środa, 4 sierpnia 2021

Ewelina Nawara, Małgorzata Falkowska "Niedoskonały". Recenzja premierowa.

Tytuł: "Niedoskonały"

Autorki: Ewelina Nawara, Małgorzata Falkowska

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 320

Data premiery: 04-08-2021

Moja ocena: 7/10


"Chciałam chłonąć Simona, jakby zaraz świat miał mi go zabrać. Powiedzieć, że to żart czy coś podobnego. Sprowadzić do rzeczywistości, w której niestety prawdą okazywał się popieprzony układ, który sama zaproponowałam w obawie przez... odrzuceniem."

 

Simon po wypadku zamknął się w domu i pogrążył w depresji. Nie ma możliwości powrotu do pracy, siedzi sam, nie dopuszczając do siebie nawet najbliższych przyjaciół i zaniedbuje się. 

Niespodziewanie z dna rozpaczy wyrywa go Majka. Kobieta nie pozwala mu rozczulać się nad sobą i robi wszystko, żeby wyszedł znów do ludzi. Przy okazji zakochuje się. 


"Wydawał mi się superbohaterem. Nie bał się niczego, o czym przekonał wszystkich podczas balu, gdy obronił Olkę, zasłaniając ją własnym ciałem. Naraził się na ból poparzenia żrącym kwasem, tylko dlatego że sumiennie wypełniał swoje obowiązki. Niejeden w tamtym momencie zwiałby gdzie pieprz rośnie, a on... on wziął na siebie ciężar noszenia blizn, które miały "zdobić" gładkie ciało mojej przyjaciółki i księżnej Martagonu."


Simon Mares jednak ma opinię bawidamka, chłopaka na jedną noc, który uwodzi piękne panie i porzuca przy pierwszej okazji. Tak było do tej pory. Za taką osobę ma go otoczenie, nawet przyjaciele, a także Maja Zaleska. Pomimo iż darzy go uczuciem, dziewczyna nie spodziewa się wiele po obiekcie swoich westchnień. Postanawia więc poużywać ile się da i nie zastanawiać się nad przyszłością. 

Tymczasem mężczyzna myśli o niej coraz poważniej. Czy Simonowi uda się przekonać Majkę, że jego uczucie do niej jest szczere? Co się stanie gdy na jaw wyjdą tajemnice przeszłości? Czy miłość okaże się lekiem na całe zło?

***

"Niedoskonały" to druga część cyklu Małgorzaty Falkowskiej i Eweliny Nawary "Kingdom of Martagon". Autorki idealnie się dostroiły, nie da się powiedzieć, która część była pisana przez którą z nich. Styl jest lekki i przyjazny, książkę czyta się szybko. Historię poznajemy naprzemiennie ze strony Simona i Majki. 

Jeśli miała to być współczesna wersja bajki o pięknej i bestii to coś tu nie wyszło. Z Simona żadna bestia. Jest miłym facetem, któremu po raz pierwszy zależy na kobiecie i za wszelką cenę stara się zdobyć jej względy. Majka za to traktuje go przedmiotowo, z jednej strony chce wyciągnąć go z depresji, co się chwali, z drugiej - wykorzystać ich relację jako "przyjaźń z korzyściami". I kto tu jest bestią? 

To lekki romans w sam raz na wakacje. Można go spokojnie czytać bez znajomości pierwszego tomu, bo autorki przemycają wiele informacji pomiędzy wierszami, jak możecie zobaczyć we wcześniejszym cytacie. Polecam "Niedoskonałego" jako przyjemną, łatwą lekturę do przeczytania w pociągu lub na plażowym leżaku.

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki powieści.





No dobra, nie umiem rysować, ale przyznacie, że szkic trafnie oddaje tytuł książki. 

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko







poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Ilona Gołębiewska "Dotyk"

Tytuł: "Dotyk"

Autor: Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 416

Data wydania: 28-07-2021

Moja ocena: 8/10


"Pragnęła jego dotyku, a on szybko odczytał jej myśli. Masował czule jej ciało, pieścił je, obdarowując pocałunkami. Odwzajemniała jego czułość i namiętność. Chciała coraz więcej, a on dobrze odgadywał jej skryte pragnienia."


Majka stanowi jedną trzecią zespołu firmy PodSZEFka, którą założyła wraz z przyjaciółmi: Olgą i Sebastianem. Cała trójka ciężko pracowała na swój sukces. Coś, co zaczęło się jako hobby, wyrosło z pasji i zmieniło się w coraz bardziej znaną markę. 

Michał ma własną firmę remontowo-budowlaną. Jest starszy od Majki o ponad dziesięć lat. Tak jak i ona, ma za sobą przeszłość, choć działał na zgoła przeciwnym biegunie. Ma też Oliwię. 

Majka ma chłopaka, Błażeja. On ma dobrą pracę, ale... za granicą. Dziewczyna tęskni za nim, pomimo że ma przy boku przyjaciół. Brak jej miłości. Jest szybka, impulsywna, ledwie coś wymyśli już przechodzi do działania. Lubi szybką jazdę bez trzymanki i ostre imprezy. Z charakteru trochę przypomina mi tytułową Molly z powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

Z kolei Olga stanowi jej przeciwieństwo: to spokojna, zrównoważona kobieta, która ma nad wszystkim kontrolę, każdą złotówkę obraca w palcach przed wydaniem a firmowe sprawy sprawdza dwa razy. Łączy je przyjaźń z Sebastianem, który zajmuje się stroną internetową biznesu. 

Maja poznaje Michała w dość nietypowych okolicznościach, jednak pomimo początkowej nieufności ta dwójka szybko się dogaduje. Kobietę pociąga nowo poznany facet, lecz nie jest singielką i ma wyrzuty sumienia wobec nieobecnego partnera. Czy jej znajomość z Michałem ma szansę się rozwinąć?

Dodatkowo panna Wilner ma za sobą nieciekawą przeszłość, o której wiedzą nieliczni. Michał Złotowski zaś nie jest takim prostym chłopakiem, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje. Mężczyźni bardzo namieszają w życiu Majki, najpierw Krystian, później Błażej. Czy będzie w stanie zaufać kolejnemu?

"Miał w sobie to "coś", co Majkę od początku do niego przyciągało. Był taki spokojny i ... ułożony. Jej przeciwieństwo. Miała wielką ochotę zrobić w niego niegrzecznego chłopca. Zabawić się z nim, wyszaleć. Tak po prostu. Bez żadnych zobowiązań i deklaracji. Nie chciała nowego związku, ckliwych słów ani romantycznych uniesień. Liczyła na dobrą zabawę i miała przeczucie, że z Michałem będzie mogła spróbować czegoś nowego. Potrzebowała niezobowiązującego seksu, adrenaliny, emocji. Jak za starych dobrych czasów, kiedy czuła się prawdziwą królową życia."

***

Bardzo podobało mi się to, że autorka przypomniała zespół Husaria, znany z wcześniejszej jej książki "Zmysły". 

Recenzja "Zmysłów" tutaj: http://m-czas.blogspot.com/2021/05/ilona-goebiewska-zmysy.html

To wspaniałe, kiedy bohaterowie różnych książek spotykają się na kartach jednej powieści. Taki zabieg przypomina nam, że możliwości pisarskie są nieograniczone.

Mały minusik za ośmiokrotne powtórzenie zwrotu "w takim wydaniu". Tak, liczyłam, bo już po trzecim razie zaczęło to zwracać moją uwagę. 

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Spodobało mi się wprowadzenie intrygi, w którą zamieszani byli bohaterowie oraz wspomnienie o fundacji. 

Jak pisze sama autorka ""Dotyk" to powieść o tym, że jeden dzień, jedno spotkanie, jedna decyzja wystarczą, by odmienić swój los lub stracić coś bezpowrotnie. Majka, Olga, Michał i Robert boleśnie się o tym przekonują. Muszą rozliczyć się nie tylko z przeszłością, ale i z własną wizją świata."

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki powieści.



Okulary Sinsay, kolczyki Pepco, czasopismo Claudia sierpień 2021

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko