Tytuł: "Krew z krwi"
Cykl: Wędrowiec, tom 2
Autor: Ewa Dmowska
Wydawnictwo: Bratni Zew
Ilość stron: 312
Data wydania: 13-07-2026
Moja ocena: 10/10
„Krew z krwi” to drugi tom serii
„Wędrowiec” Ewy Dmowskiej. Tym razem anioł Michał pojawia się w życiu samotnej
matki Agaty i jej syna, Wojtusia.
Agata po latach samotności nie
przypomina już beztroskiej Aki, która marzyła o tworzeniu własnej biżuterii. Ma
pracę, która pozwala jej utrzymać siebie i syna, ale smutne jest to, że
zrezygnowała z własnych marzeń, a odpowiedzialnością za ich utratę obarcza
Wojtka. Ojciec chłopca odszedł, a Agata stała się zgorzkniałą kobietą, z której
słów często wylewa się jad. Najbardziej cierpi na tym jej syn, który zaczyna
bać się własnej matki.
Pewnego dnia na ogłoszenie Agaty
o poszukiwaniu opiekunki odpowiada Michał, sąsiad z piętra niżej. Kobieta
początkowo się waha, jednak wyjątkowo niska stawka sprawia, że postanawia mu
zaufać. Michał szybko staje się dla Wojtka ważnym męskim wzorem do
naśladowania, a chłopiec ogromnie się do niego przywiązuje.
Szczególnie podobał mi się motyw
kolorów. Wojtuś nie widzi barw, a kiedy w jego życie wkracza Michał, zaczynają
się one pojawiać. Szybko okazuje się, że nie są przypadkowe i mają związek z
emocjami, dzięki czemu ten zabieg staje się czymś więcej niż tylko ciekawym
elementem fabuły.
Oczywiście na tej historii
pojawiają się rysy. Tym razem nie są to blizny, lecz niewidoczne łańcuchy,
które wciąż trzymają Agatę przy dawnych żalach i nie pozwalają jej z ufnością
spojrzeć w przyszłość. W jej życiu pojawia się również Bruno, adwersarz
Michała, który mami ją pięknymi słówkami i obsypuje drogimi prezentami. Agata
początkowo daje się zwieść, zachwycona tym, że ktoś znów dostrzega w niej
kobietę. Z czasem zaczyna jednak zauważać niespójności między jego słowami a
zachowaniem.
Michał pokazuje Wojtkowi, czym
może być duchowe bohaterstwo i walka z własnymi słabościami. Jednocześnie nie
narzuca się Agacie. Kiedy kobieta prosi go o wycofanie się, robi to,
pozostawiając jej przestrzeń, by sama dostrzegła prawdę i dojrzała do właściwej
decyzji.
Opowiada o dorosłych, którzy sami
byli kiedyś poranionymi dziećmi, nie otrzymali odpowiedniej opieki i nie
nauczyli się okazywać miłości. Pokazuje też bezwarunkową miłość Boga, który
przychodzi wtedy, gdy zdecydujemy się wpuścić Go do swojego życia.
W powieści jest niewiele postaci
i dużo dialogów, a akcja wciąga tak bardzo, że trudno odłożyć książkę.
„Córka Króla” straszyła scenami
niemal jak z horroru, tymczasem „Krew z krwi” bardziej skłania do refleksji.
Pokazuje, jak ogromny wpływ ma wychowanie na dorosłe życie i sposób, w jaki
traktujemy kolejne pokolenia. Przypomina też, jak ważne jest zrozumienie i
wybaczenie tego, co było, oraz że nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje
życie.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz