niedziela, 14 czerwca 2026

Ela Downarowicz "Norunn, nić przeznaczenia". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Norunn, nić przeznaczenia"

Cykl: Saga Norn, tom 3

Autor: Ela Downarowicz

Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 368

Data wydania: 14-05-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Norunn” Eli Downarowicz to kolejna odsłona opowieści o silnych kobietach żyjących w świecie Wikingów i Słowian. Hanna, Astrid i Norunn przypominają trzy prządki losu połączone niewidzialną nicią przeznaczenia. Hanna uosabia waleczność, Astrid posiada dar przepowiadania przyszłości, a Norunn potrafi nawiązywać kontakt z przodkami. Każda z nich udowodniła, że nie boi się podążać własną drogą.

Tym razem śledzimy losy Norunn, której droga prowadzi do Kołobrzegu. Jej drużyna ma pozyskać sól i bursztyn, a gwarancją przymierza między Wikingami a Słowianami staje się małżeństwo dziewczyny z Samborem, synem Smysławy. Choć Norunn darzy uczuciem swojego rodaka Madsa, pokornie przyjmuje wyznaczony jej los. Szybko okazuje się jednak, że czeka ją prawdziwa próba charakteru. Złośliwa teściowa i porywczy mąż zamieniają jej życie w pasmo upokorzeń i cierpienia.

Wsparciem dla Norunn staje się wilk Lyn, który tajemniczymi ścieżkami czuwa nad jej bezpieczeństwem. W domu Smysławy młoda Wikingka musi wywalczyć sobie miejsce i szacunek. Spotyka się z pogardą oraz niechęcią nowej rodziny, lecz może liczyć na pomoc swoich wojów, którzy wyciągają ją z opresji. Od tego momentu coraz wyraźniej pokazuje swoją siłę i determinację.

Autorka ciekawie ukazuje, że Wikingowie wcale nie są bardziej porywczy od Słowian. Smysława wraz ze swoim doradcą nieustannie knuje, jak pozbyć się niechcianej synowej. Los nie oszczędza Norunn. Wypełnia obowiązki żony wobec kolejnych mężów, z których żaden nie wydaje się zdolny do prawdziwej miłości. Nie wszystko jednak pozostawia przeznaczeniu i sama bierze sprawy w swoje ręce.

Ela Downarowicz nie oferuje bohaterce łatwego szczęścia. Norunn musi przedrzeć się przez wiele cierni, zanim odnajdzie własną drogę. Macierzyństwo nie odbiera jej siły ani odwagi. To kobieta gotowa walczyć o siebie i swoich bliskich bez względu na okoliczności. Nie chce być jedynie posłuszną żoną stojącą w cieniu męża. Konsekwentnie zdobywa uznanie i szacunek otoczenia, zmuszając innych do dostrzeżenia jej wartości.

Książka dobrze oddaje realia historyczne, a także obyczaje, wierzenia i język Wikingów oraz Słowian. To opowieść o kobiecej sile, wytrwałości i walce o własne miejsce w świecie, w którym o losie kobiet najczęściej decydowali inni.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko





Ela Downarowicz "Astrid, nić krwi". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Astrid, nić krwi"

Cykl: Saga Norn, tom 2

Autor: Ela Downarowicz

Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 360

Data wydania: 19-03-2026

Moja ocena: 10/10

 

Saga Norn Eli Downarowicz to taka literacka wichura znad fiordów, zimna, porywista i absolutnie nie do zatrzymania.

W tomie „Astrid” poznajemy kolejną silną kobietę z rodu Hanny, która prowadzi nas przez surowe, norweskie krajobrazy i jeszcze surowsze wybory.

Akcja nie zwalnia ani na moment. To opowieść utkana z kruchych sojuszy, zdrad, spisków, ale też honoru, który dla niektórych bohaterów jest cenniejszy niż życie.

Astrid to postać z krwi i kości: wybrana, obdarzona darem rozwijanym pod czujnym okiem rudej ciotki, a jednocześnie związana z dziką naturą przez wilczycę i jej szczenię, Sol. Ta relacja ma w sobie coś pięknego i niepokojącego zarazem, bo choć Sol jest lojalna, wciąż pozostaje istotą dziką, nie do końca oswojoną.

Droga Astrid od zakładniczki na Rusi na dworze kniazia Borysa do zahartowanej wojowniczki robi wrażenie.

Autorka świetnie oddaje realia świata wikingów, gdzie kobiety i mężczyźni walczą ramię w ramię, a obyczaje potrafią zaskoczyć, jak choćby możliwość „wygrania” sobie męża w zawodach.

Wizje Astrid dodają historii nuty tajemnicy i prowadzą ją ku odkryciu prawdy, która, jak można się domyślać, nie będzie łatwa ani wygodna.

To książka pełna dynamiki, z wyrazistymi bohaterami i scenami, które zostają w głowie na długo. Trudno się od niej oderwać, a jeszcze trudniej nie czekać na kolejny tom.


Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

Tło wygenerowane przez Gemini

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko






Maciej Król, Paweł Król "Dzieci nieporządku"

Tytuł: "Dzieci nieporządku"

Autorzy: Maciej Król, Paweł Król

Wydawnictwo: Initium

Ilość stron: 664

Data wydania: 28-04-2026

Moja ocena: 7/10

 

Ta książka była niezłym czytelniczym wyzwaniem, nie tylko z powodu gabarytów. Bracia Król wrzucają czytelnika na głęboką wodę. Czytając czułam dezorientację i zagubienie, tak jak postaci tego dystopijnego dramatu: Kiamand, Wodniczka która zgłębiając cudze wspomnienia traci własne; Nenno, dziewczynka, która w wyniku potwornego eksperymentu medycznego i operacji została więźniem systemu, zablokowana na zawsze w ciele dziecka; Lori i Elad, dwójka przyjaciół, którzy ruszają na desperackie poszukiwania swojej przyjaciółki "połkniętej" przez bezwzględny system; oraz Hal, były żołnierz ze stolicy, który na zlecenie swojej patronki zostaje wysłany na niezwykle niebezpieczną i brutalną misję.

Ich wątki przeplatają się i furkoczą jak luźne nitki na wietrze przemian. Dopiero z czasem zaczyna wyłaniać się z tego kilim wydarzeń.

Na wstępie widzimy kryształy i zapatrzonych w nie ludzi. Skojarzyły mi się z telefonami komórkowymi, wyświetlającymi jakieś losowe filmiki. Kryształy uzależniają, migając kolorowymi obrazkami, tymczasem w tle trwa wojna i krwawa rewolucja. To trochę jak współczesna satyra na social media, kulturę celebrytów i nasze uzależnienie od ekranów. Nenno jest cudownym dzieckiem, które tak pięknie śpiewa, że nie pozwolono jej dorosnąć. To mała gwiazda, która ma mamić tłumy i służyć Optymatom a jej własne uczucia wszyscy mają za nic, podobnie jak w przypadku Kiamand, która jest narzędziem do zdobywania informacji dzięki swoim umiejętnościom. Nikogo nie obchodzi czego ona chce, kogo kocha i czego się boi. Im dalej w historię tym więcej mroku i okrucieństwa się ujawnia. Na pewno nie jest to powieść dla każdego. Jest trudna, skomplikowana, pokazuje obrazy wojennych okrucieństw nie do przyjęcia. Zainteresuje tych, którzy lubią dokopywać się sensu w chaosie i składać łamigłówki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Ewa Koza "Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów"

Tytuł: "Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów"

Autor: Ewa Koza

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 240

Data wydania: 29-04-2026

Moja ocena: 7/10

 

Ewa Koza w książce „Dobrze wychowani” oddaje głos ośmiu osobom, które opowiadają o swoim dzieciństwie i różnych formach przemocy, jakiej doświadczyły. Nie chodzi tu wyłącznie o przemoc fizyczną. Bohaterowie wspominają także o poniżaniu, zastraszaniu, odrzuceniu czy przerzucaniu na dzieci obowiązków i odpowiedzialności dorosłych.

To przedstawiciele pokolenia lat 70. i 80., którzy beztroskie dzieciństwo najczęściej oglądali w amerykańskich filmach. Wielu z nich mierzy się z konsekwencjami tamtych doświadczeń w dorosłym życiu. Część nie zdecydowała się na założenie rodziny, inni wychowują dzieci zupełnie inaczej niż byli wychowywani sami, starając się przerwać międzypokoleniowy łańcuch krzywdy.

Ich historie mogą być wstrząsające dla młodszych czytelników, a ich rówieśnikom przypomnieć własne doświadczenia. Z jednej strony lektura tych opowieści jest bolesna, z drugiej trudno nie uznać tej książki za ważny głos o dzieciństwie pokolenia dzisiejszych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków.

Czytanie może okazać się szczególnie poruszające dla osób, które same zastanawiają się, dlaczego z dzieciństwa pamiętają jedynie pojedyncze obrazy i przebłyski wspomnień. Autorce udaje się pokazać, jak różne doświadczenia mogą pozostawić ślad na całe życie.

Książka ma formę reportażu. Bohaterowie swobodnie opowiadają swoje historie, a autorka zadaje pytania bez narzucania interpretacji, pozostawiając ocenę czytelnikom. Cennym uzupełnieniem jest końcowa rozmowa z psychotraumatolożką, która pomaga spojrzeć na przedstawione historie z perspektywy specjalisty.

To książka napisana bardzo dobrze, choć trudno powiedzieć, że czyta się ją przyjemnie. Temat boli, uwiera i zmusza do refleksji. Właśnie dlatego warto było pozwolić mu wybrzmieć.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Michelle Hodkin "Mara Dyer. Przemiana"

Tytuł: "Mara Dyer. Przemiana"

Cykl: Mara Dyer, tom 2

Autor: Michelle Hodkin

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 464

Data wydania: 15-05-2024

Moja ocena: 8/10

 

„Mara Dyer. Przemiana” Michelle Hodkin to książka, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła. W pierwszym tomie Mara jako jedyna przeżyła katastrofę budowlaną, w której zginęli jej przyjaciele. Wszystko zaczęło się od wywoływania duchów w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym, co od początku ukierunkowuje czytelnika na określony sposób myślenia o rozwiązaniu zagadki. Tylko czy słusznie?

W drugim tomie wokół Mary ponownie zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Dziewczynę prześladuje Jude, choć wszyscy są przekonani, że zginął. W efekcie trafia ona do szpitala psychiatrycznego. Nikt jej nie wierzy, nawet rodzina, a tymczasem niebezpieczeństwo zbliża się do jej bliskich.

Razem z Noahem, którego szczerze pokochała, Mara próbuje rozwikłać tajemnicę ich niezwykłych zdolności. Noah potrafi uzdrawiać, natomiast Mara wciąż wierzy, że samą siłą woli sprowadza na innych nieszczęścia. Autorka umiejętnie zasiewa jednak ziarno niepewności. Czy dziewczyna rzeczywiście posiada nadprzyrodzone moce, czy może cierpi na zaburzenia psychiczne będące skutkiem traumy po tragedii, w której straciła przyjaciół? Tym bardziej że Mara zmaga się z halucynacjami, lunatykuje i coraz mniej ufa własnym wspomnieniom.

Ciekawym elementem fabuły są także przebłyski przypominające wspomnienia z innego życia, związane z tajemniczą dziewczynką z Indii.

Michelle Hodkin stworzyła historię, która nieustannie prowokuje do szukania odpowiedzi, a jednocześnie podważa pewność tego, co jest prawdą. Trudno jednoznacznie określić, czy mamy do czynienia z powieścią młodzieżową o traumie i utracie, czy fantastyką o dziewczynie obdarzonej paranormalnym darem.

Mnie ta historia wciągnęła i sprawiła, że z zainteresowaniem sięgnę po kolejny tom.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Angelika Ślusarczyk "Spójrz na mnie"

Tytuł: "Spójrz na mnie"

Autor: Angelika Ślusarczyk

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nocą

Ilość stron: 308

Data wydania: 13-05-2026

Moja ocena: 8/10

 

W „Spójrz na mnie” Angeliki Ślusarczyk tak naprawdę wciągnęłam się dopiero od połowy książki. Na początku miałam wrażenie, że to bardziej powieść young adult, ponieważ Hania właśnie skończyła osiemnaście lat i jest w klasie maturalnej, a Gabriel jest tylko niewiele starszy. Poznają się przypadkiem na imprezie, na którą zaciągnęła ją koleżanka. On mówi: „Spójrz na mnie” i między nimi od razu zaczyna iskrzyć.

Pochodzą z zupełnie różnych światów. Gabriel wychowuje się w patologicznej rodzinie, Hania w zamożnym domu. Łączy ich jednak jedno: brak zainteresowania ze strony rodziców. Rodzice Hani są pochłonięci zarabianiem pieniędzy, a rodzice Gabriela wpadają w kolejne nałogi. Chłopaka trzyma w pionie odpowiedzialność za młodszą siostrę, którą opiekuje się wtedy, gdy rodzice nie są w stanie tego zrobić. Dzięki temu sam nie stacza się na dno.

Obserwujemy początki ich uczucia, kłótnie z rodzicami i problemy z rówieśnikami, aż nagle Gabriel znika. Osiem lat później Hania dostrzega go ponownie i nie wierzy własnym oczom. Po tylu latach bez żadnego znaku życia straciła już nadzieję i związała się z kimś innym. Teraz oboje są dojrzalsi, ale dawne uczucia zaczynają wracać.

I właśnie wtedy robi się najciekawiej. Pojawia się prawdziwy uczuciowy galimatias z byłymi partnerami w tle oraz pytanie, kto wygra tę emocjonalną bitwę. W dalszej części powieści pojawia się schronisko dla zwierząt. Ten motyw jest mi szczególnie bliski.

Bardzo podobała mi się miłosna komplikacja i z zaciekawieniem śledziłam, jak bohaterowie spróbują wybrnąć z tej sytuacji. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale wszystko dotyczy czwórki osób powiązanych ze sobą w dość nietypowy sposób.

Pomimo pewnych niedociągnięć językowych książka wciąga od momentu zniknięcia Gabriela i dobrze oddaje emocje targające Hanią. Cała historia została przedstawiona z jej perspektywy, ale akurat mnie to nie przeszkadzało. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko





Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska "Kalendarz adwentowy 2"

Tytuł: "Kalendarz adwentowy 2"

Cykl: Kalendarz adwentowy, tom 2

Autorki: Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 306

Data wydania: 23-10-2025

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 9/10

 

„Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” Jolanty Kosowskiej i Marty Jednachowskiej to piękna, współczesna baśń dla ludzi, którzy wierzą w cuda i dobro drzemiące w każdym człowieku.

Kiedy przebywająca w domu seniora była pracownica domu dziecka, pani Grażynka, zaczyna tracić wspomnienia, jedna z jej wychowanek, Maria, postanawia zawalczyć z postępującą demencją kobiety, którą od lat uważa za przyjaciółkę. Za czasów Grażyny w domu dziecka wychowywało się dwanaścioro dzieci. Dziś są już dorosłymi ludźmi, rozsianymi po całym świecie i niemal nieutrzymującymi kontaktu. Maria, wspierana przez Jagodę i Justynę, postanawia odnaleźć ich wszystkich i zgromadzić w jednym miejscu. Chcą odwiedzić panią Grażynkę w pierwszy dzień świąt.

Jagoda pracuje w tym samym domu dziecka, dzięki czemu ma dostęp do archiwalnych dokumentów, co znacznie ułatwia poszukiwania. Stopniowo odkrywa, jak potoczyły się losy dawnych wychowanków. Większość z nich ciepło wspomina dzieciństwo i opiekunki, które pomagały rozwijać ich talenty. Niektóre pasje stały się ich zawodami. Wśród bohaterów znajdziemy malarkę, lekarkę, podróżnika, piosenkarza czy osoby pracujące ze zwierzętami. Są też tacy, którzy porzucili swoje marzenia, oraz ci, którzy chcą odciąć się od przeszłości i uważają, że wszystko osiągnęli wyłącznie własnymi siłami.

Jagoda kontaktuje się z nimi telefonicznie, pisze wiadomości i przekonuje do przyjazdu do Willi w Różanym Ogrodzie. Świąteczne spotkanie ma pobudzić pamięć starszej pani, dlatego przygotowują dla niej zdjęcia i pamiątki. Do końca nie wiadomo jednak, czy wszyscy zdecydują się przyjechać.

Gdy przeczytałam o planowanym spotkaniu dwunastu bohaterów, obawiałam się, że będą mi się mylić. Na szczęście wykonują różne zawody, mieszkają w różnych krajach i mają wyraźnie zarysowane historie, dzięki czemu łatwo ich zapamiętać. Nie czytałam pierwszej części serii, ale nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.

Książka składa się z 25 rozdziałów, a każdy z nich odpowiada kolejnemu dniowi grudnia, stąd nawiązanie do kalendarza adwentowego. W finale dowiadujemy się, czy planowane spotkanie dochodzi do skutku oraz co naprawdę dolega pani Grażynie.

Wszystko układa się tutaj niemal bajkowo. Bohaterowie spotykają się po latach w zaskakujących okolicznościach, a pomoc często przychodzi dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna. Dlatego odbieram tę powieść jako baśń dla dorosłych. Nie zmienia to faktu, że została napisana lekkim, przyjemnym stylem i czyta się ją bardzo szybko.

Mimo tej lekkości autorki poruszają również trudniejsze tematy, takie jak choroba, samotność czy decyzja o adopcji dziecka z zespołem Downa. Przekaz książki jest bardzo optymistyczny. Przypomina, że warto pamiętać o innych ludziach, pielęgnować relacje i nie bać się prosić o pomoc, bo razem łatwiej pokonywać przeciwności losu.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Michał Żmuda-Trzebiatowski "Dubajki. Między luksusem a pułapką"

Tytuł: "Dubajki. Między luksusem a pułapką"

Autor: Michał Żmuda-Trzebiatowski

Wydawnictwo: Harde Wydawnictwo

Ilość stron: 280

Data wydania: 20-05-2026

Moja ocena: 8/10

 

W książce „Dubajki. Między luksusem a pułapką” Michał Żmuda-Trzebiatowski pokazuje czytelniczkom olśniewający świat, który spełnia marzenia wielu kobiet o życiu niczym w bajce. Tutaj nie trzeba zabiegać o uwagę, wystarczy znaleźć się we właściwym miejscu i czasie.

Agata i Helena pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów. Jedna jest gwiazdą estrady uciekającą przed skandalem, druga samotną matką mieszkającą z rodzicami i zmagającą się z biedą. Obie trafiają do Dubaju, gdzie spotykają Michała, przyjaciela Heleny prowadzącego klinikę medycyny estetycznej. Szybko tworzą zgraną paczkę i korzystają z uroków miasta.

Agatą zaczyna interesować się dubajski książę, a Helena znajduje sposób na łatwy zarobek, dzięki któremu chce wesprzeć pozostawioną pod opieką dziadków córkę. Żadna z nich nie zdaje sobie jednak sprawy, że bajkowa rzeczywistość ma swoją cenę.

Początkowo wszystko wygląda jak spełnienie marzeń. Przystojni adoratorzy, eleganckie wnętrza, wykwintne kolacje, kawior, złoto i diamenty. Z czasem mężczyźni pokazują jednak swoje prawdziwe oblicze i oczekują zapłaty za swoje dary. Bajka pęka niczym bańka mydlana.

Autor wyraźnie przestrzega przed ślepą fascynacją bogactwem i pokazuje, jak łatwo można ulec złudzeniom. Dubaj jawi się tu jako miasto cudów zbudowane na pustyni, ale także miejsce, którego rozwój miał swoją ciemną stronę.

Ciekawym dodatkiem są umieszczone między rozdziałami kolumny tekstu zawierające informacje o Dubaju, jego historii i specyfice życia w tym mieście.

Sceny erotyczne i akty przemocy nie zostały przedstawione w sposób dosłowny. Autor jedynie sygnalizuje wydarzenia, pozostawiając wiele miejsca wyobraźni czytelnika. Dzięki temu książka nie epatuje drastycznością, choć niektóre sytuacje wywołują niepokój.

Świat bogactwa został opisany niezwykle szczegółowo. Szczególnie zapadł mi w pamięć opis Dubaj Mall, który autor określa jako „skrzyżowanie luksusowego kurortu, parku rozrywki i lotniska międzynarodowego”. Taka wizja naprawdę działa na wyobraźnię.

Szokuje rozrzutność najbogatszych, którzy potrafią podarować komuś samochód wart tyle co mieszkanie. Z kolei opisy wykwintnych potraw sprawiają, że niemal czuje się ich smak. Wszystko to rozgrywa się w scenerii dyskretnej elegancji sfinansowanej naftowymi fortunami.

Książkę czyta się błyskawicznie. Ten świat zachwyca, ale od początku towarzyszy czytelnikowi pytanie, kiedy iluzja zacznie się rozpadać. A finał dobitnie pokazuje, jak wysoką cenę można zapłacić za marzenie o życiu jak z bajki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Antologia opowiadań "Koty, kiciusie, sierściuchy"

Tytuł: "Koty, kiciusie, sierściuchy"

Autorzy: Katarzyna Berenika Miszczuk, Izabela Żukowska, Marek Zychla, Karolina Głogowska, Tomasz Betcher, Wojciech Wojnicz, Ewa Małecki, Magdalena Kruszewska, Joan Neumann, Aga Sana, S.J. Lorenc

Wydawnictwo: Mięta

Ilość stron: 396

Data wydania: 19-02-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Kiciusie, koty, sierściuchy” to zbiór opowiadań o kotach, choć nie zawsze dosłownie. Znajdziemy tu również psokota, człowieka o nazwisku Kot oraz postać kotozmienną. Jak można się domyślić, w wielu tekstach pojawia się odrobina magii, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom motywów zamiany ciał, duchów czy klątw.

Już pierwsze opowiadania wciągają niczym utopiec ciągnący do stawu. W tekście Tomasza Bechtera kot Ramzes ratuje swoją opiekunkę w sposób dość nietypowy jak na zwierzę. Zresztą nie tylko to opowiadanie sugeruje, że mruczki mogą dysponować ponadprzeciętną inteligencją.

Jednym z moich ulubionych tekstów okazał się „Kot wiedźmy” Katarzyny Głogowskiej. Historia z motywem klątwy zaskakuje finałem i na długo zostaje w pamięci. Bardzo spodobało mi się również opowiadanie

Katarzyny Bereniki Miszczuk „Raz, dwa, trzy”, opowiadające o kociej zemście na człowieku krzywdzącym zwierzęta. Cóż poradzę, że nie przepadam za takimi typami? Zaskoczył mnie także finał „Electro Maestro & Melody” Ewy Małecki.

W zbiorze znajdziemy kocich uciekinierów, koty-duchy, a nawet kota pełniącego rolę niezbyt mrocznego kosiarza, przeprowadzającego dusze na drugą stronę. Pomysłowość autorów naprawdę potrafi zachwycić. Jako miłośniczka zwierząt szczególnie doceniłam opowiadania prowadzone z perspektywy zwierzęcych bohaterów, takie jak „Poltergeist”, „Strażnik dusz” czy „Pso(ko)tek”.

Myślę, że każdy kociarz znajdzie w tej antologii coś dla siebie.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko





Katarzyna Fiołek "Tam, gdzie czeka spokój"

Tytuł: "Tam, gdzie czeka spokój"

Cykl: Druga szansa, tom 1

Autor: Katarzyna Fiołek

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 448

Data wydania: 26-02-2025

Moja ocena: 10/10

 

W powieści "Tam, gdzie czeka spokój" Katarzyny Fiołek urzekł mnie z jednej strony niezwykły realizm sprawiający, że miałam wrażenie, jakbym obserwowała opisywane wydarzenia na własne oczy, a z drugiej emocjonalna narracja, przez którą trudno było mi się od książki oderwać. Nie każda powieść romantyczna potrafi mnie wzruszyć. Tutaj nie było infantylnych słówek ani wielkiej miłości spadającej na bohaterów przy pierwszym spotkaniu. Zamiast tego dostałam dojrzałe emocje i uczucie rozwijające się stopniowo.

Liliana po rozwodzie z mężem wyjeżdża jak najdalej od Warszawy i podejmuje pracę w szkole w Bieszczadach. W niewielkiej miejscowości poznaje stolarza Piotra, a od jego siostry wynajmuje dom skrywający smutną rodzinną historię. Choć najważniejszym wątkiem pozostaje rodzące się uczucie między Lilianą a Piotrem oraz próba odnalezienia szczęścia po doświadczeniach, które ją złamały, istotną rolę odgrywają również inne sprawy. Szczególnie poruszył mnie moment, gdy Liliana otrzymuje od byłego męża pewną „radosną wiadomość”. Czułam wtedy jej ból i bezsilność.

Lilka angażuje się także w sprawę niewyjaśnionego zaginięcia byłej właścicielki domu. Liczy, że jako osoba z zewnątrz dostrzeże coś, co umknęło mieszkańcom i policji. Nie pozostaje też obojętna wobec losu wyjątkowo uzdolnionego językowo chłopca, który przez dłuższy czas nie pojawia się w szkole. Widać, że zależy jej na ludziach i nie potrafi biernie czekać, gdy istnieje ryzyko, że komuś dzieje się krzywda.

To właśnie ta bogata otoczka sprawiła, że książka okazała się czymś więcej niż zwykłym romansem o leczeniu złamanego serca. Bardzo podobały mi się również relacje Liliany z innymi bohaterami: niedojrzałą matką, przyjaciółką, byłym mężem, a nawet psem Piotra, Barim, który skradł kilka scen.

Wszystko to sprawiło, że historia wydała mi się wiarygodna i starannie dopracowana. Dodatkowym smaczkiem dla miłośniczek pieczenia są przepisy umieszczone na końcach rozdziałów, pochodzące ze starych rodzinnych receptur autorki. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jorge Cham, Daniel Whiteson "Wszystko, co chcesz wiedzieć o wszechświecie: FAQ"

Tytuł: "Wszystko, co chcesz wiedzieć o wszechświecie: FAQ"

Autorzy: Jorge Cham, Daniel Whiteson

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 344

Data wydania: 12-11-2025

Moja ocena: 9/10

 

Książkę fizyka Daniela Whitesona i popularyzatora nauki oraz rysownika Jorge'a Chama „Wszystko, co chcesz wiedzieć o wszechświecie: FAQ”, przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Autorzy odpowiadają w niej na pytania najczęściej zadawane przez czytelników, a przy okazji pokazują, jak fascynujący i pełen tajemnic jest kosmos.

Dowiedziałam się między innymi, że czasoprzestrzeń potrafi zachowywać się niczym galaretka, uginając się pod wpływem ogromnej masy; że we wszechświecie obowiązuje ograniczenie szybkości do prędkości światła oraz że nasze Słońce kiedyś zgaśnie. Ta ostatnia informacja wywołała u mnie pewien smutek, choć przecież za kilka miliardów lat nie będzie mnie już tutaj, by obserwować skutki tego wydarzenia. Autorzy wyjaśniają również, z jakimi problemami wiązałoby się zasiedlenie Marsa, dlaczego nie potrafimy się teleportować ani podróżować w czasie, co może zrobić z człowiekiem czarna dziura (spaghetti 🍝🤭) oraz jakie zagrożenia dla naszej planety mogą stanowić komety

Całość uzupełniają niewielkie, ale trafne rysunki, które nie tylko pomagają zrozumieć niektóre zagadnienia, lecz także wywołują uśmiech.

To lektura, która rozbudza ciekawość świata, zachęca do zadawania pytań i pokazuje, jak niewielkim fragmentem ogromnego wszechświata jest nasza planeta. Czasem sama zmiana perspektywy okazuje się równie cenna jak znalezienie odpowiedzi.

Choć dzięki ilustracjom i dużej dawce humoru książka momentami sprawia wrażenie skierowanej do młodszego czytelnika, poruszane zagadnienia bywają naprawdę złożone. Nie wszystkie udało mi się w pełni zrozumieć.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko






Agata Sawicka "Dziewczyna z herbaciarni"

Tytuł: "Dziewczyna z herbaciarni"

Autor: Agata Sawicka

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 344

Data wydania: 01-08-2025

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 7/10

 

„Dziewczyna z herbaciarni” Agaty Sawickiej to niezwykle romantyczna opowieść o osieroconej w dzieciństwie dziewczynie, która przypadkiem trafia na ślad historii swoich przodków.

Anastazja wychowała się w sierocińcu. Wkraczając w dorosłość, nie miała nic poza połówką medalika odziedziczoną po matce. Po nieudanym związku z brutalnym mężczyzną zmuszona jest uciekać i szukać nowego miejsca dla siebie. Los prowadzi ją do pięknie odrestaurowanego dworu, który przypomina symbol widniejący na jej jedynej pamiątce.

Podejmując pracę w pałacowej herbaciarni, Anastazja realizuje swoje kreatywne pomysły, serwując gościom wyjątkowe napoje. Jednocześnie musi odnaleźć się wśród nowych współpracowników i oswoić lęk przed oschłym niemieckim właścicielem posiadłości, Ottem.

Mieszkając w pałacu, zaprzyjaźnia się z jedną z pracownic, a także spotyka mężczyznę, który budzi jej lęk. Wszystkie te osoby odegrają ważną rolę w dalszych wydarzeniach.

Poznajemy Anastazję jako osobę o wielkim sercu. Wzruszona historią starszego małżeństwa, gotowa jest zaryzykować własną posadę, by im pomóc. Szczególną więź nawiązuje również z małą Zosią, wychowanką tego samego sierocińca, w którym sama spędziła dzieciństwo. Gdy dziewczynka ulega poważnemu wypadkowi, Anastazja, chcąc zdobyć pieniądze na leczenie, zawiera pewien układ z Ottem. Od tego momentu ich relacja zaczyna się stopniowo zmieniać.

Z biegiem czasu coraz bardziej zbliżamy się do rozwiązania tajemnicy medalika i odkrywamy jego znaczenie zarówno dla Anastazji, jak i dla innych bohaterów.

Dla mnie jest to powieść o bardzo baśniowym charakterze. Choć pojawia się w niej czarny charakter stanowiący zagrożenie dla wszystkiego, co Otto kocha, cała historia przypomina współczesną baśń. Porzucone dziecko z tajemniczym medalikiem, trudna droga do dorosłości, odkrywanie rodzinnych sekretów i nawet subtelny nadnaturalny akcent tworzą opowieść, która bardziej od realizmu stawia na subtelną magię i emocje.

Doceniam wyobraźnię autorki, której inspiracją był prawdziwy pałac w Twardogórze. Choć fabuła momentami wydaje się mało prawdopodobna, książkę czyta się lekko i bardzo szybko, czemu sprzyja również duża czcionka. Anastazja pełni tu rolę współczesnego Kopciuszka, dobrej i wrażliwej dziewczyny, dla której los przygotował niespodzianki mające wynagrodzić samotne dzieciństwo i błędy popełnione w dorosłym życiu.



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Mariusz Łapiński, Magdalena Gumowska "Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona"

 Tytuł: "Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona"

Autorzy: Mariusz Łapiński, Magdalena Gumowska

Wydawnictwo: Dobrze Pojechane

Ilość stron: 352

Data wydania: 21-10-2024

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 7/10

 

„Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona” Mariusza Łapińskiego i Magdaleny Gumowskiej, czyli Dobrze Pojechanych, okazała się dla mnie książką… hamulcem. Zwykle czytam szybko, niezależnie od tego, czy sięgam po powieść, czy literaturę popularnonaukową, więc pomyślałam: 350 stron, dużo zdjęć, spokojnie dam radę z tym booktourem. Tymczasem czytałam ją ponad dwa tygodnie, po trochu, pomiędzy innymi książkami.

Momentami miałam wrażenie, że przeglądam Wikipedię albo encyklopedię. Faktów jest tutaj mnóstwo, ale zabrakło mi emocji i zabawnych przygód, które mocniej wciągnęłyby mnie w opowieść. To książka, która rzeczywiście przybliża Nową Zelandię: krainę kiwi, owiec i poszukiwaczy złota, ale przy okazji uczy też cierpliwości, tak jak sama Nowa Zelandia uczyła autorów reportażu podróżniczego.

Przez całe miesiące szukali ptaka kiwi, symbolu kraju tak ważnego, że mieszkańcy sami określają siebie mianem Kiwi. Zaczęłam się nawet zastanawiać, jakie zwierzęce określenie mogliby przyjąć Polacy. Orły? Żubry? A może jednak dziki? Drugą trudną do zdobycia atrakcją okazało się zdjęcie wulkanu odbijającego się w tafli jeziora. Niby proste, ale kiedy pogoda nie współpracuje, a plan podróży goni dalej, łatwo przegapić idealny moment. Widać, że autorzy kierowali się doświadczeniem, rozsądkiem i radami miejscowych, którzy najlepiej znają swoją okolicę. Zdarzało im się nawet rezygnować z odkrywania niektórych tras.

Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak krajobrazy pokazane w książce: plaże, klify i ogromne zielone przestrzenie. Od razu wyobraziłam sobie spacery z moim Rekinem biegającym dookoła. Mało ludzi, cisza i kojąca przyroda. Tyle że natura w Nowej Zelandii potrafi być równie piękna, co bezlitosna. Silne wiatry przyginają drzewa niemal do ziemi, ulewy bywają naprawdę solidne, a na plażach trzeba uważać na gwałtowne przypływy i spadające z klifów kamienie.

Drugą rzeczą, która robi ogromne wrażenie, jest obfitość ptaków. Chyba tylko one są zadowolone z równie wielkich rojów owadów, szczególnie muszek piaskowych niewrażliwych na repelenty. Tam po prostu trzeba nauczyć się z nimi żyć.

Gdybym mogła wybrać dowolny kraj do życia, brałabym pod uwagę Irlandię, Szkocję albo właśnie Nową Zelandię. Pociągają mnie te wielkie zielone przestrzenie i małe miasteczka rozsiane daleko od siebie. Chyba naprawdę owiec jest tam więcej niż ludzi.

Książka pokazuje też sposób myślenia i specyficzny humor Kiwi, którzy potrafią żartować nawet z historii kanibalizmu w swoim kraju i nieustannie rywalizują z Australią. To ciekawa podróż przez naturę, kulturę i codzienność Nowozelandczyków, choć bardziej dla cierpliwych odkrywców faktów niż dla osób szukających dynamicznej, pełnej emocji relacji z podróży.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Marta Ryczko "Dla pieniędzy"

Tytuł: "Dla pieniędzy"

Cykl: Motywy zbrodni, tom 2

Autor: Marta Ryczko

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nocą

Ilość stron: 418

Data wydania: 06-05-2026

Moja ocena: 6/10

 

„Dla pieniędzy” Marty Ryczko to książka przypominająca rozsypane puzzle, które czytelnik mozolnie składa element po elemencie, zaczynając od samej ramki. Problem w tym, że w pewnym momencie okazuje się, iż ta ramka wcale nie wygląda tak, jak początkowo się wydawało.

Główną bohaterką jest Anka, znana podcasterka kryminalna, która postanawia rozwikłać sprawę śmierci swojej dawnej mentorki, Ewy. Kobieta zginęła w brutalnych okolicznościach, a podążanie tropem sprawców staje się niebezpieczne. Im bliżej prawdy znajduje się Anka, tym bardziej odkrywa, że Ewa była zupełnie inną osobą, niż ją zapamiętała.

Autorka wprowadza wiele postaci, co momentami utrudnia odnalezienie się w fabule. Kilka razy cofamy się z czasie, co pozwala nam lepiej poznać bohaterów.

Na plus wyróżnia się motyw sekty religijnej, który dodaje powieści mrocznego klimatu i wzbudza ciekawość.

Powieść potrafi zainteresować, choć nie zawsze utrzymuje uwagę równie mocno przez natłok bohaterów i wątków.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Maciej Szmajdziński "Wygnani z raju"

Tytuł: "Wygnani z raju"

Cykl: Opowieści po końcu, tom 1

Autor: Maciej Szmajdziński

Wydawnictwo: Warbook

Ilość stron: 412

Data wydania: 16-11-2023

Moja ocena: 6/10

 

„Wygnani z raju” Macieja Szmajdzińskiego to opowieść o świecie po Końcu, w którym niedobitki ludzkości ukrywają się w fortecy zwanej Strefą. Cyprian jest szperaczem: przemierza na motocyklu tereny poza jej murami i zbiera wszystko, co może okazać się przydatne. To rzeczywistość twarda i brutalna, gdzie sprawiedliwość zależy od decyzji ogółu, a jedną z najcięższych kar pozostaje wygnanie poza granice Strefy. Paradoksalnie właśnie tam, gdzie teoretycznie nikt nie powinien przetrwać, może kryć się większa szansa na ocalenie, gdy pojawia się nowy wróg.

Strefę atakuje Podniesione Państwo Nowosłowian, zrzeszające najgorsze typy z różnych krajów. O ich metodach Cyprian przekonuje się na własnej skórze, trafiając do więzienia, gdzie rządy sprawuje kat zwany Ogonkiem. Nie ma tu miejsca na łagodność ani niedopowiedzenia. Autor pokazuje lochy ze ścianami schlapanymi krwią, przepełnione wiadra z ekskrementami i wszechobecny odór. Brutalność tego świata niemal wylewa się z kart książki.

W tym chaosie Cyprian pomaga w ucieczce dziewczynce, która zamiast imienia ma jedynie numer. Nadaje jej imię Zuza, a ona opowiada mu o Ośrodku Pomocy dla Słowiańskich Dzieci, gdzie najmłodszych szkolono na wojowników wszelkimi możliwymi metodami. Relacja Cypriana i Zuzy jest jednym z nielicznych promieni światła w tej historii, podobnie jak jego uczucie do Tosi. Poza tym trudno tu komukolwiek zaufać. Każdy gra na własny rachunek, zdrady i walki wybuchają bez przerwy, a bohaterowie raz po raz wpadają w kolejne tarapaty.

Pod koniec powieści pojawia się dodatkowa perspektywa. Większość wydarzeń rozgrywa się w 2038 roku i śledzimy losy Cypriana, Zuzy oraz ich towarzyszy. Później autor przenosi czytelnika do roku 2100, gdzie ocalali wspominają poległych. To ciekawe spojrzenie na pytanie, czy po latach chaosu i przemocy udało się stworzyć nowy porządek.

To książka mocna, bezkompromisowa i pełna brutalnych opisów. Zagrożenie czai się wszędzie: od dzikich zwierząt krążących po opuszczonym metrze po szaloną staruchę. Bohaterowie żyją w atmosferze rezygnacji, wzajemnych oskarżeń i przekonania, że dawny świat już nie wróci. Pozostaje tylko walka o przetrwanie, dopóki starczy sił.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Marek Zychla "Inspektorium"

Tytuł: "Inspektorium"

Cykl: Inspektorium, tom 1

Autor: Marek Zychla

Wydawnictwo: Mięta

Ilość stron: 318

Data wydania: 21-05-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Inspektorium” Marka Zychli już od pierwszych stron szokuje czytelnika obrazem dzieci połączonych łańcuchem. Dla nich to codzienność, coś całkowicie naturalnego, ale my od razu zaczynamy się zastanawiać, jakie społeczeństwo mogło dopuścić do takiego traktowania najmłodszych.

Później robi się jeszcze mroczniej. Po ukończeniu szkoły nastolatki trafiają do podziemnego więzienia, gdzie każdy zostaje zamknięty w osobnej celi. Pilnują ich strażnicy zwani Inspektoriami. Na początku trudno zrozumieć sens tego wszystkiego, jednak z czasem kolejne elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce.

Pojawiające się zmiany fizyczne bohaterów dają do myślenia, a gdy w końcu wychodzi na jaw, kim naprawdę się stają, środki ostrożności stosowane przez dorosłych nabierają zupełnie nowego znaczenia. Większość powieści rozgrywa się w klaustrofobicznym podziemnym więzieniu, gdzie młodzi więźniowie próbują odnaleźć sens działań Inspektorii. Później przechodzą szkolenie, ale na każdym kroku karmieni są półprawdami i kłamstwami.

Dopiero finał naprawdę rozpędza akcję. Wiemy już, kim są bohaterowie, ale jednocześnie pojawia się wrażenie, że najlepsze dopiero przed nami. Dwie osoby buntują się przeciw narzuconemu porządkowi i zaczynają szukać prawdy. Czym są tajemnicze kule, których wszyscy się boją? Z kim młodzi mają walczyć na wojnie zapowiadanej przez nauczycieli? I czy los jednej z bohaterek rzeczywiście został z góry przesądzony?

Na odpowiedzi trzeba poczekać do kolejnej części, na którą po takim zakończeniu naprawdę trudno nie czekać z ciekawością.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko