wtorek, 23 grudnia 2025

Paulina Świst "Umbra"

Tytuł: "Umbra"

Autor: Paulina Świst

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 320

Data wydania: 26-11-2025

Moja ocena: 8/10

 

Adwokatka Zofia Bojarska i prokurator Artur Cieniowski zostają porwani i uwięzieni w jednym pomieszczeniu. Aby się wydostać, ci naturalni wrogowie muszą podjąć grę narzuconą przez porywacza i nauczyć się współpracy. To oznacza konieczność odłożenia animozji na bok i nawiązania prawdziwego, ludzkiego, empatycznego kontaktu.

Dzieli ich wiele. Przede wszystkim odmienne podejście do przestępców: Zofia lubi swoich klientów i pogardza „sześćdziesionami”. Jest też sprawa bardziej osobista. Prywatnie Cień pociąga Zośkę, czemu dała wyraz pewnej nocy po tym, jak została porzucona przez chłopaka. Problem w tym, że nawaliła się wtedy jak szpak i niczego nie pamięta. Cieniowski nie wie, w jakim była stanie, bo jej zachowanie na to nie wskazywało, więc żywi do niej niesłuszny żal. Po tamtej nocy Zofia nie nawiązała kontaktu, a on poczuł się wykorzystany i porzucony. Nieważne, że sam zmienia partnerki szybciej niż pory roku.

Wiele wskazuje na to, że porywaczem jest tzw. „troll killer”, który w ostateczny sposób rozprawia się z internetowymi hejterami. Ma do nich osobisty żal, ich działania doprowadziły bowiem do tragedii.

Jak we wszystkich książkach Pauliny Świst, także tutaj pierwsze skrzypce gra intelekt bohaterów i ich słowna walka na cięte riposty. Na drugim planie, choć w ścisłym powiązaniu z nimi, rozwija się intryga kryminalna, którą Zofia i Artur próbują rozwikłać.

„Umbra” to książka, w której świetnie działa humor oparty na sarkazmie i inteligentnych dialogach. Bohaterów łatwo polubić, bo pod warstwą ironii, złośliwości i wzajemnych uprzedzeń kryją znacznie więcej, niż sami chcieliby przyznać. Narzucone zbliżenie i ekstremalne okoliczności zmuszają Zofię i Artura do konfrontacji nie tylko z porywaczem, ale też z własnymi emocjami i wyobrażeniami o sobie nawzajem. Dzięki temu odkrywają, że nie są tak źli, jak sądzili, a wcześniejsze oceny były krzywdzące i powierzchowne. To właśnie ta ewolucja relacji jest jednym z najmocniejszych punktów powieści.

Zakończenie sugeruje, że na jednym tomie ta historia się nie skończy i trudno się temu dziwić. To duet, który aż prosi się o kontynuację.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Emilia Jabłonowska "Wątpiąca"

Tytuł: "Wątpiąca"

Autor: Emilia Jabłonowska

Wydawnictwo: Nie Powiem

Ilość stron: 264

Data wydania: 05-11-2025

Moja ocena: 5/10

 

Książka od samego początku kusi klimatem: zamknięta społeczność, niewielka wieś, ciemny las dookoła i czające się w nim potwory, przez które nikt nie może opuszczać domów po zmroku. Autorka szybko pokazuje, że zagrożenie jest jak najbardziej realne. Trójka nastolatków postanawia sprawdzić, czy zakazy mają sens. To fatalna decyzja. Choć jesteśmy świadkami wydarzeń, trudno pojąć ich przyczynę i naturę niebezpieczeństwa.

Wkrótce we wsi odbywa się pogrzeb. Przyjeżdża na niego Luciana, siostra zmarłej, która wcześniej opuściła rodzinną miejscowość, by pracować w elektrowni. Na uroczystości pojawia się również kilka osób z zewnątrz. Gdy Luciana wraca do elektrowni, odkrywa ślady masakry. Poznaje Bernarda i razem próbują dowiedzieć się, co tak naprawdę się tutaj dzieje. Oboje narażają się na kontakt z nadnaturalnymi, śmiertelnie niebezpiecznymi istotami.

„Wątpiąca” to horror z tajemnicą do odkrycia i wątkiem miłosnym. Początkowo kojarzyła mi się z pewnym serialem, jednak na szczęście fabuła podąża własną ścieżką. Książka ma mocny, sugestywny klimat, ciekawy punkt wyjścia i obietnicę intrygi, która naprawdę potrafi wciągnąć. Problem w tym, że ta obietnica nie zostaje spełniona. Wraz z zakończeniem powieści nadal nie poznajemy żadnych konkretów. Historia urywa się w sposób, który sprawia wrażenie wstępu do większej serii, a nie zamkniętej opowieści. To właśnie zakończenie najbardziej mnie rozczarowało.

Mimo interesującego klimatu i intrygującego pomysłu, po lekturze pozostało we mnie poczucie niedosytu. To powieść dziwna, niejednoznaczna i nieoferująca rozwiązań.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

  

piątek, 19 grudnia 2025

A. Kowzan "Przyjaciel z różowego nieba"

Tytuł: "Przyjaciel z różowego nieba"

Autor: A. Kowzan

Wydawnictwo: Księżycowy Atrament

Ilość stron: 384

Data wydania: 05-09-2025

Moja ocena: 10/10

 

„Przyjaciel z różowego nieba” to opowieść o dziecięcej sile, mierzeniu się ze stratą oraz o odzyskiwaniu marzeń. Autor pokazuje, że nawet najbardziej osobiste pragnienia mogą mieć realny wpływ na świat.

Max Ross wychodzi z domu tylko na chwilę. Gdy wraca, w miejscu, które znał, zastaje dymiący krater. Bum! W jednej sekundzie jego rzeczywistość rozpada się na kawałki. Z dziecka dorastającego w szczęśliwej rodzinie staje się wojenną sierotą i trafia do sierocińca w ukrytym pałacu.

Chłopiec, zdruzgotany stratą, zamyka się w sobie i odcina od innych. Nie chce rozmawiać, potrafi być dotkliwy i okrutny w słowach: wypomina jednemu z nauczycieli niepełnosprawność, odrzuca też próbę nawiązania znajomości z sympatyczną Victorią. Dziewczynka interesuje się modą i marzy o projektowaniu strojów, Max zaś kiedyś chciał zostać astronautą.

Z czasem żal i gniew zaczynają słabnąć, a zachowanie chłopca stopniowo się zmienia. Wraz z Victorią odkrywa, że pałac jest miejscem znacznie bardziej fascynującym, niż mogłoby się wydawać. Stara budowla odsłania swoje sekrety powoli, jeden po drugim, jak elementy precyzyjnego mechanizmu: klik, klik, klik… Dopiero na końcu ukazuje się pełen obraz.

Autor umiejętnie dawkuje informacje, rzuca pozornie nieistotne hasła i pokazuje drobne gesty, które początkowo nie wydają się ważne. Miły czyn wobec nieznajomego dziecka, wracający jako ciepłe wspomnienie raptem trafia na swoje miejsce. Nagle widzimy całość, jakbyśmy spojrzeli na Ziemię z kosmosu. Okazuje się, że nie ma przypadków, a każdy element ma swoje znaczenie.

Książka wielokrotnie zaskakuje, podkreślając wartość przyjaźni i pozwalając czytelnikowi razem z Maksymilianem snuć marzenia o tym, co dziś wydaje się niemożliwe, a jutro może stać się realne.

W fabule pojawia się wydarzenie, które cofa ludzkość, odbierając jej znaną technologię. Trudno nie pomyśleć, że w podobnej sytuacji bylibyśmy zagubieni niczym dzieci we mgle.

Finał niesie nadzieję i przypomina, że prawdziwa przyjaźń nie ma daty ważności, a spełnianie marzeń bywa ważne nie tylko dla samego marzyciela.


Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Michalina Kowolik "Wszystko, czego pragnę na Święta, to Ty"

Tytuł: "Wszystko, czego pragnę na Święta, to Ty"

Autor: Michalina Kowolik

Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 320

Data wydania: 17-11-2025

Moja ocena: 8/10

 

Powieść zaczyna się jak klasyczna historia świąteczna, z pozoru lekka i przewidywalna, z drobnym konfliktem między bohaterami. Szybko jednak okazuje się, że pod warstwą choinkowych ozdób i pierniczków kryje się znacznie więcej emocji.

Poznajemy czworo bohaterów: Adama, Adę, Zuzę i Daniela. Zuza jest młodszą siostrą Adama, Ada jego dziewczyną, a Daniel przyjacielem i współpracownikiem z warsztatu. Ada marzy o tym, by choć raz spędzić święta wyłącznie z ukochanym, bez obecności jego siostry. Adam nie chce jednak zostawiać Zuzy samej i ma ku temu ważne powody, których… nie zdradza. Zamiast tego zrzuca winę na Adę, sugerując, że to ona nie radzi sobie z samotnością. W efekcie między kobietami rodzi się niechęć, a Ada zaczyna czuć się winna napięć w ich związku.

Wyjście z tej sytuacji podsuwają Zuza i Daniel: będą udawać parę, by Adam i Ada mogli wyjechać na święta bez wyrzutów sumienia. Problem w tym, że Daniel od dawna skrycie darzy Adę uczuciem, a jednocześnie jest nieufny wobec kobiet. Jego lęk przed bliskością ma źródło w dramatycznym wypadku z przeszłości, który odebrał mu pewność siebie. Na co dzień wesoły i otwarty, w głębi duszy boi się odrzucenia.

Sekrety są w tej historii kluczowe. Adam i Zuza skrywają bolesną prawdę o przeszłości swojej rodziny, Daniel zmaga się z traumą, a wszyscy obawiają się reakcji bliskich, gdy prawda wyjdzie na jaw. Tymczasem były chłopak Zuzy zaczyna grzebać w jej przeszłości i próbuje ujawnić kulisy sprawy, przez którą kiedyś ją porzucił.

 

Choć fabuła może wydawać się skomplikowana, z każdą kolejną stroną wciąga coraz bardziej. Nad teraźniejszym szczęściem bohaterów unosi się widmo ujawnienia sekretów i pytanie, czy partnerzy będą w stanie wybaczyć fakt, że nie poznali prawdy wcześniej. Bo przecież można się poczuć słusznie oszukanym, jeśli ktoś uznał, że nie jest się godnym zaufania.

W tle oczywiście święta. Zuza je uwielbia i z radością ozdobiłaby dom brokatem, ustawiła choinki w każdym kącie i wypełniła przestrzeń zapachem pierniczków oraz dźwiękami kolęd. Daniel z kolei świąt nie znosi. Wydaje się, że wszystko ich dzieli, a jednak im dłużej udają parę, tym bliższy staje się jej przyjaciel brata.

Im dalej w fabułę, tym więcej emocji i napięcia, porównywalnego do wyczekiwania na rozpakowanie prezentów spod choinki. Do tego dochodzą przyziemne problemy: panowie w ferworze pracy zapominają zarezerwować salę na firmową wigilię, Zuza zmaga się z nieprzyjemną koleżanką w pracy, a czas nieubłaganie ucieka.

To jedna z tych książek, przy których czytelnik ma ochotę wejść do świata bohaterów jak na plan serialu „Przyjaciele” i krzyknąć: „Powiedz mu wreszcie!”, „Wyznaj prawdę!”. Bo niewygodne fakty zawsze lepiej usłyszeć z ust bliskiej osoby, niż dowiedzieć się o nich od obcych.

Na koniec tej emocjonującej, świątecznej historii autorka serwuje jeszcze przepis na pierniczki. Miły dodatek, szczególnie dla tych, którzy lubią takie kulinarne akcenty w powieściach.

To ciepła, emocjonalna opowieść świąteczna, która oferuje coś więcej niż tylko romantyczną otoczkę. Autorka dobrze radzi sobie z budowaniem napięcia i emocji, a motyw sekretów i lęku przed prawdą wypada wiarygodnie. Momentami fabuła bywa nieco zawiła, ale nadrabia relacjami między bohaterami i atmosferą. Idealna lektura na zimowy wieczór, szczególnie dla czytelników, którzy lubią święta z domieszką dramatów serca i rodzinnych tajemnic.


Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Natalia Szyszkowska "Dwunaste piętro"

Tytuł: "Dwunaste piętro"

Autor: Natalia Szyszkowska

Wydawnictwo: Axis Mundi

Ilość stron: 192

Data wydania: 05-11-2025

Moja ocena: 7/10

 

Narratorka rozpoczyna swoją opowieść z perspektywy dwunastego piętra, gdzie znajduje się oddział szpitalny, na którym zmaga się z chorobą. Raz jesteśmy z nią tu i teraz, w rytmie powtarzalnych czynności dnia: przyjmowania leków, oczekiwania na obchód, obserwowania niezmiennego widoku za oknem. Innym razem wraz z nią odpływamy myślami do przeszłości: do dziecięcych psot z bratem i rodzinnych podróży, podczas których odkrywała świat z mężem i synem. W szpitalnej sali pozostają jej głównie wspomnienia, bo cóż innego można robić między jednym badaniem a drugim?

Choć bohaterka jest poważnie chora, nie jest to książka o umieraniu, lecz o życiu, które uporczywie trwa mimo wszystkiego. Zauważa, że jej rzeczywistość się skurczyła: z pełnej doświadczeń i podróży do kilku metrów szpitalnej przestrzeni; z towarzystwa wielu ludzi do obecności wyłącznie najbliższych. Bywa wściekła, zwłaszcza gdy ktoś usiłuje ją nieumiejętnie pocieszyć. Włosy kiedyś odrosną, ale to najmniejsza strata. Są też takie, których rak nie odda.

Boi się powrotu do domu, tego, jak zostanie odebrana z łysą głową i wychudzoną sylwetką. Nie może przytyć, choć je dużo. Walczy z bezsennością, a sen jest dla niej najcenniejszym paliwem do regeneracji. Wspomina rekordzistę, który potrafił nie spać przez wiele dni; sama wolałaby zdobywać rekordy w czymś o wiele przyjemniejszym, na przykład w przytulaniu ukochanej osoby.

To książka bardzo refleksyjna, gęsta od przemyśleń i obserwacji. Nie dla każdego, ale dla tych, którzy szukają intymnej, prawdziwej opowieści o kruchej codzienności choroby i o sile, która czasem objawia się tylko w tym, że wstaje się kolejnego dnia. Dla osób, które nie boją się zaglądać w trudniejsze zakamarki życia.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Magdalena Szweda "Do zakochania dwa ugryzienia"

Tytuł: "Do zakochania dwa ugryzienia"

Autor: Magdalena Szweda

Wydawnictwo: Magdalena Szweda

Ilość stron: 312

Data wydania: 20-08-2025

Moja ocena: 7/10

 

Do sąsiedztwa Vivien wprowadza się nowy, intrygujący mężczyzna, a ona dowiaduje się o tym w najmniej fortunny sposób: zostaje zaatakowana przez jego psa. Psa-miniaturkę. Chihuahuę Tysona.

Nick okazuje się weterynarzem, który próbuje rozkręcić biznes w nowym miejscu, a Tyson jest jego pocieszaczem po niedawnym rozpadzie małżeństwa. Jakby tego było mało, na całe lato siostra podrzuca mu swoje bliźniaczki, czyli dwa zarzewia chaosu. Do tego część klientek kliniki nagle odkrywa u swoich pupili tajemnicze dolegliwości, byle tylko zajrzeć do gabinetu przystojnego doktora.

Relacja Nicka i Vivien szybko zaczyna się komplikować. Tyson wciąż testuje granice ich cierpliwości, a bliźniaczki przyciągają kłopoty niczym magnesy. Nick nigdy nie wie, co zastanie po powrocie do domu, gdzie dziewczynki zostają z kolejną opiekunką. Co najgorsze, one naprawdę zwykle nie chcą źle… ale wszyscy wiemy, co bywa wybrukowane dobrymi intencjami.

We wszystko wplątują się jeszcze byli partnerzy obojga bohaterów. Im zabawniej dla nas, tym trudniej dla nich, ale koniec końców odnajdują swoją drogę. Drogę naznaczoną sikami Tysona i śladami jego maleńkich ząbków. Psiak potrafił doprowadzić do szału, ale w momencie, gdy pojawiło się dla niego realne zagrożenie, naprawdę martwiłam się o niego razem z bohaterami.

Bo nasze dzieci i psy kochamy z całym pakietem ich manier i wad. To po prostu część domowego życia.

Vivien, Nick i Tyson stworzyli niezwykle barwny, wesoły tercet, który skutecznie urozmaicił ich romans. Po takiej wspólnej zaprawie trudno będzie ich rozdzielić.

Polecam na poprawę humoru.


Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Anna Kruczkowska "Czarownica z Gór Olbrzymich"

Tytuł: "Czarownica z Gór Olbrzymich"

Autor: Anna Kruczkowska

Wydawnictwo: Nie Powiem

Ilość stron: 190

Data wydania: 13-11-2025

Moja ocena: 9/10

 

„Czarownica z Gór Olbrzymich” Anny Kruczkowskiej to bardzo udany debiut. Nazwałabym tę książkę raczej legendą niż klasyczną powieścią, ponieważ podąża jedną, wyraźnie wyznaczoną ścieżką fabularną. Początkowo brakowało mi większej liczby scen z udziałem lokalnej społeczności i opisów leczenia różnych dolegliwości, ale z czasem doszłam do wniosku, że takie wątki jedynie rozmyłyby najważniejszą część tej opowieści.

Ulfa to kilkusetletnia czarownica w ciele młodej dziewczyny. Jej romans z zielarzem Johanem początkowo wywołał we mnie konsternację i musiałam sobie jakoś poukładać, czy jest młoda, czy stara, zwłaszcza że nadal doświadcza bardzo ludzkich pragnień. Johan marzył o wspólnym życiu i rodzinie, na co Ulfa zupełnie nie była przygotowana, przyzwyczajona do swojej spokojnej samotności. Do tej pory co najwyżej uwodziła zagubionych turystów i wracała do zbierania ziół oraz grzybów. Tym razem jednak miłość okazała się prawdziwa i odwzajemniona. Później do ich cichego gospodarstwa dołącza również dziewczynka, Anna, która ma uczyć się zielarstwa w zamian za dach nad głową, gdyż w jej rodzinie we wsi brakowało już miejsca dla kolejnych potomków.

Towarzyszymy Ulfie przez kolejne pory roku: widzimy, jak góry budzą się do życia, jak Anna szybko chłonie wiedzę, a sama Ulfa obdarza ją niemal matczynym uczuciem. Jednak w tle, jak cierń pod skórą, stale obecny jest niepokój. Ulfa ma mgliste, ale przerażające wizje a dawne doświadczenia z rozzłoszczoną tłuszczą, która równie szybko zapomina o wdzięczności, co oskarża o wszelkie nieszczęścia miejscową wiedźmę, nauczyły ją ostrożności. Nie bez powodu trzyma się na uboczu.

Opowieść toczy się powoli, leniwie. Obserwujemy Ulfę i Annę przy zbieraniu ziół, przygotowywaniu maści i naparów, żyjące w spokoju i w zgodzie z przyrodą. Z zagajnika wyłania się lisia rodzina, na moment pojawia się nawet wilczyca. Dopiero finał zmienia wszystko i pokazuje, czy podskórny lęk Ulfy miał uzasadnienie i co naprawdę kryło się w jej wizjach. I dopiero on zamyka opowieść w ramach lokalnej legendy, którą można opowiadać przy ognisku.

Książka jest krótka, ale napisana w sposób niezwykle wciągający. Dodatkowym atutem są liczne wzmianki o roślinach i grzybach leczniczych.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

Patrycja Dzień "Dalia"

Tytuł: "Dalia"

Autor: Patrycja Dzień

Wydawnictwo: Mięta

Ilość stron: 416

Data wydania: 16-10-2025

Moja ocena: 9/10

 

To książka zdecydowanie inna niż większość erotyków zalewających rynek. Scen jest tu naprawdę dużo, ale mają w sobie oryginalność, której często brakuje w tym gatunku. Wiele erotyków to „kopiuj-wklej”: te same dialogi, te same schematy. Tutaj jest inaczej.

Najbardziej bawi fakt, że główna bohaterka, Marysia, jest pisarką, która ma stworzyć erotyk, choć zupełnie nie zna tego gatunku. Żeby porwać czytelników, rusza więc po inspirację do nocnego klubu Dalia, gdzie uczestnicy mogą oglądać różne pikantne scenki. Wprowadza ją tam Sebastian, oficjalnie ochroniarz, nieoficjalnie człowiek od zadań specjalnych Justyny, pewnej siebie szefowej tego miejsca i niezwykle charakterystycznej postaci.

Cała ta trójka naprawdę przyciąga uwagę.

Marysia Banach tworzy w drewnie, ma fenomenalnego psa, wrednego byłego chłopaka i rozwiązłą przyjaciółkę. Podczas pisania zatraca się tak bardzo, że potrafi zapomnieć o jedzeniu i spaniu. Dobrze, że nie ma dzieci, bo chodziłyby głodne i brudne.

Sebastian nosi w sobie bolesną przeszłość i od dawna nie wpuścił do serca żadnej kobiety. I tu niespodzianka: to nie on stara się o Marysię, lecz ona o niego. Jest pewna siebie, bez kompleksów i przekonana, że każdy mężczyzna ulegnie jej urokowi… tymczasem trafił jej się trudny przypadek. Sebastian uporczywie zaprzecza własnym pragnieniom, bo wciąż żyje przeszłością.

Justyna natomiast prowadzi Dalię jak każdą inną firmę. Nie wstydzi się swojej działalności, wręcz przeciwnie: uważa, że świat byłby lepszy, gdyby ludzie częściej się bzykali.

Chociaż książka ma bardzo rozbudowaną sferę erotyczną, to jednak bohaterowie grają tu pierwsze skrzypce. Sceny są szczegółowe, czasem bardzo, ale nie sprowadzają się do samych aktów. Widać w nich emocje i psychiczne reakcje postaci. Największy plus? Język. Autorka pisze wprost, używając nazw anatomicznych, ale robi to z wyczuciem. Nie ma tu wulgarności ani infantylnych zwrotów na określenie części intymnych, które często potrafią wywołać jedynie zakłopotany uśmiech.

Większość akcji toczy się w Dalii, gdzie Marysia zbiera inspiracje do swojego bezwstydnego hitu. Ale bohaterka ma również własne życie: trenuje sztuczki z psem, pracuje w drewnie, a w jej warsztacie obowiązkowo wiszą kalendarze z gołymi babami.

Uwagę zwracają też ciekawie zarysowane postacie poboczne: przyjaciółka oraz rodzice Marysi. Opinia jej ojca o kobietach jest zachwycająca i szkoda, że tak rzadko spotykana. Dzięki obserwacji jej rodziców można zrozumieć skąd w Marysi ten luz w sprawach damsko-meskich i brak zahamowań.

Towarzyszymy Marysi w jej codzienności: w próbach uwiedzenia Sebastiana, konfrontacji z wrednym byłym, świętowaniu urodzin matki. Zachwyciła mnie jej wspaniała relacja z psem.

Nie jestem wielką fanką erotyków, ale ta książka, mimo tak wielu gorących scen, naprawdę przypadła mi do gustu. W Dalii nic nie dzieje się na siłę. Nie ma przymusu, nie ma presji. Każdy bierze udział w tym, na co ma ochotę.

Podsumowując: książka broni się nie tylko odważną stroną erotyczną, ale też świetnie poprowadzoną warstwą obyczajową. Bohaterowie są naprawdę ciekawi, również ci drugoplanowi, a sceny, choć pikantne, są oryginalne i opisane z sensem, bez zbędnej wulgarności czy tandety. Dzięki temu „Dalia” to coś więcej niż erotyk; to pełnokrwista historia z charakterem i dużą dawką dobrej rozrywki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

  

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Leszek Adamczewski "Heweliusz i inne przemilczane katastrofy powojennej Polski"

Tytuł: "Heweliusz i inne przemilczane katastrofy powojennej Polski"

Autor: Leszek Adamczewski

Wydawnictwo: Replika

Ilość stron: 336

Data wydania: 09-09-2025

Moja ocena: 8/10

 

Książka w większym formacie, wydana w twardej oprawie, rozpoczyna się od jednej z katastrof: kolejowej pod Wadowicami. Nie posiada posłowia: po opisie ostatniego zdarzenia, górniczego, od razu przechodzimy do bibliografii.

Autor koncentruje się wyłącznie na opisie różnego rodzaju wypadków: na ziemi, morzu, w powietrzu, a także pod ziemią. O wielu z nich faktycznie wcześniej nie słyszałam. Część była skutkiem błędu człowieka i mogła zostać uniknięta, inne pojawiły się nagle i bez ostrzeżenia, jak ulewny deszcz nad Legnicą w 1977 roku czy wybuch gazu pod warszawską Rotundą w 1979.

Wszystkie katastrofy zostały przedstawione bardzo szczegółowo, a całość uzupełniają oryginalne, czarno-białe zdjęcia z tamtych lat. Są najczęściej niewyraźne, ale może to i dobrze: w końcu fotografowie nie stronili wówczas od dokumentowania szczątków ofiar, co dziś byłoby nie do pomyślenia. W książce drastycznych obrazów właściwie nie ma, najwyżej czyjaś ręka wystająca z rumowiska albo ludzie przykryci na noszach.

Uprzedzam jednak: po lekturze możecie zacząć nieco bardziej obawiać się podróży, bo samoloty, pociągi, a nawet autobusy rozbijają się tu praktycznie w każdym rozdziale. Zdjęcia wraków uzmysławiają ogrom działających sił i bezradność przerażonych pasażerów. Oprócz tytułowego Heweliusza autor opisuje też wiele głośnych spraw, w tym katastrofę samolotu, w którym zginęła m.in. Anna Jantar.

Nie zawsze znamy precyzyjne przyczyny tragedii czy jej pełny przebieg, lecz widać, że autor starał się dotrzeć do faktów na tyle, na ile było to możliwe. Wiele wypadków okazało się skutkiem chciwości: promy i samoloty były wyeksploatowane, wymagały remontu, lecz oszczędzano na bezpieczeństwie, przewożąc zarówno towary, jak i ludzi sprzętem, który dawno powinien zostać wycofany.

W książce pojawia się też wątek ludzkiej solidarności. Często zanim przyjechały karetki, poszkodowanych zabierano do szpitali prywatnymi samochodami, a były to czasy sprzed internetu i telefonii komórkowej. Ludzie potrafili działać szybko i sprawnie, choć z drugiej strony trudno dziś ocenić, na ile ich „ofiarność” była później koloryzowana przez władze ludowe. Autor wspomina również o hienach pojawiających się na miejscu każdej tragedii i próbujących coś dla siebie uszczknąć; niestety takie osoby znajdowały się zawsze.

Moim zdaniem katastrofy przedstawione są rzetelnie, a osoby chcące zgłębić temat znajdą na końcu książki bogatą bibliografię. Polecam tę pozycję wszystkim zainteresowanym powojenną historią Polski oraz prawdziwymi historiami ludzkich dramatów.

 

  

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Sylwia Winnik "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939-1945"

Tytuł: "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939-1945"

Autor: Sylwia Winnik

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 264

Data wydania: 29-10-2025

Moja ocena: 10/10

 

„Moc truchleje” Sylwii Winnik to poruszająca opowieść o świętowaniu na przekór wojnie i opresji.

Lata 1939–1945.

Gdyby choinki, nieme i nieruchome świadkinie tamtych wydarzeń, potrafiły płakać z pewnością zalałyby się łzami. Ten kontrast robi w tych historiach największe wrażenie. Święta, które zwykle kojarzą się z radością, tu stają się czasem skrajnego bólu: pod obozową choinką żałobny stos, w mieście drzewko patrzące na „rozwałkę”.

A jednak ludzie wciąż pragnęli choć odrobiny normalności w nienormalnych czasach. Dzielili się kawałkiem chleba, ozdabiali swoje drzewka przedmiotami, które dziś uznalibyśmy za śmieci, byle coś błyszczało. Prowizorka, tęsknota i ogromna potrzeba nadziei. To świętowanie, choć skromne, jest szczególnie wzruszające, bo wypływało prosto z serc.

Więźniarki organizowały w obozie pasterkę, ryzykując bardzo wiele. Obowiązywał zakaz mówienia po polsku. Mimo nieludzkich warunków odbywały się jednak uroczyste Wigilie z prowizoryczną szopką, ozdobami i kolędami. Autorka opisuje jedną z takich Wigilii z 1944 roku, kiedy esesmani, świadomi nadchodzącej klęski, przymykali oczy na obchody Bożego Narodzenia.

Książka jest bolesna, tym bardziej że oparta na faktach, ale Sylwia Winnik opowiada te historie z ogromnym współczuciem i empatią. Wzrusza determinacja ludzi, którzy nie rezygnowali z tradycji nawet w najcięższych okolicznościach, traktując ich pielęgnowanie jako formę buntu i zachowania godności mimo realnego ryzyka.

Na końcu książki znajdziemy przepisy wigilijne z czasów wojny, m.in. pierogi z samymi ziemniakami, bo w biedzie to właśnie one królowały na stołach, także pod postacią babki ziemniaczanej. Całość uzupełniają autentyczne ilustracje ze zbiorów prywatnych i muzealnych.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

 

czwartek, 4 grudnia 2025

Sara Rzeczycka "Mikołaj do wynajęcia"

Tytuł: "Mikołaj do wynajęcia"

Autor: Sara Rzeczycka

Wydawnictwo: Sara Rzeczycka

Ilość stron: 272

Data wydania: 20-11-2025

Moja ocena: 8/10

 

„Mikołaj do wynajęcia” Sary Rzeczyckiej

to ciepła, świąteczna opowieść o sile przypadkowych spotkań.

Błażej, który po zawodzie miłosnym opuszcza rodzinne strony i próbuje ułożyć sobie życie na nowo, dorabia jako Mikołaj do wynajęcia. Jego pierwszą klientką jest Natalia, samotna mama kilkuletniego Maciusia.

Maciek jest radosną iskierką w powieści, a więź między nim a Natalią roztapia serce. Widać, że jest dla niej całym światem. Błażej natomiast dał się zwieść nadziei na przyszłość z kobietą, która ostatecznie wybrała kogoś innego. Rozumiem jego motywacje, był honorowy i musiał poczuć się jak głupiec gdy prawda o niej wyszła na jaw.

Relacja Błażeja i Natalii od pierwszej chwili ma w sobie naturalne ciepło. Spędzony wspólnie wigilijny wieczór oraz sympatia Maćka stają się początkiem czegoś wyjątkowego, lecz nie wszystko idzie gładko. Podoba mi się, że autorka nie prowadzi tej historii prostą drogą od pierwszego spojrzenia do „żyli długo i szczęśliwie”. Bohaterowie muszą zmierzyć się z przeszkodami, a dystans, jaki się między nimi pojawia, pozwala im ocenić siłę rodzącego się uczucia.

Szczególnie interesującym wątkiem jest tajemnicza postać, która pojawia się w kluczowych momentach na drodze Błażeja, jakby miała go naprowadzić na właściwe decyzje, po czym znika bez śladu. To subtelny, niemal magiczny akcent, pozostawiający pole do interpretacji.

Natalia, cierpliwa i pełna ciepła, oraz Błażej, stawiający lojalność ponad porywami serca, łatwo budzą sympatię. Książkę „Mikołaj do wynajęcia” czyta się lekko i szybko, a cała historia ma w sobie taki vibe świątecznej love story, że aż prosi się o filmową adaptację. 



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Janusz Onufrowicz "Portfel z ludzkiej skóry"

Tytuł: "Portfel z ludzkiej skóry"

Autor: Janusz Onufrowicz

Wydawnictwo: Prozami 

Ilość stron: 424

Data wydania:  21-10-2025

Moja ocena: 10/10

 

Szalony pościg na początku i strzelanina na końcu, kontrowersyjny temat, niebanalny bohater - ta książka ma to wszystko.

Wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do finału.

Główny bohater to dokładnie taki typ, jakiego lubię: moralnie niejednoznaczny, socjopata, ale stojący po stronie porządku. Można by powiedzieć: chaotyczny dobry. Kosmos to policjant, który stracił partnera na służbie i obecnie współpracuje z aspirant Martą Olszak, policjantką i samotną matką rezolutnej dziewczynki. Z tą małą nie sposób się nudzić, chociaż jej sytuacja rodzinna jest trudna. Czasem to, co dziewczynka mówi czy rysuje, aż podnosi ciśnienie.

Już sam tytuł zapowiada kontrowersyjny temat. Podczas wypadku z jednego z samochodów wypada portfel wykonany z ludzkiej skóry, z rzęsami. Samo wyobrażenie jest makabryczne. Wkrótce policja odkrywa, że ktoś przetrzymuje i wyzyskuje do pracy pewnego mężczyznę. Trop prowadzi do współczesnej organizacji nazistowskiej, której członkowie świetnie się maskują, udając zwyczajnych ludzi. Wciąż jednak działają… w sposób absolutnie przerażający. I ten portfel nie jest jedynym przedmiotem, który mrozi krew w żyłach.

Śledztwo kieruje bohaterów w miejsce do złudzenia przypominające te z czasów drugiej wojny światowej. Autor porusza też temat faktów historycznych: przypomina, że wiele znanych dziś marek dorobiło się wtedy na ludzkiej krzywdzie. Interesy stały ponad prawem i moralnością. Dziś niby mamy równość, ale bogaci nadal mogą więcej, a dobry prawnik potrafi zdziałać cuda.

Postacie są bardzo charakterystyczne. Marta Olszak próbuje pogodzić służbę z opieką nad córką, co okazuje się niezwykle trudne.

W tle śledztwa inni policjanci z Kłodzka walczą z nadciągającą falą powodziową: to realne, wielokrotnie doświadczane przez to miasto zagrożenie. W tych okolicznościach Kosmos i Olszak w pewnym momencie muszą działać sami. Oboje czasem naginają przepisy, ale konsekwentnie podążają za własnym sumieniem.

Intryga, choć fikcyjna, wydaje się przerażająco możliwa, zwłaszcza jeśli miałaby wsparcie kilku bogatych i wpływowych osób.

Książkę czyta się świetnie od początku do końca. Polecam!


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

  

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Ewa Król "Kiedy spadnie szklany śnieg". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Kiedy spadnie szklany śnieg"

Autor: Ewa Król 

Wydawnictwo: Światy Równoległe

Ilość stron: 340

Data wydania: 19-11-2025

Moja ocena: 10/10

 

Dla Eleonory magia świąt skończyła się wraz ze śmiercią najważniejszej osoby w jej życiu. Ma trzydzieści lat i od czterech lat nie celebruje Bożego Narodzenia. Mieszka w domu po babci, a z każdą bombką na choince wiąże się inne wspomnienie. I właśnie ta choinka staje się kluczem do przemiany, bo ktoś, czy to duchy, czy świąteczna magia, postanawia pomóc jej odzyskać radość tego czasu.

Od pierwszego grudnia codziennie pęka jedna bombka, przywołując kolejne świąteczne wspomnienia: rodzinne chwile, dawną bliskość i przede wszystkim jego: Adama, bez którego życie Eleonory straciło barwy. Dzięki temu powracają zarówno dobre momenty, jak i te trudniejsze: burzliwe nastoletnie lata, dorastanie, oddalenie, a także prawdy o ich relacji, które Eleonora dotąd wypierała.

Zakończenie jest tak poruszające, że naprawdę warto przygotować chusteczki. Jeśli szukacie historii, która pozwoli wam znów uwierzyć w świąteczną magię jednocześnie ciepłą, życiową i delikatnie baśniową to ta powieść będzie idealnym wyborem.

  

Zdjęcie z materiałów wydawcy.

Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Magdalena Ostrowska-Dołęgowska "Insta Story"

Tytuł: "Insta Story"

Autor: Magdalena Ostrowska-Dołęgowska

Wydawnictwo: Alegoria

Ilość stron: 344

Data wydania: 25-10-2025

Moja ocena: 9/10

 

"Insta Story" M. Ostrowskiej to opowieść o Andżelice, studentce rzeźby na warszawskim ASP, która dźwiga trudną, naznaczoną brakiem matki i surowością ojca, przeszłość. Ojciec, kochający, lecz skupiony na dawnych ranach, stawia córce wygórowane oczekiwania i nie potrafi dostrzec jej indywidualności, żyjąc obawą, że powtórzy błędy matki. Gdy praca Angel nie zostaje zakwalifikowana na wystawę, dziewczyna bardzo przeżywa porażkę, bo wie, jak ważny jest dla ojca jej sukces.

W akcie frustracji wyrzuca na śmietnik anielskie skrzydła, które znajdują Aleks Grodzki, młody, zdolny fotograf. To przypadkowe spotkanie staje się początkiem ich współpracy i „anielskiego” projektu na Instagramie. W sieci Angel poznaje również Ivana. Mężczyzna, który miał być plasterkiem na złamane serce, okazuje się kimś bardziej wartościowym niż donoszą plotki.

Angel jest emocjonalnie rozdarta między dwoma mężczyznami: ambitny i twórczy Aleks jest jej artystyczną bratnią duszą; Ivan jest romantyczny i oddany, lecz pozbawiony większych aspiracji. Dziewczyna wychowana w świecie sztuki, stoi u progu dorosłości i musi zdecydować, czego naprawdę pragnie, w miłości i w życiu. Niezwykły zbieg okoliczności pokazuje jej, że nic nie jest oczywiste i do sukcesu może prowadzić wiele dróg.

Styl M. Ostrowskiej wyróżnia się wysoką wrażliwością emocjonalną i umiejętnością zaglądania w najgłębsze przeżycia bohaterów. Autorka posługuje się współczesnym, swobodnym językiem, który naturalnie oddaje sposób komunikacji młodych ludzi, pełen potocznych zwrotów i frazeologizmów. Narracja lekko przechodzi od trudnych refleksji o rodzinie do ciepłych, intymnych rozmów, tworząc pełną emocji, autentyczną opowieść o szukaniu siebie.

Książka dla mnie była mocno angażującą emocjonalnie lekturą. Przeżywałam wzloty i upadki Angel razem z nią. Powieść prowokuje do zastanowienia jak byśmy postąpili na miejscu bohaterki oraz pokazuje jak powtarzają się losy pokoleń i jak przeszłość dziadków i rodziców ma wpływ na ich dzieci i wnuki. Autorka pokazuje pewne schematy, mogące być odtworzeniem rodzinnej traumy, lecz świadomość ich istnienia może pomóc zapobiec powtórce niepomyślnych zdarzeń.

Styl książki wskazuje, że jest skierowana do młodych czytelników, lecz i dorośli odnajdą w niej mądrą rozrywkę. Polecam!


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko