Tytuł: "Zbrodnia i rubin"
Cykl: Tajemnice panny Underhay, tom 1
Autor: Helena Dixon
Wydawnictwo: Mando
Ilość stron: 320
Data wydania: 10-09-2025
Moja ocena: 6/10
„Zbrodnia i rubin” Heleny Dixon
to pierwszy tom serii „Tajemnice panny Underhay” i prawdziwa gratka dla
miłośników kryminałów retro. Akcja przenosi nas do nadmorskiego Dartmouth w
1933 roku, gdzie młoda Kitty Underhay przejmuje rodzinny hotel, prowadzony
wcześniej przez jej babcię. Nestorka rodu wyjeżdża do Szkocji, lecz wcześniej
zatrudnia do ochrony kapitana Matthew Bryanta.
Gdy przygotowania do balu
maskowego przerywa odnalezienie zwłok, spokój hotelu zostaje zburzony.
Następuje seria tajemniczych włamań do pokojów, a wokół zaczynają krążyć
pogłoski o cennym rubinie, który rzekomo jest w posiadaniu rodziny dziewczyny.
Kitty i Matthew wszczynają prywatne śledztwo, a sekrety z przeszłości młodej
hotelarki mogą skrywać klucz do rozwiązania zagadki klejnotu.
Powieść to klasyczne cosy crime
z niezwykle przyjemnym klimatem lat 30., naturalnymi dialogami i subtelnym,
angielskim humorem. Bohaterowie potrafią w jednym akapicie rozmawiać o
brutalnym morderstwie, podpaleniu czy strachu przed śmiercią, by chwilę
później płynnie przejść do planowania posiłku:
„Straszne, po prostu straszne. –
Schowała twarz w dłoniach. – Już dobrze, chodźmy na lunch. A jak będziesz
grzeczna, to może później dostaniesz scone z kremem.”
Autorka nie ogranicza się
wyłącznie do samej intrygi detektywistycznej. Bardzo sprawnie wplata w rozmowy
i opisy drobne smaczki z epoki, które budują wiarygodność historyczną. W
tekście znajdziemy wzmianki o podróżach do Ameryki, realiach tamtejszego życia
czy lokalnych zwyczajach i strojach.
Helena Dixon opisuje gesty oraz
mimikę postaci w prosty, ale bardzo filmowy sposób: potarcie podbródka, drżenie
rąk, otarcie czoła chusteczką czy bezradne machnięcie ramionami sprawiają, że
bez trudu możemy zwizualizować sobie każdą scenę.
Książkę czyta się błyskawicznie i
niezwykle lekko a styl autorki jest plastyczny i bardzo przyjemny. Jednak po
odłożeniu jej na półkę czuję, że to historia „na raz”. To solidna, poprawna
powieść, ale zabrakło mi w niej większego napięcia i zaangażowania, które
sprawiłoby, że miałabym ochotę natychmiast sięgnąć po kolejny tom. Dobra,
niezobowiązująca lektura do popołudniowej herbatki, która jednak nie każdemu
zapadnie w pamięć.
Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas; grafika w tle: Gemini
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz