Tytuł: "Alchemik"
Cykl: Miasto Umarłych, tom 1
Autor: Wasilij Machanienko
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 352
Data wydania: 09-09-2026
Moja ocena: 8/10
„Alchemik” Wasilija Machanienki,
wydany przez Insignis, to trzecia seria autora utrzymana w klimacie LitRPG.
Czytałam już wcześniej „Świat
przeistoczonych” oraz „Drogę szamana” i w obu przypadkach bardzo dobrze
działała na mnie narracja autora. Jest w niej coś, co sprawia, że kolejne
strony przewracają się właściwie same. Nie inaczej było tym razem.
Co nietypowe, bohaterem
„Alchemika” jest… dziesięciolatek. Chłopiec zdecydowanie wydaje się zbyt młody
na tak niebezpieczną grę, ale dla Tajlina cyfrowe nazwiska ludzi czy komunikaty
od boga pojawiające się przed oczami są po prostu częścią codzienności. Nie
rozumie nawet, dlaczego niektórzy ludzie nazywani są graczami.
Tajlin Właszyc nie wie też, jak
wiele jego ojciec poświęcił, żeby wybłagać dla niego lepszy los. Bóg graczy nie
daje jednak nic za darmo. Do błogosławieństwa dorzuca więc jeszcze… gratisowego
potwora.
Tajlin został nauczony
posłuszeństwa i przestrzegania określonych zasad. Mimo młodego wieku musi
pracować na swoje utrzymanie, bo został sam na świecie. Zajmuje się zbieraniem
ziół i właśnie szuka kwiatów dla uzdrowicielki, kiedy przypadkiem staje się świadkiem
zbrodni.
Jej sprawca nie zamierza zostawić
świadka przy życiu, dlatego Tajlin ucieka. A ucieczka oznacza złamanie zasad,
których do tej pory tak skrupulatnie przestrzegał.
Chłopiec spodziewa się kary od boga. Tymczasem odkrywa, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż mu wmawiano. To, w co wierzył i co uważał za oczywiste, zaczyna się rozpadać.
Tajlin poznaje zasady gry, a my
odkrywamy je razem z nim.
Od tego momentu chłopiec musi
nauczyć się przede wszystkim jednego: jak przetrwać i szybko dostosowywać się
do sytuacji.
Znajduje sojusznika, choć jego
lojalność również ma swoje granice. Przez pewien czas Tajlinowi towarzyszy
niezwykłe zwierzę, liks Ka-Do-Gir. Poznaje także Valję, a w związek z nią
angażuje się właściwie przez przypadek.
Ale to już historia na kolejny
tom.
„Alchemik” po raz kolejny zabiera
nas do świata gry, która obejmuje właściwie cały świat. Tym razem poznajemy go
jednak z perspektywy bardzo młodego bohatera, który dopiero uczy się jego
zasad, co było ciekawą odmianą.
Autor nie zapomina też o swoich
wcześniejszych seriach. W pewnym momencie pojawia się nazwisko Marka Dervina ze
„Świata przeistoczonych”, a jednym z przeciwników w walce jest szaman. Takie
drobne mrugnięcia okiem do czytelnika są świetnym dodatkiem i fani twórczości
Machanienki z pewnością je wychwycą.
Książkę czytało mi się naprawdę
dobrze. Akcja rozgrywa się wiele lat po wydarzeniach ze „Świata
przeistoczonych”, a choć można zauważyć pewne podobieństwa do wcześniejszych
książek autora, nie przeszkadzało mi to w dobrej zabawie.
Historia Tajlina wciągnęła mnie na tyle, że po zakończeniu tomu pozostało mi tylko czekać na ciąg dalszy.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz