Tytuł: "O pięciu osobach, które odwiedziły moją żonę po mojej śmierci"
Autor: Julia M. Maj
Wydawnictwo: Relacja
Ilość stron: 284
Data wydania: 07-05-2025
Moja ocena: 6/10
Powiem krótko, jak po meczu: druga połowa zdecydowanie lepsza.
Początek zapowiadał się bardzo
obiecująco. Oryginalny pomysł z duchem Witolda, uwięzionym w ulubionym fotelu i
obserwującym osoby odwiedzające jego żonę po śmierci, od razu przyciąga uwagę.
Jako burmistrz miał wielu znajomych, ale Marię odwiedza tylko pięć bliskich
osób. To celna i dość gorzka weryfikacja jego relacji z ludźmi. Duch nie może
się poruszać, a komunikować się z żywymi potrafi jedynie wtedy, gdy śpią. Już
sam ten koncept rodzi pytanie: jak znaleźć wyjście z takiej sytuacji?
Niestety, pierwsza połowa książki
koncentruje się głównie na wspomnieniach Witolda i z czasem zaczyna
przytłaczać. Unosi się nad nią ciężka chmura smutku: trudne dzieciństwo
naznaczone alkoholem i przemocą, poczucie winy związane z ojcem, a także
skomplikowana relacja z Marią. Maria, znakomita kucharka, zmaga się z obsesją
czystości i lękiem przed dotykiem. Choć małżonkowie znali się doskonale,
stopniowo oddalili się od siebie tak bardzo, że przestali czuć się swobodnie we
własnym towarzystwie.
Witold realizował się zawodowo,
co było marzeniem jego żony. Maria chciała zostać prawniczką i wyjechać z
małego miasta, ale życie potoczyło się inaczej, zostawiając w niej frustrację i
poczucie niespełnienia. Mimo to trwała przy mężu jako wzorowa żona – gotując,
piekąc i organizując przyjęcia. To wszystko jest interesujące, ale emocjonalnie
bardzo obciążające. Czytałam tę książkę już wcześniej, jednak w pewnym momencie
musiałam ją odłożyć, bo utknęłam w tym smutku jak duch Witolda.
Do lektury wróciłam po dłuższym czasie i dalszy ciąg był bardziej satysfakcjonujący.
Druga połowa wypada znacznie
lepiej. Witold zaczyna przypominać sobie okoliczności swojej śmierci, zapaść
zdrowotną i pobyt w szpitalu. Szczególnie szokująca okazuje się informacja
dotycząca błędu młodego, roztargnionego lekarza. Witold pozostaje biernym
obserwatorem, a Maria wraz z zaprzyjaźnionym księdzem próbuje odkryć, co
sprawia, że jego duch nie może odejść.
To książka ciekawa, momentami
poruszająca i – mimo elementu nadnaturalnego – zaskakująco realistyczna.
Jednocześnie jest mocno przesiąknięta smutkiem, co nie zawsze działa na jej
korzyść.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz