poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Ewa Dmowska "Krew z krwi"

Tytuł: "Krew z krwi"

Cykl: Wędrowiec, tom 2

Autor: Ewa Dmowska

Wydawnictwo: Bratni Zew

Ilość stron: 312

Data wydania: 13-07-2026

Moja ocena: 10/10

 

„Krew z krwi” to drugi tom serii „Wędrowiec” Ewy Dmowskiej. Tym razem anioł Michał pojawia się w życiu samotnej matki Agaty i jej syna, Wojtusia.

Agata po latach samotności nie przypomina już beztroskiej Aki, która marzyła o tworzeniu własnej biżuterii. Ma pracę, która pozwala jej utrzymać siebie i syna, ale smutne jest to, że zrezygnowała z własnych marzeń, a odpowiedzialnością za ich utratę obarcza Wojtka. Ojciec chłopca odszedł, a Agata stała się zgorzkniałą kobietą, z której słów często wylewa się jad. Najbardziej cierpi na tym jej syn, który zaczyna bać się własnej matki.

Pewnego dnia na ogłoszenie Agaty o poszukiwaniu opiekunki odpowiada Michał, sąsiad z piętra niżej. Kobieta początkowo się waha, jednak wyjątkowo niska stawka sprawia, że postanawia mu zaufać. Michał szybko staje się dla Wojtka ważnym męskim wzorem do naśladowania, a chłopiec ogromnie się do niego przywiązuje.

Szczególnie podobał mi się motyw kolorów. Wojtuś nie widzi barw, a kiedy w jego życie wkracza Michał, zaczynają się one pojawiać. Szybko okazuje się, że nie są przypadkowe i mają związek z emocjami, dzięki czemu ten zabieg staje się czymś więcej niż tylko ciekawym elementem fabuły.

Oczywiście na tej historii pojawiają się rysy. Tym razem nie są to blizny, lecz niewidoczne łańcuchy, które wciąż trzymają Agatę przy dawnych żalach i nie pozwalają jej z ufnością spojrzeć w przyszłość. W jej życiu pojawia się również Bruno, adwersarz Michała, który mami ją pięknymi słówkami i obsypuje drogimi prezentami. Agata początkowo daje się zwieść, zachwycona tym, że ktoś znów dostrzega w niej kobietę. Z czasem zaczyna jednak zauważać niespójności między jego słowami a zachowaniem.

Michał pokazuje Wojtkowi, czym może być duchowe bohaterstwo i walka z własnymi słabościami. Jednocześnie nie narzuca się Agacie. Kiedy kobieta prosi go o wycofanie się, robi to, pozostawiając jej przestrzeń, by sama dostrzegła prawdę i dojrzała do właściwej decyzji.

Opowiada o dorosłych, którzy sami byli kiedyś poranionymi dziećmi, nie otrzymali odpowiedniej opieki i nie nauczyli się okazywać miłości. Pokazuje też bezwarunkową miłość Boga, który przychodzi wtedy, gdy zdecydujemy się wpuścić Go do swojego życia.

W powieści jest niewiele postaci i dużo dialogów, a akcja wciąga tak bardzo, że trudno odłożyć książkę.

„Córka Króla” straszyła scenami niemal jak z horroru, tymczasem „Krew z krwi” bardziej skłania do refleksji. Pokazuje, jak ogromny wpływ ma wychowanie na dorosłe życie i sposób, w jaki traktujemy kolejne pokolenia. Przypomina też, jak ważne jest zrozumienie i wybaczenie tego, co było, oraz że nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie.



Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Agnieszka Olejnik "Cudne manowce"

Tytuł: "Cudne manowce"

Autor: Agnieszka Olejnik

Wydawnictwo: Harde

Ilość stron: 304

Data wydania: 17-06-2026

Moja ocena: 7/10

 

Karolina, Jagna, Lidka i Tamara przyjaźniły się od czasów studiów i nazywały siebie czterema muszkieterkami. Jak się jednak okazuje, chyba wcale nie znały się tak dobrze, jak sądziły. Pozostała trójka spotyka się na pogrzebie Karoliny, która nie powiedziała przyjaciółkom o swojej chorobie. Wielokrotnie próbowała namówić je na wspólną pielgrzymkę, ale żadna nie była tym zainteresowana. Karolina była tą najbardziej wierzącą, co jednak nie przeszkodziło jej wdać się w romans z żonatym mężczyzną i doprowadzić do tragedii. O tym, co miała na sumieniu, Jagna, Lidka i Tamara dowiadują się przypadkiem z jej dziennika.

W końcu postanawiają spełnić ostatnią prośbę przyjaciółki i razem wyruszają na Camino. Wspólna droga, niewygody i przypadkowo poznani ludzie sprawiają, że zaczynają poznawać się na nowo. Na jaw wychodzą kolejne sekrety, między innymi problemy jednej z kobiet z alkoholem czy nieudane małżeństwo drugiej. Okazuje się, że każda z nich niesie własny bagaż, o którym wcześniej nie mówiła.

Choć pielgrzymka i wiara są ważnym elementem tej historii, „Cudne manowce” nie są powieścią religijną. To przede wszystkim opowieść o przyjaźni, sekretach, trudnych wyborach i poznawaniu prawdy o osobach, które wydawały nam się dobrze znane. Camino staje się tu nie tylko celem podróży, ale też drogą do szczerości i ponownego zbliżenia kobiet.

Jeśli szukacie lekkiej powieści na urlop, to niekoniecznie tędy droga. Agnieszka Olejnik porusza sporo trudnych tematów, choć nie brakuje tu również wzruszeń i momentów, które skłaniają do refleksji.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jakub Rutka "Tarocista"

Tytuł: "Tarocista"

Cykl: Podcaster Jacek Gadowski, tom 2

Autor: Jakub Rutka

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Ilość stron: 320

Data wydania: 12-11-2025

Moja ocena: 7/10

 

„Tarocista” Jakuba Rutki to kontynuacja losów podcastera kryminalnego Jacka Gadowskiego, którego czytelnicy poznali w „Domu zła”. Po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego tomu znów trafia on w sam środek mrocznej zagadki.

Podczas audycji jedna ze słuchaczek nagle wydaje przeraźliwy krzyk. Okazuje się, że właśnie odkryła ciało zamordowanej księgowej. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa, a jedynym tropem pozostawionym przez sprawcę są karty tarota. Czy ich znaczenie jest symboliczne, czy należy szukać w zupełnie innym kierunku?

Sprawą zaczyna interesować się również Jacek Gadowski. Trudno mu się zdystansować, skoro jego program został powiązany ze zbrodnią. Z czasem bohatera zaczynają dręczyć niepokojące sny związane z tarotem i pewną przerażającą historią. Można uznać je za efekt stresu i fascynacji zjawiskami paranormalnymi, ale autor pozostawia czytelnika w niepewności.

Ciekawie wypada także wątek relacji Jacka z Pauliną. On bardziej angażuje się w ten związek, podczas gdy kobieta wyraźnie skrywa przed nim tajemnice.

Finał przynosi odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania i dobrze domyka historię.

Książka podobała mi się bardziej niż pierwszy tom. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Grzegorz Juszczak "Ludzie karceru"

Tytuł: "Ludzie Karceru"

Cykl: Karcer, tom 2

Autor: Grzegorz Juszczak

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 356

Data wydania: 19-02-2026

Moja ocena: 5/10

 

„Ludźmi karceru” Grzegorz Juszczak udowadnia, że po upadku cywilizacji największe szanse na przetrwanie mają ci najbardziej bezwzględni. Po rozbiciu twierdzy jej naczelniczka trafia do niewoli, a były mąż wydaje rozkaz, by się nad nią znęcać. W innych miejscach również nie ma miejsca na współczucie. Menelsi są traktowani jak bydło, a ludzie tworzą odrażającą „mleczarnię”, w której przetrzymują ich samice.

Nie ma tu litości dla kobiet, sprowadzonych do roli przedmiotów lub seksualnych zabawek. Sceny przemocy i kontaktów seksualnych są przesiąknięte agresją oraz pogardą wobec ofiar.

To książka pełna okrucieństwa, odpychających opisów i fizjologii. Czyta się ją ciężko, to jak przedzieranie się przez błoto i ścieki pozostawione po burzy. Niemal na każdej stronie uderza całkowity brak człowieczeństwa. Domyślam się, że celem autora było ukazanie najciemniejszych zakamarków ludzkiej natury, jednak nie zmienia to faktu, że przy lekturze przez cały czas towarzyszyło mi poczucie obrzydzenia. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Grzegorz Juszczak "Karcer"

Tytuł: "Karcer"

Cykl: Karcer, tom 1

Autor: Grzegorz Juszczak

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 336

Data wydania: 07-11-2024

Moja ocena: 8/10

 

„Karcer” Grzegorza Juszczaka przenosi czytelnika do świata sto lat po wojnie atomowej. Rok 2147. Garstka ocalałych zamieszkuje cele dawnego więzienia stanowego położonego w pobliżu zrujnowanej Atlanty, które stało się ich twierdzą i domem.

Największym zagrożeniem dla mieszkańców Karceru, nazywających siebie samotnikami, są ludzie żyjący na zewnątrz. Menelsi, noszący poszarpane ubrania i mający na ciałach ślady promieniowania, stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo. Samotnicy są dobrze zorganizowani pod względem uzbrojenia i systemu wart, choć ich społeczność nie jest pozbawiona problemów z dyscypliną i podejmowaniem rozsądnych decyzji. Zaskoczyło mnie zwłaszcza to, że przez tak długi czas nie wypracowali podstawowych procedur chroniących przed chorobami przynoszonymi z zewnątrz, takich jak kwarantanna dla nowo przybyłych.

Świat przedstawiony został bardzo przekonująco. Oprócz zagrożeń ze strony ludzi bohaterowie muszą mierzyć się z wielodniowymi, niszczycielskimi huraganami będącymi skutkiem zmian klimatycznych wywołanych skażeniem. Największym problemem wydaje się jednak brak rozwiniętej medycyny. Tutaj nawet zwykła rana może okazać się wyrokiem śmierci, nie wspominając o wirusach, co autor dobrze pokazuje.

Akcja jest dynamiczna i praktycznie nie zwalnia tempa. Nie zdążyłam jednak mocniej zżyć się z bohaterami, mimo że to właśnie ludzie i ich wybory są osią tej historii. Być może autor rozwinie ich sylwetki w drugim tomie, „Ludzie Karceru”, ale to na razie tylko moje przypuszczenia. Z drugiej strony w tak brutalnym świecie nie każdy czytelnik potrzebuje głębokiego portretu postaci, skoro autor nie oszczędza swoich bohaterów i mogą zginąć w każdej chwili.

Mieszkańcy Karceru dopiero budują fundamenty nowego społeczeństwa po upadku starego porządku. Nie ma rządu, policji ani obowiązujących przepisów. Dyscyplinę utrzymuje przede wszystkim strach, a przetrwanie staje się jedynym prawem.

„Karcer” to solidna powieść postapokaliptyczna, należąca do gatunku, który bardzo lubię. Takie historie pokazują, jak zachowują się ludzie pozbawieni znanych norm społecznych i zmuszeni do walki o przetrwanie. To okrutny, niebezpieczny świat, ale właśnie dlatego tak fascynujący. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Krystyna Mirek "Wyjdź za mnie, kochanie"

Tytuł: "Wyjdź za mnie, kochanie"

Autor: Krystyna Mirek

Wydawnictwo: Harde

Ilość stron: 352

Data wydania: 01-07-2026

Moja ocena: 6/10

 

„Wyjdź za mnie, kochanie” to lekka komedia romantyczna, której głównym motywem są przygotowania do ślubu.

Marika jest młodą kobietą, która dotąd nie miała okazji zaznać prawdziwej samodzielności. To dziedziczka firmy stworzonej od podstaw przez jej babcię, Apolonię. Choć sama Apolonia nigdy nie wyszła za mąż, marzy o wielkim, wystawnym ślubie wnuczki.

Kiedy Marika zostaje przyłapana w czułych objęciach Maurycego, obie rodziny zaczynają naciskać na szybki ślub. Apolonia liczy, że w rodzinie pojawi się godny następca, który w przyszłości przejmie prowadzenie firmy. A jeśli nie zięć, to może wnuk okaże się przedsiębiorczy. Paradoksalnie wszyscy opowiadają o rodzinnych ucieczkach sprzed ołtarza, a jednocześnie są gotowi zrobić wszystko, by tym razem do ślubu doszło. Nikomu nawet nie przychodzi do głowy, że to właśnie Marika może zmienić zdanie.

Janek jest synem włamywacza. Jego ojciec z dumą mówi o swoim fachu i kieruje się własnym kodeksem: okrada wyłącznie ludzi, których uważa za nieuczciwych lub moralnie wątpliwych. Przed emeryturą planuje jeszcze jeden, ostatni skok. Na cel wybiera dom Apolonii. Los jednak płata mu figla. Janek, przypadkiem podsłuchując rozmowę Mariki z narzeczonym, zaczyna darzyć dziewczynę coraz większym uczuciem, a jego ojciec... zakochuje się w Apolonii.

Janek oferuje Marice pomoc w wyplątaniu się z kłopotliwej sytuacji. To początek serii zabawnych i nieprzewidzianych wydarzeń.

Nietrudno się domyślić, że między Mariką i Jankiem szybko rodzi się uczucie, podczas gdy ich rodziny z zapałem planują kolejne wesele. Tymczasem młodzi marzą przede wszystkim o niezależności. Chcą sami zapracować na własny, skromny ślub. Marika po raz pierwszy przeciwstawia się bliskim, stawia pierwsze kroki w pracy i odkrywa, że życie na własnych zasadach daje znacznie większą satysfakcję niż spełnianie cudzych oczekiwań. Starsze pokolenie z kolei musi zrozumieć, że to, co zachwyca ich, niekoniecznie jest marzeniem młodych.

W powieści występuje jeszcze jeden, nieoczywisty wątek romantyczny, który nie do końca mnie przekonał z powodu dużej różnicy wieku bohaterów.

To prosta, ciepła i pełna humoru historia z nieskomplikowanymi bohaterami. Jako książkę oceniam ją całkiem przyjemnie, ale mam wrażenie, że jeszcze lepiej sprawdziłaby się jako film. Pani Krystyno Mirek, może warto pomyśleć o ekranizacji?


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Vincent Vin "Prześmiewca"

 Tytuł: "Prześmiewca"

Autor: Vincent Vin

Wydawnictwo: Borgis

Ilość stron: 520

Data wydania: 19-06-2026

Moja ocena: 9/10

 

„Prześmiewca” Vincenta Vina pokazuje, jak płynna potrafi być granica między dobrem a złem. To oryginalna powieść, której głównym bohaterem jest Logan Blue, chłopiec zdający się być pozbawionym empatii i emocji, przejawiający okrutne skłonności. Zaczyna od deptania mrówek, ale z czasem jego czyny stają się coraz bardziej przerażające. Co więcej, wszystkich, którzy pojawiają się na jego drodze, zdaje się ogarniać mrok. Każda osoba mająca z nim kontakt stopniowo popada w szaleństwo lub staje się zdolna do najgorszych czynów. Nawet jego dziewczyna i najlepszy przyjaciel, początkowo niewinni i wierzący w dobro, ulegają przemianie.

Równie intrygującą postacią jest matka Logana. Jej zachowanie wobec syna od początku budzi niepokój i każe zastanawiać się, czy oznaki szaleństwa były obecne już wcześniej. Odpowiedź otrzymujemy w dalszej części książki.

Zaciekawia także cień tytułowego kruka prześmiewcy, który towarzyszy Loganowi przez całe życie. Kim jest? Czego chce? Odpowiedzi prowadzą czytelnika daleko w przeszłość, aż do historii indiańskiego szamana, ale więcej nie zdradzę.

To bardzo dobra powieść, która wciąga od pierwszych stron. Poza samą historią uwagę przykuwa również sposób narracji. Autor pisze niezwykle lekko o makabrycznych wydarzeniach, a ten kontrast działa zaskakująco dobrze. Od czasu do czasu zwraca się też bezpośrednio do czytelnika, co nadaje opowieści dodatkowej dynamiki.

Mimo ponad 500 stron nie mogłam się od niej oderwać. Trudno jednoznacznie przypisać ją do konkretnego gatunku. Znajdziemy tu elementy horroru, thrillera, a także rozważania filozoficzne. Książka stawia pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Czy każda zbrodnia jest złem, jeśli jej popełnienie zapobiegło jeszcze większemu złu?

To ciężka tematycznie książka, którą czyta się z zadziwiającą lekkością. I właśnie ta kolejna sprzeczność sprawia, że jest tak dobra.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Karolina Morawiecka "Podwójny wstrząs"

Tytuł: "Podwójny wstrząs"

Cykl: Konstancja Tatarkiewiczówna, tom 2

Autor: Karolina Morawiecka

Wydawnictwo: Harde

Ilość stron: 288

Data wydania: 08-04-2026

Moja ocena: 7/10

 

O tym, że „Podwójny wstrząs” Karoliny Morawieckiej jest kolejnym tomem serii, dowiedziałam się dopiero z posłowia. To chyba najlepszy dowód na to, że książkę można bez problemu czytać bez znajomości wcześniejszych części.

Ta historia pozytywnie mnie zaskoczyła. Już sam młody medyk Dionizy Porckolanko zapada w pamięć. Nie tylko za sprawą swojego charakterystycznego nazwiska, ale też burzy loczków, która sprawia, że wzbudza zainteresowanie pań i jest chętnie zapraszany do towarzystwa. Równie charakterystyczne nazwisko nosi komisarz Ewaryst Grzebinoga, który dołącza do śledztwa nieco później i szybko pokazuje, że dedukcja to jego najmocniejsza strona. Do tego dochodzą opisy staropolskiej kuchni. Wiedziałam, że była znacznie bardziej różnorodna, niż obecna, ale opisy dań wciąż mnie zachwycały.

Początkowo do podkrakowskich Cianowic przybywają Dionizy i panna Konstancja Tatarkiewiczówna, wezwani przez zaniepokojone mieszkanki pałacu. Gdy dochodzi do śmierci starszej hrabiny, do śledztwa dołącza komisarz Ewaryst Grzebinoga. Podejrzanych jest wielu, bo niemal każdy obecny w posiadłości miał coś do ukrycia. Trzeba odkryć, kto miał motyw i sposobność do popełnienia zbrodni. Powieść ma bardzo przyjemny klimat klasycznych kryminałów spod znaku Agathy Christie. Liczy się dedukcja, uważna obserwacja i powolne odkrywanie kolejnych elementów układanki.

Bardzo spodobało mi się również tło historyczne. Autorka z wyczuciem odtworzyła realia epoki, a jednocześnie przemyciła sporo humoru. Uśmiech wywołują choćby zachwyty nad nowinkami technicznymi, takimi jak lodówka, i poważne rozważania, w którym miejscu domu najlepiej ją ustawić. Z kolei dawna arystokracja potrafi jednocześnie bawić sztywnymi konwenansami i zachwycać elegancją, manierami oraz stylem życia.

Jeśli lubicie kryminały retro z wyrazistymi bohaterami, klimatem dawnych czasów i zagadką opartą na dedukcji, bez brutalnych i drastycznych scen, to warto sięgnąć po „Podwójny wstrząs”. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Katarzyna Fiołek "Wróć przed zmrokiem"

Tytuł: "Wróć przed zmrokiem"

Cykl: Druga połowa, tom 2

Autor: Katarzyna Fiołek

Wydawnictwo: Muza

Ilość stron: 416

Data wydania: 10-06-2026

Moja ocena: 10/10

 

"Bo dom to nie jest miejsce, gdzie wszystko jest idealne. Dom to miejsce, do którego decydujesz się wrócić, nawet wtedy, gdy na horyzoncie lśnią inne, piękniejsze światła".

"Wróć przed zmrokiem" Katarzyny Fiołek w niezwykle trafny sposób odsłania prawdę o kryzysie, z jakim mierzy się wiele małżeństw. Dziecko dorasta i wyfruwa z rodzinnego gniazda, a oni zostają sami w przestrzeni, którą dotąd wypełniały rodzicielskie obowiązki.

Basia słyszy od Tomka głównie przykre słowa, nawet wtedy, gdy postanawia zadbać o siebie i zrzucić nadmiar kilogramów. Kiedyś byli sobie tak bliscy. Miała być miłość na zawsze, a teraz on nie chce nawet słyszeć o wspólnych zagranicznych wakacjach. Przecież jest Bałtyk.

Basia czuje, że wraz z pierwszymi objawami menopauzy kończy się pewien etap jej życia. Z falami gorąca przychodzi też narastająca złość na bylejakość tego małżeństwa. Ich córka układa sobie życie po swojemu i wydaje się, że to idealny moment, by zobaczyć jeszcze kawałek świata, póki zdrowie na to pozwala. Tymczasem mąż potrafi jedynie ją krytykować. Szczególnie bolesne są jego uwagi dotyczące skromnych zarobków w ukochanej pracy bibliotekarki. To smutne, że nawet gdy wykonujemy zawód z pasji, w oczach najbliższych wszystko potrafi sprowadzić się do pieniędzy.

W końcu Basia podejmuje decyzję o samotnym wyjeździe do przyjaciółki mieszkającej we Włoszech. Tam na nowo czuje, że naprawdę żyje. Chłonie smaki i zapachy lata, zachwyca się morską bryzą i po raz pierwszy od dawna znów czuje się atrakcyjną kobietą. Dostrzega to również Antonio. Czy kobieta przekroczy granicę i ulegnie urokowi przystojnego Włocha, czy jednak postanowi zawalczyć o swoje małżeństwo?

Nie sugerujcie się słowami cytatu, ponieważ odnoszą się do innej osoby i innej sytuacji. Pokazują jednak, jak celnie autorka potrafi uchwycić emocje i ubrać w słowa to, co najważniejsze.

To kolejna piękna, dojrzała i skłaniająca do refleksji powieść spod pióra Katarzyny Fiołek. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jeff VanderMeer "Absolucja"

Tytuł: "Absolucja"

Cykl: Southern Reach, tom 4

Autor: Jeff VanderMeer

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Ilość stron: 576

Data wydania: 28-01-2026

Moja ocena: 5/10

 

Na początku były aligatory i króliki. Tyle że gady uciekły, a króliki oszalały. Jest też Stary Jim, ojciec, który z tęsknoty za córką ulega manipulacji Southern Reach i daje się wciągnąć w desperacką ekspedycję.

Z czasem wszystko coraz bardziej wymyka się logice. Strefa X pochłania kolejnych członków wyprawy, a my obserwujemy rozpad ich psychiki, halucynacje i rwące się myśli pełne przekleństw, strachu oraz dezorientacji. Szczególnie mocno wybrzmiewa to w chaotycznym monologu Lauriego, ostatniego ocalałego z pierwszej ekspedycji.

Czekałam na ten finał, licząc, że przyniesie odpowiedzi na pytania pozostawione przez wcześniejsze tomy. Zamiast tego dostałam kolejne zagadki i bardzo oniryczną, momentami chaotyczną narrację. Rozumiem, że taki był zamysł autora i że forma miała oddać wpływ Strefy X na ludzki umysł, ale sprawiło to, że lektura była dla mnie bardziej męcząca niż wciągająca. Im dalej, tym trudniej było mi się skupić i ostatecznie bardziej przedzierałam się przez kolejne strony, niż z ciekawością je pochłaniałam.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Roch Urbaniak "Questwick. Stolica przygody"

Tytuł: "Questwick. Stolica przygody"

Autor: Roch Urbaniak

Wydawnictwo: Muduko

Ilość stron: 384

Data wydania: 06-07-2026

Moja ocena: 9/10

 

"Questwick. Stolica przygody" Rocha Urbaniaka to gra paragrafowa, z którą można spędzić wiele godzin, często kręcąc się jak żółtodziób po labiryncie i wracając wciąż w to samo miejsce. Można też bardzo łatwo zginąć.

Już na samym początku na śmiałka czeka pułapka, jeszcze zanim zdąży zarejestrować się w Gildii Poszukiwaczy Przygód. A gdy wreszcie wkroczy do miasta, zagrożenie czai się wszędzie: od szalonego pirata, przez szefa lokalnej grupy przestępczej, aż po przerośniętego koguta. Sama zginęłam kilka razy, zanim udało mi się rozwiązać zagadkę. I to jaką!

Liczyłam na wiekopomną misję ratowania świata, a przynajmniej miasta. Niestety już mój numer w kolejce do rejestracji sugerował, że wszystkie wielkie zadania rozeszły się jakieś pięćset osób wcześniej. Zamiast walczyć ze smokami przyszło mi więc tropić sprawcę serii drobnych kradzieży.

Po drodze oczywiście zaglądam w najmroczniejsze zakamarki miasta, co niejednokrotnie kończy się fatalnie. Miejscowi patrzą na mnie z lekką pogardą, jak na nieopierzonego turystę, a nie posiadacza miecza i zbroi. Tropy prowadzą donikąd albo do wyjątkowo podejrzanych miejsc, gdzie dreszcz przebiega po plecach... Czy to w słoju to na pewno są przetwory?

Podsumowując, "Questwick. Stolica przygody" to świetna propozycja na wakacje. Jeśli przez tydzień będzie padać deszcz, ta książka skutecznie wypełni czas. Polecam uzbroić się w cierpliwość, uważnie czytać każdy akapit i zachować daleko idącą podejrzliwość wobec wszystkich napotkanych postaci.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Carley Fortune "To lato będzie inne"

Tytuł: "To lato będzie inne"

Autor: Carley Fortune

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 408

Data wydania: 31-07-2024

Moja ocena: 9/10

 

Poznając Felixa kilka lat wcześniej, Lucy nie miała pojęcia, że jest on bratem jej najlepszej przyjaciółki. Od tamtej pory co lato wpadają sobie w ramiona, ale ona uparcie powtarza, że nigdy się w nim nie zakocha. Zwłaszcza że ich światy zupełnie do siebie nie pasują.

Lucy nie chce zakochać się w bracie Bridget. Wie, że jej przyjaciółka już raz straciła ważną relację przez podobną sytuację i do dziś trudno jej o tym zapomnieć.

Lucy prowadzi kwiaciarnię w Toronto i włożyła w nią całe serce. To właśnie pasja do pracy była powodem rozpadu jej poprzedniego związku. Felix natomiast nie wyobraża sobie życia poza Wyspą Księcia Edwarda. Jest mocno związany z rodziną i lokalną społecznością, a co roku bierze udział w tradycyjnym konkursie obierania ostryg. Dzielą ich nie tylko odmienne priorytety, ale także setki kilometrów. Czy uczucie ma szansę przetrwać, gdy żadne z nich nie chce zrezygnować z życia, które kocha?

Najbardziej podobało mi się to, że autorka nie stworzyła konfliktu z błahych nieporozumień. Przeszkodą są odległość i dwa zupełnie różne życia. Lucy nie chce porzucić ukochanej kwiaciarni, a Felix nie zamierza opuszczać wyspy. Dzięki temu ich dylematy wydają się bardzo prawdziwe i łatwo zrozumieć decyzje obojga bohaterów.

Długo zastanawiałam się, co wyróżnia tę powieść. Dopiero po przeczytaniu posłowia zrozumiałam, że jest to niezwykła radość bijąca z każdej strony. Ciepło tej historii czuć zarówno w romantycznych scenach, jak i w rodzinnych relacjach, wspierającej lokalnej społeczności czy nawet w okropnych żartach o ostrygach. Bardzo wzruszył mnie też motyw drobnych prezentów, które wysyłali sobie na odległość. Felix przesyłał Lucy nasiona kwiatów, a ona odwdzięczała się książkami. To pięknie pokazywało, że pamiętali o sobie nawet wtedy, gdy dzieliły ich setki kilometrów.

To była cudowna letnia przygoda. Akcja rozgrywa się na Wyspie Księcia Edwarda, gdzie znajduje się Zielone Wzgórze znane z powieści o Ani. Bohaterowie co jakiś czas przerzucają się cytatami z powieść Lucy Maud Montgomery, co było według mnie uroczym dodatkiem. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Magdalena Daniłoś "Punkty przełomowe. Jak nadawać sens nawet najtrudniejszym doświadczeniom"

Tytuł: "Punkty przełomowe. Jak nadawać sens nawet najtrudniejszym doświadczeniom"

Autor: Magdalena Daniłoś

Wydawnictwo: Feeria

Ilość stron: 280

Data wydania: 03-06-2026

Moja ocena: 7/10

 

„Punkty przełomowe. Jak nadawać sens nawet najtrudniejszym doświadczeniom” Magdaleny Daniłoś to książka o kryzysach, które potrafią stać się początkiem ważnych zmian. Punkt przełomowy to trudny moment, który zmienia naszą perspektywę i skłania do przewartościowania życia.

Autorka wie, o czym pisze, nie tylko dlatego, że jest certyfikowaną coachką, lecz także dzięki własnym doświadczeniom. Już na początku opowiada o stracie dziecka tuż przed porodem oraz ciężkiej chorobie. Gdy człowiek stoi na granicy życia i śmierci albo mierzy się z żałobą, trudno udźwignąć własne myśli. Książka pokazuje, jak radzić sobie w kryzysie, choć nie skupia się wyłącznie na stracie. Autorka opisuje również poważny kryzys finansowy swojej firmy oraz trudne relacje z matką. Znajdziemy tu także inspirujące historie innych osób, których dalsze losy można śledzić na Instagramie.

Pisze o konieczności odpuszczenia nadmiernej kontroli i zaakceptowania, że czasem coś może być wykonane w 70%, a nie w 100%. Przypomina, by być dla siebie łagodnym, bo kryzysy często prowadzą do przewartościowania życia i odkrycia nowych możliwości.

Pojawia się również nurt terapeutyczny ACT i związany z nim paradoks kontroli. Im bardziej próbujemy pozbyć się natrętnej myśli, tym mocniej się ona nas trzyma. Pomocna okazuje się defuzja, czyli technika polegająca na zdystansowaniu się od własnych myśli i potraktowaniu ich jak przemijających wydarzeń, a nie niepodważalnych faktów.

Autorka podkreśla też, że odwaga i pewność siebie rodzą się w działaniu. To właśnie podejmowanie działań mimo lęku uczy nas stopniowo go oswajać. To nie myśli, lecz nasze czyny mają największą moc sprawczą. W książce znajdziemy aż 20 ćwiczeń pomagających budować pewność siebie.

Kolejnym interesującym pojęciem jest dezintegracja pozytywna. Kryzys może nas nie tylko złamać, ale również wzmocnić i pomóc stać się kimś dojrzalszym. Autorka przywołuje obraz lotosu, który wyrasta z mulistego dna i dopiero na powierzchni rozkwita. Piękno rodzi się z trudnych doświadczeń. Pisze o "brudnej zgodzie", ciągłym ustępowaniu dla świętego spokoju i stawianiu potrzeb innych ponad własnymi. Taka postawa może prowadzić do wypalenia zawodowego i depresji.

W kryzysie często nadmiernie oceniamy i krytykujemy siebie, zamiast poszukać nowych rozwiązań. Autorka proponuje siedem prostych sposobów dbania o siebie w trudnych chwilach, przypominając, że czasem wystarczy nawet drobny gest skierowany do samego siebie. Gdy wszystko układa się dobrze, bezrefleksyjnie powtarzamy utarte schematy. Dopiero kryzys pozwala dostrzec, co przestało nam służyć. Moment, w którym bierzemy odpowiedzialność za siebie, staje się prawdziwym punktem przełomowym.

Na zakończenie autorka dzieli się prostą, ale niezwykle wymowną opowieścią o ośle, który mimo przeciwności zdołał wydostać się z dołu. To piękna metafora pokazująca, że nawet najtrudniejsze doświadczenia mogą stać się kolejnym krokiem prowadzącym ku lepszemu życiu.

Bądźmy jak ten osioł i uparcie szukajmy drogi wyjścia z kryzysu.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Jakub Jarno "Kontury"

Tytuł: "Kontury"

Autor: Jakub Jarno

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Ilość stron: 376

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 10/10

 

„Kontury” Jakuba Jarno są napisane tak pięknym językiem, że czyta się je z zachwytem i niegasnącym zainteresowaniem.

Główną bohaterką jest starsza pani Wanda, która w zakładzie karnym opowiada dziennikarce historię swojego życia. Wspomina kolejne sierocińce, poznanie Franka Światło i Urbana Sierpińskiego oraz swoją wielką pasję do tenisa, której nie chciała porzucić mimo poważnej wady wzroku. Opowiada też o determinacji, dzięki której próbowała wyrwać się z sierocińca prowadzonego przez Baronową, stosującą wobec wychowanków okrutne kary.

Przez całą lekturę zastanawiałam się, jak Wanda trafiła do więzienia, bo nic nie zapowiadało tak dramatycznego zwrotu wydarzeń. Z każdą kolejną stroną moja ciekawość tylko rosła.

A potem nadszedł finał. Okazało się, że autor przez cały czas wystawiał moją spostrzegawczość na próbę, a ja, całkowicie pochłonięta historią, przeoczyłam sygnały rozsiane po całej powieści. Dawno żadna książka nie zaskoczyła mnie w taki sposób. Ta opowieść zdała egzamin celująco.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Maja Szanecka-Żołdak "Sekrety ukryte za szkłem"

Tytuł: "Sekrety ukryte za szkłem"

Autor: Maja Szanecka-Żołdak

Wydawnictwo: Ostre Pióro

Ilość stron: 228

Data wydania: 20-05-2026

Moja ocena: 7/10

 

"Sekrety ukryte za szkłem" Mai Szaneckiej-Żołdak to powieść młodzieżowa z delikatnym wątkiem fantasy, która w przystępny sposób pokazuje, jak ważna jest samoakceptacja.

Autorka przedstawia 15-letnią Kornelię, utalentowaną artystycznie dziewczynę, która przez zamiłowanie do słodyczy zmaga się z lekką nadwagą. Z tego powodu doświadcza przykrych komentarzy ze strony rówieśników i nie potrafi zaakceptować własnego odbicia w lustrze. To problem, z którym mierzy się wiele nastolatek. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że jej rodzice prowadzą cukiernię pełną kuszących wypieków.

Pewnego dnia Kornelia zauważa, że jej odbicie zachowuje się inaczej, jakby było odrębną istotą. Lustro okazuje się bramą do innego świata, w którym żyje Karmelia, awatar stworzony z kompleksów dziewczyny. Ma idealną figurę i olśniewający uśmiech, ale brakuje jej empatii i ciepła. Zafascynowana tym niezwykłym miejscem Kornelia wpada w pułapkę i dziewczyny zamieniają się miejscami. Jak myślisz, co będzie musiała zrobić, aby wrócić do domu?

Bardzo spodobał mi się pomysł na historię oraz wykreowany świat z książkami, które mogą dosłownie wciągnąć a także postać tajemniczej i podstępnej bibliotekarki.

Mam uwagę jedynie do jednego szczegółu. Informacja, że 15-letnia Kornelia wciąż ma mleczne zęby wydała mi się mało prawdopodobna i przez chwilę zastanawiałam się czy to nie jest pomyłka.

Polecam tę książkę młodszym nastolatkom.

Autorka w lekkiej formie przypomina, że człowieka nie definiuje wygląd, lecz także jego charakter, talenty i sposób, w jaki traktuje innych. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Katarzyna Gacek "Krew z krwi"

Tytuł: "Krew z krwi"

Cykl: Agencja Detektywistyczna Czajka, tom 3

Autor: Katarzyna Gacek

Wydawnictwo: Znak

Ilość stron: 416

Data wydania: 03-06-2024

Moja ocena: 6/10

 

„Krew z krwi” Katarzyny Gacek to typowe cosy crime, w którym więcej jest obyczajowości niż kryminalnej intrygi. O zbrodni dowiadujemy się już na początku, jednak autorka nie skupia się na drastycznych szczegółach.

Gaja, Matylda i Klara, tworzące agencję detektywistyczną Czajka z Milanówka, przyjmują zlecenie kobiety, która dzień po pogrzebie ojca, zmarłego w niejasnych okolicznościach, znajduje na jego grobie znicz z napisem „Kochanemu tatusiowi”. Problem w tym, że była przekonana, iż jest jego jedyną córką. Matylda, pod pozorem pisania artykułu do biuletynu miejskiego, przeprowadza wywiad z żoną zmarłego, który był zasłużoną dla miasta postacią.

W czasie rozwiązywania sprawy wiele dzieje się również w życiu bohaterek. Gaja odkrywa nowe fakty dotyczące swojej rodziny, Matylda bierze udział w spektaklu teatralnym, a Klara rozważa wyjazd do Paryża. Niespodziewanie odwiedza ją również matka, która po kłótni z ojcem potrzebuje schronienia.

Wszystkie te wątki toczą się równolegle, dzięki czemu w książce sporo się dzieje. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, a lekki styl autorki sprawiał, że szybko przewracałam kolejne strony.

Nie czytałam wcześniejszych tomów serii, więc nie zdążyłam jeszcze zżyć się z bohaterkami. Być może dlatego trudniej było mi zaangażować się w ich osobiste historie. „Krew z krwi” to przyjemna, lekka lektura, jednak trudno traktować ją jak klasyczny kryminał. Dla mnie jest to przede wszystkim powieść obyczajowa z wątkiem detektywistycznym. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Helen Russell "Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi"

Tytuł: "Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi"

Autor: Helen Russell

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 448

Data wydania: 29-10-2025

Moja ocena: 9/10

 

Helen Russell w książce „Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” wyjaśnia, dlaczego smutek jest nam potrzebny. Współczesne społeczeństwo nastawione jest na sukces, osiągnięcia i ciągły pęd, przez co często próbujemy zagłuszać własne emocje. Niestety, takie podejście wcale nam nie pomaga. Wręcz przeciwnie, może prowadzić do różnego rodzaju uzależnień i innych problemów.

Książkę czyta się z zainteresowaniem, ponieważ autorka nie ogranicza się do przytaczania faktów. Wplata w swoją opowieść rozmowy z różnymi osobami oraz własne doświadczenia związane między innymi z nałogami, zaburzeniami odżywiania czy niepłodnością. Dzięki temu publikacja staje się bardziej osobista i angażująca.

Książka została podzielona na rozdziały, których tytuły same w sobie mogłyby być już cenną poradą, choć ich rozwinięcie również jest bardzo interesujące. Helen Russell przekonuje, że warto pozwolić sobie na smutek, żałobę i żal. Nie oznacza to oczywiście depresji, która jest chorobą i wymaga leczenia.

Autorka zwraca uwagę na różnice w sposobach przeżywania trudnych emocji w różnych kulturach. W zachodnim społeczeństwie często nie pozwalamy sobie na smutek i czujemy się winni, gdy okazujemy go w obecności innych, wprawiając ich w zakłopotanie. W ten sposób do własnego cierpienia dokładamy jeszcze odpowiedzialność za uczucia osób wokół nas. W innych kulturach podejście do przeżywania żalu bywa zupełnie odmienne.

Zamiast uciekać przed smutkiem, warto dać sobie czas. Nie walczyć z nim za wszelką cenę, lecz pozwolić mu przez siebie przepłynąć.

Helen Russell pisze również o znaczeniu społecznej sieci wsparcia i przekonuje, że warto mieć pięciu bliskich przyjaciół. Pięciu? Serio, kto tylu ma? 😉

Uczymy się już w szkole, że sukces zależy od osiągnięć, tymczasem osoby, które osiągnęły naprawdę wiele, często mówią, że na szczycie jest… pusto. Bardzo szybko uczymy się także wstydzić własnych uczuć i ukrywać łzy, co szczególnie często dotyczy chłopców.

Książka powstawała w czasie pandemii, gdy szczególnie wyraźnie widoczna stała się epidemia samotności, mogąca prowadzić do problemów ze zdrowiem psychicznym. Z drugiej strony właśnie wtedy wiele osób odkryło wartość społecznego wsparcia. Jedni robili zakupy tym, którzy nie mogli wychodzić z domu, inni pomagali na różne sposoby. Okazało się, że potrzebujemy siebie nawzajem bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.

Jak pisze Helen Russell, kiedy jesteśmy smutni, lepiej rozumiemy innych ludzi i wzrasta w nas chęć niesienia im pomocy. Ważne jest również zaangażowanie w wolontariat, kontakt z naturą, czytanie książek i szeroko pojęta kultura, aktywność fizyczna oraz dieta.

Książka porusza znacznie więcej tematów, niż mogłabym się spodziewać, i zwraca uwagę na znaczenie wszystkich emocji. Nie tylko te pozytywne są nam potrzebne. Autorka zauważa również, że osobom cierpiącym na depresję powtarzanie radosnych afirmacji może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Aby afirmacje zadziałały, trzeba przecież choć częściowo w nie wierzyć.

Helen Russell przytacza wiele badań i wypowiedzi naukowców, co zwiększa wiarygodność przedstawionych argumentów. Mnie przekonała. „Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” to ciekawa publikacja o emocjach, których często próbujemy unikać, choć są naturalną częścią naszego życia. Równowaga emocjonalna nie polega na tym, by smutku nie czuć, lecz by pozwolić sobie go przeżyć. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko