sobota, 24 października 2026

Tomasz Harasimiuk "Vezuwia. Część II Elaboratio"

Tytuł: "Vezuwia. Część II Elaboratio"

Cykl: Vezuwia, tm 2

Autor: Tomasz Harasimiuk

Wydawnictwo: Novae Res

Ilość stron: 556

Data wydania: 02-06-2026

Moja ocena: 9/10

 

„Elaboratio” to drugi tom „Vezuwii” i kolejna podróż do miasta ukrytego we wnętrzu góry.

Feliks, którego poznaliśmy w pierwszej części, kiedy podając się za elektryka przeniknął do Vezuwii, tym razem musi nie tylko utrzymać swoją przykrywkę, ale przede wszystkim przetrwać w świecie pełnym spisków, zdrad i ludzi, którzy mają więcej sekretów, niż chcieliby ujawnić.

Tymczasem Vezuwia coraz wyraźniej pokazuje swoje drugie oblicze. Pod powierzchnią technologicznego świata Vezuwii narasta niezadowolenie. Nierówności społeczne, przywileje wybranych grup i poczucie krzywdy prowadzą do buntu, który w drugim tomie zaczyna przybierać coraz bardziej niebezpieczne formy.

Życie wszystkich mieszkańców nie wygląda tutaj tak samo. Ci z wyższych pięter mogą cieszyć się luksusem, wygodą i świeżym powietrzem, podczas gdy niższe poziomy miasta to zupełnie inna rzeczywistość. Nierówności społeczne są coraz bardziej widoczne, a napięcie rośnie z każdą stroną.

Znajdujemy się bowiem w przededniu rewolucji, a w samym jej centrum stoi elektrownia, bijące serce góry. Wystarczy jedno zwarcie, żeby rozpocząć ciąg wydarzeń, którego konsekwencji nie da się już zatrzymać.

Tym bardziej że energia w Vezuwii nie jest jedynie źródłem światła i napędem całego miasta. Mieszkańcy posiadają niezwykłą zdolność pobierania jej przez własne ciała i wykorzystywania w sposób przypominający magię. Autor bardzo ciekawie łączy więc technologię z fantastyką, tworząc świat, w którym granica między jednym a drugim właściwie przestaje istnieć.

Jedną z moich ulubionych scen był ślub dwóch kobiet. Nie będę zdradzać, co dokładnie się wydarzyło, ale energia postanowiła zrobić coś, czego nie przewidziały nawet same zainteresowane. Takie momenty lubię najbardziej, bo pokazują, że zasady rządzące tym światem potrafią zaskoczyć czytelnika.

Po raz kolejny dużym atutem książki są bardzo szczegółowe opisy procesów fizycznych, mechaniki i elektrotechniki. Autor nie traktuje technicznych elementów jedynie jako dekoracji. Maszyny, urządzenia i mechanizmy naprawdę działają według określonych zasad. Pojawiają się konkretne elementy konstrukcji, rezystancja, silniki, prowadnice czy zapadki. Momentami można odnieść wrażenie, że zamiast czytać powieść, zaglądamy do wnętrza skomplikowanej maszyny.

I choć brzmi to jak zapowiedź sporej dawki technicznego żargonu, książka pozostaje przede wszystkim dynamiczną historią przygodową. Tutaj naprawdę cały czas coś się dzieje. Spiski, pościgi, walki, awarie, odkrycia i kolejne komplikacje sprawiają, że trudno się nudzić.

Tym bardziej że niemal każdy coś ukrywa. Prawdziwe cele, zdolności, pochodzenie, przeszłość... Bohaterowie mają swoje sekrety, a czytelnik razem z Feliksem próbuje ustalić, komu właściwie można zaufać.

Sam Feliks nadal jest dla mnie jednym z ciekawszych elementów tej historii. Nie jest kolejnym wybrańcem, który od początku wie, co robi. To właściwie zwykły człowiek udający specjalistę, który wielu rzeczy uczy się na bieżąco i właśnie dlatego łatwiej go polubić, zwłaszcza że autor nie pozbawia go humoru. Feliks ma wadę wymowy, więc kiedy próbuje rzucić soczystą „kulwą” albo nawołuje do „ulatowania” miasta, trudno nie parsknąć śmiechem. W świecie pełnym spisków, rewolucji, technologii i potencjalnej katastrofy takie momenty są bardzo potrzebnym rozładowaniem napięcia.

Ciekawie wypada również sam styl autora. Jest bardzo obrazowy i niemal filmowy. Opisy nie ograniczają się do tego, co bohater widzi. Przy uderzeniu energii pojawia się jednocześnie światło, dźwięk, zapach i fizyczne odczucie wydarzenia. Dzięki temu sceny można sobie niemal „odtworzyć” w głowie.

Autor lubi również wyraziste porównania i metafory. Obok technicznego języka pojawiają się bardziej poetyckie określenia, takie jak „balsamiczne bory” czy „morze zieleni”. To ciekawe połączenie, bo z jednej strony mamy precyzję mechanika, a z drugiej język potrafiący na chwilę zatrzymać się przy obrazie.

Szczególnie dobrze widać to podczas scen akcji. Autor potrafi spowolnić czas i rozłożyć krótką chwilę na drobne elementy. Zamiast opisać wydarzenie w kilku zdaniach, zatrzymuje się na szczegółach ruchu, dźwięku czy reakcji bohatera. Dzięki temu niektóre sceny nabierają niemal filmowego charakteru i zostają w pamięci znacznie dłużej.

Podoba mi się też dbałość o szczegóły. Nawet kiedy bohaterowie znajdują się w środku dynamicznej sytuacji, narrator potrafi zwrócić uwagę na elementy ubioru, konstrukcję broni czy szczegóły otoczenia. W przypadku urządzeń jest jeszcze bardziej precyzyjny, zaglądając właściwie pod obudowę i pokazując, co znajduje się w środku i dlaczego działa właśnie tak.

Jednocześnie język nie jest jednolity. Dialogi zmieniają się zależnie od postaci, jej pochodzenia i sytuacji. Bohaterowie niższych warstw społecznych mówią bardziej potocznie, a w chwilach stresu pojawiają się kolokwializmy i wulgaryzmy. Dzięki temu dialogi nie brzmią sztucznie, a techniczna i momentami podniosła narracja zostaje przełamana czymś bardziej codziennym.

Autor ma też tendencję do nadawania wydarzeniom dużego, niemal monumentalnego ciężaru. Kiedy coś się dzieje, nie jest to po prostu awaria czy wyłączenie światła. Potrafi zmienić się całe miasto, a zwykłe elementy technologicznego krajobrazu nagle nabierają zupełnie innego znaczenia. Pojawiają się obrazy pękającej „osnowy wszechświata”, mroku pochłaniającego monumentalne konstrukcje i świata, który w jednej chwili może przestać działać według znanych zasad. To połączenie najbardziej wyróżnia „Elaboratio”: techniczna precyzja spotyka się tutaj z fantastyką, dynamiczną akcją i momentami bardzo obrazowym, niemal poetyckim językiem.

A Feliks? Nadal próbuje udawać, że doskonale wie, co robi. I całe szczęście, bo dzięki temu w tej pełnej energii, spisków i rewolucji Vezuwii jest również miejsce na odrobinę humoru.

Jeśli lubicie fantastykę łączącą technologię z magią, dynamiczną akcję i światy, w których nic nie jest tak proste, jak początkowo się wydaje, „Elaboratio” zdecydowanie ma czym przyciągnąć.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz