czwartek, 9 grudnia 2021

Linda Zielińska "Tego ci nie powiem"

Tytuł: "Tego ci nie powiem"

Autor: Linda Zielińska

Wydawnictwo: Dlaczemu

Ilość stron: 240

Data wydania: 10-11-2021

Moja ocena: 6/10


Natalia mieszka w Kałudze w Rosji i marzy o szkole baletowej, choć na co dzień słucha Backstreet Boys.

Pochodzący z Torunia Adam kończy szkołę gastronomiczną i zatrudnia się jako kucharz w zakładowej jadłodajni.

Ich spotkanie jest dziełem przypadku. Chłopak wraz z kumplem z pracy, Jędrasem, zostaje wysłany jako pomoc kuchenna do szpitalnej stołówki w Kałudze, gdzie brat Natalii, Igor, jest lekarzem.

Rodzina Igora zaprasza Polaków do siebie, goszczą ich w swoim domu i częstują obiadami. Natalia zjawia się niespodziewanie. W wyniku drobnego wypadku ma przymusową przerwę w treningach.

"Ten jej krok i charyzma przypominały mi Natalię Oreiro że " Zbuntowanego anioła "."


Dziewczyna jest bardzo bezpośrednia i trochę złośliwa. Lubi żartować, lecz wbrew pozorom jest nieśmiała. Wręczając Adamowi list rozpoczyna wymianę korespondencji, która będzie trwać przez lata.

Motto Adama to "kto nie ryzykuje ten nie pije szampana". W myśl tej idei korzysta z okazji by zarobić i trudni się drobnym przemytem. W końcu los się do niego uśmiecha i dostaje zaproszenie do pracy w USA.

Jak skończy się ta historia?

Musiałam czekać do ostatniej strony, by dowiedzieć się o czym ona mu nie powie. 

Dziękuję wydawnictwu Dlaczemu za możliwość przeczytania książki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



Paulina Tyczkowska "Opowieści z trzepaka. Krótka historia jednego zdjęcia"

Tytuł: "Opowieści z trzepaka. Krótka historia jednego zdjęcia" 

Autor: Paulina Tyczkowska

Wydawnictwo: Znak

Ilość stron: 274

Data wydania: 02-11-2021

Moja ocena: 10/10


Dzięki wydawnictwu Znak miałam okazję wrócić do czasów dzieciństwa. Wychowałam się na blokowisku, codziennie wychodziłyśmy z siostrą bawić się na podwórko. Robiłyśmy fikołki na trzepaku, balony z gumy Donald, zbierałyśmy historyjki z nich i kolorowe karteczki. Jestem z pokolenia, które uczyło się z encyklopedii, wykręcało numer na telefonie stacjonarnym i oglądało Wieczorynkę. Tak, wtedy bajki w tv mieliśmy tylko przez chwilę przed snem, później tylko Radio Dzieciom i do łóżka. Miałam aparat na kliszę, słuchałam muzyki z walkmana i oglądałam filmy z kaset VHS. 

Te wszystkie wspomnienia wróciły do mnie za sprawą "Opowieści z trzepaka" Pauliny Tyczkowskiej. Książka w przystępny sposób pokazuje współczesnym dzieciom jak żyło pokolenie z lat 80tych. Publikacja jest bogato ilustrowana a każde ze zdjęć opowiada pewną historię. Całość podzielona została na części zatytułowane: Dom, Uroki życia, Niespodzianki, Kumple, Szkoła i inne obowiązki, Laba, Świętowanie, Stylówka, Marzenia i Sensacje - o tym gadają dorośli.

Młodzi czytelnicy mają okazję dowiedzieć się jak wyglądało życie codzienne w latach 80-tych i 90-tych, co nosiliśmy do szkoły, jak spędzaliśmy wakacje, w co się bawiliśmy, jak wyglądała moda tamtych czasów, o czym się marzyło i dyskutowało. Każda z części zawiera dużo szczegółowych podrozdziałów, okraszonych czarno-białymi zdjęciami oraz ciekawostkami przedstawionymi w żółtych prostokątach. 

Tekst oraz oprawa graficzna tworzą wspaniałą całość, aż chce się rodzicowi czytać a dziecku słuchać i oglądać obrazki.

Dziękuję wydawnictwu Znak za egzemplarz książki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko







wtorek, 7 grudnia 2021

"Pocałunki pod jemiołą" antologia

Tytuł: "Pocałunki pod jemiołą"

Autorki:

Ewelina Nawara

Małgorzata Falkowska

Maria Zdybska

Magdalena Jarząbek

Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska

Katarzyna Grabowska

Agnieszka Zawadka

Marta Matulewicz

Agnieszka Zakrzewska

Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 384

Data wydania: 21-11-2021

Moja ocena: 7/10


"Pod jemiołą musi być dużo miłości! Pełnej światła, zapachu świerku, pomarańczy z goździkami, kolęd, kolorowych bombek i ciepłej czekolady z pianką. Pod jemiołą muszą być pocałunki, czuły dotyk, gwar i śmiech naszych najbliższych, z którymi już za moment usiądziemy do wigilijnego stołu. I nieważne czy będzie na nim sernik czy makowiec, śledzie czy barszcz z uszkami. Ważne, że będziemy przy nim my."

"Pocałunki pod jemiołą" to zbiór dziewięciu opowiadań, połączonych wspólnym tematem przewodnim. Cześć pióra znanych już autorek, część to debiuty. Każde z nich jest inne, lecz wszystkie przekazują ważną ideę: czy spędzamy święta w Polsce czy na Maderze, czy przy suto zastawionym stole czy też nad jednym niekoniecznie świątecznym daniem, istotne jest to, by mieć przy sobie bliską osobę, której można skraść pocałunek.

Najbardziej spodobały mi się opowiadania:

"Świąteczna obietnica"
Kinga straciła najbliższą osobę. Sądziła, że już nic dobrego jej nie spotka i planowała, że to będą jej ostatnie święta. Od początku zaskoczył mnie tak ponury, zdawałoby się, tekst, którego główną bohaterkę poznajemy na cmentarzu. A przecież świąteczne opowieści to brokat i jednorożce... no dobrze, mogą być renifery.
Kingę uratuje moc świąt i pewna spełniona obietnica. Opowiadanie obyczajowe z wątkiem magicznym, bo to nie mogło zdarzyć się naprawdę. Takie rzeczy to tylko w bajkach.
"Urok" 
Większość zamieszczonych w zbiorze historii osadzonych jest w znanej nam rzeczywistości, tymczasem nagle, tu - prawdziwa wiedźma i zmiennokształtni. Coś co kocham. Bardzo mnie to zaskoczyło a w połączeniu z wątkiem romansowym stworzyło prawdziwy eliksir.
"Prawda w twoich oczach"
Zbuntowana córka wraca na łono rodziny, by wykryć zdrajcę. Przed oczami Emmy nic się nie ukryje, żaden fałsz nie ujdzie jej uwadze, pochodzi bowiem z rodu kobiet obdarzonych pewnym darem... znowu mamy element nadprzyrodzony, a do tego oszusta, który być może wcale nie jest taki zły. 

Najbardziej przypadły mi do gustu opowieści z odrobiną (świątecznej) magii. Mam nadzieję, że kiedyś powstanie świąteczna antologia fantasy, to byłoby dopiero coś wyjątkowego.

Pomiędzy poszczególnymi historiami możemy przeczytać o tym, jak ich autorki spędzają święta, a także czego życzą nam, czytelnikom, w ten świąteczny czas. To bardzo miły gest.

Dziękuję wydawnictwu Videograf za możliwość przeczytania książki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko


 

niedziela, 5 grudnia 2021

Jennifer L. Armentrout "Krew i popiół". Zapowiedź recenzencka.

Już 12 stycznia polska premiera pierwszej części cyklu Jennifer L. Armentrout Blood and Ash: "Krew i popiół". 

Opis wydawcy:

"Mroczna, pełna przemocy i pasji. Zdobywca Goodreads Choice Award w 2020 roku. „Krew i popiół” to świat, w którym rządzą tradycja, rytuał i przemoc. Czy dziewczynie przeznaczonej bogom uda się wywalczyć wolność? Powieść jest pierwszą częścią cyklu stworzonego przez Jennifer L. Armentrout, jedną z najpopularniejszych amerykańskich autorek fantasy. „Krew i popiół” ukaże się w Polsce już 12 stycznia i będzie pierwszą książką nowego wydawnictwa You&YA.

Poppy jest Panną. Jej życie jest pełne samotności. Nikt nie może jej dotknąć. Tylko garstka wybrańców może zobaczyć jej twarz albo z nią porozmawiać. Jej egzystencja jest pozbawiona wszelkiej przyjemności. Poświęcona bogom, ma tylko jedno zadanie - przygotować się do Ascendencji, rytuału, który ma zapoczątkować nową erę.

Jednak Poppy dużo lepiej czuje się w towarzystwie swoich strażników niż dam dworu i kapłanek. Gdyby mogła, mieczem i łukiem broniłaby swoich bliskich przed niebezpieczeństwem zza Zapory. Dobrze wie, jakie potwory kryją się za nią w magicznej mgle.  Niestety, nie ma żadnego wpływu na swoją rolę w zbliżającym się obrządku. Walka nie przystoi Pannie, a zostać uznaną za niegodną bogów to najgorsze, co mogłoby ją spotkać.

Mimo to, Poppy jest gotowa podjąć ryzyko. Nie wie, co stanie się z nią po Ascendencji. Ryzykuje świętokradztwo nawet zadając to pytanie. Póki może, chce więc korzystać z życia i poznać je jak najlepiej. To właśnie sprowadziło ją do Czerwonej Perły. Nie wie, że w tej zapyziałej tawernie spotka jasnowłosego strażnika, który zawróci jej w głowie, oraz że pozna tajemnicę, która odmieni jej życie na zawsze.

Porywająca od pierwszych stron „Krew i popiół” to pierwsza część jednego z najgłośniejszych cykli fantasy ostatnich lat. Jest to świetnie napisana historia królestwa, które za wszelką cenę chce odzyskać dawną chwałę. A także opowieść o przeznaczeniu, wolnej woli i uczuciu, które wyzwala spod nawet najbardziej opresyjnej władzy. Kolejny tom, „Królestwo ciała i ognia” będzie mieć premierę już w czerwcu!"


źródło: informacja prasowa


Katarzyna Wycisk "Krew nowych bogów"

Tytuł: "Krew nowych bogów"

Autor: Katarzyna Wycisk

Wydawnictwo: -

Ilość stron: 412

Data wydania: 14-08-2021

Moja ocena: 9/10


"Niemal cała ludzkość wyginęła. Ci, którzy zdołali przeżyć, mieszkali w Gnieździe. Bogowie pojawili się na Alaris tysiące lat temu, przywłaszczając sobie wszystko, czego tylko zapragnęli, a przynajmniej tak głosiły legendy. Odebrali całą nadzieję, dając w zamian strach. Mawiano, że spojrzenie w oczy boga równa się śmierci, że sama jego obecność potrafi przysporzyć niewyobrażalnego bólu. Nikt jednak nie mógł potwierdzić ani zaprzeczyć tym słowom. Każdy, kto miał kontakt z tymi nieśmiertelnymi istotami, przepadał bez śladu. Po Gnieździe krążyły tylko mroczne opowieści i pogłoski - żadnych sprawdzonych faktów."


Rzecz dzieje się po znanych nam czasach. Miliardy ludzi zasiedlające ziemię to odległa przeszłość. Niedobitki skupiły się w Gnieździe - mieście strzeżonym przez anioły. Nie są to jednak miłe, opiekuńcze istoty. Ponoć zostały zesłane, by osądzić ludzi, których w większości nienawidzą. Ponad aniołami są tylko bogowie, o których każdy słyszał, lecz nikt ich nie widział. No, prawie nikt.

Skrzydlate istoty mają też swoich wiernych służących - wampiry. Nigdy nie wpadlibyście na takie połącznie, prawda? Ja też nie. Anioły kojarzą nam się pozytywnie, a w powieści Katarzyny Wycisk jawią się jako bezduszne potwory.

Miasto podzielone zostało na dwie części: południową, zamieszkiwaną przez największe męty i lepszą, północną. Dookoła Gniazda żyją krwiożercze monstra - fladermausy i torkeny, z którymi żaden człowiek nie odważy się zmierzyć. 

Na początku poznajemy Tristana i jego siostrę Moon. Chłopak okłamuje ją, twierdząc, że pracuje w okolicy areny walk a w rzeczywistości bierze udział w pojedynkach. Pragnie zarobić dość pieniędzy, by wydostać siebie i siostrę z południowej dzielnicy. Ledwie zdążyłam się przywiązać do myśli, że będzie on głównym bohaterem, przegrał walkę z wampirem.

Po dziesięciu latach od zaginięcia Tristana Moon z nieświadomej dziewczynki zmienia się w wojowniczkę. Jest silna i odważna, przyłącza się do rebeliantów, pragnących pozbyć się gnębiącego miasto tyrana. 


"Bogowie byli piękni, niezwyciężeni, bezlitośni. Bogów powinno się wielbić, podziwiać i bać się ich. Do bogów należało się modlić, błagać o przebaczenie i prosić o łaskę."


Pojawia się tajemnicza Devine, zlecająca buntownikom pewne zadanie. Bardzo przypominało mi to misje w grze Diablo: poszukiwanie zaginionych artefaktów, z których pomocą można wygrać starcie z bossem. 

Tymczasem z więzienia wydostaje się Keira, matka Drake'a, rządzącego Gniazdem. Nikt nie wie czym się to skończy.

Nie będę opowiadać więcej, bo dzieje się tu naprawdę dużo. Nie ma czasu na nudę. Są fantastyczne opisy walk oraz silne emocje. W powieści nie brak krwawych scen. Nie jest to miła bajeczka o wampirach chodzących do miejscowej szkoły i podrywających licealistki. Co chwila ktoś ginie. Podobał mi się ten mroczny klimat.

Autorka stworzyła spore grono postaci. Na szczęście najważniejsze osoby są wymienione na końcu książki, inaczej łatwo by się można było pogubić.

Jestem pod wrażeniem jak przemyślane i oryginalne jest całe to uniwersum. Myślę, że książka spodoba się młodym czytelnikom, chociaż mi także bardzo przypadła do gustu. Zamierzam polecić ją mojej córce.

Jedynym minusem dla mnie była dość drobna czcionka. Poza tym podoba mi się cały projekt książki - okładka oraz mapka i zdobienia wewnątrz. 

Dziękuję autorce za możliwość przeczytania i zrecenzowania powieści. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko





Lilka Płonka "Mala M. 2"

Tytuł: "Mala M. 2"

Autor: Lilka Płonka

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 320

Data wydania: 24-11-2021

Moja ocena: 9/10


"Spoceni, zdyszani i wycieńczeni leżeliśmy obok siebie na wznak w barłogu, który jeszcze jakiś czas temu był moim łóżkiem. (...) Ubrania walały się pod nami, wokół nas i na podłodze. Mój problem, w co się ubrać, został w ten sposób rozwiązany: po prostu założę to, co jakimś cudem ocalało z tego armagedonu. O ile cokolwiek ocalało, ma się rozumieć.

- Wiesz, że zaraz będziesz mi to wszystko prasował, prawda? - spytałam."


Mala M. trzyma poziom, pomimo iż z dwóch autorek ostała się jedna. Lilka Płonka stworzyła powieść, w której od początku iskrzy. Gorące sceny około łóżkowe i niezawodne poczucie humoru sprawia, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Tym razem Mala i Piotr niewiele otrzymali wspólnych scen. Dziewczyna musi się ukrywać, bo ktoś chce dopaść Ramzesa, wykorzystując ją. Po znalezieniu wiele mówiącej przesyłki następuje pośpieszne pakowanie i ekspresowy wyjazd do bezpiecznej lokalizacji. I pomyśleć, że jeszcze chwilę wcześniej Malwina narzekała na nudę.

Ramzes ukrywa swoją "suczkę" i pozostawia ją pod opieką znajomych a sam wyjeżdża załatwiać swoje gangsterskie porachunki. Mala przez większość czasu byczy się w basenie i degustuje miejscowe wina, Miejsce, do którego trafiła to dla niej raj. W swoim upojeniu szczęściem oraz alkoholem może jednak nie dostrzec grożącego jej niebezpieczeństwa.


"- Padnij!

Odruchowo wykonałam polecenie. Nie zastanawiałam się kto krzyczy ani dlaczego i czemu po polsku, i czy aby na pewno do mnie. I skąd znam ten głos, bo prawie na pewno go znałam. Rozciągnęłam się jak długa na popękanej od upału ziemi, wtuliłam twarz w pokryty gliniastym pyłem grunt. Sekundę później padł strzał, zaraz potem drugi, trzeci, kolejne."


Mala wpakowała się w niezłą kabałę, a właściwie Ramzes ją wpakował. On twierdzi, że ukrył dziewczynę dla jej bezpieczeństwa a mnie się wydaje, że wręcz przeciwnie - wystawił ją na przynętę. 

Przykre jest to jak ją traktuje - jak seksualną zabawkę. Ona się w nim zakochuje a on nią pomiata. Mala twierdzi, że jej to odpowiada, lecz czy tak jest naprawdę?

W dalszej części powieści nadal jesteśmy świadkami alkoholowych ekscesów Malwiny, która w zestawieniu z Zuzką stanowi niepowtarzalny duet.  

Zakończenie pozwala się domyślać, że powstanie kolejna część cyklu, co bardzo mnie cieszy. Uwielbiam poczucie humoru Lilki Płonki. Trochę mało było w tym tomie akcji, fabuła przedstawia głównie mniej lub bardziej beztroskie wakacje.

Nie sądzę, żeby w tym przypadku gangster zmienił nastawienie i w kontynuacji wyznał Malwinie dozgonną miłość, lecz pokładam pewną nadzieję w Pawle. Zobaczymy jak dalej potoczy się ta historia. 

Dziękuję wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania powieści. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



sobota, 4 grudnia 2021

Remigiusz Nestor Kalwarski "Stacja NL. Kulawe anioły"

Tytuł: "Stacja NL. Kulawe anioły"

Autor: Remigiusz Nestor Kalwarski

Wydawnictwo: Book Edit

Ilość stron: 216

Data wydania: 05-11-2021

Moja ocena: 9/10


Kojarzysz tego mema? Człowiek wypowiada życzenie: "Kiedy dorosnę, chcę pomagać Mikołajowi w pakowaniu prezentów". Piętnaście lat później pracuje w Amazonie i orientuje się, że jego pragnienie się spełniło, lecz całkiem inaczej, niż by oczekiwał. Tak to jest z życzeniami. Wierzę, że każde się spełnia, lecz w bardzo pokrętny sposób, nie tak jak sobie jego wyraziciel wyobrażał. 


"W absolutnie ciemnym pokoju blask, który roztacza wokół siebie zapalona zapałka, to jest świadomość. To z obecności czego zdajemy sobie sprawę w tym pomieszczeniu i domyślamy się jego umiejscowienia, to podświadomość. Ale to wszystko, co poza tym pomieszczeniem i budynkiem, poza światem znanym jako kula ziemska, to nieświadomość i choć nie zdajemy sobie sprawy z jej zawartości, to ona ma na nas niezaprzeczalny wpływ. Jak fazy księżyca czy ciśnienie atmosferyczne, jak światło słońca lub jego brak. Ale nam się zdaje, że wszystko sami ogarniamy i logicznie rozpatrujemy." 


W jednym z takich wielkich magazynów w Niderlandach, niekoniecznie firmy Amazon, pracuje "człowiek bez nazwiska", Krzysztof Alesander. Przez wiele godzin dziennie jak dzielne elfy wraz z Kubą, Adamem, Katią, Karolą, Markiem, Szławciem, Arczim, Michałem i Alicją dostarczają, sortują, układają i rozwożą towar do miejsca przeznaczenia. 

W przerwach rozmawiają o swoich przekonaniach na temat Boga, UFO, księży i polityków. Dzielą się także swoimi historiami. To

"Historie ludzi, których tu spotkałem. Bo doświadczyli bólu i tu starają się od niego uwolnić. Bo szukają lepszego dla siebie życia. Bo ich świat nie dawał ich satysfakcji, więc szukają jej tutaj."


Kris lubi ludzi, chętnie ich słucha i dyskutuje z nimi o różnych sprawach, tych życiowych oraz metafizycznych.


"- Wiesz, że nie ma dwojga ludzi, którzy mieliby takie samo spojrzenie na świat, na rzeczywistość, bo każdy z nas ma inne doświadczenia. Tylko otwartość i chęć poznania sposobu patrzenia tego drugiego człowieka i akceptacja tej odmienności mogą spowodować, że możemy się porozumieć i współpracować."

"- Jak można wydawać kategoryczne oceny, nie znając wszelkich przesłanek? Jak można uznać kogoś za głupiego na podstawie jego decyzji? Podejmował je z najlepszymi zapewne intencjami i na podstawie posiadanej przez siebie wiedzy i doświadczenia. A że wynik jego działań nie zadowala kogoś innego, to nadawanie sobie prawa do stawiania kogoś niżej czy wyżej, jest w moim rozumieniu brakiem zrozumienia złożoności, w jakiej jesteśmy ze sobą powiązani."

 

Zaciekawiły mnie te stwierdzenia, skłaniające do przemyśleń:

"Świat jest zupełnie inny, niż ci się wydaje. Jest jednak dokładnie taki, jaki wierzysz, że jest."

"Gdy dostrzegamy i doceniamy coś w drugim człowieku, to znaczy, że mamy to w sobie."

"Głęboko w ludzkiej naturze tkwi przemożna potrzeba logicznego, mającego sens wszechświata. Ale rzeczywisty wszechświat jest zawsze o krok poza logiką."


Bohater tej opowieści w formie rozmów lub rodzaju reportażu z pracy w NL przeżywa wiele niecodziennych sytuacji. Pracownicy agencji mieszkają wspólnie w niewielkich barakach lub domkach i chcąc nie chcąc dzielą przestrzeń życiową z obcymi osobami, z którymi muszą jakoś się dogadać. Bywa różnie. To prawdziwa szkoła życia i niewyczerpana studnia inspiracji dla pisarza.


"Coraz częściej mam wrażenie uczestnictwa w grotesce. Poprzez historie, którymi się ze mną dzielą współpracownicy i współmieszkańcy oraz wydarzenia i sytuacje z nimi związane, a w których czasem niestety muszę uczestniczyć."

"Wszystkich, którzy mi mówią, że mogłem coś inaczej zrobić, wybrać inną drogę, nawet nie staram się informować, a już wcale przekonywać, że nie mogłem. Nie mogłem, bo gdybym mógł, to bym postąpił wcześniej inaczej."

"Trudne wydarzenia są dla nas jak sidła. Niezaakceptowane powodują, że jesteśmy we wnykach, bo chcielibyśmy, aby nic się nie zmieniło. A tymczasem to wydarzenie, które nas tak rozwaliło, to po prostu zmiana. A my mamy przed nią naturalny opór i trwamy w tym, by tej nowej sytuacji nie przyjąć z otwartymi ramionami. A gdyby tylko przyjąć ją z akceptacją, nagle pojawiają się rozwiązania, których wcześniej nie dostrzegaliśmy."


Sięgając po tę książkę spodziewałam się garstki zabawnych anegdotek o pracy za granicą, chociaż okładka obiecywała coś więcej. Musisz przyznać, że jest niecodzienna.

Nie sądziłam, że tafię na tak intrygującą i wartościową pozycję. Dodatkowym smaczkiem jest sposób, w jaki autor bawi się słowami, zaczynając kolejny rozdział od słowa, którym kończył się poprzedni, lecz w innym znaczeniu. Za każdym razem mnie to zachwyca. Jest tu także humor:

"Mówię, że akurat do sklepu po fajki szedłem, a ona na to, weź jeszcze z pół czystej. No to wziąłem i zachodzę do niej, a ona już czeka na mnie z drugą połówką.

- Z mężem? - zapytałem.

- Nie, no z drugą połówką, męża nie miała, rozwódka była. Ale na stole już połówka druga do kompletu czekała" 

 

W kraju legalnych narkotyków wiele osób sięga po używki. Osoby, które przyjechały tu z własnym bagażem życiowym różnego gabarytu, nie zostawiły problemów psychicznych w kraju pochodzenia. Często sięgają po używki różnego rodzaju, bo nie umieją radzić sobie z trudnymi emocjami.


"Alkohol czy narkotyk zmieni twoje postrzeganie, ale rzeczywistość nadal pozostaje ta sama i po wytrzeźwieniu spotka cię kolejne rozczarowanie albo stwierdzisz, że chcesz wrócić do iluzji, albo zmienisz tę rzeczywistość. Wygodniej jest żyć w iluzji. Czy to można nazwać życiem, to już inna sprawa? Zresztą to dotyczy też kurczowego trzymania się pewnych schematów, które nie działają i uzależniania się na przykład swoje szczęście od innych ludzi."


Wszystkie te osoby, zwane pogardliwie przez niektórych, byłych pracowników korporacji, biomasą, dla Krzysztofa są wartościowymi ludźmi, obarczonymi różnymi problemami. Nazywa ich kulawymi aniołami. Możesz ich spotkać na "Stacji NL".

Dziękuję wydawnictwu Book Edit za możliwość przeczytania tej niezwykłej książki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko