Tytuł: "Czarna kropla"
Cykl: Laurence Jago, tom 1
Autor: Leonora Nattrass
Wydawnictwo: Nemezis
Ilość stron: 374
Data wydania: 04-06-2025
Moja ocena: 6/10
"Czarna kropla"
autorstwa Leonory Nattrass to powieść osadzona w brutalnych czasach wojny
między Wielką Brytanią a Francją. Już sam opis zapowiada historię pełną
napięcia, politycznych intryg i śmiertelnego zagrożenia.
Głównym bohaterem jest urzędnik
Laurence Jago, który ma wyjaśnić okoliczności śmierci swojego kolegi po fachu.
Wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak ciało zostaje szybko zabrane przez
anatomów i znikają ślady, które mogłyby coś wyjaśnić. Wkrótce Jago otrzymuje
tajemniczy liścik, a sytuacja zaczyna się komplikować.
W kraju panuje atmosfera strachu.
Podejrzenie o zdradę może skończyć się szubienicą, bo w tamtym czasie karę śmierci
stosowano często, a zdrajców dopatrywano się niemal wszędzie. Jago prowadzi
delikatne śledztwo, będąc pod ogromną presją. Zaczyna sięgać po laudanum, zwane
Czarną Kroplą. Z rozdziału na rozdział tych „kropel na dobranoc” jest coraz
więcej, a uzależnienie staje się kolejnym problemem, z którym musi się
zmierzyć.
Niestety, mimo ciekawego pomysłu,
książka okazała się dla mnie trudna w odbiorze. Największą przeszkodą był styl
autorki. Jest bardzo ciężki i mało naturalny. Widać, że pisarce bardzo zależało
na oddaniu realiów epoki, ale przez to historia traci płynność.
Dialogi często brzmią sztucznie.
Zamiast zwykłych rozmów dostajemy długie wyjaśnienia dotyczące polityki czy
sytuacji społecznej. Bohaterowie nie mówią jak żywi ludzie, tylko jakby
wygłaszali wykłady. Przez to trudno się z nimi zżyć i przejąć ich losem.
Kolejnym problemem jest nadmiar
szczegółów. Pojawia się dużo nazwisk, informacji i dygresji, które spowalniają
akcję. Zamiast budować napięcie, książka momentami je rozprasza. Zdarzało mi
się wracać do wcześniejszych zdań, by zrozumieć, kto do kogo mówi i o co
właściwie chodzi.
W efekcie lektura przypominała
mozolne przedzieranie się przez gęsty tekst. Sama intryga ma potencjał, a motyw
uzależnienia głównego bohatera jest interesujący, jednak sposób opowiedzenia
tej historii sprawił, że trudno było mi w pełni zaangażować się w tę opowieść.
Widać research, widać dbałość o
realia, widać ambicję. Tło historyczne jest dopracowane, polityczne napięcie ma
solidne fundamenty. To wszystko zasługuje na uznanie.
Problem w tym, że historia
zamiast żyć, chwilami zastyga. Realizm epoki został oddany, ale kosztem naturalności.
Dialogi bywają sztywne, akcja spowalnia przez nadmiar wyjaśnień, a emocje
bohaterów giną pod warstwą informacji. Czytelnik bardziej analizuje niż
przeżywa.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz