wtorek, 21 lipca 2026

Zogarth "Primal Hunter. Tom 1"

Tytuł: "Primal Hunter. Tom 1"

Cykl: Primal Hunter, tom 1

Autor: Zogarth

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 768

Data wydania: 17-06-2026

Moja ocena: 9/10

 

„Primal Hunter” autorstwa tajemniczego Zogartha łudząco przypomina inne książki z nurtu LitRPG i progression fantasy, szczególnie te tworzone przez autorów rosyjskojęzycznych, takich jak Dan Sugralinow czy Wasilij Machanienko. Można znaleźć w nim również pewne podobieństwa do „Dungeon Crawler Carl” Matta Dinnimana: walkę z potworami, zdobywanie kolejnych poziomów i rozwijanie umiejętności. Brakuje jednak charakterystycznego dla tej serii humoru.

Na początku poznajemy jednego bohatera, a po pewnym czasie pojawia się drugi. Pierwszym z nich jest Jake, młody mężczyzna i były pracownik korporacji, który w świecie gry może wreszcie realizować swoje dawne, łucznicze aspiracje. Drugim jest nastoletni William. Mimo młodego wieku ma już na koncie zbrodnię i wyraźne cechy psychopatyczne, a udział w samouczku daje mu możliwość bez przeszkód realizować swoje zabójcze fantazje.

Obaj bohaterowie mają w sobie coś niepokojącego. Jake, choć przedstawiony jako protagonista i postać stojąca po „właściwej” stronie, szybko odkrywa, że zabi*janie nie wywołuje w nim wyrzutów sumienia. Przeciwnie, polowanie dostarcza mu ekscytacji, nawet gdy jego ofia*rami są inni ludzie. Z jednej strony jest to niepokojące, z drugiej trudno się temu dziwić. W świecie, w którym upada znana nam cywilizacja, przetrwać mogą przede wszystkim ci najbardziej bezwzględni. Smutna prawda.

Z powodu podobieństw do znanych mi już powieści tego nurtu początkowo nie mogłam się w tę historię wciągnąć. Polowanie na kolejne potwory i zdobywanie poziomów ma przecież dość powtarzalny schemat. Moje zainteresowanie wzrosło dopiero wtedy, gdy pojawiły się bardziej oryginalne wątki.

Pierwszym z nich było odkrycie przez Jake'a komnaty Złowrogiego Żmija, dawno zapomnianego bóstwa, które rzuciło mu solidne wyzwanie, a stawką w nim było życie gracza. Co ciekawe, Jake nie panikował, lecz podchodził do sytuacji z chłodną kalkulacją. W podobny sposób rozważał kolejne propozycje dotyczące swoich umiejętności.

Drugim ciekawym momentem było przeniesienie narracji na Williama, a następnie odkrycie, że dawni koledzy Jake'a z pracy przetrwali, lecz obrócili się przeciwko niemu. Ostatecznie otrzymujemy więc historię samotnego, pierwotnego łowcy, łucznika, który musi stawić czoła całemu światu.

W książce zwracają uwagę również często pojawiające się określenia nawiązujące do religii. Jedną z najważniejszych postaci jest przecież Żmij, dzięki któremu Jake wkroczył na ścieżkę alchemika. Pomazaniec, namaszczenie czy paruzja przewijają się przez powieść dość często.

Pomimo sporych rozmiarów książkę czyta się szybko, ponieważ przez cały czas coś się dzieje. Z pewnością spodoba się osobom zaznajomionym z grami. Ci, którzy nie przepadają za ich mechaniką, mogą jednak poczuć zmęczenie powtarzalnością typowych dla tego gatunku elementów: misji, poziomów, umiejętności i kolejnych walk.

Pierwszy tom, liczący prawie 800 stron, to dopiero pierwszy poziom, czyli samouczek. Dla mnie okazał się interesujący, choć do pełni szczęścia zabrakło mi przede wszystkim większej dawki humoru, przyjaźni i nieco więcej pozytywnych cech u bohaterów. 


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz