poniedziałek, 14 czerwca 2021

Anna Wolf "Ring". Recenzja przedpremierowa.

Tytuł: "Ring"

Autor: Anna Wolf

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 320

Data wydania: 16-06-2021

Moja ocena: 9/10


"Chciał walczyć, a z czasem okazało się, że miał do tego talent, więc został bokserem. I ring był jedynym miejscem,  którym za pieniądze pozwalał zrobić sobie małą krzywdę. Kochał je, bo sprawiało, że stał się kimś więcej niż tylko tym wystraszonym chłopakiem. Tutaj się liczył, tutaj to on rządził."


Carter Daring jest bokserem, który do obecnej pozycji doszedł własną ciężką pracą. Pochodził z biednej rodziny, mimo to udało mu się wybić, bo jest dobry w tym, co robi. Teraz przed nim największe wyzwanie w karierze. Będzie walczył o tytuł mistrzowski. Mężczyzna jeszcze nie wie, ile ta walka zmieni w jego życiu.


"Uwielbiał to. Uwielbiał wkraczać na ring i czuć jego zapach oraz energię wokół. Wchodził zawsze niczym bóg wojny. Każda walka bowiem była wojną i tę też miał zamiar wygrać."


Alice Morset w tym samym dniu dowiedziała się, że jest w ciąży i przyłapała swojego chłopaka na zdradzie. Zwaliło się na nią wiele emocji jednocześnie: radość, obawa, zawód, wściekłość. Okazała się silną i zdecydowaną kobietą, zdeterminowaną, by zawalczyć o swoje szczęście. Nie pierwszy raz.

Kiedy wyjeżdża z dotychczasowego miejsca zamieszkania, w wyniku fatalnych warunków drogowych, jej samochód wpada w poślizg. Uszkodzony pojazd znajduje wracający właśnie z treningu Carter. W ten sposób drogi dwojga przecięły się po raz pierwszy.

Bokser jeszcze nie wie jak wiele łączy go z przypadkowo spotkaną kobietą o niezwykłych, zielonych oczach, jednak nie może o niej zapomnieć.

Ich ścieżki jeszcze nie raz się przetną w wyniku niezwykłych zbiegów okoliczności. Ich związek czeka jednak niejedno wyzwanie. Niewiele o sobie wiedzą. Czy będą w stanie zaufać drugiej osobie, kiedy na jaw wyjdą skrywane sekrety?


"- A teraz sprawię, że zobaczysz gwiazdy. - Puścił do niej oko.

Te słowa odebrały Alice dech, a następne działania Cartera doprowadziły ją do jeszcze większej gorączki, bo mężczyzna uśmiechnął się zadziornie i ściągnął z siebie podkoszulek. Alice rozszerzyła oczy na widok jego torsu oraz licznych tatuaży. Co prawda widziała go wcześniej bez ubrania, ale dzisiaj wyglądał jakoś inaczej. Widok umięśnionego męskiego ciała pozbawił ją logicznego myślenia."


"Ring" to nie jest typowy romans. Mamy tu elementy kryminału, przeszłość Alice i jej brata jest kluczowym elementem fabuły. Autorka stworzyła ciekawe postaci, charyzmatyczne i silne, lecz nadal sympatyczne. Szczęśliwie nie ma tu tak typowego dla tego gatunku nadętego samca alfa. Carter jest równym gościem, skupionym na sporcie. Nie ogląda się za panienkami, raczej wręcz przeciwnie.

Alice pomimo przeciwności losu potrafi sobie poradzić i ułożyć życie, chociaż straciła tak wiele. Jest odważną kobietą a przy tym ciepłą i ujmującą osobą, która dba o ludzi. Wiele przeszła, lecz nie stała się przez to zgorzkniała. Odwrotnie, tym bardziej docenia życie i stara się pomóc każdemu w miarę możliwości. Nie zostawia z potrzebie nawet obcego człowieka. 

Bardzo spodobał mi się styl Anny Wolf. Być może chwilami zbyt prosty, potoczny język, przepełniony jest jednak humorem a nieustające zwroty akcji trzymają czytelnika w napięciu. Od książki trudno się oderwać. Jest to lekka lektura na jeden wieczór, w sam raz na lato. Bardzo polubiłam Cartera, Alice i Bruna.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to niezwykła prędkość z jaką poszkodowany bokser stanął na nogi po rehabilitacji. Wydawałoby się, że po tak ciężkim urazie powrót do zdrowia powinien zabrać nieco więcej czasu. 

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



sobota, 12 czerwca 2021

Agata Sobczak "Dante Soprano"

Tytuł: "Dante Soprano"

Seria: Heartbeats

Autor: Agata Sobczak

Wydawnictwo: Was Pos

Ilość stron: 294

Data Wydania: 31-05-2021

Moja ocena: 7/10


"- Nie powinienem, ale nie jestem dobrym człowiekiem... - mruczy cicho, a następnie mocno na mnie napiera.

Moje ciało reaguje automatycznie, oddaję mu pocałunek. To złe i będę tego żałować, ale tęsknię za dotykiem mężczyzny. Nigdy nie miałam na to czasu i ochoty, a teraz to samo przychodzi. Jestem spragniona, aż mi wstyd, z jaką desperacją chwytam się Dantego. Szorstkimi dłońmi dotyka mojego brzucha, przechodzą mnie ciarki."


Hayley Olsen ciężko pracuje, by utrzymać siebie i pasożytującą na niej matkę, ćpunkę i zakupoholiczkę. Dziewczyna haruje na dwa etaty dopóki nie spotyka na swojej drodze jego: Dante Soprano.

Mężczyzna oferuje dopiero co poznanej pannie wszystko, o czym mogłaby zamarzyć: daje jej pracę i mieszkanie, chroni przed niebezpieczeństwem. Dlaczego chce się związać z kobietą, której praktycznie nie zna? Tego dowiecie się w trakcie lektury.

Sama Hayley jest zaskoczona propozycją jaką dostała. 


"- Dante, co ja mam ci właściwie powiedzieć? Usłyszałam teraz od ciebie tak wiele, że mam kompletny mętlik w głowie. Nie wiem, co czuć, co robić, jak się zachować. (...) Myślałam, że się w tobie zakochuję, a teraz? Teraz czuję strach. Mogłeś przyjść z tym do mnie na samym początku i wyjaśnić całą sytuację. Może nie zareagowałabym z wielkim optymizmem, ale wiedziałabym, na czym stoję. A tak? Walczę z mdłościami, które cały czas mnie nachodzą."


Ona nie wie, co powiedzieć. W ogóle niewiele wie, nie orientuje się w sytuacji i jest bardzo niezdecydowana. Długo się waha przed podjęciem decyzji. Sam Dante zarzuca jej, że w poważnym wieku dwudziestu czterech lat zachowuje się jak szesnastolatka. A przecież jest głową rodziny, od lat zapewnia byt sobie i mamusi.

W pewnych sytuacjach zabrakło reakcji otoczenia i osób poszkodowanych, jak na przykład tutaj:


"Wyciągam swojego glocka, może najpierw powinienem zadać pytanie, ale zamiast tego strzelam. Ostrzegawczo, trafiam w kolano. Nie umrze, ale do końca życia będzie pamiętać ten moment. 

- Czy ktoś jeszcze tak sądzi? - mówię nieprzyjemnym tonem.

Odpowiada mi głucha cisza, nie do końca się tego spodziewałem, myślałem, że chociaż ktoś się odezwie, przeciwstawi, cokolwiek."


Ja też myślałam, że człowiek postrzelony w kolano padnie z krzykiem, coś powie, cokolwiek. Zabrakło jakiejkolwiek reakcji. 

Inna sytuacja. Porwana dziewczyna, zamknięta w celi, słysząc krzyki dobiegające z sąsiedniego pomieszczenia, nudzi się. Pomimo że niewiele wcześniej doznała ataku paniki z bardziej błahego powodu. Nie czuje strachu, obawy, patrzy w sufit i duma nad tym, że nie ma czym się zająć. Nudy na pudy. 

Dialogi też brzmiały dość sztucznie. 

Książka nie była zła, była przeciętna. Zabrakło jakiejś iskry, dzięki której zapadłaby w pamięć na dłużej. Brak opisów przeżyć wewnętrznych bohaterów, było nie było, romansu. Wiemy gdzie byli i co robili, widzimy jak się całują i uprawiają seks, lecz nie wiemy tak naprawdę co im chodzi po głowie. 

Wszystko jest poprawne, nad stylem można by jeszcze popracować, ale nie jest źle. Nie jest jednak też wybitnie. Można przeczytać, powieść wpasowuje się w obowiązujący trend mafijny, lecz bohaterowie są jacyś nijacy. Za mało o nich wiemy, żeby się przywiązać do tych postaci. Nie da się wczuć w fabułę, w której zabrakło emocji, chociaż wiele się tam dzieje.

Mafijne porachunki, nocny klub, matka powiązana ze światkiem przestępczym, życie w ciągłym zagrożeniu. To koktajl, który powinien wstrząsnąć czytelnikiem, a jednak tak nie jest.

Czytałam wiele lepszych pozycji z gatunku romansów mafijnych i niestety "Dante Soprano" mnie nie zachwycił. 

Dziękuję wydawnictwu Was Pos za egzemplarz recenzencki. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko


piątek, 11 czerwca 2021

Darcy Trigovise "Odwet. Zemsta ważniejsza niż życie"

Tytuł: "Odwet. Zemsta ważniejsza niż życie"

Seria: Heartbeats

Autor: Darcy Trigovise

Wydawnictwo: Was Pos

Ilość stron: 354

Data wydania: 21-05-2021  

Moja ocena: 10/10


"Zatapiam się w jego oczach, niezdolna przerwać, jakby przytrzymywały mnie siłą. Sprawiają, że mam poczucie, iż jeśli za długo będę w nie patrzeć, dostrzegę tam coś, czego nie chcę dostrzec - emocje, które tak bardzo stara się ukryć przed światem. To właśnie dlatego staram się go unikać, jak tylko mogę."


Cornelius Singh miał trudne dzieciństwo. Jego rodzice, zdolnie informatycy, popadli w alkoholizm i coraz więcej pili, stopniowo staczając się na dno. Zaniedbywali syna, który wpadł w złe towarzystwo. Pewien pechowy napad skończył się dla niego w więzieniu. Przez kolejne dziesięć lat Cornel żyje jedynie myślą o zemście. Obmyśla plan odpłaty. 

Ariana dała się omotać mężczyźnie, który przy bliższym poznaniu okazał się bardzo zaborczy i kontrolujący. Kobieta chciałaby odejść, lecz boi się o dzieci. Po dwunastu latach życia z pijącym i bijącym partnerem w końcu udaje jej się od niego uwolnić i, przy pomocy dziadków, stanąć na nogi.

Ari spotyka Cornela w sklepie dziadka. Od początku pałają do siebie niechęcią. Oboje poturbowani przez życiowe perypetie nie potrafią zaufać ludziom. Jednak coś ich do siebie przyciąga.


"Moje serce zaczyna bić szaleńczo, a ciało ozywa jeszcze bardziej, gdy dociera do mnie, że daje mi prosty wybór - przyjemność lub tchórzostwo.

Kolejna samotna noc lub kilka chwil zapomnienia. 

- Nawet cię nie lubię. Zazwyczaj - rzucam bez werwy, łapiąc wolną dłonią za brzeg jego koszulki.

- Ani ja ciebie. Zazwyczaj. - Przesuwa palcami po moim nagim udzie, zatrzymując się na skraju materiału."


Ariana podejmuje wyzwanie, sądząc, że uda jej się zachować dystans. 

Cornelius wciąż snuje plan zemsty na byłych kumplach, przez których trafił do więzienia. Jednocześnie zaczyna zakochiwać się w kobiecie i darzyć sympatią jej rodzinę. Czy zdecyduje się porzucić plan odwetu dla kiełkującej miłości? Czy też zemsta okaże się ważniejsza niż szczęśliwe życie?


"- Iskierko...

Używałem wobec niej wielu określeń, ale to właśnie iskierka pasuje idealnie.

Nie wiem, czy kiedykolwiek jej się do tego przyznam, bo ledwo jestem w stanie zrobić to przed sobą, ale nazywanie jej w ten sposób nie jest złośliwe, jak pewnie myśli. Jasne, parzy jak iskra, kiedy jest zła. I wystarczy iskra, aby tę złość przywołać, ale jednocześnie jest jak iskra światła w tym moim popierdolonym życiu. Odkąd ją poznałem, rozświetla mi szarą rzeczywistość, a ogień, który w niej siedzi, rozpala we mnie emocje, których nie chcę, jednak nie jestem na tyle silny, by za każdym razem z nimi walczyć. Tym gorącem - dobrym i złym płomieniem - zmusza mnie, żebym czuł."


Kiedy dwójka naszych bohaterów osiąga porozumienie, pojawiają się komplikacje. Teraz wszystko zależy od jednej decyzji pełnego złych emocji Cornela. Pragnie zemsty i pragnie kobiety, jednak nie może mieć ich obu. Co wybierze?


"Ze wstydem przyznaję, że sama na początku byłam wobec niego niesprawiedliwa. Ludzie są głupi i wydaje im się, że wiedzą wszystko, chociaż tak naprawdę nie wiedzą nic. Nie widzą tego bólu, który w sobie nosi. Tej udręki, tej złości, która go pochłania. Jednocześnie nie mają pojęcia, jakim potrafi być mężczyzną. Nie dostrzegają jego uśmiechu, ponieważ jest zarezerwowany tylko na wyjątkowe okazje. Nie słyszą, jak rozmawia z moimi dziećmi, które go uwielbiają. Nie wiedzą, że każdy jego czuły dotyk zabiera część krzywdy, której doświadczyłam z rąk innego faceta." 


Książka Darcy Trigovise wciągnęła mnie od samego początku. Jestem zachwycona stylem pisarki. Dwa małe minusy to używanie typowo polskich powiedzeń w powieści, której fabuła osadzona jest w Stanach Zjednoczonych i trochę za dużo wulgaryzmów, chociaż do postaci Corneliusa to akurat pasuje. 

Bardzo polubiłam dziadka Ariany, który okazał się mądrym człowiekiem, z dystansem i poczuciem humoru, delikatnie podsuwającym młodym sugestie we właściwym momencie a następnie usuwającym się w cień i obserwującym jak potoczą się ich losy. To ich dobry duch.

Zachowania bohaterów były autentyczne, szczególnie reakcje dzieci, które wciąż mają w pamięci poprzedniego partnera matki. 

Okładka świetnie oddaje mroczną postać Corneliusa, który nie jest bynajmniej miłym facetem. Małomówny, zacięty w złości i rzucający dookoła ponure spojrzenia, a do tego z nieciekawą przeszłością,  przeraża większość osób. 

"Odwet..." to historia pełna emocji: od miłości, przyjaźni, współczucia i lojalności po wściekłość, strach i pragnienie zemsty. Doskonale się bawiłam czytając tę książkę i na pewno sięgnę także po inne tytuły autorki. Polecam!

Dziękuję wydawnictwu Was Pos za egzemplarz recenzencki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



środa, 9 czerwca 2021

Ewelina Karpińska-Morek "Soszka. Wojna się dzieciom nie przywidziała."

Tytuł: "Soszka. Woja się dzieciom nie przywidziała"

Autor: Ewelina Karpińska-Morek

Wydawnictwo: Obiektyw

Ilość stron: 256

Data wydania: 01-10-2020

Moja ocena: 10/10


"Niemcy pojawili się w domu Zosi w środku nocy 15 maja 1941 roku. To były jej imieniny. Zaczęli walić w drzwi. Cała rodzina była przerażona. Mama kazała jej się schować pod łóżko."


Dziennikarka Ewelina Karpińska-Morek trafiła na panią Zofię przypadkiem, kiedy szukała materiałów na temat najmłodszych ofiar rabunku i germanizacji dzieci w czasie II wojny światowej.


Jak czytamy w opisie wydawcy: "Zosia pamięta niemal cały wiek. Jako nastolatka została skatowana przez SS-mana i zabrana z domu. Trafiła do obozu przesiedleńczego w Łodzi, przeszła selekcję, a następnie wywieziono ją na roboty przymusowe w Zagłębiu Ruhry. Tam stała się Soszką."


Z trwających trzy lata spotkań z obecnie 95-letnią Zofią Szukała narodził się pomysł na książkę o losie najmłodszych, na siłę wyrywanych z domów, rozdzielanych z rodzicami i przesiedlanych. Te, które miały szczęście, zamiast do obozów koncentracyjnych trafiały pod dachy niemieckich rodzin. O ile przetrwały podróż.


"Środek nocy, brak wyżywienia i wody w czasie transportu, fatalne warunki higieniczne w obozach - te wszystkie czynniki sprawiały, że będące również częścią eksterminacji wysiedlenia stawały się zbrodnią, która szczególnie mocno odbijała się na dzieciach. Dla wielu z nich akcja ta kończyła się po prostu śmiercią - z wychłodzenia organizmu, czy po prostu z głodu. "Podczas transportów do obozów umierało ich na skutek głodu i zimna wiele. Na przykład na stacji w Dębicy, w wagonie towarowym, znaleziono 30 dzieci zamarzniętych, w Pilawie - 500"."


We wspomnieniach osób, które przeżyły tamte wydarzenia powraca obraz selekcji na ludzi zdatnych według hitlerowców do germanizacji i resztę - skazaną na zagładę.


"Sposób funkcjonowania obozu na Spornej można odtworzyć z licznych zeznań, jakie się zachowały w aktach śledztwa w sprawie eksterminacji polskich dzieci i młodzieży w latach 1939-45 dokonywanych przez władze hitlerowskie.

"W styczniu 1941 roku zostałam wraz z matką - jak wiele wówczas polskich rodzin - wywieziona do obozu w Łodzi. Jak sobie przypominam, umieszczono nas w jakiejś dużej hali fabrycznej i tam trzymano przez kilkanaście dni. Następnie wywieziono nas w inne miejsce, gdzie również za pomieszczenie służyła hala fabryczna. Było tam bardzo dużo rodzin. Po upływie kilku dni rozpoczęto nas wołać do jakiegoś specjalnego pomieszczenia i stawaliśmy przed komisją złożoną z kilkunastu umundurowanych Niemców. Byli to funkcjonariusze z formacji SS, gdyż na czapkach mieli trupie czaszki. Wówczas badano mnie powierzchownie: oglądano głowę, ręce, mierzono wzrost"." 


Zofia trafiła do siedziby niemieckich gospodarzy - baerów - u których pracowała w domu i na roli.


"- Jak się ci Niemcy do pani zwracali?

- Zaczęli mówić do mnie "Sofie", ale ja nie mogłam słuchać, jak mówią tak po niemiecku. Prosiłam, aby mówili "Zosia". nie za bardzo im to wychodziło, nie mogli wymówić miękko "ś". To prosiłam, żeby mówili "Zośka". No i z tej Zośki i tak im wyszła "Soszka"."


Książeczka, pomimo iż jest cienka, niesie wielki ładunek emocjonalny. Ciężko się czyta o losie dzieci wyrwanych z domów i nie raz skazanych na śmierć. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie to, jak dokładnie te odległe wspomnienia zachowały się w pamięci świadka eksterminacji - pani Zofii, tytułowej Soszki.

Kobieta podzieliła się z autorką swoimi przeżyciami, co na pewno nie było dla niej łatwe. Starsza pani ma obecnie jedno marzenie, które ma szansę się ziścić dzięki tej publikacji. Tego jej z całego serca życzę. 

Książki takie jak ta są potrzebne. Ewelina Karpińska-Morek pisze w ciekawy, łatwy w odbiorze sposób, swój tekst ilustrując licznymi fotografiami i przypisami. Myślę, że "Soszkę" można by spokojnie włączyć do kanonu lektur szkolnych, obok innych tytułów opowiadających o losach Polaków i Żydów w czasie II wojny światowej. Jest to rzetelny dokument, oprócz wspomnień głównej bohaterki przedstawiający ówczesną sytuację ekonomiczną, polityczną i gospodarczą.


Przy okazji rozmów z panią Zofią na jaw wyszła kolejna tajemnica. Jak głosi opis na okładce "Soszki": "Podczas zbierania materiałów do książki autorka natrafiła na ślad tajemniczego szpitala położniczego, który okazał się być centralnym obozem aborcyjnym dla Westfalii. Zgromadzona przez nią dokumentacja spowodowała, że IPN wszczął śledztwo ws. zbrodni przeciwko ludzkości."

 

"Soszka. Wojna się dzieciom nie przywidziała" to wstrząsający dokument, który polecam z całego serca.

Dziękuję wydawnictwu Obiektyw za egzemplarz recenzencki. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



wtorek, 8 czerwca 2021

Adrian Bednarek "Inspiracja"

Tytuł: "Inspiracja"

Autor: Adrian Bednarek

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 510

Data wydania: 02-06-2020

Book tour: @marlon.080

Moja ocena: 8/10


"Najpierw dostrzegł jasne kosmyki, które niczym setki cieniutkich żmij wypełzały z gęstych krzaków na krótką trawę. (...) W krzakach leżała dziewczyna. Młodziutka, liczyła nie więcej niż szesnaści lat. Cerę miała białą, niemal porcelanową, być może dlatego, że właśnie taki kolor powinny mieć trupy."

 

"Inspiracja" to druga powieść Adriana Bednarka, którą miałam okazję przeczytać. Z pierwszej, "Pasażera na gapę" pamiętam szokującą scenę przemocy. I tu takich nie zabrakło. 

Książka wciąga od pierwszej strony, kiedy to znalezione zostają zwłoki pierwszej dziewczyny. 

Chwilę później przenosimy się na cmentarz, gdzie poznajemy Oskara i Luizę. 


"Najpiękniejsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widziałem, miała na imię Luiza. Poznałem ją w najbardziej nieodpowiednich okolicznościach, w jakich chłopak mógłby poznać dziewczynę. Na pogrzebie."


23-latek pracuje w sklepie ojca a w wolnych chwilach pisze opowiadania kryminalne, które publikuje pod pseudonimem na Wattpadzie. Twórczość ma pomóc mu uporać się z traumą po dramatycznych przeżyciach. 

Kiedy dowiaduje się, że po mieście grasuje Łowca Nimfetek podejmuje najbardziej nierozsądną decyzję: postanawia samodzielnie odnaleźć mordercę. Tymczasem giną kolejne dziewczyny. 


"Obudziła się w sposób daleki od oczekiwań. Właściwie na początku nie była pewna, czy już wstała. Zdawało jej się, że otworzyła oczy, ale nic nie widziała. Zupełnie jakby oślepła przez noc. Na domiar złego czuła palący ból w ramionach, nadgarstkach, stopach i stawach. Zrzuciła to na niewygodną pozycję podczas snu. W ogóle zdawało jej się, że jest w jakiejś alkoholowej delirce i dlatego funkcjonowanie organizmu różni się od codziennego."


Doskonale wykreowani zostali bohaterowie, szczególnie Marek Ostrowski. Każdy skrywa jakieś tajemnice, które niechętnie wyjawia, trzymając czytelnika w oczekiwaniu. 

Postać Oskara wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Nie spodobało mi się jego postępowanie, kiedy w imię własnych korzyści postanowił poświęcić inne osoby. Nie raz zachował się głupio i nieodpowiedzialnie, rezygnując z wezwania wsparcia. To nie jest do końca pozytywny bohater. 

Najbardziej sympatyczna okazała się młodsza siostra Luizy, Mela.

Autor zaskoczył mnie zwrotem akcji. Kiedy wydawało się, że sprawa została szczęśliwie rozwiązana a nasi bohaterowie snuli plany na przyszłość sytuacja się skomplikowała. 

Jestem bardzo ciekawa dalszych losów Oskara. Zastanawiam się jaką osobą stanie się chłopak po wszystkim, co przeszedł. Ślady w jego psychice zostaną na zawsze. 

Powieść przeczytałam bardzo szybko pomimo jej objętości. Akcja była tak wciągająca, że nie mogłam się oderwać a oczy same śmigały po kartkach. 

Dziękuję Marlenie za ten book tour. Na pewno sięgnę po kolejne części serii.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




piątek, 4 czerwca 2021

Monika Gajos "Książę musi odejść"

Tytuł: "Książę musi odejść"

Seria: Heartbeats

Autor: Monika Gajos

Wydawnictwo: WasPos

Ilość stron: 494

Data wydania: 06-09-2020

Book tour: @zafascynowana.ksiazkami

Moja ocena: 10/10


"Uczę się żyć na bezdechu i wbrew samej sobie powtarzam niczym mantrę, że nikt nie jest samotną wyspą. I racja, i zgoda. Nawet na te odludne czasami trafiają przypadkowo wędrowcy. Wędrowcy. Przychodzą i odchodzą, bo taka ich rola. Wdzierają się w głąb lądu, pozostawiają po sobie ślady, spustoszenia, które zmieniają krajobraz nieodwracalnie i tylko przypominają o ich obecności, bo ich samych po chwili już nie ma. Jeżeli nie odkryją nic, co może zatrzymać na dłużej, znikają. Bo czy nie jest wcale tak, że to, co odkryte, szybko zaczyna nudzić?"


Michalina jest artystką o wrażliwej duszy a przy tym dziewczyną, której całe życie zdominowała tragedia z dzieciństwa. Straszny wypadek, o który się obwinia. Nie jest zresztą w tym odosobniona. W jej najbliższym środowisku nie brakuje wrogów. 

Leonard pracuje w studiu fotograficznym swojego ojca, słynnego reportera. Chociaż "pracuje" to za dużo powiedziane. Raczej obija się, wykorzystując swoją uprzywilejowaną sytuację. Jest okropnym egoistą, który wszystkich ma za nic. Książę ma muchy w nosie i sprawia raczej nieprzyjemne wrażenie.

Zaczyna zmieniać się na lepsze dopiero kiedy poznaje tę dziwną różowowłosą istotę, która namieszała mu w życiu. 


"Nie jest w moim typie. Absolutnie. Jest całkowitym przeciwieństwem! Te różowe włosy - kto takie nosi? Za mały nos, za duże oczy i do tego milion piegów na policzkach. Milion. Paskudztwo. Może jak powtórzę to tyle razy, to zakoduje mi się w mózgu, uwierzę i wreszcie się uspokoję. Bo wciąż jakoś nie mogę."


Misia żyje przeszłością. Próbuje odnaleźć się na studiach, lecz nie jest jej lekko. Wspomnienia ciągle wracają.


"Wstrzymuję oddech.

Nie oddycham.

Co z tego, że płuca nadal pracują? Przestałam oddychać lata temu. Oduczyłam się tego i nie potrafię sobie przypomnieć, jak powinno się robić to na nowo. Pod wieloma względami jestem samoukiem, ale nie teraz. Tym razem potrzebuję kogoś, kto by mnie przez to przeprowadził albo chociaż wskazałby mi odpowiednią drogę, którą powinnam podążyć. Potrzebuję obecności tego kogoś, a jednocześnie nie chcę dopuścić do siebie nikogo.

Boję się ludzi. Obawiam się przywiązania, bliskości i ponownego zawodu. Patowa sytuacja. Zaczynam się zastanawiać, jak długo można żyć na bezdechu..."


Tymczasem Leo musi przejść długą drogę, by zaakceptować dziewczynę, która tak bardzo nie jest w jego typie, że nie potrafi o niej zapomnieć.


"Ta dziewczyna to chodzący pech, człowiek nieszczęście. Nie wiem, czy rozsądnie jest inicjować ponowny kontakt i ryzykować, że przełączy się na tryb demolki. Kto wie co jeszcze postanowi uszkodzić... A przy tym wszystkim znów zacznie płakać, histeryzować. Wyjdę na dupka. Znowu."


Książka Moniki Gajos to jeden z najlepszych romansów jaki przeczytałam. Autorka potrafi wzruszyć czytelnika, co nieczęsto się zdarza. Pomimo, iż główna bohaterka ma za sobą trudne przejścia i wciąż na nowo przeżywa traumę z dzieciństwa, jej reakcje wydają się autentyczne, wcale nie przesadzone.

Leonard w czasie, jaki mija od poznania Misi, przechodzi pozytywną przemianę. Zaczyna widzieć więcej niż tylko czubek własnego nosa, po raz pierwszy od dawna dba o inną osobę.

Pozornie wszystko ich dzieli, lecz z czasem okazuje się, że mają jednak coś wspólnego. Także książę ma smutne wspomnienia. Może dzięki temu jest w stanie otworzyć się na drugą osobę.

Powieść, poprzez sposób przedstawienia emocji bohaterów, przypominała mi książki Kim Holden, "Jeśli zatęsknię" Anny Ficner-Ogonowskiej i "Morze spokoju" Katji Millay. To jedne z najlepszych książek z tego gatunku jakie czytałam.

Już po przeczytaniu kilkudziesięciu stron wiedziałam, że "Książę..." mi się spodoba. Nie ma tu wyzywających scen erotycznych. Bohaterowie nie muszą epatować seksem, wystarczy, że są sobą. Tu nie namiętność gra pierwsze skrzypce, ale bliskość i intymność. Urzekła mnie ta książka. Szczerze polecam.

Dziękuję Ewie za zorganizowanie tego book tour.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



wtorek, 1 czerwca 2021

Magdalena Winnicka "Przysięga". Recenzja premierowa.

 

Tytuł: "Przysięga"

Autor: Magdalena Winnicka

Cykl: Grzechy mafii, tom 3

Wydawnictwo: Akurat

Data premiery: 01-06-2021

Moja ocena: 9/10

 

"Nie chciałem już niczego wyjaśniać. Było, minęło. Teraz pragnąłem tylko mieć ją blisko. Coraz gorliwiej atakowałem jej usta i w końcu uniosłem ją za pośladki i z impetem wtargnąłem do domu. Posadziłem Felicję na blacie wyspy, która była między kuchnią a salonem, i szarpnąłem za pasek jej płaszcza. Chciałem natychmiast zobaczyć NASZ brzuch."

 

W trzeciej części cyklu "Grzechy mafii" od początku dzieje się dużo.

Felicja odzyskuje pamięć, lecz Alexander trafia do więzienia. Podejrzewa kobietę o zdradę, przez co jest na nią śmiertelnie obrażony. Dzięki podstępowi udaje mu się uciec z więzienia, po czym znika. Zrozpaczona Felicja chce odnaleźć ukochanego gangstera za wszelką cenę.

W tej książce jak w dziecięcym wierszyku o żurawiu i czapli dwójka nieszczęsnych kochanków wciąż się mija, zarówno dosłownie, jak i uczuciowo. Raz on stroszy piórka, raz ona nie chce z nim gadać. Co się pogodzą to się pokłócą. Nieporozumieniom nie ma końca.

W końcu udaje im się dogadać kiedy okazuje się, że Licja jest w ciąży. Jednak sielanka nie trwa długo.

W powieści od początku porwała mnie szalona akcja. Ucieczka z więzienia, dziki seks, huśtawka uczuciowa i niepewność jak zakończy się ta historia trzymały w napięciu. Nie mogłam oderwać się od lektury. 

O ile w pierwszych dwóch tomach były jakieś niedociągnięcia, "Przysięga" to prawdziwa petarda! Magdalena Winnicka z każdym tytułem pisze coraz lepiej i już wiem, że z przyjemnością zagłębię się w lekturze jej kolejnych powieści. Dla mnie rewelacja!

Tej książki się nie czyta, ją się pochłania a zakończenie naprawdę wbija w fotel. Możecie spokojnie uwierzyć rekomendacji K. N. Haner widocznej na okładce. Podpisuję się pod nią obiema rękami.

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

 

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko