sobota, 24 października 2026

Regina Rodriguez Sirvent "Majtki na słońcu"

Tytuł: "Majtki na słońcu"

Autor: Regina Rodriguez Sirvent

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Ilość stron: 448

Data wydania: 26-03-2025

Moja ocena: 6/10

 

„Majtki na słońcu” Reginy Rodríguez Sirvent to opowieść o roku z życia Rity Racons, młodej Katalonki, która po oblanym egzaminie z angielskiego odpada ze studiów i postanawia wyjechać do Stanów Zjednoczonych jako au pair.

Ze słonecznej Barcelony trafia do Atlanty i bardzo szybko przekonuje się, że znajomość języka z podręczników niekoniecznie przygotowuje człowieka do rozmów z miejscowymi. Nie rozumie gwary, nie zna amerykańskich zwyczajów, a kiedy wszyscy mówią o kobiecie imieniem Elena, długo nie może zrozumieć, o kogo chodzi. Dopiero później dociera do niej, że „Elena”, którą tak często słyszy, to po prostu sposób, w jaki miejscowi wymawiają nazwę miasta Atlanta.

Ritę zaskakuje właściwie wszystko. Hasające po drzewach wiewiórki czy sposób odżywiania, w którym zdrowych składników jest jak na lekarstwo, za to cukru i tłuszczu nie brakuje. Nie może też zrozumieć, jak można żyć bez telewizora, od którego sama jest właściwie uzależniona. W jej nowej rodzinie zamiast oglądania kolejnych programów czy seriali czyta się książki.

Jeszcze większym zaskoczeniem okazuje się życie dzieci. Nie biegają beztrosko po podwórku, lecz mają napięty grafik zajęć dodatkowych, a Rita będzie odpowiedzialna za wożenie ich z jednych zajęć na kolejne. W dodatku od najmłodszych lat żyją z przekonaniem, że muszą dostać się na Harvard, bo tylko wtedy spełnią oczekiwania rodziców.

Pod powierzchnią zabawnej historii o młodej katalonce próbującej odnaleźć się w Stanach kryje się opowieść o presji, oczekiwaniach i o tym, jak łatwo zapomnieć, że dziecko jest przede wszystkim człowiekiem, a nie projektem do zrealizowania.

Rita przez rok wnosi do życia swojej tymczasowej rodziny sporo zamieszania, ale też coś bardzo potrzebnego. Próbuje pokazać dzieciom, że nie wszystko musi być podporządkowane wynikom i oczekiwaniom dorosłych. Sama zresztą również wiele się uczy.

W czasie wolnym poznaje nowych ludzi, nawiązuje romans z kobietą i zaczyna zastanawiać się nad własną seksualnością. Wcześniej była w związku z chłopakiem, więc również w tej sferze życia próbuje zrozumieć siebie i sprawdzić, czego właściwie chce.

Po pracy chodzi na lekcje angielskiego, zaczyna czytać książki i zapisywać swoje doświadczenia. Jest w takim momencie życia, w którym trudno jeszcze powiedzieć, dokąd właściwie zmierza. Nie wie, co chce robić, kim chce zostać i czego oczekuje od przyszłości. Ten wyjazd staje się więc dla niej nie tylko podróżą do innego kraju, ale również próbą poznania samej siebie.

Problem w tym, że sama książka nie zawsze potrafiła mnie zainteresować.

Przeszkadzała mi duża liczba żartów i sytuacji opartych na sek**alnych podtekstach. Autorka bardzo często sięga po humor związany z cielesnością, a część tych żartów była dla mnie zwyczajnie nieśmieszna. Było tego po prostu za dużo, a tego typu humor nie jest czymś, co szczególnie mnie bawi.

Rita również nie do końca przypadła mi do gustu. Jest dość nierozgarnięta, często czegoś nie rozumie, gubi się i popełnia gafy. Częściowo można to oczywiście tłumaczyć jej słabą znajomością języka i zupełnie nowym środowiskiem, ale momentami jej zachowanie zwyczajnie mnie irytowało.

Jednocześnie właśnie przez jej niedopasowanie najlepiej widać zderzenie dwóch kultur. Rita uczy się od swojej amerykańskiej rodziny, a jej członkowie uczą się od niej. Stopniowo odkrywają, że można żyć inaczej, mieć inne priorytety i niekoniecznie podążać ścieżką wyznaczoną przez rodziców.

Szczególnie ciekawy jest obraz dzieci wychowywanych pod ogromną presją. Mają dużą wiedzę, potrafią rozmawiać jak mali dorośli i od najmłodszych lat są przygotowywane do osiągania kolejnych sukcesów. Jednocześnie, kiedy pojawia się myśl, że mogą nie sprostać oczekiwaniom, pojawiają się łzy.

Brakowało mi w tym świecie trochę zwyczajnego dzieciństwa.

Miałam wrażenie, że te dzieci były przygotowywane przede wszystkim do osiągania jak najlepszych wyników, a mniej do tego, żeby odkrywać, co naprawdę je interesuje czy do zwykłej komunikacji z innymi ludźmi. Dlatego ważny staje się wątek chłopca, który fascynuje się rapem. Jego zainteresowanie niekoniecznie mieści się w oczekiwaniach rodziców i w tym, co wypada robić młodemu człowiekowi z ich środowiska.

Być może dzięki Ricie rodzice zaczną dostrzegać w swoich dzieciach nie tylko przyszłych studentów Harvardu, ale przede wszystkim ludzi z własnymi marzeniami, zainteresowaniami i pomysłami na życie.

Powieść pokazuje też tę bardziej zachowawczą stronę amerykańskiej obyczajowości. Rita z niedowierzaniem odkrywa zasady dotyczące ubioru i odsłaniania ciała, zestawiając je z tym, co zna z Europy. Zderzenie jej doświadczeń z rzeczywistością Atlanty jest jednym z ciekawszych elementów książki, choć autorka podaje je przede wszystkim w lekkiej, momentami absurdalnej formie.

„Majtki na słońcu” miały więc kilka elementów, które naprawdę mnie zainteresowały: zderzenie kultur, poszukiwanie własnej tożsamości, relację Rity z dziećmi i pytanie o to, ile miejsca zostawiamy młodym ludziom na bycie po prostu sobą.

Szkoda tylko, że ta ciekawa warstwa została dla mnie przykryta dużą ilością humoru, który nie zawsze trafiał w mój gust.

Miałam kilka podejść do tej książki i ostatecznie dotarłam do ostatniej strony, ale zdecydowanie nie była to lektura, przez którą chciało się zarwać noc. Pomysł był ciekawy, znalazłam w niej kilka wartościowych tematów, jednak wykonanie nie do końca mnie przekonało.

Za całokształt dałabym tej książce 5/10. Podnoszę jednak ocenę do 6/10 za pokazanie sytuacji dzieci i presji, pod jaką są wychowywane. To właśnie ten wątek wydał mi się najbardziej wartościowy i dał mi najwięcej do myślenia. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz