Tytuł: "Resztka ciepła"
Autor: Ilona Ciepał-Jaranowska
Wydawnictwo: Na Szczęście
Ilość stron: 328
Data wydania: 20-11-2025
Moja ocena: 8/10
W książce poznajemy Agatę,
kobietę, która w krótkim czasie traci rodziców, a w najtrudniejszym dla siebie
momencie zostaje również opuszczona emocjonalnie przez męża. Sebastian,
zafascynowany inną kobietą, odwraca się od niej wtedy, gdy najbardziej
potrzebuje wsparcia. Patrząc na samotność Agaty, czułam narastającą złość wobec
jego postawy.
Agata jest kobietą niezwykle
silną. Zamraża emocje, zaciska zęby i robi wszystko dla dobra dzieci. Próbuje
znaleźć na dnie rozpadającego się związku tę tytułową resztkę ciepła i rozpalić
z niej ogień. To ona dba o domowe ciepło, dosłownie i w przenośni. Sebastian
jest tak bardzo nieobecny, że potrafi nawet zapomnieć o drobnym prezencie dla
niej pod choinkę. Agata pracuje, wychowuje Klarę i Bartka, a jednocześnie
próbuje utrzymać iluzję normalności.
Od początku widać, że przypadkowo
poznany człowiek okazuje jej więcej empatii niż własny mąż. Szymon, strażak,
który ratuje Agatę z pożaru, wykazuje troskę i zwykłą ludzką uważność. Samotnie
wychowuje córkę, Lenkę. Widać, że Agata nie jest mu obojętna, ale ona wciąż
skupia się na ratowaniu małżeństwa. Tylko czy da się je dźwignąć w pojedynkę,
bez jakichkolwiek realnych starań ze strony Sebastiana? Nawet psycholog jasno
daje jej do zrozumienia, że do odbudowy relacji potrzeba chęci z dwóch stron.
Agata przez długi czas robi
wszystko za dwoje. Jej teściowa z kolei przesadnie użala się nad synem, gdy ten
od czasu do czasu coś ugotuje czy posprząta, jakby wyrządzano mu krzywdę.
Rodzina męża celuje w niesprawiedliwości i nierówno rozdaje nagrody. Choć teść
okazuje Agacie więcej serca, można przewidzieć, że rodzice ostatecznie staną po
stronie syna.
Sebastian zdradzał Agatę przez
długi czas, a nawet po deklarowanym zakończeniu romansu nadal nie angażuje się
w relację ani z żoną, ani z dziećmi. Agata staje się nieufna, momentami aż
nadmiernie kontrolująca. Chce, by mąż uzgadniał z nią każdą decyzję, nawet taką
jak instalowanie aplikacji w telefonie. Tu miałam mieszane uczucia, bo rozumiem
brak zaufania, ale momentami ta kontrola wydaje się przesadzona.
Agata dba o zdrowie dzieci, uczy
je szacunku do przyrody, ogranicza niezdrowe jedzenie i nadmiar zabawek.
Sebastian działa odwrotnie: pozwala na wszystko, przekupuje przekąskami i
prezentami, przez co stawia Agatę w roli „tej złej”. Brak konsekwencji i
wspólnego frontu rodzicielskiego działa na niekorzyść dzieci i pogłębia jej
frustrację.
Książka jest bardzo autentyczna.
Czułam się, jakbym była tuż obok Agaty i z niedowierzaniem obserwowała, jak
długo potrafi to wszystko znosić. Zaskoczyło mnie, że przez tak długi czas
pozwala sobie tylko na jeden prawdziwy wybuch złości. Stara się trzymać emocje
na wodzy, by nie kłócić się z mężem przy dzieciach, co jeszcze bardziej
pokazuje jej wewnętrzną siłę, ale i ogromne zmęczenie. Nawet nie zdaje sobie
sprawy, że mimo jej starań dzieci dostrzegają jej smutek i wewnętrzną walkę.
Choć temat jest ciężki, książkę
czyta się lekko. Doceniam, że autorka pokazuje sens wsparcia psychologicznego i
rolę rozmów z przyjaciółką, które pomagają Agacie spojrzeć na swoją sytuację z
innej perspektywy.
Szymon cierpliwie czeka na swoją
szansę, co budzi mój szacunek. Agata musi sama odpowiedzieć sobie na pytanie,
czy jej małżeństwo da się jeszcze uratować i jak długo warto walczyć w
pojedynkę. Musi znaleźć sposób, by przetrwać emocjonalną zimę i rozpalić w
sobie tę resztkę ciepła, która może przynieść wiosnę.
Bardzo przeżywałam tę książkę. Do tego stopnia, że momentami gadałam do bohaterów.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz