sobota, 24 października 2026

Joanna Podsadecka "Braunek. Biografia"

Tytuł: "Braunek. Biografia"

Autor: Joanna Podsadecka

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 400

Data wydania: 13-11-2024

Moja ocena: 8/10

 

„Braunek. Biografia” Joanny Podsadeckiej nie bez powodu nosi w tytule tylko nazwisko. To nie jest bowiem wyłącznie opowieść o Małgorzacie Braunek, jej karierze i rolach, ale historia kobiety oglądanej z wielu perspektyw. Jej rodziny, partnerów, dzieci, przyjaciół i ludzi, którzy pojawili się na różnych etapach jej życia. Jest tu nawet słynny „wesoły autobus” i wspólne wypady nad morze.

Małgorzata Braunek najbardziej kojarzona jest oczywiście z rolą Oleńki Billewiczówny w „Potopie” i Izabeli Łęckiej w serialowej „Lalce”. Późniejsze pokolenie widzów mogło ją poznać jako Barbarę Jabłonowską, matkę Małgorzaty Jantar, w „Domu nad rozlewiskiem” i jego kolejnych częściach.

Spodziewałam się opowieści przede wszystkim o aktorstwie i oczywiście jest go tutaj sporo. Są kulisy pracy, sławy, relacji z reżyserami, trudne role i cena, jaką czasem trzeba zapłacić za życie w świecie filmu. Jednak Joanna Podsadecka poświęca bardzo dużo miejsca również duchowej drodze Braunek, i ta część robi największe wrażenie.

Małgorzata Braunek odnalazła swoją drogę w buddyzmie zen. Nie był to jednak nagły wybór ani moda na „egzotyczną filozofię”. Jej zainteresowanie zaczęło się od pytań o sens życia, własną tożsamość i o to, kim właściwie jesteśmy. Z czasem medytacja i praktyka zen stały się bardzo ważną częścią jej życia. W 2003 roku została nauczycielką zen, a w 2011 roku otrzymała tytuł rōshiego, czyli mistrza zen.

Buddyzm nie był dla niej jednak czymś odklejonym od codzienności. Przeciwnie. Widać, że wpływał na sposób, w jaki patrzyła na ludzi, relacje, przemijanie, przywiązanie czy własne wybory. Szczególnie mocno wybrzmiewa tu buddyjska świadomość nietrwałości. Życie się zmienia, ludzie odchodzą, niczego nie możemy zatrzymać na zawsze. Nie chodzi jednak o obojętność. Raczej o próbę przyjęcia rzeczywistości taką, jaka jest, bez nieustannej walki z tym, czego nie możemy zmienić.

To podejście staje się szczególnie ważne w ostatniej części książki, jest tu bowiem mowa również o chorobie, umieraniu i hospicjum. To zdecydowanie najtrudniejsza część lektury. Pokazana nie tylko z perspektywy osoby chorej, ale również dla jej bliskich.

Sama byłam przy odchodzeniu moich zwierząt. Wiem, że niektórzy powiedzą: „to nie ludzie”. Dla mnie jednak uczucia przywiązania, miłości, bezsilności i żalu po stracie nie stają się mniej prawdziwe tylko dlatego, że dotyczą zwierzęcia. Dlatego fragmenty dotyczące choroby i ostatnich chwil Małgorzaty Braunek były dla mnie szczególnie trudne.

Jednocześnie bardzo poruszyło mnie jej lekkie podejście do śmierci. „Lekkie” nie oznacza tutaj lekceważące. Wręcz przeciwnie. Jest w tym akceptacja faktu, że śmierć jest częścią życia, a także próba zachowania podmiotowości człowieka, który umiera. Braunek sama wcześniej pracowała jako wolontariuszka w hospicjum, więc temat nie był jej obcy.

Ważne miejsce zajmuje też jej zainteresowanie tym, jak wygląda leczenie i opieka nad osobą chorą. W czasie własnej choroby szukała możliwości zintegrowania medycyny konwencjonalnej z metodami komplementarnymi. Zależało jej na podejściu, które patrzy na człowieka jako całość, a nie tylko na chorobę konkretnego organu.

Z jej doświadczeń i ostatniej woli wyrosła później Fundacja Małgosi Braunek „Bądź”. Jej celem jest między innymi edukacja zdrowotna, profilaktyka przeciwnowotworowa, wspieranie chorych i ich bliskich oraz promowanie zintegrowanego podejścia do zdrowia i leczenia. Fundacja organizuje warsztaty, wykłady, grupy wsparcia i akcje edukacyjne.

W książce poznajemy także Małgorzatę jako matkę. Wypowiadają się jej dzieci, które wspominają dość nietypowe dzieciństwo. Trudno się dziwić, skoro dorastali w rodzinie, w której jedno z rodziców było aktorem, drugie związane było z filmem, a styl życia był mocno związany z poszukiwaniem własnej drogi i buddyzmem.

To, co w dzieciństwie mogło być odbierane jako dziwactwo czy powód do wstydu, z czasem zaczęło być postrzegane zupełnie inaczej. Dorosłe dzieci Braunek potrafią docenić wartości, które wyniosły z domu.

Podobało mi się również to, że autorka nie próbuje zrobić z Małgorzaty Braunek osoby idealnej. Jest tu słynna aktorka, nauczycielka zen, matka, partnerka, przyjaciółka, ale też po prostu człowiek ze swoimi emocjami, wyborami, błędami i wątpliwościami.

Braunek była wegetarianką i angażowała się w ochronę praw zwierząt, ale nie próbowała narzucać swoich wyborów rodzinie. I właśnie takie podejście do różnic bardzo do mnie przemawia. Można mieć własne przekonania, a jednocześnie zostawić drugiemu człowiekowi przestrzeń na jego własną drogę.

„Braunek. Biografia” nie jest książką, którą czyta się lekko. I chyba dobrze, że taka nie jest. To nie jest zwykłe wyliczenie ról, sukcesów i kolejnych etapów kariery. Joanna Podsadecka próbuje dotrzeć głębiej i pokazać człowieka stojącego za znaną twarzą.

Po lekturze inaczej patrzę na role Małgorzaty Braunek. Lepiej rozumiem również, jak wymagające potrafi być aktorstwo i jak bardzo może wymagać przekraczania własnych granic komfortu psychicznego. Braunek w pewnym momencie, będąc u szczytu popularności, zrezygnowała z kariery i przez wiele lat pozostawała poza ekranem. Wróciła dopiero wtedy, gdy sama była już zupełnie inną osobą.

To właśnie chyba najbardziej zostało mi po tej książce. Nie obraz słynnej aktorki, ale kobiety, która przez całe życie szukała odpowiedzi na pytanie, jak chce żyć. I miała odwagę kilka razy zmienić kierunek, kiedy poprzedni przestał być jej potrzebny.

„Braunek. Biografia” to solidna, bardzo osobista i wymagająca lektura. Nie każdy się w niej odnajdzie, bo wymaga pewnej otwartości na inne poglądy, duchowość i sposób patrzenia na życie. Dla mnie była jednak ciekawą próbą poznania kobiety, którą przez lata znałam przede wszystkim z ekranu. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz