wtorek, 14 września 2021

Karen Witemeyer "Serce na linii". Recenzja przedpremierowa

Tytuł: "Serce na linii"

Cykl: Kolonia Harper's Station, tom 2

Autor: Karen Witemeyer

Wydawnictwo: Dreams

Ilość stron: 378

Data premiery: 17-09-2021

Moja ocena: 7/10


Za sprawą Karen Witemeyer i wydawnictwa Dreams trafiłam na parę godzin na Dziki Zachód. Miasteczko, w którym rozgrywa się akcja, nie stanowi jednak tła westernu, lecz subtelnego romansu z zachowaniem wszelkich form dobrego wychowania. To staroświeckie, lecz urocze. 

Z przyjemnością poznawałam ten świat, w którym miłośnik rowerowych wycieczek słyszy pytanie czy nie mógłby jeździć konno jak normalny człowiek a nie ma tym dziwnym wynalazku na dwóch kołach.  

Pojawienie się nowego pojazdu zwanego welocypedem budzi wiele emocji. A już pomysł, żeby bicyklem jeździła kobieta, ubrana w spódnicę z rozcięciami powoduje wręcz zgorszenie. Toż to nie wypada!

***

Grace Mallory po tragicznej śmierci swojego ojca uciekła do Harper's Station, miasteczka zamieszkanego prawie wyłącznie przez kobiety. Nie są one jednak słabymi niewiastami. To panie po przejściach, które swojej wywalczonej wolności będą broniły za wszelką cenę a w każdego przybysza płci męskiej wycelują broń zanim zapytają go o imię. Dotyczy to zarówno panien w kwiecie wieku jak i Babci Rewolwerowej. 

Wracając do Grace należy wspomnieć, że dostała się ona na prestiżowe stanowisko przy obsłudze telegrafu Western Union, jedynego środka komunikacji. Nie było telefonów, w celu wysłania wiadomości należało udać się do biura telegrafisty. Panna Mallory właśnie w pracy poznała pewnego mężczyznę. Niewiele o nim wie, bo zna go tylko z rytmu wystukiwanego wskazówką. To taki tajemniczy wielbiciel o pseudonimie A. 

Pewnego dnia podczas wysyłania kolejnych wiadomości Grace otrzymała ostrzeżenie. Ten, przed kim skryła się w kolonii, wpadł na jej trop. Jej zagadkowy amant, A., przypadkiem dowiedział się, że dziewczyna jest w niebezpieczeństwie i ruszył jej na pomoc.

Pod tą literką kryje się postać odbiegająca od obowiązującego wówczas kanonu męskiej urody. Amos zamiast wytrenowanych mięśni i wielkiej spluwy może się poszczycić humorem, inteligencją i jazdą na rowerze, czyli umiejętnościami, przez które jest uważany w najlepszym razie za niegroźnego dziwaka. Teraz przyszło mu wziąć czynny udział w intrydze kryminalnej, w którą zamieszani są bogaci i bezwzględni ludzie.

Czy Amos sprosta wyzwaniu? Na ile ten XIX-wieczny freak jest w stanie się odważyć, by zdobyć kobietę, o której względy pragnie się ubiegać? 

***

Powieść posiada specyficzny klimat. Autorka doskonale oddała realia epoki, o której pisze i obyczajowość amerykańskich osadników końca XIX wieku. Styl Karen Witemeyer przepełniony jest humorem, jej postaci dalekie od współczesnej bezpośredniości. To jest romans w zupełnie starym stylu. Na stronie Lubimy Czytać ktoś wspomniał o niespotykanej klasie językowej tego działa i tu muszę się zgodzić. 

"Serce na linii" to powieść pozbawiona wulgaryzmów i ostrych scen erotycznych, która uwodzi swoją delikatnością. Bohaterowie są zwykłymi ludźmi, lecz liczy się ich charakter i obopólna fascynacja. Duże znaczenie w życiu społeczności odgrywa wiara. Kiedy nie są pewni co robić modlą się w nadziei na otrzymanie odpowiedzi. Widać to na przykładzie Helen, która odważnie działa wbrew swoim obawom oraz Grace kiedy wpadła w tarapaty. 

Patrząc na okładkę spodziewałam się lekkiej historii miłosnej a dostałam bogatą obyczajowo powieść z wątkiem kryminalnym, który trzyma w napięciu od samego początku. Spodobała mi się wymiana wiadomości pomiędzy G. i A., przypominająca całkiem współczesny SMS-owy flirt, tyle że wystukiwany na nietypowej maszynie. Bohaterowie dzięki znajomości kodu Morse'a mieli własny język, którym mogli się porozumiewać w obecności innych osób bez zdradzania treści niewtajemniczonym. Z drugiej strony na linii nie ma całkowitej prywatności, co mnie zaskoczyło.

Najbardziej polubiłam Helen i Lee, choć nie są oni głównymi bohaterami powieści. Fabuła jest dość prosta, podobnie jak język. Przez długi czas niewiele się dzieje, im bliżej końca tym bardziej akcja przyspiesza. Książka stanowi drugą część cyklu Kolonia Harper's Station, lecz można czytać ją bez znajomości wcześniejszego tytułu. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Dreams. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




Joanna Nowak "Już nie ucieknę". Zapowiedź recenzencka.

28 września będzie miała premierę książka, w której zakochałam się już na widok okładki: "Siostry z ulicy Wiśniowej. Już nie ucieknę" Joanny Nowak. Powieść wydana będzie nakładem wydawnictwa Replika.

Łapcie opis wydawcy:

"Pierwszy tom sagi Siostry z ulicy Wiśniowej. Po odejściu narzeczonego Ada przeżywa załamanie nerwowe, z którego próbują wyrwać ją siostry, Jagna i Sara. Kiedy ich metody nie działają, postanawiają zwrócić się z prośbą o pomoc do matki mieszkającej w niewielkim miasteczku na Kujawach. Ta wykorzystuje fatalną sytuację prowadzonego przez siebie schroniska dla zwierząt. Prosi Adę o wsparcie zapraszając jednocześnie do odwiedzin w rodzinnych stronach. Adam planuje ślub z Bianką. Zawarcie małżeństwa ma mu pomóc odzyskać rodzeństwo, które po śmierci rodziców zamieszkało u krewnej. Niestety, okazuje się, że Bianka, ze strachu przed odpowiedzialnością, bez słowa uciekła do rodzinnego domu. Adam pragnie się z nią rozmówić, ale dziewczyna nie chce go widzieć.
Sytuacja zbiega się z pojawienie się Ady, pierwszej miłości Adama. Tuż po maturze Ada zerwała z Kamińskim tłumacząc rozstanie odmiennym spojrzeniem na przyszłość.
Powrót Janowskiej do Graborówka staje się okazją do naprawienia dawnych błędów. Do dziś Ada wyrzuca sobie, że podle potraktowała chłopaka, przez co najprawdopodobniej nie wiodło się jej później w miłości. Postanawia odkupić swoje winy i proponuje Kamińskiemu, że zastąpi Biankę w roli panny młodej, dzięki czemu plany Adama będą miały szansę się zrealizować."

 



poniedziałek, 13 września 2021

Krzysztof Koziołek "Biały pył. Piekło na K2"

Tytuł: "Biały pył. Piekło na K2"

Autor: Krzysztof Koziołek

Wydawnictwo: Agora

Ilość stron: 392

Data wydania: 25-08-2021

Moja ocena: 10/10


"Wiatr. Na tej wysokości to on był ich głównym wrogiem. W obozie miotał namiotami jak zabawkami, sprawiając, że odpoczynek graniczył z cudem. Na drodze wywiewał śnieg z miejsc, które latem dało się przejść błyskawicznie. Teraz, pozbawione białego pyłu, składały się jedynie z lodu wyszlifowanego do połysku. Wreszcie to wiatr swoją niezwykłą siłą uwalniał z lodu kamienie, które potem gnały na dół z zawrotną prędkością. Kiedy taki kamień trafiał w linę, przecinał ją i nawet nie zwalniał. Gdy spadał na człowieka, łamał kości i zrzucał z poręczówek."


Dziennikarz Krzysztof Garda zakwalifikował się do ekipy polskich wspinaczy, którzy mają zamiar dokonać niemożliwego - zdobyć szczyt K2 zimą. Panują koszmarne warunki pogodowe, więc grupa więcej czasu spędza w bazie niż w ścianie. Tak naprawdę są zbieraniną obcych sobie osób, z których każdy bardziej jest zainteresowany relacjonowaniem swoich działań w mediach społecznościowych i oszczędzaniem sił na atak szczytowy niż rzeczywistą pracą nad przecieraniem szlaku. 


"Pierwsze dni okazały się ciężkie, wszyscy się docierali i szukali swojego miejsca. Dosłownie - w mesie, wybierając krzesła, na których siadali do posiłków - i w przenośni - wpasowując się w świat samców alfa, w którym ambicje jednych górowały nad oczekiwaniami innych. 

Bo tutaj, w bazie położonej pod południową ścianą K2, były same indywidualności."


Czy można oczekiwać, że te indywidualności będą ze sobą zgodnie współpracować? Czy podejmą ryzyko, by wspomóc kolegów, czy też ważniejsze okaże się dotarcie na szczyt. Przedstawieni w książce bohaterowie są co do jednego szalenie ambitni, skupieni na jednym celu - zdobyć górę, bez względu na koszty. Co się stanie gdy zrobi się naprawdę ciężko?


"Garda otworzył oczy, włączył czołówkę. Nagle namiot wydał mu się jakiś mały, dużo mniejszy niż wcześniej, mimo że przecież nic się nie zmieniło. 

Wtem poczuł, że się dusi. Ostro przywołał się do porządku, tylko w ten sposób mógł opanować zbliżający się atak paniki. 

Musiał znaleźć w sobie siły na bezpieczne zejście do bazy, aby potem...

Wrócić tutaj.

Przeraziła go ta myśl. Chwilę temu czuł strach przed tym, co jeszcze przyniesie ta Góra. A teraz myślał tylko o tym, aby znów dane mu było postawić tu stopę. Przecież doskonale zdawał sobie sprawę, że góry to nie bieg z przeszkodami na stadionie, gdzie w każdej chwili możesz odpuścić i zejść z trasy. Możesz przyznać się do porażki, ale przeżyć. W górach nie da się nagle rozmyślić, usiąść i czekać, aż nadejdzie pomoc. Świadomość, że jesteś zdany tylko na siebie, przytłaczała."


Góry to wymagający przeciwnik. Ludzie, pragnący je zdobywać, muszą być bardzo zdeterminowani. Niezależnie od panujących warunków tam, na ścianie, są zdani tylko na siebie. Kto odpuści, umiera. To niewyobrażalny wysiłek wspinać się pośród wyjącego wiatru, zrywającego lodowe lawiny, i kilkudziesięciostopniowego mrozu. Przeżyją tylko najwytrwalsi. Ilu członków trzynastoosobowej ekipy wróci bezpiecznie do domu? W Karakorum wszystko jest możliwe, a góra nie wybacza błędów. 


"W dolnych partiach góry maksymalny wiatr, w jakim dało się bezpiecznie pracować w ścianie, wynosił sześćdziesiąt kilometrów na godzinę. W górnych granica zmniejszała się do czterdziestu-pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Przy większej prędkości pojawiało się ryzyko, że wiatr przewróci człowieka niczym zapałkę."


Wspinacze walczą nie tylko z bezlitosnymi siłami natury, lecz także z własnym organizmem, który jest skrajnie wyczerpany, odwodniony i grożą mu poważne odmrożenia. Kiedy wydarza się pierwszy wypadek pojawia się pytanie: jak to naprawdę było? Co było przyczyną? Na ścianie nie ma kamer, więc prawdę znają tylko bezpośredni świadkowie tych zdarzeń. A jeśli świadek jest jeden trzeba wierzyć mu na słowo. 


"W górach wysokich od lat działa seryjna morderczyni. Nazywa się K2." 


Książka wciągnęła mnie od samego początku a pod koniec nie mogłam się od niej oderwać. Do końca nie było wiadomo komu uda się zdobyć szczyt i bezpiecznie wrócić, i czy w ogóle ktokolwiek przeżyje tę wyprawę. To, co tam się działo, jest nie do pojęcia z perspektywy ciepłego fotela. Jak napisał autor "Wszystkie wydarzenia opisane w tej książce są co prawda fikcyjne, ale w każdej chwili mogą się wydarzyć."

Takie rzeczy dzieją się w górach cały czas. Ludzie zostają ranni, zamarzają, umierają z pragnienia. Powieść jest w całości zmyślona, lecz łatwo można wyobrazić sobie przedstawione wypadki. Nie czytałam wielu książek o górach i mało o nich wiem, lecz "Biały pył" pochłonął mnie na dobrych parę dni i nie chciałam stamtąd wracać. Chcę więcej takich książek!

Dziękuję wydawnictwu Agora za możliwość zagłębienia się w świat himalaistów na Karakorum.  


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



sobota, 11 września 2021

Dominika Smoleń "To jak, szefie?"

Tytuł: "To jak, szefie?"

Autor: Dominika Smoleń

Wydawnictwo: WasPos

Ilość stron: 294

Data wydania: 18-08-2021

Moja ocena: 8/10


Wiecie jakie jest najgorsze uczucie na świecie? Widzieć, że stracicie kogoś, kogo kochacie i nie móc nic z tym zrobić. Taka sytuacja ma miejsce w książce Dominiki Smoleń. Sądziłam, że będzie to lekki romans biurowy, tymczasem ogrom emocji związanych z przyjaciółką Zuzy rozłożył mnie na łopatki. Autorka tak dobrze oddała towarzyszące bohaterce przeżycia, że czułam się jakbym czytała o sobie. Rozumiałam przez co ta dziewczyna przechodzi, bo sama tego zaznałam. 

Oczywiście głównym wątkiem w powieści jest romans Zuzanny z jej nowym szefem, Tymoteuszem. Oboje są bardzo sympatycznymi postaciami. Ich relacja z początku rozwija się powoli, by później gwałtownie nabrać tempa za sprawą Filipka.

Tymoteusz jest nietypowym pracodawcą. Szuka nie tylko profesjonalnej sekretarki, ale też przyjaciółki. Był w zażyłych relacjach z poprzednią panią piastującą to stanowisko, która właśnie przeszła na emeryturę. Chce mieć w biurze kogoś, z kim mógłby zwyczajnie pogadać, bo mu tego brakuje. W końcu większość dnia spędza w pracy, w domu nikt nie czeka.

Powieść mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Oceniając wyłącznie na podstawie okładki powiedziałabym, że będzie to typowy erotyk, tymczasem sceny miłosne nie są tu na pierwszym planie. Mamy okazję dobrze poznać bohaterów, zanim oni się do siebie zbliżą. Można powiedzieć, że jest to romans z klasą. Nienachalny i oferujący szerokie tło obyczajowe.

Zuzanna, Tymek, Karolina i Filip są splątani niezwykłą siecią zależności. Zmiana imion i nazwisk wprowadza zamieszanie, utrudniając dotarcie do prawdy. Ostatecznie napotkane zbiegi okoliczności wydają się wręcz nieprawdopodobne. 

Przeczytałam książkę z wielką przyjemnością, choć bardzo przeżywałam watek Karoliny i Filipa. Świadczy to o tym, że autorka bardzo dobrze pisze.

Za możliwość poznania książki dziękuję wydawnictwu WasPos.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko





piątek, 10 września 2021

Kinga Tatkowska "Oszukany czas"

Tytuł: "Oszukany czas"

Autor: Kinga Tatkowska

Wydawnictwo: JakBook

Ilość stron: 304

Data wydania: 10-08-2021

Moja ocena: 8/10


"- Ty jesteś moja, Marti - powiedział z mocą w głosie, a ja przez chwilę chciałam się z nim zgodzić.

Jednak po czasie pokręciłam tylko głową.

- Gdyby minął rok, nawet dwa - zaczęłam - przyjęłabym cię z otwartymi ramionami, nie pytając o nic. Ale minęło osiem pieprzonych lat, Kamil! Ja nie jestem już tą samą osobą, którą zostawiłeś. Poukładałam sobie jakoś świat, a ty przychodzisz jak gdyby nigdy nic i co sobie wyobrażasz? Że to wszystko minie? Że wymażemy tak po prostu bolesne wspomnienia oraz będziemy żyć długo i szczęśliwie?"

 

Marta miała w życiu jedną wielką miłość: Kamila Wilczyńskiego, na którego wszyscy wołali Wilk. Jej ukochany wyjechał i nie dawał znaku życia przez osiem długich lat. W tym czasie miała przy sobie przyjaciela, Staszka. Cała trójka trzymała się razem od piaskownicy, gdzie Marta raczyła chłopców koktajlami z błota i babkami z piasku. Z czasem ta fascynacja gotowaniem przemieniła się w pasję, która stała się jej pracą.

Aktualnie prowadzi blog kulinarny i warsztaty gotowania. Jest w związku z biznesmenem Robertem Urbaniakiem. Wydawałoby się, że poukładała sobie życie, jednak pewnego dnia spotyka Wilka i dawne uczucia odżywają. Marta przeżywa dylemat, bo do obu mężczyzn coś czuje. Czy będzie w stanie wybaczyć swojemu byłemu? Czy porzuci dla niego obecnego partnera?

Kinga Tatkowska nieźle zakręciła fabułą. Za każdym razem kiedy myślałam, że wiem co będzie dalej, pojawiał się skręt w inną stronę. Marta wydaje się rzucana przez los to w ramiona Kamila, to znów Roberta. Trudno jej podjąć jakąś decyzję, ale okoliczności niejako podejmują ją za nią. 

Sądziłam, że to będzie typowa komedia romantyczna: dziewczyna sukcesu, przyjaciel gej, dwóch konkurentów do wyboru. Spodziewałam się przerzucania się zabawnymi utarczkami słownymi, biegu z przeszkodami do ołtarza i łzawej sceny na lotnisku. Książka okazała się jednak całkiem poważną lekturą. Autorka wspomina o koszmarze wojny, o dawcach szpiku, o nieuczciwych praktykach w pozyskiwaniu nieruchomości. Pojawia się wiele ciekawych tematów a wartka akcja trzyma w napięciu, im bliżej końca tym bardziej. Czekam na kolejną część przygód naszych bohaterów, z którymi zdążyłam się już polubić.

Gratulacje za projekt okładki. Wilcze tropy z tyłu książki robią wrażenie.

Dziękuję wydawnictwu JakBook za możliwość przeczytania powieści.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




 

wtorek, 7 września 2021

Sylwia Kubik "Krok do miłości", "Tajemnica z przeszłości"

Cykl: Cykl żuławski

Autor: Sylwia Kubik

Wydawnictwo: Otwarte

Tytuł: "Krok do miłości"                             Tytuł: "Tajemnica z przeszłości"

Ilość stron: 416                                             Ilość stron: 368

Data wydania: 05-07-2021                            Data wydania: 23-08-2021

Moja ocena: 8/10                                           Moja ocena 7/10


"Od szybkiego biegu zabrakło jej tchu. Żal rozdzierał serce. Łzy sprawiły, że prawie nic nie widziała. Instynktownie kierowała się w stronę domu. Nogi drżały, usta ledwo łapały powietrze. Potknęła się o kamień, straciła równowagę i upadła. Nie miała siły wstać. Zacisnęła dłonie na kępach trawy i mocno je szarpnęła. Ciche łkanie przeszło w głośny szloch. Dlaczego jej życie tak beznadziejnie się układa? Dopiero doszła do siebie po związku z Michałem. Porządkowała powoli przeszłość, marzyła o przyszłości. I znowu los z niej zadrwił."


Ewa jest w związku z Michałem, chłopakiem, który całkiem jej nie szanuje. Uciekła do niego od despotycznego ojca, ale źle wybrała. Jej ukochany okazał się zwykłym chamem. Z deszczu pod rynnę. Dziewczyna stara się jak może, znajduje dobrą pracę. Jeden dzień przekreśla wszystko. Nagle zostaje bez zatrudnienia i dachu nad głową. Zdesperowana wyjeżdża do Krasnegostawu. W tej żuławskiej wsi jej babcia pozostawiła w spadku wnuczce rozpadającą się chałupę. Tam Ewa szuka schronienia, mając nadzieję na odbudowanie swojego zrujnowanego życia. Chce zacząć od nowa, bo nie ma już dokąd pójść.

Równolegle poznajemy historię Kamila, który zakochał się w podcieniowym żuławskim domostwie i postanowił otworzyć w Krasnymstawie gospodę serwującą lokalne specjały. Opowieści Ewy i Kamila przeplatają się. Mamy okazję poznać oboje bohaterów z osobna, jeszcze zanim się spotkają. 

Ewa dostaje od życia szansę. Rozpoczyna pracę w gospodzie Kamila i powoli tworzy swoje schronienie, chociaż jej domek nie wygląda dobrze. Kiedy już dziewczyna zaczyna zadomawiać się w chatce i wdraża się w obowiązki służbowe niechciana przeszłość w osobie Agnieszki puka do jej drzwi i nie ma ochoty stamtąd odchodzić. Skrywane sekrety odbiją się boleśnie na teraźniejszości naszej bohaterki. 

Tymczasem właściciel zajadu rozbudowuje swoje przedsiębiorstwo i poznaje pewien nawiedzony dom. Na czym polega jego fenomen? Czy to możliwe, żeby straszył w nim duch czy ktoś robi sobie niewybredne żarty?

W drugiej części cyklu żuławskiego pojawia się trzeci narrator - Anastazja, siostra Kamila. Wystąpiła tu cała galeria barwnych postaci od tych pozytywnych, ciepłych i miłych po całkiem antypatyczne i samolubne. Czarnym charakterem jest w pewnością Michał, Agnieszka i Bartek a także matka Kamila i ojciec Ewy. Z początku nie lubiłam Anastazji, lecz powoli się do niej przekonuję. Może jeszcze wyjdzie na ludzi. Bardzo sympatycznymi osobami okazały się kucharka Rozalia i babcia Kamila oraz Anastazji, Matylda. 

Sylwia Kubik nie odkryła jeszcze wszystkich kart. Dowiadujemy się co nieco o przeszłości mieszkańców wsi, Wandy i Wacława, swoją cegiełkę dokłada także pan Bronek. Dużo jeszcze zostało do wyjaśnienia. Interesuje mnie co się stało z matką Ewy i co z tym "nawiedzonym" domem. Mam nadzieję, że trzecia część cyklu, "W cieniu wierzb", rozwieje wszelkie wątpliwości. 

Oba tomy czytało mi się bardzo dobrze. Są napisane prostym, czytelnym w odbiorze językiem. Wątek romansowy jest delikatnie zarysowany. Poznajemy mieszkańców żuławskiej wsi, ich historie, wspomnienia oraz lokalną kuchnię. Lektura zachęciła mnie do odwiedzenia kiedyś w przyszłości opisywanych okolic. Miałam nieśmiałą nadzieję, że autorka zamieści gdzieś pod koniec książek parę przepisów na te nietypowe dania, o których wcześniej nie słyszałam. Może w trzeciej części? Byłby to na pewno ciekawy dodatek.

Bardziej wciągnęła mnie pierwsza część, w której dopiero poznawałam bohaterów, chociaż muszę przyznać, że dramatyczne zakończenie drugiej pozostawiło mnie w oczekiwaniu na kontynuację ich losów. Tego się nie spodziewałam. 

Dziękuję wydawnictwu Otwartemu za egzemplarz "Tajemnicy z przeszłości".


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




poniedziałek, 6 września 2021

Izabela Michta "Z żartem i śmiele o moim ciele". Recenzja premierowa.

Tytuł: "Z żartem i śmiele o moim ciele"

Autor: Małgorzata Michta

Wydawnictwo: Dziwimisie 

Ilość stron: 28

Data premiery: 06-09-2021

Moja ocena: 10/10


"Czasami chichram się z mojej pupy,

Niekiedy liczę na nogach strupy,

Bywa, że szukam ślimaka w uchu

I często czytam leżąc na brzuchu.

Zawsze natomiast - i to nie żart -

Wiem, ile jestem naprawdę wart.

I to dlatego, z żartem i śmiele,

Układam wiersze o moim ciele."

 

Byłam bardzo ciekawa tej książeczki, bo o ciele niełatwo jest mówić nawet dorosłym. Często budzi ono wstyd i zażenowanie, bo no jak rozmawiać o pupie? Często mamy na jego punkcie kompleksy, których nie chcemy przekazać swoim dzieciom. W książeczce "Z żartem i śmiele o moim ciele" Izabela Michta zawarła krótkie wierszowane historyjki o ciele widzianym oczami dziecka. Przecież kolana przez zdarte spodnie mogą oglądać świat a piegi to mapa przygód. Nie oceniamy jak wyglądają oczy, lecz cieszymy się widokami, nawet zza szkieł. 

Bardzo ładnie wydana publikacja Dziwimisie uczy dziecko spojrzenia na siebie z humorem, opowiadania żartów, zastanawiania się co je ślimak w uchu. Tomik z pewnością wpasowuje się w panujący obecnie - oby jak najdłużej - nurt ciałopozytywności. Każdy z nas ma pępek, ucho, nos i choć bywają różne warto sobie i dzieciom uświadomić, że liczy się to jakiemu celowi służą. Wszystkie części ciała są potrzebne i warto o nich rozmawiać bez wstydu, w żartobliwy, lekki sposób. Punktem wyjścia do rozmowy może być tomik Izabeli Michty. Teksty w nim zawarte są proste i zabawne a dobrane do nich ilustracje z pewnością spodobają się dzieciom. 

Książeczka przekazuje maluchom ważne przesłanie "Wiem, ile jestem naprawdę wart.". 

Brawa dla autorki!

Dziękuję wydawnictwu Dziwimisie za egzemplarz recenzencki.



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko/

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko