środa, 7 stycznia 2026

Beata Agopsowicz "Znów kocham!"

Tytuł: "Znów kocham!"

Autor: Beata Agopsowicz

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 306

Data wydania: 11-09-2025

Booktour" Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 6/10

 

„Znów kocham” Beaty Agopsowicz przeczytałam w booktourze Czytam dla przyjemności. Od początku roku mam wrażenie, że los czytelniczy serwuje mi historie, które bardziej bolą, niż koją i ta książka doskonale wpisuje się w ten nurt.

Bohaterami powieści są Marzena i Mateusz, których łączy bolesna przeszłość i rozstanie sprzed lat. Początkowo poznajemy historię wyłącznie z perspektywy Marzeny i muszę przyznać, że jej postać od pierwszych stron działała mi na nerwy. Trzydziestosiedmioletnia kobieta mieszka z rodzicami i ma pretensje do całego świata o to, że jej życie uczuciowe się nie ułożyło, jednocześnie nie robiąc absolutnie nic, by to zmienić. Zamiast działania wybiera użalanie się nad sobą i maratony komedii romantycznych.

Jej zachowanie często wydawało mi się niepoważne i niesprawiedliwe wobec innych. Obiecuje komuś pomoc, by później mieć żal, że przez tę osobę brak jej wolnego czasu, a nawet udaje chorobę, by się z zobowiązań wycofać. To niepoważne. Powinna nauczyć się stawiać granice i odmawiać gdy coś jej nie pasuje, ale wtedy wyszłaby ze swojej ulubionej roli ofiary losu.

Dużym zaskoczeniem okazało się pojawienie się narracji Mateusza. Przez długi czas historia opowiadana jest wyłącznie z perspektywy Marzeny, a w pewnym momencie pojawia się męska narracja.

Nagle, po latach milczenia, Mateusz odzywa się do Marzeny. To on przed laty porzucił ją dla innej kobiety, dlatego Marzena żywi do niego ogromny żal. Zbieg okoliczności sprawia jednak, że spotykają się ponownie, a ona w pewnym momencie musi skorzystać z jego pomocy. To stopniowo zaczyna ich do siebie zbliżać.

Rozumiem zamysł autorki, która chciała pokazać kobietę powoli podnoszącą się po życiowym załamaniu. Z czasem zaczęłam też lepiej rozumieć żal Marzeny do losu, zwłaszcza gdy okazało się, że jej strata była znacznie większa niż samo rozstanie z narzeczonym. Mimo to nie potrafiłam jej w pełni zaakceptować ani jej kibicować.

Pojawia się tu pytanie, czy rzeczywiście nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czy może jednak niektóre relacje potrzebują czasu, by dojrzeć. Być może Marzena i Mateusz spotkali się za wcześnie, gdy mieli inne cele i pragnienia. Mateusz dopiero po własnych przejściach dostrzegł wartość Marzeny.

Powieść opiera się na przeplataniu wspomnień z teraźniejszością. Stopniowo odkrywamy tragedie, które oboje przeżyli, i doświadczenia, które ich ukształtowały. Oboje mieli trudne życie, jednak odniosłam wrażenie, że Mateusz potrafił się pozbierać głównie dzięki córce, podczas gdy Marzena zapadła się w swoim bólu i żalu, nie podejmując nawet próby wyjścia z emocjonalnego dołka.

Ta historia dobrze pokazuje, jak różnie te same doświadczenia potrafią kształtować ludzkie charaktery i jak odmiennie radzimy sobie ze stratą, bólem i poczuciem niesprawiedliwości.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz