Tytuł: "Forget me not"
Autor: Julie Soto
Wydawnictwo: HarperCollins
Ilość stron: 400
Data wydania: 28-02-2024
Moja ocena: 8/10
Ama z „Forget Me Not” Julie Soto
jest konsultantką ślubną, która... nie wierzy w małżeństwo. Organizuje bajeczne
ceremonie dla innych, ale dorastała, obserwując liczne śluby i rozwody swojej
matki oraz jej rozpacz po kolejnych nieudanych związkach. Nie zamierza
powtórzyć tego scenariusza.
Elliot prowadzi kwiaciarnię. Jest
burkliwy, zdystansowany i łączy go z Amą wspólna przeszłość. Ich relacja
opierała się głównie na namiętności, bo Ama uciekała na samą myśl o większej
bliskości.
Kilka lat temu rozstali się po
burzliwej kłótni i od tamtej pory unikali się aż do chwili, gdy Ama ma zorganizować
ślub influencerki Hazel Renne i jej partnerki Jackie, a Elliot odpowiada za
kwiaty. Współpraca staje się nieunikniona.
Autorka stopniowo odsłania
wydarzenia z ich przeszłości, jednocześnie pokazując, jak doskonale uzupełniają
się zawodowo. Organizatorka ślubów i kwiaciarz to idealny duet, zwłaszcza że
Elliot naprawdę kocha kwiaty, a Ama nosi imię jednego z nich, amarylisa.
Ama robi wszystko, by stworzyć
Hazel i Jackie wymarzony ślub, ale przez swój perfekcjonizm i niechęć do
proszenia o pomoc zaczyna tracić kontrolę nad przygotowaniami. Chaos narasta,
ekipa telewizyjna wypatruje spektakularnych wpadek, a Hazel transmituje kolejne
etapy organizacji na żywo w mediach społecznościowych.
Byłby to może klasyczny romans, gdyby nie kilka elementów, które zostają w pamięci: staromodna wanna, samochód świecący jak choinka i pączki z masłem orzechowym. Nie zdradzę, jaką odegrały rolę, ale zdecydowanie warto to odkryć samemu.
Bardzo podobał mi się także wątek
relacji Amy z Whitney, cenioną organizatorką ślubów, u której się szkoliła. Ama
przez długi czas nie dostrzega, że kobieta wykorzystuje jej zaangażowanie i pod
pozorem pomocy próbuje rzucać jej kłody pod nogi.
W finale splatają się wszystkie
wątki, a Ama musi zmierzyć się nie tylko z Elliotem i dawną szefową, lecz także
z własnym lękiem przed bliskością i potrzebą kontrolowania wszystkiego. Czy
taka konfrontacja może zakończyć się szczęśliwie?
Świetnie bawiłam się podczas lektury i z uśmiechem obserwowałam, jak Elliot od czasu do czasu wypomina Amie dawnego kosza. To ciepły, zabawny romans z dobrze poprowadzonym napięciem między bohaterami.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz