Tytuł: "Sztuka obrony przed gównianym jedzeniem. Zbawienna monotonia w kuchni i poza nią"
Autor: Mikołaj Marcela
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 336
Data wydania: 14-01-2026
Moja ocena: 8/10
Jakiś czas temu zapisałam się na
bezpłatne diety NFZ. Otrzymałam plan świetnie zbilansowanych i zróżnicowanych
posiłków. Brzmi idealnie, więc co poszło nie tak?
Wydałam kilkaset złotych na
zakupy, przygotowałam dania na kilka dni i wtedy okazało się, że z wielu
produktów zużyłam zaledwie 10–20% opakowania. Co z resztą? Szkoda wyrzucić,
więc zaczęłam gotować z tego, co zostało… i na tym moja dieta NFZ praktycznie
się skończyła.
W książce „Sztuka obrony przed
gównianym jedzeniem. Zbawienna monotonia w kuchni i poza nią” Mikołaj Marcela
proponuje zupełnie inne podejście. Przekonuje do przygotowywania powtarzalnych
dań, opartych stale na tych samych składnikach, z sezonowymi modyfikacjami.
Taka „monotonia” ma gwarantować oszczędność, ograniczenie marnowania jedzenia
oraz doskonalenie kulinarnych umiejętności w kilku wybranych potrawach. Trochę
jak w dobrej restauracji z krótkim, dopracowanym menu.
Autor przytacza co prawda
badania, raczej w formie anegdot, ale fundamentem książki są jego osobiste
doświadczenia. I właśnie to przekonuje mnie najbardziej. Mikołaj Marcela
zauważa, że w epoce przesytu i ciągłej pogoni za nowością to właśnie powtarzalność
i prostota mogą okazać się zbawienne dla zdrowia i portfela. Zachęca, by
spojrzeć na gotowanie nie jak na stratę czasu, lecz jak na system wsparcia i
ochrony zdrowia naszego oraz naszych bliskich.
Proponowany model kuchni opiera
się w dużej mierze na produktach roślinnych, co ma dodatkowy, bardzo praktyczny
plus: takie posiłki przygotowuje się szybciej. Z mięsem jest zazwyczaj więcej
pracy. Jednocześnie autor nie nawołuje do radykalnych zmian. Sugeruje
ograniczenie mięsa, ale nie namawia do przejścia na wegetarianizm,
podkreślając, że nie każdemu służy ten sam styl odżywiania. Wybieramy to, po
czym czujemy się dobrze.
Marcela chwali kuchnię włoską i
śródziemnomorską, które również cenię, za ich prostotę i korzystny wpływ na
zdrowie dzięki dużej ilości świeżych warzyw. Wspomina też o wartości wspólnego
biesiadowania, świętowania i nie wyklucza okazjonalnego jedzenia poza domem ani
wyjątków od codziennych zasad w święta czy na wakacjach. To ma być zmiana na
stałe, a nie kolejna tymczasowa dieta, więc musi być dopasowana do nas, a nie
odwrotnie.
Autor nie zaleca wyrzucania
czegokolwiek z menu, lecz zachęca do czytania etykiet i wybierania produktów
lepszej jakości. Nie ma tu moralizatorstwa ani narzucania jednej słusznej
drogi. Jedynie jedna, prosta tabelka pokazuje, które produkty są bardziej, a
które mniej przetworzone.
Całość napisana jest lekkim,
przyjaznym stylem. To książka bardziej o zmianie myślenia niż o liczeniu
kalorii.
Polecam.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz