sobota, 28 lutego 2026

Anna Widawska "Wirus?"

Tytuł: "Wirus?"

Autor: Anna Widawska

Wydawnictwo: Borgis

Ilość stron: 268

Data wydania: 05-09-2025

Moja ocena: 6/10

 

To młodzieżowy horror osadzony w przestrzeni aż nazbyt znajomej: w szkolnym korytarzu, gdzie zwykle największym zagrożeniem bywa kartkówka. Tym razem jednak obok budynku spada meteoryt i od tej chwili codzienność zaczyna pękać jak szkło pod naciskiem czegoś niewidzialnego.

Narratorką jest Andorcia, uczennica, która podkreśla, jak dobrze czuje się w swojej szkole i jak przyjazna panuje tam atmosfera. Ta początkowa normalność działa jak kontrastowa rama dla późniejszych wydarzeń. Wkrótce jedna z nauczycielek zaczyna wyglądać na poważnie chorą, potem dochodzi do zasłabnięć kolejnych uczniów. Objawy są podobne, niepokojące, a atmosfera gęstnieje z każdą stroną.

Andorcia już pierwszego dnia po upadku meteorytu trafia w sieci na artykuł o pasożytach mogących przybyć z kosmosu. Opis ich działania ją przeraża i odtąd dziewczyna zaczyna łączyć fakty. Rozmawia z nauczycielami i z mamą, alarmuje, próbuje dociec prawdy. Problem w tym, że dorośli, którzy dotąd stanowili autorytet i gwarancję bezpieczeństwa, okazują się bezradni. Wszyscy mówią, że „trzeba coś zrobić”, lecz na słowach się kończy. Nikt nie zawiadamia służb, nikt nie szuka pomocy poza murami szkoły.

Trudno też nie zauważyć licznych nieścisłości fabularnych. Andorcia pobiera próbkę meteorytu, lecz zamiast ją zbadać, zwyczajnie o niej zapomina. Deklaruje ostrożność, ale nie myśli o rękawiczkach czy jakiejkolwiek ochronie, choć wokół niej szerzy się tajemnicza choroba. Zastanawia również fakt, że tylko ona dostrzega niepokojące zmiany w zachowaniu i wyglądzie nauczycieli. Czy naprawdę nikt w pokoju nauczycielskim nie zauważyłby chorobliwego odcienia czy dziwnej suchości skóry?

Dodatkowo drażni powtarzalność określeń typu „pani od angielskiego”, „pani od matematyki”, bez imion i nazwisk. Zabieg ten w praktyce odbiera postaciom indywidualność i pogłębia wrażenie schematyczności dorosłych bohaterów.

A jednak trzeba przyznać autorce jedno: potrafi budować klimat. „Wirus?” wyraźnie czerpie z estetyki body horroru, czyli nurtu grozy, w którym źródłem lęku jest naruszenie ludzkiego ciała: choroba, mutacja, utrata kontroli nad własną fizycznością. Opisy pękających naczynek krwionośnych czy zmieniającej kolor skóry są sugestywne, naturalistyczne i działają na wyobraźnię. Groza ma tu wymiar bardzo cielesny, lepki, nieprzyjemny.

Styl jest dynamiczny, oparty na krótkich, rwanych zdaniach w momentach największego napięcia. Narracja pierwszoosobowa pozwala wejść w emocje Andorci i niemal fizycznie odczuć jej narastającą panikę oraz izolację. Język pozostaje przystępny, typowy dla literatury młodzieżowej, ale nasycony silnymi emocjami i pytaniami retorycznymi, które podbijają tempo. Książkę czyta się szybko, bo autorka sprawnie dawkuje napięcie, przechodząc od subtelnych sygnałów, że „coś jest nie tak”, do scen chaosu i przemocy.

Największym rozczarowaniem pozostaje jednak finał. Rozwiązanie okazuje się zbyt proste, a zakończenie zbyt jednoznaczne i niemal bajkowe. Horror, który przez większość czasu buduje paranoiczną atmosferę i gra na lęku przed utratą kontroli nad własnym ciałem, w końcówce wybiera bezpieczną nutę jedności i wspólnoty w obliczu zagrożenia. Zamiast niepokoju pozostającego pod skórą czytelnika, dostajemy domknięcie, które łagodzi wcześniejszy koszmar.

„Wirus?” to więc powieść nierówna: fabularnie pełna uproszczeń i logicznych luk, ale jednocześnie sugestywna w warstwie klimatu. Jeśli przymknąć oko na konstrukcyjne potknięcia, można zanurzyć się w dusznej, paranoicznej atmosferze szkolnego koszmaru. Szkoda tylko, że to, co przez większą część książki pełznie pod skórą jak obcy organizm, w finale traci swoje ostrze. 


Tekst i grafika: Anna Dyczko, Międzyczas

źródło zdjęcia w tle: pixabay; naklejki Picsart

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz