środa, 6 października 2021

Aleksandra Pakuła "Lekcja hiszpańskiego 2". Recenzja premierowa.

Tytuł: "Lekcja hiszpańskiego 2"

Autor: Aleksandra Pakuła

Wydawnictwo: Akurat

Ilość stron: 416

Data premiery: 06-10-2021

Moja ocena: 10/10


Adrianna sądziła, że dorobi na sezonowej pracy, spłaci byłego męża i tym samym zakończy ich wzajemne stosunki. Tymczasem druzgocąca wiadomość, którą dostała pod koniec tomu pierwszego, dobitnie pokazała, z kim ma do czynienia. Jakub nie odpuszcza. Kobiecie zostało jeszcze kilka miesięcy do końca okresu zatrudnienia w hiszpańskiej restauracji Aureliusza. Jednocześnie musi szykować się do kolejnej sprawy sądowej, tym razem o opiekę nad córką. 

Związek Ady z Maksem rozwija się. Mężczyzna, który dotąd zmieniał kobiety jak rękawiczki, okazuje się zaskakująco stały w uczuciach, kiedy mu zależy. Jest wobec swojej nowej dziewczyny bardzo opiekuńczy. Choć żadne z nich nie planuje wspólnej przyszłości, gromadki dzieci i domku z ogródkiem, widać, że ich relacja się pogłębia. Do tego stopnia, że są w stanie zwierzyć się sobie nawzajem ze swoich największych życiowych dramatów.


"Ludzie zdejmują ciuchy i uprawiają seks co chwilę, tylko że zrzucenie przed kimś majtek nie świadczy o intymności czy bliskości. Rozebranie się przed drugą osobą ze swoich lęków, słabości czy wstydliwych wspomnień to prawdziwa nagość. Nie ma trudniejszej sztuki niż otwarcie swojej duszy, odkrycie własnych kart, ukazanie siebie czarno na białym, bez ukrywania się pod szczelnym pancerzem."


Byłe małżeństwo Adrianny odbija jej się czkawką, w dzień i w nocy wracają złe wspomnienia. Lekiem na całe zło mogą być czułe objęcia wakacyjnego kochanka. On z kolei decyduje się opowiedzieć jej o swoich rodzicach.


"Nie rozumiem tego, co budzi się we mnie za każdym razem, gdy jestem blisko tego mężczyzny. To rodzaj narastającego napięcia, elektrycznych impulsów, które między nami przeskakują, kumulują się, aż w końcu muszą znaleźć ujście... w wyładowaniu. Nie wiem, czy to sprawka hormonów, chemii, czy może stresu... Jednak jednego jestem pewna - przy nim czuję się bezpiecznie, a to pozwala mi na chwilę zapomnieć o tym, kim tak naprawdę jestem."


Czytając o pracy w restauracji czułam się jakbym tam była. Prawie można było poczuć zapach i smak przygotowywanych frykasów. Aleksandra Pakuła bardzo realistycznie opisuje proces gotowania oraz mieszania smaków. Podobało mi się, z jaką pasją Maksymilian opowiadał o tej codziennej czynności, jakby to była magia.

Wspaniale odmalowana została także lekka, przyjacielska atmosfera panująca pomiędzy pracownikami. Wydaje się, że Ada znalazła w Hiszpanii grono oddanych kompanów. 

Wreszcie czas przygody w restauracji Ahora dobiega końca. W Polsce na Adę czeka rodzina, córeczka i wierne przyjaciółki. Na pewno będzie tęsknić za Maksem. Czy uda jej się odzyskać Klarę? Czy jeszcze spotka się z chłopakiem, z którym spędziła upojne miesiące? 


"Chciałem mieć ją obok, by rozmawiać, słuchać, przeżywać coś wspólnie. Miałem ochotę ją poznać, zrozumieć, a czym więcej wiedziałem, tym bardziej chciałem udowodnić jej, że nie wszyscy są takimi skurwielami jak jej były. Potrzebowałem uświadomić jej, że jeśli tego potrzebuje, może pozwolić sobie na słabości, bo nikt nie musi być silny przez cały czas. Nie musi szukać kogoś, kto ją dopełni, bo jest doskonała taka, jaka jest. Chciałem, żeby zobaczyła siebie moimi oczami, bo dla mnie jest idealna. Przypomina ulewę w słoneczny dzień. Wybucha gniewem, krzyczy, płacze, śmieje się w tym samym momencie. Ma więcej nastrojów niż tęcza barw. To magiczny bałagan. Z jednej strony ostra i namiętna kochanka, z drugiej troskliwa bogini o matczynej naturze."


Adrianna, przy boku Maksa, nabiera pewności siebie i odzyskuje siły, potrzebne jej do walki o dziecko. W tym tomie poznajemy tę dwójkę lepiej. Kiedy już się wydaje, że fabuła zmierza do happy endu, następuje zwrot o sto osiemdziesiąt stopni.

Zakończenie wbija w fotel. Tego chyba nikt się nie spodziewał. Mam nadzieję, że powstanie kolejna część, bo nie mogę się doczekać tego, co będzie dalej. Jak Ada wyjdzie z tej sytuacji?

Aż trudno uwierzyć, że to dopiero druga książka w dorobku autorki. Tak samo jak pierwsza część, i ta mnie zachwyciła. Nie mogłam się oderwać do samego końca. Tu możecie przeczytać o "Lekcji hiszpańskiego":

http://m-czas.blogspot.com/2021/07/aleksandra-pakua-lekcja-hiszpanskiego.html

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



wtorek, 5 października 2021

Anna Ziobro "Za ścianą ciszy"

Tytuł: "Za ścianą ciszy"

Autor: Anna Ziobro

Wydawnictwo: Dragon

Ilość stron: 352

Data wydania: 16-06-2021

Book tour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 8/10 


Ida od urodzenia cierpi na postępujący niedosłuch. Na jedno ucho nie słyszy wcale, w drugim nosi aparat. Dziewczynka wychowuje się w kochającej rodzinie i dopóki nie pójdzie do szkoły będzie szczęśliwa. Jak wiadomo, dzieci potrafią być okrutne, piętnują każdą słabość, wyzywają rówieśników w najbłahszych powodów. Ida szybko doświadczyła odrzucenia.


"Tata był jedyną osobą, która wierzyła w jej normalność. Tylko on powtarzał: "Cały świat może być nienormalny, Ido, ale nie ty! Ty jesteś dobra, wrażliwa, piękna i mądra. To jest normalne, a nie te wszystkie głąby dookoła, które usiłują cię przekonać, że jest inaczej..."


"- Nie martw się, tato... - powiedziała wreszcie dziewczynka, uśmiechając się smutno i prawidłowo odczytując cieszę, która zapanowała między nią a ojcem. - Nie musisz mi tego tłumaczyć. Ja wiem, że mi się nie poprawi. Tylko chciałabym kiedyś być trochę mniej normalna inaczej, a trochę bardziej jak wszyscy."


Szkoła podstawowa się skończyła, dziewczyna poszła do gimnazjum, które miało być nowym rozdaniem. I tam spotkała się jednak z wrogością, jej inność nie została zrozumiana. Choć ona sama robi wszystko, by jak najmniej różnić się od pozostałych dzieciaków, wie, że nigdy nie zostanie zaakceptowana. W pewnym momencie ma miejsce okrutny incydent, a niedługo później Ida traci jedną z najważniejszych osób w życiu. Załamuje się.


"Z zadziwiającą regularnością Ida zauważała, że ludzie bywają w praktyce głuchsi niż ona. Chociaż mają świetny słuch, są skorzy puszczać mimo uszu niewygodne uwagi, drażniące komentarze czy opinie, z którymi się nie zgadzają. Ona przynajmniej była konsekwentna w tym, że niedosłyszy."


Po latach mieszka z siostrą, Agatą, podejmuje pracę i nawiązuje poważniejszą relację z mężczyzną, jednak i on w końcu zawodzi. Kiedy kobieta poznaje Adama, nie ma już większej nadziei na stworzenie szczęśliwego związku. On także jest w emocjonalnej rozsypce. Samotnie wychowuje kilkuletnią córkę, Kaję i nie jest gotowy na nową znajomość. Czy tej dwójce uda się dotrzeć do siebie nawzajem?


"Byli zbyt odmienni dla innych, ale wprost idealni dla siebie. Wystarczyło tylko wykrzesać z siebie odwagę. Zaryzykować bardzo niewiele, bo osobno było tak źle, że razem mogło być tylko lepiej."


Czy kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością znajdą do siebie drogę? Oboje mają swoje wstydliwe sekrety. Czy odważą się na szczerość? Kompleksy nawarstwiające się przez lata niełatwo przełamać. 

***

Autorka pokazała jak wygląda świat osoby niepełnosprawnej słuchowo, jakie rzeczy, dla nas oczywiste, są dla niej wyzwaniem. Powieść jest bardzo ładnie napisana, emocje przekazane w sposób wiarygodny a bohaterowie dają się lubić. Na szczególną sympatię zasłużyła mała Kaja i kot Karmel. 

"Za ścianą ciszy" to piękna, wzruszająca historia. Styl Anny Ziobro przypadł mi do gustu i zapewne sięgnę także po inne jej tytuły. Dziękuję Andżelice za możliwość udziału w book tour. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko





 





 


Wojciech Pasturski "Konie, adiutanci, faszyści"

Tytuł: "Konie, adiutanci, faszyści"

Autor: Wojciech Pasturski

Wydawnictwo: BookEdit

Ilość stron: 246

Data wydania: 22-09-2021

Moja ocena: 5/10


Zgłosiłam się do recenzji książki Wojciecha Pasturskiego, bo zaintrygowały mnie te konie. Byłam ciekawa opowieści o rumakach bojowych, miałam jakieś wyobrażenie o walkach prowadzonych z siodła i wykorzystaniu tych zwierząt w czasie Drugiej Wojny Światowej. Trochę się zawiodłam. Konie przez większość czasu stoją w stajni dworku rodziny Von Himmelstein. 

Akcja powieści rozgrywa się na terenie Prus. Zarządzający rodowym dobytkiem Ignaz decyduje się udostępnić siedzibę dla potrzeb sztabu armii niemieckiej. Zjeżdżają się do niego oficerowie ze swoimi adiutantami. Toczą się obrady na temat dalszego przebiegu walk. Niemcy już czują, że przegrywają, lecz wciąż starają się wierzyć w politykę Hitlera.

Jedynym głosem rozsądku jest kościelny organista, Marcus. Człowiek nadzwyczaj inteligentny i oczytany, który w zasadzie nie opuszcza świątyni. Niektórzy z żołnierzy także nie są zapalonymi nazistami, lecz boją się ujawniać ze swoimi poglądami. 

Marcus mówi do Ignaza:


"Żyjesz w wymyślonym przez fanatyków świecie, nie przyjmując do siebie nic z zewnątrz. Teraz spójrz na to z boku. Czy brak dostępu do jakiejkolwiek informacji spoza twojego otoczenia zwalnia cię z samodzielnego myślenia, bez ograniczeń narzuconych tymi właśnie wiadomościami?"


Dzięki dociekliwym pytaniom przyjaciela Ignaz zaczyna się zastanawiać nad sensownością wyznawanej ideologii. 

W książce niewiele się dzieje. Sztab siedzi za linią frontu. Adiutanci grają w karty, panowie obradują. Akcja zagęszcza się dopiero pod koniec książki.

Autor stworzył duże grono bohaterów: Werner, Helmut, Ignaz, Bewar, Flick i Koch, Jurgen, Gronner, Szak, Kassel... Z początku obawiałam się, że się pogubię w tym tłumie. 

Najciekawszą postacią okazał się wiejski znachor i szaleniec, który jednak zna się na leczeniu, Zeig.

Zabrakło dobrego, wciągającego wstępu. Początek był po prostu nudny. 

W wielu miejscach brak znaków przestankowych lub przecinki wstawione są w niewłaściwych miejscach.

W mojej opinii książka jest przeciętna, ani dobra, ani zła. Można przeczytać, lecz nie zostanie w pamięci na długo. 

Dziękuję wydawnictwu BookEdit za egzemplarz recenzencki powieści.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko




poniedziałek, 4 października 2021

Darcy Trigovise "Sto osiemdziesiąt stopni"

Tytuł: "Sto osiemdziesiąt stopni"

Seria: Heartbeats

Autor: Darcy Trigovise

Wydawnictwo: WasPos

Ilość stron: 264

Data wydania: 01-06-2020

Book tour: @ksiazkowy_raj_asi

Moja ocena: 10/10


Twórczość Darcy Trigovise miałam okazję poznać w czerwcu, kiedy dostałam książkę "Odwet. Zemsta ważniejsza niż życie". Pisałam o niej tutaj:

http://m-czas.blogspot.com/2021/06/darcy-trigovise-odwet-zemsta-wazniejsza.html

Po lekturze tamtej książki wiedziałam, że będę chciała poznać także inne tytuły autorki. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w book tour Asi z powieścią "Sto osiemdziesiąt stopni".

Jest całkiem inna niż "Odwet...", ale też zasługuje na najwyższe noty. Dawno się tak nie uśmiałam.

Samantha i Nathaniel pobierają się z rozsądku. Oboje są dziedzicami potężnych fortun. Jego rodzina posiada sieć hoteli, jej - restauracji. 

Ona - młodsza od partnera, wesoła, szczera, gotowa poświęcić swój czas na stworzenie dobrego związku i tego samego wymaga od niego.

Dziewczyna od początku skradła moje serce. Jest takim słoneczkiem, wiecznie uśmiechnięta, a przy tym pewna siebie i niezwykle uparta. Ma swoją wizję małżeństwa i tak ma być!

Jej mąż jest beznadziejnym przypadkiem pracoholika, który nie zna pojęcia czasu wolnego. Samantha postanawia to zmienić. Zrobi wszystko, żeby nauczyć swojego świeżo poślubionego małżonka jak powinien właściwie zajmować się żoną. Ona jest jak kot, który postanawia, że należy go głaskać właśnie teraz i nic tego nie zmieni. Ustala własne zasady i pilnuje ich dotrzymania. Jest przy tym niesamowicie urocza.


"- Nie mam na to czasu.

- To go lepiej znajdź. To zasada numer cztery. - Pocieram policzkiem o jego skórę.

- Jak znowu zasada? - jęczy zrezygnowany.

- Leniwy poranek w łóżku raz w tygodniu. Pracujemy od poniedziałku do piątku, więc zostaje sobota lub niedziela. Dzisiaj jest ten dzień. - Uśmiecham się pod nosem, słysząc jego niezadowolone mruknięcie.

- Co ty znowu wymyślasz? Naprawdę muszę...

- Cicho bądź. - Gryzę go lekko w klatę. - A teraz mnie tul i pomiziaj po włosach.

- Samantha...

- Miziaj! - warczę."


Nathaniel będzie musiał przewrócić do góry nogami swój system wartości, żeby zasłużyć na jej miłość. Czy będzie na to gotowy?

Naprawdę świetnie się bawiłam czytając tę książkę. Dawno już się tyle nie śmiałam. To zabawna komedia romantyczna, poprawa humoru gwarantowana. Polecam z całego serca.

 

Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko





niedziela, 3 października 2021

Paulina Jurga "Matnia"

Tytuł: "Matnia"

Cykl: Rosyjska Mafia, tom 3

Autor: Paulina Jurga

Wydawnictwo: Otwarte

Ilość stron: 488

Moja ocena: 10/10


"Zacisnąłem pięści i wbiłem paznokcie w skórę dłoni. Ból odrobinę mnie otrzeźwił. Emocje zaczęły mnie przytłaczać. Strach o życie Marty, który tlił się przez cały czas z tyłu głowy. Wściekłość na Izjasława, że mi ją odebrał. Frustracja, bo nie potrafiłem zapewnić jej bezpieczeństwa. I to bezustanne napięcie, które kotłowało się we mnie, bo wiedziałem, że przez cały czas muszę być czujny. Wewnętrzne poruszenie, bo pozwoliłem na to, żeby zaczęło mną rządzić serce. Nieprzerwany niepokój, bo cholernie mi na niej zależało. Pozwoliłem sobie na miłość. Teraz płacę za to najwyższą cenę."


Marcie wreszcie udaje się wydostać ze znienawidzonej posiadłości Kosłowa, jednak nie tak, jak by chciała. Zostaje uprowadzona przez psychopatycznego brata. Izjasław ma na jej punkcie obsesję. Pragnie zakazanego owocu i nie zawaha się przed niczym, by go zdobyć. Nie zważa na to, że romantyczny związek pomiędzy rodzeństwem jest zabroniony przez prawo. Chce załamać dziewczynę i zdobyć ją. Całe swoje życie podporządkowuje temu jednemu celowi.

Chłopak jest inteligentny, bezwzględny i niebezpieczny, lecz nie jest jedynym groźnym człowiekiem w mafii. Wciąż ma nad sobą przełożonych i nie wie czy może ufać współpracownikom. Dopiero niedawno sięgnął po władzę, długa droga przed nim.

Marta trafia z deszczu pod rynnę. Jest zdana na łaskę Izjasława i jego wspólnika a nie są to mili ludzie. Nawet jeśli umieją zachowywać pozory, służy to tylko zwabieniu zdobyczy. Wydaje się, że dziewczyna nie ma żadnych szans.

Tymczasem Nikołaj szaleje z niepokoju o los swojej Jaskółki. Sprawy się komplikują kiedy odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu. Czy uda mu się odnaleźć Matrioszkę?


"Miłość uskrzydla, ale złamane serce jest chyba najpotężniejszym rodzajem bólu, jakiego może doświadczyć człowiek. Nadzieja może sprawić, że podnosimy się z kolan, choć wydaje nam się, że jesteśmy bez szans. Ale pozbawieni jej, mimo posiadanej siły, giniemy bezpowrotnie."


"Opadłem na krzesło i schowałem twarz w dłoniach. To wszystko zaczynało mnie przerastać. Nie byłem nigdy w takiej sytuacji. Nigdy nie musiałem podejmować takich decyzji. Uczono mnie, że na pierwszym miejscu zawsze jest tejp - klan, z którego się wywodzę."


"A miłość? Ta nigdy się nie liczyła. Kiedy trafiłem do obozu, najpierw doprowadzono mnie do stanu, w którym pragnąłem jedynie zabijać. Później pokazano mi, jak to robić. Miałem być zabójcą idealnym - okrutnym i skutecznym, dobrym strzelcem, wściekle odważnym bojewikiem, inteligentnym strategiem - bezwzględnie lojalnym wobec pachana. Trudno tak nagle zmienić głęboko zakorzenione nawyki. Nawet przez myśl by mi nie przeszło, że kiedyś zbuntuję się w powodu kobiety."


***


Paulina Jurga stworzyła majstersztyk - powieść trzymającą w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Pomimo, iż książka liczy prawie pięćset stron, nie mogłam się od niej oderwać i skończyłam czytać w zaledwie parę godzin. Zarezerwujcie sobie na nią wolny dzień, na przykład niedzielę, inaczej zarwiecie noc, bo ciekawość nie pozwoli wam jej odłożyć.

Cała seria "Rosyjska Mafia" jest bardzo dobra, lecz jej zakończenie - po prostu genialne. Akcja, pogoń, ukrywanie się, uczucia, miłość, nienawiść - wszystko zostało zmiksowane w idealnych proporcjach. W tym romansie niewiele jest scen erotycznych, ale napięcie pomiędzy bohaterami aż iskrzy z każdej strony. Przede wszystkim dużo się dzieje, szybkość działań i tempo zmian sprawia, że czujemy się jak na karuzeli. Nie ma chwili oddechu. 

To już koniec historii Marty i Nikołaja. Cieszę się, że miałam okazję prześledzić ich losy w całości a jednocześnie trochę żałuję, że cykl dobiegł końca. Autorka wysoko postawiła sobie poprzeczkę. Czy następna powieść będzie równie dobra?

Dziękuję wydawnictwu Otwartemu za egzemplarz recenzencki powieści. Na pewno długo będę o niej pamiętać.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



 

sobota, 2 października 2021

Peggy Brown "Lakier do paznokci"

Tytuł: "Lakier do paznokci"

Autor: Peggy Brown

Wydawnictwo: Psychoskok

Ilość stron: 56

Data wydania: 18-08-2021

Moja ocena: 6/10


"Lakier do paznokci" to zbiór dziesięciu opowiadań o różnych kobietach, ich charakterach, planach i marzeniach, o ich zawiłościach życiowych. To krótkie scenki z życia, opowiadające o codziennych czynnościach, które dla bohaterek mają znaczenie, definiują je w jakiś sposób. 

Tytułowy lakier do paznokci jest dla młodej dziewczyny przedmiotem luksusowym, atrybutem kobiecości, której w jej rodzinnym domu brakowało. Ta mała buteleczka, zwykły przedmiot codziennego użytku, to dla niej prawdziwy skarb. 

Niektóre historie opatrzone są morałem lub komentarzem autorki, przesłania innych najwyraźniej nie zrozumiałam. Warto przytoczyć dwa cytaty:


"Bardzo często jest tak, że tworzymy fałszywy obraz drugiej osoby. Zasłyszane opinie, jakieś ploty budują stereotypy i uprzedzenia. Przypinamy komuś łatkę, że jak kobieta atrakcyjna i przebojowa, to od razu dziwka i łajdaczka; bo jak mężczyzna pali, to od razu musi być alkoholikiem, w jednej ręce papieros, to w drugiej kieliszek. Nie wiemy, co tak naprawdę przeżył drugi człowiek, czego doświadczył, świadkiem jak bardzo dramatycznych wydarzeń był kiedyś, z czym borykał się w dzieciństwie. Osądzamy, potępiamy, wydajemy opinie. Ale po co? I w imię czego? Kto dał nam takie przyzwolenie?"


"Gromadzenie na później nie ma żadnego sensu... Czas, który nam został, jest najcenniejszym darem. Szkoda marnować go na układanie i porządkowanie tych samych rzeczy, które tak naprawdę nie mają ogromnej wartości. Ba... żadnej wartości. Nie warto przywiązywać się do rzeczy materialnych. One zostaną... Będą... A my..."


Mam wrażenie, że często przedstawione obrazy, jak "Śmietana się leje!" mają znaczenie tylko dla właściciela tego wspomnienia, któremu z jakiegoś powodu utkwiło ono w pamięci. Dla kobiety, która tę śmietanę zbierała przez dwa tygodnie, jest ona ważna. Dla nas - niekoniecznie. To są rzeczy względne. 

Chyba najbardziej przypadło mi do gustu pierwsze opowiadanie: "Trzy siostry". Styl Peggy Brown jest bardzo ciekawy, obrazowy, chętnie przeczytałabym więcej. Tutaj życiorysy zostały skrócone do paru stron, choć to też jest sztuka, zawrzeć tyle treści w niewielkiej formie.

Dziękuję autorce za egzemplarz recenzencki powieści. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko



Joanna Nowak "Już nie ucieknę"

Tytuł: "Już nie ucieknę"

Cykl: Siostry z ulicy Wiśniowej, tom 1

Autor: Joanna Nowak

Wydawnictwo: Replika

Ilość stron: 352

Data wydania: 28-09-2021

Moja ocena: 8/10


Ada i Adam kiedyś byli parą. To była pierwsza młodzieńcza miłość. Ich poglądy na życie i plany na przyszłość różniły się jednak o tyle, że doszło do rozstania.

Ada pojechała spełniać swoje marzenie o studiach, Adam został w firmie ojca w rodzinnym Graborówku. 

Po latach oboje są w nowych związkach. Adam snuje wielkie plany odnośnie do nowej rodziny. Ada także planuje ślub. Coś jednak poszło nie tak. Czy to rodzinna klątwa, rzucona przez mamę trojaczków, które wychowywały się bez ojca? A może zwykłe nieporozumienie?

Kiedy Adę opuścił narzeczony, po pierwszym okresie nurzania się w depresji, dziewczyna postanowiła odwiedzić dawno nie widzianą matkę. Być może dom rodzinny stanie się dla niej oazą spokoju, w której poukłada sobie myśli?

Zajęcie zapewnia jej próba ratowania podupadłego schroniska dla zwierząt, prowadzonego przez jej mamę, Marię. Przy okazji ma szansę się przekonać na ile prawdziwe jest stwierdzenie, że stara miłość nie rdzewieje. 


***


Autorka stworzyła w powieści duże grono postaci. Rodzina Ady - jej dwie siostry i rodzice. Rodzina Adama, jego siostra i młodsze rodzeństwo oraz nikczemna ciotka. Ich byli narzeczeni. Współpracownicy Marii, szef Ady. Kolega Adama, sympatia jego ciotki... Na początku zapisywałam sobie imiona w notesie, bo bałam się trochę, że się pogubię, ale podoba mi się taka rozbudowana fabuła. 

Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Wiele postaci, z których każda ma własną, ciekawą historię i odrębny charakter. Główna bohaterka jest cichą, spokojną i wrażliwą dziewczyną. Jest przy tym świetnie zorganizowana i dobrze radzi sobie w pracy, ma nieszablonowe pomysły. Może jest trochę zbyt nieśmiała, przez co boi się wyznać swoje uczucie ukochanemu. 

Adam jest bardzo przywiązany do rodzeństwa. Dla rodziny zrobi wszystko. Pomimo młodego wieku jest bardzo odpowiedzialny. 

Oprócz rozpaczy Ady po zerwaniu z Błażejem trochę zabrakło mi tu silniejszych emocji. Polubiłam bohaterów, spodobał mi się styl autorki, ale nie poczułam większych wzruszeń. Książkę oceniam wysoko, bo jest bardzo dobrze napisana. Czekam na kolejne tomy, których bohaterkami będą Jagna i Sara. 

Dziękuję wydawnictwu Replika za egzemplarz recenzencki powieści.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko