wtorek, 21 lipca 2026

Helena Dixon "Zbrodnia i rubin"

Tytuł: "Zbrodnia i rubin"

Cykl: Tajemnice panny Underhay, tom 1

Autor: Helena Dixon

Wydawnictwo: Mando

Ilość stron: 320

Data wydania: 10-09-2025

Moja ocena: 6/10

 

„Zbrodnia i rubin” Heleny Dixon to pierwszy tom serii „Tajemnice panny Underhay” i prawdziwa gratka dla miłośników kryminałów retro. Akcja przenosi nas do nadmorskiego Dartmouth w 1933 roku, gdzie młoda Kitty Underhay przejmuje rodzinny hotel, prowadzony wcześniej przez jej babcię. Nestorka rodu wyjeżdża do Szkocji, lecz wcześniej zatrudnia do ochrony kapitana Matthew Bryanta.

​Gdy przygotowania do balu maskowego przerywa odnalezienie zwłok, spokój hotelu zostaje zburzony. Następuje seria tajemniczych włamań do pokojów, a wokół zaczynają krążyć pogłoski o cennym rubinie, który rzekomo jest w posiadaniu rodziny dziewczyny. Kitty i Matthew wszczynają prywatne śledztwo, a sekrety z przeszłości młodej hotelarki mogą skrywać klucz do rozwiązania zagadki klejnotu.

​Powieść to klasyczne cosy crime z niezwykle przyjemnym klimatem lat 30., naturalnymi dialogami i subtelnym, angielskim humorem. Bohaterowie potrafią w jednym akapicie rozmawiać o brutalnym morderstwie, podpaleniu czy strachu przed śmiercią, by chwilę później płynnie przejść do planowania posiłku:

​„Straszne, po prostu straszne. – Schowała twarz w dłoniach. – Już dobrze, chodźmy na lunch. A jak będziesz grzeczna, to może później dostaniesz scone z kremem.”

​Autorka nie ogranicza się wyłącznie do samej intrygi detektywistycznej. Bardzo sprawnie wplata w rozmowy i opisy drobne smaczki z epoki, które budują wiarygodność historyczną. W tekście znajdziemy wzmianki o podróżach do Ameryki, realiach tamtejszego życia czy lokalnych zwyczajach i strojach.

Helena Dixon opisuje gesty oraz mimikę postaci w prosty, ale bardzo filmowy sposób: potarcie podbródka, drżenie rąk, otarcie czoła chusteczką czy bezradne machnięcie ramionami sprawiają, że bez trudu możemy zwizualizować sobie każdą scenę.

Książkę czyta się błyskawicznie i niezwykle lekko a styl autorki jest plastyczny i bardzo przyjemny. Jednak po odłożeniu jej na półkę czuję, że to historia „na raz”. To solidna, poprawna powieść, ale zabrakło mi w niej większego napięcia i zaangażowania, które sprawiłoby, że miałabym ochotę natychmiast sięgnąć po kolejny tom. Dobra, niezobowiązująca lektura do popołudniowej herbatki, która jednak nie każdemu zapadnie w pamięć.


Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas; grafika w tle: Gemini

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz