Tytuł: "Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi"
Autor: Helen Russell
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 448
Data wydania: 29-10-2025
Moja ocena: 9/10
Helen Russell w książce
„Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” wyjaśnia, dlaczego
smutek jest nam potrzebny. Współczesne społeczeństwo nastawione jest na sukces,
osiągnięcia i ciągły pęd, przez co często próbujemy zagłuszać własne emocje.
Niestety, takie podejście wcale nam nie pomaga. Wręcz przeciwnie, może
prowadzić do różnego rodzaju uzależnień i innych problemów.
Książkę czyta się z
zainteresowaniem, ponieważ autorka nie ogranicza się do przytaczania faktów.
Wplata w swoją opowieść rozmowy z różnymi osobami oraz własne doświadczenia
związane między innymi z nałogami, zaburzeniami odżywiania czy niepłodnością.
Dzięki temu publikacja staje się bardziej osobista i angażująca.
Książka została podzielona na
rozdziały, których tytuły same w sobie mogłyby być już cenną poradą, choć ich
rozwinięcie również jest bardzo interesujące. Helen Russell przekonuje, że
warto pozwolić sobie na smutek, żałobę i żal. Nie oznacza to oczywiście
depresji, która jest chorobą i wymaga leczenia.
Autorka zwraca uwagę na różnice w
sposobach przeżywania trudnych emocji w różnych kulturach. W zachodnim
społeczeństwie często nie pozwalamy sobie na smutek i czujemy się winni, gdy
okazujemy go w obecności innych, wprawiając ich w zakłopotanie. W ten sposób do
własnego cierpienia dokładamy jeszcze odpowiedzialność za uczucia osób wokół
nas. W innych kulturach podejście do przeżywania żalu bywa zupełnie odmienne.
Zamiast uciekać przed smutkiem,
warto dać sobie czas. Nie walczyć z nim za wszelką cenę, lecz pozwolić mu przez
siebie przepłynąć.
Helen Russell pisze również o
znaczeniu społecznej sieci wsparcia i przekonuje, że warto mieć pięciu bliskich
przyjaciół. Pięciu? Serio, kto tylu ma? 😉
Uczymy się już w szkole, że
sukces zależy od osiągnięć, tymczasem osoby, które osiągnęły naprawdę wiele,
często mówią, że na szczycie jest… pusto. Bardzo szybko uczymy się także
wstydzić własnych uczuć i ukrywać łzy, co szczególnie często dotyczy chłopców.
Książka powstawała w czasie
pandemii, gdy szczególnie wyraźnie widoczna stała się epidemia samotności,
mogąca prowadzić do problemów ze zdrowiem psychicznym. Z drugiej strony właśnie
wtedy wiele osób odkryło wartość społecznego wsparcia. Jedni robili zakupy tym,
którzy nie mogli wychodzić z domu, inni pomagali na różne sposoby. Okazało się,
że potrzebujemy siebie nawzajem bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.
Jak pisze Helen Russell, kiedy
jesteśmy smutni, lepiej rozumiemy innych ludzi i wzrasta w nas chęć niesienia
im pomocy. Ważne jest również zaangażowanie w wolontariat, kontakt z naturą,
czytanie książek i szeroko pojęta kultura, aktywność fizyczna oraz dieta.
Książka porusza znacznie więcej
tematów, niż mogłabym się spodziewać, i zwraca uwagę na znaczenie wszystkich
emocji. Nie tylko te pozytywne są nam potrzebne. Autorka zauważa również, że
osobom cierpiącym na depresję powtarzanie radosnych afirmacji może przynieść
skutek odwrotny do zamierzonego. Aby afirmacje zadziałały, trzeba przecież choć
częściowo w nie wierzyć.
Helen Russell przytacza wiele badań i wypowiedzi naukowców, co zwiększa wiarygodność przedstawionych argumentów. Mnie przekonała. „Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” to ciekawa publikacja o emocjach, których często próbujemy unikać, choć są naturalną częścią naszego życia. Równowaga emocjonalna nie polega na tym, by smutku nie czuć, lecz by pozwolić sobie go przeżyć.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz