sobota, 24 października 2026

Katarzyna Grochowska "Idealny kadr". Recenzja patronacka.

Tytuł: "Idealny kadr"

Autor: Katarzyna Grochowska

Wydawnictwo: Szara Godzina

Ilość stron: 344

Data wydania: 22-09-2026

Moja ocena: 10/10

 

Kilkanaście lat temu Pawłowi Wolińskiemu udało się zrobić zdjęcie życia. Akurat tej nocy, gdy jego żona jechała do szpitala, by urodzić ich pierwsze dziecko.

Wtedy nie wiedział jeszcze, jak bardzo zmieni się jego świat. Po latach jest samotnym ojcem, wychowującym dwoje dzieci: nastoletnią córkę Zoję i jej młodszego brata Tymka. Róża odeszła w tragicznym wypadku a jej imię upamiętnia już tylko szyld pracowni fotograficznej Green Rose, pod którym nadal pracuje Paweł.

Fotografowanie ludzi na skraju życia przez lata odciskało na nim swoje piętno. Paweł ma coraz bardziej dość pracy, która zmusza go do oglądania cierpienia ciężko chorych ludzi. Widzą to również jego dzieci. Zoja prosi ojca, żeby zmienił pracę, a Paweł w końcu postanawia jej posłuchać.

Wtedy na jego drodze pojawiają się dwie kobiety. Przypadkowo spotkana Liwia, która przygarnęła bezdomnego psa, oraz Kinga, nalegająca, żeby Paweł przyjął jeszcze jedno, ostatnie zlecenie.

Paweł obiecuje sobie i rodzinie, że naprawdę będzie to ostatni raz. Zlecenie jest dobrze płatne, więc może sporo na nim zarobić. Potem chce rozpocząć nowe życie i znaleźć inną pracę.

Tylko że jest jeszcze coś, co nie daje mu spokoju.

Co właściwie robiła Róża tak daleko od domu w noc, w którą zginęła?

Autorka przez długi czas utrzymuje nas w niepewności i domysłach, co się mogło wydarzyć. Możemy próbować domyślać się prawdy, ale kiedy w końcu poznajemy tajemnicę Róży, okazuje się ona zupełnie inna, niż można było przypuszczać.

Finał naprawdę mnie zaskoczył. Zwłaszcza że Paweł znał swoją żonę, kochał ją i przez lata nosił w sobie pewien obraz ich wspólnego życia. Tym trudniejsze okazuje się odkrycie, że człowiek, którego wydawało nam się, że znamy, może skrywać przed nami tak istotną tajemnicę.

Podobało mi się, że historia nie skupia się wyłącznie na zagadce związanej z Różą.

Dobrze przedstawiona została szkolna rzeczywistość Zoi. Paweł, podobnie jak wielu rodziców, patrzy na swoje dziecko przez pryzmat tego, co chciałby widzieć. Zakłada, że córka jest popularna i dobrze odnajduje się wśród rówieśników, podczas gdy my możemy zobaczyć, jak wygląda to naprawdę.

Relacje Zoi z „przyjaciółkami” pokazują, jak łatwo pomylić popularność z akceptacją, a znajomość z prawdziwą przyjaźnią. Jest w tym sporo prawdy, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, jak bezlitosne potrafią być szkolne relacje.

Poruszył mnie też wątek Tymka. To jeszcze dziecko, które dorasta bez matki i zwyczajnie tęskni za jej bliskością. Jego zachowanie nie zawsze jest łatwe dla Pawła, ale kiedy spojrzymy na nie z perspektywy chłopca, który stracił mamę, staje się znacznie bardziej zrozumiałe.

W tej historii spodobało mi się właśnie to, że za tajemnicą kryjącą się za zdjęciem są przede wszystkim ludzie i ich emocje. Żałoba, samotne rodzicielstwo, potrzeba bliskości, próba ułożenia sobie życia na nowo, ale też pytanie, ile tak naprawdę wiemy o najbliższych.

„Idealny kadr” okazał się dla mnie historią, w której zdjęcie jest tylko początkiem. Bo takie ujęcie może zatrzymać jedną chwilę, ale nie pokaże tego, co wydarzyło się przed nią ani tego, co kryje się poza jego granicami.

Katarzyna Grochowska połączyła tajemnicę z historią rodzinną i codziennymi problemami, dzięki czemu nie jest to wyłącznie opowieść o poszukiwaniu prawdy o Róży. To również historia o tym, jak trudno czasem naprawdę zobaczyć własnych bliskich.

Kiedy w końcu odkrywamy prawdę, okazuje się, że za jednym zdjęciem może kryć się znacznie więcej, niż jesteśmy gotowi zobaczyć.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz