czwartek, 28 maja 2020

"Okruchy lustra" Agnieszka Pyzel

Tytuł: "Okruchy lustra"
Autor: Agnieszka Pyzel
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 480
Rok wydania: 2019

Opis z okładki:
"Lata osiemdziesiąte, PRL. Michalina kiepsko wypada w przedstawieniu dyplomowym na zakończenie szkoły aktorskiej. Jej myśli zajmuje bowiem Allan Wysocki, obiecujący pisarz. Po egzaminach nie może znaleźć pracy na warszawskich scenach, nie ma też pewności co do uczuć Wysockiego. Dlatego ucieka do małego miasta, gdzie otrzymuje angaż w prowincjonalnym teatrze. Tam poznaje Maćka, starszego od siebie aktora, który zostaje jej partnerem na scenie i w życiu. Jednak Michalina nie może zapomnieć o Allanie i od czasu do czasu wymyka się do Warszawy, by się z nim spotkać. Szybko staje się dla niej jasne, że nie jest jego jedyną kobietą, i po raz kolejny kończy ich znajomość. Postanawia, że skupi się na związku z kochającym Maćkiem. Tymczasem Maciek odkrywa, że Michalina go zdradza, opuszcza ją i wyjeżdża z miasta. Kobieta popada w depresję. 
Po latach znowu w jej życiu pojawia się Allan. Czy tym razem odnajdą szczęście w miłości?"

Recenzja:
"Okruchy lustra" to historia wielkiej, niespełnionej miłości. Rozgrywa się ona na deskach teatrów, lecz ten romans sam w sobie mógłby posłużyć za scenariusz dramatu. 
On żył pisaniem, ona żyła swoją grą i miłością. Michalina była rasową artystką dla której życie to scena. 
"- Wiesz, co jest najniebezpieczniejsze w naszym zawodzie?
- Co?
- Że tak łatwo można zakochać się w pozorach, w cudzej roli, w cudzym życiu, barwie głosu i w tym, kto jak siebie kreuje na scenie. A potem przychodzi rzeczywistość, i jak widać, nie ma na nią mocnych."
Wiele historii, życiorysów, lecz wszystkie do siebie podobne.
"Czy wszędzie jest zawsze tak samo, czy wszystko już na tym świecie było, czy nie wydarzy się w końcu miłość, o której nikt nie zdążył jeszcze napisać, opowiedzieć, na którą nikt nie zdążył się jeszcze poskarżyć?"
Co jest ważniejsze: wielka miłość czy pasja i czy można te dwie rzeczy połączyć?
"Pisanie jest jak choroba - oświadczył - I nigdy od niej nie uciekniesz. W najmniej spodziewanych okolicznościach dopada cię ta twoja historia, dialogi same układają się w głowie, nie jesteś w stanie myśleć o niczym innym jak tylko o swojej historii. I nie położysz się spać, odwołasz randkę, byleby tylko ją spisać."
Powieść Agnieszki Pyzel to wciągająca, choć przesycona smutkiem i melancholią, historia o życiu rządzonym przez namiętności. Wspaniała saga o niepowtarzalnych ludziach, którzy tworzą, cierpią i kochają w nierozłącznej karuzeli obsesyjnych pasji. Czekam na kolejne książki autorki.
 

 

wtorek, 26 maja 2020

"Miasto duchów" Krzysztof Bochus

Tytuł: "Miasto duchów"
Cykl: Christian Abell, tom 4
Autor: Krzysztof Bochus
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron: 336
Rok wydania: 2019
Book tour: Grzegorz Kuciński

Opis z okładki:
"Jesień 1944 roku, kilka miesięcy przed ostatecznym upadkiem III Rzeszy. W bazie wojennej koło niemieckiego Gdańska zamordowanych zostaje dwóch wysokich oficerów marynarki wojennej. Jednocześnie w Rotterdamie znika bez śladu córka rady Abella. Tropy wiodą do... Gdańska. 
Co łączy obie te ponure zagadki? Nic nie jest oczywiste. Chodzi o zemstę, zdradę czy zwykłą chciwość? Pytań jest wiele, mało odpowiedzi. Radca Abell zmuszony jest powrócić do miasta, które opuścił wiele lat temu. Otrzymuje tu propozycję nie do odrzucenia: zyska pomoc w odnalezieniu córki, jeśli złapie nieuchwytnych morderców...
Przed oczami czytelnika przesuwają się swoiste taśmy występku i zbrodni. Podziemne burdele i tajemnice zegara Duringera, tajne loże masońskie i spiskujący oficerowie, piękne kobiety i stare porachunki. W tle mroczna atmosfera na Pomorzu z czasów wojny i pieczołowicie oddane realia życia w świecie skazanym na zagładę."

Recenzja:
Książka Krzysztofa Bochusa trafiła do mnie przez book tour Grzegorza Kucińskiego. Jest to czwarta część cyklu o Christianie Abellu, o czym dowiedziałam się dopiero w trakcie lektury. Nie przeszkadzało mi to jednak w czytaniu. Wygląda na to, że każdy tom stanowi zamkniętą całość a łączy je postać głównego bohatera.
Radca Abell w poszukiwaniu zaginionej córki rusza do Gdańska. Tam, z pomocą wachmistrza Kukulki usiłuje rozwikłać zagadkę morderstw w środowisku wojskowych. Nie jest to łatwe i jego pomagier nie raz musi się uciec do bezwzględnych metod, by dociec prawdy. Każdy ma swoje tajemnice, których nie chce zdradzać. Podążając śladami Christiana trafiamy na trop reaktywowanej loży masońskiej i poznajemy tajemniczą Matę Hari. Śledztwo wiedzie przez mroczne zaułki i zakazane dzielnice. Autor doskonale oddał klimat tamtych czasów. Powieść jest doskonale skonstruowana i trzyma czytelnika w napięciu aż do końca. "Miasto duchów" to z pewnością książka warta polecenia.




czwartek, 21 maja 2020

"Niepamięć" Jolanta Kosowska

Tytuł: "Niepamięć"
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 480
Rok wydania: 2016
Book tour: Jolanta Kosowska

Opis z okładki: 
"Niepamięć... To dar czy przekleństwo?
Jak to jest obudzić się w zupełnie innym świecie? Nie pamiętać swojego imienia, nazwiska, nie mieć żadnych wspomnień, żadnego punktu zaczepienia w przeszłości? Czy można żyć w poczuciu braku tożsamości, w rzeczywistości, której nijak nie jest się w stanie zrozumieć?
Śpiączka podzieliła życie Katarzyny na dwie części. W pierwszej kochała i była kochana, o jej uczucia rywalizowało dwóch mężczyzn. W drugiej uczy się żyć od nowa. W pewnym sensie ma szansę na drugie życie, jest jakby stworzona na nowo, taka sama, a zarazem zupełnie inna. Stopniowo powracają pojedyncze wspomnienia, lecz są one niespójne i nielogiczne, nie układają się w całość. Obrazy z przeszłości mieszają się z teraźniejszością, luki w pamięci uzupełniane są konfabulacjami, niepewności towarzyszy narastający lęk, przeradzający się w paniczny strach.
Czy Katarzyna przypomni sobie poprzednie życie?
A może to drugie życie wyda jej się lepsze?"

Recenzja:
Katarzyna jest piękną, wykształconą, inteligentną kobietą, lecz te wszystkie cechy nie dają jej szczęścia. Traci bliskich, a jej relacje z mężczyznami też nie kończą się najlepiej. To femme fatale, w której każdy zakochuje się nieszczęśliwie. 
Autorka podzieliła książkę na dwie części, prowadzone przez dwóch głównych narratorów: Michała i Katarzynę. Wraz z bohaterami podróżujemy po różnych krajach, przemierzają oni bowiem Polskę, Niemcy, Chorwację. Jolanta Kosowska we właściwym sobie malowniczym stylu opisuje szczególnie krajobrazy tego ostatniego regionu.

"Z korony wapiennych skał otaczających łukiem zatokę rozciągał się widok na żwirową, wąską plażę, jakby przytuloną do pionowych zboczy, z jednym samotnym drzewem oliwnym, jakimś cudem zawieszonym na skarpie, jakby w pół drogi pomiędzy błękitem nieba a atramentowym granatem wody, przedzieloną na dwie części wysoką, wychodzącą w morze skalną mierzeją. W pierwszej części promienie popołudniowego słońca rzucały jeszcze miękkie, przyjazne światło, igrały na wodzie, pozłacając słoneczną poświatą powoli granatowiejące morze. W drugiej królował już cień rzucany przez kamienny cypel ostro wychodzący w morze, kończący się nagle pionową, idealnie gładką ścianą. Gdzieś w oddali, za wąskim wyjściem z zatoki widać było rybackie kutry kierujące się powoli w kierunku portu... Kamienne stopnie zaczynające się tuz przy starym cyprysie, wyszczerbione i nierówne, jakby wyciosane w pośpiechu, wiodły tuż nad wodę zatoki."

Na ich barwnym tle rozgrywa się akcja najistotniejszych wydarzeń: to tam Katarzyna ulega wypadkowi, w wyniku którego traci swoją tożsamość i zaczyna budować osobowość od nowa, zszywać ją ze skrawków wspomnień, w których nic nie jest oczywiste. Śpiączka odebrała jej przeszłość a bez niej trudno jest żyć...

"Ja już nie jestem tamtą Katarzyną, chociaż każdego dnia pamiętam coraz więcej z życia tamtej. Jej już nie ma. W pewnym sensie urodziłam się po raz drugi. Drugie życie jak druga szansa. Inna rzeczywistość, inni ludzie, inna ja..."
"Wracają do mnie różne obrazy, rzeczywistość miesza się z przeszłością. Zatracam granice między tym, co tu i teraz, a tym, co kiedyś. Słyszę obce głosy, widzę nieznane mi pejzaże, uczestniczę w niezrozumiałych wydarzeniach... To nie mary senne. To dwa równolegle istniejące światy. Rzeczywistość wywołuje duchy przeszłości. (...) Ludzie, których nie pamiętam, słowa, których sensu już, a może jeszcze nie rozumiem. Imiona, które wydają mi się obce... Kiedyś myślałam, że nie ma nic gorszego od nicości. Myliłam się. To, co czuję teraz, jest jak szaleństwo. To o wiele gorsze od tamtej pustki."

Jak zakończą się lody Katarzyny i którego z rywalizujących o nią mężczyzn wybierze? Finał całej historii jest niejasny, tak jak ciągle mieszające się z sobą wspomnienia i osoby narratorów. O ile w pierwszej części mówił Michał, o tyle w drugiej przemyślenia dziewczyny mieszają się z głosami innych osób i czasami trudno się połapać kto aktualnie snuje opowieść.

Powieść była ciekawa, choć trochę męczyły mnie długie opisy. 
"Niepamięć" miałam okazję przeczytać dzięki book tour zorganizowanemu na Facebook'u przez autorkę. Dziękuję za możliwość udziału.
Wcześniej pisałam o innych książkach Jolanty Kosowskiej, moje opinie możecie przeczytać tutuaj:


wtorek, 19 maja 2020

"Pod naszym niebem" Sylwia Kubik

Tytuł: "Pod naszym niebem"
Autor: Sylwia Kubik
Wydawnictwo: eSPe
Seria: Opowieści z wiary
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2019
Book tour: Dominika Hubert

Opis z okładki:
"Wieś - spokój i cisza. To tylko pozory. W niewielkiej wiosce na Powiślu jak w soczewce skupiają się problemy małe i duże. Karolinie nie daje zasnąć pomysł, który w jej rodzinnej miejscowości chce zrealizować pewien doktor. Hani sen z powiek spędza nazbyt gadatliwa teściowa i milczący od dłuższego czasu syn. W idyllicznym otoczeniu nie umie się odnaleźć doktor Maciej, który uciekł od wielkomiejskiego zgiełku. Podczas kilkudniowego pobytu na wsi Monika rozgrzebuje stare rany. A pod powierzchnią teraźniejszości wciąż pulsuje historia wydarzeń z czasów II wojny światowej, na wspomnienie której trudno zmrużyć oko." 

Recenzja:
Byłam bardzo ciekawa tej książki, ponieważ wiem, że jest w dużej mierze oparta na autentycznych wspomnieniach autorki. W powieści pojawiają się Wojciech, Anielka i Gabrielka - imiennicy męża i córek Sylwii Kubik. 
W pozornie idyllicznym świecie szumiących drzew i muczących krów mieszkańcy Brzozówki mają jednak całkiem poważne problemy. Starsi nie mogą zmrużyć oka przez koszmary przeszłości, młodsi przeżywają pierwsze rozterki, nie tylko miłosne, a dorośli próbują ogarnąć cały ten chaos. 
Sylwia Kubik pisze w bardzo ciepłym, gawędziarskim stylu. 
Polubiłam przedsiębiorczą Karolinę i Hanię o anielskiej cierpliwości a najbardziej urocza według mnie była mała gaduła Gabrysia. Do szału doprowadzały mnie docinki wrednej Weroniki. Monika mnie drażniła swoim tokiem myślenia i użalaniem się nad sobą, lecz z drugiej strony doskonale ją rozumiałam. Mam nadzieję, że w kolejnej części opowieści o Brzozówce ułoży sobie życie. Mam wrażenie, że to dla niej i jej syna idealne miejsce do życia. 
Czytając nie raz się uśmiechnęłam, najbardziej rozbawiły mnie zmarszczki Karoliny i przymierzanie uśmiechów przed lustrem przez Anielkę.

"Gdy już uporała się ze wszystkimi obowiązkami, weszła do łazienki. Wieczorną ciszę, która ogarnęła już cały dom, nagle przeszył jej krzyk.
- Wojtek, chodź tu szybko!
Przestraszony pobiegł do łazienki. Omiótł szybkim spojrzeniem najpierw żonę, a potem pomieszczenie.
Karolina była cała, nie dostrzegł żadnych śladów krwi na podłodze. Wszystkie sprzęty stały nienaruszone na swoich miejscach.
- Co się stało? - zapytał zdezorientowany.
- Zmarszczki! Zmarszczki mam!"

"Anielka stała przed lustrem, strojąc miny i sprawdzając, który uśmiech najbardziej pasuje jej do wianka."

Powieściową wieś poznajemy przede wszystkim przez jej mieszkańców, nie zabrakło jednak w książce dokładnych opisów przyrody.

"Jechała drogą, wzdłuż której rosły jabłonie. Kwiaty już dawno z nich opadły, jednak nadal pięknie się prezentowały. Były nie tylko urokliwe, ale i dawały przyjemny cień. Pomiędzy nimi na skarpach rosły krzewy dzikiej róży. Były bujne i hojnie obsypane kwiatem. Jedne kwitły na biało, drugie na różowo. Monika z zachwytem wpatrywała się w tę bajkową kompozycję, która wyglądała tak, jakby ktoś z rozmysłem ją poukładał."

Dzięki tym malowniczym krajobrazom a także zajadanych przez bohaterów daniom z sezonowymi owocami mogłam poczuć klimat lata w Brzozówce i przypomnieć sobie placki babci. Czułam się jakbym tam była.

Dzięki pani Helenie dowiedziałam się także o dramatycznych wydarzeniach historycznych jakie miały miejsce na tych terenach i pamiętane są jeszcze przez najstarszych miejscowych ludzi.

Dziękuję Dominice Hubert za możliwość wzięcia udziału w book tour z tą książką. Z chęcią przeczytam także drugą część.


poniedziałek, 18 maja 2020

"Życie Cię kocha, Lili" Anna H. Niemczynow

Tytuł: "Życie Cię kocha, Lili"
Autor: Anna H. Niemczynow
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 352
Rok wydania: 2019
Book tour: Zaczytana Ewelka

Opis z okładki: 
"Lilianna Berg każdego poranka otwiera oczy i przyjmuje z radością to, co przyniesie kolejny dzień. Bo z pewnością jest wyjątkowy i już nigdy się nie powtórzy. Dziewczyna kolekcjonuje unikatowe, barwne sukienki, które odzwierciedlają jej osobowość, odwagę i gotowość na podejmowanie nowych wyzwań. Codziennie rano staje przed lustrem, patrzy z radością na swoje oblicze i mówi: "Życie Cię kocha, Lili". Cztery proste słowa, które są początkiem wszystkiego. Mimo utraty rodziców ma wyjątkową pogodę ducha i nosi głowę wysoko, a przeszkodom, które napotyka na swojej drodze, dziarsko stawia czoła."

Recenzja: 
Byłam bardzo ciekawa tej książki, ponieważ miałam okazję poznać osobiście autorkę podczas spotkania z czytelnikami w wolińskiej bibliotece. Pani Ania jest bardzo otwartą, ciepłą i sympatyczną osobą. Prezentuje podobne podejście do życia jak tytułowa Lili.
Bohaterka powieści trochę mnie irytowała tym swoim hura optymizmem. Myślenie życzeniowe nie uchroniło jej jakoś przed stratą rodziców, dołkiem finansowym czy zawirowaniami w życiu osobistym. Książka przedstawia filozofię znaną z poradnika "Sekret" Rhondy Byrne w praktyce. 
Lili ubiera się jak kolorowy motyl i lata dookoła wykrzykując swoje afirmacje. Takiego podejścia do życia nauczyła ją babcia Róża. Jest ona nietypową staruszką. Zamiast narzekać na zdrowie, pogodę, politykę i całą resztę spotyka się z przyjaciółmi i uprawia sporty, za co ją od razu polubiłam.
W książce znaleźć można 52 afirmacje i powtarzać je sobie wraz z Lili, o ile ktoś wierzy w magię.
Lektura lekka, łatwa i zabawna. 
Dziękuję za możliwość udziału w book tour.


sobota, 16 maja 2020

"Nasze małe kłamstwa" Sue Watson

Tytuł: "Nasze małe kłamstwa"
Autor: Sue Watson
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 432
Rok wydania: 2019
Book tour: @beztroskadomatorka

Opis z okładki:
"Życie Marianne jest idealne. Jest żoną przystojnego chirurga, matką trojga wspaniałych dzieci, ma piękny dom w najlepszej dzielnicy. Nie musi nic robić. Ma tylko opiekować się swoją rodziną.
Pewnego dnia na jej idealnym życiu pojawia się rysa. Dotąd Marianne sądziła, że doskonale rozumie swoje małżeństwo, ale prawda ma wiele twarzy.
Im więcej Marianne odkrywa, tym częściej zadaje sobie pytanie, czy może sobie ufać, czy jednak powinna zacząć się bać?"   

Recenzja:
Książka "Nasze małe kłamstwa" trafiła do mnie przez book tour zorganizowany na Instagramie przez @beztroskadomatorka. 

"Spójrzcie na moje życie.
Mam piękny dom i wspaniałą rodzinę.
A jednak muszę udawać. 
Ukrywać się za welonem 
naszych małych kłamstw."

Główna bohaterka książki, Marianne Wilson, zdaje się z początku osobą przewrażliwioną na punkcie swojej rodziny. Za wszelką cenę pragnie ich dobra, nawet jeśli miałaby zrezygnować w tym celu dosłownie z wszystkiego, co ją definiuje. Jej postać nie budzi sympatii. Jest irytująca w tym swoim dążeniu do perfekcji. Dopiero z czasem wychodzą na jaw te małe kłamstwa, które określają jej związek z przystojnym Simonem.

Zanim poznała męża Marianne robiła karierę w branży mody. W związku z nim z barwnego motyla zmieniła się w szarą myszkę, całkowicie zdominowaną przez władczego despotę. Widać, że kobieta cierpi, lecz trzyma się uparcie chorej relacji ze względu na dzieci. Poza tym głupio i naiwnie kocha Simona.

"Trzymanie go u boku, pilnowanie bezpieczeństwa naszej rodziny to syzyfowa praca. Oczywiście to nie wina Simona, że codziennie natyka się na pokusy - kobiety zawsze padały mu do stóp. Jest przystojny, inteligentny, dowcipny i czarujący. Potrafi sprawić, że kobieta czuje się przy nim jak bogini. Wiem, jak to jest, bo kiedyś ja też tak się czułam.Nawet teraz, mimo tego, co się wcześniej zdarzyło, oddałabym wszystko, żeby znów to poczuć. Po tym, co przeszliśmy, po wszystkich potwornościach, jakie padły z naszych ust, wystarczy jedna pieszczota, jedna noc, abym z powrotem poczuła się jak w dniu ślubu, skryta za welonem przed wszystkimi naszymi kłamstwami."

Jakby tego było mało, dowiadujemy się, że małżeństwo Wilsonów skrywa niejednego trupa w szafie a biedna Marianne staje na głowie, by dorównać rzekomym niezrównanym talentom swojej poprzedniczki.

"Nicole ma teraz anielskie skrzydła, podczas gdy ja jestem nadal zwykłą śmiertelniczką ze wszystkimi przywarami, o czym Simon często i nader gorliwie mi przypomina."

Z odmalowanego przez nią samą portretu Marianne wyłania się obraz uciemiężonej niezaradnej żony, w pełni zależnej od męża. Lecz czy jest to prawdą? Z góry zakładamy, że postać głównej bohaterki jest w istocie dobra, choć skrzywdzona. Wychodzimy z założenia, że jest zdrowa psychicznie i tylko użala się nad sobą. Rzeczywistość może być zgoła odmienna.

Według mnie nie ma tu jasnego podziału na dręczyciela i ofiarę. Oboje państwo Wilson są siebie warci a najbardziej w wytworzonej przez nich atmosferze cierpią dzieci.

"Oboje stoimy tu, w naszym pięknym grobowcu, pogrzebani żywcem pod gruzami zdrady i obwiniania się. Simon nie może na mnie patrzeć. Nie jest w stanie zmusić się do spojrzenia mi w oczy."

W ten dramat zaangażowanych jest jednak więcej osób. Napięcie stopniowo narasta i cierpliwie czekamy na wybuch.To, do czego doszło, jest tylko częściowo zaskakujące. Od początku spodziewałam się, że ktoś tu ucierpi, nie tylko psychicznie.

"Rzuciła się na mnie, krzyczała, żebym się wynosiła, popychała mnie, a ja wyciągnęłam nóż, żeby ją powstrzymać..."

Jak pisze autorka w końcowym liście "jeżeli musielibyście walczyć o wszystko, co kochacie, jak daleko byście się posunęli?"

"Oglądamy wiadomości, przerażone i jednocześnie zafascynowane. Zupełnie jakby ciało, które sanitariusze wnoszą do karetki, należało do kogoś nam nieznanego. Ale to... to jest dobrze znana nam osoba."

Lubię thrillery, w których pozornie nic się nie dzieje, lecz kiedy przyjrzeć się ideałowi z bliska, fasada pęka i stopniowo zaczynam dostrzegać więcej. Sue Watson umiejętnie stopniuje napięcie, zdradzając po kawałku sekrety z przeszłości swoich bohaterów. To rewelacyjna książka, trzeba tylko dać jej czas, bo początek może wydawać się nudny.

Dziękuję Marcelinie za możliwość udziału w book tour z tą powieścią. 



czwartek, 14 maja 2020

"Sami sobie nigdy" Anna M. Brengos

Tytuł: "Sami sobie nigdy"
Autor: Anna M. Brengos
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 272
Rok wydania: 2018

Opis z okładki:
"Co wiesz o swoich sąsiadach, oprócz tego, że palą papierosy na balkonie i co niedziela tłuką mięso na kotlety, a ci z piętra wyżej często przelewają kwiaty?
O anonimowości w blokowiskach, samotności w kłopotach i poszukiwaniu bliskości, o chorobie i uzależnieniach... Jednym słowem - o problemach, które każdego z nas spotykają, ale nie zawsze dostrzegamy je u innych, za ścianą.
Komuś, może tuż obok, dzieje się krzywda, ale nie wyrządzamy jej SAMI SOBIE... NIGDY."

Recenzja:
"Sami sobie nigdy" to książka, która złamała mi serce. Czytało się rewelacyjnie, ale takiego zakończenia się nie spodziewałam.

"ON - Ma około 30 lat i gładko ogoloną twarz, ale może teraz chowa ja za zarostem. Może czeka na zmianę świateł w sąsiednim samochodzie? Może właśnie był u kogoś z naszych znajomych na grillu."
ONA - Taka zwyczajna. Chodzi w spódnicy, a czasami w spodniach. Jest naturalną blondynką, ale możliwe, że farbowała włosy. Można ją spotkać, jak kupuje paczkę herbaty albo usiąść obok niej w autobusie.
ONO - to dziewczynka. Może to ta z kucykami. Może jeździ tą samą windą albo nasze dzieci chodzą z nią do przedszkola."

To oni - cała trójka - opowiadają swoje historie na kartach tej powieści. On to sąsiad, ona to sąsiadka, ono to córcia lub mała. Do końca nie poznajemy ich imion. To po prostu ludzie wokół nas ze swoimi bardzo zwyczajnymi problemami. Często samotni, nie mają się do kogo zwrócić, choć tuż za ścianą żyją inni ludzie.

"(...) siedział facet całe lata drzwi w drzwi i nawet nie przypuszczałem, co to za koleś. Dopiero tsunami trzeba, żeby się dowiedzieć, co tak naprawdę człowieka otacza. Jak ta wielka fala, co cię niosła, odpłynie, dopiero widać szlam, brudy i padlinę."

Bardzo polubiłam całą trójkę bohaterów. Szczególnie obawiałam się o los dziewczynki, która niewiele jeszcze rozumie i niewiele może w całym tym bałaganie.

"Nie rozumiem. Zmarnowane grzybki albo śliwki w occie rozumiem, ale życie? Co to jest życie? Widocznie za mała jestem. Jak dorosnę, to się dowiem." 

Anna M. Brengos opowiedziała trzy oddzielne historie, które połączył przewrotny los. Książka jest niezwykle wciągająca. Napisana prostym, przystępnym językiem - dotyczy przecież zwykłych, codziennych dramatów, więc forma jest odpowiednia do treści.

Z pewnością długo nie zapomnę tej powieści. Polecam!