piątek, 23 stycznia 2026

Jakub Sobalski "Ku światłu"

Tytuł: "Ku światłu"

Autor: Jakub Sobalski

Wydawnictwo: Lava

Ilość stron: 198

Data wydania: 01-09-2025

Moja ocena: 6/10

 

Opis „Ku światłu” Jakuba Sobalskiego od razu przyciąga uwagę. Bohaterem powieści jest tzw. Anioł, człowiek zmodyfikowany genetycznie, zaprojektowany jako istota idealna. Serith postrzega siebie jako byt wyższy, niemal boski, oczekujący czci i bezwzględnego oddania ze strony „niemodyfikowanych” ludzi. W pewnym momencie zaczynają się jednak pojawiać rysy na tym obrazie doskonałości: przebłyski emocji, wątpliwości i pytania o wolność. Czy można być istotą idealną, jeśli zostało się zaprogramowanym przez innych?

To bardzo ciekawy i nośny dylemat filozoficzny. Motyw „stworzenia”, które uważa się za Boga, by odkryć, że samo jest czyimś dziełem, przywodzi na myśl Blade Runnera czy Frankensteina. Osadzenie go dodatkowo w kontekście quasi-religijnym: Anioł, kult, Kościół Genomu nadaje historii dodatkowej głębi poprzez symbolikę.

Jednocześnie lektura okazała się dla mnie dość ciężka, co w dużej mierze wynika ze stylu narracji. Można odnieść wrażenie, że autor celowo dopasował język do „boskiej” perspektywy bohatera. Serith jest chłodny, wyniosły, gardzi ludźmi i ich słabościami, więc również jego sposób myślenia i mówienia pozbawiony jest naturalności. Dialogi brzmią sztywno i patetycznie, a emocjonalne połączenie z bohaterem jest trudne do osiągnięcia. Trudno polubić postać, która oczekuje absolutnego oddania i patrzy na innych z pozycji wszechmocnego bytu.

Problemem jest także kontrast między zaprogramowaną doskonałością a nagłymi wybuchami emocji. Te momenty wewnętrznego pęknięcia, choć fabularnie uzasadnione, stylistycznie sprawiają wrażenie niespójnych i potrafią wybić z rytmu czytania. Zimna, analityczna narracja nagle ustępuje miejsca gwałtownym emocjom, co nie zawsze wypada przekonująco.

Na uwagę zasługuje również wyraźny nacisk na emocje w scenerii science fiction. Technologia jak wizjery, antygrawitacja, kosmodromy pełni raczej rolę tła dla relacji między postaciami niż celu samego w sobie. Autor chętnie opisuje reakcje bohaterów, ich gesty i stany emocjonalne, stawiając na dramatyzm i atmosferę.

Język powieści jest wysoki, deklaratywny, momentami wręcz teatralny. Bohaterowie nie prowadzą zwyczajnych rozmów, lecz wygłaszają podniosłe deklaracje w rodzaju: „Wiedz, że jestem inny. Oczekuję całkowitego oddania”. Styl ten buduje epicką, poważną tonację, ale jednocześnie potęguje dystans między czytelnikiem a postaciami.

Dodatkowym obciążeniem jest intensywne budowanie świata przedstawionego oparte na dużej liczbie nazw własnych. Już na początku czytelnik zostaje zasypany terminami takimi jak Aether, Serith, Deseth, Ravirion, Anioł, Wybraniec, Kościół Genomu czy Wysoka Rada. Bez stopniowego wprowadzania tych pojęć łatwo o zmęczenie i dezorientację, bo zamiast śledzić historię, trzeba nieustannie „dekodować” świat przedstawiony.

Na trudność lektury wpływa również poszarpany rytm narracji. Krótkie zdania i akapity, opisujące pojedyncze czynności, tworzą efekt staccato. Zamiast płynnej opowieści pojawia się wrażenie skakania od kropki do kropki, co może męczyć koncentrację. Do tego dochodzi operowanie abstrakcyjnymi pojęciami jak „przyszłość ludzkości”, „całkowite oddanie”, „obłąkańczy śmiech” przy jednoczesnym niedoborze konkretnych, zmysłowych detali, które pomogłyby czytelnikowi „wejść” w scenę.

Niektóre fragmenty sprawiają też wrażenie ekspozycji podanej w dialogach, gdzie bohaterowie tłumaczą sobie nawzajem rzeczy, które powinni już wiedzieć. To osłabia naturalność rozmów i potęguje wrażenie wykładu skierowanego do czytelnika.

Podsumowując: „Ku światłu” to powieść o bardzo interesującym, ambitnym koncepcie filozoficznym, która jednak stawia przed czytelnikiem spore wymagania. Gęsty, patetyczny styl, nadmiar nazw własnych i emocjonalny dystans sprawiają, że lektura może być męcząca. To książka raczej dla cierpliwych czytelników, gotowych zmierzyć się z trudną formą w zamian za refleksję nad wolnością, pychą i granicami stworzonej doskonałości. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz