niedziela, 23 listopada 2025

Mirosław Tomaszewski "Wilk wyjeżdża"

Tytuł: "Wilk wyjeżdża"

Autor: Mirosław Tomaszewski

Wydawnictwo: Lava

Ilość stron: 426

Data wydania: 15-09-2025

Moja ocena: 6/10

 

"Wilk wyjeżdża" Mirosława Tomaszewskiego to prequel wydanej wcześniej powieści "Powrót Wilka". Tytułowy Wilk, czyli Andrzej, mieszkaniec Trójmiasta, dołącza do grupy młodych ludzi remontujących jacht typu opal. Jest wśród nich jedyną osobą z patentem sternika, a wspólna praca staje się początkiem serii mniej lub bardziej udanych wspólnych inicjatyw.

Akcja toczy się w Polsce lat 80., a narracja prowadzona jest naprzemiennie przez członków załogi, ich rodziców oraz agenta SB śledzącego grupę. Magda, Anka i Dżimi, zbuntowani młodzi ludzie, próbują zmieniać świat na swoją miarę. Najpierw tworzą podziemną gazetkę „Załoga”, potem podejmują próby prowadzenia audycji radiowych, a nawet wejścia na antenę telewizji czy rozrzucania ulotek z wysokości. Żadne z tych działań nie okazuje się jednak szczególnie skuteczne: gazetka nie zdobywa popularności, a ich entuzjazm zderza się z brakiem doświadczenia i realiami systemu.

W tle rodzą się pierwsze miłości i zazdrości. Magda ma dwóch adoratorów, co budzi niepokój bogobojnej Anki. Ona sama woli muzykę klasyczną i grę na skrzypcach, podczas gdy Dżimi zachwyca się Hendrixem.

Tomaszewski bardzo dobrze oddaje klimat powojennej Polski: wszechobecne kombinatorstwo, nieufność i konieczność ukrywania prawdziwych zamiarów, bo nigdy nie wiadomo, kto okaże się tajnym współpracownikiem. Autor umiejętnie wplata też w fabułę ważne wydarzenia historyczne, takie jak zamach na Jana Pawła II, przyznanie Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla czy wizyta Czesława Miłosza w Gdańsku.

Załoga Wilka mimo ogromnego zapału nie ma większych umiejętności, przez co ich plany raz po raz spalają na panewce. Nawet SB traktuje ich działania z pewną pobłażliwością, choć pilnie gromadzi informacje. Wszystko prowadzi do kulminacyjnego momentu, jakim jest tytułowy wyjazd Wilka.

Doceniam szczegółowe odtworzenie realiów obyczajowych i politycznych PRL, jednak nie udało mi się emocjonalnie związać z bohaterami. Mam wrażenie, że ich losy przesiąknięte są rezygnacją, co zapewne oddaje ducha tamtych czasów. Urodziłam się w 1979 roku, więc wydarzenia z lat 1981–1986 pamiętam jedynie z perspektywy przedszkolaka; późniejsze kojarzę lepiej. Być może dlatego patrzyłam na tę młodzieżową buntowniczość z pewnym dystansem. Żadna z postaci nie zdobyła mojego serca, a moja imienniczka wręcz działała mi na nerwy.

Książkę polecam przede wszystkim osobom zainteresowanym realiami głębokiego PRL, jego atmosferą, codziennością i ograniczeniami tamtego systemu, a niekoniecznie szukającym mocnych wrażeń czy dynamicznej akcji.

Styl powieści wpisuje się w ramy współczesnej literatury pięknej, łącząc realistyczne oddanie epoki z naciskiem na opis psychologii bohaterów. Tomaszewski prowadzi narrację w trzeciej osobie, dzięki czemu może swobodnie ukazywać wydarzenia z perspektywy różnych postaci. Ten sposób opowiadania pozwala mu płynnie przechodzić między wątkami i odsłaniać przed czytelnikiem coraz to nowe warstwy motywacji i emocji.

Proza autora cechuje się dużą szczegółowością. Starannie opisuje zarówno przestrzeń, w której poruszają się bohaterowie, jak i ich wygląd oraz zachowania. Realistyczne detale tworzą gęsty, wiarygodny obraz rzeczywistości lat 80., wzmacniając poczucie zanurzenia w epoce. Język powieści bywa potoczny i mocno osadzony w kontekście kulturowym PRL, autor korzysta ze zwrotów charakterystycznych dla tamtych czasów i środowisk, co dodaje narracji autentyczności i naturalności.

Opisowość służy przede wszystkim budowaniu portretów psychologicznych. Tomaszewski nie ocenia swoich bohaterów wprost, lecz pozwala czytelnikowi samodzielnie odczytać ich słabości, ambicje, lęki i pragnienia. W tekście wyczuwalna jest również delikatna ironia, szczególnie w sposobie przedstawiania młodzieńczych zrywów czy artystycznych ambicji bohaterów.

Całość tworzy realistyczną, bogatą w detale narrację trzecioosobową, charakterystyczną dla współczesnej prozy literackiej skoncentrowanej na analizie środowiska i wnikliwym przedstawieniu postaci oraz ich miejsca w świecie.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

  

niedziela, 16 listopada 2025

Katarzyna Stachowicz "Neuronawyki. Jak dzięki neuroplastyczności zmienić swój mózg"

Tytuł: "Neuronawyki. Jak dzięki neuroplastyczności zmienić swój mózg"

Autor: Katarzyna Stachowicz

Wydawnictwo: Emocje Plus Minus

Ilość stron: 264

Data wydania: 15-10-2025

Moja ocena: 8/10

 

„Neuronawyki. Jak dzięki neuroplastyczności zmienić swój mózg” Katarzyny Stachowicz to nie tylko praktyczny poradnik o tym, jak kształtować nowe nawyki. To również przystępne wprowadzenie w podstawy funkcjonowania ludzkiego mózgu. Autorka wyjaśnia, jak powstają nowe ścieżki neuronalne i które części mózgu odpowiadają za konkretne procesy, lecz robi to z umiarem, w sposób zrozumiały dla każdego, bez nadmiaru specjalistycznego słownictwa.

Książka napisana jest lekkim, przystępnym językiem. Jeśli chcecie szybko sprawdzić, o czym jest dany rozdział, warto zacząć od zamieszczonych na końcu każdego z nich podsumowań, które świetnie porządkują wiedzę i pomagają ją zapamiętać. Gdy już je przejrzycie, zdecydowanie warto przeczytać całość.

Autorka przywołuje liczne badania naukowe, a jednocześnie pokazuje, jak zagadnienia związane z kreatywnością czy empatią odnajdziemy także w kulturze popularnej. Wspomina choćby o Stowarzyszeniu Umarłych Poetów, Buntowniku z wyboru czy o innowacyjnym podejściu pewnego zespołu rockowego, który wplótł w swoje utwory dźwięki tła (dziś możemy je porównać z popularnym ASMR).

Ważnym atutem książki są praktyczne ćwiczenia umieszczone w ramkach przy każdym rozdziale. To dzięki nim czytelnik może od razu zacząć wdrażać nowe nawyki, zgodne z tym, jak rzeczywiście funkcjonuje mózg.

Autorka pokazuje neuroplastyczność w działaniu: przytacza badania osób po udarach, które potrafiły kontrolować ruchy samą myślą, a także przykłady gier sterowanych aktywnością mózgu. To dowód, że zmiana jest możliwa przez całe życie. Nawyki powstają powoli, dlatego kluczem jest metoda małych kroków i systematyczność. Wystarczy jedna pompka po przebudzeniu albo minuta czytania dziennie. Te niewielkie działania z czasem „rozrastają się” w trwałe przyzwyczajenia. Najważniejsze to zacząć, a cele formułować realistycznie: zamiast „napiszę książkę”, lepiej „dziś zrobię szkic rozdziałów”. Takie podejście skutecznie zmniejsza prokrastynację.

Pomocne jest także tworzenie kontekstu wspierającego nowe nawyki - trzymanie potrzebnych rzeczy w zasięgu wzroku ułatwia ich regularne używanie. Sama trzymam przy łóżku stos książek do pilnej recenzji, więc od rana wiem, czym się zająć.

Mózg lubi małe, lecz częste zadania. Wspierają go: praktyki mindfulness, medytacja (wystarczy 10 minut dziennie),ruch i aktywność fizyczna, zdrowa dieta bogata w składniki wspierające produkcję dopaminy, joga, tai chi, łamigłówki (ostatnio uzależniłam się od krzyżówek na telefonie ) oraz nieprzewidywalna muzyka. Jedno z ćwiczeń polega na stworzeniu playlisty z utworów pochodzących z różnych epok; dzięki temu zaskoczony mózg rozwija kreatywność. Autorka podkreśla również znaczenie odpoczynku, snu i relacji społecznych.

Ciekawym wątkiem jest współpraca dwóch sieci mózgowych: trybu domyślnego, który odpowiada za wędrujące myśli, oraz sieci kontroli wykonawczej, odpowiedzialnej za zadania. Rutyna i kreatywność wcale się nie wykluczają, wręcz przeciwnie, uzupełniają się. Wielcy twórcy najpierw pozwalali sobie na swobodne pomysły, a dopiero potem sprawdzali je w praktyce. Autorka przypomina też, że jesteśmy istotami społecznymi, a brak kontaktów prowadzi do zaniku niektórych połączeń neuronalnych. Wspólne cele i dobre relacje sprzyjają tworzeniu pozytywnych nawyków, podobnie jak kształtowanie optymistycznego myślenia i na to również znajdziemy w książce konkretne ćwiczenia.

Zaskakujące jest także to, jak duży wpływ na mózg ma medytacja i szeroko rozumiana duchowość. Osoby rozwijające tę sferę mają mniejszą skłonność do depresji. Autorka zwraca uwagę, że środowisko, w którym budujemy nawyki, musi być dopasowane do naszej osobowości: inne strategie sprawdzą się u introwertyków, inne u ekstrawertyków, choć każdy z nas potrzebuje kontaktów społecznych.

To cenna książka dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z neuroplastycznością i chcą wiedzieć, jak skutecznie się uczyć oraz zmieniać swoje codzienne przyzwyczajenia. Przystępna, praktyczna i inspirująca.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

Lawrence Osborne "Legenda o drobnym karciarzu"

Tytuł: "Legenda o drobnym karciarzu"

Autor: Lawrence Osborne

Wydawnictwo: Replika

Ilość stron: 304

Data wydania: 21-10-2025

Moja ocena: 8/10

 

Sięgając po książkę "Ballada o drobnym karciarzu" spodziewałam się fascynującej przygody w świecie wielkich pieniędzy. I faktycznie, w pewnym sensie dokładnie to dostałam. Autor z dużą dbałością o szczegóły oddaje atmosferę Makau jako miejsca pełnego przepychu ekskluzywnych kasyn, w których nasz bohater, znany jako Lord Doyle, najczęściej traci pieniądze.

Wszystko zmienia się, gdy z tarapatów ratuje go kobieta, z którą wcześniej spędził noc: Dao-Ming Tang. Nie spodziewał się, że jeszcze ją zobaczy, a jednak jej powrót staje się punktem zwrotnym. Choć pojawia się bezpośrednio zaledwie kilka razy, to wspomnienie o niej unosi się nad całą historią jak obraz bogini fortuny, której Chińczycy skłonni są przypisać dobrą passę Doyle'a.

Czytałam o oczekiwaniu kiedy los ponownie się odmieni i nasz bohater skończy na dnie, być może ścigany przez tongi.

Doyle gra ryzykownie, z każdą kolejną rundą obstawiając coraz wyższe kwoty, a przecież fortuna w grach losowych musi prędzej czy później zawieść. On jednak snuje własne teorie: wierzy w moc podświadomości, która ma prowadzić go właściwą drogą. Osborne ciekawie zestawia ten zachodni sposób myślenia, oparty na logice i ciągu przyczynowo-skutkowym z podejściem wschodnim, w którym jednoczesność zdarzeń nie jest zbiegiem okoliczności, lecz znakiem niewidocznego dla nas związku pomiędzy nimi

Postaci pojawiające się na drodze Doyle’a reprezentują różne filozofie dotyczące fortuny i hazardu. Dao-Ming już na początku mówi mu, że „jest chory”, choć on tego jeszcze nie widzi. Później jej słowa nabierają sensu: Doyle wchodzi w stan przypominający gorączkę, a jednocześnie staje się dziwnie spokojny, jakby możliwość wygranej i przegranej niosła mu takie samo ukojenie. Twierdzi wręcz, że lubi przegrywać. Ktoś inny tłumaczy mu, że pieniądze mogą spływać do rozrzutnych, jeśli tylko podporządkują się prawom przypadku, jakby sednem bogactwa była pokora wobec losu.

Osborne tworzy portret człowieka uzależnionego od kaprysów fortuny, który usprawiedliwia swoje wybory filozoficznymi teoriami. Zabawnie kontrastuje to z faktem, że Doyle jest synem człowieka uważającego niewinną grę w bingo za dzieło diabła. Może właśnie dlatego Doyle tak lubi ryzyko, że nie chciał powielać obrazu ojca, żyjącego bezpiecznie i bezbarwnie i pragnął choć na chwilę zasmakować luksusu.

Oprócz barwnych opisów Makau, chińskich zwyczajów oraz kasyn z nadskakującą graczom obsługą, uwagę przyciągają także opisy jedzenia egzotycznych potraw, od których aż cieknie ślinka. Książka budzi wyobraźnię, ukazując świat, gdzie przypadek wydaje się rządzić wszystkim, a ludziom pozostaje tylko zgadywać, czy stoją za tym bogowie, los, czy zwykła iluzja szczęścia.

To powieść mocno opisowa, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale według mnie właśnie bogactwo opisów pozwala w pełni zanurzyć się w jej atmosferze. A dla osób, które wolą obrazy od słów, pozostaje ekranizacja dostępna na Netflixie.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

Elżbieta Marczuk "Rezydencja Konstancin"

Tytuł: "Rezydencja Konstancin"

Autor: Elżbieta Marczuk

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Ilość stron: 352

Data wydania: 23-04-2025

Moja ocena: 7/10

 

"Rezydencja Konstancin" to historia tragedii dwóch chłopaków opowiedziana oczami ich matek, mieszkanek konstancińskich willi. Alicja odbiera telefon od syna Jędrka, który zaczyna rozmowę słowami: „Mamo, zrobiłem coś strasznego”. W tym samym czasie Anna Klara dowiaduje się od policji o śmierci swojego syna, Filipa

Od tej chwili akcja toczy się dwutorowo. Poznajemy wydarzenia z perspektywy obu kobiet - matki sprawcy i matki ofiary - poprzez ich wspomnienia, emocje i refleksje. Ich synowie przyjaźnili się przez wiele lat, a mimo to doszło do tragedii. Z czasem odkrywamy, że Filip, choć był ofiarą, wcale nie był postacią bez skazy. To „bananowe dziecko”, pełne pogardy wobec świata, o destrukcyjnych pomysłach. Nawet jego matka czuła przed nim lęk.

Anna Klara prowadzi galerię sztuki, dba o prestiż i pozory idealnego życia. Alicja dorobiła się dzięki własnej pracy. Jest projektantką domów i z powodzeniem realizuje swoje ambicje. Mimo to, od początku budziła niechęć Anny Klary, która uznała jej dystans za wyraz pogardy wobec miejscowej elity.

Kiedy małżeństwo Alicji się rozpada, a przebywający w areszcie Jędrek odmawia kontaktu z matką, kobieta wyjeżdża, by odzyskać spokój. Tymczasem pogrążona w żalu i zazdrości Anna Klara wynajmuje detektywa, by odnaleźć Alicję i zniszczyć jej pozorny spokój. Nie może pogodzić się z tym, że syn Alicji wciąż żyje, choć za kratkami. Nie wie jednak, jak bardzo się myli, bo samotna Alicja pogrąża się w depresji.

W tle pojawia się także Tania z Ukrainy, pracująca jako służąca w konstancińskich domach, oraz jej córka Olenka, studentka prawa. Postać Tani spaja oba wątki, bo zna ona obie kobiety. Jej sposób zwracania się do pracodawców jako do „państwa” brzmi archaicznie, ale może oddaje realia domów bogaczy, w których służba wciąż pozostaje niewidzialna, choć to właśnie ona widzi i wie najwięcej.

Choć książka osnuta jest wokół morderstwa, narracja jest spokojna i refleksyjna. Autorka skupia się na psychice matek i życiu codziennym ich rodzin, a nie na policyjnym śledztwie. Zakończenie zaskakuje, odsłaniając prawdę o tym, jak doszło do tragedii.

„Rezydencja Konstancin” to powieść bardziej dla miłośników psychologicznych portretów i emocjonalnych rozterek niż dla fanów klasycznych kryminałów. To historia o żałobie, winie i niszczącej nienawiści.

Elżbieta Marczuk pokazuje, że granica między ofiarą a sprawcą bywa cienka, a winę i żal można odczuwać po obu stronach tragedii.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



  

J. K. Sindal "Świąteczny nieznajomy"

Tytuł: Świąteczny nieznajomy"

Autor: J. K. Sindal

Wydawnictwo: J. K. Sindal

Ilość stron: 65

Data wydania: 03-11-2025

Moja ocena: 8/10

 

Alicja, wychowana w domu dziecka, od lat wierzy w daną przyjaciółce obietnicę: święta zawsze będą spędzać razem, jak rodzina. Tym bardziej boli ją, gdy tym razem zostaje sama. W jej życie nieoczekiwanie wkracza jednak ktoś nowy, a zaczyna się to od… kota Mańka, który w czasie zimowej nocy postanawia wziąć sprawy w swoje łapki.

Spotkanie z pewnym nieznajomym przeradza się w zaproszenie do wspólnej Wigilii, a później w dłuższe rozmowy i spacery po mieście. Różni ich niemal wszystko: praca, styl życia, doświadczenia. A jednak między Alicją i Henrykiem rodzi się wyjątkowa bliskość, ciepła i naturalna jak zapach piernika unoszący się z kuchni. To opowieść o tym, jak, dosłownie i symbolicznie, otworzyć drzwi na nowe możliwości.

Autorka lekko splata świąteczny klimat z historią rodzącego się uczucia. Kot dodaje opowieści uroku, a wątek przyjaźni pokazuje, że czasem trzeba pozwolić komuś odejść, by samemu zrobić miejsce na coś dobrego. To ciepła, zimowa historia o tym, że rodzina to nie zawsze więzy krwi, lecz ci, których wybieramy.

"Świąteczny nieznajomy" to krótkie świąteczne opowiadanie romantyczne, idealne na jedno spokojne popołudnie. Dostępne na Legimi.


Źródło zdjęcia w tle: pixabay

Tekst: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



 

  

poniedziałek, 10 listopada 2025

Miriam Georg "Światło z północy"

Tytuł: "Światło z północy"

Cykl: Saga Północna, tom 3

Autor: Miriam Georg

Wydawnictwo: Luna

Ilość stron: 336

Data wydania: 08-10-2025

Moja ocena: 9/10

 

Trzeci tom serii przynosi przede wszystkim poczucie stagnacji sprawy Alice. Jej sytuacja prawna komplikuje się, gdy adwokat rezygnuje ze sprawy po tym, jak między nimi doszło do zbliżenia. Alice wciąż nie wie, co stało się z jej córką, przekazaną przez męża obcym ludziom i zmuszaną prawdopodobnie do pracy wraz z innymi dziećmi. Autorka podejmuje w tym tomie ważny społecznie temat pracy nieletnich w Hamburgu około 1914 roku. Praca dzieci już od piątego roku życia były codziennością, mimo że zaczynały pojawiać się pierwsze próby regulacji prawnych. Wielodzietne rodziny często nie miały innego wyjścia, a ubóstwo i brak perspektyw pogarszały tylko sytuację.

W tej części więcej uwagi poświęcono Blanche, która boleśnie przekonuje się, że jej wybór męża był pomyłką. Żyje z człowiekiem wyrachowanym, zdolnym do przemocy, a sama broni się przed intymnością na wszelkie sposoby. Po kilku latach małżeństwa, gdy pojawiają się plotki o przyczynach braku potomstwa, jej mąż zaczyna naciskać na starania o dziecko. Widzimy, jak ograniczone były wówczas możliwości antykoncepcji, sprowadzające się do ziołowych metod, których stosowanie także było tępione.

Dramat Blanche narasta, aż kobieta decyduje się na drastyczny krok, choć przy tym wszystkim nadal żywi uczucia do męża i zapewne będzie próbowała dać mu szansę na zmianę. Rozwód z wielu powodów nie wchodzi w grę.

Równolegle poznajemy bliżej rodzinę Johna. Mężczyzna próbuje zdusić w sobie uczucie do Alice, ponieważ zbliża się jego własny ślub, a wycofanie się z obietnicy byłoby niehonorowe. Dodatkowo zmuszony jest przerwać karierę prawniczą i wraz z bratem przejąć zarządzanie rodzinną fabryką, gdyż ich ojciec ciężko zachorował. Ta choroba, w tamtych czasach uważana za nieuleczalną i bardzo niebezpieczną, staje się ciężarem dla całej rodziny. Matka, Gesa, cierpi w milczeniu, nie mogąc spotkać się z ukochanym mężem i bojąc się piętna, jakie mogłoby spaść na rodzinę, gdyby prawda wyszła na jaw.

W tle pojawia się także przejmujący wątek służącej, której odebrano dziecko i zesłano do klasztoru o surowej regule, gdzie doznała skrajnego cierpienia i izolacji; motyw mocno akcentujący brak praw kobiet i okrucieństwo ówczesnych norm obyczajowych.

Choć w tym tomie mniej jest samej Alice, jej tęsknota, niepokój i nieustanne czekanie na wieści o córce stanowią cichy, ale poruszający fundament całej opowieści. Przede wszystkim jednak uwagę zwraca mistrzowsko oddane tło obyczajowo historyczne tamtych czasów.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Sylwia Markiewicz "Niepokorne"

Tytuł: "Niepokorne"

Autor: Sylwia Markiewicz

Wydawnictwo: Pascal

Ilość stron: 368

Data wydania: 29-01-2025

Booktour: Czytam dla przyjemności

Moja ocena: 7/10

 

„Niepokorne” Sylwii Markiewicz przeczytałam w booktour Czytam dla przyjemności.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś pomyśleć: basta, zostawić wszystko i po prostu wyjechać?

W tej powieści trzy kobiety podejmują właśnie taką decyzję. Nie znają się, a jednak w sylwestrową noc spotykają się w pociągu jadącym nad morze. To przypadkowe zetknięcie uruchamia lawinę zmian.

Aneta - matka trójki dzieci. Zwykle to na jej barkach spoczywa organizacja świąt i domowych obowiązków. Po powrocie do pracy czuje, że tym razem nie udźwignie kolejnego perfekcyjnego „rodzinnego ideału”. Postanawia więc odpuścić i... wyjeżdża, zostawiając dom pod opieką męża.

Milena - żyje w związku, w którym partner zaczął wyliczać jej wszystko, co rzekomo „dla niej zrobił”. Matka partnera tylko dolewa oliwy do ognia. Milena zabiera dziecko i jedzie do rodziców, by odpocząć od narastającej presji i przemocy słownej.

Justyna – najmłodsza z nich. Poszła do pracy od razu po szkole, żeby utrzymać dom i zaopiekować się siostrą. Rodzice toną w alkoholizmie i nie interesują się dziećmi. Wyjazd staje się dla niej momentem granicznym – tym, który uświadamia rodzicom, że ich córki naprawdę mogą odejść i zostawić ich z konsekwencjami ich zaniedbań.

Awaria pociągu sprawia, że kobiety lądują w jednym hotelowym pokoju, gdzie dochodzi do niespodziewanych zdarzeń. W momencie składania wyjaśnień na jaw wychodzi cała prawda.

Z jednej strony obserwujemy ich wspólną przygodę, a z drugiej – refleksje osób, które zostały w domu: tych kochających, zagubionych, ale też raniących.

Powieść ma w sobie coś z delikatnej współczesnej baśni. Trzy kobiety z różnych środowisk spotykają się, otwierają przed sobą, uczą wsparcia, przyjmowania własnej słabości i dzięki temu budują przyjaźń, która przetrwa także po powrocie do codzienności.

Czy to zawsze realistyczne? Może nie.

Ale czasem trzeba bajki, żeby przypomnieć sobie, że zmiana jest możliwa.

I może to jest najważniejsze pytanie, które zostaje po lekturze:

Jak często odważamy się zaufać komuś, kogo dopiero poznaliśmy?

I czy to właśnie takie spotkania nie ratują nas czasem w najwłaściwszym momencie?


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko