Tytuł: "Znów kocham!"
Autor: Beata Agopsowicz
Wydawnictwo: Szara Godzina
Ilość stron: 306
Data wydania: 11-09-2025
Booktour" Czytam dla przyjemności
Moja ocena: 6/10
„Znów kocham” Beaty Agopsowicz
przeczytałam w booktourze Czytam dla przyjemności. Od początku roku mam
wrażenie, że los czytelniczy serwuje mi historie, które bardziej bolą, niż koją
i ta książka doskonale wpisuje się w ten nurt.
Bohaterami powieści są Marzena i
Mateusz, których łączy bolesna przeszłość i rozstanie sprzed lat. Początkowo
poznajemy historię wyłącznie z perspektywy Marzeny i muszę przyznać, że jej
postać od pierwszych stron działała mi na nerwy. Trzydziestosiedmioletnia
kobieta mieszka z rodzicami i ma pretensje do całego świata o to, że jej życie
uczuciowe się nie ułożyło, jednocześnie nie robiąc absolutnie nic, by to
zmienić. Zamiast działania wybiera użalanie się nad sobą i maratony komedii
romantycznych.
Jej zachowanie często wydawało mi
się niepoważne i niesprawiedliwe wobec innych. Obiecuje komuś pomoc, by później
mieć żal, że przez tę osobę brak jej wolnego czasu, a nawet udaje chorobę, by
się z zobowiązań wycofać. To niepoważne. Powinna nauczyć się stawiać granice i
odmawiać gdy coś jej nie pasuje, ale wtedy wyszłaby ze swojej ulubionej roli
ofiary losu.
Dużym zaskoczeniem okazało się
pojawienie się narracji Mateusza. Przez długi czas historia opowiadana jest
wyłącznie z perspektywy Marzeny, a w pewnym momencie pojawia się męska narracja.
Nagle, po latach milczenia,
Mateusz odzywa się do Marzeny. To on przed laty porzucił ją dla innej kobiety,
dlatego Marzena żywi do niego ogromny żal. Zbieg okoliczności sprawia jednak,
że spotykają się ponownie, a ona w pewnym momencie musi skorzystać z jego
pomocy. To stopniowo zaczyna ich do siebie zbliżać.
Rozumiem zamysł autorki, która
chciała pokazać kobietę powoli podnoszącą się po życiowym załamaniu. Z czasem
zaczęłam też lepiej rozumieć żal Marzeny do losu, zwłaszcza gdy okazało się, że
jej strata była znacznie większa niż samo rozstanie z narzeczonym. Mimo to nie
potrafiłam jej w pełni zaakceptować ani jej kibicować.
Pojawia się tu pytanie, czy
rzeczywiście nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czy może jednak
niektóre relacje potrzebują czasu, by dojrzeć. Być może Marzena i Mateusz
spotkali się za wcześnie, gdy mieli inne cele i pragnienia. Mateusz dopiero po
własnych przejściach dostrzegł wartość Marzeny.
Powieść opiera się na
przeplataniu wspomnień z teraźniejszością. Stopniowo odkrywamy tragedie, które
oboje przeżyli, i doświadczenia, które ich ukształtowały. Oboje mieli trudne
życie, jednak odniosłam wrażenie, że Mateusz potrafił się pozbierać głównie
dzięki córce, podczas gdy Marzena zapadła się w swoim bólu i żalu, nie
podejmując nawet próby wyjścia z emocjonalnego dołka.
Ta historia dobrze pokazuje, jak
różnie te same doświadczenia potrafią kształtować ludzkie charaktery i jak
odmiennie radzimy sobie ze stratą, bólem i poczuciem niesprawiedliwości.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz