wtorek, 10 lutego 2026

Julia M. Maj "O pięciu osobach, które odwiedziły moją żonę po mojej śmierci"

Tytuł: "O pięciu osobach, które odwiedziły moją żonę po mojej śmierci"

Autor: Julia M. Maj

Wydawnictwo: Relacja

Ilość stron: 284

Data wydania: 07-05-2025

Moja ocena: 6/10

 

Powiem krótko, jak po meczu: druga połowa zdecydowanie lepsza.

Początek zapowiadał się bardzo obiecująco. Oryginalny pomysł z duchem Witolda, uwięzionym w ulubionym fotelu i obserwującym osoby odwiedzające jego żonę po śmierci, od razu przyciąga uwagę. Jako burmistrz miał wielu znajomych, ale Marię odwiedza tylko pięć bliskich osób. To celna i dość gorzka weryfikacja jego relacji z ludźmi. Duch nie może się poruszać, a komunikować się z żywymi potrafi jedynie wtedy, gdy śpią. Już sam ten koncept rodzi pytanie: jak znaleźć wyjście z takiej sytuacji?

Niestety, pierwsza połowa książki koncentruje się głównie na wspomnieniach Witolda i z czasem zaczyna przytłaczać. Unosi się nad nią ciężka chmura smutku: trudne dzieciństwo naznaczone alkoholem i przemocą, poczucie winy związane z ojcem, a także skomplikowana relacja z Marią. Maria, znakomita kucharka, zmaga się z obsesją czystości i lękiem przed dotykiem. Choć małżonkowie znali się doskonale, stopniowo oddalili się od siebie tak bardzo, że przestali czuć się swobodnie we własnym towarzystwie.

Witold realizował się zawodowo, co było marzeniem jego żony. Maria chciała zostać prawniczką i wyjechać z małego miasta, ale życie potoczyło się inaczej, zostawiając w niej frustrację i poczucie niespełnienia. Mimo to trwała przy mężu jako wzorowa żona – gotując, piekąc i organizując przyjęcia. To wszystko jest interesujące, ale emocjonalnie bardzo obciążające. Czytałam tę książkę już wcześniej, jednak w pewnym momencie musiałam ją odłożyć, bo utknęłam w tym smutku jak duch Witolda.

Do lektury wróciłam po dłuższym czasie i dalszy ciąg był bardziej satysfakcjonujący.

Druga połowa wypada znacznie lepiej. Witold zaczyna przypominać sobie okoliczności swojej śmierci, zapaść zdrowotną i pobyt w szpitalu. Szczególnie szokująca okazuje się informacja dotycząca błędu młodego, roztargnionego lekarza. Witold pozostaje biernym obserwatorem, a Maria wraz z zaprzyjaźnionym księdzem próbuje odkryć, co sprawia, że jego duch nie może odejść.

To książka ciekawa, momentami poruszająca i – mimo elementu nadnaturalnego – zaskakująco realistyczna. Jednocześnie jest mocno przesiąknięta smutkiem, co nie zawsze działa na jej korzyść.


Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas

https://linktr.ee/annadyczko_mczas

https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212

https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

https://www.wattpad.com/user/AnnaDyczko

https://www.tiktok.com/@anna_dyczko


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz