wtorek, 9 czerwca 2020

"Zbrodnia po irlandzku" Aleksandra Rumin

Tytuł: "Zbrodnia po irlandzku"
Autor: Aleksandra Rumin
Wydawnictwo: Initium
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2019

Opis z okładki:
"Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży "Hej Wakacje". Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy."

Recenzja:
Rudolf Stanisławski, właściciel biura turystycznego o dźwięcznej nazwie "Hej Wakacje!" postanawia wprowadzić do oferty nowość: wyjazdy do Irlandii. Ponieważ większość uczestników zagranicznych wojaży marzy raczej o słonecznej aurze i ciężko skusić kogoś na wyjazd do krainy deszczowców, mężczyzna postanawia ogłosić konkurs.
Laureaci trafiają na trasę "Szmaragdowej przygody" i wtedy się zaczyna. Czytając miałam wrażenie, że naszych rodaków ściga pech, niemal jak w filmowej serii "Oszukać przeznaczenie". Ciągłe wypadki, upadki, zatrucia są na porządku dziennym. W tle przewijają się polscy wandale i szaleńcy, do jakichkolwiek powiązań z którymi na wszelki wypadek lepiej się nie przyznawać.

"Ataki padaczki i paniki, udary, śpiączki, halucynacje.. Czasami się zastanawiam, czy na pilotów wycieczek nie powinni brać wyłącznie dyplomowanych ratowników medycznych.
- Chyba trochę przesadzasz! - Alan się zaśmiał, ale szybko zmienił ton na poważny. - Zgony uczestników należą do rzadkości...
- Zdziwiłbyś się. To nie jest mój pierwszy nieboszczyk a przecież nie zajmuję się niebezpiecznymi kierunkami. W każdym sezonie do biura napływają informację o utonięciach, uduszeniach, zadławieniach, potrąceniach, upadkach z dużej wysokości, zatruciach, pogryzieniach, ukąszeniach, infekcjach i zakażeniach, no i pożarciach przez dzikie zwierzęta.
- Pożarciach?!
- No wiesz, typowe historie w rodzaju: "bo on tylko chciał sobie zrobić zdjęcie z lwem" albo "aligator wyglądał tak przyjaźnie"."

Również wśród uczestników wakacyjnych wyjazdów trafiają się różne indywidua:

"Byli wśród nich pospolici złodzieje, mafijni bossowie, ekshibicjoniści, malwersanci, przemytnicy, podpalacze, włamywacze, handlarze narkotyków, szantażyści, porywacze, fałszerze, oszuści, kłusownicy, a nawet kilka osób podejrzanych o terroryzm. Z uczestnikami jest jak z wielkim pudełkiem czekoladek: nigdy nie wiesz, na co trafisz! A możliwości sprawdzenia delikwenta przed wyjazdem? Właściwie zerowe. Zresztą komu by się chciało to robić? I po co? Gdyby wyeliminować przestępców, nie miałby kto jeździć na zagraniczne wycieczki i biurom podróży groziłaby upadłość. Kogo stać na safari w Tanzanii za piętnaście tysięcy od łebka? Przecież nie pracowników budżetówki czy emerytów..."

Wśród barwnego towarzystwa na pierwszy plan wysuwa się niezrównana Baronowa Raszpla, której zagrania i odzywki przypominały mi trochę panią Zofię, znaną z cyklu powieści Jacka Galińskiego.

Wisienką na torcie okazał się pilot alkoholik, któremu przypadł w udziale wyjazd do krainy pubów, do kraju słynącego z dobrych browarów i destylarni whisky... czy wygra z pragnieniem w obliczu tylu stresujących sytuacji?
 
Niebywałe przygody uczestników wycieczki z pilotem i kierowcą na czele śmieszą do łez. Ta książka każdemu poprawi humor. To druga komedia kryminalna Aleksandry Rumin, którą miałam okazję przeczytać. Wszelkie utwory tej autorki biorę w ciemno. Polecam.


sobota, 6 czerwca 2020

"Poranki na Miodowej" Joanna Szarańska

Tytuł: "Poranki na Miodowej"
Cykl: Na Miodowej, tom 1
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 376
Rok wydania: 2020
Book tour: @wez_przeczytaj

Opis z okładki:
"Małgorzacie udało się zapomnieć o przeszłości. Wiedzie szczęśliwe życie, jest zadowolona z kariery zawodowej i związku z Robertem. Do czasu, aż pewnego dnia otrzymuje list w błękitnej kopercie. Kto dziś jeszcze pisze listy? Małgorzata zna jedną taką osobę, ale wolałaby wymazać ją z pamięci. Jednak informacja, którą skrywa błękitna koperta, skłania ją do powrotu na Miodową. Do domu pełnego wspomnień. W starej księgarni, gdzie półki uginają się od książek, Małgorzata wraca myślami do lat dzieciństwa i odkrywa tajemnice swojej rodziny.
Jak na powrót Małgorzaty zareagują dawni przyjaciele i sąsiedzi?
Czy na pewno jej związek jest udany?
A może na Miodowej czeka na nią ktoś ważny?"

Recenzja:
Koniecznie chciałam przeczytać tę książkę, od kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jej urokliwą okładkę. Ucieszyłam się na wieść, że @wez_przeczytaj ogłasza na Instagramie book tour z tą powieścią. Lubię autorkę i wiele się po niej spodziewałam. Lektura "Poranków..." nie do końca jednak sprostała moim oczekiwaniom.
Małgorzata niespodziewanie otrzymuje list w błękitnej kopercie od dawno niewidzianej krewnej. Okazuje się, że jest niezbędna osobie, której nie miała zamiaru więcej spotkać. Dziewczyna ofiarnie porzuca swoje życie i jedzie na spotkanie ze wspomnieniami w dawno porzuconym domu ciotki Wandy.
Na miejscu okazuje się, że okolica Miodowej zmieniła się nie do poznania za sprawą nowo powstającego osiedla. Gosia kursuje pomiędzy wiekową kamienicą, w której mieści się księgarnia, a ponurym szpitalem. Odświeża stare znajomości a także nawiązuje nowe. Jedna z nich zapowiada się szczególnie obiecująco, lecz kontynuację poznamy dopiero w kolejnym tomie cyklu: "Popołudnia na Miodowej".
Po paru dniach spędzonych w dawnymi miejscu zamieszkania dziewczyny o uwagę upomina się jej obecne życie. Gosia musi połączyć obowiązki rodzinne i zawodowe a także zadbać o związek z chłopakiem, dla którego obecna sytuacja stanowi niemałe wyzwanie.
Pomimo tylu przeplatających się wątków powieść jakoś specjalnie mnie nie wciągnęła. Owszem, czekałam na rozwiązanie zagadki z przeszłości, lecz jakoś zabrakło dreszczyku emocji.
Sporo tu było opisów pogody, mimiki bohaterów i przygotowywania przez nich posiłków. Takie zwyczajne, prozaiczne czynności, które jednak nic nie wnoszą do fabuły. Czas na Miodowej płynie powoli, podkreślany stukaniem kropel deszczu o parapet i odmierzaniem listków herbaty do zalania. W międzyczasie Małgorzata wspomina swoje smutne dzieciństwo w domu ciotki i zastanawia się jak dogadać się z krewną, co do której los miał jednak całkiem inne plany.
Głównymi motywami powieści są trudne relacje rodzinne, radzenie sobie przez dziecko i osobę dorosła ze stratą, umiejętność wybaczania, pożegnania i powroty do przeszłości. Szczególnie zaintrygował mnie jednak początek relacji Małgorzaty z Brodzkim i cała sprawa dotycząca nowego osiedla. Bardzo pozytywną osobą okazała się właścicielka piekarni i znawczyni ludzkich dusz, Basia. 

"Niektórzy ludzie są jak ta szuflada. - Barbara unosi brwi i wykonuje ledwo dostrzegalny ruch głową w kierunku mebla, z którym się przed momentem mocowałam, a potem wstaje. Kładzie dłoń na gałce. - Za wszelką cenę bronią dostępu do swojego wnętrza. Wystarczy jednak poświęcić im trochę czasu, wnikliwie poobserwować, zadać sobie nieco trudu, a wtedy na pewno się otworzą."

Poruszył mnie wątek wnuczki Barbary, Neli, jak zasugerowała autorka, dziecka być może autystycznego. Szkoda, że dziewczynka była tu ledwie postacią epizodyczną, chętnie przeczytałabym o niej więcej.
Książkę ogólnie odebrałam pozytywnie, lecz zabrakło mi emocji, które są podstawą dobrej literatury obyczajowej. Czekam na drugą część, gdyż mimo wszystko jestem ciekawa jak historia mieszkańców Miodowej potoczy się dalej.


piątek, 5 czerwca 2020

"Oddaj albo giń!" Olga Rudnicka

Tytuł: "Oddaj albo giń!"
Autor: Olga Rudnicka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 416
Rok wydania: 2020
Book tour: Zaczytany Świat Moni

Opis z okładki: 
"A podobno nie ma nic nudniejszego niż praca w bibliotece! - przemknęło przez myśl Matyldzie Dominiczak, gdy stała nad leżącym w archiwum trupem jednego z czytelników, o którym mogła powiedzieć tylko tyle, że zazwyczaj nie zwracał książek w terminie. Jeszcze tego dnia niewinna bibliotekarka staje się główną podejrzaną w sprawie o zabójstwo.
Matylda nie zwykła pozostawiać w rękach innych osób tego, co może zrobić sama. Wbrew przeciwnościom losu, protestom męża, zakazom naczelnika policji i niechęci dyrektora biblioteki postanawia odkryć prawdę, a przynajmniej oczyścić się z zarzutów i podsunąć śledczym właściwego podejrzanego."

Recenzja:
Nie od dziś jestem fanką twórczości Olgi Rudnickiej. Zaczęło się kilka lat temu od Natalii 5. Urzekło mnie subtelne poczucie humoru autorki. Powieści komediowe zawsze poprawiają mi humor. Tak było i tym razem.
Tytuł "Oddaj albo giń!" ma podwójne znaczenie. Może być rozumiany jako pogróżka albo coś zgoła innego. Co? Dowiecie się podczas lektury.
Intryga jest zawiła a wiele przedstawionych sytuacji zgoła absurdalnych, lecz jestem w stanie uwierzyć w taki splot okoliczności, choć mało prawdopodobny. Wszystko zaczyna się i kończy w bibliotece.
Jak pisał Carlos Maria Dominguez:

"Założyć bibliotekę to jak stworzyć życie."

Na planie tego pomieszczenia rozgrywają się kluczowe wydarzenia.
Każdy z występujących tu bohaterów ma jasno określone cechy charakteru, często celowo przejaskrawione. Podkreślanie swojej rangi przez dyrektora biblioteki, nieudolność komisarza Tomczaka i jakaś dziwna mieszanka zagubienia oraz bystrości Matyldy nadały tej powieści niepowtarzalny klimat.
Rozmowy bibliotekarki z Duśką oraz absurdalne przesłuchania nieodmiennie mnie bawiły. 

"- Więc nic pani nie wie i niczego pan nie pamięta?
Pawlicki otarł chustką czoło.
- Nie - powiedział nieswoim głosem.
- Nie?
- Nie.
- Ale co nie?
- Nie rozumiem...
- Nic pan nie wie czy też niczego pan nie pamięta?
- "Nie" na obydwa pytania. Nic nie wiem i niczego nie pamiętam.
- Jak może pan być pewien, że niczego pan nie wie, skoro nic pan nie pamięta?"

Córka bibliotekarki odziedziczyła jej spostrzegawczość oraz cięty język, wykazując dojrzałość niezwykłą jak na uczennicę szkoły podstawowej. Wysławiała się jak dorosły człowiek i zawsze trafiała w punkt. Matka zastanawiała się:

"Monia zostanie policyjnym negocjatorem, prawnikiem czy terrorystą?"

Matylda w obronie swojego dobrego imienia jest gotowa zaryzykować zdrowie, a nawet życie, by samodzielnie wykryć mordercę. Nie jest to zbyt rozsądne, lecz kobieta o większych ambicjach zawodowych niewiele sobie robi z niebezpieczeństwa, w które się pakuje.
W komisarzu Mareckim jej nieprzewidywalny tok myślenia budzi jednocześnie podziw i irytację. Na skutek zabawnego, choć fatalnego w skutkach wypadku musi on przekazać śledztwo mniej utalentowanemu śledczemu, co nie znaczy, że całkowicie wycofa się z akcji.
Jeśli chcecie się dowiedzieć kim jest Obszczymurek, jak można prowadzić samochód jedną ręką oraz jak to jest mieć męża obecnego tylko ciałem, bo jego myśli wędrują gdzieś w strefie Gwiezdnych Wojen, musicie przeczytać tę książkę.
Spodziewałam się dobrej zabawy i nie zawiodłam się. 
Jedynym minusem był dość drobny i gęsty druk.
"Oddaj albo giń!" miałam okazję przeczytać dzięki book tour Zaczytanego Świata Moni, zorganizowany we współpracy z autorką. Dziękuję za możliwość udziału.


"Nigdy nie będziesz mną" Anna M. Brengos

Tytuł: "Nigdy nie będziesz mną"
Autor: Anna M. Brengos
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 276
Rok wydania: 2019
Book tour: Zaczytana Ewelka

Opis z okładki:
"Julka wyrosła w biedzie. Projektuje dla córki idealne dzieciństwo. Co to oznacza dla Karoliny?
Opowieść z życia matki i córki o rozbieżności pomiędzy ich marzeniami, o dążeniu do doskonałości i jej cenie. O tym, jak własne cele, pragnienia i kompleksy przekładają się na nasze dzieci i co z tego może wyniknąć.
Lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców."

Recenzja:
"Nigdy nie będziesz mną" to książka przez którą zarwałam noc. Wciągnęła mnie od samego początku i nie byłam w stanie jej odłożyć a po dramatycznym zakończeniu nie byłam w stanie zasnąć.
Julka została wychowana w biedzie i jej celem życiowym stało się odniesienie sukcesu zawodowego. Z czasem przyszła pora na założenie rodziny. Wyszła za człowieka równie zdolnego i ambitnego jak ona sama. 

"Dobrali się jak dwa klocki lego i jak dwa klocki pozostali po skończonej zabawie."

Wspólnie pięli się po szczeblach kariery, postawili dom, spłacali kredyt. O dziecku nie było mowy, a jednak się pojawiło.
Karolinka od początku stała się oczkiem w głowie matki, skupionej dotąd na karierze. Teraz za swój drugi cel obrała zapewnienie dziecku wszystkiego, czego jej samej zabrakło. Zapisywała więc dziecko na liczne zajęcia: języki, sport, muzyka. Mała Lolka we wszystkim musiała być najlepsza, choćby miała nie spać po nocach i mieć grafik wypełniony bardziej niż niejeden dorosły.
Najważniejsze zadanie, na którym obsesyjnie się skupia Julka to:

"Obiecuję ci, córeczko: zrobię wszystko, żeby niczego ci w życiu nie zabrakło, żebyś była najpiękniejsza, najmądrzejsza i najzdolniejsza. Nigdy nie będziesz mną."

 Z początku zapewnienie Karolci dodatkowych zajęć wydawało mi się dobrym pomysłem. Przecież każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jednak szybko dostrzegłam, że matka Karolki przegina. Dziewczynka była blada z niewyspania, potrafiła zemdleć lub zwymiotować z nerwów i przemęczenia a matka ignorowała wszelkie objawy.
Na szczęście córka Julki i Łukasza miała koło siebie ciepłą i kochającą babcię. Chyba tylko dzięki niej nie oszalała. Wymagania stawiane małej przez rodzicielkę stawały się coraz wyższe a góra zabawek kurzyła się w kącie. Na zabawę trzeba mieć czas a przecież najważniejsze jest pracowanie na przyszłą karierę, najlepiej już od przedszkola...
Karolina była bardzo grzeczną dziewczynką, w pewnym momencie stała się wręcz bezwolna. Skoro i tak nie miała wpływu na to czym ma się zajmować, całkowicie uległa despotycznej matce.
Głosem rozsądku w domu był ojciec małej, Łukasz, i opiekuńcza babcia. Niestety głosem zbyt cichym, by przebić się przez szaleństwo Julii. Bałam się co stanie się z dzieckiem kiedy zabraknie jej babci, lecz autorka inaczej rozwiązała akcję. Załamanie musiało nadejść tak czy inaczej.
Bardzo współczułam Lolce, tym bardziej, że sama spotkałam kilka takich matek jak Julka.
"Moja córka ma same piątki. Cały rok czekała na wycieczkę klasową, lecz cóż, dostała trójkę i nie pojedzie." - to autentyk.
Obecnie nie brakuje przemęczonych dzieci, zmuszonych do pracy ponad siły. Szkoła, balet, gitara, karate i gościnne występny na festynach. Ambitni rodzice nie raz ignorują dziecięcy stres i nie przyznają swoim pociechom prawa do odpoczynku. 
Co z tego, że dziecko jest zmęczone? Będzie siedzieć nad lekcjami choćby do rana, dopóki nie zrobi wszystkiego. A że wypije przy okazji parę litrów energetyków, żeby nie zasnąć nad zeszytami? Kogo to obchodzi? Liczą się piątki na świadectwie i czerwony pasek, którym można pochwalić się rodzinie i znajomym.
Książka Anny Brengos pokazuje cały ten codzienny kołowrót z perspektywy dziecka, którego psychika w końcu pęka. 
Zgadzam się z opinią wydawcy, że jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców.
Książka wzbudziła we mnie ogromne emocje. Za możliwość jej przeczytania dziękuję Ewelinie z Zaczytanej Ewelki. Czekam z niecierpliwością na kolejne książki Anny Brengos.



czwartek, 4 czerwca 2020

"Willa pod Czarnym Tulipanem" Danuta Korolewicz

Tytuł: "Willa pod Czarnym Tulipanem"
Autor: Danuta Korolewicz
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 306
Rok wydania: 2019
Book tour: Zaczytana Ewelka

Opis z okładki:
"Młoda, utalentowana malarka Lidia otrzymuje zagadkowe zaproszenie. Ma dołączyć do grupy, która spędzi weekend u tajemniczego hrabiego Tulipanowskiego w jego willi na niewielkiej prywatnej wyspie pośrodku jeziora. Okazuje się, że wśród zaproszonych jest też dawna miłość dziewczyny, Zbyszek. Załamanie pogody sprawia, że wysepka jest odcięta od świata. Goście dokonują coraz bardziej mrocznych odkryć i nie mogą być pewni, czy wrócą z tego wyjazdu żywi... Wiedzą jedno: wśród nich znajduje się morderca. Tymczasem wspólnie przeżywane niebezpieczeństwo zbliża do siebie Lidię i Zbyszka.
Co naprawdę dzieje się w willi pośrodku jeziora?
Czy hrabia jest tym, za kogo się podaje?
Czy sprawdzi się powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje?"

Recenzja:
Opis brzmi intrygująco, nieprawdaż? Spodziewałam się po nim prawdziwego hitu. Niby wszystko jest: grupka (w większości) nieznajomych uwięzionych na wyspie, szalejąca burza, mroczna legenda i tajemniczy morderca. 
Powinno być przerażająco i wciągająco, tymczasem nie poczułam tego dreszczyku emocji. Książka w gruncie rzeczy była dość nudna, co zazwyczaj trudno powiedzieć o kryminałach. 
Rzadko trafia się powieść, która aż tak nie trafia w mój gust. Czegoś tu zabrakło. Bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii, wręcz ucieszyłam się na myśl, że wszyscy mogli wreszcie zginąć. Być może dlatego, że byli zwyczajnie głupi i nudni. Gdyby naprawdę im zależało już dawno mogliby się wydostać z willi, tymczasem siedzą i czekają aż coś się wydarzy, minie deszcz, zjawi się niespodziewana pomoc. Usiądźmy, poczekajmy. 
Dialogi również wydawały mi się sztuczne a zachowania przedstawionych postaci nienaturalne.
Podsumowując: pomysł był ciekawy, wykonanie niekoniecznie. Mnie ta książka rozczarowała, lecz to jest moje subiektywne odczucie. Być może komuś akurat się spodoba. Przeczytajcie i przekonajcie się sami.
Powieść Danuty Korolewicz przeczytałam w ramach book tour Zaczytanej Ewelki.


poniedziałek, 1 czerwca 2020

"Z moich kości" Marcin Dudziński

Tytuł: "Z moich kości"
Cykl: Trylogia Profanum, tom 2
Autor: Marcin Dudziński
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2020
Book tour: Katarzyna Raczkowska

Opis z okładki:
"Pozornie spokojny czas, który nastąpił po skandalu wokół biskupa Stanisława Waltera, przerywa nagła kradzież. Z muzeum archeologicznego ktoś zabiera bezcenne kości. Gdy pierwsza z nich zostaje odnaleziona, policjanci orientują się, że to nie włamanie było ich największym problemem. Mając w pamięci groźbę brata, Jerzy Walter, komendant miejski policji, zaczyna podejrzewać, że wszystko zostało przygotowane w określonym celu...
Częstochowa jeszcze nigdy nie doświadczyła tak gorącego lata. Oślepieni słońcem mieszkańcy chowają się przed żarem z nieba i złem, które ich otacza. Mało kto wie, że kości, z których powstało, zostały zakopane dawno temu."

Recenzja:
Powieść "Z moich kości" stanowi drugą część cyklu Profanum, lecz można czytać ją jako samodzielną opowieść. Autor przypomina historię braci, będących głównymi bohaterami dramatu. Jerzy Walter - komendant, Stanisław Walter - ksiądz oraz Eryk Oruba - dawniej przedsiębiorca, obecnie przestępca to trio przyjaciół z młodzieńczych lat. Tym razem zostaną wplątani w intrygę kryminalną.

Autor stworzył wyjątkowo wciągającą fabułę. Poznajemy na przemian grono postaci w czasie gorącego lata 2015 w Częstochowie, ich wspomnienia oraz jesteśmy świadkami brutalnych, makabrycznych mordów, których opisy są wstrząsające. Autor zabójstw zostawia przy ciałach kości oraz tajemnicze wiersze, które mają wskazać winnego zbrodni sprzed lat. 

Przeskakiwanie pomiędzy różnymi bohaterami i czasami w niczym jednak nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Narastająca atmosfera tajemnicy i grozy nie pozwala oderwać się od lektury. 

Dużym plusem jest szczegółowe opisanie panującej w mieście pogody i jej wpływu na postaci oraz dokładne określenie miejsca akcji. Dzięki temu łatwiej wczuć się w czytaną historię a nawet śledzić na mapie drogę bohaterów.

Marcin Dudziński stworzył świetny kryminał. Z chęcią poznam pozostałe części cyklu. Tom drugi miałam okazję przeczytać dzięki book tour, zorganizowanemu na Instagramie przez Katarzynę Raczkowską. Dziękuję za możliwość udziału.




"Zamachowcy" Krzysztof Jóźwik

Tytuł: "Zamachowcy"
Autor: Krzysztof Jóźwik
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 302
Rok wydania: 2019
Book tour: Zaczytany Świat Moni

Opis z okładki:
"Tajemniczy zleceniodawcy wynajmują za duże pieniądze troje profesjonalistów mających przygotować ataki terrorystyczne, które doprowadzą do przewrotu politycznego w Polsce. Były tajny agent, genialny informatyk i piękna manipulatorka zmagają się z przeciwnościami losu oraz specjalną grupą śledczą CBŚ, aby wykonać zlecenie. Czy im się uda?"

Recenzja:
Bitcoin, Doktor i Julia to trójka desperatów gotowych na wszystko, by zarobić duże pieniądze. Choć nie znali się wcześniej, podejmują współpracę w celu dokonania kilku zamachów. Pomimo, iż szczerze podziwiam umiejętności całej trójki, jakoś żadnego z nich nie obdarzyłam szczególną sympatią.
Julia jest wyjątkowo podłą osobą, bez pardonu wykorzystującą mężczyzn na swojej drodze. Idzie po trupach do celu. Jeśli trzeba to dosłownie.
Doktor, choć zdolny, okazał się głupio nieostrożny. Spodziewałabym się po nim czegoś więcej.
Bitcoin, szef grupy, koordynował jej działania. Zdecydowanie był najbardziej opanowany i zrównoważony z całej trójki.
Sposób dokonania przestępstw z wykorzystaniem współczesnej technologii oraz iście makiawelicznej manipulacji, zrobił na mnie wielkie wrażenie. Nie czytałam wcześniej takiej książki, choć widziałam parę filmów o zbliżonej fabule.
Historię poznajemy z punktu widzenia wszystkich zainteresowanych stron: tytułowych zamachowców, policji oraz polityków, którym, przynajmniej w teorii, zależy na dobru kraju. Łatwo dostrzec podobieństwa książkowej kliki do aktualnie rządzącej partii.
Przerażające jest jak łatwo może jeden specjalista zinfiltrować dowolną przestrzeń. Coraz bardziej rozwinięty Internet staje się nie tylko źródłem wiedzy, lecz także realnym zagrożeniem.
Jak zauważył jeden z recenzentów na stronie Lubimy Czytać można było pokazać jeszcze szerszy wpływ ataków hakerskich na społeczeństwo. Szczególnie, że ten ostatni mógł się okazać wyjątkowo fatalny w skutkach.
Powieść okazała się ciekawa i wciągająca a zakończenie inne niż można by się spodziewać. W tym przypadku kibicowałam mimo wszystko organom ścigania. 
W finale dowiadujemy się kto był owym tajemniczym zleceniodawcą. Nie powiem, żeby mnie to szczególnie zaskoczyło, w końcu najciemniej pod latarnią. Spodziewałam się, że będzie to osoba z tego środowiska.
Książkę miałam okazję przeczytać w ramach book tour Zaczytanego Świata Moni, we współpracy z autorem. Dziękuję za możliwość udziału.