środa, 21 października 2020

Premiera "Jak umieramy" Rolanda Schulza

21 października - premiera książki Rolanda Schulza "Jak umieramy".

Co dzieje się z twoim ciałem, kiedy umierasz? Co czujesz – smutek, ból? A potem, kiedy twoje serce przestanie bić? Jak wygląda śmierć? Co nastąpi potem, zanim zostaniesz pochowany? Co pozostaje po człowieku? Jak znika ze świata w sensie fizycznym i duchowym – w pamięci potomnych? Jakich potrzeba warunków, ile czasu, aby wszyscy o nim zapomnieli? Aby zniknął bez śladu. Na te pytania odpowiada, i to bardzo szczegółowo, „Jak umieramy” Rolanda Schulza. 

 „Kilka dni przed śmiercią, kiedy nikt jeszcze nie zna godziny twojego zgonu, serce przestaje pompować ci krew do koniuszków palców dłoni. Potrzebna jest bowiem gdzie indziej: w głowie i w centrum ciała, tam, gdzie znajdują się płuca, serce, wątroba. Krew przestaje dopływać również do palców nóg. Stopy robią się zimne a oddech płytki. Zmysły przestają działać. Twoje ciało zaczyna żegnać się z życiem” – tak brzmią pierwsze zdania niezwykłego przewodnika po ostatniej podróży każdego z nas. Roland Schulz szczegółowo opisuje to, co przeżywamy podczas naszych ostatnich dni i godzin.

 Tę podróż ciała śledzimy wraz z nim od sekcji zwłok aż do pogrzebu, aby na końcu zadać pytanie co umieranie i śmierć oznaczają dla tych, którzy pozostają wśród żywych: jak przebiega nasza żałoba i jak udaje nam się żyć dalej? 

Pierwsza część książki „Umieranie” jest poświęcona umieraniu fizycznemu, ostatnia, pod tytułem „Żałoba”, zamazywaniu się wspomnień o nieboszczyku wśród jego bliskich i znajomych. Pomiędzy nimi znajduje się część  zatytułowana „Śmierć”, łącząca obydwa te znikania w jeden, nadal niepojęty, fenomen unicestwienia żywej istoty.

Choć ukazywały się książki o podobnej tematyce, to zazwyczaj były to poradniki, jak radzić sobie z lękiem przed unicestwieniem, ze stratą najbliższych. Schulz nie pociesza, nie próbuje niczego tłumaczyć, ubarwiać, łagodzić. Wziął się do pracy jak rasowy reporter i pokazał tylko fakty. Przedstawienia rzeczowo, bezstronnie, w sposób prawdziwy i udokumentowany proces umierania. Autor przed przystąpieniem do napisania „Jak umieramy” przeprowadził liczne rozmowy z lekarzami, pielęgniarzami, biologami, pracownikami hospicjów, patologami, grabarzami, psychologami, duchownymi oraz żałobnikami. Efekt jego pracy nie jest jednak ani podręcznikiem, ani pracą naukową, a próbą opisania – w sposób możliwie zrozumiały, procesu umierania i śmierci. Bez tajemnic, patosu i mitologizowania procesu odchodzenia.

źródło: informacja prasowa


"Gwiazda szeryfa" - Aleksandra Borowiec

 Tytuł: "Gwiazda szeryfa"

Autor: Aleksandra Borowiec

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ilość stron: 656

Rok wydania: 2020

Booktour: Kryminał na talerzu

""Pionierzy!" - tak pisano w propagandowych ulotkach do nieszczęśników, którzy podobnie jak on postanowili związać przynajmniej na chwilę swój los z pruskim odludziem. Powinni pisać raczej "frajerzy", zażartował kiedyś do Waligóry i było w tym równie wiele prawdy, co goryczy. Przyjeżdżających tutaj ludzi skuszono perspektywami wygodnych, dobrze wyposażonych domów i mieszkań, świetnie płatnej pracy, a przede wszystkim - możliwościami odkucia się dzięki poniemieckiemu mieniu po biednych, głodnych czasach okupacji. Wyruszali więc, nieszczęśni pielgrzymi, zabierając w tę drogę tyle tylko, ile mieli na grzbiecie, podczas podróży rojąc o złocie i klejnotach ukrytych w murowanych ścianach domów, o puszystych dywanach na drewnianych, lakierowanych podłogach, pieszczących swym miękkim dotykiem ich zrogowaciałe podeszwy nawykłych do chodzenia boso stóp; o kredensach pełnych srebrnych, pańskich sztućców i naczyń z porcelany tak cieniutkiej, że aż prześwieca przez nią światło; o wodzie, której nie trzeba nosić z mozołem ze studni, bo leci wprost z kranu; o parach butów, które będzie można zakładać na co dzień, ile tylko kto będzie chciał; o sukniach, o futrach, o zegarkach. I o jedzeniu roili, o jedzeniu, którego już nigdy nie miało im zabraknąć.

Przyjechawszy, wszędzie tutaj zastawali nędzę i głód, i morze ruin aż po horyzont."

"Co z tego, że wygodne, porządnie murowane domy biły na głowę ich wcześniejsze chałupy czy biedne domki, że mieszkania były widne, przestronne i wygodne, z osobnymi łazienkami i centralnym ogrzewaniem, skoro przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy, zdewastowane, zniszczone żołnierskimi butami, z porozbijanymi oknami, ścianami zapaskudzonymi nieczystościami, a niekiedy krwią; skoro co cenniejsze elementy wyposażenia padły łupem Sowietów, a pozostałe rozszabrowano albo rozbito w drobny mak; skoro zdatnych do zamieszkania budynków było mniej niż przyjezdnych, których upychano coraz gęściej, czyniąc życie uciążliwym, a z czasem i niemożliwym do wytrzymania."

Na ziemie odzyskane, a konkretnie do Olsztynka na Mazurach przyjeżdża nasz bohater. Stefan Malewski, milicjant, marzy o zrobieniu kariery, wspominając dawne westerny. Myśli o sobie jak o szeryfie na dzikim zachodzie. Jest młody i zapalczywy, pragnie łapać przestępców, tymczasem wszystkie jego marzenia obracają się w pył w zetknięciu z rzeczywistością.

Poważnych przestępstw tu nie ma a drobne występki zamiata się pod dywan. Każdy kręci własne interesy na boku. Bieda aż piszczy, więc ludzie spekulują i handlują czym się da.

Rozżalony Stefan pomału popada w alkoholizm. W pracy nie ma nic istotnego do roboty a mieszkanie musi dzielić z obcymi ludźmi.

Niespodziewanie milicjanci znajdują trupa ze śladami pazurów na ciele, rozszarpanego jak przez jakąś bestię. Rozpoczynają się poszukiwania mordercy.

Z początku sądziłam, że w lasach grasuje wilkołak. Z czasem stwierdziłam, że to nie ten typ książki i musi chodzić o przerażającego, lecz pospolitego mordercę - człowieka. Zakończenie powieści całkowicie mnie zaskoczyło.

Książkę czytało się świetnie, pomimo jej ponadgabarytowej wielkości. Aż trudno uwierzyć, że "Gwiazda szeryfa" to debiut literacki autorki. 

Aleksandra Borowiec bardzo realistycznie oddała środowisko Olsztynka. Każda z postaci posiada własną indywidualność. Język bohaterów pasuje do ich ról społecznych. Jestem zauroczona klimatem jaki udało się stworzyć pisarce. Nie zabrakło także elementów humorystycznych.

Zgadzam się z opinią wydawcy, wytłuszczoną grubym drukiem na tylnej okładce:

"Polscy miłośnicy twórczości Stephena Kinga doczekali się wreszcie powieści, która umiejętnie łączy elementy opowieści obyczajowej z nadnaturalnymi i przyprawiającymi o drżenie serca zdarzeniami."

Polecam!


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko/
https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko


poniedziałek, 19 października 2020

"Zwilczona" - Adrianna Trzepiota

 Tytuł: "Zwilczona"

Cykl: Zwilczona, tom I

Autor: Adrianna Trzepiota

Wydawnictwo: Świat Książki

Rok wydania: 2020

Ilość stron: 368

Główna bohaterka powieści, Jaśmina, mieszka w mazurskiej wsi. Jest z zawodu nauczycielką a po godzinach mamą i żoną. Dba o dom i rodzinę. Niestety jej mąż okazuje się człowiekiem nieodpowiedzialnym i dziecinnym. Joachim najwyraźniej nie dorósł do roli męża i ojca. Myśli tylko o swoich rozrywkach, kolegach i grach. W niczym nie pomaga małżonce, traktuje ją wręcz grubiańsko.

Jaśmina, pozostawiona sama sobie, ucieka w świat fantazji. Wyobraża sobie mityczną wilczycę, będącą uosobieniem kobiecych sił witalnych. Zaczyna słyszeć głos intuicji, podpowiadający jej co robić. 

"Poprawiłam makijaż, wsiadłam do samochodu, spojrzałam w lusterko i zobaczyłam w nim kobietę, mądrą, zaradną, kobietę, która pragnie miłości i życiowych przyjemności. Nie zdrad i ciągłej erotomanii, tylko czasu spędzanego w otoczeniu ludzi, wina, świec, poezji, muzyki, dobrej energii. Widziałam w tym lustrze przepiękną istotę z fascynującymi oczami. Wyglądała jak pies husky. Zielonooka, dzika, walcząca szamanka."

Nie mija wiele czasu a ignorowana przez męża, lecz wciąż atrakcyjna kobieta poznaje sympatycznego Władka, z którym wymienia miłosne maile. Ciągnie ją do niego, lecz jednocześnie wciąż kocha męża.

Drogowskazów szuka u swojej wilczycy, wróży z kart, spotyka się z wiejską znachorką. Jaka będzie ostateczna decyzja Jaśminy?

Koleżanka artystka podpowiada:

"Zacznijcie w końcu rozmawiać ze swoją Wilczycą. Ona jest waszym drugim obliczem. Głosem wewnętrznym, tym, który odzywa się w chwili zagrożenia albo podczas snu. Właśnie ją teraz narysowałam. Popatrzcie jej głęboko w oczy i zobaczcie, czego tak naprawdę od was wymaga. Nie chce być trzymana na uwięzi. "Wilk nie przeżyje na łańcuchu. Pies nie przetrwa w lesie." Wilczyca żyje w stadzie, chce być dzika i wyzwolona, ale tylko jedna samica na całe stado ma swego wybranka, któremu daje potomstwo. Gdy któraś jest słaba, inne ją podgryzają, szczypią i zostaje wykluczona. Dlatego musi nieustannie dbać o swoją pozycję. To drapieżny ssak. Nie poddaje się bez walki. A wy? Skapitulowałyście już na samym początku. Wilczyca potrzebuje dużych przestrzeni, jest niestrudzonym wędrowcem, ma rozwinięty system mowy ciała. W ten sposób komunikuje się z innymi. Warczy, szczeka, wyje, skomle, piszczy."

W powieści dużo jest poezji, autorka wspomina wiersze i piosenki autorstwa uznanych polskich twórców. Świat realny miesza się z niepokojącymi wizjami. Drogowskazem staje się intuicja, przeczucie. Czy można mu wierzyć?

Zdaniem autorki

"Zwierzę ma instynkt, człowiek intuicję. Nadmierne korzystanie z rozumu sprawia, że jest stłamszona i w ten sposób umiera. Tak samo jest z mięśniami. Organy długo nieużywane zanikają.. Czasami intuicja bywa sprzeczna z rozumem, dlatego człowiek ma wybór. Wolną wolę."

Adrianna Trzepiota nie raz odwołuje się do powieści Clarissy Pinkoli Estes "Biegnąca z wilkami".

"Zwilczona" jest polską interpretacją zamysłu amerykańskiej pisarki. Jaśmina dużo czasu poświęca na rozmyślania o kobiecej duszy, życiu i wszechświecie. Ze względu na te przemyślenia książkę czyta się dość ciężko, brak ciągłości zdarzeń. Z rozterek miłosnych bohaterki przechodzimy do urywków piosenek, poezji, wolnych skojarzeń, gubiąc watek. Konstrukcja powieści jest nie do końca przemyślana, chaotyczna. 

"Kiedy czary i magia biegną na czterech łapach - to znak, że musi wydarzyć się coś dobrego." - obiecuje wydawca.

Wbrew zapowiedzi więcej tu jednak ludowych mądrości i poszukiwania duchowości niż stricte magii. Widać fascynację autorki tematem metafizyki. Książka może się spodobać amatorom tej tematyki.

Niezaprzeczalnym atutem tomu jest przepiękna złota okładka z wizerunkiem wyjącej wilczycy i siedzącej przed nią kobiety na tle pełni księżyca.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Świat Książki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko/
https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko


czwartek, 15 października 2020

Premiera thriller "Miała umrzeć" Ewy Przydrygi

 14 października miała swoją premierę nowa powieść Ewy Przydrygi - "Miała umrzeć". 


Opis wydawcy:

"Po ogromnym sukcesie „Bliżej niż myślisz” Ewa Przydryga przygotowała kolejną mocną powieść. Miała umrzeć” to trzymająca w napięciu historia dwóch młodych kobiet, których na pierwszy rzut oka nie łączy absolutnie nic. Ich losy splatają się za sprawą skrywanych przez lata tajemnic. Jakie sekrety kryją się za fasadą domu, który w bożonarodzeniową noc spłynął krwią?

Spragniona mocnych wrażeń grupa nastolatków pod przywództwem Ady regularnie bierze udział w grze w ekstremalne wyzwania. W ten sposób testują granice swoich psychicznych i fizycznych możliwości. Jedno z  takich zadań kończy się tragicznie – ginie niewinny człowiek. Rozpoczyna to serię tragicznych zdarzeń…

Mija dwadzieścia lat. Osierocona jako maleńkie dziecko, wychowywana przez zimną i oschłą ciotkę, nękana nawracającymi stanami lękowymi Lena wciąż poszukuje swojej tożsamości. Gdy podczas wernisażu zupełnie obcy mężczyzna w sposób wyjątkowo sugestywny twierdzi, że ją zna, a właściwie znał w dzieciństwie, dziewczyna angażuje się w poszukiwanie prawdy o sobie na własną rękę. 

Gdy Lena odkrywa kolejne elementy układanki,  krok po kroku demaskuje opartą na misternie utkanym kłamstwie przeszłość. Kto tak naprawdę pociąga za sznurki, skrywając się za kulisami? Ile osób straci życie z powodu rozpoczętej przed laty gry? I dlaczego wszystko jest okryte zmową milczenia? Lena szybko przekona się, że najniebezpieczniejsze sekrety kryją się w niej samej…

Skrupulatnie budowane napięcie i miażdżąca kulminacja sprawiają, że powieść Ewy Przydrygi wbija w fotel. Mroczny, intrygujący początek, błyskotliwa pełna zaskakujących zwrotów akcji intryga i zakończenie, które przyprawia o dreszcze. Na rynku thrillerów psychologicznych na stałe zagościła niezwykle utalentowana autorka."


Czytaliście wcześniejsze książki autorki? Przyznaję, że "Miała umrzeć" zapowiada się bardzo interesująco. Z pewnością ją przeczytam i podzielę się z wami swoją opinią.

źródło: informacja prasowa



środa, 14 października 2020

Premiera "Zbawiciela" Leszka Hermana

Już dziś ma swoją premierę najnowsza powieść Leszka Hermana: "Zbawiciel". To czwarta część cyklu Sedinum. Poprzednie tytuły serii to: "Sedinum. Wiadomość z podziemi", "Latarnia umarłych" i "Biblia diabła".

Opis wydawnictwa:

"Co łączy obraz Leonarda da Vinci z atakami bombowymi w Szczecinie? Jakie sekrety skrywają miejskie piwnice? Kim jest i czego chce tajemniczy terrorysta podpisujący się jako „Heiland der Welt”? Jesienią do księgarni trafi najnowsza książka szczecińśkiego pisarza i architekta – Leszka Hermana.  A w niej kryminalno – historyczne zagadki, dużo poczucia humoru oraz znani z poprzednich części autora bohaterowie - Igor, Paulina oraz Piotr. „Salvator mundi. Zbawiciel Świata” w księgarniach od 14 października. 

 

Jest lipiec. Na Łasztowni – wielkiej wyspie położonej naprzeciwko Starego Miasta w Szczecinie - rozpoczynają się prace przy odbudowie zniszczonych w czasie wojny renesansowych spichlerzy. Prace idą zgodnie z planem, aż do chwili kiedy pracownicy natrafiają na dziwne, zalane betonem piwnice. 

 

Kilka dni później, w katedrze, podczas koncertu muzyki organowej ma miejsce dziwne wydarzenie. Umieszczony pod sklepieniem ładunek  rozrywa umieszczoną tam torbę pełną kolorowych płatków kwiatów. Media traktują to wydarzenie jako żart albo happening  proekologicznej grupy. Szczególnie ta druga teoria zyskuje zwolenników, gdy trzy dni później media otrzymują wiadomość, w której znajdują się groźby pod adresem deweloperów oraz dziwny szyfr. Mail kończy się słowami – „Macie dwa dni, a potem czternaście”. Podpis pod listem brzmi Heiland der Welt.

 

Tymczasem w redakcji „Dziennika Szczecińskiego” dochodzi do rozłamu na tle oceny ostatnich wydarzeń. Faworyzowana przez nową redaktorkę naczelną dziennikarka Urszula bagatelizuje sytuację. Paulina i Piotr postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i przeprowadzić własne śledztwo. W rozwiązaniu tajemniczego szyfru pomaga im  przyjaciel – architekt Igor. Kiedy tydzień poźniej dochodzi do następnego ataku okazuje się, że sytuacja jest poważniejsza niż przypuszczali...

 

W tym samym czasie z Kopenhagi wyrusza ekspedycja złożona ze statku badawczego, „Pandory” z ich angielskich przyjacielem Johnanen ma pokładzie oraz ochraniającej ich duńskiej wojskowej korwety. Celem wyprawy jest odnalezienie i zabezpieczenie wraku okrętu, na który przyjaciele natknęli się dwa lata wcześniej. Przed oficjalnym rozpoczęciem wyprawy okręt zawija do Szczecina, niczego nieświadoma załoga niechcący trafia w samo centrum niepokojących wydarzeń, które mają miejsce w mieście od paru tygodni.

 

Misternie skonstruowana fabuła, nietuzinkowi bohaterowie oraz zagadkowa misja z barwną historią miasta w tle – Leszek Herman jak żaden inny autor potrafi przyciągnąć uwagę wszystkich miłośników kryminałów i sensacji. Na kartach „Salvator mundi. Zbawiciel Świata”” w błyskotliwy sposób łączy realia współczesnego Szczecina z fascynującymi wydarzeniami sprzed wieków."

źródło: informacja prasowa


środa, 7 października 2020

"Sprzedawca" Krzysztof Domaradzki

 Tytuł: "Sprzedawca"

Autor: Krzysztof Domaradzki

Wydawnictwo: Czarna Owca

Ilość stron: 574

Rok wydania: 2020

Book tour: @czerwonakaja


"Nazywam się Kacper Berger. Sprzedaję i uczę sprzedawać. Każdego dnia prowadzę kilka takich wykładów, szkoleń, lekcji - nazwijcie to, jak chcecie. Chyba można powiedzieć, że jestem nauczycielem. Tyle że pracującym dla firm. Dla wielkich korporacji, które potrzebują mnie jak tlenu. Jak matka kontaktu z dzieckiem. Jak emeryt leków. (...)

Oczywiście to tylko część mnie. Ważna, ale nie najważniejsza."

 

"To prawda, że jestem przede wszystkim sprzedawcą marzeń. Ale czy fakt, że jednym je sprzedaję, ma oznaczać, że nie mogę zabierać ich innym? Marzeń o pięknym życiu, przystojnym mężu, mądrych dzieciach. Marzeń o dobrej pracy, byciu docenianym, lubianym i szanowanym. Marzeń o tym, że jakoś to będzie.

Oczywiście, że mogę."

 

Kacper Berger jest cenionym doradcą biznesowym, prawą ręką prezesa wielkiej korporacji. Zarabia mnóstwo pieniędzy. Ma wszystko o czym mógłby zamarzyć przeciętny człowiek: prestiżową pracę, wielki dom, najszybsze samochody i najpiękniejsze kobiety.

Za fasadą uśmiechniętego sprzedawcy kryje się jednak inna twarz. Ta prawdziwa. Na zewnątrz Kacper jest sympatycznym, przystojnym młodym mężczyzną. W rzeczywistości to zimnokrwisty manipulant.

Można podziwiać jego determinację i osiągnięcia zawodowe. Tworzy sobie idealną maskę, dzięki której może naprawdę wiele. Wydaje mu się, że wszystko.

To czystej krwi psychopata, lecz doskonale funkcjonujący w środowisku. Ponadprzeciętnie inteligentny i chorobliwie ambitny. Berger ma proste zasady:


"Nakręcaj się na cel.

Omijaj przeszkody.

Mierz się z przeciwnościami.

Realizuj marzenia.

Idź po swoje.

Nie licz na los.

I najważniejsze: stwórz siebie. Takiego, jaki chciałbyś być. Z jakiego będziesz niezaprzeczalnie dumny. Jaki zostanie zapamiętany. Po wieki wieków. Amen."

 

Zauważyliście, że nie ma tu słowa o uczuciach? One są dla naszego bohatera nieistotne. Nakręca go co innego. Nie jest to jednak działalność zgodna z prawem czy ogólnie przyjętymi normami. W piwnicy swojego podmiejskiego domu Berger zabawia się dręczeniem kobiet. 

Sprawy się komplikują gdy na jego trop wpada komisarz Maria Falk. Rozpoczyna się emocjonująca rozgrywka.

Narratorem powieści jest sam Kacper Berger. To zakochany w sobie narcyz, lecz jego pojmowanie świata jest niezwykle ciekawe, bo nietypowe. Sposób przedstawienia historii przypominał mi film "Jestem bogiem" i serial "Suits". Świat wielkich korporacji, których pracownicy nie zawahają się przed niczym, by osiągnąć sukces. Świat pewnych siebie, bogatych dupków.

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Z pewnością sięgnę także po Trylogię Łódzką Krzysztofa Domaradzkiego.

Dziękuję @czerwonakaja za możliwość udziału w book tour.



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



piątek, 2 października 2020

Magdalena Winnicka "Kostandin. Grzechy mafii"

 Tytuł: "Kostandin. Grzechy mafii"

Autor: Magdalena Winnicka

Wydawnictwo: Akurat 

Ilość stron: 416

Rok wydania: 2020

Alicja:

"Wysoki szatyn z nienaganną fryzurą i idealnie wystylizowanym zarostem wyglądał na typowego Włocha. Ciemny zarost na smagłej karnacji to wizerunek stereotypowo zarezerwowany właśnie dla nich. Wyprostowany i elegancki stał w swobodnej pozie, trzymając jedną rękę w kieszeni beżowych spodni. Błyszcząca czarna klamra na skórzanym pasku wyglądała bardzo stylowo i choć była dość ekstrawagancka, to na tyle nieduża, że tylko dodawała mu klasy. A miał jej dużo. Robił wrażenie nie tylko na mnie. Przechodzące obok kobiety nie mogły się oprzeć i ukradkiem spoglądały na stojącego pod parkometrem młodego boga - ucieleśnienie buzującego testosteronu. Mocne rysy twarzy nie zostawiały miejsca choćby na cień łagodności, wręcz przeciwnie - sygnalizowały twardy charakter. "Pewny siebie samiec alfa" - to idealna definicja tego nieznajomego. Nie potrafiłam określić jego wieku, ale na pewno był starszy ode mnie. Spojrzałam na niebo, śmiejąc się z samej siebie."

Kostandin:

"Obserwowałem ją, gdy delektowała się słońcem, patrząc w niebo z szerokim uśmiechem. Wyglądała zabawnie, ale to mnie urzekło. Anioł - pomyślałem w pierwszej chwili. Przybyła tu, by skusić samego diabła. Z trudem powstrzymałem się, by nie posiąść tego aniołka na jednej ze ścian. Natychmiast zawłaszczyłbym to nieskazitelne, kruche ciało zapakowane w skromną sukienkę. O nie, sama mi się oddasz, kruszynko - postanowiłem i już nie mogłem się doczekać. Kiedy opuściła głowę, parsknąłem śmiechem. Jej jeszcze przed chwilą zupełnie blade policzki dojrzały na słońcu jak soczyste pomidory. Odwróciłem się, zanim poprawiła sobie długie złociste, pofalowane włosy z rudymi refleksami. Czułem jej wzrok na sobie. Ha! Bezwstydny aniołek ma rożki - pomyślałem. Rozbierała mnie spojrzeniem. Z premedytacją odwróciłem się, przyłapując ją na sprośnych fantazjach, i wtedy wpadłem do reszty. Doskonała niedoskonałość! To musiało być przeznaczenie. Zahipnotyzowała mnie intrygującymi tęczówkami w dwóch różnych kolorach. Wyraźnie widziałem zieloną w jednym oku, a w drugim brązową."

***

Alicja Natios i Kostandin Tirona dostrzegają się nawzajem na lotnisku i natychmiast czują silny pociąg seksualny, zauroczenie drugą osobą.

Ona dochodzi do siebie po zerwaniu z chłopakiem i nie pali się do kolejnego związku. On - typowy playboy - także nie szuka miłości życia.

Oboje mają swoje powody, by nie wiązać się z nikim na stałe, a jednak coś ich do siebie przyciąga. 

Pełen klasy i najwyraźniej bajecznie bogaty Albańczyk robi wielkie wrażenie na skromnej Polce. Wkrótce Ala zaczyna się domyślać, że jej wymarzony mężczyzna zarabia na działalności przestępczej. Mimo wszystko wikła się w szalony romans. 

Zakochani zwiedzają świat: Anglia, Hiszpania, Holandia, Albania, Boliwia, Norwegia, Polska, Francja. Kostandin Tirona wszędzie jest witany jak udzielny władca. Zdaje się, że prawo go nie dotyczy. Alicja jest olśniona wszechobecnym przepychem i władzą. Zaczyna jej się podobać takie życie i coraz bardziej przymyka oczy na działalność ukochanego. On twierdzi, że chce z nią być na zawsze.

Dziewczyna staje się w miarę czasu coraz bardziej wyzwolona seksualnie i pozwala partnerowi na coraz dziwniejsze praktyki. Jest z nim jednak szczęśliwa.

Pasmo zwariowanych imprez i namiętnych stosunków przerywa nieuniknione pojawienie się wrogów Tirony. Zagrożeni są wszyscy bliscy pary. Czy związek Kosty z Alicją przetrwa? Czy ta historia może skończyć się happy endem?

***

Debiutancka powieść Magdaleny Winnickiej to szalony rollercoaster. Akcja goni akcję, ciągle coś się dzieje. Nie można się przy niej nudzić. "Kostandin" to naprawdę dobry mafijny erotyk. Gorące sceny  są oddane w dość delikatny, wyważony sposób. Charakter pasuje do przedstawionych postaci. Wszystko jest bardzo autentyczne a sama fabuła - wciągająca.

Dodatkowym smaczkiem jest sugestia autorki, że jest to prawdziwa opowieść oraz obietnica dalszego ciągu.

Dziękuję wydawnictwu Akurat za egzemplarz recenzencki powieści.

"Kostandin. Grzechy mafii" to lekka lektura z licznymi zwrotami akcji i nieoczekiwanym finałem.

Polecam!


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/