Tytuł: "PRL od kuchni"
Autorzy:
Wydawnictwo: Harde
Ilość stron: 416
Data wydania: 17-12-2025
Moja ocena: 6/10
"PRL od kuchni"
Sławomira Kopra i Mariusza Muchy przybliża współczesnym czytelnikom codzienność
kulinarną czasów słusznie minionych. Autorzy pokazują nie tylko, co jedli
Polacy, ale także zwyczaje związane z jedzeniem: wesela, stołówki szkolne i
zakładowe czy uliczne saturatory - niesławne "gruźliczanki".
Jest takie powiedzenie: „Społeczeństwo
dzieli tylko dziewięć posiłków od anarchii”. Doskonale pasuje ono do realiów
opisanych w książce. Rządzący zdawali sobie sprawę, że pełne żołądki pomagają
utrzymać społeczne nastroje pod kontrolą, dlatego mimo ciągłych niedoborów
starali się zapewnić obywatelom przynajmniej podstawowe produkty.
W epoce deficytu królowały proste
potrawy, a gdy przed Bożym Narodzeniem do portu zawijał statek z cytrusami,
było to wydarzenie transmitowane w telewizji. Dobrze pokazuje to skalę
ówczesnych braków.
Ponieważ wielu produktów nie dało
się kupić, tworzono rozmaite zastępniki. Nikt szczególnie nie analizował składu
żywności. Liczyło się przede wszystkim to, że coś w ogóle było dostępne i choć
trochę przypominało pożądany smak. To właśnie wtedy na wigilijnych stołach na
dobre zadomowił się niesmaczny karp, który do dziś pozostaje świąteczną
tradycją.
Autorzy opisują również słodycze
z późniejszego okresu PRL, od wysokiej jakości deserów serwowanych w barach
koktajlowych Hortex po wyroby czekoladopodobne i podróbki Coca-Coli.
Najbardziej zszokowała mnie informacja o farbowaniu gumy, którą potrafiono żuć
przez kilka dni, a na noc odkładano do szklanki z wodą.
Książka w wyczerpujący sposób
przedstawia sposób żywienia w czasach PRL, a całość wzbogacają wspomnienia autorów.
Szkoda jedynie, że zostały napisane w trzeciej osobie, zamiast przyjąć formę
bardziej osobistej relacji.
Książka stanowi ciekawą lekturę dla osób, które chcą dowiedzieć się, jak jadali Polacy w czasach, gdy wybór produktów był bardzo ograniczony. Jednym z nielicznych elementów tamtej rzeczywistości, który przetrwał do dziś, są bary mleczne, gdzie wciąż można zjeść smaczny i niedrogi posiłek.
Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas; grafika w tle: Gemini
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz