Tytuł: "Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona"
Autorzy:
Wydawnictwo: Dobrze Pojechane
Ilość stron: 352
Data wydania: 21-10-2024
Booktour: Czytam dla przyjemności
Moja ocena: 7/10
„Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia
przybliżona” Mariusza Łapińskiego i Magdaleny Gumowskiej, czyli Dobrze
Pojechanych, okazała się dla mnie książką… hamulcem. Zwykle czytam szybko,
niezależnie od tego, czy sięgam po powieść, czy literaturę popularnonaukową,
więc pomyślałam: 350 stron, dużo zdjęć, spokojnie dam radę z tym booktourem.
Tymczasem czytałam ją ponad dwa tygodnie, po trochu, pomiędzy innymi książkami.
Momentami miałam wrażenie, że
przeglądam Wikipedię albo encyklopedię. Faktów jest tutaj mnóstwo, ale zabrakło
mi emocji i zabawnych przygód, które mocniej wciągnęłyby mnie w opowieść. To
książka, która rzeczywiście przybliża Nową Zelandię: krainę kiwi, owiec i poszukiwaczy
złota, ale przy okazji uczy też cierpliwości, tak jak sama Nowa Zelandia uczyła
autorów reportażu podróżniczego.
Przez całe miesiące szukali ptaka
kiwi, symbolu kraju tak ważnego, że mieszkańcy sami określają siebie mianem
Kiwi. Zaczęłam się nawet zastanawiać, jakie zwierzęce określenie mogliby
przyjąć Polacy. Orły? Żubry? A może jednak dziki? Drugą trudną do zdobycia
atrakcją okazało się zdjęcie wulkanu odbijającego się w tafli jeziora. Niby
proste, ale kiedy pogoda nie współpracuje, a plan podróży goni dalej, łatwo
przegapić idealny moment. Widać, że autorzy kierowali się doświadczeniem,
rozsądkiem i radami miejscowych, którzy najlepiej znają swoją okolicę. Zdarzało
im się nawet rezygnować z odkrywania niektórych tras.
Największe wrażenie zrobiły na
mnie jednak krajobrazy pokazane w książce: plaże, klify i ogromne zielone
przestrzenie. Od razu wyobraziłam sobie spacery z moim Rekinem biegającym
dookoła. Mało ludzi, cisza i kojąca przyroda. Tyle że natura w Nowej Zelandii
potrafi być równie piękna, co bezlitosna. Silne wiatry przyginają drzewa niemal
do ziemi, ulewy bywają naprawdę solidne, a na plażach trzeba uważać na
gwałtowne przypływy i spadające z klifów kamienie.
Drugą rzeczą, która robi ogromne
wrażenie, jest obfitość ptaków. Chyba tylko one są zadowolone z równie wielkich
rojów owadów, szczególnie muszek piaskowych niewrażliwych na repelenty. Tam po
prostu trzeba nauczyć się z nimi żyć.
Gdybym mogła wybrać dowolny kraj
do życia, brałabym pod uwagę Irlandię, Szkocję albo właśnie Nową Zelandię.
Pociągają mnie te wielkie zielone przestrzenie i małe miasteczka rozsiane
daleko od siebie. Chyba naprawdę owiec jest tam więcej niż ludzi.
Książka pokazuje też sposób myślenia
i specyficzny humor Kiwi, którzy potrafią żartować nawet z historii kanibalizmu
w swoim kraju i nieustannie rywalizują z Australią. To ciekawa podróż przez
naturę, kulturę i codzienność Nowozelandczyków, choć bardziej dla cierpliwych
odkrywców faktów niż dla osób szukających dynamicznej, pełnej emocji relacji z
podróży.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz