Tytuł: "Krzyk kamienia"
Cykl: Zaklęte w kamieniu, tom 2
Autor: Beata Piotrowska
Wydawnictwo: Nie powiem
Ilość stron: 518
Data wydania: 21-11-2025
Moja ocena: 10/10
„Krzyk kamienia” Beaty
Piotrowskiej to druga część cyklu „Zaklęte w kamieniu”. Narracja pozostaje
równie nastrojowa i urzekająca jak w „Tchnieniu magii”, jednak tym razem akcja
wyraźnie przyspiesza.
Hrabina Lipińska trafia w obszar
zainteresowań tajnych nazistowskich organizacji okultystycznych: Thule,
Ahnenerbe oraz Vril. W jakiś sposób dowiadują się o przepowiedni i mocy
Kornelii, a także o jej niezwykłym podobieństwie do wizerunku czarownicy sprzed
wieków. Dziewczyna stopniowo odkrywa swoje umiejętności i pragnie pomagać
każdemu potrzebującemu, nie zawsze myśląc o konsekwencjach. Jej nieprzemyślane
działania przyciągają uwagę wrogów, mimo ostrzeżeń cyganek Arayi i Ziry, które
próbują ją chronić i powstrzymać przed nadmierną ingerencją w los.
Tło wojenne nadaje historii
dodatkowej intensywności. Arkady wyjeżdża na front, a do dworku wprowadzają się
niemieccy oficerowie, oficjalnie prowadzący badania naukowe, a w rzeczywistości
bacznie obserwujący Kornelię. W powieści pojawia się również poruszający wątek
pożegnania z miłością. Wojna zmusza bohaterów do trudnych decyzji, uczy pokory
i walki o przetrwanie.
Kornelia stopniowo poznaje swoje
dziedzictwo i pochodzenie, choć Cyganki znają całą prawdę i celowo ukrywają ją
przed dziewczyną, wierząc, że czas sam przyniesie odpowiedzi. Przed bohaterką
stoi także niebezpieczne starcie z wiedźmami związanymi z Himmlerem, którego
finał pozostaje niepewny.
Autorka umiejętnie splata magię z historią, dzięki czemu nawet nadprzyrodzone wątki wypadają wiarygodnie. Moc Kornelii rozwija się powoli, choć ona sama jest zniecierpliwiona i zniechęcona faktem, że Zira i Araya wiedzą więcej niż mówią.
Dziewczyna pomaga nie tylko
mieszkańcom okolicy, ale również jeńcom wojennym i żydowskiej rodzinie,
ryzykując własne bezpieczeństwo. Jej empatia i odwaga popychają ją do czynów,
których maskowaniem zajmują się Cyganki, wykorzystując także własne magiczne
zdolności.
Końcówka tomu pozostawia
czytelnika w zawieszeniu i oczekiwaniu na kontynuację.
Z niecierpliwością czekam na
kolejny tom.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz