Tytuł: "Cukiernia w płatkach wiśni"
Autor: Kuang Feng
Wydawnictwo: Mando
Ilość stron: 352
Data wydania: 07-05-2025
Moja ocena: 8/10
Młody Tajwańczyk, An-Chun, wraca
z Japonii na rodzinny Tajwan, gdzie jego stryjeczny dziadek od lat prowadzi
cukiernię opartą na tradycyjnych recepturach. Przyznam, że wcześniej nie
słyszałam o takich słodkościach, a największe wrażenie zrobił na mnie pietyzm,
z jakim mistrzowie cukiernictwa podchodzą do swojego zawodu. Ze względu na
ciężką fizycznie pracę, profesję tę uprawiają głównie mężczyźni, choć w
powieści pojawia się jedna intrygująca cukierniczka.
Dziadek An-Chuna to
konserwatysta, który nie ulega nowoczesnym modom, ale pozwala krewniakowi na
działania promocyjne. Ich rodzinny interes, położony na „ulicy cukierniczej”,
mierzy się z brutalną rzeczywistością: ciastka z wyższej półki są drogie. Niegdyś
kupowane jako ekskluzywny prezent, dziś przegrywają z tańszymi, zachodnimi
wypiekami. An-Chun wkłada całe serce w marketing, lecz klienci przypominają
sobie o cukierni dopiero wtedy, gdy zapada decyzja o jej zamknięciu. Jakby
nagle, w obliczu końca, zapragnęli po raz ostatni poczuć smak tradycji, która
towarzyszyła im przez dekady.
Co urzeka w tej historii?
Różnice kulturowe: Autor
mistrzowsko pokazuje kontrasty między Japonią a Tajwanem oraz detale z życia
rzemieślników.
Subtelne wątki miłosne: An-Chun
skrycie wzdycha do dziewczyny, bojąc się wyznać uczucia, natomiast dziadek
przez całe życie wiernie czeka na swoją dawną miłość. To czekanie sprawiło, że
nigdy nie założył rodziny, a pasję do tworzenia „jadalnych dzieł sztuki” może
przekazać jedynie stryjecznemu wnukowi.
Język i metafory: Książka
zachwyca porównaniami – bohater bywa „niedostępny jak człowiek medytujący pod
wodospadem”, a kolory nie są po prostu różowe, lecz mają „odcień kwiatu
sakury”.
Cukiernictwo jako filozofia
życia
Wielkie wrażenie robi podejście
do pracy: ciastka nie są tu zwykłym towarem, lecz dobrem luksusowym i formą
szacunku wobec klienta. Każdy detal ma znaczenie: od wagi ciasta, którą mistrz
wyczuwa w dłoniach z dokładnością do grama, po zdobienia cieńsze niż płatek papieru.
To rzemiosło wykonywane z zegarmistrzowską precyzją.
Podsumowanie
W tej historii próżno szukać
przewidywalnych, hollywoodzkich rozwiązań. Gdy cukiernia staje na rozdrożu
między tradycją a nowoczesnością, bohaterowie muszą zmierzyć się z pytaniem: czy
dziedzictwo przodków można ocalić tylko poprzez trzymanie się murów starego
sklepu? Autor unika prostych recept na szczęście, zostawiając czytelnika z
refleksją nad tym, co w życiu jest naprawdę trwałe.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz