poniedziałek, 29 czerwca 2020

"Jej drugie życie" Manula Kalicka

Tytuł: "Jej drugie życie"
Cykl: Irenka Górecka, tom 3
Autor: Manula Kanicka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 352
Book tour: Zaczytany świat Moni

Opis z okładki:
"Maria hrabina Łęska i profesor Leon Rosenblatt, znany historyk sztuki, po dramatycznej ucieczce z okupowanej Polski znaleźli się w Londynie. On został szefem zespołu zajmującego się poszukiwaniami zrabowanych przez hitlerowców polskich dzieł sztuki, ona współpracuje z angielskim wywiadem. 
Zbliża się koniec 1944 roku. Hrabina otrzymuje nieoczekiwaną propozycję udziału w niebezpiecznej tajnej misji na terenie Niemiec. Trzeba odzyskać pewne dokumenty, których ujawnienie naraziłoby na szwank Koronę brytyjską. Bohaterowie wyruszają do ogarniętej wojennym zamętem Europy. Na miejscu przekonują się, że w zamku Waldstein w pokrytej śniegiem Bawarii toczy się wielka gra..."

Recenzja:
Hrabina Łęska, Leon Rosenblatt oraz Dodo podszywając się pod służących prowadzą w pałacu Waldstein własne śledztwo, poszukując ważnych dokumentów.
Leon, jako historyk sztuki, ma lekką obsesję na punkcie dzieł wielkich mistrzów. Jeździ po całej europie i dokłada starań, by zwrócić je prawowitym właścicielom.
Podczas wykonywania swoich zadań trójka bohaterów wplącze się w niejedną intrygę. Po drodze poznają rezolutną Johannę, dziecko pozbawione przez wojenną zawieruchę rodziny. Marię wzruszył los Jopi i postanowiła pomóc dziewczynce. W końcu:

"Najmniej winne w tej wojnie są dzieci. A ileż tych biedactw zginęło i za co? My wszyscy jakoś się przyczyniliśmy do tego, że świat stał się taki, jaki się stał, i przez to stało się to, co się stało. Tylko nie dzieci. A to one są prawdziwymi ofiarami. Wszyscy pozostali dorzucili swoje patyczki do tego pożaru."

Najbardziej w powieści poruszył mnie właśnie los dzieci a szczególnie panienek ze stancji. Trzymałam kciuki za Jopi. 

Książkę czytało się bardzo szybko i przyjemnie. Autorka przybliża historyczne fakty w lekki sposób, umieszczając na ich tle ciekawych bohaterów. Bardzo podobało mi się dopasowanie użytego języka do realiów epoki. Dzięki temu historia stała się autentyczna. Polubiłam też Marię Łęską. 

Dziękuję Monice za możliwość udziału w book tour z tą książką. Jest ona zdecydowanie warta przeczytania. Manula Kalicka opowiada bardzo ciekawie i z przyjemnością przeczytałam "Jej drugie życie". Z tego co widzę na portalu Lubimy Czytać wcześniejsze tomy są chwalone jeszcze bardziej. Jestem ciekawa początku całej historii. Z chęcią sięgnęłabym po inne tomy cyklu o Irence Góreckiej.

Polecam!


niedziela, 28 czerwca 2020

"To nie jest amerykański film" Nadia Szagdaj

Tytuł: "To nie jest amerykański film"
Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Dragon Kryminał
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2019
Book tour: Czytam dla przyjemności

Opis z okładki:
"Matka Oliwii zostaje porwana. Rodzina dostaje żądanie okupu, ale po pewnym czasie porywacze milkną. Policja jest bezradna. Kiedy wszyscy tracą już nadzieję, kobieta się odnajduje. Nikt nie wie, co przeżyła, ponieważ uparcie milczy i odmawia współpracy z policją. Oliwia próbuje skłonić matkę do złożenia zeznań. Nie zdaje sobie sprawy, że teraz to jej grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
Rozpoczyna się zabójcza gra, w której nikt nie jest tym, za kogo się podaje..."

Recenzja:
Gdy matka Oliwii wraca do domu i uparcie milczy, odmawiając zeznań, jej córka początkowo próbuje przekonać rodzicielkę do rozmowy, jednak w końcu, zniechęcona, postanawia dowiedzieć się prawdy na własną rękę. Wspólnie z przypadkowo poznanym Adamem rozpoczyna prywatne dochodzenie.
Dziewczyna stara się odkryć rodzinne sekrety, lecz jej bliscy odmawiają współpracy.
Rusza więc tropem przeszłości i szuka na własną rękę. To, co uda jej się okryć, wstrząśnie nią i całkowicie zmieni jej obraz rodziny. Może także okazać się niebezpieczne, bo przeszłość lubi powracać i komplikować życie w najmniej oczekiwanym momencie.

"To nie jest amerykański film. (...) To jest rzeczywistość. Twoja rzeczywistość." 

Najbardziej zaskakujące jest zakończenie tej historii. Kiedy czytelnik jest przekonany, że pojął już wszystko, autorka na ostatnich stronach odkrywa ostatnią kartę, która wszystko zmienia.

Powieść jest ciekawa i wciągająca, choć trochę irytowali mnie bohaterowie. W zasadzie żadnego z nich nie da się polubić.
Oliwia często musiała się zatrzymać i pomyśleć. Niby chciała odkryć prawdę a jednocześnie się jej bała. Sama nie była pewna czego chce. Dziewczyna często przyjeżdża na działkę za miastem, gdzie odpoczywa od codziennych problemów. To miejsce stanowi jej azyl.

"Gwiazdy migotały nade mną, gdy siedziałam na pomoście nieopodal domu. Z jednej strony wszystko spowite było mrokiem, z drugiej księżyc, prześwitujący od czasu do czasu przez chmury, rozjaśniał noc miękką poświatą. To była taka jasna ciemność. Zupełnie zresztą jak cisza, która wcale nie była ciszą. Była brakiem dźwięków miasta. Rozbrzmiewała żabią piosenką, kwileniem nocnych ptaków i szumem wodnych traw. Siedząc i patrząc w tę nieskończoność na niebie, myślałam o tym, jak niewiele moje problemu znaczą dla otaczającego mnie świata. Szczególnie bezkresnego kosmosu, którego cząsteczką stałam się po narodzinach i który od samego początku raczej tego nie zauważył. Znałam tylko jedną osobę, której zależało na rozwiązaniu tych problemów i postawieniu przez wymiarem sprawiedliwości sprawców mojej krzywdy. Tą osobą byłam ja."

Oliwia Pol jest niezwykle samotna. Nie ma przyjaciółki, której mogłaby się wygadać. Pomimo, iż jest z wykształcenia psychologiem nie potrafi dotrzeć do matki. Czuje się bezradna wobec sytuacji. Rzeczywistość ją przerasta. Nie może liczyć także na wsparcie rodziny a jednak uparcie dąży do celu. Z przerwami na nastrojowe kolacje przy winie i rozmyślania o wszechświecie i całej reszcie.

Ojciec i brat Oliwii są ledwie zarysowani, w zasadzie przezroczyści a matka obrażona na cały świat skrywa się za kłębami papierosowego dymu. Taka trochę patologiczna rodzinka. W zasadzie chciałoby się rzucić to wszystko i wyjechać na drugi koniec świata. Rodzinę Polów trzymają razem chyba tylko pieniądze.

Oliwia jednak szuka odpowiedzi na swoje pytania i wątpliwości. Podążamy za nią do miejsca zamieszkania przodków i obserwujemy powoli rozwijającą się intrygę, aż do zaskakującego rozwiązania.

Książkę przeczytałam w ramach book tour, zorganizowanego przez Andżelikę z bloga "Czytam dla przyjemności". Dziękuję za możliwość udziału.


środa, 24 czerwca 2020

"Jeszcze jeden uśmiech" Magdalena Majcher

Tytuł: "Jeszcze jeden uśmiech"
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2019

Opis z okładki:

"Kariera czy dziecko? Poród naturalny czy cesarskie cięcie? Pierś czy butelka? Współczesnym kobietom nie żyje się lekko, ale każda z nich uważa, że ma ładniejsze mieszkanie, lepszego męża i grzeczniejsze dzieci niż koleżanka.

Monika, Karolina, Olga i Agnieszka spotykają się w kawiarni dla mam z dziećmi. Każda z nich próbuje przekonać pozostałe, że jej sposób na życie jest najlepszy. Do czasu...

Kiedy dziecko jednej z nich poważnie zachoruje, stają w jednym szeregu, żeby ratować życie dziewczynki. Bo przecież są matkami!"

Recenzja:

Magdalena Majcher w książce "Jeszcze jeden uśmiech" porusza problemy bliskie każdej świeżo upieczonej mamie, niezależnie od jej wieku czy statusu materialnego.

"Każda z nas ma swoje poglądy, swoje sposoby na wychowanie dzieci i swoje problemy. Jesteśmy zupełnie różne, jednak spotykamy się, bo każda z nas gdzieś na początku swojej autoprezentacji wtrąca uwagę: "jestem mamą i chciałabym nie zwariować". Każdego dnia borykamy się ze zmęczeniem, chorobami dzieci, marudzeniem czy jawnymi przejawami buntu. Próbujemy, z lepszym lub gorszym skutkiem, wychować dzieci na szczęśliwych ludzi, bo wiemy, że przygotowujemy pełnego indywidualnych cech człowieka do życia w dziczy zwanej światem, gdyż każda matka kieruje się przede wszystkim dobrem swojego syna czy córki, jednak dlaczego na podium, zaraz za dziećmi, są zupełnie inne sprawy: dom, praca, obowiązki żony? Gdzie w tym miejsce i czas dla siebie?"

Monika, Karolina, Olga i Agnieszka mają różne metody wychowawcze i hołdują różnym wartościom, lecz wszystkie potrzebują towarzystwa drugiego, dorosłego, człowieka. Spotykają się w nowo powstałej klubokawiarni dla mam z dziećmi. To miejsce staje się ich azylem, gdzie mogą oderwać się od nudnej codzienności, napić się kawy i poplotkować, mając dzieci w zasięgu wzroku.

Przy kawiarnianym stoliku nie raz wybuchają gwałtowne sprzeczki, lecz gdy dziecko jednej z pań zapada na poważną chorobę, wszystkie zapominają o swarach i łączą siły, by pomóc mu wyzdrowieć. W końcu tak naprawdę liczy się tylko jedno:

"Tylko wiara w to, że będzie dobrze, nie pozwala mi zwariować."
"Jeszcze raz, córeczko! Podaruj mi jeszcze jeden uśmiech." 

Autorka pokazała jak wielką siłę ma człowiek, kiedy bardzo czegoś pragnie. Cztery kobiety staną na głowie, by zawalczyć o zdrowie dziecka. Czy ich wysiłki przyniosą rezultat? Przekonajcie się sami.

"Jeszcze jeden uśmiech" to ciepła, wzruszająca i bardzo życiowa opowieść, bliska sercu każdej z mam.

Polecam!


niedziela, 21 czerwca 2020

"Schizis" Melissa Darwood

Tytuł: "Schizis"
Autor: Melissa Darwood
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2020
Book tour: @elizaartsoul

Opis z okładki:
"Cześć, mam na imię , a to jest mój kanał na YouTubie. Jeśli chcecie wiedzieć, jak wygląda moje życie i z jakimi demonami zmagam się każdego dnia, subskrybujcie go.
Wiem, że ten filmik trafi do uczniów w mojej szkole i szczerze, mam to głęboko gdzieś. I tak od dawna wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę, bo nią poniekąd jestem. Nikt normalny o zdrowych zmysłach nie rozmawia z kimś, kogo nie widać, i nie próbuje kilkakrotnie odebrać sobie życia, prawda?
Jeśli więc macie podobne schizy, to lepiej znajdźcie sobie dobrego lekarza. Ja mam swojego psychiatrę i psychologa... i mam też Kofiego. Kofi jest moim najlepszym przyjacielem, niesamowitym człowiekiem i facetem, dzięki któremu zaznałam najwspanialszych chwil w moim popapranym siedemnastoletnim życiu.
Subskrybujcie. Czekam na sto tysięcy subów, by raz na zawsze skończyć z tym piekłem i zdradzić Wam brutalną prawdę. Chcę zatrzymać to błędne koło. Życie powinno być przyjemne, nie sądzicie?
Dajcie znać w komentarzach, jak Waszym zdaniem rozwinie się moja historia.
Jestem pewna, że żadne z Was nie domyśli się jej finału."

Recenzja:
Już opis bardzo zaciekawia, a że jestem fanką Melissy skorzystałam z okazji, by zapisać się na book tour z jej książką. Autorka po raz kolejny dowiodła, że warto czytać jej powieści.
Marcja przez całe życie zmagała się z różnymi chorobami - fizycznymi i psychicznymi. Dziewczyna próbuje dociec źródła swoich dolegliwości. Czy przyczyną jest jej toksyczny związek z nadopiekuńczą matką, czy schiza odziedziczona po przodkach niespełna rozumu, czy może szukać wyjaśnienia nadnaturalnego? Może to nawiedzenie?

"Uwierzcie mi, niewiedza często jest błogosławieństwem. Gdy jesteś inteligentna na tyle, by potrafić szukać wiedzy na swój temat, to ją znajdziesz."

Marcja miota się pomiędzy różnymi teoriami. Jej największym marzeniem jest żyć normalnie, lecz nie wie czy będzie to możliwe.

"Niezależnie od tego, jak dużo ludzi jest wokół mnie, jak wiele wnoszą do mojego życia, i tak jestem sama ze sobą. Bo nikt nie poczuje w pełni mojego cierpienia, nikt nie zazna w pełni mojej radości, nikt nie zobaczy świata moimi oczami, nie ogarnie moim umysłem. Odczuwam wszystko na swój sposób, sama, tylko ja i mój umysł, moje serce i moje ciało."

Jak zwykle u Melissy Darwood pod koniec książki spotkało mnie wielkie zaskoczenie. Sytuacja obróciła się o 180 stopni, gdy dowiedziałam się w jakim stanie znajduje się Marcja. 

"Schizis" to co prawda literatura młodzieżowa, lecz nada się dla czytelników w każdym wieku. Powieść zachwyca złożonością fabuły połączoną z lekkim stylem pisania. Zakończenie jest nie do przewidzenia.

W podsumowaniu autorka zawarła ważny manifest dotyczący poruszonych tematów. 
Warto przeczytać.

Dziękuję Elizie Błotnickiej za możliwość przeczytania książki.

Polecam! 


środa, 17 czerwca 2020

"Próba sił" T. S. Tomson

Tytuł: "Próba sił
Autor: T. S. Tomson
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 378
Rok wydania: 2019
Book tour: Czytam dla przyjemności

Opis z okładki:
"W sennym do tej pory miasteczku Tensas zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Zbliża się Boże Narodzenie, ale atmosfera daleka jest od świątecznego nastroju. Tajemnicze samobójstwo jednego z mieszkańców, dziwne zachowanie pastora podczas pogrzebu, widmowe postacie, które pojawiają się znikąd - wszystko to pogłębia atmosferę grozy. I jeszcze pewna latarnia, która jest niemym świadkiem wydarzeń...
Losy Katie, Stephena i ich córki splotą się z czwórką nieznajomych osób, z którymi wspólnie będą musieli się zmierzyć z siłami, o istnieniu których nie mieli pojęcia. Stawką jest życie Anny, muszą więc zrobić wszystko, by pomyślnie przejść próbę, na jaką wkrótce zostaną wystawieni..."

Recenzja:
"Próba sił" trafiła do mnie poprzez book tour Andżeliki z Czytam dla przyjemności. Książka stanowi debiut T. S. Tomsona. Jak można przeczytać na skrzydełku okładki autor jest miłośnikiem twórczości Stephena Kinga i Dean's Koontz'a, co dało się wyczuć podczas czytania powieści. 
Mroczny klimat oddany w "Próbie sił" przypomina utwory wyżej wymienionych pisarzy. 
Zimowa noc, śnieżyca i zjawy. Pomieszanie rzeczywistości ze snami i wizjami.
Pojawiające się w przedstawionej historii tajemnicze postaci dziewczynki i chłopca, symbolizujące biblijnych antagonistów, toczą walkę, której finał połączy grupę nieznajomych osób.
Katie, Stephen, Eddie, Samantha i Tony będą musieli podjąć decyzję, która zaważy na życiu Amy oraz jej rodziny. W książce mnóstwo jest odwołań religijnych, lecz do końca nie wiadomo o co chodzi. Brak konkretnego wyjaśnienia sytuacji, mnożą się niewiadome.
Jest tu kilka mocnych, trzymających w napięciu scen, które przypominają filmowe horrory. Po takiej rewelacyjnie napisanej partii długo jednak nie dzieje się nic szczególnego.  
Pomimo, że czytałam niejedną powieść Koontz'a i Kinga, "Próba sił" mnie jakoś nie porwała. Być może z powodu licznych błędów, które rozpraszają uwagę. 
Jakoś nie udało mi się zżyć z bohaterami. Zabrakło też osoby, która wyjaśniłaby o co chodzi, jaki jest cel tytułowej próby, dlaczego Amy jest tak ważna.
Ciekawie byłoby przeczytać tę książkę osadzoną w polskich realiach, ponieważ mało jest rodzimych horrorów. Powieść ma potencjał, jednak aby dorównać mistrzom powieści grozy, trzeba jeszcze trochę popracować. 


poniedziałek, 15 czerwca 2020

"Anioł stróż, czy czekolada?" Lucy Miosga

Tytuł: "Anoł stróż, czy czekolada?"
Autor: Lucy Miosga
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 168
Rok wydania: 2019
Book tour: Zaczytany świat Moni

Opis z okładki:
"Czy da się żyć z chorobą, która dzień po dniu dewastuje wszystko to, co stanowi sens życia? Jak nie popaść w szaleństwo, gdy codzienność została podporządkowana walce z bólem? Skąd czerpać siłę, by stawiać czoła cierpieniu, które pojawia się w najmniej spodziewanym momencie?
Bohaterka książki "Anioł stróż, czy czekolada" dobrze zna te pytania. Od lat zmaga się ze schorzeniem, które definiuje całe jej życie. Nie traci jednak przy tym poczucia humoru i nadziei, że kolejny dzień będzie choć odrobinę lepszy od poprzedniego. Wspierana przez ukochanego męża, w lekki i często przewrotny sposób opowiada swoją historię wychodzenia z choroby, budowania poczucia własnej wartości i układania relacji z innymi ludźmi. Rozśmiesza, wzrusza i udowadnia, że warto odnaleźć w sobie chęć do życia - pomimo wszystkich trudności i złych momentów, jakie ze sobą niesie."

Recenzja:
Książka to zbiór przemyśleń osoby ciężko chorej na temat radzenia sobie z towarzyszącymi jej nieustannie bólem, strachem i samotnością.
Wsparcie oferuje jej jedynie mąż i kot, który po prostu jest przy niej, podczas gdy ludzcy "przyjaciele" zawiedli.

"Ludzie często traktują zwierzęta jak głupsze i mniej wrażliwe. Nie wiem, co daje im podstawę, aby tak myśleć - chyba tylko fakt, że te istoty nie umieją zwerbalizować swoich myśli i uczuć w zrozumiały dla nas sposób. A przecież wystarczy je obserwować, żeby pojąć, jak mądre i wrażliwe to stworzenia."

Jest jej ciężko, gdyż na co dzień musi zmagać się z własnymi demonami:

"Kiedy zaś przychodzi on, zimny, mroczny i podstępny, i łapie mnie w szpony swojej namiętności, pełnej siły i okrucieństwa, wszystko znika, zielonooki potwór w jednej chwili zabiera mi wszystko, co mam. Wnika w moje ciało i plądruje jego zakamarki, bawi się ze mną w ciuciubabkę, a ja wiję się jak wąż, próbując wyślizgnąć się z podstępnych łap."

Autorka podsumowuje, że 

"(...) życie to nie burdel, żeby każdy wychodził zadowolony."

Jednak:

"Nie trzeba robić niczego specjalnego. Wystarczy mieć tego świadomość i skorzystać z tej jednej jedynej szansy i przywileju, jaki dał nam Wszechświat - po prostu żyć!" 

Książka jest smutna, bo opowiada o życiu osoby chorej, której egzystencję określa ból, ale i nadzieja. 
Cienka nowelka jest odbiciem emocji i przemyśleń autorki, która pomimo trudów i cierpień przede wszystkim pragnie żyć. Tytuł zdaje się być odpowiedzią na pytanie: co może dać pocieszenie? - anioł stróż czy czekolada?

Tomik przeczytałam dzięki book tour Zaczytanego świata Moni. Dziękuję za możliwość udziału.


"Chłopiec z ulicy Wschodniej" Anna Stryjewska

Tytuł: "Chłopiec z ulicy Wschodniej"
Autor: Anna Stryjewska
Wydawnictwo: Szara Godzina
Ilość stron: 176
Rok wydania: 2018
Book tour: Zaczytana Ewelka

Opis z okładki:
"Nieśmiały Gabriel wychowuje się w starej łódzkiej kamienicy w dzielnicy, która nie cieszy się dobrą opinią. Przemoc domowa i strach przeplatają się z dziecięcymi pragnieniami i wielką miłością do matki. Ociec jest jedynie oprawcą. Do czego prowadzi uległość?
Niniejsza opowieść to przejmujący portret chłopca, którego doświadczyło życie. Jako dojrzały mężczyzna wspomina przeszłość, realizując dawne marzenia. A życie lubi zaskakiwać..."

Recenzja:
Gabriela Koneckiego poznajemy jako młodego mężczyznę w trakcie studiów i pierwszej pracy. Wspomina on swoje dzieciństwo w łódzkiej kamienicy na ulicy Wschodniej.
Anna Stryjewska realistycznie oddała życie w miejskich slumsach. 

"Okropna dzielnica! (...) I pomyśleć, że przed wojną Wschodnia była centrum rzemieślniczym! To tutaj funkcjonowały najlepsze salony mody, pracownie krawieckie, kuśnierskie i kaletnicze! Co nam z tego wszystkiego zostało?"

Gabriel pochodzi z patologicznej rodziny. Ojciec alkoholik znęca się nad żoną i dzieckiem. Matka chłopca jest jedyną żywicielką rodziny. Żyją w biedzie. Kobieta nie potrafi odejść od przemocowego partnera a dziecko cierpi.

"Urodził się wątły i blady. Późno zaczął mówić, późno chodzić, w dodatku się jąkał."

Mały Gabryś nie miał łatwego życia. W domu obawiać się musiał skłonnego do przemocy ojca, na podwórku dokuczali mu koledzy. Smutna to opowieść. Jedynym pocieszycielem Gabrysia jest wymyślony przyjaciel o takim samym imieniu. Dzięki niemu dziecku udaje się przetrwać traumatyczne dzieciństwo.

Trudno ocenić kto tu jest najbardziej winny. Na pierwszy rzut oka jest to niezaradny życiowo i okrutny ojciec, lecz to matka dziecka dostała szansę na zmianę swojego losu i nie zdecydowała się z niej skorzystać. Dorośli ponieśli konsekwencje swoich decyzji. Niestety dotknęły one również ich syna.
Autorka opisuje historię z punktu widzenia dziecka, które nie rozumie dlaczego jest jak jest.

"Mamusiu, czy w pewnym momencie na wszystko jest już za późno? Niczego nie można już zmienić?"

Do całości nie pasował motyw baśniowy w postaci anioła, który jest przedstawiony jako postać rzeczywista. Autorka wykorzystała go, by przekazać nam pewne wiadomości, do których główni bohaterowie nie mogli mieć dostępu. Można było powieść bardziej rozwinąć, bo jednak książeczka jest krótka jak na tak emocjonującą historię. Plusem jest realistyczne przedstawienie mieszkańców kamienicy i ich wzajemnych zależności:

"Zaopatrzenie robiła jej sąsiadka z trzeciego piętra spod jedenastki - pani Barańska - szczupła, sprytna, wyjątkowo gadatliwa wdowa i matka Józka, któremu w ubiegłym roku stuknęła trzydziestka. Gdyby nie zapobiegliwość kobiety, ten bezrobotny alkoholik pewnie umarłby już z głodu i zimna. Dzięki niej radził sobie, czekając z utęsknieniem każdego pierwszego na niewielką emeryturę matki. (...) Barańskiej z trudem zostawało na opłaty i na skromne życie. Tylko dzięki opiece, jaką roztoczyła nad panią Biernacką, udawało jej się dociągnąć do pierwszego. Wdowa zawsze coś uszczknęła z inwalidzkiej renty niepełnosprawnej sąsiadki."

Jak widać w tym zamkniętym środowisku ludzie żyją jeden na drugim jak kleszcze, karmiąc się nieszczęściem sąsiada. Nawet jeśli się wspierają, nie robią tego bezinteresownie. Dzieciństwo na Wschodniej, pośród wszystkich tych nieszczęść, nie mogło być lekkie i przyjemne. To bardziej wegetacja i walka o przetrwanie niż prawdziwe życie.

Jednak Gabriel wciąż ma nadzieję, że los się odwróci. Jako dziecko marzył o podróżach i "narzeczonej" Alicji a także o domu na wsi, psie, kocie i rowerze. Czy uda mu się zrealizować te pragnienia? Czy ta historia ma szansę na happy end?

Książka zmusza czytelnika do refleksji, choć całość trochę psuje wątek fantastyczny.
Dziękuję Ewelinie za możliwość przeczytania tej książki.